Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Motywacja i zarządzanie, Rozwój osobisty i kariera

Pokaż mi Twoje blizny!!

Tak mówili do siebie spotykający się ze sobą po raz pierwszy średniowieczni rycerze. Podobny rytuał można było zobaczyć w którejś części „Zabójczej broni”, kiedy bohaterowie grani przez Mela Gibsona i Rene Russo zaczęli na wyścigi pokazywać sobie blizny po różnych akcjach.

Jaki to miało sens? Zarówno ci rycerze, jak i bohaterowie filmu doskonale wiedzieli, że jeśli ktoś brał udział w wielu walkach, w których mężnie stawiał czoła przeciwnikom, to nieuniknionym było iż z niektórych bitew nie wychodził bez szwanku. Te blizny nobilitowały rycerza jako kogoś, kto nie bał się stawać w pierwszym szeregu ( a nawet wyjść przed niego), a nie tchórzliwie popychającego do przodu innych.

Bardzo podobną sytuację mamy w kwestii przywództwa i to nie tylko w biznesie. Zarówno w internecie, jak w realu widać wielu napinających się i nadymających „liderów”. Niektórzy robią to tak dobrze, że niedoświadczona osoba łatwo może ulec złudzeniu, iż ta wydmuszka to jest prawdziwy przywódca (mnie się też w młodszych latach takie pomyłki zdarzały). Takie wzięcie błednego ognika za latarnię morską może się źle skończyć i dlatego lepiej tego unikać.

Stąd też dzisiaj, jeśli ktoś u mnie chce stanąć na czele, a nawet po prostu zostać partnerem w jakimś biznesie, to bardzo szybko staram się mniej, czy bardziej bezpośrednio dowiedzieć jakie „blizny” wyniósł z poprzednich swoich przedsięwzięć. Poprzez blizny rozumiem porażki, problemy, tarapaty, kryzysy, niepowodzenia i klęski. Jeśli takowych brak, to może to oznaczać że:

  • dana osoba nigdy nie próbowała czegoś, co leżało poza bezpieczną strefą komfortu albo
  • jak pojawiły się poważne problemy to umiejętnie zrzuciła konsekwencje na innych albo
  • dotąd miała po prostu szczęście albo
  • jest kłamcą :-)

W każdym z tych przypadku dość sceptycznie podchodzę do kwestii przywództwa takiego kogoś i jak na razie dość dobrze na tym wychodzę. Zdaję sobie sprawę, że może moje podejście jest dla niektórych z Was dyskusyjne, niemniej w moich realiach sprawdza się doskonale. Podobnie postępuje też kilku znanych mi ludzi, którzy osiągnęli znacznie więcej ode mnie, więc coś w tym musi być.

Co Wy o tym sądzicie?

PS: To miała być część dłuższego postu pod tytułem „Twój bullshit detector” :-), ale Bellois zmotywował mnie w swoim komentarzu, abym opublikował to, co zdążyłem napisać dzisiaj :-)

Komentarze (28) →
Alex W. Barszczewski, 2006-08-14
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Interesujące spostrzeżenie

Jak zapewne zauważliście, ostatnio trochę rzadziej postuję. Jest to spowodowane zarówno tym, iż o ile wiem, większość moich stałych Czytelników jest na wakacjach, jak też intensywnymi pracami nad dużym projektem szkoleniowym dla managerów. Ten projekt, którego realizację właśnie rozpocząłem będzie małą rewolucją w tym zakresie, przynosząc bardzo konkretne wyniki firmie klienta i samym szkolonym. Wymaga on jednak dużego zaangażowania z mojej strony i stąd zarówno moja chwilowa nieregularność pisania, jak też poruszanie dla odprężenia nieco luźniejszych tematów.

