Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Rozwój osobisty i kariera

Stabilizacja w życiu cz. 2

W komentarzach do poprzedniego postu o stabilizacji życiowej zarówno Monika jak i KiT zwrócili mi uwagę, na brak precyzyjnej definicji tego, o czym pisałem.

Oboje macie racje, powinienem był dokładniej napisać co miałem na myśli pisząc tamten post.
Zgadzam sie z KiT, że stabilizacja jako taka jest iluzją. Użyłem tego słowa w znaczeniu, jakie na ogół przypisują mu je osoby do tejże „stabilizacji” dążące.
Typowe przykłady tego, co mam na myśli to:

  • „stabilizacja sytuacji mieszkaniowej” poprzez kupowanie, czesto na kredyt nieruchomości, czy też „wicie gniazdka” zanim podejmiemy wyedukowaną decyzję gdzie i jak tak naprawdę chcemy żyć. Często odbywa się to kosztem rozwoju wartości rynkowej, który już średnioterminowo otworzyłby nam znacznie bardziej atrakcyjne opcje.
  • „stabilizacja układów damsko-męskich” (bądź innych, w zależności od indywidualnych preferencji), która przejawia się w próbach „zaklepania sobie” partnera (małżeństwo, tzw. założenie rodziny) zanim jeszcze uświadomimy sobie sami, kim naprawdę jesteśmy i jakie mamy potrzeby w życiu. W rezultacie, często zamiast się rozwijać spędzamy mnóstwo czasu i energii na „wzajemnym dopasowaniu”.
  • „stabilizacja sytuacji zarobkowej”, polegająca na tkwieniu w firmach i zawodach nie odpowiadających naszym upodobaniom i zdolnościom tylko dlatego, bo daje to „pewny” zarobek. To pozbawia nas często radości z tego co robimy (czasem zdaje mi się że dla wielu ludzi jest to abstrakcyjna koncepcja), a co za tym idzie możliwości osiągania naprawdę dobrych rezultatów. Zazwyczaj jest smutna konsekwencja nadgorliwości w dwóch poprzednich punktach.

Opisane powyżej przypadki naturalnie nie oznaczają, że każdy, kto podejmuje takie decyzje popełnia błąd. Tutaj przy ocenie powinniśmy jak zwykle użyć rozsądku, najlepiej własnego, a nie zapożyczonego od innych ludzi :-)

Pamiętajmy przy tym, że jak wieje korzystny wiatr, to trzeba żeglować, a nie rzucać dodatkowe kotwice. Inaczej łatwo możemy znaleźć się w gronie tych, którzy mówią: „biednemu zawsze wiatr w oczy”

Komentarze (23) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-19
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Wiadomość

Drodzy Czytelnicy!!

Ze względu na niezwykle absorbujące szkolenia, następne posty ukażą sie po czwartku.

Mam parę ciekawych pomysłów, niemniej chwilowo brakuje mi po prostu czasu.

Do zobaczenia za kilka dni!!!

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-15
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Stabilizacja w Twoim życiu – szczęście, czy pułapka

Obserwuję wokół siebie wielu młodych ludzi, którzy ogromnym nakładem wysiłku próbują wprowadzić w swoje życie jak najwiecej stabilizacji.
Często „stabilizacja” ta ma miejsce kosztem przyszłości (kredyty), często kosztem marzeń (a człowiek bez marzeń to przygnąbiający widok).
Nie mnie jest mówić komukolwiek zarówno co ma w życiu robić jak i kiedy, dlatego ograniczę się do zaproponowania Wam paru pytań, które warto sobie zadać zanim podejmiecie jakiekolwiek długoterminowe decyzje „stabilizacyjne”

  • czy moja obecna sytuacja naprawdę zasługuje na jej utrwalenie (bo do tego prowadzi stabilizacja)?
  • jaka będzie chwilowa i długoterminowa cena tej stabilizacji?
  • jak moja stabilizacja wpłynie na zdolność reagowania na zmieniającą się sytuację zewnątrzną (która staje się regułą w dzisiejszych czasach)?

