Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Gościnne posty

Kilka myśli o dziękowaniu (post gościnny)

W okresie świątecznym w  moderacji (niechcący) wylądował komentarz Ewy W, który tak mi się spodobał, iż poprosiłem Autorkę o rozbudowanie go do postu gościnnego. Jestem przekonany, że jego lektura da wielu z nas materiał do wartościowych przemyśleń.

_______________________________________________

Święta i początek nowego roku to czas, który skłania mnie zarówno do snucia marzeń, tworzenia planów, jak i do wielu przemyśleń, refleksji.  Motyw dziękowania – wydaje mi się dziś szczególnie na czasie – jest taki „okołoświąteczny”.:-)
„…nie dziękuję, bo on robi tylko to, co lubi i uważa za słuszne – za co tu dziękować?”- tak napisał Korneliusz w jednym z komentarzy pod postem Alexa „Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?” To mnie poruszyło. Nie chodzi o ten konkretny kontekst i Alexa, ale o pewną postawę.

Jest kilka możliwości w tym zakresie:

  • ktoś daje/ robi coś dobrego, bo tak lubi i uważa to za słuszne,
  • ktoś daje/ robi coś dobrego, chociaż tego nie lubi, ale uważa za słuszne (np. z poczucia obowiązku),
  • ktoś daje/ robi coś dobrego, chociaż tego nie lubi i nie uważa tego za słuszne (czyli np. daje coś dobrego lub robi coś dobrego wbrew swoim chęciom i przekonaniom, a nawet bez woli czynienia dobra).

W każdym z tych przypadków efektem działania jest konkretne Dobro. Żadna z tych intencji/pobudek nie umniejsza ani nie powiększa wartości tego Dobra.

Jeśli ktoś robi rzeczy dobre, wartościowe, pomocne, przydatne, potrzebne, przyjemne (niekoniecznie dla wszystkich, wystarczy, że dla niektórych, wystarczy, że dla jednej osoby), to dziękuję. Nie zawsze głośno, nie zawsze bezpośrednio sprawcy tego dobra (czasem nie mam takiej możliwości), ale dziękuję – słowem, postawą, tym, ze próbuję (w wielu przypadkach skutecznie) przekazać je dalej. Dziękuję. Bo dobro ma dla mnie wartość.

Nie dochodzę ani nie oceniam „pobudek” czynienia dobra, bo to „nie należy do mnie” – one są po stronie dającego, a nie obdarowywanego. W takim sensie to mnie nie dotyczy. Ale uczynione mi dobro „należy do mnie”. Jest podarunkiem/ darem. Za taki dar w moim przekonaniu się dziękuje i jako dar – przekazuje się w takiej lub innej formie dalej. Tak samo szczerze dziękuję panu, który kilka razy w tygodniu sprząta mój gabinet i korytarz, jak lekarzowi, który mi pomaga, jak sąsiadce, która podwozi mnie czasem do centrum miasta, jak i Alexowi, którego blog czytam i dzięki którego działaniom odkrywam swoje małe „Ameryki”, Czytelnikom bloga, dzięki komentarzom których staje się bogatsza…

Życie stwarza mi ogromną ilość okazji do dziękowania. To jest fantastyczne. Zdarza mi się też po prostu dziękować Życiu, za wielość doznań, okoliczności, okazji, sytuacji, za ludzi, za sprawy, za doznania i przeżycia, za życie… Mam za co dziękować. Nie wiem, czy cieszyłabym się swoim życiem, gdybym nie miała za co dziękować…

Dziękowanie nie dotyczy tylko relacji w tzw. życiu prywatnym. Według mnie „dziękuję” i „proszę” są niezwykle ważne w codziennych relacjach w zespole, w pracy. Są ważnymi „narzędziami” w szeroko rozumianym procesie zarządzania zespołem.

Bez zaangażowania i pracy konkretnych poszczególnych ludzi w zespole nie byłoby mowy o jego sukcesie, o osiąganiu zamierzonych celów. Bardzo często mówię swoim ludziom, że im dziękuję. Nie tylko mówię. Ja im naprawdę dziękuję! Nie tylko okazjonalnie przy podsumowaniach czy szczególnych okazjach. Zauważam i doceniam ich pracę. Wiem, że bez tej pracy i zaangażowania osób w moim zespole ja także nie mogłabym cieszyć się z sukcesów, bo my wszyscy pracujemy na wspólny sukces i na sukces każdego z osobna. „Dziękuję” jest wyrazem szacunku, uznania, jest oznaką tego, że zauważam i doceniam starania, doceniam efekty tych starań.. Tak, rzetelne wykonywanie zadań jest obowiązkiem pracowników, ale dlaczego za to nie dziękować?

Mam przekonanie, że “zwykłe” szczerze wypowiedziane do kogoś słowa „dziękuję” i „proszę” , ze spojrzeniem w oczy, zatrzymaniem się na drugim człowieku z uważnością przez choćby chwilę, potrafią wiele zmienić i wiele zdziałać. Te dwa słowa są też „cegiełkami”  składającymi się na nasz wizerunek. To wyraz pewnej określonej postawy życiowej.

A jak to jest u Was?
Ewa W

_______________________________________________

Ewa Wytrążek
Pracuje w Polskiej Agencji Prasowej S.A., gdzie kieruje zespołem Serwisu Samorządowego PAP (redakcja, marketing, sprzedaż) i pełni funkcję redaktora naczelnego tego serwisu. Poza PAP – doradca w zakresie Public Relations  oraz Media Relations. Realizuje też projekty w zakresie komunikacji marketingowej  (w tym CI) i sprzedaży.
Autorka publikacji m. in. z zakresu PR, marketingu i sprzedaży, a także mody i stylu życia.
Ukończyła program MBA -(Akademia L. Koźmińskiego w Warszawie) oraz  filologię polską (Uniwersytet Wrocławski). Studiowała również muzykologię i filologię rosyjską.

