Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Tematy różne

Jak ostatnio zawiodłem

W ostatnią niedzielę miałem pojechać z Międzyzdrojów do Poznania, aby poprowadzić dla klienta angielskojęzyczne warsztaty negocjacyjne. Ponieważ nie chciało mi się prowadzić samochodu to eksperymentalnie wybrałem pociąg TLK. Ten skład, który przyjechał, to sama w sobie historia warta opowiedzenia w kontekście 24 lat, jakie minęły od obalenia komuny, ale nie o tym będę pisał

Kiedy dość wymęczony gorącem i zatopiony w myślach o czekających mnie warsztatach dotarłem na peron i postawiłem tam moją walizkę, zauważyłem obok czekającą rodzinę. Składała się ona z nieco poddenerwowanej mamy mającej pod swoją pieczą młodego, około 12 letniego chłopaka na wózku inwalidzkim, drugiego biegającego wokoło dziewięcio- dziesięciolatka, potężną walizę, plecak i jeszcze jakiś pakunek.
Życzliwie zapytałem, jak zamierza z tym wszystkim dostać się do pociągu, otrzymując odpowiedź, że zarezerwowała cały przedział, bo ma z dziećmi ponad 16 godzin jazdy. Na pytanie, czy obsługa pociągu wie o takim potrzebującym asysty pasażerze i pomoże jej się dostać do środka (perony w Międzyzdrojach są bardzo niskie i trzeba wspinać się po wszystkich schodkach wagonu) dowiedziałem się, że nie, a podczas jazdy w drugą stronę konduktor wręcz odmówił im pomocy zasłaniając się bólem pleców!!!
Widząc tę bezradną kobietę na peronie, pozostawionej samej sobie z całym tym „bagażem” po raz pierwszy od bardzo dawna odczułem autentyczną agresję na te wszystkie rozmodlone, postsolidarnościowe, pseudopatriotyczne, czy pseudoliberalne rządy, które mając gęby pełne frazesów przez tyle lat po upadku komuny nie potrafiły doprowadzić do tego, aby młody niepełnosprawny Polak mógł podróżować w cywilizowany sposób po własnym kraju!! Nie zrozumcie mnie źle, ja nie mam pretensji o siebie, bo jestem zdrowy, mam odpowiednie zasoby finansowe, dużo doświadczenia, kontakty i poradzę sobie!! Chodzi właśnie o takich słabszych, często słabszych kompletnie nie z własnej winy!!
Po pierwszej fali wściekłości zacząłem działać. Najpierw spróbowałem na peronie „zrekrutować” mężczyzn, którzy byliby tylko odprowadzającymi, ale takowych akurat nie było. W tej sytuacji szybko zestawiłem „zespół wsparcia” z osób, które co prawda miały własne bagaże i rodziny, ale bez problemu zgodziły się pomóc. Czyż nie mamy w Polsce fantastycznych tzw. „zwykłych” ludzi!! Jak trzeba i ładnie się poprosi, to pomogą.
Kiedy pociąg przyjechał wstawiliśmy całą rodzinkę do środka i po zapewnieniu ze strony mamy, że wszystko w porządku pobiegłem do mojego wagonu.

Na tym właściwie historia mogłaby się zakończyć, ale wtedy nie byłaby warta wzmianki tutaj.

Wieczorem, leżąc w Poznaniu na łóżku w eleganckim hotelu myślałem o tamtej scenie na peronie i nagle przypomniałem sobie spokojne i inteligentne spojrzenie tego niepełnosprawnego chłopca, uświadomiłem jego położenie …. i zakląłem potężnie (też bardzo rzadko mi się zdarza)! Wsadziłem tego młodego człowieka po prostu do wagonu w sytuacji, kiedy być może mógłbym zrobić znacznie, znacznie więcej!! Wystarczyło pozostać z nimi podczas jazdy i porozmawiać trochę aby go poznać bliżej. Mam nieodparte wrażenie, że zasługiwał on na znacznie większą szansę, niż ta, która dotąd dana mu była w życiu, a ja przecież mogłem jej dostarczyć w bardzo różny sposób zależnie od konkretnej sytuacji!

Zamiast tego spieprzyłem sprawę ograniczając się do standardowego dobrego uczynku, a potem, zamiast przynajmniej spróbować zrobić coś więcej, siedziałem sobie w moim przedziale i czytałem :-(

Ta myśl towarzyszy mi od kilku dni…..

Świat jest mały i jeśli ktoś przypadkiem ma kontakt do tej opisanej powyżej rodziny, która 23.06 jechała pociągiem relacji Świnoujście – Przemyśl z Międzyzdrojów do chyba Rzeszowa, odjeżdżającym z Międzyzdrojów o 17:35 to proszę o pomoc w skorygowaniu tego zaniechania. Będę bardzo zobowiązany. Ten tekst na wszelki wypadek publikuje w 2 miejscach.

Komentarze (23) →
Alex W. Barszczewski, 2013-06-27
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Jesteś na rozmowie rekrutacyjnej? cz.2

Dziś czas na drugą, bardzo osobistą część z serii „Jesteś na rozmowie rekrutacyjnej…”

Będzie ona osobista ze względu na przykłady z moich własnych doświadczeń, choć warto podkreślić, że znam takie historie też z życia innych ludzi, u których w podobny sposób dyskwalifikowali się nawet dość obiecujący kandydaci.

Zacznijmy od wyznania, że w bardzo wielu dziedzinach, w tym też w sprawach nazwijmy to ekonomicznych, uwielbiam działać w sposób, który przypomina grę w zespole jazzu tradycyjnego.

Jeśli ktoś z Was nie był jeszcze na takim dobrym występie na żywo, to czas najwyższy doświadczyć tego osobiście.

Zobaczycie wtedy że:

  • Zespół obchodzi się bez jakiegokolwiek dyrygenta
  • Każdy muzyk jest dość dobry w grze na swoim instrumencie
  • Wspólna gra „nakręca” zarówno każdego z nich jak i wszystkich razem
  • Każdy wspomaga grę innych, ale też ma czas na własną solówkę
  • W trakcie występu muzycy zajmują się graniem

 

Obecnie mam w życiu taką sytuację, że rozpoczynając kolejny rok patrzę na stan mojego konta, potem staram się o to, aby mieć 12 miesięcy pełne ciekawych i rozwijających przeżyć, zrobić coś dobrego dla innych i popracować, zarabiając przy tym przynajmniej tyle, aby na koniec tegoż roku stan konta był nie niższy niż na początku :-)

Trochę mało ambitne, przyznaję, niemniej odpowiadające mojemu nieco hedonistycznemu nastawieniu do życia.

Z tym nastawieniem wiąże się gotowość wystartowania/wzięcia udziału w całym szeregu inicjatyw, których głównym celem dla mnie nie jest zarobienie maksymalnej ilości pieniędzy, lecz przyjemność robienia czegoś nowego, pożytecznego, uzyskania nowych doświadczeń, współpracy w takim „zespole jazzowym”

Nie oznacza to, że „przy okazji”  nie można  zarobić na tym pieniędzy, które dla większości osób byłyby nawet znaczące. Takie projekty mogłyby dla współuczestników, poza możliwością zarobienia tychże pieniędzy stać się bardzo cennym źródłem umiejętności, kontaktów i doświadczenia, oraz przyczynić się do wyrwania z często trochę zablokowanej sytuacji zawodowej.