Teraz o mojej obserwacji: Kilka dni temu znalazłem informację o możliwości ukrytego degradowania połączenia VOIP (a więc tematu kompletnie nie pasującego do tego miejsca) i z czystego lenistwa (bo nie chciało mi się wyszkiwać maili tych znajomych, których mogło to zainteresować) wrzuciłem to na naszą stronę. Ku mojemu zdziwieniu w ciągu 24 godzin bardzo wzrosła liczba odwiedzin na blogu, nawet bardziej niż kiedy pisałem o Love Parade :-)

Jaki z tego wniosek? Takie tematy są w internecie znacznie „nośniejsze” niż często nieprzyjemne rzeczy związane z naszym samorozwojem i pozyskiwaniem nowego spojrzenia na życie. To zadziwające, bo właśnie te niełatwe zagadnienia są  kluczowe dla każdego człowieka, niezależnie od tego co robi zawodowo :-)
Całe szczęście, że bardziej niż na statystykach zależy mi na dostarczaniu pozytywnych impulsów dla Waszego rozwoju i w związku z tym oczywiście możecie dalej liczyć, iż  będę publikował tutaj głównie impulsy do przemyśleń oraz inne rzeczy które uznam za przydatne dla Was. Mam już w głowie kilka postów na obiecany Ricie temat o naszych szkodliwych programach i postawach, musze tylko znaleźć czas na wklepanie tego w komputer :-)

Proszę Was tylko o zrozumienie, jeśli w najbliższych tygodniach będę to robił trochę rzadziej.

Wszystkim wypoczywającym życze dobrej pogody, a pracującym dobrych rezultatów w tym co robią :-)

Komentarze (5) →
Alex W. Barszczewski, 2006-08-14
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Wasz człowiek w Berlinie

Planet Pro Berlin – Kolejna wielka impreza w Party City

Dziś znowu zamknięto znaną już Wam ulicę 17 Juni aby utworzyć najdłuższy w Europie parkiet do tańca.

 

(zdjęcie z Wikimapia)

Na 12 scenach 120 DJs z całego świata prezentuje do późnych godzin nocnych muzyke od niemieckich szlagierów do techno. Jak napisał w powitaniu burmistrz  „W naszym mieście żyją ludzie ponad 180 narodowości i każdy wnosi coś do atmosfery Berlina. Uważam za wspaniałe, że ta różnorodność uwidacznia się na tej imprezie”.  Zabawa jest wyraznie mniejsza niż Love Parade, ale już około godz. 15 zapowiadała się ciekawie. Zdjęcia z poprzedniego roku są tutaj a kierunki muzyki tutaj.

Przejdę się tam wieczorem, zrobię Wam update :-)

Update:

Na imprezie było kilkadziesiąt tysięcy ludzi, co w porównaniu z milionem na Love Parade czyni ją prawie kameralną :-) Warto jednak zauważyć, że odbyła się ona dopiero po raz drugi i jakoś mało była rozpropagowana (ja dowiedziałem się przypadkowo dzisiaj, kiedy zainteresowałem się dlaczego znowu zamknęli ulice 17 Czerwca). Myślę że formuła, dzieki szerokiemu wachlarzowi oferowanej muzyki, a jednocześnie dużym luzie jest bardzo atrakcyjna i w następnych latach party będzie coraz większe (Love Parade też chyba zaczęło się od jakis 80 osob). Nie będę Was zanudzał kolejnymi zdjęciami tanczącego na ulicy tłumu, zrobiłem tylko kilka migawek komórką:

 

Jak zwykle uczestnicy byli bardzo zróżnicowani. Jak widać na zdjęciu zrobionym pod sceną techno byli wsród nich bardzo młodzi..

 

… jak też i tacy, których młodość przypadła zdecydowanie w innej epoce :-) (zdjęcie zrobione pod sceną Drum’n’Bass)

 

Jak widać i tu byli ludzie o różnym stopniu mobliności.

 

 

Najmniej oblegana była położona nieco z boku Chill out Area z kojącą muzyką i możliwością odprężenia się.

 

 

czego nie można było powiedzieć np. o scenie hardrockowej

 

 

 

czy tam, gdzie wykonywano dość ciekawe skrzyżowanie reggae z hip hopem (wybaczcie moją ignorancję jeśli chodzi o terminologie :-))

 

 

 

Oprócz dyskretnie trzymającej się z boku policji, ochrony i małego szpitala polowego był też Planet Pro Patrol

 

Podsumowując, jeśli tendencja rozwojowa utrzyma się w następnych latach, a organizatorzy zadbają o wcześniejsze rozpropagowanie, to zapowiada sie kolejna sympatyczna i bezpieczna impreza w Tiergarten na którą warto przyjechać.