Zdaję sobie sprawę, że to może prowadzić do otrzeźwiających odpowiedzi, badź nawet budzić agresję (któż lubi być pozbawiany iluzji?). Duże firmy robią takie strategiczne przemyślenia ciągle, dlaczego my mielibyśmy z tego narzędzia nie skorzystać?
Aha, jeszcze jedno: ponieważ jest to Wasze życie, to odpowiedzcie sobie na te pytania samodzielnie, bez odwoływania się do ogólnie wyznawanych „prawd” wszelkiego rodzaju.

PS: Od jutra rana do niedzieli wieczorem jestem offline, więc nie będę mógł moderować komentarzy i odpowiadać na maile.

Komentarze (14) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-12
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Zaufanie w biznesie cz.2

Wiele rzeczy jest w biznesie możliwych tylko w sytuacji, kiedy klient ma do nas zaufanie dwojakiego rodzaju:

  • zaufanie do naszych kompetencji, do tego, że wiemy o czym mówimy
  • zaufanie do tego, że jesteśmy przyzwoitym człowiekiem, który stara się wypracować i zrealizować rozwiązania win-win

To podwójne zaufanie jest szczególnie istotne w wypadku potencjalnego klienta, który dopiero rozważa zaangażowanie nas i wcale nie tak łatwe do uzyskania. Proponuję, aby każdy z Was przeanalizował swoje metody jego uzyskiwania. Macie w ogóle jakieś? Są one skuteczne?

Parę podpowiedzi  :-)

Do pierwszego: słyszysz jak twój rozmówca telepatycznie przekazuje Ci „mów mi to, czego nie wiem”, „mów mi to, co jest dla mnie istotne”?  Używasz klarownego języka eksperta, czy trenowanego przez media i większość szkół „wyższych” pseudonaukowego bełkotu w myśl zasady „im bardziej skomplikowanie coś tłumaczę, tym lepiej to brzmi” :-) ?

Do drugiego: komunikujesz otwarcie twoje zamysły i cele? pokazujesz się jako człowiek z krwi i kości, czy po prostu maszyna do robienia interesów? Czy poprzedza Cię odpowiednia reputacja?

To można by dalej ciągnąć i w razie potrzeby możemy do tego powrócić. Powyższe wskazówki wcale nie są takie banalne, jak się na pierwszy rzut oka wydaje i większość ludzi ma tu spory niewykorzystany potencjał. Na ten temat lepiej się rozmawia niż pisze (po można pokazać wiele przykładów), więc może kiedyś zrobimy sobie o tym małą konferencję na Skype.

Komentarze (1) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-11
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Internet, media i marketing, Tematy różne

Refleksje o blogu

 

Ostatnio dużo dyskutowano u Krzysztofa Urbanowicza o niedostatku polskich blogów eksperckich i zacząłem zadawać sobie pytanie, czy mój blog takowym jest, czy też nie.
Z jednej strony, bez fałszywej skromności, rzeczywiście znam się bardzo dobrze na paru dziedzinach i wykorzystanie tych umiejętności pozytywnie wpływa zarówno na wyniki moich klientów oraz stan mojego  konta bankowego :-) Z drugiej zaś, otwarcie przyznaję, że nie chcę tutaj pisać w szczegółach o tym, co robię profesjonalnie, a tego wymagałby zapewne prawdziwy blog ekspercki.

