Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Rozwój osobisty i kariera, Wykorzystaj potencjał

Nie masz prawa (prawie) do niczego cz.4

Dziś porozmawiamy o kolejnej rzeczy, do której nie mamy prawa, a mianowicie:

Nie mamy prawa ograniczać nikogo w poziomie ciepła i przyjazności jego komunikacji z innymi ludźmi.

Już wyjaśniam o co chodzi.

Znakomita większość Polaków (nazwijmy ich typem A), poza gronem bliskich znajomych zazwyczaj komunikuje z innymi ludźmi dość sucho i obcesowo. Nazwałbym to może nieco przesadnie (ale tylko nieco) tonem urzędniczym :-) Nie będę teraz się rozwodził, jakie to ma korzenie czy też negatywne konsekwencje, choć jest to niezmiernie ciekawy temat.

Zamiast tego zobaczmy co się dzieje, kiedy osoby te uzurpują sobie prawo do ograniczania stylu komunikacji ludzi, którzy jako podstawowy ton komunikacji mają ciepło i serdeczność. Tych ostatnich nazwijmy typem B.

Na czym polega różnica:

  • Typ A rozmawia z najbliższymi  tonem i językiem bardzo ciepłym (jeśli w ogóle takowym potrafi)
  • Ten sam typ A rozmawia z całą resztą świata tonem i językiem raczej zdystansowanym, suchym i rzeczowym
  • Typ B rozmawia z najbliższymi tonem i językiem bardzo ciepłym
  • Typ B rozmawia z reszta świata tonem i językiem trochę dostosowanym do preferencji rozmówcy – bardzo ciepłym z rozmówcą typu B, nieco stonowanym z rozmówcą typu A, ale generalnie po tej cieplejszej stronie możliwości.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy osoba typu A słyszy jak bliska jej osoba typu B rozmawia z kimś innym i „ośmiela się” z tamtym człowiekiem komunikować czule i ciepło!! Jak on/ona może!!! :-)

Typowe reakcje potem, to pójście na dystans, pretensje, wyrzuty, agresja, łzy itp.

Takie zachowanie jest z mojego punktu widzenia dość niedojrzałe i prymitywne, do tego świadczy o słabym poczuciu własnej wartości. W rezultacie akcje osoby A u osoby typu B bardzo spadają i niezależnie od intencji, szkodzi to bardzo wzajemnej relacji. Stąd moje zalecenie zawarte w drugim zdaniu tego postu.

Dla wyjaśnienia kilka przykładów z mojego życia:

  • są osoby, które większość nieoficjalnych rozmów telefonicznych kończą np. słowem „buziaczki”, a na żywo prawdziwym buziaczkiem. Jest to zwykły objaw serdeczności, na który odpowiadam w ten sam sposób i nikomu innemu nic do tego!!

  • czasem potrzeba podbudować człowieka w potrzebie i to czego mu najbardziej potrzeba to okazanie odrobiny ciepła i życzliwości. Jeżeli robię coś takiego, to nikomu innemu nic do tego!!

  • kiedyś przed laty miałem scysję z przyjaciółka, która usłyszała końcówkę rozmowy, w której powiedziałem „pa kochanie”. A była to konwersacja ze znacznie starszą klientką, która przez telefon do wszystkich znajomych mówiła „kochanie” jeśli rozmowa odbywała się po polsku. Po niemiecku mówiła „mój najukochańszy/moja najukochańsza” :-)

  • Mam za granicą klienta, który będąc w biznesie twardym macho (i stuprocentowym hetero!) kończy większość rozmów z rodziną i dobrymi znajomymi słowem „Bussi”, czyli… buziaczek :-)

W żadnym z opisanych powyżej przypadków nie ma żadnego kontekstu seksualnego!!!

Po co więc cały ten cyrk z pretensjami, zazdrością itp?

Zalecam każdemu z Was zrobienie sobie małego testu: Przyjrzyjcie się uczciwie na jakim poziomie serdeczności i ciepła rozmawiacie z większością ludzi. Jeżeli wykaże on, że należycie do większości Polaków (Typ A), to zadajcie sobie pytanie, czy przypadkiem świadomie, lub nieświadomie nie uzurpujecie sobie u osób bliskich prawa, o którym napisałem powyżej.  Bardzo wielu dobrych i uczynnych ludzi sukcesu, których znam należy do Typu B i takim zachowaniem być może niepotrzebnie marnujecie sobie poważne szanse w życiu.

A to przecież szkoda….

____________
Tutaj możesz pobrać wersję dźwiękową (kliknij na link prawym klawiszem myszy, a potem na “Zapisz element docelowy jako…”)

Komentarze (45) →
Alex W. Barszczewski, 2012-01-19
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera, Wykorzystaj potencjał

Nie masz prawa (prawie) do niczego cz.3

Podczas dyskusji pod poprzednim postem Agnieszka poruszyła ciekawy temat częstego wzrostu poziomu roszczeniowości w miarę zacieśniania się relacji miedzy dwojgiem ludzi.

To zjawisko niestety ma miejsce bardzo często i w dużym stopniu przyczynia się do erozji wielu pozytywnych uczuć miedzy tym dwojgiem ludzi.  Któregoś dnia jedna ze stron budzi się rano i stwierdza, że właściwie to niewiele ją łączy z tą osobą obok, a druga strona wykorzystuje nas jako linę holowniczą, co opisywałem kiedyś. A to jest bardzo niesympatyczne uczucie!!

