Reaktywujemy blog :-)

Witajcie po bardzo długiej przerwie!

Tak długiego zawieszenia aktywności na blogu (od kwietnia) jeszcze nie było w całej jego ponad ośmioletniej historii. Wielu z Was pisało do mnie z zapytaniami, czy u mnie wszystko w porządku – bardzo Wam za tę troskę dziękuję!! Jest bardzo w porządku!!!

Ponieważ jest to pierwszy post i tak dawno nie mieliśmy kontaktu, to dziś pozwolę sobie na luźne „poplotkowanie” co się w międzyczasie wydarzyło, a konkretne i praktycznie użyteczne posty zacznę od następnego wpisu. Zgoda?

Pamiętacie post http://alexba.eu/2014-02-25/jak-to-robi-alex/kupilem-sobie-buty-zimowe/ kiedy to pod wpływem zastanawiania się nad moim życiem postanowiłem przerwać trwająca od połowy lat dziewięćdziesiątych (a wiec prawie tak długo, jak niektórzy z Was żyją :-) ) rutynę polegającą na „emigrowaniu” każdej zimy do cieplejszych klimatów, takich jak Floryda, czy potem Wyspy Kanaryjskie? Mimo ewidentnych plusów takiego rozwiązania i głosów podziwu znajomych,  szczera analiza moich potrzeb wykazała, że siedząc sobie w ciepełku i nawet spędzając tam bardzo mile czas zacząłem wmawiać sobie, że to jest to, co naprawdę chcę i potrzebuję!! To była bardzo ciekawa konkluzja i polecam każdemu, kto zrealizował jakieś swoje duże marzenie, aby od czasu do czasu przyjrzał się, czy aby na pewno ono go dalej uszczęśliwia.  Inaczej łatwo możemy stać się jego więźniem, i to niezależnie od tego, jak bardzo biją nam brawo zewnętrzni obserwatorzy.

Takie coś zdarzyło mi się już po raz drugi w życiu i o tym napisze wkrótce specjalny post, bo temat jest ważny a wiele osób wpada w taką pułapkę.

Jak już pozostałem w kraju, to zgodnie  moimi potrzebami zacząłem spotykać się pro bono i rozmawiać z bardzo wieloma ludźmi w różnym wieku, których wszystkich łączyła pewna otwartość i ciekawość świata. Najwięcej wśród nich było młodych ludzi, rekordem była 4 godzinna dyskusja (bez przerwy!!) z ponad 360 osobami na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, było też sporo takich na 100-120 osób, nie licząc spotkań w bardziej kameralnym gronie. Te wymiany poglądów  pozostawiły (mam nadzieję :-) ) nie tylko wartościowe refleksje u Uczestników, ale też miały w rezultacie ogromny pozytywny  wpływ na mnie. Mogę tutaj śmiało podziękować Wam za to, że dzięki nim i dzięki interakcjom z Wami, przez ten okres stałem się człowiekiem, który jeszcze więcej widzi, rozumie i odczuwa!! Tak robienie dobrych rzeczy działa w obie strony.

Oczywiście cały ten proces nie polegał na teoretyzowaniu i rozważaniach, lecz bardziej na śmiałym eksperymentowaniu i często robieniu różnych, dość „odjechanych” rzeczy  :-) Nie wszystko przy tym szło gładko, były takie okresy, kiedy mentalnie miałem potężną „sieczkę w głowie”, zderzając się z sytuacjami, które były dla mnie pod wieloma względami bardzo nowe. Aktualnie zastanawiam się, którymi z nich mogę się z Wami podzielić, tak aby było to z pożytkiem dla Was a jednocześnie chroniło moja prywatność :-)   Coś interesującego na pewno znajdziemy :-)

Jak łatwo sobie wyobrazić, tak intensywne życie w realu bardzo skutecznie konkurowało z blogiem i spowodowało jego zawieszenie, które właśnie kończymy. Przy okazji przepraszam też, za mała responsywność na wiele maili, które otrzymałem w tym czasie, zwłaszcza tych, w których wyłacznie chcieliście coś ode mnie.

Co będzie dalej?

Jak zwykle zależy mi na maksymalnej użyteczności tego, co robię i publikuję, dlatego:

  • Blog został przeniesiony z USA na szybki serwer w Polsce (Dziękuję bardzo Piotrowi Synowcowi za przeprowadzenie tej operacji :-) )
  • Wkrótce rozstaniemy się z „zerowym designem” bloga starając się dobrać jego układ tak, aby był on bardziej czytelny i użyteczny. Nie zapomnimy też o wygodzie czytania go na tabletach i komórkach.
  • Obiecuję co najmniej raz w tygodniu publikować nowy post :-)
  • Rozważam nagrywanie postów też w postaci video/podcastów wraz z publikowaniem transkrypcji dla tych, którzy wolą czytać. Jak wiecie, nie jestem najszybszy w pisaniu i chcę skrócić czas potrzebny na stworzenie nowego tekstu. To zapewni częstsze się ich ukazywanie.  W tej chwili rozglądam się za kimś, kto robiłby transkrypcje pisząc szybciej niż ja :-) Rozglądam się też za jakimś prostym rozwiązaniem edytowania videocastów i wyciągania z nich ścieżki dźwiękowej. Mam Adobe Premiere Elements 10 i chyba będę musiał nauczyć się obsługiwać go, chyba że ktoś z Was ma lepsze propozycje, z których istnienia nie zdaję sobie sprawy. Proszę o rady i propozycje.
  • Wprowadzimy regularny videocast/podcast w którym odpowiadam na Wasze konkretne pytania zadane np. na Facebooku (https://www.facebook.com/alex.barszczewski) albo Twitterze (https://twitter.com/alexba ). Pytania możecie zadawać od natychmiast :-) proszę tylko o pewne minimum konkretności w ich zadawaniu. Jeżeli zaakceptujecie pewien brak perfekcyjności technicznej w odpowiedziach, to mogę zacząć odpowiadać na nie w bardzo niedługim czasie :-)
  • Wypowiedzcie się proszę w komentarzach, jaka forma publikacji (tekst/audio/wideo) miałaby największą wartość użytkową dla każdej/każdego z Was
  • Potrzebuje Waszej rady/pomocy w kwestii powiadomienia jak największej grupy Czytelników, że blog jest znów aktywny. Dawniej załatwiał to RSS ale  chyba czasy trochę się zmieniły. Jak to najlepiej zrobić?
  • Mam dla Was dodatkowa niespodziankę :-)   Od wielu lat prowadzę z Sandrą  bardzo szczere i otwarte rozmowy o różnych aspektach życia i biznesu. Oboje bardzo mocno stoimy w obydwu tych dziedzinach i nasze rozmowy bardzo rozszerzyły wzajemne pojęcie o tym, jak wiele rzeczy funkcjonuje z kobiecego i męskiego punktu widzenia. Ostatnio stwierdziliśmy, że gdybyśmy nagrali to, o czym spontanicznie rozmawiamy i tylko wycieli jakieś zbyt osobiste szczegóły, to mogłoby to być wartościowe dla wielu Czytelników.  Jak to wyjdzie zobaczymy :-) Wyzwaniem jest to, że oboje sporo podróżujemy, a chcemy rozmowy przeprowadzać jak zwykle „na żywo”, twarzą w twarz, więc nie możemy tego robić np. co tydzień. Najbliższy termin, który jest możliwy na takie spotkanie to dopiero początek listopada i wtedy spróbujemy cos nagrać. Na razie pozdrawiamy Was na zdjęciu, które zrobiliśmy po podjęciu decyzji o tym eksperymencie :-)
    Sandra Alex
  • Nadal bardzo chętnie będę pro bono spotykał się z grupami Czytelników, szczególnie jeśli będą to spotkania dla nich bezpłatne. Jeśli ktoś ma pomysł na takowe i odpowiednią grupę zaangażowanych Uczestników, to proszę o kontakt, najlepiej dużo wcześniej. Przy odpowiednim podejściu jest to łatwiejsze niz myslicie. O moich wystąpieniach napiszę odrębny post.

Tyle na razie. Jeśli macie jakiekolwiek inne pomysły i sugestie, to proszę napiszcie albo w komentarzach albo na kontakt (małpa) alexba.eu
Bedę Wam za to bardzo wdzięczny.

Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na odzew :-)

PS: Mamy mały problem techniczny, polegający na tym, że po dodaniu komentarza pojawia sie pusty komentarz od “Anonima” :-(  Usuniemy go prawdopodobnie wkrótce, najpóxniej wraz ze zmiana wyglądu bloga, prosze o odrobine cierpliwości. Wasze komentarze nie giną i albo są od razu publikowane, albo system wrzuca je do moderacji, skąd wyjmuję je tak szybko jak to możliwe.

 

 

 

 

Co robić jak nie wiesz co zrobić w życiu – nowa książka Alexa

Temat zawarty w tytule był najczęściej komentowanym postem na tym blogu ( http://alexba.eu/2007-01-18/rozwoj-kariera-praca/co-zrobic-kiedy-sie-nie-wie-co-chce-sie-robic-w-zyciu/ ) gdzie doczekał się ponad 640 komentarzy. Wtedy był on aktualny dla stosunkowo młodych ludzi, którzy szukali dopiero swojej drogi w życiu. W międzyczasie ten dylemat dotyka dodatkowo ludzi w tzw. kwiecie wieku i nie wygląda na to, aby taka sytuacja miała się zmienić. Potwierdziło to zarówno powodzenie miniserii na ten temat opublikowanej w naTemat.pl

http://alexbarszczewski.natemat.pl/89811,co-robic-jak-nie-wiesz-co-robic-w-zyciu

http://alexbarszczewski.natemat.pl/90559,co-robic-jak-nie-wiesz-co-zrobic-w-zyciu-cz-2

http://alexbarszczewski.natemat.pl/91373,co-robic-jak-nie-wiesz-co-zrobic-w-zyciu-cz-3

jak i wiele rozmów, które przeprowadziłem ostatnio zarówn o w ramach spotkań „Sukces w relacjach”, jak i poza nim.

