Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Tematy różne

Czy przekonujesz do siebie klientów, partnerów itp.?

Zauważyłem, że od wielu lat, w bardzo różnych sytuacjach życiowych i zawodowych, nie robię tego, co zdaje się robić większość ludzi – nie namawiam nikogo i nie przekonuję nikogo do siebie. Zamiast budowania zoptymalizowanej „marki osobistej”, po prostu otwarcie komunikuję co robię i jakie jest moje podejście i jakie wartości. Pokazuje się też z normalnej ludzkiej strony, bez specjalnego upiększania mojego wizerunku. Druga strona może sobie wybrać, czy chce, czy też nie. Jeśli tak, to super, jeśli nie, to nie ma urazy.

Tak od ponad 20 lat funkcjonuję w życiu zawodowym i mimo braku aktywnego marketingu z mojej strony, bardzo dobrze mi się powodzi.

Ciekawym jest, że podobnie postępuję w życiu prywatnym. Nikomu nie staram się przypodobać, nikogo nie namawiam. Nawet w przypadku Karoliny, mojej idealnie pasującej żony, widząc jakie są możliwości po prostu byłem sobą z różnymi moimi wadami i pozwoliłem Jej zadecydować czy chce.

Takie postępowanie może teoretycznie prowadzić do utraty różnych szans w życiu. Z drugiej strony, zauważyłem, że jeśli staram się cały czas rozwijać jako człowiek i traktuję inne osoby jak żywych i czujących ludzi, to ani w życiu zawodowym, ani w prywatnym nie cierpię niedostatków.

Za to mam to wewnętrzne poczucie, że jeśli ktoś już „jest ze mną”, to jest ze mną, a nie z jakim sztucznie wykreowanym obrazem.

Wiecie jaki to jest komfort psychiczny!

I na pewno nie mam tzw. „imposter syndrom”, syndromu udawacza, na który cierpi znacznie więcej ludzi, niż mogłoby się wydawać.

Napiszcie, jak Wy podchodzicie do tego zagadnienia, jeśli macie pytania to też zapraszam do komentarzy.

Jako mały przykład mojego nastawienia zobaczcie co odpowiedziałem dziś widzowi na komentarz pod moim ostatnim filmem na YouTube

„Nie potrafiły wykonać prostej instrukcji, bo nie jesteś sam w internecie. Jest tysiące grup o biznesie do których można dołączyć. Kalkulacja jest prosta. Jak widzę, że kolejny admin grupy zadaje 100 pytań do, nie szanuje mojej prywatności (np. wymaga mojego zdjęcia i pełnego imienia i nazwiska [nie bierze pod uwagę, że nie chcę żeby sąsiad czy kolega/szef z pracy czytał co piszę na internecie]) i nie mam informacji, że grupa jest jakaś wyjątkowa, to sorry, szkoda życia – idę dalej. Po prostu mam X ciekawych grup, których już nie jestem w stanie przerobić. Nie wspomnę, że grupy to jest promil tematów w internecie, które walczą o uwagę. Moim zdaniem to wręcz dobrze świadczy o osobach, które nie dołączyły do twojej grupy. Zrób opcjonalne te pytania i po sprawie.”

Odpisałem Koledze:

„Dziękuję za obszerny komentarz. Przy Twoich założeniach, szczególnie, kiedy zależałoby mi na popularności, albo wręcz zarobku z tego, co robię w internecie, to Twoje rozumowanie byłoby całkowicie słuszne.
Tyle, że w przypadku mojej działalności jest zupełnie inaczej. Pomyśl o mnie jako o facecie, który zarabia spore pieniądze dla dużych klientów z zupełnie innej rzeczywistości, a tutaj od lat udziela się traktując to tylko jako misję wspierania za darmo fajnych ludzi. Dając im w razie potrzeby w prezencie wartość, która na jego rynku kosztuje dużo a dla większości nie jest dostępna. To, co chcę osiągnąć poprzez np. bardzo proste zresztą kryteria wstępu, to wyeliminowanie ludzi, na których szkoda mi mojego czasu. I ja nie walczę o uwagę, bo jeśli od jutra zniknąłbym z wszystkich mediów społecznościowych, czy YouTube, to jakość mojego życia nie uległaby żadnemu pogorszeniu, a może zamiast tego napisałbym więcej poczytnych książek jak np. https://sukceswrelacjach.pl/ którą nawiasem mówiąc też stworzyłem jako praktyczny podręcznik dla młodych ludzi.

Czyli tutaj sytuacja jest dokładnie odwrotna do typowej: to nie ja staram się o zainteresowanie publiczności, lecz dla widzów, czy członków mojej grupy dyskusyjnej dużą szansą jest znalezienie się na mojej „orbicie”, co na przestrzeni lat, dla sporej ich liczby okazało się bardzo przydatne w karierze życiowej. Reszta mnie ani ziębi, ani grzeje, większość ludzi może mnie śmiało ignorować i biec do celebrytów różnego rodzaju :) Rozumiesz w czym rzecz?

Pozdrawiam Alex”

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku:
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/667294263849985/

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2020-06-26
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Co robisz z Twoimi krytycznymi słabościami cz.2

Jeżeli ktoś nie przeczytał uważnie postu Co robisz z Twoimi krytycznymi słabościami? to polecam koniecznie nadrobienie tego przed dalszym czytaniem tego tekstu, gdyż będzie on jego kontynuacją.

Opisałem tam między innymi odkrycie mojej krytycznej słabości w czasach COVID-19 i jakie działania podjąłem niezwłocznie, aby coś z nią zrobić. Jeśli nie zrobiłbym tego jak najszybciej, to byłbym głupcem niepotrzebnie podnoszącym ryzyko bardzo poważnych konsekwencji! I nie byłoby wytłumaczeniem to, że zazwyczaj jestem mistrzem prokrastynacji i zajęć przyjemnych, choć niekoniecznych, albo że głównie staram się delektować życiem.

W obliczu realnego zagrożenia wirusem i jeszcze bardziej realnego nadchodzącego potężnego kryzysu gospodarczego pierwszą rzeczą jaką każdy rozsądny człowiek powinien zrobić, to:

  1. bezlitosna analiza, gdzie ma on właśnie takie niebezpieczne słabe miejsca
  2. niezwłoczne podjęcie działań zabezpieczających

Wiecie, że większość ludzi ma już poważny problem z punktem 1, głównie ze względu na własne niedoedukowanie i/lub życie w świecie medialnej i społecznej iluzji, niewiele mającej wspólnego z rzeczywistością?

To w czasach rozwoju gospodarczego i nieobecności wirusa było stosunkowo niegroźne, teraz, przynajmniej przez kilka lat, będzie zabójcze. Pisałem o tym już w poście

Solidna porcja ocykanów cz.1

Z tą analizą jest tak źle, że wielu inteligentnych ludzi nie zdaje sobie sprawy z takich niebezpiecznych słabości nawet jak mają wyraźny obraz przed oczami!!!

Dam Wam przykład.

Podczas wielu moich działań pro bono, kiedy zarówno na żywo, jak i online pokazuję na poczekaniu rozwiązania różnych wyzwań negocjacyjnych, wiele osób wyraża podziw dla moich praktycznych umiejętności budowania argumentacji i bardzo skutecznego doboru zarówno strategii jak i konkretnych słów. Miłe ale…

… znakomita większość zdaje się nie dostrzegać że:

  1. Alex Barszczewski nie jest żadnym niezwykłym geniuszem
  2. Z tego wynika, że jest takich osób musi być więcej, tylko wykorzystują swoje umiejętności „po cichu” nie pokazując się w jakichkolwiek mediach. Wierzcie mi, ja sam tak żyłem ponad 14 lat, zanim nie postanowiłem robić coś za darmo młodych ludzi w Polsce.
  3. Jeżeli punkty 1 i 2 są prawdziwe (a są!) to w nadchodzącym kryzysie, gdzie będzie ogromna konkurencja i bardzo mało sposobności, przedstawiciele tej większości będą mieli bardzo małe szanse przeciwko tym z grupy opisanej w punkcie 2.

Muszę tłumaczyć, jakie to będzie miało konsekwencje dla Was i Waszych rodzin? Nie tylko ekonomiczne, ale i psychiczne czy emocjonalne? Przejrzyjcie na oczy!

Uświadomienie sobie tego, jacy jesteśmy ciency w takiej krytycznej umiejętności, to jest pierwszy próg, który i tak pokonuje stosunkowo niewielu. A to przecież dopiero początek! Dalej jest jeszcze gorzej.

Trzeba przecież zebrać się w sobie i zacząć aktywnie coś z taką słabością robić teraz, mimo wyzwań takich, jak na przykład:

  • Trudności funkcjonowania pod jednym dachem 24/7 jako pracownik, partner i rodzic
  • Już istniejących problemów finansowych
  • Już istniejącego zagrożenia utraty źródeł dochodu
  • Trudności z „namierzeniem” faktycznego wsparcia i źródeł konkretnej wiedzy
  • „Wstydliwości”, nieśmiałości i słabego poczucia własnej wartości
  • Ogólnej ociężałości i lenistwa

Te wyzwania nie znikną kiedy solidnie walnie nas w głowę kryzys gospodarczy, a zmarnowany czas trudno będzie nadrobić, tego chyba nie muszę nikomu tłumaczyć.

Trzeba „mimo wszystko” ruszyć się i zacząć robić skuteczne rzeczy już teraz, podobnie jak ja zrobiłem z moją słabością „COVIDOWĄ”, czyli nadwagą i insulinoopornością.

Z tym ruszeniem się jest kiepsko :(

W podanym przykładzie ponad 200 osób z listy przedsiębiorców, którzy się na nią zapisali, po ponad miesiącu spotkań w „Rozmowach w Klinice” mam trudności, aby z nadesłanych zgłoszeń dobrać choć jedną grupę osób, które w zgłoszeniu do bardzo zaawansowanej już sesji „Zapytaj Alexa” napisały wystarczająco klarownie o co im chodzi, aby można było je zaprosić. Większość albo nie napisała wcale, albo nie potrafiła napisać „Zapytaj Alexa” w temacie wiadomości :(

A przecież to była sposobność dostania czegoś bardzo wartościowego za darmo od faceta, który normalnie ma czterocyfrowe honorarium godzinowe!

Pamiętajcie, że jest to tylko jeden przykład, ale bardzo wymowny, bo tu działanie nie wymagało żądnych nakładów finansowych, a jednocześnie potencjalna różnica jest bardzo duża.

Jak oceniacie taką postawę?

Gdzie robicie podobne błędy?