Do takich przedsięwzięć potrzeba pewnego „systemu rekrutacji” i musze przyznać, że o ile mam na tyle dobrą rękę w kontekstach czysto biznesowych (czasem jestem proszony o przyjrzenie się kandydatom na wyższe stanowiska), to w wypadku wspomnianych powyżej własnych „zespołów jazzowych” spory procent „zrekrutowanych” ludzi „wykłada się” potem na dość prostych sprawach.

Zacznijmy może od tego, jak odbywa się taka rekrutacja.

Pierwszy etap jest identyczny z tym, co napisałem w poprzednim poście i kto nie przejdzie przez tamte kryteria nie ma szans na ciąg dalszy.

W dalszym postepowaniu stosuję kryteria, które mniej więcej można oddać iloczynem:

Moja chęć „współgrania” = kompetencje w zakresie planowanej współpracy * ludzka przyzwoitość * priorytet, jaki moje zadania mają u tego człowieka i jego stabilność

Jak to teraz wygląda w praktyce?

  • Nie mam problemu ze znalezieniem osób o właściwych kompetencjach, lub przynajmniej zdolnych do bardzo szybkiego uzupełnienia tychże.
  • Nie mam problemu ze znalezieniem ludzi przyzwoitych i uczciwych
  • Mam spory problem z uzyskaniem umówionego priorytetu moich prac, względnie stabilności tegoż priorytetu  i na tym wykładają się bardzo obiecujący kandydaci. To zjawisko normalnie znamy z opowiadań o polskich budowlańcach, malarzach, hydraulikach itp. okazuje się jednak, że podobna choroba trawi też ludzi, u których nigdy bym tego nie przypuszczał.

Co robię, aby zbadać jak to wygląda u konkretnej osoby?

Po pierwsze patrzę, jak wygląda jej niezawodność w kontekście takich „zadań”, jak punktualne przybycie na miejsce spotkania. To jest trochę podobne do drugiego punktu w poprzednim poście, idzie jednak dalej, o czym za chwilę. Otwarcie przyznaję, że tutaj, w sumie na drobiazgach, dość łatwo się zdyskwalifikować do poważniejszych rzeczy. Pamiętam taki przypadek, kiedy „zadanie” brzmiało: „Zrób przez internet rezerwację dla całej grupy osób na dość popularny film na który wszyscy pójdziemy”. Osoba nie tylko spóźniła się, ale pojawiła się bez rezerwacji, co spowodowało nie tylko konieczność alternatywnego spędzenia czasu dla całej grupy, ale wyeliminowało ją z jakichkolwiek poważniejszych rozważań biznesowych na przyszłość.

To samo dotyczy ludzi, którym zdarza się zaspać na spotkanie ze mną, zapomnieć istotnych dokumentów itp.

Co to ma wspólnego z priorytetem mojej osoby? Wiele, bo prawdopodobnie gdyby było to spotkanie z osobą uznaną przez druga stronę za naprawdę ważną, to takie incydenty nie miałyby miejsca. Dlaczego ja miałbym akceptować gorsze traktowanie? To może się wydawać przesadzone, ale ja traktuję ludzi, z którymi konkretnie się umawiam jako najważniejszych na świecie.

Kolejnym etapem „rekrutacji” jest powierzenie danej osobie jakiś zadań, najchętniej za przyzwoite  pieniądze, najlepiej zapłacone z góry. Lubię w takich sytuacjach być idealnym klientem :-)

Potem patrzę, co się dzieje. Często niestety dzieje się tak, że dana osoba wykonuje jedno zadanie zgodnie z umową, bo trzeba pokazać się z dobrej strony, a potem następuje zdumiewający „zjazd” ważności moich spraw. Ponieważ nie jestem osobą podnoszącą głos, grożącą, a czasem wręcz mam pełne zrozumienie, że ktoś w danym momencie rzeczywiście ma inne konieczności, to często jest to odbierane jako zachęta do „olewania” moich spraw i lokowania ich na samym końcu skali ważności. A to, niezależnie od tego, jak wysoko znajdują się u człowieka pozostałe czynniki powoduje wyeliminowanie go z dalszej współpracy. Jest też zresztą bardzo przykre dla mnie, bo kto lubi być lekceważonym :-(

Jeśli komuś takie podejście wyda się to zbyt surowe, to trudno. Nie mówię tutaj przecież o sytuacji firmy, która musi obsadzić pewne stanowiska, ale o moich działaniach poza głównym „core” biznesu, robionych przeze mnie dla przyjemności lub z ciekawości.  Po co mam sobie przy tym „kupować” dodatkowe problemy? To powiedziawszy, przyznaje, że czasem jestem zbyt tolerancyjny w tym względzie i macham ręką na drobniejsze potknięcia. Być może dlatego druga osoba, mimo moich uprzejmych próśb, aby tego nie robić często dochodzi do wniosku, że tak będzie zawsze. No cóż, potem ma taki „Black Swan Event”.

Bardzo źle się dzieje, jeśli ktoś mimo konkretnego i jasnego umówienia się mnie zawodzi, a na delikatne zwrócenie uwagi, że tak być nie powinno próbuje zwalić winę na mnie, „bo nie powiedziałem, że to jest dla mnie ważne”. Biorąc pod uwagę fakt, że stosunkowo rzadko proszę kogokolwiek o przysługę, więc jak ktoś mnie zawiedzie nawet raz, to robi to w bardzo dużym odsetku możliwości „wykazania się” solidnością. Osoba taka, niezależnie od uprzedniej historii znajomości ląduje u mnie w dość nieciekawej kategorii, o której tutaj nie będę się rozpisywać. Wierzcie mi, mając uprzednio dostęp do moich zasobów, wsparcia i rekomendacji jest to bardzo duża strata.

Niesłychane jest to, że czasem zdarza się potem nawet akt werbalnej agresji w stosunku do mnie i to w sytuacji, kiedy proste „spieprzyłem, przepraszam” załatwiłoby sprawę przynajmniej na poziomie relacji czysto ludzkiej (bo minus w biznesowej byłby nieuchronny).

To co opisałem powyżej jest jednym z głównych powodów mojej rezygnacji z czyjejś współpracy.

Innym, całkiem niepotrzebnym i dyskwalifikującym ludzi, którzy znaleźli się już w bardzo bliskim kręgu jest naruszenie mojej prywatności.

Dzieje się to zazwyczaj na dwa sposoby:

  • Czasem wpuszczam kogoś w kawałek mojego życia, aby zobaczył jak działają pewne mechanizmy, jak funkcjonują pewni ludzie.  Nie wszystko da się opisać słowami i takie spojrzenie może być bezcenne dla dalszej edukacji. Oczywistym warunkiem jest dotrzymanie tego, o czym pisałem w poście „Non Disclosure Agreement” i zasady „ucz się, korzystaj, nie przekazuj dalej bez mojej zgody”. Czasem okazuje się to być dla kogoś zbyt dużym wymaganiem i wtedy są kłopoty.
  • Generalnie chętnie udostępniam osobom bliżej znanym różne zasoby, pod warunkiem korzystania z nich w umówionym zakresie. Jeśli np. pozwalam komuś skorzystać z mojego komputera (nawet jako „Gość”), aby ta osoba mogła sprawdzić maile, to dokonanie przez nią analizy, kto i kiedy jeszcze z tego komputera korzystał jest bardzo nie w porządku. Mnie jest wszystko jedno jakie ktoś ma doświadczenia z domu rodzinnego, ja korzystając z uprzejmości innych nie obrócę nawet papierka na stole, a jak ktoś przy mnie wklepuje hasło, to odwracam głowę w bok. To jest standard w moim świecie, kto tego nie rozumie ląduje poza nim.