Warto tez dodać, że brak tejże roszczeniowości na początku relacji nie jest wcale gwarancją, że nie pojawi się ona później, a niektórzy ludzie zdają się zatracać w niej wszelki umiar, zwłaszcza jeśli druga strona jest osobą szczodrą. Na to mogę Wam przytoczyć dość osobisty przykład:

Miałem kiedyś taki bardzo bliski i intensywny związek  z początkowo niezwykle sympatyczną kobietą, która w końcowej fazie naszej relacji nie tylko prawie w 100% „wisiała na mnie” ekonomicznie, ale potrafiła mieć do mnie bardzo wielkie pretensje o to, że zawalony totalnie pracą i wyprostowywaniem pewnych problemów wynikających z niedotrzymania przez nią poważnych zobowiązań nie wpadłem na to, że jej dorosłą, żyjąca za granicą córka chciałaby być może spędzić urlop nad polskim morzem i nie powiedziałem, że dość niespodziewanie w tym czasie moje mieszkanko tam będzie wolne! Co za bezczelność z mojej strony!! :-) :-) Tak więc bądźcie czujni i reagujcie już na pierwsze oznaki takiego zachowania!

Ktoś może powiedzieć, że dla tej pani z powyższego przykładu zrobiło to niewielką różnicę bo i tak rozstanie było już pewne, ale to niezupełnie jest tak. W relacjach ze mną i wieloma innymi ludźmi sposób rozstania ma ogromne znaczenie. Większość przesympatycznych przecież kobiet, z którymi miałem związki różnego rodzaju i długości trwania może nawet po latach zwrócić się do mnie o pomoc w wypadku jakiś tarapatów i oczywiście w miarę możliwości postaram się coś zrobić. Dla pań takich jak ta opisana powyżej – życzę wszystkiego najlepszego w życiu, ale nigdy już nie pojawiaj się w moim!

A sami wiecie, że w życiu bywa różnie i czasem warto mieć dostęp do inteligentnego faceta „z jajami”, który w sytuacji podbramkowej pojawi się z przysłowiową kawalerią (jak w westernach :-)) Wbrew pozorom zbyt wielu takich w naszym kraju nie ma.

Co o tym myślicie?

PS: Aby nie było nieporozumień, miło i grzecznie zapytać prawie zawsze można, napisałem o postawie, kiedy ktoś ma złudzenie, że mu się „należy”

PPS: Czytając ten post popatrzmy na siebie – czy sami przypadkiem tacy nie jesteśmy?

____________
Tutaj możesz pobrać wersję dźwiękową (kliknij na link prawym klawiszem myszy, a potem na “Zapisz element docelowy jako…”)
Komentarze (26) →
Alex W. Barszczewski, 2012-01-16
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Święta dla każdego – rezultaty

Z pewnym opóźnieniem (mea culpa) ale tym większą przyjemnością publikuję tekst Alka o wynikach ich świątecznej akcji, o której pisaliśmy na blogu. Jak widać nawet spontaniczna, oddolna inicjatywa może zrobić wiele różnicy w życiu innych ludzi. Gratuluję!!

______________________________________________

Witajcie serdecznie :)

Kilka dni temu zakończyliśmy naszą akcję „Święta dla każdego”. Zgodnie z obietnicą zrobiliśmy małe podsumowanie naszych działań i dzielimy się nim z Wami tu i teraz :-)

Naszym celem była pomoc rodzinom wychowującym lub wspierającym osoby niepełnosprawne.
O samej akcji można poczytać na naszej stronie internetowej lub w poprzednim poście.

Rezultaty:

  • Zebraliśmy około 750kg żywności

  • Stworzyliśmy 23 paczki w Krakowie oraz 13 w Gdańsku i Sopocie, łącznie – 36 paczek

  • Waga paczki wynosiła średnio 21kg

  • Pomogliśmy 28 rodzinom, łącznie 88 osobom

  • Rodziny, w których ilość osób była większa niż 3 otrzymały od nas 2 paczki świąteczne

To fantastyczne i dające mnóstwo satysfakcji doświadczenie – stworzyć od zera i zrealizować projekt, który ma na celu pomoc tym, którzy najbardziej takiej wsparcia potrzebują. Można, łącząc swoje zainteresowania – chociażby takie jak marketing czy zarządzanie projektem – konkretnie pomóc drugiemu człowiekowi. Jednocześnie można zdobyć ciekawe doświadczenia, poznać wspaniałych ludzi, współpracować z nimi i sporo się nauczyć, również na popełnionych błędach, których oczywiście nie zabrakło.

Na profilu Facebook akcji lub tutaj możecie znaleźć zabawny reportaż z akcji :-) Na Facebooku znajdziecie również krótką videorelację z akcji na Politechnice Krakowskiej z Marcinem Dańcem
w roli głównej a także zaproszenie do dołączenia się do nas, które nakręciliśmy również z naszym świetnym komikiem :-) Oraz wiele innych informacji i zdjęć z akcji.

Alex – serdeczne dzięki za pomoc w akcji. Dziękujemy.

Chcemy również podziękować Ewie Wytrążek, Sławkowi Wojenkowskiemu i Annie Krajewskiej, Paulinie Pawlik, Krzysztofowi Hodurkowi oraz wszystkim tym, którzy pomogli nam w akcji! Bez Was by się nie udało :-)

Dziękujemy także Wam wszystkim, którzy nam pomogliście anonimowo :)

Wesołych Świąt i udanego Sylwestra!

Alek i Piotr

______________________________________________________

Aleksander Piechota o sobie: Interesuję się komunikacją interpersonalną, marketingiem internetowym, zarządzaniem projektami i sprzedażą. Mówię po angielsku i komunikuję po hiszpańsku – jestem fanem skutecznych metod nauki języków obcych – lubię uczyć innych angielskiego. Pracowałem w USA jako Beach Attendant, ogrodnik, kelner i osoba myjąca jachty motorowe. Lubię biegać, czytać i grać na gitarze elektrycznej. Mam 22 lata.