Ponieważ mam już wiele materiałów i notatek na ten temat, to czas zabrać się za pisanie :-)

To, podobnie jak “Sukces w relacjach międzyludzkich”  znów ma być bardzo praktyczna książka napisana przez weterana wielu działań w życiu, czasami solidnie poobijanego, czasami w sytuacjach „bez wyjścia”, które jednak wszystkie dało się jakoś zakończyć mniejszym czy większym sukcesem. Tymi doświadczeniami, wraz  z konkretnymi zaleceniami i metodami  będę się z Wami dzielił na stronach tego, co napiszę.

Jak zwykle piszę tę książkę nie „sobie a muzom”, a dla Czytelników to mam prośbę do Was:

Jeśli macie jakieś szczególne problemy, pytania lub sugestie związane z tematem zawartym w tytule, to proszę napiszcie mi maila na adres kontakt(małpa)alexba.eu ze słowami „Co robić” w tytule wiadomości.  Będę Wam bardzo wdzięczny i oczywiście w miarę możliwości uwzględnię te rzeczy w gotowej książce.

Zapraszam do wypowiedzi

 

Ważne refleksje dla studentów

Siedzę właśnie w pociągu z Lublina i zastanawiam się nad wczorajszym spotkaniem z młodymi ludźmi.

Było ciekawie, a chwilami wręcz „gorąco”, wiele osób po zakończeniu imprezy dziękowało mi za inspiracje. To miłe. Z drugiej strony, mimo niewątpliwie interesującej rozmowy nie mogę się oprzeć wrażeniu, że większość Uczestników, w stosunku do tego, co było możliwe, zrobiła stosunkowo mały użytek z istniejącej sposobności. A sposobność ta wyglądała następująco:

  • Macie faceta, który oprócz tego, że od ponad 20 lat zajmuje się rozwiązywaniem problemów i szkoleniem poważnych klientów, a jest w biznesie 27 lat w ogóle, to jeszcze od wielu lat nieźle żyje mając mnóstwo wolnego czasu i zasoby na robienie różnych ciekawych rzeczy
  • Jeśli klient korzysta z jego wiedzy, doświadczenia i pomysłów, to kosztuje to dużo pieniędzy
  • Człowiek ten jest znany z prowadzenia chyba najtwardszych na rynku, a jednocześnie bardzo skutecznych warsztatów komunikacyjnych
  • Ten sam człowiek staje przed Wami i mówi „przez najbliższe 3 godziny wszystko co wiem stoi Wam bezpłatnie do dyspozycji. Możecie pytać o wszystko, za wyjątkiem tajemnic innych ludzi i organizacji”.  Dla ułatwienia,  byliście o takiej formule uprzedzeni.

Normalnie należałoby spodziewać się zalewu pytań i zagadnień do rozgryzienia, prawda?

Tymczasem pojawiają się dwa problemy:

  • Większość ludzi zdaje się nie bardzo wiedzieć, o co w ogóle pytać. Mając do dyspozycji taki zasób wiedzy, pytanie mnie np. o moje czasy studenckie prowadzi do miłej pogawędki, ale czyż nie jest kolosalnym marnotrawstwem dużej sposobności?
  • Niektórzy maja kłopot ze sformułowaniem klarownego pytania w języku polskim.

Pisze o tych problemach, nie aby wytykać kogokolwiek palcem, ale abyśmy uświadomili sobie na tym przykładzie ogrom szans, które marnujemy w podobny sposób. Jak przy takim podejściu ktoś oczekuje życia lepszego od tego, które jest udziałem tzw. ogółu społeczeństwa to jest to naiwność.

Na szczęście to można zmienić. Pisałem o tym w

http://alexbarszczewski.natemat.pl/97017,powazna-slabosc-wiekszosci-szansa-dla-nielicznych i polecam lekturę tamtego tekstu.

Do tego, na najbliższych spotkaniach pro bono będę jeszcze konsekwentniej był bardzo niewygodny dla Uczestników i oczekiwał od nich podobnie klarownych zagadnień, jak od moich klientów :-) . Ciekaw jestem, jak to się odbije na frekwencji? :-) Na razie np. 200 miejsc na BOSS w Krakowie rozeszło się błyskawicznie :-) Koleżanki i Koledzy,którzy uczestniczą, lepiej przygotujcie sie!! :-)

Na koniec ważna uwaga dla wszystkich moich młodszych Czytelników: Piszę takie posty, bo bardzo Was lubię. Podziwiam inteligencję i energię większości z Was, wyjątkową jak na Polaków zdolność przyjmowania twardego feedbacku, chęć do życia. Po prostu mi szkoda, kiedy widzę jak niepotrzebnie ograniczacie swoje możliwości i to w świecie, który staje się coraz bardziej konkurencyjnym. Zróbcie coś z tym!!!