Jak w czasach kryzysu rokuje tak słabe wykorzystanie sposobności?

Napisałem ten tekst, aby przynajmniej kilku sympatycznych ludzi obudzić z letargu zanim o wiele brutalniej zrobi to kryzys gospodarczy. Rzeczywistość nie będzie się nikim patyczkować!

I nikomu nie życzę, aby do niego miało zastosowanie to, co powiedział mistrz Kochanowski:

„Próżno puklerza przebici macają.
Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie;
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie:
Nową przypowieść Polak sobie kupi:
Że i przed szkodą i po szkodzie głupi.”

Pierwsza linijka we współczesnym języku oznacza „za późno chwytać za tarcze, jak jesteś przebity”. Gdzie jest Twoja tarcza???

Napiszcie co o tym sądzicie, a jeśli tekst uważacie za przydatny, to poszerujcie go dalej

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/653925791853499/

Komentarze (2) →
Alex W. Barszczewski, 2020-05-01
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Komu chętniej pomagasz?

Spróbuj szczerze odpowiedzieć na to pytanie, zwłaszcza jeśli chodzi o znaczącą pomoc, wymagającą z Twojej strony osobistego zaangażowania.

Zapewne, podobnie jak ja, wolisz pomagać osobom, z którymi masz jakąkolwiek pozytywną relację, a nie tym, którzy z prośbą o pomoc właśnie pojawili się w Twoim życiu. I im ta relacja jest głębsza, tym zazwyczaj nasza gotowość wspierania kogoś jest większa, prawda?

Z drugiej strony, podobnie do większości Polaków, masz pewnie opory przy proszeniu o wsparcie nieznajomych, prawda? To jest zrozumiałe, łatwiej, co nie zawsze znaczy łatwo, zwrócić się do ludzi, z którymi mamy dobre relacje i z którymi łączy nas też wzajemne zaufanie. Wyzwanie polega na tym, że bardzo wielu z nas ma stosunkowo mało zróżnicowany krąg prawdziwych (w przeciwieństwie do wirtualnych) znajomych, a praktyczna umiejętność budowania nowych relacji jest dość kiepska.

Czasy mamy trudne, a wygląda na to, że będą jeszcze trudniejsze. Pomijając już bardzo źle wyglądające kwestie czysto ekonomiczne, pogodzenie w obecnej sytuacji obowiązków rodzinnych z zawodowymi, szczególnie jak się jest zamkniętym z dziećmi i rodziną 24h pod jednym dachem, staje się dla wielu osób drugim kolosalnym problemem. Dla wielu ludzi tworzy to razem bardzo duże obciążenie i jeżeli będąc w takiej sytuacji będziemy usiłować radzić sobie z tym w pojedynkę, to ciężar może okazać się zbyt duży. A jeszcze trzeba dbać o zdrowie ze względu na koronawirusa.

Zacznijmy sobie wzajemnie pomagać!!

  • Rozejrzyjmy się wśród istniejących (rzeczywistych) znajomych, może możemy coś dla nich zrobić?
  • Rozejrzyjmy się wśród istniejących (rzeczywistych) znajomych, może ktoś chętnie zrobi coś dla nas, jeśli tylko dowie się o co chodzi?
  • Najlepszy czas na budowanie nowych, prawdziwych relacji już minął. Drugi najlepszy moment, aby zacząć to robić jest właśnie teraz. Nie przegapmy go, nawet jeśli jest to obecnie trudniejsze. Łatwiej nie będzie!

Jeżeli chodzi o ten ostatni punkt, to warto rozważyć dwie drogi:

  • Spójrz na relacje, które już masz, nawet jeśli są w stanie uśpienia, bądź obciążone jakimiś zaszłościami. Może da się je przenieść na wyższy poziom w kwestii zaufania, zrozumienia, sympatii. Mam wrażenie, że w epoce, kiedy wszyscy trąbią o przenoszeniu się do sieci, lejkach sprzedażowych itp. bardzo łatwo przeoczyć taką istniejącą i czasem zdumiewająco skuteczną możliwość. Czasem trzeba pierwszemu wyciągnąć rękę, czasem powiedzieć „przepraszam”, czasem zaproponować nowy start. Nie wszyscy z tego skorzystają, ale warto podjąć próbę. Możecie się bardzo i pozytywnie zdziwić.
  • Bądź szczególnie otwarty na budowanie całkiem nowych relacji, nawet jeśli fizyczne spotkania twarzą w twarz nie bardzo są możliwe. Bardzo wiele osób ma sprzęt, dzięki któremu można spotykać się online, to stwarza możliwości, z których stosunkowo niewielu ludzi potrafi dobrze skorzystać. Nic dziwnego, jak nie potrafili tego dobrze w realu, to jest trudniej zacząć teraz. Niemniej jak wspomniałem, właśnie teraz jest drugi najlepszy moment na nauczenie się.

Obie drogi działają, to wiem zarówno z własnego doświadczenia ostatniego miesiąca, jak i rezultatów młodych profesjonalistów, których w ramach pewnego projektu od 3 tygodni regularnie szkolę. U nich chodzi o „wirusowe” tworzenie nowych sposobności i ich optymalne wykorzystanie w biznesie, ale to samo dotyczy też wielu dziedzin życia prywatnego.

Jeżeli przyjmiesz radę ode mnie, weterana różnych kryzysów, a jednocześnie miłośnika dobrego życia:

Zacznij pracować nad rozwijaniem Twoich relacji i ucz się aby jak najszybciej być w tym dobra/dobry. W obliczu bardzo prawdopodobnych i niestety złych scenariuszy rozwoju dalszej sytuacji, może Ci się to przydać o wiele bardziej niż teraz przypuszczasz!

Jeśli mogę być w tym pomocny i nie poruszałem jakiegoś istotnego aspektu relacji w moich publikacjach online, to napisz w komentarzu.

PS: Nie jest moim zamiarem bezwstydna autopromocja, niemniej już ponad 7000 osób skorzystało z napisanego przeze mnie, łatwego w czytaniu, pełnego wskazówek podręcznika Sukces w relacjach międzyludzkich i to jest bardzo dobry punkt aby zacząć. Książka, szczególnie w wersji elektronicznej (epub,mobi, pdf) specjalnie ma taką cenę, aby każdego było stać, a zmieniła życie wielu ludzi. Wspomniane przez Czytelnika „odarcie ze złudzeń” dotyczy oceny jego aktualnych umiejętności, potem już jest tylko lepiej :)

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/643763266203085/

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2020-04-28
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Co robisz z Twoimi krytycznymi słabościami?

Dziś rozpoczniemy dyskusję na bardzo trzeźwiący temat, a mianowicie o tych z naszych słabości, które mogą nas zabić fizycznie albo ekonomicznie.

Uprzedzam, że to nie będzie budujący post z kwiatuszkami i słoneczkiem, więc jeśli ktoś nie jest gotowy, to lepiej niech nie czyta dalej, bo będzie grubo.

Czy nam się to podoba, czy nie, to będziemy w najbliższych miesiącach a prawdopodobnie i latach skonfrontowani z dwoma poważnymi zagrożeniami:

  • Wirusem SARS-CoV-2, który może nie tylko doprowadzić do bardzo nieprzyjemnej śmierci, lecz także do uszkodzenia wielu istotnych narządów wewnętrznych, a co gorsza też do problemów z naszym układem nerwowym, z czego większość ludzi nie zdaje sobie sprawy. Poguglujcie sobie nazwę wirusa z terminem „dysexecutive syndrome”, to traficie na prace naukowe na ten ostatni temat. Bardzo trzeźwiące.
  • Potężnym kryzysem gospodarczym, który zapowiadał się już przed epidemią, wirus tylko przyśpieszył i spotęgował jego nadejście. Wolałbym się mylić, ale raczej musimy się liczyć ze zniknięciem bardzo wielu firm, bardzo dużym bezrobociem i ogólnym chaosem w społeczeństwie.

W takich „podwójnych kleszczach” nie ma żadnych gwarancji, że wyjdziemy z tego bez szwanku, ale jako istoty rozumne możemy poszukać słabych punktów naszej „obrony” i koniecznie jak najszybciej je załatać. To może decydująco zwiększyć nasze szanse, że być może nie tylko przetrwamy ten trudny czas, ale w miarę możliwości nawet podelektujemy się życiem.

Widzę, że różni znani „guru” (o ile nie zniknęli niespodziewanie) propagują pracę nad dobrymi nawykami i silnymi stronami, testy tych ostatnich też stają się znowu popularne, wow!

Wasz stary Alex zamiast tego psuje zabawę i mówi: „Przede wszystkim nie daj się zabić!!! Ani fizycznie ani ekonomicznie!”

A w kryzysie zabić nas może nie zbyt wolny rozwój naszych talentów, lecz niedopilnowanie, aby w naszych liniach obronnych nie było niebezpiecznych luk i słabości. A tych jest zazwyczaj sporo.

Biorą się one z powszechnej i bardzo niebezpiecznej kombinacji następujących czynników:

  • Niewiedzy
  • Arogancji
  • Ociężałości

Szczególnie popularna jest ta kombinacja w sprawach ekonomicznych i już teraz wiele osób ma sytuację nie do pozazdroszczenia. Ale o tym porozmawiamy sobie następnym razem.

Dziś na rozgrzewkę zajmijmy się lukami związanymi z zagrożeniem wirusem, bo mogę podać kilka przykładów mojego osobistego podejścia.

Jak tylko okazało się, że epidemia przywędrowała do nas, zacząłem intensywnie edukować się, bo im więcej wiemy o przeciwniku, tym lepiej możemy się zabezpieczyć. Dostępna wiedza na początku była dość skromna, ale z czasem korzystając z porządnych źródeł, wypracowałem sobie 2 linie obrony, które dokładnie opisałem na grupie. Szczególnie istotna jest ta druga linia
https://alexba.eu/blog/survival-first-moje-2-linie-obrony-w-czasach-koronawirusa-cz-2/
bo istnieje duże ryzyko, że mimo stosowania tej pierwszej, prędzej czy później się zarazimy. Nie jest wszystko jedno, jeśli nastąpi to tak późno jak tylko możliwe bo:

  1. Może w międzyczasie powstaną skuteczne terapie farmakologiczne
  2. Może w międzyczasie powstanie szczepionka
  3. Możemy mieć dużo czasu, aby proaktywnie wesprzeć nasz układ odpornościowy

Prawie 800 osób przeczytało to, co napisałem na grupie o tym, jak przeprowadzić ten pkt. 3.
Szczerze, ilu z Was przeprowadziło uczciwą analizę swojego stanu faktycznego a potem konkretne i kompleksowe działania naprawcze u samego siebie obejmujące wszystkie opisane tam zakresy? Mając wiedzę podaną na talerzu, po polsku i prostym językiem?