Komentarze (30) →
Alex W. Barszczewski, 2010-01-07
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

2010 dobrze się zaczął – zadbajmy o ciąg dalszy

Mam nadzieję, że mieliście dobry początek roku. Mój 2010 zaczął się bardzo dobrze. 30.12 wylądowałem w Berlinie, który jest zawsze dobrym miejscem na spędzenie Sylwestra. Po załatwieniu kilku ostatnich spraw poszedłem ze znajomymi na Weihnachtsmarkt (kubek grzańca został ocenzurowany :-)) :

image01-1074.jpg

Po południu wybrałem się na dobrą kolację w jednej z restauracji, którą często odwiedzam. Tam, oprócz zamówionego jedzenia zostałem jako solenizant poczęstowany niezłym szampanem :-) W chwilę potem jeden z Czytelników blogu, który skądś wyciągnął datę moich urodzin zadzwonił z Polski i w prezencie zagrał mi osobiście solówkę na temat „Happy Birthday to you” na gitarze elektrycznej. To był bardzo miły prezent, dziękuję Aleksander! :-)

Słynna party na Fun Mile była bardzo udana, choć w tym roku ze względu na opady śniegu bawiło się tam mniej niż zwyczajowy milion ludzi (jak przeczytałem o „największej” imprezie na Pl. Konstytucji w Warszawie to musiałem się uśmiechnąć – 90 tys.)

Zdjęcie zostało zrobione ok. 18 kiedy ludzie dopiero zaczęli się schodzić
image01-1209.jpg
I ja tam byłem, grzańca za Wasze zdrowie piłem :-)

image01-1167.jpg

Po odpoczynku posylwestrowym i orzeźwiającym spacerze nad Szprewą :

image01-1266.jpg

zrobiłem kolejne mądre pociągnięcie i 3.01 koło południa wylądowałem na mojej ulubionej wyspie :-)

Wkrótce potem miałem już miejsce pracy z tym kiczowatym widokiem na ocean i bardzo dobrym łączem WiFi:

miejsce-pracy.jpg

Temperatury w okolicach 22-24 C, niebieskie niebo i słońce to idealne warunki do dobrych przemyśleń i kreatywnej pracy.

Po tak dobrym początku zacząłem się zastanawiać, co mogę zrobić aby  taką passę kontynuować przez cały rok.

Z planowaniem trzeba być nieco ostrożnym, bo jak ktoś kiedyś powiedział: „Chcesz rozśmieszyć Boga to opowiedz mu o Twoich planach”, niemniej podzielę się z Wami kilkoma istotniejszymi zamierzeniami, a jak pod koniec roku okaże się że wyszło inaczej to przynajmniej będę wiedział, że ten na górze się dobrze ubawił :-)

Generalnie moje zamysły można podzielić na dwie grupy

  1. maksymalnie poprawić jakość mojego życia
  2. znacząco przyczynić się do poprawy jakości życia ludzi, których drogi życiowe  w pozytywny sposób skrzyżowały się z moimi

Poniżej kilka przykładów co to oznacza w praktyce:

ad1)

  • Będę dalej kontynuował proces „odtunelowania” mojego życia, dbając o dalszy przyrost różnorodności przeżyć, doświadczeń i interakcji z innymi ludźmi. Ta strategia bardzo sprawdziła się w 2009 i zalecam wypróbowanie jej każdemu,choć czasem oznacza to wyjście poza własną strefę komfortu, różne „wpadki” są też nieuniknione :-)
  • Chcę dodać kilku nowych klientów coachingowych na poziomie CEO. Praca z dotychczasowymi jest tak ciekawa i wzbogacająca w interesujące doświadczenia i obserwacje, że chcę tego więcej!
  • Chcę lepiej poznać Warszawę, bo dzięki kilku warszawiakom zobaczyłem, że nawet ta „katastrofa urbanistyczna” ma sympatyczne miejsca i można w niej przedsięwziąć ciekawe rzeczy. Dziękuję i proszę o więcej!
  • Muszę znaleźć sposób na utrzymanie się w dobrej formie fizycznej w tej części roku, kiedy ze względu nie bardzo można robić nasze Power Walks. Trudnością jest spora ilość moich podróży i ogólny brak dyscypliny :-) Może ktoś zna dobre rozwiązanie?
  • Postaram się popracować nad dalszym rozszerzeniem mojej wolności i to w obydwu zakresach, o których kiedyś pisałem. Ktoś mi ostatnio powiedział, że czytając ten blog odnosi wrażenie, że dla mnie wolność jest dobrem numer jeden i w dużej mierze miał rację (bo zdrowie też się liczy)
  • Będę się starał jeszcze szybciej rozpoznawać i eliminować z mojego życia osoby wnoszące w nie negatywne wibracje i odczucia, próbujące narzucać mi cokolwiek lub ograniczać moją swobodę podejmowania decyzji życiowych

ad2)