 

Myślę, że wystarczy tego na razie :-) Moim celem nie jest narzekanie, lecz uświadomienie Czytelnikom, że przeważnie nie są to rzeczy wielkie, o które potykamy się w kontaktach z ludźmi którzy mogliby (i często chcą) pomóc nam w dalszym rozwoju. Często są to w sumie głupoty, błędy, których można by bardzo łatwo uniknąć. W dzisiejszym świecie, poprzez negatywny efekt motyla  może zrobić to bardzo dużą różnicę na naszą niekorzyść. A szkoda.

Zapraszam wszystkich do dyskusji w komentarzach.

Komentarze (40) →
Alex W. Barszczewski, 2013-06-17
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Relacje z innymi ludźmi

Jesteś na rozmowie rekrutacyjnej? (prawie) zawsze!

Oczywiście stwierdzenie zawarte w tytule zazwyczaj jest bzdurą, jeśli spotykamy się z kręgu tych samych, bardzo podobnych do nas osób.

Sprawa robi się nieco bardziej skomplikowana, kiedy spotykamy się z ludźmi, którzy:

  • sami podejmują różne przedsięwzięcia w których potrzebują wsparcia,
  • albo mają szeroki krąg znajomych, którzy takowymi się zajmują,
  • albo po prostu lubią otwierać różne drzwi sympatycznym i kompetentnym ludziom.

Piszę to, bo często bywam takim rozmówcą i jako człowiek życzliwy staram się odpowiedzieć w myślach na pytanie „co mogę dla tej osoby zrobić?” ….. oczywiście wtedy, kiedy mam wrażenie że warto.

Faktem jest, że wbrew medialnemu lamentowi z powodu bezrobocia, różni ludzie prawie ciągle potrzebują kogoś do najprzeróżniejszych zadań. Stosunkowo rzadko chodzi tutaj o klasyczny „etat” (choć i takie się zdarzają), niemniej wiele osób, mnie w to wliczając, zaczęło bardzo ciekawą karierę życiową działając „bezetatowo” dla interesujących ludzi. To otworzyło cały łańcuch sposobności, którego wykorzystanie doprowadziło do ciekawego i dostatniego życia. Warto więc przyjrzeć się „od kuchni”, jak się taka „rekrutacja” odbywa.

Najlepiej zrobię to na przykładzie własnym, pisząc na co zwracam uwagę, kiedy rozważam, czy komuś w ogóle warto opowiedzieć o możliwości którą znam?

Moje wstępne kryteria są następujące (kolejność jest istotna!!):

  1. czy mam do czynienia z pogodnym, pozytywnie myślącym człowiekiem (!!!!)
  2. czy mam do czynienia z człowiekiem, na którym można polegać (jeśli np. ktoś sam proponuje termin spotkania a potem się spóźnia to ma raczej „przechlapane”)
  3. czy ten człowiek ma minimum umiejętności komunikacyjnych
  4. czy dany człowiek ma kompetencje pasujące do kogoś, o kogo potrzebach wiem

Ciekawe, że zdawałoby się krytyczny element kompetencji ląduje u mnie na czwartym miejscu, wiele osób, które spotykam nigdy do tego pytania nie dotrze. Założę się, że bardzo wiele osób mojego pokroju postępuje podobnie, najwyżej nie zadało sobie trudu takiego sformułowania kryteriów, jak ja powyżej.

Teraz ważne ćwiczenie dla Was:

Zastanówcie się, jak wyglądacie w świetle powyższych kryteriów i w jakim stopniu wpływa to na Wasze „szanse” u ludzi takich jak ja?

Jasne, że można sobie w życiu poradzić bez korzystania z takich sposobności, tylko w sytuacji ogromnej konkurencji jaka jest cena niekorzystania z potencjalnych atutów?

To jest tylko faza wstępna „rozmowy rekrutacyjnej”, często niestety zdarza się, że ktoś przeszedł ja bez problemu a potem z powodu dość głupich zachowań dyskwalifikuje się z bardziej zaawansowanych zadań. No ale o tym podyskutujemy w następnym poście.

Następny post: http://alexba.eu/2013-06-17/rozwoj-kariera-praca/jestes-na-rozmowie-rekrutacyjnej-cz-2/

Zapraszam do wypowiedzi w komentarzach

 

 

Komentarze (46) →
Alex W. Barszczewski, 2013-05-28
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Artykuły

Jak interpretować testy medyczne?

Ostatnie wiadomości o podwójnej mastektomii Angeliny Jolie wzbudziły wiele dyskusji, niekoniecznie merytorycznych, czym między innymi wyróżnił się „lekarz” i senator B. Piecha, który o dziwo nadal pozostał senatorem mojego kraju. Brawo!!!

Ten post ma być jednak nie o polityce, lecz o właściwej interpretacji testów medycznych takich jak mammografia, PSA itp. Piszę go, bo na ten temat istnieje sporo fałszywych interpretacji, powodujących często niepotrzebne chwile grozy i przerażenia u osób nimi dotkniętych.

Studiując ostatnio zagadnienie szacowania ryzyka w biznesie, natknąłem się w książce prof. Gerda Gigerenzera „ Risiko. Wie man die richtigen Entscheidungen trifft” na przykład dotyczący mammografii, który pozwolę sobie przytoczyć, bo może on przydać się wielu ludziom.

Mamy 50 letnią kobietę, która nie mając żadnych objawów poddaje się profilaktycznie mammografii.

Statystycznie *) wiadomo że:

  • 1% kobiet w tym wieku, bez innych objawów ma raka piersi
  • Jeżeli kobieta ma raka piersi, to mammografia wykryje to w 90% przypadków
  • Jeżeli kobieta nie ma raka piersi, to istnieje 9% prawdopodobieństwa, że mammografia mimo tego wykaże wynik pozytywny (fałszywy alarm)

 

Jeżeli teraz wspomniana na początku kobieta zrobi sobie mammografię i jej wynik będzie pozytywny, to jakie jest prawdopodobieństwo, że rzeczywiście ma ona raka piersi?

Wynik jest dość zaskakujący, często też dla lekarzy!

Mianowicie prawdopodobieństwo to, przy pozytywnym wyniku testu wynosi tylko około 10% !!!

Skąd się bierze taki wynik?

  1. Weźmy 1000 kobiet takich jak nasza pacjentka. W tej grupie 10 z nich ma raka piersi (1%)
  2. Z tych 10 w 9 przypadkach mammografia pokaże wynik pozytywny (90%)
  3. U pozostałych 990 kobiet, które nie mają raka, mammografia wykaże wynik pozytywny w 89 przypadkach (9%)
  4. Czyli mamy 98 kobiet z rezultatem pozytywnym, z czego tylko 9 ma faktycznie raka piersi, a to oznacza mniej więcej jedną na dziesięć. (10%)

To prawdopodobieństwo warto sobie uświadomić zanim wpadnie się w panikę. Dalsze działania warto podejmować rozważnie, a przede wszystkim nie chować głowy w piasek!! Na następne badania należy iść z nastawieniem, że chodzi w nich o potwierdzenie 90% prawdopodobieństwa, że mimo pozytywnego wyniku nie mamy raka piersi.

