Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Rozwój osobisty i kariera

Podejście do pracy

Do napisania tego postu skłoniła mnie wzmianka w komentarzu Artura, dotycząca jego nastawienia do pracy.
Napisał on:

„Ja osobiście pracę traktuję wyłącznie jako wykonywanie cudzych poleceń w zamian za ustalone wynagrodzenie”
oraz
„Z tego powodu żadna praca nigdy nie będzie dla mnie niczym innym jak formą układu, polegającego na poświęcaniu mojego czasu w zamian za wynagrodzenie”

Jest to bardzo rozpowszechnione podejście i chyba większość ludzi uważa je za naturalną kolej rzeczy i normalny element ich rzeczywistości.
Czy tak musi byc? Czy rzeczywiście musimy sprzedawać co najmniej 1/3 naszego życia robiąc cokolwiek, aby tylko zarobić na tę pozostałą (optymistycznie rzecz biorąc) 1/3 która spędzamy na jawie?
Z tym nigdy nie chciałem się pogodzić i odkąd pamiętam starałem sie szukać innych dróg, szukając tak długo, aż znalazłem.
Dziś generalnie robie „zawodowo” to, co bardzo lubię robić, co mnie fascynuje i rozwija. Trenowanie „high potentials” czołowych firm i coachowanie badź mentoring wybitnych jednostek to jedno z moich hobby, które wykonuję nie tyle dla pieniędzy, ile dla wyzwania, nauki, satysfakcji i jeszcze kilku innych czynników wliczając w to zwykłą ludzką próżność, bo któż nie lubi być jednym z najlepszych :-)
Pieniądze w tym całym procesie pojawiają się jako przyjemny efekt uboczny, kiedy rezultaty mojego działania robią u klientów różnicę znacznie przekraczającą moje honoraria.
I tutaj nie ma miejsce na „poświęcenie”, bo równie dobrze „poświęcam” (nawiasem mówiąc ciekawa jest entymologia tego słowa) mój czas uprawiając np. żeglarstwo, czy kochając się z moją partnerką.
Takie nastawienie jest, i to nie tylko moim zdaniem, podstawowym warunkiem, aby długoterminowo robić coś naprawdę dobrze. Dopiero radość, pasja i zaangażowanie umożliwiają nam osiąganie wyników, dzięki którym możemy nie tylko bardzo dobrze żyć, ale też delektować się wszystkim co robimy.
Oczywiście, że życie będzie i tak rzucało nam różne kłody pod nogi, niemniej czy musimy z góry spisywać 8-10 godzin dziennie na straty?
Przy tym wszystkim chcę podkreślić, że pisząc o moim podejściu opisuję bardzo przyjemny stan w jakim znajduję się dopiero od kilku lat. Wcześniej różnie z tym bywało, ale był to czas nauki, który był konieczny i chyba nikomu nie będzie oszczędzony. Ważne jest tylko, aby akceptując te lata w szkole życia nie uznać tego za stan permanentny i wykorzystać go przede wszystkim do nauki i podnoszenia swojej wartości rynkowej. Potem możesz sobie wybierać :-)
I jeśli ktoś z Was pomyśli „temu Alexowi to łatwo mieć takie podejście, bo ma ugruntowaną pozycję”, to musze go skorygować. Moja pozycja jest rezultatem mojego podejścia, nie odwrotnie.

PS: Jeśli chcecie, to chętnie napiszę o tym więcej

Komentarze (16) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

12 godzin w podróży – 2 godziny rozmowy

 