 

PS: Jednym ze sprzedawanych napojów był energy drink o nazwie „Orgasmus” (Orgazm), a jego hasłem reklamowym „Czy już dzisiaj jeden miałeś?” Ciekawe jak byłoby to przyjęte, gdyby ta ogólnie dostępna zabawa odbywała się np. w Warszawie :-)

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2006-08-12
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Sabotaż VOIP – (telekomunikacyjne) imperium kontratakuje

W aktualnym wydaniu niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” (niestety dostęp płatny, stąd brak linka) znalazłem informację o tym, że firma Infineon zgłosiła do urządu patentowego urządzenie mogące zakłócać wybiórczo telefonię internetową. Urządzenie analizuje pakiety danych i w wypadku wykrycia serii pakietów VOIP dołącza do niej automatycznie „pseudopakiety”, które spowalniają transmisję i znacznie ograniczają jakość przenoszonego w ten sposób dzwięku. Przed opuszczeniem danej sieci te „pseudopakiety” sa wyfiltrowywane. W ten sposób tradycyjni operatorzy (jak np. TPSA) mogą bronić się przed kanibalizacją ich usług telefonicznych przez telefonie internetową. To stawia w ciekawym świetle motywy stwierdzenia przez TPSA że są jeszcze „niegotowi” technicznie do rozdzielenia Neostrady i abonamentu telefonicznego. Może czekają aż to opatentowane rozwiązanie znajdzie się na rynku i będzie u nich zainstalowane?

Temat troche niezwykły jak na ten blog :-) ale wiem że co najmniej paru stałych czytelników bądzie nim zainteresowanych. Dla pozostałych obiecuję napisać coś innego za kilka godzin :-)

Podaję źródła:

Der Spiegel Nr 32/2006 str. 123

Opis dokumentu patentowego można przeczytać tutaj . Jako zachęta do poczytania kilka cytatów (wytłuszczenia moje) :

 „[0005] The established network operators are thus confronted with an economic conflict: on the one hand, there is an economic incentive to develop data networks of increasingly high quality, for example to ensure additional revenue from pure data transmission services and also to remain a general service provider. On the other hand, this gives rise to technical conditions under which revenue from existing voice transmission services is „cannibalised”, and this is undesirable for the established network operators. ”

„0007] One advantage of the present invention is to allow the established operators to develop data networks of increasingly high quality, while at the same time slowing down, if not entirely avoiding, the resultant erosion or revenue from existing voice transmission services.”

„[0018] The pseudo-packets of a specific packet type may, in particular, be fed into the transmission network only if a throughput of packets of this specific packet type is above a threshold value determined for this packet type. The specific packet type may, in particular, designate packets containing time-critical useful data, the threshold value determined for this packet type being in this case adjusted such that a throughput of packets of this packet type below this threshold value results in an infringement of the maximum permissible time delay that is defined for the time-critical useful data.”

I tu jest jescze ciekawe, bo patent przewiduje jak takie machinacje ukryć:

„[0021] As a result of the fact that pseudo-packets are fed into the transmission network only at times selected at random, packets comprising useful data are also impeded only at these times selected at random. It is thus even harder to demonstrate whether packets comprising useful data are deliberately impeded, since it is, for example, impossible externally to simulate (from outside the node) a situation that inevitably always results in an impeding of useful data”

Zalecam zainteresowanym przeczytanie całego dokumentu, jest naprawdę interesujący.

Komentarze (2) →
Alex W. Barszczewski, 2006-08-10
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Internet, media i marketing, Rozwój osobisty i kariera

Schylać się po każdą zdobycz, czy też nie?