Jeśli ten tekst oszczędzi takiej paniki choć jednej Czytelniczce, to warto było go napisać. Ze względu na jego ważność wstawiam go też do na:Temat, bo tam czyta inna publiczność, a przydać się może każdemu

Podobnie można „odczarować” wszystkie testy, co do których istnieją dane statystyczne. Polecam też przetestowanie swojego lekarza na umiejętność interpretowania takich danych, bo z tym też bywa różnie.

Z wszelkimi pytaniami i wątpliwościami zapraszam do komentarzy

_______
*) Dane i przykład z książki Prof. Gerd Gigerenzer, „Risiko. Wie man die richtigen Entscheidungen trifft”, C.Bartelsman 2013, ISBN 978-3-570-10103-2 str. 212-216. Książkę wydano też w USA po angielsku: „Risk Savvy. How to Make Good Decisions“ i mimo iż jest to niezła cegła (prawie 400 stron w niemieckim wydaniu), powinna być lekturą obowiązkową lekarzy i managerów wyższego szczebla. Polecam!

Komentarze (14) →
Alex W. Barszczewski, 2013-05-16
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Do przemyślenia…..

Dziś zapraszam Was na wyjątkowy post, w którym najważniejsze będą Wasze wrażenia, refleksje i przemyślenia.

Obejrzyjcie najpierw uważnie obie części tego filmu ( można włączyć polskie napisy):

http://www.youtube.com/watch?v=fyRnby4oE0E

http://www.youtube.com/watch?v=XsLYiq3PQg4

 

Podzielcie się z nami w komentarzach obserwacjami, wrażeniami i wnioskami……

 

Potem możecie jeszcze obejrzeć to wystąpienie, zwłaszcza jeśli należycie do naprawdę młodych Czytelników tego blogu:

http://www.youtube.com/watch?v=D2LE6jXNa8U

Jeśli możecie, spowodujcie, aby jak najwięcej młodych ludzi to zobaczyło, proszę :-)

Dziękuję KrysiS za zwrócenie mojej uwagi na tego człowieka

 

 

Komentarze (32) →
Alex W. Barszczewski, 2013-05-10
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Wynajmowanie pokoju we Wrocławiu

Dzisiejszy post jest skierowany głównie do młodszych Czytelników, którzy bądź na studiach, bądź zaczynając karierę zawodową starają się oszczędzać na kosztach mieszkania wynajmując pojedyncze pokoje.

Mam nadzieję, że pozostali z Was wybacza mi zajęcie się tak banalnym przykładem.

 

Pewna osoba, będąca czytelnikiem blogu zwróciła się do mnie o radę chcąc wynająć pokój w mieszkaniu wynajmowanym przez młode małżeństwo. Poprosiła mnie o radę, a po całej akcji zgodziła się na opublikowanie na blogu całej korespondencji po usunięciu (niestety) adresu i personaliów osób wynajmujących.

Zaproponowano jej następującą „umowę najmu” :

 

 

Umowa najmu lokalu mieszkalnego

Zawarta w dniu .…………….. we Wrocławiu pomiędzy:

1. ……………………………………, zamieszkałym w …………… przy ul.

…………………………., legitymującego się dowodem osobistym …………………,

PESEL……………………..……., zwanym dalej Wynajmującym,

a

2. ………………………, zamieszkałym w ………… , ul. ……………….,

legitymującym się dowodem osobistym………………., PESEL ………………..,

zwanym dalej Najemcą,

o następującej treści:

§1

Wynajmujący oświadcza, że nie jest właścicielem mieszkania, a wynajmuje mieszkanie o pow. 82 m2,

składające się z 3 pokoi, kuchni, łazienki, WC, położone we Wrocławiu przy ul. XXXXX.

§2

Wynajmujący oddaje Najemcy do użytkowania jeden z pokoi, meble i sprzęt gospodarstwa domowego znajdujący się w mieszkaniu. Obejmując przedmiot najmu, Najemca nie wnosi zastrzeżeń do jego stanu technicznego.

§3

Umowa zostaje zawarta na czas nieokreślony. Każdej ze stron przysługuje prawo do rozwiązania niniejszej umowy za uprzednim 30-dniowym wypowiedzeniem. Umowa może być rozwiązana przez

Wynajmującego w przypadku, jeśli Najemca zalega z zapłatą czynszu lub w inny sposób narusza warunki niniejszej umowy.

§4

Najemca zobowiązuje się do zapłaty Wynajmującemu czynszu najmu w wysokości 710 zł (słownie: siedemset dziesięć złotych) miesięcznie. Czynsz będzie płatny z góry w terminie do 8 każdego

miesiąca.

Strony ustalają, że wszelkie koszty i świadczenia związane z eksploatacją lokalu mieszkalnego, przez  czas trwania umowy, ponoszą obie strony umowy.

§5

Najemca zobowiązuje się do wykorzystywania lokalu wyłącznie na cele mieszkaniowe.

§6

Po ustaniu stosunku najmu Najemca jest zobowiązany zwrócić lokal Wynajmującemu w stanie niepogorszonym.

§7

Dla zabezpieczenia roszczeń Wynajmującego z tytułu czynszu najmu oraz z tytułu naprawienia ewentualnej szkody Najemca wpłaca kaucję w wysokości 500 zł (słownie: pięćset złotych), co Wynajmujący potwierdza.

§8

Zmiana umowy wymaga formy pisemnej.

§9

Umowę sporządzono w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach, po jednym dla każdej ze stron.

Wynajmujący Najemca

……………………………… ………..……

 

 

Widać od razu, że tutaj kilka spraw dość brzydko pachnie.

Podstawowy feler, to brak zapewnienia, że wynajmujący mają w ogóle prawo podnajmować poszczególne pokoje, pobierać za to pieniądze i w jakikolwiek inny sposób rozliczać się z wszelkich kosztów.

Dodatkowo niebezpieczna i niejasna jest klauzula: „Strony ustalają, że wszelkie koszty i świadczenia związane z eksploatacją lokalu mieszkalnego, przez czas trwania umowy, ponoszą obie strony mowy”

Jakie koszty są tutaj objęte, w jaki sposób mają być dzielone, co się stanie, jak wynikną koszty, a wynajmujący splajtują lub znikną??

Prawa Najemcy tez nie są w wystarczający sposób doprecyzowane, obiekt najmu (który pokój?) pozostawiony kwestią otwartą (a zapewne nie wszystkie są takie same)

Klauzula niewnoszenia zastrzeżeń do stanu technicznego zakłada, że Najemca potrafi rozpoznać ewentualne wady ukryte tegoż obiektu. A co, jeśli Najemca jest polonistą, a nie budowlańcem/elektrykiem itp.?

 

Dlatego nasz Czytelnik w bardzo miły i kulturalny sposób zwrócił uwagę na powyższe niedostatki i zaproponował następującą wersję:

 

 

Umowa najmu lokalu mieszkalnego

Zawarta w dniu .…………….. we Wrocławiu pomiędzy:

1. ……………………………………, zamieszkałym w …………..… przy ul.

…………………………., legitymującego się dowodem osobistym …………………,

PESEL……………………..……., zwanym dalej Wynajmującym,

a

2. ………………………..…, zamieszkałym w ………..…… , ul. ……………….,

legitymującym się dowodem osobistym………………., PESEL ………………..,

zwanym dalej Najemcą,

o następującej treści:

 

§1

Wynajmujący oświadcza, że nie jest właścicielem mieszkania, a wynajmuje mieszkanie o pow. 82 m2, Składające się z 3 pokoi, kuchni, łazienki, WC, przedpokoju, położone we Wrocławiu przy ul. XXXX.