Piotr Stanek o sobie: Jestem miłośnikiem aktywności fizycznej i psychicznej, kocham biegać. Wdrażam ideę Running&Reading. Jestem optymistą z doświadczenia. Interesuję się marketingiem (social media), rozwojem osobistym, koordynacją projektów, poznawaniem ludzi z pasjami
i przełamywaniem barier. Moje najważniejsze motto: „Be yourself”.

Komentarze (7) →
Alex W. Barszczewski, 2012-01-16
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Upierdliwy klient wewnętrzny działu IT cz.2

W dyskusji po poprzednim postem jeden z Kolegów przytoczył następujący przypadek specjalny:

„Case Study:
Frima IT świadczy usługi outsourcingowe (utrzymanie i rozwój systemu ERP) dla Firmy A.
Firma A, kupiła Firmę B. Obie firmy używają tego samego systemu ERP, jednakże z różnym zakresem i konfiguracją procesów biznesowych.
Sprzedawcy z Firmy IT, chcą zaproponować usługę konsolidacyjną, polegającą na przeniesieniu Firmy B od środowiska ERP firmy A.
W tym celu będzie startował mały projekt w firmie B o zakresie:
1. Prezentacja biznesu firmy A (sposobu używania ERP w firmie A)
2. Omówienie różnic w biznesowym wykorzystaniu systemów ERP w obu firmach
3. Wycena projektu migracji
Dział sprzedaży firmy IT, chcąc zaoszczędzić sobie kłopotu, założył ze wszystkie powyższe punkty samodzielnie zrealizuje konsultant IT z firmy IT (mało pracujący dla Firmy A).
Konsultant IT, zna system ERP, natomiast nie ma wiedzy, jak jest on biznesowo wykorzystywany w Firmie A.
Konsultant IT, proponuje działowi Sprzedaży w Firmie IT, że punkty 1 i 2 powinny być wykonane przez właściwą osobę z biznesu Firmy A. Konsultant będzie wspierał prezentację i dyskusję oraz wykona punkt 3 – wycenę.
Dział Sprzedaży Firmy IT nie przyjmuje tego do wiadomości, ponieważ jest to dla niego dodatkowa praca – znalezienie i przekonanie do wykonana właściwej osoby z biznesu Firmy A. „

Dziękuję za konkretny przykład. Z zastrzeżeniem, że odpowiadam tylko na podstawie tego opisu, być może bez znajomości innych istotnych (politycznych) szczegółów jako konsultant IT postąpiłbym mniej więcej następująco:

  1. Skalkulowałbym mniej więcej ile kosztuje firmę wykorzystanie konsultanta przy przeprowadzeniu projektu tak jak chcą tego leniwi sprzedawcy
  2. Skalkulowałbym mniej więcej ile kosztuje firmę wykorzystanie konsultanta przy przeprowadzeniu projektu tak jak proponujesz to Ty. Do obydwu kalkulacji użyłbym oczywiście nie Twojej wewnętrznej ceny w firmie, lecz ceny jaką liczy za Twoja pracę firma na rynku, bo przecież mogłaby Twój czas tam sprzedać
  3. Odjął kwotę z kalkulacji 2 od kwoty z kalkulacji 1, jak znam realia rynku to wyjdzie naprawdę sporo. Powiedzmy, że wyszłaby kwota X
  4. Z tą kwotą poszedłbym jak najniżej do działu sprzedaży, więc albo do odpowiedzialnego sprzedawcy, albo szefa projektu itp. Generalna zasada to zaczynamy załatwianie takich spraw jak najniżej w hierarchii, wtedy mamy przestrzeń do eskalacji.
  5. Zapytałbym przyjaźnie tego człowieka, czy zdaje sobie sprawę, że proponowane przez nich rozwiązanie kosztuje firmę kwotę X i to w czasach kryzysu? Jeśli odpowiedź brzmi:
    – nie – idź do punktu 6
    – tak -idź do punktu 7
  6. Zapytałbym „co w takim razie proponujesz zrobić, aby do takiej straty nie doszło?”
    – konstruktywna odpowiedź z jego strony i odejście od ich pierwotnej koncepcji – pochwalić np. „super, że mamy teraz optymalne biznesowo rozwiązanie!!” itp KONIEC
    – negatywna odpowiedź lub „zlewka” idź do punktu 7
  7. Powiedziałbym mniej więcej: „oboje zdajemy sobie sprawę, że szczególnie w dzisiejszych czasach takie marnowanie pieniędzy firmy jest niedopuszczalne. „
    Gdybyś chciał go jeszcze ponękać, należałoby dodać: „czy w waszym wypadku wynika to z braku umiejętności przekonania klienta, czy też braku dobrej woli z waszej strony” :-) :-) Ale to rób tylko, jeśli ten drugi będzie się stawiał :-) Potem powiedziałbym: „ Tak czy inaczej nie możemy tego tak zostawić i musimy teraz podjąć decyzję: załatwiamy to przyjaźnie i po cichu miedzy nami, czy tez konieczne będzie angażowanie innych osób z firmy? Ja osobiście wolałbym nie robić zadymy, ale to jest oczywiście Twój wybór.” Cały czas mówimy przyjaznym i zatroskanym tonem głosu i naturalnie rozmawiamy w cztery oczy!!