Własnie wracam z krótkiego, aczkolwiek bardzo udanego wypadu do jednego z moich ulubionych polskich miast – Wrocławia. Z powodów logistyczno-terminowych musiałem mimo bardzo napiętego kalendarza w obie strony pojechać tam ekspresem, co oznaczało 6 godzin jazdy w jedną stronę, nocleg na miejscu i 6 godzin jazdy z powrotem do Berlina. I to wszystko po to, aby przez 2 godziny porozmawiać z teamem klienta, z którym tworzę wyjątkowy pod względem skuteczności system treningu jego managerów. Ktoś, kto zna moje normalne stawki godzinowe mógłby się popukać w czoło na widok 12 godzin spędzonych „bezproduktywnie” w pociągu (plus nocleg) i zapyta, czy nie można tego było załatwic mailem, albo telekonferencją. Można było i generalnie wiele rzeczy tak załatwiamy. Od czasu do czasu dobrze jest jednak spotkać się i porozmawiać osobiście. To wspaniałe odczucie usiąść przy stole z fantastycznymi, pełnymi energii i kompetencji młodymi ludźmi, po czym wspólnie nakręcać się pomysłami, jak stworzyć system, który wesprze ich dużą, odnoszącą sukcesy firmę w dalszym rozwoju! Pisałem ostatnio o tej „extra mili„, w takim przypadku gotów jestem przejść tych mil kilkanaście :-)
„Fun factor” jest w tym przypadku ogromny i to liczy się co najmniej tak samo jak pieniądze. Oprócz tego zapewne wszyscy nabraliśmy jeszcze wiecej wzajemnego zaufania do naszych zdolności i umiejętności, a to przełoży się niewątpliwie na rezultat końcowy wspólnych przedsięwzięć.
Dlaczego o tym piszę?
Są dwa powody.
Jeden, to chcę, abysmy sobie uświadomili, że wszelkie te nowoczesne metody komunikacji (komórki, mail, czat, blogi i fora internetowe) nigdy nie dościgną w skuteczności dobrego kontaktu z żywym czlowiekiem. Dotyczy to zresztą też tego blogu, który jest tylko namiastką tego, co możliwe jest w bezpośrednim kontakcie, stad moje permanentne zaproszenie do omówienia się na małą dyskusję, z którego zresztą już kilku czytelników skorzystało.
Drugi to pytanie do Was: Spójrzcie na waszych klientów (wszystko jedno, czy macie jednego np. pracodawcę, czy też wielu) i zastanówcie się jaki jest „fun factor” we współpracy z nimi. Jeśli nie jest zbyt wysoki, to co robicie, aby co najmniej długoterminowo zasłużyć sobie na lepszych? Bo co do tego, że i w Polsce są bardzo dobre firmy, to nie ma wątpliwości, a to pozbawia wygodnej wymówki :-)

Napisane w pociągu między Wrocławiem a Berlinem

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Czym karmisz Twój umysł cz. 3

Właśnie czytając post na stronie Vagla.pl natrafiłem na nową dla mnie i bardzo ciekawą interpretację tych słynnych trzech małp (jedna zasłania sobie oczy, druga uszy a trzecia usta) pochodzącą z buddyzmu i pozwolę sobie ją tutaj zacytować

„Nie patrzę, na to co jest złe, nie słucham tego co jest złe i nie mówię o złu”

Dość radykalny sposób odcięcia naszego umysłu od zatruwających go treści, te dwa pierwsze punkty nieco trudne do zastosowania w praktyce trenerskiej czy consultingowej :-) , niemniej coś w tym jest. Jak tak nad tym pomyślę, to od kilku lat mniej czy bardziej też robię coś w tym kierunku dobierając sobie klientów dla których pracuję. To znacznie zdrowsze wspomagać innych, pozytywnych ludzi w dalszym rozwoju i może właśnie dlatego robię to nadal z takim zapałem i przyjemnością.

Komentarze (4) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-02
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Mentor

Ostatnio na stronie internetowej nowego „Dziennika” w tekście napisanym przez redaktora naczelnego natknąłem się na taki tekst

 „Nie jesteśmy, jak inne gazety, surowym, karcącym nieustannie wychowawcą społeczeństwa. My nie pouczamy. Nie mówimy, co należy myśleć. Jesteśmy partnerem i przyjacielem naszych Czytelników, a nie ich mentorem”

Zdziwiony takim najwyraźniej negatywnym spojrzeniem na temat mentorstwa zajrzałem do Słownika PWN a tam:

„mentor m IV, DB. -a, Ms. ~orze; lm M. ~orzy, DB. -ów

1. przestarz. dziś książk. «nauczyciel, wychowawca, mądry doradca»
Pobierać lekcje u drogich mentorów.   

2. «człowiek stale pouczający kogoś, lubiący prawić morały»
Przybierać wobec kogoś ton mentora.”

Znów negatywny wydźwięk w tej „nowoczesnej” definicji.