§2

Wynajmujący oświadcza także, że jest upoważniony przez właściciela do podnajmowania pojedynczych pokoi oraz przyjmowania za to wszelkich związanych z tym opłat. Przekazanie Wynajmującemu przez Najemcę umówionej opłaty miesięcznej zaspokaja wszelkie ewentualne roszczenia właściciela z tytułu najmu.

§3

  1. 1.      Wynajmujący wynajmuje i oddaje w wyłączne użytkowanie Najemcy jeden pokój wraz z przynależnymi do niego meblami, o powierzchni _____ m2, w lokalu wymienionym w § 1, zwanym dalej „pokojem” i będący przedmiotem najmu, a Najemca bierze przedmiotowy pokój w użytkowanie i oświadcza, że będzie go wykorzystywał wyłącznie na cele mieszkalne.
  2. 2.       Wraz pokojem Wynajmujący oddaje Najemcy do wspólnego użytkowania z innymi lokatorami części wspólne lokalu (kuchnia, łazienka, WC, przedpokój), oraz meble i sprzęt gospodarstwa domowego przynależne do wymienionych części wspólnych lokalu.
  3. 3.      Wynajmujący oświadcza, że lokal opisany w § 1 wyposażony jest w sprawne instalacje: elektryczną, wodnokanalizacyjną, ogrzewania.

§4

Najemca oświadcza, że zapoznał się ze stanem technicznym pokoju i przekazanych mu urządzeń, że pokój ten i urządzenia zdatne są do użytku zgodnie z ich przeznaczeniem i nie wnosi żadnych zastrzeżeń do ich stanu technicznego.

§5

Umowa zostaje zawarta na czas nieokreślony. Każdej ze stron przysługuje prawo do rozwiązania niniejszej umowy za uprzednim 30-dniowym wypowiedzeniem. Umowa może być rozwiązana przez Wynajmującego w przypadku, jeśli Najemca zalega z zapłatą czynszu lub w inny sposób narusza warunki niniejszej umowy.

§6

Najemca zobowiązuje się do zapłaty Wynajmującemu czynszu najmu w wysokości 710 zł (słownie: siedemset dziesięć złotych) miesięcznie.

Czynsz będzie płatny z góry w terminie do 8 każdego miesiąca na rachunek bankowy wynajmującego: ……………………………………………………………….

§7

Dodatkowo Wynajmujący oświadcza, że kwota czynszu najmu określona w §6 niniejszej umowy uwzględnia także bieżące koszty mediów i podstawowych świadczeń związanych z eksploatacją tj. koszty energii elektrycznej, ogrzewania, wody, gazu, wywozu śmieci oraz dostępu do Internetu. Tym samym Wynajmujący zobowiązuje się do terminowego uiszczania opłat za media i usługi wymienione powyżej.

 

 

§8

  1. 1.               Strony ustalają, że wszelkie koszty i świadczenia związane z drobnymi naprawami wynikającymi z usterek powstałych w sposób nieumyślny trakcie trwania niniejszej umowy na skutek eksploatacji części wspólnych lokalu (kuchnia, łazienka, WC, przedpokój) oraz przynależnych im sprzętów ponoszą obie strony umowy.
  2. 2.               Koszty te dotyczą: (proszę wymienić/doprecyzowac, jakiego typu naprawy i świadczenia wchodzą w zakres tego punktu).
  3. 3.               Obciążenie kosztami napraw wynikających z usterek określonych w p.1 i 2 ust.§8 obu stron umowy nie ma zastosowania w przypadku, gdy usterki były wynikiem umyślnego działania ludzkiego bądź doszło do nich na skutek niewłaściwego, niezgodnego z przeznaczeniem użytkowania sprzętów lub pomieszczeń oddanych we wspólne użytkowanie. W takiej sytuacji całkowite koszty napraw ponosi osoba(y) odpowiedzialna za spowodowane usterki/szkody.  

§9

Najemca oświadcza, że będzie używał przedmiotu umowy zgodnie z jego przeznaczeniem, przestrzegał porządku domowego, jak również dbał o zachowanie mieszkania w stanie niepogorszonym z uwzględnieniem normalnego zużycia.

§10

  1. 1.           Najemca ma prawo do niezakłóconego i wyłącznego korzystania z pokoju.
  2. 2.           Najemca zobowiązuje się do:

– utrzymywania pokoju oraz części wspólnych lokalu w należytym stanie technicznym, użytkowym i sanitarnym
– zachowania porządku i przestrzegania zasad współżycia społecznego

– niezwłocznego powiadomienia Wynajmującego o awariach powstałych z przyczyn od niego niezależnych

§11

Dla zabezpieczenia roszczeń Wynajmującego z tytułu czynszu najmu oraz z tytułu naprawienia ewentualnej szkody Najemca wpłaca kaucję w wysokości 500 zł (słownie: pięćset złotych), co Wynajmujący potwierdza.

§12

Strony ustalają, że przed oddaniem Najemcy w użytkowanie przedmiotu najmu, jak również, przy rozwiązywaniu niniejszej umowy, faktyczny stan wizualny przedmiotu najmu – tj. wynajmowanego pokoju, zostanie udokumentowany przez Najemcę w postaci zdjęć i zostanie przesłany do Wynajmującego na adres jego poczty elektronicznej. Strony zgodnie ustalają, że będzie to jedną z podstaw do późniejszego rozliczenia wpłaconej Wynajmującemu kaucji określonej w  §11.

§13

Kaucja, o której mowa w §11 zostanie zwrócona Najemcy w terminie do 30 dni od dnia

zwrotu przedmiotu najmu Wynajmującemu, po uprzednim rozliczeniu ewentualnych należności przysługujących Wynajmującemu lub kosztów egzekucji opróżnienia lokalu.

§14

Zmiana umowy wymaga formy pisemnej.

§15
W sprawach nieuregulowanych zastosowanie będą miały przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące umowy najmu.

§16

Umowę sporządzono w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach, po jednym dla każdej ze stron.

 

 

Wynajmujący                                                                                       Najemca

 

Jak widać, nie ma tutaj nic szczególnego, poza doprecyzowaniem otwartych kwestii z pierwszej propozycji i właściwie druga strona powinna bez problemu coś takiego zaakceptować.

Stało się jednak inaczej, przyszedł następujący mail:

 

„Nasza umowa to umowa pro forma, tylko i wyłącznie zabezpiecza nas przed niepłaceniem przez wynajmujących, określa kwoty i czas wypowiedzenia umowy. Przedstawienie umowy przez wynajmującego jest co najmniej dla nas krępujące, nigdy się z tym nie spotkaliśmy. Zrobienie zdjęć pokoju jest dobrym pomysłem. Utrzymywanie porządku jest sprawą oczywistą (mamy grafik sprzątania). Włączanie do tego właścicieli nie ma sensu, kontakt z nimi jest sporadyczny i tylko w bardzo ważnych przypadkach. Wszelkimi sprawami mniejszej wagi, typu naprawy zajmuje się XXX . Od 2 lat nie ponosimy żadnych dodatkowych kosztów. Jeżeli chodzi o dodatkowe sprzęty i meble to we własnym zakresie. Reasumując jesteśmy za dotychczasową prostą wersją umowy. Prawniczy styl do nas nie przemawia.”