Jeżeli nie, to jaka kombinacja niewiedzy (?) arogancji i ociężałości zadziałała?

Niektórzy z Was pomyślą może „co sobie ten Alex wyobraża?” „Jakim prawem tak pisze?”, ale przecież daliście mi już dawno licencję do pisania bez ogródek, prawda? No cóż, każdy może kompletnie zignorować to, co mówię, wypisać się z grupy i zapomnieć o całej sprawie. Ja nie mam z tym problemu. Ale jeśli uważasz, że coś w tym jest, to najwyższy czas się obudzić i zacząć działać. Bo to podejście nie ogranicza się tylko do zdrowia, o czym porozmawiamy następnym razem.

Jeśli interesuje Was, jak serio ja podchodzę do tego, co piszę, to proszę bardzo :-)

Stosuję się do wszystkiego z obydwu linii obrony, które opisałem, a analiza moich słabych stron wykazała następujące istotne elementy ryzyka:

  • Zaawansowany wiek (64,5 lat) – z tym nic nie mogę zrobić, trzeba cieszyć się życiem :-)
  • Sporą nadwagę – mimo prawie miesięcznej kwarantanny i robienia zakupów tylko co 7-10 dni cały czas tracę kilogramy i to w rozsądny oraz zdrowy sposób, bez specjalnych wyrzeczeń.
  • Prawdopodobną insulinoodporność, którą ma większość osób „z brzuszkiem” – poza Świętami praktyczne wyeliminowanie pieczywa, ciastek, makaronu itp. Ostatnio dopiąłem się znowu o jedną dziurkę w pasku dalej, idę więc w dobrym kierunku, bo tzw. tłuszcz trzewny to poważny nieprzyjaciel.
  • Zbyt siedzący tryb życia – 4-7 km maszerowania dziennie plus czasem wieczorne spacery ładnie mnie uruchomiły :-)
  • Ciśnienie na górnej granicy normalnego – ładnie schodzi w dół razem z wagą i większą ilością ruchu

Oczywiście zawsze się może zdarzyć, że wirus albo cokolwiek innego przetransferuje mnie na tamten świat, ale przynajmniej rozgrywam wszystkie szanse, a to jest bardzo ważne.

Napiszcie, co o tym sądzicie, chętnie też odpowiem na Wasze pytania.

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/649973915582020/

Komentarze (2) →
Alex W. Barszczewski, 2020-04-28
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Jak wspierać innych w czasach COVID-19

Dziś porozmawiajmy o tym, jak skutecznie wspierać innych w tych trudnych czasach. Przy czym nie mam teraz na myśli takich oczywistych gestów wsparcia, jak zrobienie zakupów czy załatwienie czegoś starszym, zagrożonym ludziom. To jest proste, wystarczy trochę dobrej woli, taktu i środków ostrożności, abyśmy sami im czegoś niebezpiecznego nie przywlekli. Podobnie, jeśli ktoś chce wpłacić na jakąś zbiórkę czy fundację.

Te rozważania poświęcimy sytuacji, kiedy:

  1. Posiadamy pewne unikalne umiejętności i/lub możliwości, mogące znacznie i konkretnie pomóc innym ludziom.
  2. Sami tak zadbaliśmy o nasze sprawy życiowe i finansowe, że nie mamy konieczności poważniejszego borykania się z nimi.
  3. Jesteśmy empatycznymi ludźmi, którzy chcą bezpłatnie pomóc innym sympatycznym osobom, które z różnych powodów nie znajdują się w sytuacji opisanej w pkt.2

Zanim przejdziemy do tego, jak znaleźć takie wartościowe osoby w potrzebie, dwie ważne uwagi:

  • Pamiętacie instrukcję, którą czytają Wam przy starcie samolotu: „w razie spadku ciśnienia najpierw załóż maskę sobie, a potem innym”? Zróbcie najpierw solidną analizę, na ile sami jesteście zabezpieczeni. Przy różnych możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji, też takich bardzo negatywnych. Nie ma sensu, abyście sami popadli w tarapaty.
  • Lepiej jest zawęzić się do jakiejś „grupy docelowej”, nawet jeśli będzie ona dość szeroka.

Przy powyższych założeniach, widzę dwie możliwe metody znalezienia beneficjentów, które ostatnio przepróbowałem z różnym skutkiem. Ponieważ takich osób jak ja, jest więcej (sam znam co najmniej 4 prawdziwych ekspertów chętnych do pomocy), to pozwolę sobie omówić je na własnych doświadczeniach, może komuś się przyda.

Metoda 1 – „wirusowa”

„Zarażasz” taką informacją, że chcesz coś dobrego zrobić za darmo różne osoby, które Cię znają i albo same mogą skorzystać, albo znają kogoś, komu to się przyda i mają zaufanie Twoich znajomych. Jak masz dobrą reputację i szerokie grono znajomych, to wystarcza i większość znanych mi ekspertów do tego się ogranicza. Ja w ten sposób już prawie 3 tygodnie temu wystartowałem z bardzo konkretnym workshopem dla zdeterminowanej i zmotywowanej grupy młodych adwokatów, a wkrótce ze specjalnym „COVID Top Gun” dla tych, którzy wsparli moją inicjatywę robienia dobra i którzy wyrażą faktyczną chęć udziału.

Metoda ma następujące zalety:

  1. Minimalny nakład „administracyjny”. Z tą grupą adwokatów zrobiłem już 3 sesje po 2h, na wysokim poziome, ich autentycznych kazusach i zwracając uwagę na dopasowane do każdej z uczestniczek podciągniecie ich umiejętności w niuansach, z których istnienia większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy. Mój „koszt” administracyjny, to 3*15 min, kiedy jestem wcześniej w pokoju, aby każdy mógł sprawdzić łącze.
  2. Nie trzeba nikogo ekstra zachęcać do otwartości, ani przekonywać do korzyści, bo albo ktoś już czekał na taką sposobność, albo korzyści zostały mu przekazane „wirusowo”, bez mojego udziału.
  3. Bardzo wysoka motywacja uczestników, przekładająca się na efektywność workshopu.
  4. Widoczne wyraźne postępy wpływające na moje zadowolenie :)

Wada:

  1. Świadomość, że gdzieś tam są fajni ludzie, którym chętnie byś pomógł, gdyby byli znajomymi, ale nawet uwzględniając „sześć stopni oddalenia” nie macie realnej szansy, aby to nastąpiła taką drogą.

Właśnie ta wspomniana świadomość nie dawała mi spokoju, więc spróbowaliśmy też innej metody.

Metoda 2 – „lejek pomocy”

Założeniem tego podejścia jest dość szerokie otwarcie drzwi wsparcia dla wartościowych ludzi, których nie znam i normalnie nigdy bym nie poznał. Robisz to przez szeroką zapowiedź takiej inicjatywy i zaproszenie do kontaktu wszelkich zainteresowanych ludzi (w moim wypadku małych przedsiębiorców). Robisz w miarę nieskomplikowany system rekrutacji, aby odsiać tych całkiem nieogarniętych (tak, tak i tacy się zdarzają), po czym robisz serię dość otwartych tematycznie spotkań online, aby bliżej poznać zarówno ich, jak i ich potrzeby. Potem, w założeniu, zestawiasz pasujące do siebie niewielkie grupy i robisz z nimi warsztaty na dokładnie takim poziomie, jak „Top Gun”. W teorii to powinno zadziałać, w praktyce poczytajcie niżej.

Zalety:

  1. Możliwość znalezienia wartościowych ludzi, którym można pomóc, a których nie spotkalibyśmy w inny sposób.
  2. Poznanie szeregu bardzo sympatycznych osób (faktycznie tak się stało :-))
  3. Teoretyczna możliwość zrobienia pozytywnej różnicy dla ludzi z branż, z którymi nie mam normalnie kontaktu.

Wady:

  1. Z punktu widzenia wykorzystania mojego czasu, jego duże marnotrawstwo na czynności czysto administracyjne takie jak pisanie mailingów, zaproszeń, postów o akcji itp.
  2. Dość słaby odzew, na 9 zaplanowanych dwugodzinnych spotkań online, w którymś momencie zaczęły zgłaszać się ciągle te same osoby, które zobaczyły, że nawet te „ogólne” przynoszą konkretne wartości, a nawet zaczęły między sobą ćwiczyć to, co się dowiedziały. To jest miłe, ale nie taki był cel „Stolika kawiarnianego” i z braku wystarczającej liczby nowych zgłoszeń odwołałem dwa z nich. W końcu mam co robić, a zarezerwowany czas 18-20 jest dla mnie bardzo atrakcyjnym „slotem”, bo wtedy jestem najbardziej kreatywny.
  3. Nie udało się wyłonić ani jednej grupy łączącej jednocześnie podobne wyzwania i odpowiednie zaangażowanie, co jest warunkiem zrobienia workshopu na najwyższym możliwym poziomie. Ponieważ na tym ostatnim bardzo mi zależy, jego rezultat jest moją porażką.

Jako ciekawostka, mając na liście 198 przedsiębiorców (którzy się tam sami, z własnej woli zapisali), napisałem do nich maila z prośbą o możliwe powody takiej sytuacji i sugestie co można zrobić inaczej. Z tej grupy tylko ok. 50 osób odpowiedziało, zresztą z bardzo wartościowymi uwagami i pomysłami. Jestem im za to bardzo zobowiązany i z pewnością nie zapomnę tego nikomu, kto znalazł na to chęci i czas. Doceniam bardzo! Z drugiej strony, wiele z tych propozycji byłoby świetnych, gdyby to był projekt komercyjny, na którym miałbym zarabiać. W sytuacji, kiedy chcę coś wartościowego dać w prezencie, płacenie np. za reklamy w internecie, czy robienie „profesjonalnej akcji marketingowej” z mojego punktu widzenia byłyby przegięciem. „Skomplikowany” sposób zapisywania się na spotkania (trzeba wysłać maila z określonym tekstem w temacie), też jest potrzebny, jako minimum odfiltrowujące niepasujące osoby. Jeżeli ktoś z kolei uważa, że ponieważ jest to za darmo, to niewiele warte, albo bo ja nie jestem „osobistością” w internecie czy mediach, to przecież też nie mój problem. Umiejętność wyłapywania prawdziwych sposobności jest przedsiębiorcy koniecznie potrzebna.