Na bardzo cenionym przeze mnie serwisie VaGla.pl toczy się dyskusja na temat czy i ewentualnie jakie reklamy należy zamieszczać na profesjonalnej witrynie prowadzonej przez autora.  W rozwijającej się dyskusji jest wiele interesujących punktów widzenia, z którymi warto się zapoznać. Pozwoliłem sobie też wrzucić tam moje trzy grosze :-)

Warto zastanowić się nad znacznie szerszym aspektem, a mianowicie jak często w życiu schylamy się po drobne „trofea” i koncentrujemy się na nich. Taka postawa niejednokrotnie utrudnia nam osiągnięcie tych dużych „zdobyczy”, których po cichu pragniemy i na które normalnie zasługiwalibyśmy. To byłby znowu ciekawy, choć dość kontrowersyjny temat :-)

Chcemy podyskutować?

Komentarze (19) →
Alex W. Barszczewski, 2006-08-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Memento mori…..

„pomyśl, że musisz umrzeć” …..

Znaczenie tych słów ponownie dotarło do mnie z całą siłą, kiedy wczoraj dowiedziałem się o nagłej i całkowicie niespodziewanej śmierci jednego z moich bardzo serdecznych Kolegów. Jeszcze w zeszłym tygodniu rozmawiałem z nim przez telefon, umawiając się na spotkanie w Warszawie, a tutaj nagle człowieka nie ma wśród nas. I jeśli spotyka to kogoś względnie młodego, to siłą rzeczy oprócz bólu spowodowanego stratą zaczynamy mieć różne przemyślenia. Uświadamiamy sobie, że statystyka to jedna rzecz, a faktyczna ilość dni, godzin i minut, które każdy z nas ma do dyspozycji, to zupełnie inna i nieznana wielkość.

Mnie na szybko przychodzą do głowy następujące postulaty:

  • zadbaj, aby osoby, które są w istotny sposób od ciebie zależne miały funkcjonujący plan „B” na wypadek, gdyby ciebie zabrakło
  • jeśli nie możesz wypracować takiego planu, to unikaj wchodzenia w sytuacje, kiedy twoje odejście będzie dla innych nie tylko bolesne emocjonalnie, ale też stanie się katastrofą ekonomiczną
  • jeśli posiadasz cokolwiek, to spisz ważny testament (nawet w młodym wieku)
  • żyj bardzo intensywnie i pełną piersią tu i teraz, ciesz się każdym dniem, który możesz spedzić na tej planecie, bo nie wiadomo ile tak naprawdę takich dni masz
  • codzienność wymaga wyważenie pomiędzy dbałością o sprawy materialne a używaniem życia. W wypadkach wątpliwości lepiej mylić się po stronie tego drugiego
  • każdy dzień życia może okazać się bezcennym, więc uważajmy na co zamieniamy ten czas
  • żyjmy naszym własnym życiem, zgodnie z własnymi wyobrażeniami, a nie odgrywajmy ról napisanych nam przez innych

To są oczywiście moje osobiste przemyślenia. A jakie są Wasze?

Komentarze (32) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-26
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Interesujące wystąpienie Tony Robbinsa

Tutaj macie interesujące wystąpienie Tony’ego. Zawartości są Wam zapewne od wielu lat znane (z książek „Unlimited Power” i „Awaken the Giant Within”), interesująca jest dokładna obserwacja jak on to robi :-)

Czytelników proszę o zrozumienie, iż chwilowo mniej piszę od siebie – dość absorbujący projekt i temperatury trochę konkurują z pracą nad tym blogiem. Obiecuję poprawę, jak tylko te ostatnie spadną poniżej 25 C :-)

 via Guy Kawasaki

Komentarze (7) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-24
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Ciekawa strona o przemawianiu

Jeśli kogoś z Was, podobnie jak mnie interesuje zagadnienie przemówień publicznych, to polecam tę stronę. Jest tam kilka przemówień polityków amerykańskich i ich krótka analiza. Posłuchajcie np. co i jak mówi Arnold Schwarzenegger (i jak prostym językiem)

via Guy Kawasaki

Komentarze (14) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-21
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Motywacja i zarządzanie

Reakcja na błędy innych

Kilka postów wcześniej mówiłem o reakcji graczy zespołu Portugalii na strzelenie przez jednego z ich obrońców samobójczej bramki w małym finale Mistrzostw. W komentarzach wywiązała się interesująca dyskusja, która zmotywowała mnie do jasnego i otwartego przedstawienia mojego podejścia do tego zagadnienia.  Oto ono:

Jeżli akurat jesteś w trakcie jakiejkolwiek „gry” do której potrzebujesz całego zespołu, to mimo popełnienia przez kogoś błędu przede wszystkim grajcie dalej!!