 

No to teraz mamy zagwozdkę :-) Druga strona definiuje ważna z punktu widzenia prawa umowę jako „pro forma” (co to jest???)  i używa argumentu bycia skrępowanym,  aby wyperswadować Najemcy rozsądne poprawki? Klarownie napisany tekst odrzuca jako posiadający „prawniczy styl”?? Nigdy, przenigdy nie podpisujcie takich rzeczy, jak pierwszy wariant Wynajmującego!!! Raz, czy dwa możecie mieć szczęście, ale po co już na początku drogi życiowej ryzykować poważniejszą wpadkę?

 

Tego samego zdania był Czytelnik odpowiadając:

 

„Cześć XXX

Zgodzisz się, że uczciwa umowa powinna zabezpieczać obydwie strony przed nieprzyjemnymi niespodziankami. W tym aspekcie Wasza propozycja ma istotne luki, które jak wierzę powstały bez złych zamiarów z Waszej strony i w związku z tym nie powinno być problemu, aby je uzupełnić, prawda? Przedłożona propozycja nie ma charakteru prawniczego, zawiera tylko prosto dopisane brakujące elementy.

Tak czy inaczej umowa, jakbyśmy ja nie nazwali (pro forma????) wiąże obie strony i dlatego powinna zawierać wszystkie istotne kwestie. Jeśli chodzi o właścicieli, to nie musimy ich włączać, zgodnie z propozycją wystarczy Wasze oświadczenie w umowie ze mną.

Ja na pewno się nie obrażam, tylko dziwię, bo jest to pierwszy raz, kiedy zaproponowano mi tak niepełną umowę jak Wasza.

Mimo tego mam bardzo pozytywne wrażenie jeśli chodzi o wspólne mieszkanie i zapewne też stwierdziliście, że będę bezproblemową współlokatorem. Uwzględnijmy więc te brakujące szczegóły i wszystko będzie OK dla obydwu stron

Pozdrawiam”

 

Miło napisana odpowiedź, nieprawdaż? :-)

 

Mimo tego, strona wynajmująca odpisała:

 

„Cześć, tak jak już pisałam, nie możemy zgodzić się na umowę przesłaną przez Ciebie. To nie jest nasza umowa, uzupełniona o szczegóły, tylko zupełnie inny tekst.
Pozdrawiam”

Co w oczywisty sposób zakończyło sprawę. Jest tyle innych mieszkań, pokoi do wynajęcia, a porządny i zdolny do płacenia najemca powinien być skarbem.

Tyle tego przypadku. Jeśli macie jakiekolwiek pytania lub uwagi, to zapraszam do wypowiedzi w komentarzach. Napiszcie też, czy ten tekst jest dla kogokolwiek przydatny, bo podjąłem decyzję o umieszczeniu go „na wyczucie” nie będąc pewien, czy to dobry pomysł.

 

 

Komentarze (51) →
Alex W. Barszczewski, 2013-05-08
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Relacje z innymi ludźmi

„Wynagrodzenie” w relacjach prywatnych

Pamiętacie naszą dyskusje o podwójnym wynagrodzeniu w miejscu pracy, którą zaczęliśmy na naszym blogu, kontynuowana później tez w naTemat?

Mówiliśmy wtedy, że oprócz normalnej zapłaty w środkach pieniężnych lub ich ekwiwalencie (samochód służbowy itp.) powinniśmy dbać o to, aby dostawać wynagrodzenie emocjonalne.

Dziś czas przyjrzeć się, jakie „wynagrodzenie” otrzymujemy w naszych relacjach prywatnych.

Pierwsze rzecz to ustalenie,  czy obie strony są w takiej relacji wyłącznie  z powodów emocjonalnych (o nich poniżej), czy też i materialnych.

Jeżeli pojawiają się te ostatnie, to mamy do czynienia z pewnym rodzajem relacji biznesowej  i jako taką należy ją traktować. Nie musi to być niż złego, spektrum możliwych powiązań międzyludzkich jest niezwykle szerokie i dlaczego mielibyśmy je ograniczać dorosłym ludziom. Chodzi tylko o sposób oceniania, czy dany związek jest dla nas wartościowy, czy tez może lepiej poszukać czegoś innego.

Nawiasem mówiąc zdarza się też dość często, że wiele długoletnich związków i małżeństw degeneruje do takiej czystej wspólnoty ekonomicznej i wtedy jest bardzo niedobrze, bo chyba wszyscy potrzebujemy bliskości, intymności i ciepła, których w takim „związku” nie uświadczysz.  Kochankowie i kochanki są oczywiście pewnym rozwiązaniem, niemniej współczynnik PITA (Pain in the Ass Factor) rośnie nam wtedy bardzo.

Spójrzmy jednak na relację prywatną w „czystej” formie, a więc taką, w której jesteśmy wyłącznie z powodów „wynagrodzenia” emocjonalnego takich jak np.:

  • Poczucie bliskości
  • Intymność
  • Miłe doznania intelektualne, duchowe i fizyczne wliczając w to oczywiście seks
  • Rozszerzanie horyzontów w czynnikach powyżej wymienionych
  • Zrozumienie
  • Wzajemna inspiracja
  • Rozwój osobisty

Ta lista jest tylko przykładem, każdy może  a nawet powinien uświadomić sobie jakie jeszcze czynniki wchodzą w skład jego pożądanego wynagrodzenia emocjonalnego. To samo w sobie, może być interesującym ćwiczeniem, zwłaszcza jeśli nie robiliśmy tego wcześniej.  Tak samo ustalenie na początku relacji, co obie strony rozumieją jako to „wynagrodzenie” może z jednej strony zapobiec  wielu rozczarowaniom, z drugiej dać nam informacje, jak, mówiąc kolokwialnie, zrobić partnerce/partnerowi „dobrze” w tym zakresie.

Jak już mamy taką listę, to spójrzmy jak w aktualnym okresie czasu wygląda wzajemne „dostarczanie” sobie tych elementów. Nie chodzi mi w tym momencie, o dokładność księgowej :-), po prostu o ogólną orientację jak stoimy.

Pi razy oko „dodajemy” wszystkie pozytywne elementy emocjonalne (z naszej osobistej listy), które otrzymaliśmy i oczywiście „odejmujemy” wszystkie negatywne „prezenty” otrzymane z drugiej strony. Te ostatnie będą zdarzać się prawie zawsze (chyba że jesteśmy ciężko zakochani), bo przecież jesteśmy wszyscy ludźmi, a nie  aniołami :-)

Czyli bardzo uproszczony wzór to:

Wynagrodzenie emocjonalne=suma doświadczeń pozytywnych z daną osobą – suma doświadczeń negatywnych

Ja osobiście patrzę potem na dwie rzeczy:

  • „wartość” tego wynagrodzenia (podkreślam, że chodzi mi tylko o ocenę pi razy oko :-))
  • jego zmienność w funkcji czasu

Ta pierwsza wielkość daje mi podstawy do zastanowienia się, czy dana relacja wnosi dla mnie znaczącą wartość dodaną (emocjonalnie), czy też jest martwa lub wręcz pogarszająca moją jakość życia.

Ta druga wielkość, jeśli jest bardzo duża nasuwa myśl, że któraś ze stron ma może kłopoty ze stabilnością emocjonalną.

Jeśli znamy potrzeby drugiej strony naprawdę dobrze, możemy w następnym kroku pokusić się o analizę, jak nasza relacja może wyglądać z jego/jej strony. To jest znacznie trudniejsze do przeprowadzenia, bo najprawdopodobniej mamy za mało wiedzy o ukrytych priorytetach i pragnieniach, ale warto spróbować.