  • Będę pracował nad tym, aby ten blog stał się dla Was jeszcze lepszym źródłem inspiracji i konkretnej wiedzy. Otrzymałem w ostatnim roku bardzo wiele wiadomości od Was, w których wspominaliście jak wiele pozytywnych zmian zainicjowały w Was nasze dyskusje. To jest bardzo cenny feedback dla mnie, mobilizujący mnie do dalszego działania w ramach tego serwisu. W najbliższym czasie robimy update bardzo prowizorycznej konstrukcji alexba.eu co pozwoli na dodanie wersji audio (z osobnym RSS), czy też dodanie Blipa, na którym już teraz możecie mnie śledzić pod adresem http://alexba.blip.pl/
  • w 2009 zobaczyliśmy, że nasz spotkania Czytelników wnoszą spora wartość dodaną i to zarówno te małe, jak i te większe. Będę pracował nad tym, aby możliwie często spotykać się z Wami w mniejszych grupach, co dzięki gościnności agencji Los Mejores wymaga tylko krótkiego wypadu do hipermarketu po wiktuały :-)
    Spodobała mi się atmosfera większego spotkania naszej „rodziny”, co pozwoliło też Wam nawiązać wiele indywidualnych kontaktów i z pewnością będziemy takie „zjazdy” kontynuować w roku 2010. Muszę tylko kreatywnie pomyśleć, aby związane z tym koszty (które ponoszę) utrzymywać w rozsądnych granicach, a jednocześnie mieć tak miłą atmosferę jak ostatnio. Nie chcę też musieć odsyłać z kwitkiem połowy chętnych, co niestety ostatnio miało miejsce.
  • Powodzenie inicjatywy Warsztatów dla Startupów też jest wskazówką pożyteczności takich działań. Jak zbierzemy odpowiednią ilość kwalifikujących się firm to moglibyśmy zrobić dodatkowe edycje, rozważam też zrobienie drugiego modułu dla uczestników pierwszej. O tym porozmawiamy już w lutym
  • W Krakowie i Warszawie powstają „oddolnie” grupy Czytelników, które chcą we własnym zakresie dyskutować i trenować rzeczy o których mówiłem na spotkaniach. Jeśli któraś z takich grup chciałaby kiedyś mnie zaprosić to da się to załatwić.
  • W tym roku muszę się sprężyć i napisać choć jedną książkę. Materiału mam dosyć, niestety taka praca stoi w konflikcie z moim hedonistycznym, a właściwie skierowanym na przyjemności czynne epikurejskim podejściem do życia :-) Chyba mam pomysł jak przeskoczyć te przeszkodę :-)

Tyle przykładów na razie wystarczy, choć nie wyczerpują one całego spektrum tego, co chce zrobić.
Powyzsze napisałem z dwóch powodów:

  • Może moje plany zainspirują kogoś do rozbudowania swoich
  • Może znajdą się Czytelnicy, którzy napiszą w komentarzach o swoich zamierzeniach, co z kolei może stać się inspiracja dla nas wszystkich. Pamiętajmy, nikt z nas nie jest tak mądry, jak my wszyscy razem!

Życzę każdemu z Was jak najlepszego roku 2010 i zapraszam do zabierania głosu w komentarzach.

Komentarze (49) →
Alex W. Barszczewski, 2010-01-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Wesołych Świąt!

Drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy

Wszystkim z Was życzę  Wesołych Świąt oraz spędzenia tych dni w sposób, który najlepiej odpowiada Waszym przekonaniom i z ludźmi, którzy są Wam naprawdę bliscy.

Spotkajmy się tutaj za kilka dni w komplecie i dobrym zdrowiu!

Dziękuję za przywilej pisania dla Was i za Wasz wkład we wzajemne uczenie się!

Wasz

Alex

Komentarze (24) →
Alex W. Barszczewski, 2009-12-23
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Relacje z innymi ludźmi

Non Disclosure Agreement

Niektórzy z Was, zwłaszcza Ci, robiący coś dla firm Hi-Tech znają z własnej praktyki NDA, Non Disclosure Agreement czyli mówiąc po polsku porozumienie dotrzymania poufności. Podpisanie takiego NDA zobowiązuje nas (lub obie strony w zależności od charakteru współpracy) do bezwarunkowego zatrzymania dla siebie wszystkiego, co dowiemy się o tajemnicach biznesowych partnera. Jest rzeczą oczywistą (przynajmniej dla mnie :-)), że dotrzymanie takiego zobowiązania jest sprawą bezdyskusyjną.To, o czym chcę dziś z Wami podyskutować to jest fakt, iż NDA z mojej strony jest standardową opcją we wszelkich kontaktach z innymi ludźmi. Oznacza to, że wszelką komunikację, wszystko jedno czy zawodową czy prywatną traktuję z założenia jako poufną, chyba rozmówca zażyczy sobie inaczej, lub uzyskam od niego zgodę na określone użycie uzyskanej wiedzy.Pod tym względem zachowuję się wręcz paranoicznie :-) trzymając język za zębami nawet w sytuacjach, kiedy zdecydowanie nie jest to konieczne. No ale cóż, reputację mamy jedną a ja pod tym względem wolę mieć tę skutecznego sejfu, z którego nic niepożądanego nie wycieknie.Jak to się przejawia? Oto kilka przykładów:

  • w życiu prywatnym nie przekazuję informacji dalej bez jednoznacznej zgody jej nadawcy a i wtedy tylko w zakresie, na który ta osoba się zgodziła
  • znając różnych ludzi „z górnej półki” nie rzucam ich nazwiskami, a nawet bliższymi danymi pozwalającymi ich zidentyfikować, nie mówiąc już o chwaleniu się spotkaniami, czy znajomością z konkretnym Iksińskim (a byłoby czym :-)) Podobnie właściwie postępuję w stosunku do wszystkich ludzi :-)
  • na warsztatach to, co tam się dzieje jest sprawą moją i grupy (tego nastawienia nie lubiło kilka HR-ów :-)). Nawet jeżeli w trakcie treningu wyniknie sprawa, w której mogę im pomóc w firmie (np. poprzez rozmowę z top managerem), to najpierw muszę na to uzyskać zgodę zainteresowanych
  • generalnie nie udzielam informacji o poszczególnych uczestnikach szkoleń, uprzedzając o tym zleceniodawcę jeszcze przed podjęciem decyzji o ich przeprowadzeniu
  • oczywiście wszelkie informacje o tajemnicach klienta w jakiś cudowny sposób ulatniają mi się z głowy :-) kiedy wychodzę od niego
  • Uzupełnienie: Nie udostępniam żadnych numerów telefonów czy adresów mailowych bez zgody ich właścicieli!! To jest dla mnie tak oczywiste, że pisząc post nie wspomniałem tego

Takie proste podejście przynosi lub przynosiło mi bardzo konkretne korzyści jak np.