Co jeszcze mogę zrobić, aby Wam pomóc w zmianie tego stanu rzeczy?

 

 

 

Moje spotkania ze studentami

Po bardzo intensywnym okresie w marcu mam znowu czas, aby w różnych miastach spotykać się ze studentami i innymi osobami zainteresowanymi tym, co mam do powiedzenia :-)

 

Aktualny rozkład na najbliższy czas (mówimy o bezpłatnych i otwartych spotkaniach):

3.04  Lublin

lublin

https://www.facebook.com/events/623916104353402/

Zapisy:

http://aktywnystudent.pl/sukceswrelacjach.php

 

5.04 Warszawa 

best

https://www.facebook.com/events/1431403253766100/

Zapisy:

https://docs.google.com/forms/d/1ZYmTLDSi4pnjYzHEfp3jC_L4sUr-10Qg0PpGl0fbiBM/viewform

 

7.04 Festiwal BOSS Kraków

boss

 

Moje wystąpienie będzie miało miejsce prawdopodobnie od godz. 18 do 21

Szczegóły pojawią się na stronie festiwalu, wtedy tez uzupełnię je tutaj

Mam jeszcze zarezerwowany termin:

7.05 Uniwersytet  Łódzki, szczegóły później

Oprócz tego Uczelnia Łazarskiego też planuje spotkanie ze mną, będziemy o tym rozmawiać w najbliższym czasie.

UPDATE: Ustaliliśmy z Łazarskim wstępną datę na 20.05

Wszystkie te spotkania planowane są na 100-200 osób, to jest max. przy którym można efektywnie dyskutować

Pamiętajcie, że jestem wszędzie tam gościem i nie mam nic wspólnego ze sprawami organizacyjnymi

 

Jeśli ktoś jeszcze chciałby mnie zaprosić na kilkugodzinną dyskusję z grupą zaangażowanych ludzi, to o ile znajdziemy lukę w kalendarzu, to jako człowiek towarzyski chętnie stoję do dyspozycji.  Warto przy tym zapoznać się z postem http://alexba.eu/2012-04-08/tematy-rozne/jak-zaprosic-alexa/

Do zobaczenia!!

Poważna słabość większości szansą dla nielicznych

Jak wiecie, ostatnio dość często spotykałem się z dużymi grupami młodych ludzi, prowadząc z nimi dyskusje na najprzeróżniejsze tematy. To jest dla mnie wielką przyjemnością i oczywiście nadal będę akceptował zaproszenia do udziału w takich imprezach.

Mam jednak ważne spostrzeżenie, którym chcę się z Wami podzielić

Przy całej inteligencji i energii uczestników tych spotkań, bardzo często zauważam u większości z nich spory deficyt, deficyt, który w nowoczesnym świecie drastycznie będzie zmniejszał ich możliwości ustawienia sobie dostatniego życia według własnych wyobrażeń, bez konieczności ustawiania się „po prośbie” u kogokolwiek.

Mnie na spotkaniach ten ich niedobór bardzo nie przeszkadza, a dla niektórych to, co napisze może być nieprzyjemne, ale ponieważ umawialiśmy się na  „czerwoną tabletkę” (tę z Matrixa), to porozmawiajmy chwilę o tym.

Problemem, o którym mówię jest powszechny brak praktycznej umiejętności zdobywania istotnej wiedzy, szczególnie  kiedy:

  • Nie jest ona ustrukturyzowana
  • Nie jest dostępna „w jednym kawałku”
  • Jest fragmentaryczna i konieczne jest poskładanie znanych „puzzli”, aby w ogóle zobaczyć, czego nam jeszcze brakuje
  • Wymaga skutecznego dopytania się tych brakujących elementów u kogoś, kto je zna

Wygląda na to, że lata szkoły i studiów przyzwyczaiły większość z Was do tego, że albo jakaś jednostka oświatowa, albo jakiś guru  przyjdzie do Was i w postaci ładnego wykładu powie Wam wszystko, co musicie wiedzieć, aby odnieść sukces.

Niestety muszę Was rozczarować. Ani samo życie, ani żaden kurs lub guru (niezależnie od tego, co ten ostatni o sobie twierdzi i ile pieniędzy wymaga od Was za swoją mądrość) nie dostarczy Wam całej kompleksowej wiedzy, która jest niezbędna jeśli naprawdę chcemy zbudować sobie życie naszych marzeń, a nie tylko marzyć. Na to świat zrobił się zbyt skomplikowany, a konkurencja na wszystkich polach zbyt silna.