Z całym szacunkiem, takie spojrzenie ma ktoś, kto nigdy w życiu nie miał szczęścia mieć prawdziwego mentora (częsta przypadłość w której historyczno-socjologiczne przyczyny nie będę teraz się zagłębiał :-) )
Jeśli chcecie w życiu coś osiągnąć, to dobry mentor jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie się Wam mogą przydarzyć.
Wyobraźcie sobie doświadczonego przyjaciela, z którym macie bardzo otwartą komunikację. Kogoś, z kim możecie całkowicie szczerze i będąc pewnymi jego dyskrecji omówić wszelkie aspekty Waszego życia i pracy zawodowej. Kogoś, kto służy Wam nie tylko swoją wiedzą, ale też i kontaktami, co jest przecież niezwykle ważne. I wreszcie kogoś, komu zależy na Waszym sukcesie, bo inaczej tego mentoringu by się nie podjął.
Ja miałem w moim życiu kilku znaczących mentorów i bez znajomości z nimi nie byłbym dzisiaj tam, gdzie jestem.
Masz swojego mentora, czy jesteś Zosią Samosią?

Komentarze (2) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-01
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Obawa przed odmową

W komentarzach do mojego ostatniego postu „Czy masz Syndrom Zosi Samosi” pojawiła się koncepcja, iż wielu ludzi a priori rezygnuje z poproszenia kogoś o pomoc, a nawet z prostego nawiązania kontaktu obawiając się odmowy, względnie nawet wyśmiania przez rozmówcę.

To bardzo niekorzystna dla jednostki projekcja, który powoduje znaczne zubożenie zarówno kręgu potencjalnych znajomych, jak też rodzaju interakcji z tymi, których już mniej czy więcej znamy.

Postawa ta może wynikać z kilku różnych powodów, jest, jakby na to nie patrzeć nieracjonalna bo np:

  • jeśli poprosiłem kogoś o coś, a ten człowiek mi odmówił, to mam dokładnie ten sam „stan posiadania” co wcześniej
  • dana osoba może mieć setki istotnych powodów, aby mi odmówić i może być tak, że żaden nie ma nic wspólnego ze mną
  • wbrew ogólnemu przekonaniu na świecie jest mnóstwo życzliwych ludzi i to niezależnie od ich pozycji społecznej, czy stanu posiadania (nie sugerujcie się „celebrities” pokazywanymi w polskiej telewizji :-) )
  • wielu ludzi posiada wystarczająco dużo aby własna korzyść materialna nie była jedynym, czy nawet najważniejszym motywem ich działania. Wspólna dobra zabawa, poczucie robienia czegoś interesującego, dobrego dla świata, czy nawet dla pojedynczych ludzi stają się równie istotnymi motywami postępowania.
  • spora część z tych, co mają wystarczająco dużo doskonale pamięta jak zaczynało (ja zawsze bądę dumny z mojego mieszkania w piwnicy i sprzedaży gazet na ulicach w Graz jako początku działalności biznesowej ) i bezinteresownego wsparcia, jakie wtedy otrzymywali. Dziś, jak widzą, że ktoś inny chce rozwinąć skrzydła, to mówią często sobie „teraz moja kolej aby zrobić coś dla drugiego człowieka”

Już te powyższe przemyślenia czynią lęk przed odmową całkowicie niepotrzebnym i jeśli ktoś pozwala, aby taki lęk go hamował to jest sam sobie winien.

Oczywiście zwracając się o cokolwiek do innych ludzi warto być miłym człowiekiem, i to koniecznie miłym nie tylko dla tych, którzy mogą coś dla nas zrobić.

Komentarze (11) →
Alex W. Barszczewski, 2006-04-29
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Czy masz Syndrom Zosi Samosi?

Obserwuję dość ciekawe zjawisko polegające na tym, iż bardzo wielu ludzi za wszelką (i czasem dość wysoką) cenę usiłuje wszystko zrobić wyłącznie własnymi siłami i nie korzysta z pomocy, badź rady innych, nawet jeśli tę można by otrzymać całkowicie bezproblemowo i bez specjalnych zobowiązań. Jest to dla mnie trudno zrozumiałe, bo o ile w sprawach błahych sam chętnie lubię poeksperymentować, to przy rzeczach poważniejszego kalibru ściągam sobie płatna badź bezpłatną pomoc najlepszych ekspertów, do jakich mam dostęp. To jest pragmatyczne i zorientowane na rezultat końcowy podejście, które sprawdza się w wielu dziedzinach życia i to nie tylko w biznesie.