  • w życiu prywatnym wchodziłem w bardzo wzbogacające mnie (duchowo i emocjonalnie) różnorodne relacje, które bez pewności zachowania absolutnej dyskrecji z mojej strony nigdy nie doszłyby do skutku
  • w życiu zawodowym zazwyczaj wiem bardzo wiele o moich klientach, co w decydujący sposób przyczynia się do skuteczności tego, co u nich robię. Często bez tej wiedzy nie da się niczego sensownego zrobić, o czy dość boleśnie przekonują się nadęci „eksperci” pojawiający się u klienta ze stosem dyplomów i certyfikatów, lecz niezdolni do zbudowania takiego zaufania
  • ze względu na tę część mojej reputacji dotyczącą poufności otrzymuję zlecenia też w bardzo delikatnych sprawach, dzięki temu często jestem „jedynym na liście„

To prowadzi do życia pełnego interesujących przeżyć, oraz bardzo atrakcyjnych (intelektualnie i finansowo) sposobności biznesowych. Wystarczy aby Was zachęcić do ewaluacji własnego podejścia i ewentualnego podjęcia działań naprawczych?Teoretycznie ten post jest równie oczywisty, jak ten o załatwianiu spraw, niemniej ciągle widzę wokół siebie przykłady naruszania tych prostych zasad, a po co na wstępie eliminować się z różnych ciekawych rozgrywek życia?

Komentarze (42) →
Alex W. Barszczewski, 2009-12-20
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Po warsztatach dla startupów 13.12.09

Dziś miałem przyjemność przez większą część dnia pracować z grupa młodych ludzi, którzy znaleźli w sobie energię, aby wystartować własną działalność.

zdj-1.jpg

Postanowiłem umówić się z nimi, iż przekazywane know-how będą bez ograniczeń wykorzystywać dla siebie, niemniej nie będą tej cennej wiedzy upowszechniać dalej, wiec mogłem pokazać im bardzo szeroki zakres zagadnień i trików. Każdy miał okazję przeprowadzić swoją wersję rozmowy sprzedażowej, dostając z mojej strony pełny repertuar kłopotów jakie przy tym mogą wystąpić :-) Po każdej z nich analizowaliśmy  nagranie wideo szukając lepszych rozwiązań i w każdym przypadku byliśmy w stanie  takie znaleźć. Potem trenowaliśmy te nowe edycje i rozwiązywali inne kwestie, które podczas takiej sprzedaży mogą się pojawić. Było to bardzo intensywne i nic dziwnego, że około 18 zakończyliśmy zmęczeni, ale w poczuciu zrobienia czegoś naprawdę dobrego. Normalnie tez robię warsztatu 7-godzinne, bo przy dużej intensywności i ilości nowej wiedzy dla większości ludzi jest to górny limit efektywnej pracy.

Teraz Uczestników czeka intensywny trening w domu, bo pewne rzeczy muszą funkcjonować bardzo szybko, ale bardzo dobry początek zrobiliśmy :-) Chętnie będę ich wspierać w dalszych działaniach.
Jak to wyglądało z ich punktu widzenia pewnie opiszą w komentarzach.
Bardzo dziękuję Kubie z agencji Los Mejores  za ponowne udostępnienie nam znanej już Wam sali.

Przepraszam też Kolegę, który napisał mi maila z propozycja robienie zdjęć, niestety w trakcie upgrade zaginał on i nie mogłem mu odpowiedzieć.

Komentarze (14) →
Alex W. Barszczewski, 2009-12-13
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Relacje z innymi ludźmi

Jak nie załatwiać spraw

Ci z Was, którzy znają mnie nieco bliżej wiedzą, że bardzo chętnie pomagam różnym ludziom i inicjatywom.

Projekty takie jak „Aniołki Alexa„, czy też nasze warsztaty dla startupów to przykłady takich spontanicznie podejmowanych działań, kiedy to normalna ludzka rozmowa wystarczyła, aby zacząć coś konkretnego robić.

Dziś podzielę się z Wami negatywnym przykładem, bo i takie czasem się zdarzają, a po co macie sobie niepotrzebnie psuć sposobności w kontaktach z ludźmi podobnymi do mnie.

Na początek mały opis sytuacji. Kiedy jadę intercity „Panorama” do Wrocławia, to korzystając z faktu, że w przedziałach są działające gniazdka elektryczne, mam cały czas włączony komputer i jestem online komunikując się ze światem. Przez większość drogi transfer odbywa się przy pomocy EDGE, a więc dość wolno.

Opowiadając co się wydarzyło, postaram się maksymalnie zanonimizować osobę z która komunikowałem, bo chodzi mi o zjawisko, a nie „dopieczenie” komukolwiek.