Konkluzja dla chcących pomagać w podobny sposób

Trzeba odwrócić proporcje zaangażowania i więcej czasu poświęcać tej „wirusowej” metodzie. Raz na tydzień, albo i rzadziej, robić sesje otwarte, aby nieznani nam, wartościowi ludzie mieli okazję pojawić się na naszym „radarze pomocy” i tych zdecydowanie wspierać. Nie płakać, jeśli większość to zignoruje lub pójdzie w innym kierunku. Ludzie mają teraz mnóstwo problemów na głowie i trzeba do tego mieć zrozumienie. Ja mam, nawet jak jestem przekonany, że w gospodarce będziemy mieli taką burzę, że naprawdę warto do niej się przygotować.

Wszystkim życzę, abyśmy dobrze ten trudny okres.

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/642700862975992/

Komentarze (1) →
Alex W. Barszczewski, 2020-04-16
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Survival first – nie tylko Ty się liczysz cz.3

Mam nadzieję, że wielu z Was, a szczególnie bardziej zagrożeni członkowie Waszych Rodzin, wzięło sobie do serca zalecenia, które opisywałem w poprzednich dwóch postach. Nawet, jeśli ktoś dotąd kompletnie zaniedbywał któryś ze wspomnianych tam elementów, to lepiej zacząć działać właśnie teraz, bo wirus zostanie z nami dłużej i każdy tydzień możemy wykorzystać do powiększenia naszych szans w wypadku złapania go.

Jak wspominałem wielokrotnie, nic nie daje nam absolutnej pewności, ale im więcej ze wskazanych elementów naszej obrony uruchomimy, tym większe będą nasze szanse przeżycia. A to jest, szczególnie w obliczu niezadbania przez rząd o właściwe przygotowanie Służby Zdrowia, bardzo ważne.

Na prośbę niektórych z Was nagrałem nawet wideo na YT, aby ci nieco starsi ludzie mogli zobaczyć, że nie poleca to jakiś młodzieniec, tylko człowiek w wieku zbliżonym do nich. Człowiek, który też jest w grupie podwyższonego ryzyka, a ma bardzo dobre życie, z którym nie chce się rozstawać, zwłaszcza w wyniku błędów czy niedopatrzeń, których można uniknąć. Jeśli jeszcze w jakiś sposób mogę pomóc komukolwiek w przekonaniu osoby bliskiej, to napiszcie w komentarzach, co mogę zrobić.

Sam stosuję wszystkie elementy tego, co napisałem w poprzednich postach tej serii, plus planuję jeszcze rozpocząć ćwiczenia siłowe w mieszkaniu. Nieźle mi idzie utrata wagi, choć odżywiając się w ostatnich tygodniach naprawdę smakowicie, znacznie wyhamowałem ten proces. Muszę go trochę stuningować, bo z jednej strony im szybciej zjadę z wagą tym lepiej, z drugiej dłuższe głodowanie podnosi poziom stresu i osłabia odporność. A z trzeciej, lubię delektować się życiem :-)

Powiedzmy sobie jeszcze o używaniu masek. Wiele osób, w tym jeden, podobno bardzo popularny w internecie lekarz, pogardliwie wypowiada się o ich używaniu „bo nic nie dają”. Tacy ludzie albo są totalnymi egoistami, albo po prostu są niedouczeni. Poczytajcie sobie tę pracę naukową https://jamanetwork.com/journals/jama/fullarticle/2763852a szczególnie zobaczcie zamieszczone w niej wideo pokazujące w bardzo zwolnionym tempie efekt kichnięcia zdrowej osoby. W wypadku osoby z podrażnionymi infekcją drogami oddechowymi, będzie to prawdopodobnie znacznie silniejsze. Taką „chmurkę”, tylko mniejszą generujemy też kiedy mówimy, a nawet kiedy „tylko” wydychamy.

Dodajmy do tego, że spory odsetek osób zarażonych (i zarażających) może o tym nie wiedzieć, albo myśleć, że ma zwykły katar, stając się niechcący „aniołami śmierci” dla osób o osłabionym systemie odpornościowym.

Jakakolwiek maska, którą mamy na twarzy znacznie zmniejszy nie tylko ilość emitowanych przez nas potencjalnie zakaźnych drobinek śliny, śluzu itp. ale też bardzo ograniczy „zasięg” takiej chmury, jak na wideo w tych badaniach.

Używajmy ich właśnie do takiej ochrony współbliźnich i to od razu, bez administracyjnego przymusu, zwłaszcza kiedy nie możemy uniknąć mijania innych w dużej odległości, albo w pomieszczeniach.

Przy okazji, nawet bardzo niedoskonała maska też ograniczy wchłoniętą przez nas ilość kropelek z wirusem, które wyemitował ktoś zarażony. To może zrobić różnicę pomiędzy liczbą wirusów, z którą poradzi sobie nasza pierwsza linia obrony immunologicznej, a taką, która zacznie destruktywnie działać w naszym organizmie.

Masz już maskę?

Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy, to proszę poszeruj go, aby dotarł do możliwe dużej grupy osób.

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/640107293235349/

Komentarze (1) →
Alex W. Barszczewski, 2020-04-13
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Survival first – moje 2 linie obrony w czasach koronawirusa cz.2

Drugą linią mojej obrony jest mój system odpornościowy. Wybaczcie mi wszelkie uproszczenia, którymi będę się zaraz posługiwał, ale to nie publikacja naukowa, a chodzi o łatwe zrozumienie dość skomplikowanych mechanizmów jego działania i tego, jak możemy na niego pozytywnie wpłynąć.

Nasz układ odpornościowy, to fantastyczna i bardzo zróżnicowana armia, która broni nas ciągle przed wszelkiego rodzaju intruzami próbującymi wtargnąć do naszego organizmu. Jeżeli macie teraz czas, to postudiujcie sobie w wiarygodnych źródłach jak on działa, naprawdę warto!

Mamy w nim „siły szybkiego reagowania”, które niezwłocznie rzucają się na każdego intruza i bardzo wielu z nich eliminują od razu, a jeśli nie dadzą mu od razu rady, to włącza się tzw. układ adaptacyjny, który zazwyczaj w ciągu kilku dni wypracowuje wyspecjalizowaną na tego napastnika broń, aby w końcu nie tylko wyeliminować go z organizmu, ale też zachować w „archiwum” gotowe jej plany, aby następnym razem zlikwidować go na samym początku inwazji. Czasem, z różnych powodów, ta „druga linia” wymyka się spod kontroli i jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany demoluje nie tylko napastników, ale i spore części naszego organizmu. Stąd się bierze na przykład taka duża różnica w reagowaniu na styczność z wirusem SARS-Cov2 u różnych ludzi, niektórzy mając mocny i skuteczny system obrony „wykańczają” wirusa na szybko i bezobjawowo, inni niestety nie, a u nielicznych z powodu słabości systemu i mechanizmów go kontrolujących dochodzi właśnie do takiej zabójczej demolki w płucach, czy mięśniu sercowym.

Stąd moja druga linia obrony to wzmacnianie tego systemu i jego mechanizmów kontrolnych, oraz redukowanie czynników, które na niego wpływają osłabiająco.

Zanim opisze jak to robię, znowu podkreślam, że nie jestem lekarzem, nie jestem dietetykiem, nie jestem epidemiologiem, a to, co napiszę jest tylko opisaniem moich doświadczeń i metod i ma być rozumiane tylko jako taki opis. Faktem jest, że od kilku lat hobbystycznie edukuję się w fizjologii, biochemii i medycynie funkcjonalnej korzystając wyłącznie ze źródeł angielsko i niemieckojęzycznych. Wszystkie działania które opisuję nie są więc rezultatem wyczytania czegoś w gazecie, lecz dość dogłębnych studiów i porównywania różnych źródeł, a następnie użycia własnego umysłu do wyrobienia sobie poglądu, jak w naszym organizmie działają te niezwykle skomplikowane i współzależne mechanizmy.

Czynniki, nad którymi przynajmniej w pewnym stopniu mam kontrolę i staram się z nimi robić coś, co dobrze wpływa na moją odporność opiszę poniżej. Podkreślam, żaden z nich nie gwarantuje, nawet jeśli zoptymalizujemy je wszystkie, że się nie zarazimy wirusem, ale razem powiększają szansę, że taka potyczka zakończy się naszym zwycięstwem. A to już dużo warte! Zacznijmy od tych najłatwiejszych do wprowadzenia:

Sen – jest bardzo ważny nie tylko dla naszego nastroju i formy mentalnej, ale też dla właściwego działania naszego układu odpornościowego. Ten czynnik bardzo łatwo poprawić, a działanie jest zdecydowanie pozytywne. To co robię to:

  • Najpóźniej 2h przed spaniem staram się zmienić oświetlenie mieszkania na ciemniejsze i w miarę możliwości bardziej czerwone.
  • W tym samym czasie, na wszystkich moich urządzeniach z ekranem włącza się tryb nocny, który ma właśnie barwy bardzo ciepłe.
  • Łóżko generalnie jest przeznaczone wyłącznie do spania, seksu i wszelkich miłych aktywności fizycznych we dwoje.
  • Pomieszczenie w którym śpimy powinno być zaciemnione, jeśli jest to niemożliwe, to używamy takich opasek do spania na oczy.
  • Pomieszczenie w którym śpimy nie powinno być zbyt ciepłe, a powietrze dobrze nawilżone.
  • Dla większości ludzi optymalną długością snu jest 7-8h, ograniczanie jej z jakichkolwiek powodów, na które mamy wpływ jest delikatnie mówiąc nierozsądne.
  • Jeśli zdarza się Wam iść w nocy do toalety, to wstawcie tam taką małą nocną lamkę w kolorze żółtym, aby nie trzeba było włączać głównego światła, które prawie na pewno przerwie Wam np. produkcję melatoniny.

Ruch – bardzo ważny czynnik, łatwy do zmiany i często niedoceniany, też czasem przeze mnie:

  • O ile to możliwe staramy się prawie codziennie maszerować z dala od ludzi 2-6 km.
  • O ile świeci słońce, to staramy się tak dobierać miejsce tego maszerowania, aby maksymalizować wystawianie twarzy na bezpośrednie promienie słoneczne. Wbrew temu, co twierdzi wiele osób, nie chodzi przy tym o wytwarzanie witaminy D, które o tej porze roku, przy odkrytej tylko twarzy jest praktycznie zerowe. Bardziej chodzi o dobroczynny wpływ takiego światła na układ nerwowy, nasz nastrój i ogólne samopoczucie. A te ostatnie też są istotne dla skutecznego działania układu odpornościowego.
  • To, co zamierzam wprowadzić, to w dni pochmurne robienie mojej wersji HIIT oraz trochę ćwiczeń w domu z użyciem ciężaru własnego ciała.