Ciąg dalszy rozmowy można by rozpisać na warianty, tak samo jak przeprowadzenie ewentualnej eskalacji, ale wyszłaby nam z tego książka. Jestem przekonany, że większość Czytelników, których dotyczą takie sytuacje po analizie tego, co napisałem będzie w stanie „dośpiewać sobie” ciąg dalszy, a kto tego nie potrafi, to lepiej niech nie zabiera się za używanie tej metody. Sama „teoria” też niezbyt wiele Wam pomoże, takie rozmowy trzeba wyćwiczyć! No ale macie przynajmniej niezły punkt wyjścia.

Jeszcze raz podkreślam, że jest to przykładowe rozwiązanie napisane na szybko bez znajomości wielu, być może bardzo istotnych faktów, dlatego bądźcie ostrożni z kopiowaniem 1:1. Samo podejście jest jednak użyteczne i sprawdziło się w bardzo wielu przypadkach praktycznych i to na różnych szczeblach.

Ważnym jest też, że  nie robimy żadnych manipulacji, trików, erystyki, NLP itp. tylko wypreparowujemy prawdę, a potem w razie konieczności walimy nią jak maczugą w leni i kombinatorów :-) Oczywiście o ile nie da się z nim wcześniej „porozumować”, bo od tego zaczynamy tak czy inaczej. Dopiero jak ktoś nie chce/nie potrafi myśleć, to mamy „licence to kill”

Jak Wam się to podoba Koleżanki i Koledzy z IT? :-)

Zapraszam do wypowiedzi w komentarzach.

Komentarze (26) →
Alex W. Barszczewski, 2012-01-13
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Upierdliwy klient wewnętrzny działu IT

W dyskusji pod poprzednim postem pojawiła się następująca sytuacja:

„jesteś specjalistą od IT i działasz dla klientów wewnętrznych. Zostaje zgłoszony problem. Idziesz, i okazuje się że użytkownik chce na Ciebie przerzucić swoje własne obowiazki. NIe zapłacą Ci dodatkowo za ich wykonanie. Próba naświetlenia sytuacji nie znajduje zrozumienia, bo jedyne co taki cżłowiek chce usłyszeć, to “zrobię to za Ciebie i nie musisz się martwić”. Każda inna odpowiedź jest ignorowana. „

Ponieważ odpowiedź nie do końca pasowałaby do tamtej dyskusji, zajmę się nią tutaj, bo takie sytuacje ciągle się zdarzają i może przydać się to wielu osobom.

Procedura postępowania w takich przypadkach jest bardzo prosta i sprowadza się do zadania sobie lub drugiej stronie odpowiednich pytań i adekwatnej reakcji na nie:

  1. czy jesteś absolutnie stuprocentowo pewien, że to, co od Ciebie oczekuje ten człowiek nie jest w zakresie Twoich obowiązków?
    -nie – koniecznie upewnij się jaki jest faktyczny stan rzeczy. Potem idziesz ponownie do punktu 1 :-)
    -tak – idziesz do punktu 2
  2. czy użytkownik zdaje sobie sprawę z tego, że próbuje przerzucić na Ciebie część swoich obowiązków?
    – nie – uświadamiasz go o tym i idziesz do punktu 3
    – tak – oświadczasz, że „oboje zdajecie sobie sprawę że jest to próba przerzucenia jego obowiązków na Ciebie”  i idziesz do punktu 3
  3. czy ten człowiek może zrobić dla Ciebie coś pożytecznego (nazwijmy to sprawą A), co ułatwi Ci życie w firmie i byłoby trudne do załatwienia w inny sposób?
    – tak – mówisz mu, że mimo iż nie jest to Twoim obowiązkiem chętnie go wesprzesz jeśli on wesprze Cię w sprawie A. Idziesz do punktu 4
    – nie – idziesz do punktu 5
  4. pytasz, czy możesz liczyć na konkretne wsparcie w sprawie A?
    – tak – umawiacie się konkretnie i wiążąco, po czym mówisz mu „ zrobię to za Ciebie i nie musisz się martwić” :-) Potem pilnujesz, czy on wykonał swoją część zobowiązania KONIEC
    – nie – idziesz do punktu 5
  5. Mówisz delikwentowi, „że to, co on próbuje jest wynikającym z lenistwa lub niekompetencji marnowaniem cennych i ograniczonych zasobów firmy „ (dokładnie takie słowa) „do którego działając w jej najlepszym interesie nie możesz dopuścić.” Pytasz, czy zależy mu na rozgłaszaniu takiego faktu?
    – nie – mówisz mu „to nie rób tego więcej” i uznajecie sprawę za niebyłą KONIEC
    – próby dalszej dyskusji – zakańczasz ją i idziesz do punktu 6
  6. Robisz notatkę z tej rozmowy i meldujesz Twojemu managerowi wynikającą z lenistwa usera próbę zmarnowania cennych i ograniczonych zasobów waszego działu. W miarę możliwości kalkulujesz wartość zmarnowanego czasu w złotówkach, jeśli wystąpiło to kilka razy, to podaj sumę skumulowaną. Ważne jest, aby ta kwota była realistyczna, bo to kwestia Twojej wiarygodności. Prosisz managera o podjęcie właściwych kroków, aby temu marnotrawstwu zapobiec w przyszłości. Pamietaj aby nie skarżyć się na Twój los (to nikogo specjalnie nie obchodzi), ale pokazać wynikający z sytuacji „ból” firmy i/lub managera!
    Dalsze rozgrywanie tego z własnym managerem wymagałoby osobnego omówienia, czego nie chcę tutaj robić. To co powiedzieliśmy mu powyżej stawia go pod lekka presją, bo dla managera sytuacja, kiedy ktoś potem może mu zarzucić, że wiedział o stratach w jego obszarze odpowiedzialności i nic nie zrobił jest bardzo niekomfortowa. Tak się wyrzuca z pracy ludzi nawet na dość wysokich stanowiskach :-)