Podczas podróży otrzymuję mail, w którym ktoś chce zgłosić inne osoby na warsztaty startupów. Osoba w mailu podaje telefon do siebie (to zawsze dobry pomysł, jeśli kontaktujecie się ze mną). Oddzwaniam na ten numer uprzejmie informując, że po pierwsze lista uczestników już dawno jest zamknięta, a po drugie iż przyjmuje tylko bezpośrednie zgłoszenia od zainteresowanych. Nie zgadzam się też, aby osoba z którą rozmawiam wzięła udział w warsztatach jako obserwator. Wszystko bardzo kulturalnie i grzecznie.

Po pewnym czasie, oczekując na ważny mail od klienta ściągam pocztę i ku mojemu zdziwieniu widzę, że idzie jakiś monstrualny plik wielkości 17 MB. Możecie sobie wyobrazić, że na EDGE, w jadącym pociągu trwa to i trwa. Jak już przesyłanie się kończy, to ku mojemu zdziwieniu stwierdzam, że to ta osoba, z która telefonowałem, bez żadnego pytania czy uprzedzenia  podesłała mi oferty kolejnych ludzi z prośba o opinię/wsparcie!! I to wiedząc że jadę pociągiem!!

Pozwoliłem sobie napisać do niej następujący mail:

„Szanowna Pani

Jak Pani wie, jadę pociągiem i moje połączenie z internetem to Blueconnect, głównie EDGE. Wyobraża sobie Pani jak wygląda przepchnięcie 17 MB przez takie powolne łącze?
Proszę się też nie kontaktować ze mną w imieniu innych ludzi. Z całym szacunkiem, to są zapewne dorosłe osoby, które powinny same być w stanie wyartykułować swoje potrzeby.

Pozdrawiam
Alex
”

Dziś, otrzymałem odpowiedź, której ze względu na tajemnice korespondencji nie będę przytaczał w całości. Pozwolę sobie tylko zacytować kilka kluczowych fragmentów dokładnie tak, jak przyszły:

„…nie wymagam od moich dbiorców, aby odbierali pocztę natychmiast, tym bardziej w pociagu”

„…jedank ton Pana maila jest bardzo niegrzeczny i wyniosły”

„Więcej pokory i szacunku Panie Alex”

Teraz mam do Was kilka pytań:

  • jak myślicie, jak taki sposób komunikowania ze mną wpłynie na szanse jakiegokolwiek wsparcia z mojej strony dla tej osoby, lub osób, które ona reprezentuje?
  • czy to jest mądre ze strony tych osób trzecich, że pozwalają się reprezentować komuś, kto ma taki styl komunikacji?
  • i wreszcie uderzmy się w piersi: czy czasem my nie zaczynamy komunikacji z kimś, kto może nam pomóc od niezręczności a potem pretensji pod adresem tej osoby?

Zapraszam do wypowiedzi w komentarzach.

Komentarze (93) →
Alex W. Barszczewski, 2009-12-09
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Po spotkaniu 5.12.09

PWMU474B8AXH Właśnie dotarłem do domu po zakończeniu naszego spotkania.

Po tym jak do wczoraj byłem raczej wyłączony z działań, wbrew moim założeniom nie mogłem przygotować programu tak, jak planowałem i dziś poprowadziłem cały dzień praktycznie improwizując :-) Z opinii Uczestników wynika, iż mimo tego był to bardzo udany i pożyteczny czas, co mnie osobiście bardzo cieszy. Jeden z Kolegów stwierdził nawet, że nauczył się więcej, niż na wszystkich dotychczasowych szkoleniach na których gdzieś był! To bardzo miłe, bo przecież każdy z Gości mógł spędzić tę sobotę w inny sposób, a mi bardzo zależało na tym, aby dostarczyć wszystkim jak największą wartość dodaną.
Imprezę zorganizowaliśmy w dość mało znanym miejscu, a mianowicie w Centrum Kulturalnym Barnabitów na Mokotowie. Jak na zawartość merytoryczną tego co robiliśmy to bardzo nietypowa lokalizacja :-) Wybrałem ją ze względu na znaną mi z wielu szkoleń bardzo dobrą salę, super obsługę i catering plus rozsądne ceny za to wszystko. I tym razem zafunkcjonowało perfekcyjnie.

Po spotkaniu 7.11 w Krakowie powstała grupa ludzi, która chce pracować nad sobą , ich wzorem dziś w Warszawie powstał pomysł stworzenia podobnej grupy chętnych. Kiedy podeślą mi opis co dokładnie chcą zrobić, z przyjemnością opublikuję to na blogu w osobnym poście aby można było ten temat przedyskutować.

Na zdjęciu poniżej ci Uczestnicy spotkania, którzy nie musieli nas opuścić ze względu na połączenia PKP. Mam nadzieję, ze pozostali zdążyli na czas, bo niektórzy czekali do ostatniej chwili :-)
img1-1066a.jpg

Za tydzień mamy Warsztaty Sprzedaży B2B dla Startup-ów :-)

Komentarze (67) →
Alex W. Barszczewski, 2009-12-05
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Podejście do autorytetów cz. 2

Po naszej pierwszej dyskusji o autorytetach, dziś parę praktycznych rad dotyczących postępowania z nimi.

Pierwsza to podejście, które od dawna sam stosuję, a jego ładny opis wyczytałem ostatnio u Feynmana:

Jeżeli jakiś autorytet coś Ci zaleca to:

  1. Zobacz z jakich założeń wyszedł. Porównaj z własną sytuacją
  2. Zobacz do jakich wniosków doszedł
  3. Sprawdź, czy droga z 1 do 2 jest dla Ciebie w miarę logiczna, bez luk i sprzeczności

Co zrobić, jeśli punkt 3 nie doprowadza do jakiegoś logicznego wyjaśnienia?