Stres – zwłaszcza ten długotrwały, bardzo zmniejsza naszą odporność. Typowy przykład to ktoś, kto tygodniami pracuje w napięciu nad ważnym projektem, potem jedzie na wakacje i tam łatwo łapie jakąś infekcję. Z minimalizacją stresu, w aktualnej sytuacji wiele osób może mieć problem, ale róbmy co możemy:

  • Jeżeli tego jeszcze nie zrobiłaś/zrobiłeś przestań natychmiast oglądać jakąkolwiek telewizję, ci ludzie utrzymują Twoją uwagę najbardziej alarmistycznymi meldunkami, aby sprzedać Cię reklamodawcom. To buduje fałszywy obraz rzeczywistości i niepotrzebnie stresuje widza, o stracie cennego czasu już nie mówiąc. Rzetelna informacja to jest ostatnia rzecz, której możesz się tam spodziewać.
  • Podobne zalecenie dotyczy większości innych mediów komercyjnych. Jeśli wprowadzą stan wyjątkowy, to gwarantowanie się o tym dowiesz i bez nich.
  • Jeśli tylko możliwe, to wywalaj z Twojego życia ludzi kłótliwych, upierdliwych itp. Nawet kiedy nie można spotykać się na żywo, można poznawać i współdziałać z nowymi znajomymi, jak to robią na przykład uczestnicy „Rozmowy w Klinice”. Takich możliwości jest wiele, rozejrzyj się.
  • Jeśli masz do tego partnera/partnerkę to uprawiaj dużo seksu, przytulania się, całowania. To oprócz wydzielania sporej dawki oksytocyny działa generalnie odstresowująco, więc jest korzystne dla naszej odporności :-)
  • Jak to nie pomoże, to sięgaj po medytację, jogę itp. Ja tego nie stosuję, więc się tu nie wypowiadam.

Suplementy – Nasz organizm potrzebuje oprócz odpowiedniego pożywienia różnych substancji, których nie potrafimy wytworzyć sami. Większość Polaków biega po świecie z różnymi deficytami, co bardzo niekorzystnie przekłada się na sprawność i zdolność samoregulacji (pamiętacie tego słonia w składzie porcelany) naszego systemu odpornościowego. Dlatego regularnie konsumuję dziennie następujące suplementy:

  • Witamina C naturalna (acerola+dzika róża) 400 mg. Używam naturalnej, bo oprócz kwasu askorbinowego zawiera też 3 inne istotne mikroskładniki tego kompleksu, których nie posiadają tabletki zrobione tylko z wytworzonego chemicznie kwasu askorbinowego.
    UPDATE: Od pewnego czasu stosuję 160mg+500mg oddzielnie w różnych porach dnia
  • Witamina D3+K2/MK7. Konsumuje 9000 I.U D3 oraz 200mcg K2. Normalnie podtrzymuje poziom D3 biorąc 5000 I.U, ale chwilowo chcę go sobie podwyższyć.
    UPDATE: Po kilku miesiącach stosowania 5000 I.U. na wszelki wypadek biorę 7000 I.U. postaram się zrobić wkrótce badanie D3 (25OH), bede tu raportował
  • Witamina A+E. Z witaminą A trzeba uważać, bo przedawkowanie może prowadzić do poważnych komplikacji! Biorę A 2500 IU oraz 200 mg E, będąc raczej po bezpiecznej stronie, bo to ok. połowa dawki, która mogę brać przy mojej masie ciała. Biorę od niedawna, jestem w fazie testowania mojego organizmu.
  • Magnez 200 mg w postaci cytrynianu magnezu, powinienem 300mg, ale mój żołądek tego nie lubi.
    UPDATE: Przestawiłem się z tabletek z cytrynianem na taki cytrynian magnezu spożywczy (nie taki do analizy!!!) 2g rozpuszczone w wodzie dają ok 300 mg magnezu w dobrze przyswajalnej formie. Nie kupujcie reklamowanych tabletek z deklarowaną dużą ilościa magnezu zawierających tlenek magnezu – bardzo kiepsko przyswajalna forma! 0,5 kg cytryniany spożywczego kosztuje ok 30 zł! :-), do tego mala łyżeczka pomiarowa i mamy.
  • Cynk 25 mg. Zalecenie ostatnio 50-75 mg, sprawdzę w innej literaturze, bo nadmiar cynku blokuje przyswajanie miedzi.
  • UPDATE: Od pewnego czasu razem z cynkiem biorę też 500mg Quercetin (Kwercetyna), która działa jak jonofor ułatwiający wnikanie cynku do wnętrza komórek, gdzie ma on działanie blokujące replikację wirusów. Protokół opublikowany ostatnio (28.09.20) przez Eastern Virginia Medical School, Norfolk, VA mówi o 250 mg dziennie, zbadam w innych źródłach.
  • Selen 200 µg.
  • Omega 3 (0,5 g DHA i 0,4 g EPA) plus ok 800 IU witaminy A, 800 IU witaminy D i 3 mg witaminy E. Te dodatkowe witaminy są w znakomitym „Tranie Norweskim”, który stosuję. Razem z branymi osobno suplementami tych witamin ciągle jestem w bezpiecznym zakresie, na co trzeba uważać. Jeżeli ktoś rozważa branie Omega 3 w postaci ALA (np. olej lniany), to warto wiedzieć, że sprawność organizmu w przekształcaniu ALA na konieczne potrzebne DHA i EPA jest bardzo kiepska.
  • 4 kubki zielonej herbaty, w miarę możliwości bio ze względu na możliwe zanieczyszczenie pestycydami
  • ½-1 łyżeczki kurkumy z odrobiną pieprzu. Też lepiej bio, jeśli macie dostęp

Biorąc różne suplementy, należy uważać, aby nie brać jednocześnie tych, które nawzajem mogą zaburzać wzajemne wchłanianie. Dlatego przyjmuję:

  • Rano przed jedzeniem Cynk i Quercetin
  • Do jedzenia witamina C, D3/K2, A/E, Magnez, Omega 3. Witaminy D3 i A najlepiej zażywać do posiłku z tłuszczami, to zwiększa wchłanianie
  • Długo po posiłku selen

Podkreślam, że powyżej opisałem tylko to, co sam stosuję, nie należy tego traktować jako poradę medyczną, choć we własnym interesie jest to oparte o dość intensywne studia aktualnej literatury medycznej.

Zażywanie tych suplementów nie uchroni nas od infekcji wirusem, niemniej wzmacnia nasz system odpornościowy zwiększając znacznie szanse, że sobie on z tym poradzi. Zwłaszcza jak ktoś, jak większość, ma niedobory. Wszystkie te preparaty są stosunkowo tanie i łatwo dostępne, nie potrzeba jakiś egzotycznych mikstur o nieznanym składzie i za spore pieniądze..

Metabolizm – jednym z czynników bardzo zwiększających ryzyko śmierci od zakażenia tym wirusem jest cukrzyca i inne czynniki towarzyszące często temu schorzeniu, jak nadwaga, nadciśnienie, czy schorzenia serca. Do tego wiele osób konsumuje produkty „hodujące” stany zapalne w organizmie jak np. te z nadmiarem omega 6 (większość tzw. olejów roślinnych) czy zawierające lektyny, szczególnie gluten. Do tego konsumpcja cukru, który dodawany jest praktycznie do wszelkich produktów przetworzonych, albo konsumowany w postaci „zdrowych” soków u wielu ludzi bardzo źle wpływa na stabilność poziomu cukru, co z kolei negatywnie wpływa na układ odpornościowy. Niektóre „zdrowe” warzywa, jak np. szpinak, botwinka, jarmuż itp. zawierają duże ilości szczawianów, które oprócz „hodowania” kamieni nerkowych i zmniejszania przyswajania wapnia tez powodują sporo komplikacji w organizmie. To wszystko zajmuje nasze siły obronne, zamiast mieć je w gotowości na agresję patogenów z zewnątrz.

Sam nie jestem bez grzechu, nie mam co prawda cukrzycy, ale za to ciągle jeszcze nadwagę i jak większość osób „z brzuszkiem” sporo tłuszczu trzewnego. A ta tkanka też podtrzymuje procesy zapalne, w tym wydzielanie cytokin. A wiemy, że tzw. burza cytokinowa jest powodem śmierci wielu ofiar COVID-19, zwłaszcza tych w młodszym wieku. Ja tam wolę nie mieć takiego dywersanta we własnym ciele i w ciągu ostatnich trzech miesięcy na spokojnie i bez męczenia się zrzuciłem już prawie 9 kg z dalszą tendencją spadkową. Prawdopodobnie, jak większość ludzi z nadwagą mam pewną insulinoodporność, którą przy okazji też zmniejszam. Co robię (w przybliżeniu):

  • Stosuję Intermittent Fasting – w wersji jedzenia w określonym „oknie czasowym” w ciągu doby. Uzależnionym od cukru zalecam na początek wariant 8 godzin jedzenia (np. 10-18) reszta to ew. tylko niesłodzone napoje jak woda, czarna kawa, herbata. Potem można to okno zawężać. Ja w międzyczasie mam dość elastyczny metabolizm i mogę bez problemu jeść w oknie 2h nie odczuwając głodu przez resztę doby, ale nie zalecam tego na początek. UWAGA! W obecnym okresie pandemii nie jest dobre poszczenie w dłuższych okresach, bo podnosi to poziom stresu w organizmie i przejściowo osłabia układ odpornościowy.
  • Jem bardzo mało węglowodanów – chyba, że mamy akurat z Karoliną dzień znakomitych bagietek z Flomaro, czy ciastek od Oskara. Okazyjnie można tez skusić się na pizzę, czy podobne grzeszki. Ale poza tymi dość rzadkimi wyjątkami nie jem pieczywa, ryżu, ziemniaków, makaronu, większości owoców za wyjątkiem borówek. Nie jem fast foodu i produktów gotowych, oraz wszelkich tych, o których wspomniałem na początku tego bloku.

Tak wygląda w skrócie dbałość mój układ immunologiczny. Mimo różnych błędów i zabranie się za jego tuningowanie dopiero stosunkowo niedawno, co najmniej od 6 lat nie miałem żadnej grypy czy przeziębienia z gorączką, raz miałem jelitówkę przez 24h i w listopadzie jakiś wirus pozbawił mnie na 48h normalnego głosu, ale bez gorączki. Piszę o tym, bo jeśli dotąd nie zadbaliście o tę linię obrony, to najwyższy czas zacząć. Koronawirus zostanie z nami na długo, pojawią się nowe i dobrze mieć naszą „armię” w dobrej kondycji i gotową do działań.