Opisany powyżej sposób postępowania jest przy właściwym wykonaniu bardzo skuteczny, niemniej warto powiedzieć parę słów ostrzeżenia:

  • Podejście dotyczy wyłącznie klientów wewnętrznych. Przy klientach zewnętrznych sprawa jest często jeszcze bardziej skomplikowana i o ile w mojej pracy zawodowej zazwyczaj mogę komuś doradzić coś skutecznego w danym konkretnym przypadku, o tyle nie podejmuję się zawrzeć tego w takim prostym i ogólnym opisie jak powyżej
  • Nawet w wypadku klientów wewnętrznych powyższy opis jest z konieczności uproszczony i nie uwzględnia takich możliwych czynników jak sytuacja polityczna w firmie, czy tez długoterminowe strategiczne rozgrywki.
  • Decydującym będzie umiejętność praktycznego (patrz ten post) wykorzystania moich wskazówek, ale niech ten tekst będzie dobrym początkiem własnych eksperymentów.

Dodatkowo warto może jeszcze zajrzeć na stary post http://alexba.eu/2007-04-11/zarzadzanie-i-motywacja/goracy-kartofel/

Zapraszam do (ostrożnego) eksperymentowania i dyskusji na blogu.

PS: Mam wrażenie, że ten post może być bardzo przydatny dla wielu specjalistów IT pracujących w firmach. Są to zazwyczaj inteligentni i kompetentni w swoich zakresach ludzie, którzy niepotrzebnie dają się frustrować przypadkom takim jak opisany na początku postu.  Jeżeli jesteście podobnego zdania, to proszę pomóżcie mi, aby jak najwięcej Waszych kolegów ten post mogło przeczytać (podeślijcie im link tutaj, może ktoś wrzuci na Wykop ;-))

PPS: W międzyczasie mamy w następnym poście opisany przypadek szczególny


Komentarze (41) →
Alex W. Barszczewski, 2012-01-12
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera, Wykorzystaj potencjał

Nie masz prawa (prawie) do niczego cz.2

Podyskutujmy o kilku konkretnych przykładach uzurpowania sobie prawa do czegoś ,które bardzo negatywnie wpływa na nasze relacje z wieloma ludźmi.

Zacznijmy od dość powszechnego i bardzo problematycznego przypadku, o którym w komentarzu pod poprzednim postem wspomniała Ewa W.

Omawiana sytuacja ma miejsce wtedy wtedy, kiedy ktoś, nie będąc do tego w żaden konkretny sposób zobowiązany robi dla nas coś dobrego. Jeżeli ten dobry uczynek się powtarza, to wiele osób zaczyna zachowywać się, a przynajmniej myśleć, jakby spełnianie go było obowiązkiem tego darczyńcy. A to jest poważny błąd, zwłaszcza w stosunku do ludzi, którzy sami osiągnęli coś w życiu i normalnie mogliby być dla nas cennym źródłem wiedzy i zasobów. Ludzie Ci zazwyczaj:

  • nie są zdesperowani, aby ktoś za wszelką cenę ich lubił.
  • żyjąc w sporym oderwaniu od wielu konwenansów i programów społecznych doskonale zdają sobie sprawę, kiedy robią coś wyłącznie z własnej, dobrej i nieprzymuszonej woli.

U takich jednostek, kiedy są skonfrontowane ze wspomnianą roszczeniową postawą automatycznie uruchamia się program szybkiej selekcji. Nawet jeśli w drobniejszych sprawach nie oznacza to od razu „odstrzelenia” takiego znajomego, to gotowość zrobienia czegoś dla niego spada drastycznie. Zabawne jest to, że większość delikwentów nawet tego nie zauważa. Wyjaśnienie jest bardzo proste. Są oni przyzwyczajeni do typowego poziomu możliwości i życzliwości w swoim otoczeniu, a ten jest z mojego puntu widzenia zazwyczaj niewielki. Wchodząc w bliskie i przyjacielskie relacje z osobami takimi jak ja, ktoś taki rzadko w pełni zdaje sobie sprawę, z czego w razie potrzeby może skorzystać. A ja oczywiście też nie „przechwalam się” tym :-) Czyli może być tak, że ktoś przyzwyczajony do wsparcia max. 5, poznawszy mnie szacuje to, co może otrzymać ode mnie na maksymalnie 10, podczas, gdy tak naprawdę jest to 200!! Nic dziwnego, że jeśli  te możliwości zostaną mu zabrane, to taka osoba sobie takiej straty nawet nie uświadomi. A ja w myśl mojej zasady „nie udzielaj konsultacji bez zlecenia” tez się z tym nie będę wychylał! Ale teraz pomyślcie, biorąc pod uwagę, że nie jestem jedynym takich człowiekiem na świecie, jak często coś podobnego się zdarza i co w naszej bardzo konkurencyjnej rzeczywistości taka strata oznacza. Ile potencjału do pójścia w górę jest marnowane tylko z powodu ubzdurania sobie, że nam się coś należy!! Po to właśnie pisze ten post.

Czy wyraziłem się jasno i przyda się to komuś?

W następnych odcinkach podam parę mniej oczywistych wariantów takiego zachowania, a teraz zapraszam do dyskusji

PS: Jestem dość zmęczony, audio będzie jutro

Komentarze (47) →
Alex W. Barszczewski, 2012-01-10
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera, Wykorzystaj potencjał

Nie masz prawa (prawie) do niczego!!