Widzę następujące możliwości:

  • Może masz jakieś poważne luki w wiedzy, które  powodują iż nie rozumiesz tego przejścia. Zapytaj eksperta o szczegóły. Jeśli będzie twierdził, że to bardzo skomplikowane, to poproś go o wersję „for Dummies”. Istotę bardzo wielu skomplikowanych rzeczy można wyjaśnić w stosunkowo prosty sposób, jeśli samemu się ją dobrze rozumie. Tego zrozumienia możemy oczekiwać od eksperta.
  • ” Ekspert” powtarza „prawdy” gdzieś wyczytane lub zasłyszane, lub co gorsza próbuje nam wmówić coś, co jest bardziej w jego interesie. Najlżejsze podejrzenie takiego przypadku powinno powodować dokładne „wiercenie” w argumentacji rozmówcy, w miarę możliwości warto skonsultować innego specjalistę.

Naturalnie zdarzają się sytuacje, kiedy musimy po prostu zaufać specjalistom (nie stosuję powyższej procedury np. podczas lotu Berlin – Las Palmas :-)), ale w bardzo wielu przypadkach życia codziennego takie postępowanie jakie opisałem powyżej uchroniło mnie przed skutkami czyjejś niekompetencji.

Przy dopytywanie się eksperta ważne jest aby z jednej strony robić to bez uniżoności, a z drugiej stosując odpowiednią mieszankę szacunku, zainteresowania i nieustępliwości. Jeżeli mimo stosowania tej mieszanki ekspert okazuje nam zniecierpliwienie lub urazę to może to być rezultatem jego problemów z poczuciem własnej wartości (jak ten człowiek śmie mnie pytać???) lub rozdzielczością w odbiorze. Nie oznacza to automatycznie, że jego pierwotna opinia była fałszywa, niemniej u mnie zapala całą serię lampek alarmowych.

Innym istotnym kryterium jest obserwacja rezultatów osiąganych przez naszego specjalistę

  • Jeżeli ktoś chce nam doradzać jak ulepszyć nasze życie, to sprawdźmy (ale dokładnie!!), jakie wyniki osiąga nasz „guru”. Sprawdźmy przy okazji zawsze obecne skutki uboczne i odpowiedzmy sobie na pytanie, czy to dla nas ma sens.
  • Jeżeli ktoś chce nas uczyć lepszych metod wykonywania czegoś (szczególnie jeśli robi to za pieniądze), to niech nam pokaże jak to on robi. Ta demonstracja, przy realistycznych założeniach,  powinna wypaść przekonywająco, inaczej „Huston, we have a problem” :-)
  • Pośrednim, ale niezłym testem wartości eksperta są kwoty, jakie wolny rynek gotów jest płacić za jego działania. W Polsce mamy sporo kolesiostwa i nepotyzmu, dlatego to kryterium nie jest takie niezawodne, ale czasem się przydaje. Ktoś mnie kiedyś pytał, czy warto zapisać się na jakiś kurs „Jak zostać trenerem?” na co zaleciłem sprawdzenie (nie zapytanie!), ile prowadzący zarabiają na wolnym rynku jako trenerzy.

Na zakończenie pewne osobiste wyznanie.
Jeżeli mam trochę czasu i nie chodzi o sprawy życia i śmierci (fizycznej lub ekonomicznej) to często zamiast angażować eksperta, staram się sam wykombinować jakieś rozwiązanie. To dobrze robi na elastyczność i kreatywność umysłu, a przy okazji uczę się nowych rzeczy.
Nie jest to odosobnione podejście. Jake Nickell (rocznik 1980), współzałożyciel  i CEO threadless.com na swoim blogu pisze:
„I was never afraid to figure things out on my own.  Things may not have been done as well as an “expert” could do them but they got the job done.”

Dziękuję easyfly za ten ostatni link.

Komentarze (29) →
Alex W. Barszczewski, 2009-11-20
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Kilka spraw organizacyjnych

Jak niektórzy wiedzą, nasz blog powstał kilka lat temu jako totalna prowizorka utkana na kolanie według moich życzeń przez jednego z Kolegów i tak zostało do dzisiaj. Bardzo utrudniało to wszelkie upgrade softu, ze względu na różne niespodziewane efekty i dlatego Ludwik C. Siadlak postanowił stworzyć wiele istotnych elementów „na nowo”. Od pewnego czasu implementował je w Notatkach Alexa a właśnie teraz poinformował mnie, że wszystko jest tam już tak, jak powinno.

W związku z tym mam do Was ogromną prośbę, potestujcie trochę Notatki z punktu widzenia użytkownika i jeśli coś Wam się rzuci w oczy, to napiszcie tutaj w komentarzach. Po tym teście przeprowadzimy migrację całego blogu i odtąd zniknie wiele kłopotów.

Jedną z nowości będzie rezygnacja z zadań matematycznych i poleganie na Akismet. Może się zdarzyć, że system ten niechcący zakwalifikuje któryś z Waszych komentarzy jako spam. Gdybyście  coś napisali i nie pojawiło się to w rozsądnym czasie na blogu, to proszę o informację.

Przy okazji informuję Was, że eksperymentuję trochę z Blipem, znajdziecie mnie tam pod http://alexba.blip.pl

Komentarze (24) →
Alex W. Barszczewski, 2009-11-18
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Spotkanie z Czytelnikami 5.12.2009 o 11:00

W poście http://alexba.eu/2009-10-20/tematy-rozne/spotkanie-czytelnikow/ nieświadom tego co robię zaprosiłem małą (jak myślałem) grupkę Czytelników na spotkanie ze mną. Wyobrażałem sobie, że podobnie jak na Power Walks zgłosi sie max. kilkanaście osób w gronie których porozmawiamy sobie indywidualnie, a za miejsce spotkania posłuży jakaś sympatyczna kawiarnia. Do czego doszło, to już wiecie: liczba chętnych wzrosłą do ok. 50 osób i musiałem z powodów organizacyjnych przełożyć je robiąc 7.11 dodatkowe spotkanie dla tych z Was, którzy są spoza Warszawy i już zarezerwowali/kupili bilety na przejazd.