Typowym przykładem na działanie tego syndromu jest spora część uczestników moich szkoleń. Ponieważ zależy mi nie tylko na sukcesie firm, które mnie angażują (to zastępuje mi cały marketing :-) ), lecz też na osobistym sukcesie ludzi biorących udział w tych treningach, to każdy z nich otrzymuje na zakończenie co najmniej kontakt mailowy do mnie z zaproszeniem do skontaktowania się ze mną. I to w każdym przypadku, kiedy mógłbym być pomocny, oraz oczywiście bez zobowiązań z ich strony.

Rezultat: tylko bardzo nieliczny odsetek rzeczywiście z tego korzysta!!

Zastanawiałem się nad możliwymi przyczynami i tak:

  • nie jest to sprawa moich kompetencji, inaczej ci sami ludzie nie domagali by się od swoich firm angażowania mnie do dalszych szkoleń
  • nie jest to sprawa nieprzydatności tych kompetencji – negocjacje, sprzedaż, skuteczne prezentacje, rozwiązywanie konfliktów i zarządzanie ludźmi to częste tematy, w ktorych każdy z nas musi coś zrobić, a funkcjonujące know-how wbrew pozorom wcale nie jest tak powszechne
  • nie jest to sprawa mojej niedostępności jako człowieka, każdy, kto był u mnie na treningu wie jak bardzo jestem otwarty i jak chętnie komunikuję z innymi
  • nie jest to sprawa niemożności nawiązania kontaktu ze mną – mailem można złapać mnie wszędzie
  • nie jest to sprawa kalibru takiego problemu do rozwiązania. Oczywiście, ze uwielbiam takie rzeczy jak przygotowanie wyborowego zespołu dużego koncernu do zdobycia wielomilionowego kontraktu, niemniej takie sprawy, jak wymyślenie komuś, między jedną filiżanką herbaty a drugą, skutecznej taktyki przekonania opornego przełożonego też ma swoje uroki :-)
  • nie jest to sprawa finansów, bo luźno podyskutować przy herbatce zawsze można. W najgorszym przypadku mogę poprosić takiego rozmówcę aby w myśl zasady „podaj dalej” zrobił w przyszłości coś dobrego dla innego człowieka. To przecież nie powinno być problemem?
  • wszystko powyższe klarownie komunikuję wszystkim na zakończenie każdego szkolenia

Dlaczego więc tak niewielu ? Dlaczego niektórzy zwracają się dopiero po fakcie (albo lepiej powiedziawszy po tzw. fuck-up :-) )? Dlaczego w warunkach tak silnej konkurencji pozwalamy sobie na nieoptymalne rozegranie różnych istotnych dla nas posunieć?

Mam silne podejrzenie, że to kolejny przykład naszego niekorzystnego społecznego zaprogramowania, niemniej jestem bardzo ciekaw, jakie jest Wasze zdanie na ten temat.

Komentarze (36) →
Alex W. Barszczewski, 2006-04-27
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Internet, media i marketing

Google Maps – szczegółowe mapy krajów europejskich

Wczoraj Google Maps zaczęło pokazywać szczegółowe informacje nie tylko o USA ale też krajach naszego kontynentu (właśnie obejrzałem sympatyczną kombinację planu Warszawy ze zdjeciem satelitarnym).

Oznaczać to może, iż i ta konkurencja na rynku zlokalizowanych reklam stoi u bram. Ciekawe jak odpowiedzą na to nasze rodzime media.

Informację o powyższej nowości znalazłem na Google Blogoscoped

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2006-04-26
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Godna ubolewania ignorancja

W tym tygodniu jestem w Warszawie i mam codziennie mnóstwo bardzo wymagających zajęć, stąd nieco mniej regularne pisanie tego blogu.

Jeden z Kolegów (dziękuję Kuba!) podesłał mi link do materiału, w którym reporter rozmawia z Amerykanami z ulicy na temat jaki kraj należałoby zaatakować jako następny, po czym każe sobie pokazać ten kraj na mapie :-) Niezły kawałek, aby rozweselić sobie dzień, polecam.