Co robimy z wnioskami takich analiz?

Tutaj drodzy Czytelnicy zostawiam Was samych sobie, bo spektrum możliwych kombinacji stanu faktycznego, preferencji oraz indywidualnej sytuacji i potrzeb jest praktycznie nieskończone. Każde z Was powinno w takich sprawach podejmować własne decyzje i nikomu z zewnątrz nic do tego.

Post napisałem w przekonaniu, że dokładniejsze postrzeganie istniejącego stanu rzeczy pomoże Wam dokonywać lepszych wyborów, czego wszystkim serdecznie życzę.

Na koniec jeszcze małe ostrzeżenie.

U niektórych ludzi takich jak ja równanie na wynagrodzenie emocjonalne wygląda następująco:

Wynagrodzenie emocjonalne=suma doświadczeń pozytywnych z daną osobą –( 3 *suma doświadczeń negatywnych)

Dlaczego u mnie ten współczynnik 3?

Jestem świadom, że w relacjach ponadprzeciętnie staram się, aby druga strona miała z tego jak najwięcej korzyści emocjonalnych i nie licząc sytuacji szkoleniowych unikam dostarczania jej jakichkolwiek negatywnych doznań. W takim przypadku, jeśli ktoś mając takiego partnera „robi mi krzywdę”, to liczy się to potrójnie!!!  Cokolwiek o tym sądzicie, tak funkcjonuję ja i sporo innych ludzi, więc warto o tym wiedzieć.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach

Komentarze (36) →
Alex W. Barszczewski, 2013-04-24
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Po spotkaniu we Wrocławiu

Własnie wylądowałem w apartamencie po 10 godzinnym spotkaniem ze 120  Czytelnikami naszego blogu. Jestem teraz dość zmęczony, ale bardzo zadowolony.  Zmiany w sposobie zapisywania się zaowocowały jeszcze lepszą i bardzo aktywna grupą. Dla mnie było super :-)

Teraz czas na prysznic  i mały chillout :-)

Dziękuje wszystkim za doskonałą zabawę i ciekawie spędzony czas.

Komentarze (76) →
Alex W. Barszczewski, 2013-04-13
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Moje wystąpienie na NetVision 2013 w Gdańsku

Wojciech Maniecki z zespołu organizującego imprezę Konferencję Biznesu i Nowych Technologii NetVision 2013 na Politechnice Gdańskiej zaprosił mnie do wystąpienia tam (jak zwykle pro bono :-)) w sobotę 20.04 w godzinach 10-13.

Zgodziliśmy się, że aby najlepiej dopasować się do potrzeb osób faktycznie siedzących na sali, zrobimy to w formie mojego ewentualnego krótkiego wystąpienia i długiej sesji Q&A. Taki format bardzo sprawdził się podczas naszych typowych Spotkań Czytelników i powinien odpowiadać też uczestnikom NetVision.

Ten post służy zbieraniu tematów, interesujących osoby wybierające się na tę imprezę. Proszę wszystkich wybierających się do Gdańska o propozycje tematów w komentarzach. Jeżeli ktoś publikuje tutaj komentarz po raz pierwszy, to system wstawia go do moderacji. Będę w miarę możliwości wyciągał takie komentarza tak szybko, jak to możliwe, proszę nie pisać ich ponownie.

Zgodnie z otrzymanymi informacjami impreza jest bezpłatna i każdy może się zarejestrować. Rejestracja startuje w piątek 5.04 o 20 pod adresem http://www.netvision.pl/rejestracja/

To tyle, zapraszam do wypowiedzi

 

PS: Wszystkich wiernych Czytelników przepraszam za chwilowy okres braku aktywności na blogu. To zmieni się wkrótce :-)

Komentarze (27) →
Alex W. Barszczewski, 2013-04-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Wiosenne spotkanie we Wrocławiu 13.04

Zgodnie z obietnicą, prawie miesiąc wcześniej informuję Was o kolejnym Spotkaniu Czytelników we Wrocławiu, które odbędzie się dnia 13.04 w znanym Wam gościnnym Hotelu Śląsk.

Wychodząc naprzeciw Waszej prośbie, aby dać Wam więcej czasu na interakcje zaczynamy oficjalnie już o 13:00, z możliwością przybycia i rozmów indywidualnych od godziny 12:00

Teraz proszę chętnych o uważne czytanie, bo pewne rzeczy będą podobne do ostatniego razu, ale pewne pojawią się po raz pierwszy bo chcemy, aby spotkanie jeszcze lepsze od poprzedniego.

Imprezę zrobimy jeśli zgłosi się co najmniej 20 uczestników, maksymalna ilość to 120 osób (więcej nie pomieści sala). Jakoś dziwnie się nie martwię, ze będzie zbyt mało chętnych :-) :-)

Potrzebuje ochotników (2), którzy na zmianę lub w szczytowym okresie razem zajmą się wydawaniem identyfikatorów gościom, zbieraniem wpisów na posiłki i ew. kierowaniem do szatni. Te osoby powinny być dyspozycyjne w godzinach 12:00 – 13:00

Tak jak ostatnio uczestnictwo w spotkaniu jest bezpłatne,chyba że zdecydujecie się na posiłek (będą 2 zestawy do wyboru) to każdy kosztuje 25 zł. Będzie tez mozliwość kupienia niedrogiego podwieczorku, bo pewnie posiedzimy sobie :-). Informacje o posiłkach znajdziecie na końcu tego postu.

Planowany przebieg:

„Nieoficjalne” spotkanie tych, którzy mogą przybyć wcześniej zaczynamy o 12:00. Tak jak ostatnio będziecie mieli do dyspozycji salę, kawę i herbatę, które będą opłacone przeze mnie.

Ze względu na ograniczenia logistyczne w hotelu „oficjalne” spotkanie zaczynamy o 13:00 bo wcześniej byłby kłopot z ustawieniem sali.

O dokładnej formule możemy podyskutować w następnym poście, wstępna koncepcja wygląda następująco:

Zaczniemy od sesji dyskusyjnej Q&A, która potrwa do 15:30

Od 15:30 będziemy mogli zająć całą sale restauracyjną i chętni będą mogli posilić się oraz porozmawiać w mniejszych grupach (tak z powodzeniem zrobiliśmy ostatnio).

Myślę, że ta część konsumpcyjno – networkingowa może potrwać do 17:30. To pozwoli Wam porozmawiać z większa ilością osób, co postulowaliście po ostatnim meetingu.

Potem, w zależności od potrzeb możemy dalej kontynuować dyskusję, lub popracować nieco nad różnymi przypadkami z kamerą. W międzyczasie zrobimy przerwę na podwieczorek, godzinę jeszcze ustalimy.

Spotkanie kończymy o 22:00, co daje nam w sumie 10 godzin razem, w razie rzeczywistej potrzeby możemy przedłużyć do 23.

Jak powinno wyglądać zgłoszenie?