Na zakończenie podkreślam, że jest to tylko opis tego, co robię (i czego nie robię), a opisy zachodzących procesów są bardzo uproszczone. Jeśli ktoś jest zainteresowany i zna angielski, a może do tego i niemiecki, to znajdzie źródła, w których jest to dokładnie opisane, wszelkie badania naukowe dostępne są w bazie Pubmed.

Pozostańcie zdrowi!

PS: Jeżeli uważacie to za przydatne, to proszę udostępnijcie jak najszerzej. To może uratować czyjeś życie!

PPS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/637797460132999/

Komentarze (9) →
Alex W. Barszczewski, 2020-04-06
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Survival first – moje 2 linie obrony w czasach koronawirusa cz.1

Jak wszyscy wiemy, mamy obecnie pandemię SARS-CoV-2, nowego wroga o którym jeszcze stosunkowo niewiele wiemy. To, co wiemy, to fakt, że dla niektórych ludzi zakażenie nim kończy się dość nieprzyjemną śmiercią i prawdopodobieństwo tego faktu wzrasta wraz z wiekiem i innymi czynnikami ryzyka. Innymi słowy, zakażając się bierzemy udział w tzw. rosyjskiej ruletce, przy czym liczba zabójczych nabojów w bębenku rośnie wraz ze wzrostem wspomnianych powyżej, powszechnie omawianych w mediach czynników.

Jako osoba dość zaawansowana wiekowo (64 lata) i z pewną nadwagą zaliczam się do grupy bardziej zagrożonych, a mając od wielu lat bardzo dobre życie zdecydowanie nie chciałbym się z nim też pożegnać. Dlatego stosuję 2 linie obrony, zdając sobie sprawę z tego, że jak na wojnie, nawet najlepsze przygotowanie nie jest gwarancją że nie zginiesz, choć odpowiednie przygotowanie i wyposażenie zmniejsza ryzyko takiego niefortunnego wydarzenia.

Dzisiaj podzielę się z Wami tym, co sam robię, może się to komuś przyda. Zacznę jednak od podkreślenia, że nie jestem lekarzem, nie jestem dietetykiem, nie jestem epidemiologiem, a to, co napiszę jest tylko opisaniem moich doświadczeń i metod i tylko jako taki opis ma byś rozumiane. Faktem jest, że od kilku lat hobbystycznie edukuję się w fizjologii, biochemii i medycynie funkcjonalnej korzystając wyłącznie ze źródeł angielsko i niemieckojęzycznych. Wszystkie działania które opisuję nie są więc rezultatem wyczytania czegoś w gazecie, lecz dość dogłębnych studiów i porównywania różnych źródeł, a następnie użycia własnego umysłu do wyrobienia sobie poglądu, jak w naszym organizmie działają te niezwykle skomplikowane i współzależne mechanizmy. Pozwólcie, że w tym tekście, zwłaszcza opisując moją 2 linię obrony, po prostu opiszę co robię, bez dogłębnego cytowania prac naukowych itp. zgoda?

No to do dzieła :-)

Pierwsza linia obrony – nie zaraź się!

Dopóki nie ma ani skutecznej szczepionki, ani terapii, a szpitale mogą być przeładowane, to jest to podstawowa strategia, polegająca na nie dopuszczeniu wirusa do mojego organizmu. Będąc w grupie podwyższonego ryzyka wolę też pomylić się przesadzając ze stosowanymi środkami, niż stosując je zbyt słabo.
Do opisania mojego podejścia posłużę się najpierw małą metaforą:

Wyobraźcie sobie, że jakaś zbrodnicza organizacja postanowiła Cię zabić mając do dyspozycji preparat, który:

  • Jest w wielu przypadkach zabójczy, jeśli dostanie się do twoich śluzówek w nosie, ustach lub oczach.
  • Możesz zostać zaatakowany przez niewinnie wyglądających zamachowców, którzy rozpylą ten preparat w odległości do 2m od nich. Zamachowcem może być każdy, nawet zaatakowany preparatem członek Twojej rodziny.
  • Preparat ten dłużej utrzymuje się w powietrzu w pomieszczeniach zamkniętych.
  • Możesz zostać zaatakowany podstępnie, przez naniesienie tego preparatu na różne przedmioty, na których pozostaje on aktywny 2-5 dni.
  • Jeżeli atak się powiedzie, to nie jest obojętne, czy trafiło Cię dziesięć, sto, tysiąc czy też dziesięć tysięcy jednostek tego preparatu. Im mniej, tym masz większe szanse go od razu odeprzeć, o czym napiszemy w części drugiej.

Przy takim opisie wroga, przeciwdziałania pierwszej linii są dość oczywiste:

  • O ile nie jesteś absolutnie pewien, że Twoje dłonie nie zostały skażone tym preparatem, to w żadnym wypadku nie dotykasz twarzy, dopóki tej pewności nie masz. Możesz ją uzyskać poprzez staranne mycie i odkażanie dłoni, to drugie preparatem zawierającym co najmniej 65% alkoholu. Płyny „przeciwbakteryjne” o innym składzie są w tym wypadku wątpliwe, bo nasz wróg to nie bakteria. Odkażanie rąk jest więc konieczne po powrocie z wszelkich wyjść poza Twoje mieszkanie, jak też po kontakcie z przedmiotami, które z zewnątrz znalazły się w tymże mieszkaniu i odstawiłeś je do „kwarantanny” o czym za chwilę.
  • Starasz się minimalizować bezpośrednie kontakty Twoje i domowników z innymi ludźmi, a jeśli jest to nieuniknione, to staraj się mijać ich w odległości co najmniej 2 m. Bez absolutnej konieczności nie wpuszczasz do Twojego domu ludzi tam nie mieszkających! Ty też nie odwiedzasz innych, o ile nie jest to naprawdę konieczne. W miarę możliwości unikaj pomieszczeń poza swoim mieszkaniem, szczególnie tym mniejszych i kiedy są w nich inni ludzie. Jeśli musisz przebywać w takich miejscach, to staraj się działać antycyklicznie, bądź tam wtedy, kiedy większość robi coś innego. Ja na przykład robię zakupy w ogromnej hali Makro i to wtedy, kiedy jest bardzo niewiele osób i nie ma kolejek przy kasach. Jak nie masz własnych doświadczeń w tej kwestii, to posłuż się Google Maps, tam przy każdym większym sklepie jest pozycja „Popularne godziny” i możesz sprawdzić, jak w tym, który Cię interesuje to zazwyczaj wygląda a nawet jak wygląda w chwili obecnej!
  • Jeśli kurier lub listonosz przynosi Ci przesyłki do domu, albo lądują tam zakupy czy cokolwiek z zewnątrz, to zakładaj, że na każdym z tych przedmiotów zamachowcy mogli rozpylić ten zabójczy preparat. Aby się chronić możesz zrobić jedną z następujących rzeczy:
    – poddać przedmiot kwarantannie – ostrożnie odłożyć przedmioty w bezpieczne miejsce na odpowiedni czas, a samemu potem umyć i zdezynfekować zarówno ręce, jak i wszelkie powierzchnie które z tymi przedmiotami miały kontakt. Jeśli przedmioty są z papieru lub kartonu, to kwarantanna 48 h jest wystarczająca, jeśli to plastik lub metal, to zapomnij o ich istnieniu na 4-5 dni. To nie zawsze jest do zrobienia przy zakupie łatwo psującej się żywności, wtedy stosujemy następną metodę, a mianowicie odkażanie.
    Odkażamy co najmniej 70% roztworem alkoholu etylowego (spirytusu), który łatwo możemy zrobić sami np. z denaturatu. Bierzemy 0,5 l 92% denaturatu, dodajemy 157 ml wody i mamy gotowy 70% roztwór odkażający. Nie trzeba dodawać wody utlenionej, bo zwalczamy tylko wirusy, a nie przetrwalniki bakterii. Papier odkaża się źle (można zniszczyć), więc lepiej wysłać na kwarantannę. Większość przedmiotów szklanych (np. mój Samsung S7), plastikowych czy metalowych znosi takie odkażanie dość dobrze, ale próbujesz na własne ryzyko. W razie wątpliwości, lepiej na kwarantannę.
    Jeśli mówimy np. o zapakowanej hermetycznie żywności (wędliny itp.), czy coś psującego się w słoikach, lub pojemnikach plastikowych, to odkaź opakowanie, zanim włożysz je do lodówki. Inaczej przedłużysz nie tylko żywotność jedzenia, ale też naszego zabójczego preparatu, o którym mówimy. Jeśli chodzi o pozostałe produkty spożywcze, to lepiej zastosować zasadę żeglarzy podróżujących na jachtach w tropikach: „peel it, cook it, or throw away”. Czyli jeżeli możemy coś umyć i obrać, względnie ugotować, to robimy to, rezygnujemy zaś z produktów, gdzie jest to niemożliwe. To niestety eliminuje większość pieczywa i prawie wszelkiego rodzaju liściaste zieleniny, które mogły zostać skażone, a nie mamy możliwości zastosować na nich opisanych wcześniej metod deaktywacji „preparatu”. Na szczęście rezygnacja z takich produktów jest nie tylko możliwa bez szkody dla zdrowia, ale w wielu wypadkach wskazana, o czym napisze w części mówiącej o drugiej linii oporu. Ja np. konsumuje w tej grupie wyłącznie sałatę lodową i czasem bagietki z jednego, absolutnie pewnego źródła. Jeśli chodzi o sałatę lodową, to mogą być skażone zarówno sama folia, w której jest zapakowana, jak i sałata. Jak mam czas, to zostawiam ją po zakupach na kilka dni kwarantanny w samochodzie na parkingu. Sałata tak szybko się nie zepsuje, a wirus w tym czasie się dezaktywuje. Jeśli chcę zjeść sałatę lodową bezpośrednio po zakupieniu, to ostrożnie pozwalam sałacie wyśliznąć się z folii, którą niezwłocznie wyrzucam, dezynfekuję ręce, usuwam dwie wierzchnie warstwy i reszta jest na pewno OK. Podaję to jako przykład procedury, którą każdy może zastosować. Nawiasem mówiąc, sałata lodowa to doskonały podkład do konsumowania sporej ilości oliwy z oliwek Extra Virgin, do czego też jej używam.
  • W mojej kurtce jedna kieszeń jest przeznaczona na „izolatkę” dla przedmiotów, które używam wyłącznie na zewnątrz (klucze, karta do samochodu), a w drugiej trzymam małe opakowanie żelu do odkażania rąk. Kupiony żel przelewasz do małej butelki z dozownikiem, jakie używamy do podróży lotniczych (100 ml max) lub podobnego typu tubek i masz „zestaw spacerowo-zakupowy”.
  • Jeśli wychodzisz na zewnątrz, będziesz wyłącznie na świeżym powietrzu i jesteś pewien, że nie będziesz bliżej niż kilka metrów od innych ludzi, to maska nie jest Ci potrzebna, bo ani Ty, ani nikt inny nie może rozpylać „preparatu” tak, aby był niebezpieczny dla drugiej osoby. W innym przypadku lepiej zaopatrz się w maskę, którą należy używać! Nie musi to być ochrona klasy N95, przez którą zresztą ciężko się oddycha, ale cokolwiek pomiędzy Twoimi ustami i nosem, a resztą świata, zwłaszcza, jeśli będzie to dobrze przylegać do twarzy. Maska nie zablokuje wszelkich wirusów, ale nie przepuszczając większych kropelek wydzieliny je zawierających, drastycznie zmniejsza liczbę tych, które w najgorszym przypadku dostaną się do Twoich dróg oddechowych. A jak wspomniałem na początku, nie jest to wszystko jedno, bo z mniejszym atakiem bez problemu poradzi sobie zdrowy układ odpornościowy.
  • Cokolwiek robisz, zrób wszystko aby nie stać się pacjentem z innym problemem, zwłaszcza wymagającym intensywnej opieki. Przy wszelkich działaniach rozważ najpierw ryzyko zranienia się, złamania, oparzenia itp. tak, jakbyś był w dzikiej dżungli oddalony o 1000 km od najbliższej cywilizacji. Bądź szczególnie ostrożny i przewidujący, a ryzykowne zachowania zostaw na później