Jeżeli naprawdę chcecie funkcjonować lepiej, niż przeciętna, to musicie robić coś innego,  niż wszyscy, coś, co przyniesie Wam ponadprzeciętne rezultaty. To chyba logiczne?

Problem w tym, że jak już wspomniałem, wiedza niezbędna do tego bardzo często jest trudna do zdobycia, fragmentaryczna, trzeba sięgać do wielu źródeł, a do tego potem trzeba aktywnie dopytać się ludzi, którzy mają jej brakujące nam części. Większość z Was nie jest przyzwyczajona, ba nawet często nie ma pojęcia, jak się za to zabrać.

Ten problem potęgowany jest przez powszechny w Polsce dystans do „obcych”, zwłaszcza tych „stojących wyżej w hierarchii” plus brak umiejętności zadawania pytań otwartych, o całym ciągu pytań eksplorujących już nie mówiąc. Sprawa jest na tyle poważna, że gdyby ktoś inteligentny, po ukończonych studiach, które nie dają mu zatrudnienia zapytał mnie, czy ma nad nią popracować, czy lepiej zrobić drugi fakultet, to bez wahania zaleciłbym mu to pierwsze.

Tyle negatywnych wieści. Znając mnie wiecie, że nie przynosiłbym ich Wam, gdybym nie uznał ich za konieczne.

Na szczęście mamy też dobre wiadomości:

  • Jeżeli jakiś deficyt jest tak powszechny, jak ten, to bardzo łatwo się wybić w danej populacji i uzyskać przewagę konkurencyjną nad pozostałą „masą”. Tutaj w pełni działa Zasada Pareto
  • Jeżeli uświadomimy sobie w czym rzecz, to nabycie niezbędnych umiejętności „dopytania się” jest stosunkowo łatwe (co nie znaczy, że nie wymaga pracy!!!)

Co zrobić, aby taką sytuacje zmienić na lepsze?

  • Po pierwsze i najważniejsze, dostrzec fakt, że jesteśmy w tych umiejętnościach bardzo słabi. Ja wiem, że to boli, a nasze poczucie własnej wartości może przejściowo ucierpieć. To jest najtrudniejszy krok, w zrobieniu którego większości z Was nie bardzo mogę pomóc. Mogę sobie co prawda wyobrazić kameralne spotkanie, jak Klubu Czytelników Książki, podczas którego mając „licence to kill” podaję porządną czerwona pigułę Uczestnikowi, ale to jest kropla w morzu. Was są przecież tysiące!!! Tutaj musicie sami do tego dojść, stawką jest zbudowanie sobie jakości życia, którą większość ludzi uważa za niemożliwą.
  • Po drugie, zacznijcie dla treningu jakiekolwiek interesujące Was, niebanalne przedsięwzięcie w dziedzinie, o której nie macie pojęcia. Dla mnie takim treningowym działaniem było na przykład wydanie i marketing książki bez pomocy wydawcy. Gwarantuję Wam, że albo na początku się załamiecie, albo wasza umiejętność składania cząstkowych informacji do kupy niezwykle wzrośnie.
  • Przestudiujcie uważnie i przećwiczcie wszystkie zadania z pierwszej części mojej książki „Sukces w relacjach międzyludzkich”. Jeśli jest Wam szkoda 35 zł na jej kupienie, to pożyczcie ją gdzieś i skserujcie sobie pierwszą część!! Nie będę miał o to do Was pretensji, pod warunkiem, że rzeczywiście przerobicie te ćwiczenia :-)

Ja ze swojej strony postaram się dać Wam możliwość praktycznego poćwiczenia takiego dopytywania się i zgłębiania istotnych tematów na naszych konferencjach. Nadal będę chętnie przyjmował zaproszenia na takie spotkania, nadal będą one bezpłatne, ale zapraszani będą tylko Ci ludzie, którzy odrobili minimum „pracy domowej”. Może nie będziemy wtedy organizować imprez na kilkaset osób, może tylko na setkę albo i mniej, ale będzie to bardzo wartościowe dla Uczestników. Tak będzie najlepiej.

 

Zapraszam do dyskusji i pytań w komentarzach, ciekaw jestem Waszego zdania.

 

 

Kolejne Warsztaty dla Niepełnosprawnych za nami!

W ostatnią sobotę odbyła się kolejna edycja Warsztatów Komunikacji Międzyludzkiej dla osób niepełnosprawnych, które robię razem z portalem naTemat.pl

Tym razem skorzystaliśmy z gościny Grupy Żywiec S.A., za co bardzo dziękuję.