Nie obwiniaj „winowajcy”, nie rób awantur, nie pozwól, aby on zaczął się obwiniać, czy rozpaczać – grajcie dalej!!

Tak było na tamtym meczu, o którym pisałem. Tak jest też, kiedy np. w trakcie koncertu orkiestry ktoś zagra niewłaściwy dźwięk. Możecie sobie wyobrazić, co byłoby, gdyby dyrygent zareagował zarzutami, albo delikwent próbował zagrać tą nute jeszcze raz???. Podobnie ma się rzecz w wielu innych sytuacjach, kiedy przede wszystkim sprawa musi pójść dalej.

Pamiętam jak kiedyś w dość ruchliwym kanale na Intracoastal Waterway moja ówczesna kobieca załoga wrzuciła do wody linę, która owinąwszy się w śrubę błyskawicznie pozbawiła 3,5 tonową łódkę napędu a co za tym idzie i możliwości sterowania. Po pierwszej myśli  „O shit!!” nie pozwoliłem „sprawczyni” tłumaczyć się i przepraszać, lecz natychmiast pokierowałem do postawienia jakiegokolwiek żagla, co po paru dziwnych manewrach chwilowo uratowało sytuację. W przeciwnym wypadku sprawa mogłaby skończyć się kolizją z kimś większym i szybszym, czego za wszelką cenę należało uniknąć.

Piszę o tym, bo często w życiu jesteśmy w podobnej sytuacji i wielu ludzi reaguje niewłaściwie (kiedyś widziałem jak na prezentacji jeden z prezentujących zrobił drobny błąd, którego pewnie nikt by nie zauważył, gdyby jego partner nie wtrącił się i nie zaczął go poprawiać :-)).

W takich sytuacjach zalecam punkt pierwszy z amerykańskiego podręcznika dla pilotów: „in any emergency in the air, first of all, fly the plane”

Ok, a co robić i jak reagować na błędy podwładnych po „wylądowaniu”?

Osobiście rozróżniam dwa przypadki:

  • błąd został popełniony przy próbie zrobienia czegoś nowego, zastosowania nowej, potencjalnie lepszej metody, gdzie była realna szansa powodzenia i spodziewany rezultat uzasadniał podjęcie ryzyka (w języku rachunku prawdopodobieństwa powiedzielibyśmy o dużej wartości oczekiwanej, bądź tzw. nadziei matematycznej :-)). W takim przypadku skłonny jestem zaksięgować straty jako koszt zdobycia doświadczenia i mówię delikwentowi „wyciągnij wnioski i próbuj dalej”
  • błąd był rezultatem niedbalstwa, niechlujstwa, niekompetencji, bylejakości i tym podobnych czynników. Tutaj wyznaję zasadą „zero tolerancji”, bo inaczej będę wzmacniał u podwładnego niepożądane zachowanie. Oczywiście jest rzeczą konieczną uprzedzenie pracowników o takim podejściu do tego rodzaju błędów, bo niestety nie jest ono w Polsce zbyt rozpowszechnione i w wielu firmach istnieje tolerancja dla bylejakości.  Przykładów z życia codziennego nie muszę Wam chyba przytaczać.

Myślę, że ten prosty post odpowiedział na kwestie, które poruszaliście w korespondencji ze mną. Jeśli któraś z nich pozostała otwarta , to jak zwykle zapraszam do rozmowy w komentarzach.

 

Komentarze (22) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-18
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Wasz człowiek w Berlinie

Polacy szturmują Love Parade w Berlinie

Właśnie wróciłem z małego spaceru po trasie, gdzie już niedługo odbędzie się słynna berlińska Love Parade.