To są podstawowe działania mojej pierwszej linii obrony, nastawionej na to, aby się nie zarazić. W drugiej części opiszę moją drugą linię, którą buduję na wypadek, gdyby pierwsza zawiodła: metody wzmocnienia i utrzymania w dobrej formie układu odpornościowego.

Na razie tyle, jeśli macie jakiekolwiek pytania, to zapraszam do komentarzy, a jeśli uznacie ten tekst za przydatny, to szerujcie proszę dalej. To może uratować komuś życie, zwłaszcza jeśli ten ktoś jest, podobnie do mnie, w grupie podwyższonego ryzyka.

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/637194500193295/

Komentarze (1) →
Alex W. Barszczewski, 2020-04-05
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Dawka ocykanów cz.2

Ku mojemu zdziwieniu, po poprzednim poście nikt nie chciał wypisać się z tej grupy, brawo :-)

No to pozwolę sobie w następnych dołożyć jeszcze trochę do pieca, może być gorąco! Moją intencją nie jest jednak wprawienie kogokolwiek w zły humor, lecz otwarcie oczu chętnym, zanim o wiele brutalniej zrobi to rzeczywistość gospodarcza! Najlepszy moment dla wielu koniecznych zmian samego siebie i podejścia do biznesu i życia był dość dawno temu, ale drugi najlepszy jest teraz!
Miejcie to przed oczami, bo nie będę nikogo oszczędzał.

Czy przeczytałaś/przeczytałeś tekst
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/634816250431120

To co piszę tworzy pewien ciąg, dlatego warto zacząć od początku, czyli tamtego tekstu.

Przejdźmy dziś do tworzenia i wykorzystywania szans. W epoce względnego dobrobytu, która właśnie niedawno się skończyła, dla większości ludzi i przedsięwzięć nie było to takie krytyczne. W wielu wyborach, bazując na założeniu że będzie ciągle lepiej, kierowaliśmy się wygodą, lenistwem albo co gorsza stając się przykładem pewnej ociężałości umysłowej i fizycznej. Dotyczyło to tego, na co zużywaliśmy czas i inne zasoby, a co gorsza i tego, czego nie robiliśmy, choć zdecydowanie powinniśmy.

Żeby nie było, że pisze to ten mądry, co jest bez skazy, to sam z lenistwa zaniedbałem na przykład intensywniejsze dbanie o formę fizyczną. Z lenistwa zaniedbałem też dokończenie kolejnej książki, które ciągnie się już bardzo długo, czy start Kliniki Negocjacji, która mogła być gotowa w październiku 2019 a nie w marcu 2020 :-( Całe szczęście, że przynajmniej rozwiązywanie trudnych kazusów moich klientów utrzymało mi elastyczność i czujność myśliwego w dżungli, a sytuacja finansowa pozwala na myślenie co mogę zrobić dla innych, zamiast zmartwień za co zapłacę zobowiązania.

Jak już jesteśmy przy tym pytaniu „co mogę zrobić dla innych?” to zauważmy, że większość ludzi tak naprawdę jest na co dzień egoistami, a o innych, poza ewentualnie bliską rodziną myśli najwyżej przy okazji różnych akcji dobroczynnych itp.

Jak wykazały badania małych dzieci, większość z nas ma wrodzony program pomocy innym w typowych zachowaniach, tylko potem pozwalamy, aby on w dużej mierze zaniknął. A to wielka szkoda, bo patrząc z perspektywy wielu lat i bardzo różnych sytuacji życiowch, takie automatyczne myślenie o innych jest współodpowiedzialne za moją wieloletnią bardzo wysoką jakość życia. Napisałem współodpowiedzialne, bo jest też kilka innych czynników, o których wspomniałem w tym cyklu, względnie napiszę o nich później.

Teraz polecam abyś zrobiła/zrobił sobie przerwę na zapoznanie się z filmem (trwa tylko 9min), który nagrałem 4 lata i X kilogramów temu, bo to dobra podstawa do zrozumienia dalszej rozmowy :-)

Oto film: https://youtu.be/rkKH12RfWWY

Gotowe?

To teraz dam Wam praktyczny i dość szczegółowy przykład z ostatnich dni.

„Top Gun” to jest moja bezpłatna inicjatywa, którą raz na jakiś czas podejmuję dla młodych, obiecujących ludzi. Mała, dobrana grupa osób dostaje serię bardzo intensywnych warsztatów komunikacyjno-negocjacyjnych na poziomie, jaki zazwyczaj zarezerwowany jest dla Zarządów dużych firm. Nabyte umiejętności często katapultują uczestników do zupełnie innej ligi biznesowej i ludzkiej. Jeśli porównamy to co tam robimy z większością komercyjnych szkoleń, to obóz treningowy jednostki specjalnej w porównaniu do obozu harcerskiego. Ten drugi jest oczywiście przyjemniejszy i śpiewa się przy ognisku, jak ostro jest u mnie, to możecie posłuchać np. w filmie
https://www.facebook.com/alex.barszczewski/videos/2297136640389213/

Do tego programu, który startuje tylko od czasu do czasu bardzo trudno się dostać, praktycznie „by invitation only”, choć wiele wiedzącym o jego potencjale osób dopytuje regularnie jak się zakwalifikować.

I teraz ciekawostka: Po długiej przerwie postanowiłem znowu zrobić Top Gun :-) W trochę innej formule, bo z konieczności na video, ale wiem jak mimo tego osiągnąć co najmniej 80% tej wysokiej skuteczności, a poza tym pandemia kiedyś się skończy i zrobimy potem też sesje „na żywo”.

Nietypowa była też rekrutacja zobaczcie :-)

Napisałem, moim zdaniem bardzo ważny i aktualny post:
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/633080833937995/

Ja bardzo rzadko proszę o cos dla mnie, ale tym razem napisałem:

„jeśli tekst Wam się spodobał, to do szerowania z jak największa liczbą zainteresowanych. Pomóżcie mi pomóc innym!”

Nie miałem w tym żadnego osobistego interesu, po prostu chciałem aby więcej osób mogłoby skorzystać z przemyśleń. Jeżeli ktoś zgadza się z tekstem, to spełnienie mojej prośby nie kosztowałoby nic, prawda?

Postanowiłem więc wszystkim osobom, które go do poniedziałku 17:00 udostępnią zaproponować udział w najbliższym Top Gun :-) Jak zwykle udział jest bezpłatny i jeśli się zgodzą, to zrobię wszystko, aby dostały taką dawkę krytycznych umiejętności by bardzo dobrze poradzić sobie mimo trudnych czasów jakie nas czekają.

Teraz parę brutalnych stwierdzeń, po to aby pokazać jak to działa w prawdziwym życiu i jak niewielka jest różnica pomiędzy załapaniem się na różne sposobności, a pozostaniem na zewnątrz:

  • Ktoś pominął ten wpis, bo co tam pisze taki Alex, który robi to za darmo i nie jest celebrytą :-) Jego prawo, ale jest na zewnątrz :-)
  • Ktoś nie doczytał, albo nie wziął mojej prośby na serio. Jego prawo, ale jest na zewnątrz.
  • Ktoś przeczytał, ale nie zgadza się z moimi przemyśleniami. Jego prawo, w takim przypadku i tak nie pasowałby do projektu.
  • Ktoś przeczytał, zgodził się, ale zlekceważył moją prośbę. Jego prawo, ale jest na zewnątrz.
  • Ktoś przeczytał, zgodził się i poszerował, ale po mojej arbitralnie ustawionej deadline. Przykro mi, pech, nadchodzące czasy będą wymagały tego, aby wiedzieć, gdzie trzeba trzymać rękę na pulsie.

No teraz pewnie wielu z Was myśli, „jaki arogancki dupek z tego Alexa” :-)

A ja tylko na małym przykładzie pokazuję, co się dzieje w naszym życiu znacznie częściej niż sobie to uświadamiamy. W życiu, które z moją osobą nie ma nic wspólnego.