Są ku tej niechęci dwa powody:

  • po pierwsze, komu z szerokiej publiczności tak naprawdę przyda się sucha wiedza (a tylko taką można przekazać pisemnie) o tym, jak negocjuje się wielomilionowe kontrakty, czy sprzedaje „rzeczy” za 6-8 cyfrowe sumy? Tym bardziej, że istotnym elementem tego co robię jest praktyczne przygotowanie konkretnych ludzi (inaczej wystarczyłoby wydać skrypt, czy książkę).Teoretycznie mógłbym popisać coś o skutecznych prezentacjach, ale nie chcę za bardzo ułatwiać życia wielu firmom „szkoleniowym”, które powielając metody z lat 70 ciągle jeszcze uczą, że prezentacja powinna zacząć się od agendy i podobnych kwiatków, czyniących z niej lekarstwo na bezsenność :-)
  • po drugie, większość z tego co robię to rozwiązania bardzo dopasowane do konkretnego klienta.
    Ci klienci kładą oczywiście ogromną wagę na poufność i nie wyobrażam sobie publikowania na jakimkolwiek forum case studies, o których wspomina pan Krzysztof.

Tak więc  blogu eksperckiego sensu stricto nie będzie :-) To terytorium pozostawmy innym.

To, co mogę zrobić korzystając z wiedzy i osobistego doświadczenia (które jak wiadomo jest wynikiem wielu popełnionych wcześniej błędów :-)) to pisać od czasu do czasu posty, które przynajmniej dla niektórych młodych i ambitnych ludzi (a mamy takich w Polsce mnóstwo) będą bodźcem do własnych przemyśleń. Te przemyślenia być może doprowadzą ich do wniosków znacznie lepszych od tych, które ja kiedykolwiek mógłbym im zasugerować.
Dodatkowo, co już chyba kiedyś napisałem, traktuję pisanie tutaj jako sposobność poznania interesujących ludzi, z którymi można będzie porozmawiać na ciekawe tematy „w realu”, czy choćby na Skype. I to porozmawiać bezpretensjonalnie i na dużym luzie, co zawsze zwiększa tak ważny w naszym życiu „fun factor”.
Właśnie te rozmowy, to taka potencjalna „killer app” tego blogu, wynikająca z faktu, iż uwielbiam rozwiązywanie ciekawych zagadnień i prawie zawsze jestem gotów jakiś interesujący problem dla czystej przyjemności „przedyskutować”.

I o to tak naprawdę chodzi, jaką etykietkę temu przykleimy, to sprawa drugorzędna.

 PS: Dzis miałem w Warszawie lużniejszy dzień, co pozwoliło mi na przeprowadzenie dwóch długich i ciekawych rozmów z czytelnikami tej strony. Dziekuję obu za interesującą konwersację i do następnego razu!!

Komentarze (12) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-10
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Zaufanie w biznesie

Marek Rafałowicz rozważa w swoim blogu kwestie zaufania w biznesie i jego wpływ na gładkość przeprowadzania różnych działań między partnerami. W tej kwestii istnieją oczywiście bardzo różne stanowiska, począwszy od „zaufanie jest dobre – kontrola lepsza” (Włodzimierz Ilicz Lenin) po „szaleńców” takich jak ja, dla których powiedzenie sobie wzajemnie „no to robimy to” jest równoważne z traktatem podpisanym przy użyciu całego tabunu adwokatów, a zajemne zaufanie jest podstawą obopólnych kontaktów.

Moje podejście zdaje się być dość nietypowe, więc może komuś przyda się jego opis.
Wartym zauważenia na początku jest fakt, iż mimo wielu różnych klientów nigdy nie miałem jakiś poważniejszych trudności i to niezależnie od kraju, w którym działałem, w tym również w Polsce (kilka nieznacznie opóźnionych faktur, czy przesuniętych szkoleń nie mają z perspektywy 13 lat owocnej współpracy żadnego znaczenia)

Jak to jest możliwe?