Po całym dniu pełnym intensywnej wspólnej pracy, pierwsza konkluzja jest taka, że właściwie słowo „niepełnosprawni” należałoby umieścić w cudzysłowie!!! Co prawda każda z osób biorących udział w spotkaniu ma jakieś wyzwania związane ze swoim stanem zdrowia, niektóre nawet bardzo poważne wyzwania (chcielibyście musieć pić przez rurkę, albo wybierać numery telefonu językiem?), ale każda na swój sposób z tymi wyzwaniami radzi sobie tak, że po dosłownie kilku minutach wspólnej pracy zapominasz o tym i wspólnie działacie nad rozwiązaniem jakiejś konkretnej sytuacji, jak z każdym innym klientem.

A sytuacje, nad którymi pracowaliśmy były bardzo różne, począwszy od radzenia sobie z upierdliwymi krewnymi (bardzo powszechny problem w polskim społeczeństwie), poprzez konkretne zadania związane ze zdobyciem klienta, czy też sprzedażą określonego produktu, po obiecujące strategie „załapania się” do pracy w dziedzinie, gdzie mamy małe doświadczenie mając za to spore w dziedzinie pokrewnej. W tych wszystkich przypadkach mogliśmy produktywnie coś zrobić :-)

To wszystko było bardzo ciekawe i mimo że była piękna pogoda i Dzień Kobiet, to był to dla mnie optymalnie spędzony czas w pozytywnej i kreatywnej atmosferze. Za to Uczestnikom dziękuję!

Wszystkim ludziom, którzy uważają się za ekspertów w czymkolwiek zalecam robienie takich warsztatów w dziedzinie ich ekspertyzy i oczywiście pro bono. Nie tylko robimy przy tym coś dobrego dla świata, ale też rozszerzamy własne horyzonty i zdobywamy nowe, niebanalne punkty widzenia. A jak ktoś pisze na swojej stronie internetowej lub Fejsie, że jest ekspertem, to właściwie powinno go stać na to, aby od czasu do czasu zrobił coś za darmo. Ja zamierzam przy poznawaniu nowych ludzi wplatać gdzieś pytanie „Co robisz dla innych pro bono” i odpowiedź na nie  będzie miała wpływ na moje postrzeganie rozmówcy.

Na zakończenie dziękuję jeszcze raz Grażynie Rzehak z Zarządu Grupy Żywiec S.A.  która dowiedziawszy się o naszej inicjatywie spontaniczne zaproponowała nam lokalizację stwarzającą idealne warunki do pracy, Ewie Motyl z Grupy Żywiec S.A. za perfekcyjne wsparcie, co wymagało poświęcenia nam całej soboty, oraz Tomkowi Zielonce z serwisu naTemat.pl z którym z wielką przyjemnością organizujemy i przeprowadzamy tę akcję.

Kilka zdjęć z naszego spotkania (głównie autorstwa Tomka)

20140308_161757

20140308_142311

 

20140308_151924

 

20140308_120952

 

Konferencja „Sukces w relacjach” w Krakowie – ogromne zainteresowanie!

Otrzymałem wiadomość, że mimo zamiany sali na dwa razy większą (mieszczącą 360 osób), sporo chętnych do udziału w naszym spotkanie 5.03 musiało odejść z kwitkiem. No cóż, bardzo żałuję, tym razem  jednak chyba poprzestaniemy na tej wielkości imprezy, tym bardziej, że ze względu na jej formułę, przy tej ilości Uczestników będzie to eksperyment. A podstawowym elementem tej formuły będzie dyskusja. Zdarzało mi się już dyskutować z grupami po 120 osób i to przez wiele godzin (patrz spotkania Czytelników we Wrocławiu np. tutaj ), ale ponad 300 ludzi to będzie coś nowego. Mimo tego zamierzam podtrzymać tę bardzo efektywną i wartościową dla Uczestników formę.

Nie jestem przecież typowym „mówcą motywacyjnym”, który stając przed Wami będzie opowiadał Wam wyuczone gładkie historie, poparte kolorowymi slajdami i wystudiowanymi gestami!

Spodziewajcie się raczej z jednej strony konsultanta, zaprawionego w trudnych biznesowych zadaniach, gdzie nie liczy się ładna „gadana”, czy „certyfikowany proces coachingowy”, lecz konkretne rezultaty. Konsultanta, który też bez ogródek mówi jak jest. Z drugiej spotkacie luzaka w wieku rodziców większości z Was, który nie pochodząc z bogatej, czy wpływowej rodziny, nie wyglądając jak gwiazda itp. prowadzi od ponad 20 lat bardzo dobre i urozmaicone życie pozbawione większych niedoborów.  Do tego faceta, który od dawna doświadczając kolejnych fal zmian surfuje na nich, zamiast, jak większość ludzi, bać się zatopienia. Tym know-how chętnie się z Wami podzielę, zaczynając od rzeczy najważniejszych i tych, które można najwszechstronniej zastosować.