Inny mały przykład, trochę inny, ale rezultat jest podobny:

Razem z Karoliną organizujemy bezpłatny cykl „Rozmowy w Klinice” gdzie chcemy bezpłatnie i bardzo konkretnie pomagać konkretnym przedsiębiorcom w rozwiązywaniu ich konkretnych problemów negocjacyjnych i prawnych. Najpierw trzeba się oczywiście poznać, do tego służą spotkania typu „Stolik Kawiarniany”. Większość dotychczasowych uczestników tych spotkań stara się zapisać na kolejne, widząc w tym nie tylko wartość dodaną, ale też otrzymując poza nimi też bardzo konkretną pomoc. Zależy mi dotarciu z nią do jak największej liczby małych przedsiębiorców w potrzebie, więc wysłałem ładnych kilka dni temu informację do ponad 100, którzy sami zapisali się na specjalną listę mailingową. I wiecie co? Odzew był tak mały, że dziś spotykamy się w grupie dotychczasowych bywalców, a jutrzejsze stoi pod znakiem zapytania. Pytając, co może być przyczyną dostałem następujące odpowiedzi (pamiętajcie, że mówimy o przedsiębiorcach!):

  1. Bezpłatne działania postrzegane jako mało wartościowe :-)
  2. Ludzie się boją lub krępują (przedsiębiorcy w dzisiejszych czasach???)
  3. Trzeba się zgłosić pisząc do mnie maila, a to za dużo zachodu, pewnie z uwzględnieniem punktu 1
  4. Ludzie mają tyle źródeł informacji, że nie wiedzą co wybrać

Jakby nie było, to jest rezygnacja z możliwości wsparcia nie tylko z naszej strony, ale też kilku innych prawdziwych ekspertów, których mamy w odwodzie. Oni też nie musza zarabiać i chętnie pomogą, tylko nie chce ich pakować w interakcje z ludźmi, którzy sami nie wiedzą co chcą. My wszyscy mamy inne możliwości spędzania naszego czasu.

Uff, wystarczy na dziś :-)

Chcecie więcej takiego lekarstwa, czy mam to przenieść na zamkniętą grupę twardzieli?

Pozdrawiam serdecznie

Alex

PS: Wszystkiego, o czym pisze w tym cyklu sam musiałem się też nauczyć, przeważnie dostając solidnie w d….

Tego chce Wam oszczędzić, dlatego tak piszę, w końcu w nazwie grupy jest „Bez ściemy…”

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/635914416987970/

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2020-04-02
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Solidna porcja ocykanów cz.1

Ten tekst rozpoczyna serię postów, które zgodnie z Waszym życzeniem napiszę „bez znieczulenia” i bez zważania na to, ile osób przestanie mnie lubić.

W moich przewidywaniach będziemy mieli wkrótce gospodarczo takie problemy, że rzeczywistość prawie każdego dnia będzie brutalnie mówiła „sprawdzam”, w porównaniu do tego wszelkie nieprzyjemne odczucia przy czytaniu tego cyklu, to będzie przysłowiowe „małe piwo”. Bardzo chciałbym się mylić, naprawdę, niemniej wiele lat życia i doświadczenia w różnych systemach, krajach oraz przez różne kryzysy (36 lat w biznesie, zaczynając od zera, trochę się nazbierało) włącza mi wszystkie lampki ostrzegawcze! Stąd zapraszam odważnych bądź zdesperowanych do przestudiowania całego cyklu i jeśli stworzymy sposobności do dyskusji, to skorzystania z nich.

Niestety, „czerwona pigułka”, jak w filmie „Matrix” nie jest miła i nie będę miał nikomu za złe, jeśli teraz przestanie mnie czytać. Pozostałych proszę o obejrzenie krótkiego filmiku jednego z weteranów mojego projektu (pro bono) „Top Gun”, szczególnie ostatniego fragmentu. Co prawda już bardzo dawno nikt u mnie płakał, ale zawsze jest bardzo intensywnie :-) Priorytetem są rezultaty, a nie komfort dobrowolnych uczestników.

Jeszcze w myśl zasady „Sprawdź źródło z którego pijesz” przyjrzyj się uważnie temu dziwnemu człowiekowi, którym jestem:
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/521368341775912/

Ciągle jesteś ze mną? Super, to jako wymagany wstęp odśwież sobie następujące posty w tej grupie zaczynając od tego:
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/633080833937995/

Jeżeli się nie zgadzasz z tym co tam napisałem, to szanuję to, ale nie ma sensu abyś czytał dalej.

Jeśli kiedykolwiek chcesz włączyć mnie, lub kogoś podobnego kompetencjami do Twojego bezpłatnego „komitetu doradczego” (tak, tak, takie się zdarzają!!!) to koniecznie przeczytaj ze zrozumieniem i wprowadź w życie:
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/533934187185994/

W nowej rzeczywistości pozbądź się lepiej złudzeń:
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/550304438882302/

I nie baw się w rzeczy nieistotne dla przetrwania jak:
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/535543997025013/

Nie marnuj też czasu i zasobów np. na wiele przyjemnych kursów uczących Cię dość bezużytecznych sposobów podziału ludzi na różne, arbitralnie zdefiniowane typy, czy wiele innych, tak licznych rozważań teoretyków, nawet jeśli są bardzo znani.

Ciągle jesteś?

To zacznijmy od konkretów, z którymi koniecznie musisz coś zrobić, bo inaczej będzie bardzo kiepsko.

  1. Ogarnij się! Otwórz oczy i zacznij używać tego fantastycznego organu, który masz pomiędzy uszami! Zacznij wreszcie postrzegać, zamiast jazdy na autopilocie. Brutalna ekonomicznie dżungla to środowisko, w którym najprawdopodobniej będziemy musieli działać.
  2. Naucz się czytać ze zrozumieniem! I w ważnych sprawach traktować serio to, co przeczytałeś! W nawet tak banalnej sprawie, jak zapisanie się na moją grupę dyskusyjną ponad 1/3 kandydatów poległa na niemożności odpowiedzi na 3 prościutkie pytania. Do tego z tych prawie 300 osób tylko jedna napisała do mnie, że przeoczyła te pytania i czy może napisać gdzieś indziej, co pozwoliło niezwłocznie załatwić sprawę. Że nie warto, co tam zapisywać się do grupy jakiegoś Alexa? Powiedzcie to tym, którzy dzięki kontaktom w tej grupie uzyskali bardzo konkretne wsparcie albo ode mnie, albo od innych mądrych ludzi tu obecnych. Albo tym, którzy ostatnio „załapali się” na specjalny „Top Gun” online, który będzie na pewno mniej intensywny jak ten, o którym wspomina Ludwik C. Siadlak, ale zrobię wszystko, aby był tak samo skuteczny. Też rezultat uważnego czytania i traktowania serio tego, co piszę.
  3. Naucz się zadawać dobre pytania! Pierwszy krok, to przestań wreszcie oglądać jakąkolwiek polską telewizje! Poza stronniczością i często nierzetelnością informacji, ładujesz się tam bardzo niekorzystnymi wzorcami rozmowy, zwłaszcza zadawania pytań! Znajdź sobie partnera/partnerkę do ćwiczeń, kupcie na spółkę Sukces w relacjach międzyludzkich i przeróbcie solidnie ćwiczenia z pierwszej części, szczególnie te, dotyczące pytań. Piszę to nie po to, aby zarobić parę złotych, tylko dlatego, że tam są ćwiczenia specjalnie ułożone tak, aby można się było tego nauczyć nawet samemu! Wydanie papierowe jest lepsze do nauki, ale jak się dwie osoby złożą na ebook po 12,50 to będzie to niezauważalny wydatek. Znam młodych ludzi, którzy już tak ćwiczą i to widać po rezultatach.
  4. Naucz się właściwie budować argumentację i wyjaśnienia, do tego stosować właściwą strukturę. To wszystko oczywiście w praktyce, a nie w teorii. U większości ludzi poziom tej umiejętności jest bardzo kiepski i łatwo się w ten sposób pozytywnie wyróżnić. A w warunkach bardzo dużej konkurencji umiejętność wykazania potencjalnemu pracodawcy/klientowi, że to Wy jesteście właściwym partnerem będzie bardzo ważna.

Tych punktów jest znacznie więcej, ale nie chcemy teraz pisać książki więc zajmijmy się najpierw powyższymi :-) Do następnych przejdziemy później… jeśli będą chętni :-)

Zapraszam do dyskusji i pytań, nawet jak się ze mną nie zgadzacie, a jeśli ktoś uważa to za wartościowe, to szerowania dalej.

PS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/634816250431120/

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2020-04-01
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 11 of 83« First...«910111213»203040...Last »
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026
  • Jak mieć więcej możliwości wyboru w życiu
  • Jak zdobyć krytyczne umiejętności aby dobrze żyć

Najnowsze komentarze

  • Czego możemy nauczyć się z bajek cz. 1  (142)
    • Justyna F.: TesTeq Poczekaj na post...
    • Kuba Mendys: TesTeq: Myślę, że ani...
    • Helisa: Dzień dobry, Jestem trochę z...
    • Artur Jaworski: Ewo, Piszesz:...
    • TesTeq: Ewa W pisze: „Szkoda...
  • Wolisz 100% przeciętności, czy 10% czegoś super?  (237)
    • LFCFan: Jurku, “LFCFanie,...
    • TesTeq: Justyna pisze: „Myślę,...
    • Jurek: LFCFanie, zaimponowales mi...
    • Justyna: Myślę, że wiele rzeczy w...
    • TesTeq: @Alex: Absolutnie nie...
  • Co się bardziej opłaca?  (75)
    • Olga: Alex, Ja też dodam , dziękuję...
  • Jak dobierasz sobie partnera?  (161)
    • Kamil Przeorski aka PrzeoR: Witam,...
  • Projekt „Aniołki Alexa” rozpoczęty !  (62)
    • Żaneta: Tomasz Witkowski Says:...
    • Justyna F.: Tomaszu Dlaczego uważasz,...
    • Alex W. Barszczewski: Tomasz Piszesz:...
    • Tomasz Witkowski: Zawsze wiedziałem...
  • Eksperyment 2009 – rekrutacja  (159)
    • Orest Tabaka: TesTeq: Mówisz, że to...
    • TesTeq: Orest Tabaka: Może Seth Godin...
    • Orest Tabaka: Michał Zaborek 20 maja...
  • Naucz się być zuchwałym!  (147)
    • tim35: Witam bez zuchwałości życiowej...
  • Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?  (673)
    • Judyta: Drogi Alexie, Bardzo dziękuję...
  • Czy potrzebujemy Hindusów?  (108)
    • Seba: Alex, poruszyles temat...
  • Mentor – jak się zakwalifikować  (23)
    • Seba: Alex, natknalem ie na Twoja...
  • Nie bądź jak mały Kazio  (130)
    • bb.bartosz: Gabi: „Jak ktoś już...
  • Zapraszam do Notatek Alexa  (15)
    • Alex W. Barszczewski: Dziś zabrałem...
  • W życiu liczą się nie chęci, lecz rezultaty  (42)
    • TesTeq: @Seba: Interesy w gronie...
    • Witold W. Wilk: Seba, Dla mnie...
    • Alex W. Barszczewski: Seba Jeżeli ten...
    • Seba: Witam ponownie, bardzo dziekuje...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: Proszę bardzo...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (27)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026