Jest kilka istotnych czynników. te z mojej strony to:

  • Bardzo starannie wybieram dla kogo pracuję, bo to co robię ma tylko wtedy sens, jeśli korzyści klienta wielokrotnie przewyższają moje całkiem przyzwoite honoraria. To implikuje, ze są to dobre, odnoszące sukcesy firmy, gdzie z kolei pracują ponadprzeciętnie dobrzy i inteligentni ludzie. Tacy ludzie rozumieją zarówno korzyści wynikające z długoterminowej współpracy, jak też wartość reputacji zarówno własnej, jak i firmy którą reprezentują. Nadużycie zaufania dostawcy nie jest dla nich akceptowalną opcją. Nie ma konieczności pisania długiej umowy.
  • Dostarczam klientowi usługi, których w takiej kombinacji i jakości po prostu nie ma na rynku (stosując słynną maksymę którą wypowiedział Jerry Garcia z zespołu Grateful Dead : „nie chodzi o to, aby być najlepszym z najlepszych, lecz o to, aby być jedynym w swoim rodzaju”). Kto chciałby próbować oszukać dostawcę, jeśli bardzo podoba mu się to, co dostaje a jednocześnie trudno o adekwatny substytut!  Nie ma konieczności pisania długiej umowy.
  • Myślę że dla moich partnerów jestem z jednej strony bardzo kompetentnym a z drugiej bezpretensjonalnym, miłym i łatwo dostępnym człowiekiem. Komuś, kogo się szanuje i lubi raczej nie robi się tak łatwo krzywdy :-)  Nie ma konieczności pisania długiej umowy

Jeśli chodzi o moich partnerów to wiedzą oni że:

  • Od kilkunastu lat polegam tylko i wyłącznie na propagandzie mówionej, a to wymaga doskonałej reputacji na rynku. Niedotrzymanie z mojej strony nawet ustnej umowy jest w tym kontekście nie do pomyślenia. Nie ma konieczności pisania długiej umowy
  • Stosuję zasadę „walk your talk” i jeśli mówię cały czas o dotrzymywaniu nawet drobnych umów (zgodnie z dalekowschodnią zasadą „jak na górze, tak na dole”), to też z mojej strony robie wszystko, aby świecić dobrym przykładem. Jestem co prawda tylko człowiekiem, mimo tego ewentualne drobne potknięcia są niezwykłą rzadkością a większe tylko teoretycznie możliwe.  Nie ma konieczności pisania długiej umowy
    Przywiązuję ogromną wagę do rezultatów i dążeniu bycia w dziedzinach, którymi się zajmuje, najlepszym na rynku (ach ta próżność :-)). To oznacza, że przyjąwszy jakieś zlecenie stanę na glowie i zrobię dla wspólnego sukcesu raczej więcej niż się zobowiązałem, niż mniej.  Nie ma konieczności pisania długiej umowy.

 

Jakie zalety ma takie podejście?

  • Ogromna oszczędność czasu po obydwu stronach. Zamiast pisaś całe tomy propozycji i prezentować dziesiątki slajdów często wystarczy zwięzła notatka, na której opisane są konkretne cele do osiągnięcia. Z niektórymi wieloletnimi klientami wyglada to tak: Telefon – „Alex jest problem XY, mozesz cos z tym zrobic”, „mogę”, „to kiedy robimy? warunki jak zawsze”
  • Duza elastyczność jeśli chodzi o tematy  – zwłaszcza przy spotkaniach z wyższym managementem zdarza się, że woleliby oni praktycznie zająć się innym problemem, niż przewidywały wcześniejsze ustalenia. Proszę bardzo!!! Spróbuj zrobić coś takiego na obwarowanym wieloma zapisami, bardzo sformalizowanym pod względem umowy szkoleniu (np. większość szkoleń dofinansowanych z Unii)
  • Duża elastyczność terminowa – jest jakiś problem, to nie powołujemy się na kary umowne, tylko siadamy jak koledzy i szukamy alternatyw
  • Duża skuteczność – druga strona ma do mnie zaufanie, przez to komunikuje otwarcie, co zwiększa z kolei moją skuteczność, w rezultacie wszyscy zyskują.
  • Obopólna łatwość i niskie ryzyko robienia wspólnych działań biznesowych..