Zanim zaczniemy się dziwć, jacy to niewykształceni potrafią być ci Amerykanie, to pomyślmy o jeszcze gorszych kwiatkach z rodzimego kraju. Tutaj jakiś polityk poważnie mówi o „genie patriotyzmu” i nawet w oparciu o taka „genetyke” chce dobierac czolowych ludzi (ponad pół wieku temu ktoś już próbował coś podobnego). Spora liczba wybranców ludu w 38 milionowym kraju wygłasza ostatnio takie teorie i koncepcje ekonomiczne, ktore świadczą o niewiedzy jeszcze gorszej niż ulokowanie Francji w Australii.

No cóż, kopanie i naśmiewanie się z innych to tania rozrywka, której jako ludzie z klasą nie zamierzamy tutaj uprawiać.
Powyższe przytaczam z całkiem innego powodu, a mianowicie chcę Wam opowiedzieć do czego ja wykorzystuję takie obserwacje.

Za każdym razem, kiedy widzę, jak ktoś wykazuje się całkowitą ignorancją, albo robi kompletne bzdury, to analizuję jaki jest mechanizm popełnienia tego błędu i zastanawiam się, gdzie w podobny sposób popełniam równie bezsensowne „niezręczności”. Przyznaję się, że  u mnie takie rozważania wielokrotnie doprowadziły do szokujących odkryć i natychmiastowych akcji, aby pozbyć się kolejnych pięt achillesowych.

Zapraszam każdego z Was do takiego spojrzenia na siebie, moje spostrzeżenia i wieloletnie doświadczenie jako trener, coach i człowiek wykazują, że prawie każdy z nas ma takie zakresy, gdzie w istotnych sprawach życiowych wydaje mu się że wie …………… i rzeczywiście tylko tak mu się wydaje!

 

Komentarze (2) →
Alex W. Barszczewski, 2006-04-26
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Dziwny przesąd

Wielokrotnie będąc w Polsce i życząc komuś powodzenia otrzymuję dziwną odpowiedz: „Nie dziękuję” (bez przecinka po nie, brzmi jak „niedziękuję”)

Na bliższe pytania o powód takiej odpowiedzi słyszę; „aby nie zapeszyć”

To jest drogi Czytelniku klasyczny przypadek jak ludzie funkcjonujący na autopilocie wypowiadają bzdury wytresowane im przez otoczenie!! Bo zastanówmy się jakie przesłanie niesie odpowiedź „nie dziękuję aby nie zapeszyć”? Oznacza ona że wypowiadający ją:

  • obawia się, iż gdzieś istnieje jakaś mroczna siła, która „za karę” za okazanie symbolicznej przecież wdzięczności za czyjeś dobre życzenia storpeduje  planowane przedsięwzięcie
  • wierzy, żyjąc przecież w XXI wieku!!! w istnienie takich sił i to pomimo ponad 1000 lat chrześciaństwa w Polsce!!! :-)

Zastanówcie się jaki obraz samego siebie przekazuje ktoś taki uważnemu i w miarę światłemu rozmówcy. Jaki wpływ na obraz świata takiego człowieka ma wieloletnie powtarzanie takiego czegos?

Dodatkowo, kultywując ten zabobon, w stosunku do obcokrajowca brzmimy gdzieś pomiędzy „chamsko” a „nieuprzejmie”, w stosunku do Polaka mieszkającego długo zagranicą nie jest wiele lepiej.

O dużo lepszym „zabobonie” napiszę następnym razem :-)

 

Komentarze (27) →
Alex W. Barszczewski, 2006-04-23
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Wieśniactwo cd.

Nawiązując do mojego ostatniego postu, chcę Wam zwrócić uwagę na jeszcze jedno dziwne zjawisko:

Często siedzę sobie w jakimś w miarę przyzwoitym lokalu i ku mojemu zdumieniu stwierdzam, jak wielu elegancko, lub co najmniej biznesowo ubranych ludzi wypowiada się o wiele głośniej, niż byłoby to konieczne, aby porozumieć się przy stole. I nie chodzi tu tylko o rozmowy prywatne, mimowolnie dowiaduję się o różnych szczegółach biznesowych ludzi z sąsiedniego stolika :-) W tym ostatnim wypadku często ostentacyjnie włączam telefon na nagrywanie i stawiam na stole :-) , czasem pomaga.