Oczywiście musimy być świadomi tego, że nie ma jednej prostej, uniwersalnej recepty na udane życie, a i definicja tegoż „udanego życia” u różnych ludzi będzie różna. Dlatego też zajmiemy się postawami i podejściami, które będą przydatne dla każdego z Was do etycznego budowania różnorodnych kontaktów i zdobywania wsparcia dla Waszych przedsięwzięć, niezależnie od tego, jakie macie plany. Mój model życia, mimo jego atrakcyjności nie musi przecież być najlepszym, niemniej sukces w relacjach międzyludzkich jest doskonałą bazą do realizacji wielu innych :-)

Aby zwiększyć praktyczną efektywność naszego spotkania, większa jego część przeznaczona będzie na danie Wam możliwości pytania mnie o rzeczy dla Was ważne, dopytywania szczegółów, dyskusję. To jest dla prowadzącego najtrudniejsza forma, bo dzieje się w 100% na żywo, szczególnie z tak dużym audytorium, ale ta konferencja jest przecież dla Was. Ja ze swojej strony obiecuję, że będę odpowiadał na wszystkie merytoryczne pytania związane z jej tematem, o ile nie będą dotyczyły tajemnic innych ludzi lub moich klientów. Gdybym nie znał odpowiedzi, to też to powiem :-)

Z Waszej strony oczekuję zastanowienia się, co szczególnie chcecie się ode mnie dowiedzieć i śmiałego pytania o to kiedy się spotkamy. Możecie też jeszcze do ostatniej chwili wpłynąć na zawartość mojego wystąpienia wprowadzającego, wpisując szczególnie interesujące Wasz tematy albo tutaj w komentarzach, albo na Facebook.  To dotyczy oczywiście zarejestrowanych Uczestników konferencji :-)

Zapraszam !

PS: Ośrodki akademickie w Warszawie i Lublinie już wstępnie zarezerwowały terminy takich spotkań na ich terenie. Odbędą się on w kwietniu, bo w drugiej połowie marca zarabiam pieniądze moją podstawowa działalnością biznesową :-)

 

 

Pierwsze zimowe buty od 16 lat – cz.2

Czas na druga część postu o ważnych wyborach.

W międzyczasie poczytałem na FB kilka relacji młodych ludzi, którzy sa przeszczęśliwi, bo właśnie pomieszkali/pomieszkują trochę w cieplejszych krajach. To jest generalnie bardzo dobry pomysł, warto tylko pamiętać, aby nie przesadzić. Ja chyba trochę przesadziłem spędzając chyba od 20 lat zimy w subtropikach, choć muszę przyznać, że nie żałuję żadnego z tych pobytów :-)

Wracając do mojej decyzji, to jest jeszcze kilka punktów, które warto omówić, szczególnie te związane z nastawieniem.

Zacznijmy od banalnej sprawy – czysto technicznej strony medalu, która wymagała kilku drobnych dopasowani takich jak:

  • Wspomniany już zakup butów zimowych
  • Poradzenia sobie z różnica wilgotności powietrza na Gran Canaria, a mieszkaniem ogrzewanym kaloryferami. Tutaj bezcenny jest dobry nawilżacz powietrza, koniecznie taki, który odparowuje wodę, a nie rozbija ją na mgiełkę ultradźwiękiem, inaczej, o ile nie używasz wody destylowanej, to masz pył wapienny wszedzie
  • Zadbanie o odpowiednia ilość światła. Pal licho „efekt cieplarniany”, wkręcamy w domu same „setki” i „siedemdziesiątki piątki”, które palą się kiedy trzeba :-) Do tego stwierdziłem, że kilka kawiarni ma znacznie więcej światła dziennego, niż ja przy moim biurku. W rezultacie, kiedy się da, to zabieram laptop i pracuje tam. Tutaj wychodzi wada mojej części Ursynowa, bo muszę wsiąść w samochód i podjechać kawałek :-( Trochę w tym zazdroszczę Kolegom, którzy przenieśli się do centrum :-)

A teraz ważna (i poważna) część)

Fakt, że w tej pogodzie tutaj nie zawsze czuję się optymalnie spowodował, że jeszcze bardziej cenię sobie mój czas i dbam o jego jakość. Zawsze byłem zwolennikiem unikania kontaktów z ludźmi, którzy w jakikolwiek sposób negatywnie na mnie wpływają, ostatnie dwa miesiące wyczuliły mnie jeszcze bardziej. Jeśli po kilku dniach senności i zmęczenia nagle masz przypływ energii i kreatywności, a tu nagle ktoś dzwoni do ciebie i bez żadnego rozsądnego powodu zalewa cię negatywna energią wybijając z tego pozytywnego nastawienia, to zastanawiasz się po co odbierasz telefon od takiej osoby.  Z moim pragmatycznym nastawieniem do życia, jak nie znajduję dobrej odpowiedzi na pytanie „po co”, to nie robię tego, więc kilka osób nagle zaczęło mieć spory kłopot z dodzwonieniem się do mnie, nie mówiąc już o tym, że sam przestałem do nich się odzywać :-) Dlaczego miałbym dobrowolnie pozwalać na odbieranie mi radości życia??? I to, jak długo dana znajomość trwała i jaki miała charakter jest bez znaczenia!!! Oczywiście nie mówię teraz o pomocy przyjacielowi w potrzebie (nie dalej jak wczoraj w nocy organizowałem taką), czy działaniach humanitarnych!