Jak widać z tego bardzo ogólnego z konieczności zestawienia wzajemne zaufanie jest tym czynnikiem, które bardzo sprzyja robieniu dobrych interesów wszelkiego rodzaju i dbanie od początku kariery zawodowej o właściwą reputację jest długoterminowo jedną z lepszych inwestycji.
Jak budować taką reputację będzie tematem któregoś z najbliższych postów, musze tylko przerobić parę innych spraw, które czekają w mojej pipeline :-)

 

Komentarze (2) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-09
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Internet, media i marketing

„Koszmar ateisty” czyli przykład telewizji dla każdego :-)

Po trudach dużej przeprowadzki tym razem coś lekkiego :-)

Ray Comfort i Kirk Cameron w zabawny sposób pokazują, ze Bóg nie tylko musiał istnieć, ale też był kreatywnym twórcą. I to wszystko na przykładzie konstrukcji banana (idealnie dopasowany do ludzkiej ręki kształt, antypoślizgowe opakowanie, otwieracz, wzkaźnik stanu zawartości wbudowany w ulegające biodegradacji opakowanie, dopasowany do wielkosci ust kształt, wygodne do jedzenia zakrzywienie i pożywna zawartość).

Prosto, a jednocześnie kreatywnie zrobiony kawałek, który warto obejrzeć niezależnie od poglądów na kwestie ewolucji.

Filmik który został wbudowany w stronę znajduje sie na bezpłatnym serwisie YouTube (drugi podobny to Google Video) na którym każdy może publikować swój materiał. Na razie jest w tym wiele zabawy, niemniej zaczynają się już pojawiać pierwsze jaskółki wykorzystania tego do rozpowszechniania różnych poważnych idei (np. patrz powyżej), czy też jako narzędzie krytyki politycznej (naprawdę zajrzeć :-) ) czy jak tutaj (zrobione przez studentów Columbia Business School :-) )

Zobaczymy jak to się rozwinie za parę lat, i jak w świetle tego będą wyglądały dzisiejsze przepychanki o Krajową Rade Radia i Telewizji itp. Pamiętajmy, że w Polsce coraz bardziej dochodzi do głosu (na szczęście) wyż demograficzny młodych, światłych i wykształconych ludzi, a ci raczej odwracają się od tradycyjnych mediów, o czym np. można przeczytać u Krzysztofa Urbanowicza

PS: Jak patrze na te filmiki o administracji amerykańskiej i porównuję to z faktem, że prokuratura i policja postawiły zarzuty zniesławienia Głowy Państwa (z całym cyrkiem przesłuchań i przeszukań) 50- letniemu renciście, który rozpowszechniał e-mailem zdjącia nurkujących kaczek, to myślę, że jeszcze daleka droga przed nami (tak, czy inaczej :-))

PPS:Do tematów dyskutowanych ostatnio powrócę jutro w podróży do Warszawy

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-08
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Komunikat

Ze względu na przeprowadzkę jestem offline co najmniej do poniedziałku po południu, co oznacza, iż nie mogę odpowiadać na maile i moderować komentarzy. Jeśli ekipa z Deutsche Telekom spisze się dobrze, to jutro po południu nadrobię ewentualne zaległości.

życzę miłej niedzieli

 

Alex

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-07
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Czy to jest autopromocja?

W dyskusji u Krzysztofa Urbanowicza padło stwierdzenie E.D.Mix iż celem tego blogu jest autopromocja. Na pierwszy rzut oka to logiczne założenie, które jednak w tym przypadku nie odpowiada moim założeniom. Dlaczego?

Po pierwsze moi zleceniodawcy to CEO-s, GM, i dyrektorzy sprzedaży naprawdę dużych firm i ci nie mają czasu na czytanie blogów i wyszukiwanie tam partnerów do coachingu czy szkoleń swoich topowych zespołów.