Zastanawiam się nad korzeniami takiego zachowania i przychodzą mi do głowy następujące możliwości:

  • Ktoś nie jest przyzwyczajony do tego, że się go słucha. To może być jakiś głęboko zakorzeniony uraz z dzieciństwa, albo młodości, który ciągnie się za nieborakiem jak garb przez całe życie.
  • Ktoś wychował się w okolicy, gdzie nie było telefonów i głośne wołanie z jednego domu do drugiego było rozpowszechnionym środkiem „telekomunikacji”
  • Ktoś za długo i za głośno słuchał muzyki przez słuchawki i ma teraz uszkodzony słuch.

Następnym razem, kiedy siedzicie gdzieś i możecie zaobserwować takie zachowanie, spróbujcie postawić własną diagnozę (bo przecież sami tego błędu nie popełniamy ;-) )

Jeśli macie jakieś inne wytłumaczenia tej plagi, to zapraszam do wypowiedzi w komentarzach.

 PS: Zobaczcie „Ojca chrzestnego” i zwróćcie uwagę jak on się wypowiadał. Jak ma się autorytet (wszystko jedno z jakiego źródła), to nie trzeba podnosić głosu, walić pięściami w stół, wystarczy cichym głosem uprzejmie poprosić. Oczywiście dystansuję się od metod zdobycia tego autorytetu przez bohatera filmu, niemniej to jest dobry test, na ile respektuje Cię Twoje otoczenie. Tam gdzie mógłbyś rozkazać to poproś uprzejmie i zobacz co się stanie.  Jeśli rezultat nie jest zadowalający, to jest to przynajmniej dla mnie sygnał. że muszę jeszcze nad moim image u tego człowieka popracować.

Komentarze (7) →
Alex W. Barszczewski, 2006-04-22
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 78 of 84« First...102030«7677787980»...Last »
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Jak nawiązać kontakt z kimś z górnej półki
  • Korzystaj z mojej wiedzy i doświadczeń za darmo
  • Można stracić 20 kg nawet jako 70-latek
  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?

Najnowsze komentarze

  • Biblioteczka dla Czytelników  (112)
    • Orest Tabaka: Po nocnych...
    • Witold W. Wilk: Alex, Na wolniejsze...
    • Alex W. Barszczewski: Przemek mam...
    • Łukasz Muzyka: Witam serdecznie,...
    • Gracjan Polak: Witam, Inicjatywę...
  • Mój „Gypsy Time 2008”  (44)
    • Alex W. Barszczewski: No i mamy...
  • Bezpieczeństwo finansowe  (44)
    • Helena: Prawde mówiąc pomyślalam o...
    • Alex W. Barszczewski: Heleno Jaki...
    • Helena: Zgadzam się oczywiscie, że...
    • Alex W. Barszczewski: Heleno Jeśli...
    • Helena: Jeszcze a propos Kiyosakiego...
  • Eksperyment – rezultaty rok później cz.2  (35)
    • Krzysztof Marciniak: Ludwik, Mam do...
    • Witold W. Wilk: Należy jeszcze...
    • Monika Góralska: Orest, Dziekuję :-)...
    • TesTeq: Ludwik C. Siadlak pisze:...
    • Alex W. Barszczewski: Paulina Na...
  • „Czytanie zagraża głupocie”  (15)
    • Michał P. Sadowski: Witam, Czytanie...
  • Alex goes (back) to Poland  (146)
    • Wojtek Szywalski: TestTeq, Alex:...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Już jest...
    • Orest Tabaka: Alex: Zgoda, że przy...
    • pink: :)
    • Alex W. Barszczewski: TesTeq Tego ze...
  • Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?  (673)
    • Witold W. Wilk: Igor, mam dość...
    • Alex W. Barszczewski: Igor Przede...
    • TesTeq: @Igor: Piszesz, że szukałeś...
    • Igor: Mam pewien problem dotyczący...
  • Eksperyment – rezultaty rok później cz.1  (22)
    • Alex W. Barszczewski: Hanz Na pewno...
    • Hanz: Mam nadzieję, że link wzbudził...
  • Jak właściwie wykorzystać informację zwrotną  (45)
    • Alex W. Barszczewski: Krzysztof...
    • Krzysztof Janyst: Alex pisze:...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (32)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026