W ostatnich 2 postach cyklu zajęliśmy się stosunkowo łatwym tematem zdobywania umiejętności praktycznych. Nawiasem mówiąc ciekaw jestem ilu z Was zmotywowały one do analizy i przede wszystkim zmiany podejścia do tego ważnego tematu? :-)

Od dzisiaj zajmiemy się czymś trudniejszym, a mianowicie „umiejętnością nawiązywania oraz podtrzymywania bliskich i serdecznych relacji z innymi ludźmi „

Na początek koniecznie przeczytajcie uważnie następujące posty:

http://alexba.eu/2006-04-03/rozwoj-kariera-praca/twoje-kontakty-czy-jestes-milym-czlowiekiem/

http://alexba.eu/2007-03-30/rozwoj-kariera-praca/optymalna-strategia-postepowania-z-innymi-ludzmi/

http://alexba.eu/2008-10-29/szacunek-i-zaufanie-u-innych/promien-slonca/

http://alexba.eu/2007-12-07/rozwoj-kariera-praca/tu-i-teraz/

http://alexba.eu/2007-12-04/rozwoj-kariera-praca/feedback-korzystanie/

http://alexba.eu/2007-10-28/rozwoj-kariera-praca/pytaj-bez-strachu/

http://alexba.eu/2007-03-24/rozwoj-kariera-praca/skuteczne-nawiazanie-dobrego-kontaktu-z-innym-czlowiekiem/

http://alexba.eu/2006-04-11/rozwoj-kariera-praca/kontakty-z-ludzmi-podkreslac-roznice-czy-podobienstwa/

Nawiasem mówiąc, jak chcecie podyskutować na któryś z powyższych tematów, to proszę zróbcie to pod odpowiednim postem, nie tutaj !!

Zastosowanie wskazówek tam zawartych da Wam już sporą przewagę nad wieloma ludźmi wokół nas, których umiejętności socjalnych nie waham się przyrównać do młócki cepem na klepisku :-)

Powyższe posty to jest oczywiście przedszkole tego, co jest możliwe i zaczynając od dziś będę w miarę możliwości i ograniczeń (blog w internecie zamiast bezpośredniego pokazania) rozmawiał z Wami o różnych, często subtelnych elementach, które mogą zrobić ogromną różnicę w Waszych kontaktach z innymi ludźmi. Niektóre będą się Wam wydawać błahe lub dziwne, ale to one często są tą „różnicą, która robi różnicę” w naszych relacjach z otoczeniemi, a co za tym idzie i w jakości naszego życia. Warto podkreślić, że sama wiedza o nich będzie bezużyteczna, o ile nie będziecie tego stosować we własnym życiu, a do tego trzeba nabyć praktycznych umiejętności.

Jeśli ktoś nie jest zdeterminowany do tego, to może sobie oszczędzić czas, który przeznaczyłby na czytanie i pójść np. do kina :-)

Porozmawiajmy więc o stwierdzeniu zawartym w tytule.

W moich kontaktach z innymi generalnie stosuję zasadę, że poza:

  • bardzo ogólnymi i dość minimalistycznymi elementami wzajemnego przyzwoitego traktowania się oraz
  • rzeczami do których ktoś zobowiązał się w ramach jednoznacznej umowy

nie mam prawa oczekiwać od kogoś innego określonych działań czy zachowań. Kropka.

Oznacza to, że:

  • pominąwszy przypadki wyliczone powyżej nie wywieram presji na innych aby coś konkretnego dla mnie zrobili, szczególnie jeśli wiązałoby się to z kosztami lub wyrzeczeniami z ich strony
  • jeśli ktoś robi cokolwiek dla mnie, co wykracza poza te powyższe dwa przypadki, to traktuję to jako prezent i jestem temu człowiekowi po prostu wdzięczny

Moim ulubionym nastawieniem i stwierdzeniem jest:

„Chcę, abyś działał/a zgodnie z Twoim najlepszym interesem. Jeśli będzie to w sprzeczności z naszymi dotychczasowymi ustaleniami, to renegocjujmy je.”

Co to daje?

  • brak presji z mojej strony daje ludziom ogromny luz przy wchodzeniu ze mną w relacje wszelkiego rodzaju. To powoduje, że mam z bliźnimi bardzo szeroką gamę tych ostatnich, do wielu nigdy by nie doszło, gdyby ludzie ci mieli chociaż cień podejrzenia, że pójdą za nimi jakiekolwiek dodatkowe oczekiwania lub  wymagania z mojej strony. Nie muszę tłumaczyć, jak bardzo wzbogaca to moje życie, nie tylko konto bankowe :-)
  • ponieważ traktuję większość tego, co robią dla mnie inni ludzie jako prezent i jestem im za to autentycznie wdzięczny, to jakoś otrzymuje coraz więcej i więcej, często wcale o to nie prosząc. Myślę (i gdzieś czytałem nawet o takich badaniach), że my ludzie od małego mamy gdzieś głęboko zakorzeniony taki program robienia czegoś dobrego dla innych, tylko musi to być docenione i nie może być wymuszone czy też nadużyte. To może tłumaczyć to zjawisko

Poprzestańmy na razie na tych dość ogólnych stwierdzeniach, aby dać Wam możliwość swobodnej interpretacji i przyjrzenia się jak robicie to dotychczas. W następnym odcinku przyjrzymy się konkretnym przypadkom z życia, a w międzyczasie zapraszam do dyskusji w komentarzach.