Tutaj proszę o uwagę, bo jest kilka zmian:

  • każdy może zgłosić tylko jedną osobę – siebie samego
  • pierwszeństwo mają ci Czytelnicy, którzy są lub byli aktywni na blogu. Dlatego do 17.03 godz. 23:55 zgłaszać się mogą wyłącznie osoby, które do dnia 14.03 godz. 19:30 opublikowały na blogu co najmniej jeden komentarz albo post gościnny inny niż zgłoszenie na któreś z poprzednich spotkań. Ich obowiązkiem przy wypełnianiu zgłoszenia (patrz poniżej) jest umieszczenie na samym jego początku linku do własnego komentarza/postu, który pojawił się na naszym blogu. PROSZE WPISUJĄĆ LINK NIE PODAWAJCIE “HTTP://”  Czyli zamiast http://alexba.eu…..” piszcie tylko “alexba.eu….”
  • Od 17:03 godz. 23:56 mogą zgłaszać się pozostali Czytelnicy

Zgłoszenie wygląda nastepująco

  • Piszesz komentarz, w którym deklarujesz, że przyjedziesz
  • Jeśli jesteś w grupie, która może zgłaszać się do 17.03 podajesz link do Twojego komentarza/postu na tym blogu
  • Poniżej piszesz krótko jakie zagadnienia do dyskusji interesują Cię szczególnie
  • Jeśli chcesz, abym z Tobą przerobił jakiś konkretny case (z kamerą) to go krótko opisz (jedno, dwa zdania) abyśmy z grubsza wiedzieli o co chodzi. Na przykład to co robiliśmy ostatnio z ta sympatyczna Czytelniczką można opisać jako „negocjacje płacowe po wniesieniu znaczącej wartości dodanej dla firmy”. W miarę możliwości wybierz przypadek dotyczący Twojego życia, relacji i komunikacji z innymi. Jeśli jesteś managerem lub przedsiębiorcą i chcesz zrobić jakiś przypadek z pracownikiem, to musi on być ciekawy dla większości, bo normalnie jest to coś na wewnętrzne szkolenie organizowane przez firmę. Jeżeli przy Twoim zgłoszeniu pojawi się jakiś case, to patrz co ja tam potem dopisze innym kolorem. Jeśli case będzie dobry, to oczekuj ode mnie maila z prośba o przygotowanie szczegółów (bo nie teoretyzujemy, tylko rozwiązujemy konkretne problemy). Zachęcam do skorzystania z tej bezpłatnej możliwości, bo jest stosunkowo rzadka okazja
  • Jeżeli chcesz coś zjeść w trakcie naszego wspólnego obiadu (polecam), to w następnym punkcie deklarujesz który zestaw wybierasz. Zestawy do wyboru są opisane poniżej.
  • Jeśli chcesz zanocować w Hotelu Śląsk to zróbcie im przysługę (wychodzą nam bardzo naprzeciw z salą!!) i rezerwujcie korzystając z podanego Wam mailem kodu telefonicznie na recepcji. Dostaniecie nie tylko równie dobra cenę jak w internecie, ale jeszcze śniadanie gratis. Hotel oszczędzi na prowizjach i będzie win-win. Napiszcie w zgłoszeniu ile osób i ile pokoi potrzebujecie, aby hotel mógł zarezerwować odpowiednia pulę. (jeżeli chcecie mieszkać z kimś, kto się już zgłosił to napiszcie to).  Aha, jedynka z kodem kosztuje 135, a dwójka 170 zł, w obydwu przypadkach śniadanie jest wliczone w cenę
  • BARDZO WAŻNE! Zobaczcie w poprzednim komentarzu jaka liczba stoi przy pozycji „Uczestników razem ze mną”. Jeśli jest ona równa lub większą od 115, to piszesz „Lista zamknięta, tutaj zaczyna się lista rezerwowa”. Jeżeli jest mniej niż 115 dodajesz do tamtej liczby jeden i piszesz „ Uczestników razem ze mną” + suma, którą wyliczyłeś. Kto nie potrafi wykonać tak prostego zadania nie potrzebuje przyjeżdżać na spotkanie

Te wszystkie powyższe informacje powinny pojawić się w Waszym zgłoszeniu!

Informacje dodatkowe dla Was:

Zestawy na obiad:

  • Zestaw 1: zupa jarzynowa, ziemniaki puree, karczek w sosie, surówka
  • Zestaw 2: zupa jarzynowa, ryba panierowana , frytki, surówka.

Każdy z zestawów kosztuje 25 zł i biorąc pod uwagę czas naszego spotkania naprawdę warto. Ostatnio były bardzo smaczne, dlatego nie zmieniamy ich. Gdyby ktoś chciał zjeść ten obiad, a nie miał budżetu to niech napisze mi maila, załatwimy to po cichu :-)

Na podwieczorek hotel przygotuje 3 lekkie i niedrogie propozycje, nie trzeba się na nie zapisywać

Dojazd do Hotelu Sląsk

Taksówka (lepiej nie brać z postoju przy dworcu) MPT numer z komórki 7119191 ok 15 zł od Dworca PKP

Tramwaje 4, 5, 11  przystanków od Dworca PKP 3 zł

Dojazd do Hotelu Śląsk z Dworca PKP

Komentarze (189) →
Alex W. Barszczewski, 2013-03-14
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 31 of 84« First...1020«2930313233»405060...Last »
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Jak nawiązać kontakt z kimś z górnej półki
  • Korzystaj z mojej wiedzy i doświadczeń za darmo
  • Można stracić 20 kg nawet jako 70-latek
  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?

Najnowsze komentarze

  • Jak być dobrym klientem i dlaczego warto  (34)
    • TesTeq: @Rafal Mierzwiak: 1) W...
    • Rafal Mierzwiak: -> von Loch...
    • TesTeq: @Kors: Myślę, że w Twoim...
    • Kors: Dzięki Marcin za rozróżnie....
    • Grąbkowski Marcin: Witajcie :) Kors...
  • Czy jesteś Purpurową Krową, czy zwykłą Krasulą?  (142)
    • TesTeq: @Mirek Kordos: Mam kilka...
    • Mirek Kordos: Daniel, Mój przypadek z...
    • Alex W. Barszczewski: Daniel Witaj na...
    • Mirek Kordos: Shoovi, Istnieje coś...
    • Shoovi: Alex: Dzięki za wskazówkę....
  • Czy robienie z Tobą interesów jest łatwe i przyjemne?  (70)
    • Alex W. Barszczewski: TesTeq Errare...
    • TesTeq: @Alex: Jak ja nie lubię, jak...
    • Alex W. Barszczewski: TesTeq...
    • TesTeq: Alex pisze: „’k...
    • Alex W. Barszczewski: Bartosz Tak na...
  • Rezonans limbiczny  (74)
    • Alex W. Barszczewski: Jaskółka...
    • jaskółka: Witajcie :) moje...
  • We własnej sprawie  (30)
    • TesTeq: Dzieci są właśnie przykładem...
    • Alex W. Barszczewski: Orest prosiłem...
    • Orest Tabaka: Alex: Dziecko buduje...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Obawiam...
    • Orest Tabaka: Marcin, Paweł, Rafał,...
  • „Yes, I can!”  (42)
    • MariuszZ: Kiedyś w pewnej szkole, w...
  • Nie rób tego sam – poszukaj mentora  (26)
    • MariuszZ: W 100% podpisuje się pod...
  • Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?  (673)
    • Orest Tabaka: Miki, Alex: Właśnie...
    • Alex W. Barszczewski: Miki Jeśli masz...
    • TesTeq: MIKI pisze: „I wiem ze...
    • MIKI: Jako ze jest to moj pierwszy...
    • Maciek: Witam Właśnie wróciłem z...
  • Jak można zostać trenerem :-)  (45)
    • Andrzej Jankowski: Witam. Pierwszy...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (32)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026