Pierwsze nieodparte wrażenie, to fakt, że chyba 1/4 – 1/3 ludzi, którzy tam się zbierają to Polacy. Co chwilę słychać nasz język, ulicami przechodzą grupki z flagą narodową, skandujące „Polska, Polska!!”, w restauracji na Unter den Linden, gdzie wpadłem na wczesny obiad byli sami rodacy :-) To miło, tym bardziej, że najwyraźniej nikomu tutaj takie watahy sąsiadów zza Odry nie przeszkadzają. Jakoś trudno byłoby mi wyobrazić sobie analogiczną sytuację np. w Warszawie.

 Nawiasem mówiąc, Love parade jest miejscem luźnej zabawy najprzeróżniejszych ludzi w wieku od 0 (w wozkach z rodzicami) do co najmniej 60 lat (takich też widziałem).

Poniżej kilka migawek ze spaceru przed imprezą:

Parada zaraz się zaczyna, więc na razie kończę i wracam na miejsce akcji, reszta relacji później :-)

Dla niecierpliwych, oficjalna strona Parady z Live stream (jak się uda połączyć :-)) http://www.loveparade.net/index_dsl.php

 

UPDATE:

Party rozkręciła się na dobre. Znowu było (jeszcze jest) około miliona uczestników, którzy przy doskonałej pogodzie bawili się do upadłego (czasem dosłownie :-))

Jeszcze kilka ciekawostek: Parada była dotąd organizowana jako demonstracja polityczna, co powodowało, że miasto Berlin pokrywało wszelkie koszty zwiazane z zabezpieczeniem imprezy i sprzątaniem po niej. To był duży problem, bo stolica Niemiec balansuje od lat na granicy bankructwa. W tym roku organizatorzy znaleźli sponsorów, co z jednej strony naraziło ich na zarzuty purystów (komercjalizacja), ale z drugiej umożliwiło przeprowadzenie całej zabawy.

Powierzchnia na której odbywa się parada to ok 250 000 m2, a całe nagłośnienie ma moc ok 1 000 000 W. W tym roku było prawie 40 floats, czyli ciężarówek z muzyką, DJs i oczywiście fanami na poładzie, którzy od 14 do co najmniej 21 tańczyli bez przerwy :-)

Jak już wspomniałem, było mnóstwo Polaków, w centrum imprezy trudno było zrobić zdjęcie bez jakiejs biało-czerwonej w tle.  Wszyscy podniecają się wyjazdami Polaków do Londynu, czy Irlandii, a tutaj po cichu rodacy biorą abordażem to piękne i ciekawe miasto :-)

Jakby co, to pamiętajcie: Wasz człowiek już tu jest :-)

Poniżej kilka luźnych zdjęć zrobionych w okolicy Złotej Elzy.

 

poniżej widać, że niektóre telewizje we właściwy sposób ubrały swoich reporterów prowadzących wywiady

jak widać, nie brakowało też młodszych uczestników parady (to tylko dwa przykłady)

 

jak i też nieco zaawansowanych w latach :-)

 

interesujące tatuaże – inspiracją były chyba toalety publiczne :-)

 

poniżej jeden z najmłodszych uczestników (w brzuchu mamy, ale muzykę słyszał na pewno) :-)

 

Największym ryzykiem imprezy są uczestnicy spadający z latarni ulicznych. Na paradę zdarza się to średnio 2 razy, więc bawiąc się trzeba sprawdzić, czy nic nie zleci z góry i ewentualnie trzymać się z dala od potencjalnej strefy „zrzutu”:-)

 

 

poniżej mamy różnorodność aktualnych na Paradzie fryzur 

 

Jeden z pruskich generałów ze stoickom spokojem patrzy, co dzieje się na placu, który był zbudowany w zupełnie innym celu

 

Zabawa była przednia, choć ok 21 wokół głównej sceny zrobiło się już dość ciasno.

Zapraszam na przyszły rok!!