____________
Tutaj możesz pobrać wersję dźwiękową (kliknij na link prawym klawiszem myszy, a potem na “Zapisz element docelowy jako…”)
Komentarze (33) →
Alex W. Barszczewski, 2012-01-07
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera, Wykorzystaj potencjał

Jak nas oceniają

W jednym z ostatnich postów http://alexba.eu/2011-12-12/rozwoj-kariera-praca/wykorzystaj-potencjal/zdobywanie-umiejetnosci-praktycznych/ pisałem o różnych podejściach do zdobywania umiejętności praktycznych.

Obranie właściwej strategii (szczególnie bardzo duży odsetek elementów praktycznych) w znakomitej większości przypadków pozwala nam na uzyskanie przewagi konkurencyjnej nad „studentami” działającymi według średniowiecznych, scholastycznych metod.

To jest jedna, bardzo ważna strona medalu, niemniej nie jest to wszystko na ten temat.

Drugim, rzadko uświadamianym aspektem, jest fakt, że nasze podejście ma często wielki wpływ na to, jak postrzegają nas ludzie, którzy mogliby posunąć naszą karierę życiową bardzo do przodu. O ile nie zamykamy sie w jakiejś ludzkiej monokulturze (pisałem o tym http://alexba.eu/2006-03-25/rozwoj-kariera-praca/twoje-kontakty-oaza-monokultura-czy-zroznicowanie/ ) to od czasu do czasu spotykamy osoby, które nie tylko są chętne aby pomagać rozwijać się innym, ale też maja do tego odpowiednie środki. Te osoby oczywiście nie lubią, kiedy ich czas lub zasoby są marnowane, dlatego najpierw uważnie przyglądają się potencjalnym beneficjentom. Jednym z często stosowanych kryteriów jest właśnie to, czy dany kandydat robi coś praktycznie zbierając doświadczenia, czy tylko zajmuje się teorią. Tylko to kryteriom prowadzi do kolosalnych różnic „na wyjściu”. Ja chętnie pomagam ludziom, ale nawet u mnie w przypadku studentów prowadziło to np. do

  • przyjacielskiej rady dla teoretyka
  • ufundowania rocznego stypendium plus wsparcie sprzętowe dla praktyka, który nie bał się wystawić głowę na zimny wiatr rzeczywistej gospodarki rynkowej :-)

Jest to różnica na starcie wobec bezwartościowości dyplomów wielu polskich uczelni? A przecież nie jestem odosobnioną jednostką, która robi takie rzeczy!!

Czy się to komuś podoba, czy nie, warto sobie ten fakt uświadomić – pewni ludzie na to patrzą

Innym, podobnym tematem jest kwestia rekomendowania kogoś, czy nawet informowania o pewnych sposobnościach na rynku pracy. W wypadku „praktyków” często sam z siebie mówię różnym atrakcyjnym (z punktu widzenia możliwości kariery) praco-/zleceniodawcom „ to jest człowiek, którego powinieneś poznać”. „Teoretykom” co najwyżej powiem „spróbuj tam i tam”.

I znowu nie jestem jedynym człowiekiem stosującym takie zróżnicowanie.

Może to zrobić dużą różnicę? Z pewnością!!

To, co napisałem powyżej powinno dać wielu z Was poważnie do myślenia i mam nadzieję, że będzie prowadziło do konstruktywnych wniosków.

Warto też wspomnieć, że szczególnie u młodych ludzi po studiach to przejście z „teoretyzowania” do praktycznego zdobywania umiejętności (mówimy tutaj o proporcjach, o których pisałem w poprzednim poście na ten temat) niekoniecznie jest drogą jednokierunkową (niestety). Zdarzało mi sie obserwować „recydywę” takich ludzi i „zastępcze” „poszerzanie wiedzy teoretycznej” wtedy, kiedy była sposobność i możliwość, do podjęcia konkretnego działania. To prawie zawsze oznacza kolosalną stratę wizerunkową i przestrzegam przed takim postępowaniem.

Macie materiał do przemyśleń? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Wersja audio będzie później, bo pisze w Eurocity :-)

Komentarze (30) →
Alex W. Barszczewski, 2011-12-30
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Wesołych Świąt!!

Przez parę ostatnich dni byłem nieco wyłączony, dlatego w ostatniej chwili śpieszę z życzeniami.

Życzę Wam udanych i wesołych Świąt!

A to oznacza:

Wszystkim tym, którzy z przekonania świętują te dni w tradycyjny sposób życzę obficie zastawionego stołu, przy którym siedzieć będą ludzie dla Was ważni z którymi nie tylko będziecie razem jeść i pić, ale też prowadzić rozmowy pełne treści i znaczenia.

Tym, którzy nie świętują Świąt, życzę znalezienia przyjemnego alternatywnego zajęcia. Jeśli znacie drugą taką, pasująca osobę, to nie muszę Wam podpowiadać jakie aktywności pobiją atrakcyjnością wszystkie choinki i nawet najlepiej zastawiony stół :-)

Tym z Was, którzy zmuszeni konwenansami i presją rodziny spędzą te dni w gronie ludzi, z którymi woleliby być (ewentualnie) wyłącznie na zdjęciu życzę maksymalnego wkurzenia się, abyście wreszcie w 2012 mieli motywację do podejmowania własnych, dorosłych decyzji. Jakiś pożytek z tego musi być :-)

Wasz

Alex

Komentarze (11) →
Alex W. Barszczewski, 2011-12-24
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Relacje z innymi ludźmi

Wyrzuć śmieci

Dziś mały post poza głównym tematem naszych nowych dyskusji.