Po drugie ten blog to kolejny logiczny krok w robieniu dobrych rzeczy dla ludzi, którzy normalnie nie mieliby możliwości zetknać się ze mną. Jeśli ktoś chce zobaczyć któryś z poprzednich projektów to zapraszam na http://alexrc.com/forum. Tam może zobaczyć technicznie byle jak zrobione miejsce w którym od ponad 2 lat ludzie w wieku od 14-70 lat nie tylko mogą podyskutować na temat swojego hobby, lecz też przy okazji praktycznie nauczyć się co to znaczy otwartość, bezinteresowność, przyjazna komunikacja, życzliwość innych ludzi i mnóstwo innych, dość rzadko spotykanych w tym kraju koncepcji. I to mimo. iż spora część uczestników jest gdzieś z prowincji i często ma trudności z napisaniem paru zdań po polsku. To jest praca u podstaw, która z jednej strony wymaga zaangażowania (1-2 godzin dziennie, a nie wszystko też idzie gładko), z drugiej daje wielką satysfakcję jak widzisz co dzieje się z ludzmi, którzy nagle doświadczają, że nie cały świat ma ich gdzieś.
Na tym budując wyłuskuję co zdolniejsze jednostki i daję im wsparcie, aby zrobiły więcej ze swojego życia.
Ten blog ma podobne założenia, tylko grupa docelowa jest na całkiem innym poziomie. To młodzi, ambitni i wykształceni ludzie, którzy chcą zrobić coś wiecej, na uczelni dostali to co dostali a w firmach typową sieczkę szkoleniową, która tak naprawdę w praktyczny sposób niewiele zmienia w ich życiu. I jestem pewien, że ten blog przynajmniej dla kilku może stać sie ważnym punktem zwrotnym. A to czyni to przedsięwzięcie wartym zachodu.
Teraz ludzie, którzy mnie przeprowadzają muszą zapakować moje biurko, więc na razie tyle :-)

PS: Jeśli ktoś się zastanawia, dlaczego to robie to niech uważnie przeczyta co napisałem o sobie, a potem zapozna z koncepcją „podaj dalej” . Wtedy wszystko będzie jasne.

PPS: Jest mi dość obojętne, czy ten blog zostanie uznany za ekspercki, czy też nie :-) Jak widać z tego co napisałem powyżej cele i założenia są całkiem inne.

Komentarze (8) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-06
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Sprzedaż poniżej własnej wartości

Niedawno zaobserwowałem kilka przykładów „sprzedaży” swojej osoby poniżej własnej wartości i z pewnością warto zastanowić się, czy przypadkiem nie robimy tego nieświadomie w życiu.
Przypadek pierwszy:
Tak się złożyło, że w ostatnich dniach otrzymałem kilka maili od czytelników, którym podoba się to co w tym blogu piszę. W tych wypowiedziach były ciekawe relacje jak to wykorzystują w praktyce, wszystkie napisane dobrym językiem, niektóre dość obszerne. To, co mnie bardzo zdziwiło był fakt, iż w każdym z tych maili było prawie tak samo brzmiące zdanie a mianowice: „Nie piszę w komentarzach, bo niewiele mam do powiedzenia”. Zaraz, a to, co  napisaliście w mailach??? :-)
Przypomina mi to przypadek drugi:
Moja znajoma, którą przedstawiłem niemieckim kolegom zaczęła rozmowę od wyznania (po niemiecku) „nie mówię po niemiecku”, po czym wrzucona na głęboką wodę (czyli pozostawiona bez wsparcia językowego z mojej strony) przez dobry kwadrans gawędziła z rozmówcami w języku Goethego :-)