UPDATE II:

Jak donosi dzisiejsza prasa (Berliner Zeitung) Parada przebiegała w bardzo porządny sposób. Na około miliona uczestników policja zatrzymała 41 osób, głównie za „trawkę” i uszkadzanie mienia.  600-osobowa ekipa medyczna dostarczyła do szpitali 356 osób, najczęstszymi powodami były kłopoty z układem krążenia wywołane odwodnieniem i wyczerpaniem, a wieczorem dołożyło się do tego nadużycie alkoholu. Poza tym oraz skaleczeniami i otarciami nie wydarzyło się nic poważniejszego (co oznacza, że nikt nie spadł z latarni ulicznej :-)).

Dzięki specjalnej koncepcji (pobieranie kaucji na wszystkie opakowania sprzedawanych napojów) zebrano „tylko”  60 ton śmieci, dwa lata temu było to jeszcze 90 ton.

 

Około południa ulica 17 Czerwca po prawie 2 miesiącach (Mistrzostwa plus Parada) zaczęła przypominać normalną arterię komunikacyjną.

Love Parade kosztowała w tym roku 3 miliony euro, na które złożyli się sponsorzy (tym razem nie były zaangażowane żadne pieniądze publiczne). Hotele w mieście były bardziej zapełnione, niż w czasie Mistrzostw (!!) Tyle informacji na razie.

Miejmy nadzieję, że za rok znowu ktoś taką zabawę sfinansuje :-)

UPDATE SPECIAL dla Bart M.W. :-)

Miłej pracy!! :-)

UPDATE SPECIAL dla X, który w komentarzu napisał: „Na zdjęciach nawet nie pokazałeś pobliża polskiej platformy… za to masa nie-polaków”

Masz na myśli tę platformę z polską flagą

czy tę, na której niektórzy mieli wymalowane polskie flagi?

O obydwu nic mi bliższego nie wiadomo (jedną sfotografowałem naprawdę z daleka), stąd brak w pierwotnej relacji.

Komentarze (42) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-15
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 73 of 83« First...102030«7172737475»80...Last »
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Kurwa i dupa nie są cool  (135)
    • konradutkowski@yahoo.com: O...
    • Piotr Kow.: Trudno się nie zgodzić z...
    • Alex W. Barszczewski: Konradutkowski...
    • konradutkowski@yahoo.com: Alex: w...
    • Alex W. Barszczewski: KasiaM Każde...
  • Eksperyment 2009 – rekrutacja  (159)
    • Orest Tabaka: I.m.: Nie czuję się...
    • Alex W. Barszczewski: I.m. Napiszałeś...
    • Orest Tabaka: Alex: Moja intencja...
    • I.m.: Alex, niezle dowaliles Orestowi...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Co daje...
  • Twoje kontakty – czy jesteś miłym człowiekiem?  (31)
    • Alex W. Barszczewski: Łukasz Ta...
    • Justyna: Właśnie… Nie uważacie, że są...
    • Łukasz Kasza: Alex, mam nadzieję, że...
    • Alex W. Barszczewski: Robert Witaj na...
  • Uroda i atrakcyjność fizyczna  (134)
    • Alex W. Barszczewski: Kasia M Witaj...
    • TesTeq: KasiaM pisze: „Z moich...
    • KasiaM: Witam Wszystkich serdecznie,...
  • Walk & Talk – w całej Polsce  (29)
    • konradole: Witam wszystkich...
  • Jeszcze o czasie wolnym i państwowej emeryturze  (106)
    • Agnieszka: Witam wszystkich :-)...
    • TesTeq: Myślę, że rozumiem Wasze...
    • Piotr Kow.: Przepraszam, nie...
    • stopaprocentowa: Piotrze –...
    • Piotr Kow.: TesTeq: „W dzisiejszych...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Adrian Janowski: Witam serdecznie,...
  • Sposoby wprowadzania innowacji cz.1  (44)
    • Olga: Alex, „Co prawda ze...
  • Dobrym klientom i partnerom życiowym wstęp wzbroniony!!!  (65)
    • Michał Hubicki: Byłem ostatnio w...
    • TesTeq: Kuba Mendys pisze:...
    • Witold W. Wilk: Marku, Skąd Twoje...
  • Obawa przed odmową  (11)
    • KasiaM: Witam Wszystkich :) Z prośbą...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Tomasz Sterna: Kilka książek przeszło...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026