Jedna z czytelniczek pod postem „Nasz niewykorzystany potencjał” miedzy innymi  napisała:

„przynajmniej w Polsze jest taka zasada, że jeśli komuś idzie lepiej(albo na kogoś takiego się zapowiada) to się go gnoi. Nie wiem ile czasu zajmuje mi ukrywanie przed innymi tego,że mi się dobrze wiedzie. Bo im bardziej jestem zadowolona z życia i o tym mówię, tym szybciej ewakuują się znajomi, a to podchodzi pod punkt drugi”

To nie jest zasada. To smutny fakt, że pewna grupa polskiego (i nie tylko zresztą polskiego) społeczeństwa to prymitywni i zawistni mali ludzie (niezależnie od wykształcenia), ale to tylko grupa. Są też u nas ludzie, którzy widząc Twoje wysiłki i sukcesy będą Ci dopingować i dodawać otuchy. I takich trzeba zbierać wokół siebie!!!
W stosunku do tych zawistnych bidaków należy:
  • stosować ostrą selekcję i nie wpuszczać ich w nasze życie. Polecam do tego lekturę postów „Szybka selekcja ludzi, dlaczego warto?” oraz „Szybka selekcja – jak to robi Alex”
  • ponieważ zawistność i małość często idzie w parze z arogancją, a taka kombinacja źle wpływa na szanse w biznesie, to trzeba spokojnie pozwolić im  na wykończenie się ekonomiczne
  • ponieważ zawistność i małość zazwyczaj długoterminowo źle wpływają na zdrowie, trzeba tez pozwolić im wykończyć się fizycznie.

Jak widzicie część powyższych mechanizmów działa automatycznie, trzeba tylko pozwolić im funkcjonować przez pewien czas.

Ważne jest:

  • jeżeli mamy takie „śmieci w naszym bliskim otoczeniu, to trzeba bezlitośnie pozbyć się ich jak najszybciej. Stawką jest nasze zdrowie fizyczne, psychiczne i szczęście w życiu
  • jeżeli odkryjemy, że żyjemy na całym „wysypisku śmieci”, to trzeba się jak najszybciej i bez zbędnych sentymentów ewakuować. Stawka: patrz powyżej
  • jeżeli ktoś z tych małych, zawistnych pod wpływem jakiegoś olśnienia nagle się zmieni, to możemy dać mu jedną (powtarzam jedną) szansę na zaistnienie w kręgu normalnych ludzi. Bądźmy wielkoduszni, ale nie naiwni! Nie dajmy się też nabierać na „cudowne przemienienia” jak to, przy ostatnich wyborach prezydenckich :-)

Tyle moich rozważań na szybko, zapraszam do dyskusji w komentarzach.

____________
Tutaj możesz pobrać wersję dźwiękową (kliknij na link prawym klawiszem myszy, a potem na “Zapisz element docelowy jako…”)
Komentarze (63) →
Alex W. Barszczewski, 2011-12-14
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 36 of 83« First...102030«3435363738»405060...Last »
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Ważna decyzja na początek roku 2026
  • Jak mieć więcej możliwości wyboru w życiu
  • Jak zdobyć krytyczne umiejętności aby dobrze żyć
  • Ludzie marnują życie w pracy. Ty nie musisz.
  • Wybierz siebie- nikt inny tego nie zrobi

Najnowsze komentarze

  • Pozorny overkill  (39)
    • Ewa W: Meg, to co piszesz jest...
    • Meg: Bywa i tak, że jak przychodzi...
    • Ewa W: Meg, nie chodzi o słowo...
    • Meg: Użyłam słowa „trudnośc...
    • Ewa W: Meg, wyboldowane miało byc...
  • Związek a zarobki partnerów?  (180)
    • Thomas: Witam.przeczytałem z uwaga...
  • Spotkanie Czytelników  (158)
    • Witold W. Wilk: Witaj Alex, Z chęcią...
    • Krzysztof Tadeusz: Witam, Czytam...
    • Marysia: Własnie modyfikuję moje...
    • Bartek: Witam ! Jak najbardziej...
    • MADA: extra! pomysł aby poznać...
  • Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?  (673)
    • Alabama: A co sądzicie o testach na...
    • Alex W. Barszczewski: Alabama...
    • Krzysztof Kroszka: Alabama Po...
    • Alabama: Moja polonistka zarzuca mi...
    • Alex W. Barszczewski: Wieczny frajer...
  • Parę informacji o Biblioteczce  (74)
    • Alex W. Barszczewski: Piotr Ciesze...
    • Piotr_Kow: Pozwólcie na kilka...
  • Jaka jest Twoja definicja sukcesu?  (35)
    • Alex W. Barszczewski: JJ Nie ma...
    • JJ: Alex, Oczywiście:) Nic tu nie...
    • Alex W. Barszczewski: JJ Piszesz:...
    • JJ: Alex, Oczywiście nie ma co...
    • Alex W. Barszczewski: JJ Powszechność...
  • Typowe strategie podrywania :-)  (89)
    • Justyna F.: Po kilku spotkaniach już...
  • Kiedy nie pasuje nam temat rozmowy….  (59)
    • Alex W. Barszczewski: Anonimowy...
    • A: Ze względu na fakt, iż mój pobyt...
  • Czy Google jest Twoim przyjacielem?  (65)
    • KP: Ja po wpisaniu swojego imienia i...
  • Eksperyment 2009 – rekrutacja  (159)
    • Alex W. Barszczewski: Mirek Jak już...
  • We własnej sprawie..  (4)
    • Alex W. Barszczewski: Wreszcie...
  • Miejsce na szczęśliwy przypadek  (51)
    • Alex W. Barszczewski: JJ Piszesz:...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (25)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026