Jaki z tego wniosek? Część ludzi bardzo przesadza opowiadając o swoich niedoskonałościach. Zapewne bierze się to albo z tresury w dzieciństwie (nadmierna skromność, obawa przed ośmieszeniem się, przekonania, że gdzieś są ci wspaniali mistrzowie???), albo ze złudnego przeświadczenia, iż jak powiemy „nie potrafię” to albo dostaniemy taryfę ulgową, albo zostawi się nas w spokoju. To ostatnie jest dość prawdopodobne, ale w dzisiejszych czasach bardzo niekorzystne!
Oczywiście zdarza się też dużo przegięć w drugą strone i nadymanie się prawie do pęknięcia ośmiesza nadymającego się. Tego zachowania, dość często widzianego nawet w mediach, też nie polecam :-) niemniej nie widzę powodu, abyśmy od razu tak całkowicie wycofywali się i rezygnowali, tylko dlatego że jesteśmy w czymś nienajlepsi.
Zamiast tego możemy realistycznie ocenić nasze możliwości i zrobić z tego to, co się da.
Jak miałem 20 lat to zapisałem się do szkoły tańca towarzyskiego. Tam zdarzyło mi się, że raz jako partnerka przypadła mi ówczesna wicemistrzyni Polski w tańcach towarzyskich, która się w tej szkole trochę udzielała. Ze zrozumiałych względów byłem potężnie onieśmielony i oczywiście powiedziałem jej o tym. Jej odpowiedź zapamiętałem do dziś: „W tańcu chodzi głównie o to, aby się dobrze bawić. Czy się przy tym zna te parę figur więcej, czy mniej, to ma przecież drugorzędne znaczenie”
Tak więc, wszędzie tam gdzie nie chodzi o sprawy życia i śmierci bierzcie udział i bawcie się na ile tylko jest to możliwe!!

Dobrej zabawy!!

PS: Ze względu na sporą przeprowadzkę mogę być od jutra na parę dni odcięty od netu. Proszę o zrozumienie.

Komentarze (6) →
Alex W. Barszczewski, 2006-05-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 77 of 84« First...102030«7576777879»80...Last »
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Jak nawiązać kontakt z kimś z górnej półki
  • Korzystaj z mojej wiedzy i doświadczeń za darmo
  • Można stracić 20 kg nawet jako 70-latek
  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?

Najnowsze komentarze

  • Biblioteczka dla Czytelników  (112)
    • Orest Tabaka: Po nocnych...
    • Witold W. Wilk: Alex, Na wolniejsze...
    • Alex W. Barszczewski: Przemek mam...
    • Łukasz Muzyka: Witam serdecznie,...
    • Gracjan Polak: Witam, Inicjatywę...
  • Mój „Gypsy Time 2008”  (44)
    • Alex W. Barszczewski: No i mamy...
  • Bezpieczeństwo finansowe  (44)
    • Helena: Prawde mówiąc pomyślalam o...
    • Alex W. Barszczewski: Heleno Jaki...
    • Helena: Zgadzam się oczywiscie, że...
    • Alex W. Barszczewski: Heleno Jeśli...
    • Helena: Jeszcze a propos Kiyosakiego...
  • Eksperyment – rezultaty rok później cz.2  (35)
    • Krzysztof Marciniak: Ludwik, Mam do...
    • Witold W. Wilk: Należy jeszcze...
    • Monika Góralska: Orest, Dziekuję :-)...
    • TesTeq: Ludwik C. Siadlak pisze:...
    • Alex W. Barszczewski: Paulina Na...
  • „Czytanie zagraża głupocie”  (15)
    • Michał P. Sadowski: Witam, Czytanie...
  • Alex goes (back) to Poland  (146)
    • Wojtek Szywalski: TestTeq, Alex:...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Już jest...
    • Orest Tabaka: Alex: Zgoda, że przy...
    • pink: :)
    • Alex W. Barszczewski: TesTeq Tego ze...
  • Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?  (673)
    • Witold W. Wilk: Igor, mam dość...
    • Alex W. Barszczewski: Igor Przede...
    • TesTeq: @Igor: Piszesz, że szukałeś...
    • Igor: Mam pewien problem dotyczący...
  • Eksperyment – rezultaty rok później cz.1  (22)
    • Alex W. Barszczewski: Hanz Na pewno...
    • Hanz: Mam nadzieję, że link wzbudził...
  • Jak właściwie wykorzystać informację zwrotną  (45)
    • Alex W. Barszczewski: Krzysztof...
    • Krzysztof Janyst: Alex pisze:...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (32)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026