Spotkanie zakończyło się dużym sukcesem (poczytajcie tutaj, zwłaszcza w komentarzach) co jeszcze bardziej podbiło poprzeczkę dla mnie :-)

Jest to spore wyzwanie, bo normalnie pracuję z top managerami jeden na jeden, czasem szkolę grupy 6-8 osób. Miałem kiedyś na sali ok. 150 osób, którymi z powodzeniem zajmowałem się przez 3 godziny, ale to, co stoi przed nami to całkiem nowe wyzwanie, bo zależy mi na większej ilości interakcji między uczestnikami. Piszę o tym tak otwarcie, bo niezależnie od rezultatu końcowego (zobaczymy 5.12 wieczorem) sam proces podejścia do niego może być dla kogoś przydatny, jako pozytywny , lub negatywny przykład :-)

Tak więc zapraszam Was Czytelników na wspólne spotkanie dnia 5.12.2009 o godz. 11:00. Spotkanie odbędzie się w Warszawie, w dzielnicy Mokotów w miejscu, którego dokładny adres  dostaniecie w zaproszeniach (i które oczywiście opiszemy na blogu). Będziemy mieli do dyspozycji salę ok 110 m2 w dość nietypowym miejscu, w którym zdarzało mi się już prowadzić z powodzeniem całe serie szkoleń dla kilku znanych firm.Wybrałem to miejsce bo sama sala jest przestronna, dobrze oświetlona i wentylowana, obsługa zawsze była na bardzo dobrym poziomie, miejsce jest dogodne komunikacyjnie a ceny rozsądne.

Po przemyśleniach i studiowaniu Waszych propozycji (zarówno tych na blogu, jak i spływających do mnie innymi kanałami) postanowiłem, aby to spotkanie zajęło się dwoma bardzo podstawowymi tematami:

  • Nasze poczucie własnej wartości
  • Sposób w jaki „sprzedajemy się” światu wokół nas

Wielu z Was zaproponowało inne, bardzo interesujące zagadnienia, niemniej patrząc na obserwowane przeze mnie potrzeby „grupy docelowej” należy zacząć od „pracy u podstaw”. Tak naprawdę, to każdy z powyższych tematów wystarczyłby na cały dzień, więc może się okazać, że zdecydujemy się zrobić tylko ten z poczuciem własnej wartości, ale dajcie mi proszę jeszcze kilka dni na podjęcie decyzji w tej sprawie. Muszę po prostu rozegrać w głowie różne scenariusze i zobaczyć co w przy istniejących uwarunkowaniach da Wam największą praktyczną wartość dodaną.
Ci, którzy mnie znają wiedzą, że jest to bardzo realistyczne założenie :-)

Wstępna koncepcja rozkładu dnia (może ulec zmianie) wygląda następująco:

  • Zaczynamy o 11:00 aby dać wszystkim możliwość w miarę bezstresowego dotarcia na miejsce
  • Potem zajmiemy się kwestią naszego poczucia własnej wartości, jak inni ludzie przyczyniają się do jej zmniejszenia i co możemy z tym zrobić.
  • Gdzieś miedzy 14-15 robimy sobie przerwę lunchową z kanapkami, aby dać uczestnikom możliwość poznania się wzajemnie w rozmowach jeden na jeden i wymienienia danymi kontaktowymi jeśli uznają to za wskazane.
  • Potem porozmawiamy o „sprzedawaniu się”, ten temat bardzo podobał się grupie z 7.11 i wszystkim może się bardzo przydać
  • Ok 18 możemy zrobić oficjalny koniec spotkania, chyba, że podobnie jak 7.11 będzie nam tak dobrze, że posiedzimy dłużej

To, jak powiedziałem, jest wstępna koncepcja, która może ulec zmianie, choć chyba godzinę rozpoczęcia pozostawimy w każdym przypadku.

Teraz parę zasad i spraw organizacyjnych:

  • To jest moja prywatna, przez nikogo nie sponsorowana impreza, której celem jest wspólne pożyteczne spędzenie tego czasu, poznanie innych interesujących ludzi i wyniesienie przydatnych umiejętności i inspiracji.
  • Z powodów czysto organizacyjnych spotkanie jest „by invitation only”, uczestnicy otrzymają imienne zaproszenia z dokładną instrukcja jak dojechać i jak w razie konieczności skontaktować się ze mną.
  • Aby otrzymać zaproszenie proszę o wysłanie krótkiego maila na adres blogalexba (w domenie) gmail.com ze tekstem „Spotkanie 5.12” w temacie. W treści proszę Was o podanie Waszego imienia i nazwiska i ewentualnie nicka na blogu jeżeli takowego używacie. W wypadku zbyt dużej ilości chętnych aktywni Czytelnicy maja pierwszeństwo, więc proszę o ewentualny link do jakiegokolwiek komentarza na blogu (nawet jeśli to było tylko zgłoszenie do Biblioteczki). Dodatkowo proszę o krótką informację czym się zajmujecie i instrukcję, czy życzycie sobie aby ten mail pozostał w moim Outlooku po zakończeniu spotkania. Standardowo, zgłoszenia te zostaną potem skasowane. Te dane posłużą wyłącznie do wysłania Wam zaproszeń i wydrukowania identyfikatorów na spotkanie. Informacja o tym, czym się zajmujecie pozwoli mi nieco lepiej dopasować zawartość merytoryczną do Waszych potrzeb. W żadnym wypadku Wasze dane nie zostaną udostępnione osobom trzecim i jak wspomniałem, o ile nie zażyczycie sobie inaczej, skasowane po zakończeniu naszej imprezy.
  • Aby każdy mógł się swobodnie wypowiadać umawiamy się, że nie robimy żadnych nagrań. Rezerwuję sobie prawo nagrania tego, co będę mówił wyłącznie w celu sprawdzenia potem co naopowiadałem :-) i ewentualnego niekomercyjnego wrzucenia do internetu, jeśli uznam to za przydatne innym ludziom.
  • Jako że jest to impreza prywatna powstrzymujemy się od robienia jakiejkolwiek akwizycji. Jeżeli z kimś porozmawiałeś i chcecie wymienić się wizytówkami to jest to OK, nachalne rozdawanie wizytówek, czy innych materiałów na prawo i lewo spowoduje spory kłopot dla osoby nierozumiejącej istoty spotkania, ze specjalnym postem na blogu włącznie. To nie jest typowe spotkanie „networkingowe”!
  • Oczywiście spotkanie jest dla Was bezpłatne :-)
  • Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 2.12 o godz. 23:59
  • 3.12 po godz 20:00 wysyłam zaproszenia lub informacje o odmowie (np. z braku miejsc)
  • Czytelnicy, którzy zgłosili się do tej pory mają pierwszeństwo, jeśli wyślą mail na powyższy adres do 1.12 godz 23:59. Są to:

+Agata G
Ludwik C. Siadlak
+Olga
+radxcell
+Mateusz
Hanz
+Kuba Mendys
+Artur Jaworski
N Karolina Kuczko
+R. Gierwiało
+Monika S.
+Sławek S.
+Elsindel
+Krzysztof Kroszka
+Fandango
Maciek
tomn

+Jarek Bednarz
+Joanna A.
+Żaneta
+Marcin K.
N kors
N MarcinS
N Joanna
N MADA
+Bartek
+Marysia
N Krzysztof Tadeusz
+Witold W. Wilk
N Paweł
+Grzegorz Kudybiński
N elpanda
+Sebastian
+Tomasz Łaniewski
anet.
+Aleksander Piechota
N Agnieszka D.
+Aneta Masierak
N Szymon S.
N Tymoteusz
+Jarek K
Monika Z.
+Pink
+MarcinP
+Marcin Wosinek
+ oznacza, że dana osoba potwierdziła swój udział, przekreślenie że odwołała zwalniając miejsce dla kogoś innego
N oznacza, że ktoś kto był na pierwotnej liscie nie potwierdził udziału do 1.12 zwalniając miejsce dla innych.

Tyle na razie, zapraszam do zgłaszania się na adres blogalexba (w domenie) gmail.com ze tekstem „Spotkanie 5.12” w temacie.

Proszę dalsze dyskusje na ten temat umieszczajcie pod tym postem, a nie pod tym starym.
Jeśli chodzi o dobre pomysły Czytelników zamieszczone tutaj, to może zrealizujemy je kiedyś na spotkaniach tematycznych w mniejszym gronie?

Komentarze (50) →
Alex W. Barszczewski, 2009-11-17
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 47 of 84« First...102030«4546474849»506070...Last »
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Jak nawiązać kontakt z kimś z górnej półki
  • Korzystaj z mojej wiedzy i doświadczeń za darmo
  • Można stracić 20 kg nawet jako 70-latek
  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?

Najnowsze komentarze

  • Biblioteczka dla Czytelników  (112)
    • Orest Tabaka: Po nocnych...
    • Witold W. Wilk: Alex, Na wolniejsze...
    • Alex W. Barszczewski: Przemek mam...
    • Łukasz Muzyka: Witam serdecznie,...
    • Gracjan Polak: Witam, Inicjatywę...
  • Mój „Gypsy Time 2008”  (44)
    • Alex W. Barszczewski: No i mamy...
  • Bezpieczeństwo finansowe  (44)
    • Helena: Prawde mówiąc pomyślalam o...
    • Alex W. Barszczewski: Heleno Jaki...
    • Helena: Zgadzam się oczywiscie, że...
    • Alex W. Barszczewski: Heleno Jeśli...
    • Helena: Jeszcze a propos Kiyosakiego...
  • Eksperyment – rezultaty rok później cz.2  (35)
    • Krzysztof Marciniak: Ludwik, Mam do...
    • Witold W. Wilk: Należy jeszcze...
    • Monika Góralska: Orest, Dziekuję :-)...
    • TesTeq: Ludwik C. Siadlak pisze:...
    • Alex W. Barszczewski: Paulina Na...
  • „Czytanie zagraża głupocie”  (15)
    • Michał P. Sadowski: Witam, Czytanie...
  • Alex goes (back) to Poland  (146)
    • Wojtek Szywalski: TestTeq, Alex:...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Już jest...
    • Orest Tabaka: Alex: Zgoda, że przy...
    • pink: :)
    • Alex W. Barszczewski: TesTeq Tego ze...
  • Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?  (673)
    • Witold W. Wilk: Igor, mam dość...
    • Alex W. Barszczewski: Igor Przede...
    • TesTeq: @Igor: Piszesz, że szukałeś...
    • Igor: Mam pewien problem dotyczący...
  • Eksperyment – rezultaty rok później cz.1  (22)
    • Alex W. Barszczewski: Hanz Na pewno...
    • Hanz: Mam nadzieję, że link wzbudził...
  • Jak właściwie wykorzystać informację zwrotną  (45)
    • Alex W. Barszczewski: Krzysztof...
    • Krzysztof Janyst: Alex pisze:...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (32)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026