Rezultat, jak na razie bardzo mi się podoba :-)

Z tego ostatniego wynika następująca sugestia:

  • Najpierw sprawdźmy, czy sami rzeczywiście mamy takie nastawienie, że nie zatruwamy innym ludziom życia i nie wywalamy na nich ewentualnej własnej złej energii!! To jest bardzo ważne, bo większość ludzi niestety tak robi!!! Pamiętacie ten rozdział z książki „Nie ograniczaj innych – wzbogacaj ich” ? To jest warunek początkowy, który daje nam moralne prawo do działania według następnego punktu.
  • Jeżeli jesteśmy w miarę pewni, że dostarczamy innym pozytywnej energii, a przynajmniej nie pozbawiamy ich jej, to wprowadźmy „zero tolerancji” na wspomniane powyżej negatywne zachowania drugiej strony. Ja wiem, że to brzmi bardzo mocno, ale z drugiej strony, czas naszego życia jest bezcenny i jeśli ktoś ma nam go marnować, to należy się zapytać dlaczego mamy na to pozwalać? Odcinając się od takich osób robimy w naszym życiu miejsce dla innych, które będą nas wzbogacać, a nie używać do wyładowywania swoich frustracji i kompleksów. Jeśli z daną osobą mieliśmy dłuższą relację dowolnego typu, to będzie fair, jeśli uprzedzimy ją o naszym nowym podejściu, a nawet potem wybaczymy jedno potknięcie w tym względzie. Jeśli będzie ich więcej, to oznacza to, że albo to, co mówimy nie jest traktowane serio, albo dana osoba nie ma kontroli nad swoimi wybuchami. W obydwu przypadkach lepiej odstawić ja na „boczny tor”

Mocne, nieprawdaż? To są oczywiście moje osobiste przemyślenia i nie namawiam nikogo do ich ślepego kopiowania. Tak czy inaczej, warto to rozważyć.

W następnym odcinku napiszę, co się pojawiło po daleko idącej eliminacji negatywnych ludzi i wpływów z mojego najbliższego otoczenia, a na razie zapraszam do dyskusji.

Kupiłem sobie buty zimowe…

Większość z Was, czytając powyższy tytuł zapewne zastanawia się, co mi odbiło, że na taki banalny temat pisze ekstra post :-) i oczywiście normalnie nie użyłbym takiego tytułu.

To obuwie, którego właścicielem stałem się kilka tygodni temu ma jednak pewną symboliczną wymowę, to są pierwsze buty zimowe które w ogóle posiadam od co najmniej kilkunastu lat!!!

Ten fakt, może już nieco bardziej niecodzienny, też nie byłby wart poświęcania mu uwagi, gdyby nie był konsekwencją pewnej korekty sposobu myślenia i działania, którą chcę się z Wami podzielić. Uprzedzam, że w rezultacie czytany właśnie przez was tekst może prowadzić do bardzo daleko idących zmian.

Zacznijmy od pewnej mojej słabości, a mianowicie kiepskiej tolerancji na bardzo długie okresy ciemności, tak typowe dla Europy Środkowej w miesiącach listopad-luty. Z zimnem radzę sobie doskonale, ale długotrwały brak światła słonecznego i typowe tutaj wahania ciśnienia pozbawiają mnie energii życiowej. Dlatego, odkąd mogłem sobie na to pozwolić, czyli od około połowy lat dziewięćdziesiątych zawsze uciekałem zimą z naszego kontynentu w cieplejsze regiony. Najpierw przez kilka lat spełniałem moje marzenie pomieszkując zimą na małym jachcie żaglowym na Florydzie. Tam, po raz pierwszy uświadomiłem sobie, że dla kogoś o dużej energii życiowej i sprawnym umyśle przebywanie miesiącami w rajskich (atrakcyjna kobieta, żagle, słońce, plaża, delfiny, zero zmartwień) warunkach wcale nie jest takim ostatecznym spełnieniem, jak mogłoby się wydawać. W rezultacie, po przemieszkaniu w sumie ponad 2 lat na pokładzie stwierdziłem, że będę uciekał nieco bliżej, co da mi więcej elastyczności podróżowania w te i we wte, pozwoli klientom i znajomym na odwiedzanie mnie itp.

I tak wylądowałem na Gran Canaria. Najpierw spędzałem tam ponad 3 miesiące w jednym kawałku, powoli zacząłem je rozbijać na miesięczne pobyty rozdzielone stosunkowo krótkimi pobytami w Europie poświęconymi spotkaniom i pracą nad ciekawymi zadaniami klientów. To było znaczne urozmaicenie w stosunku do życia na jachcie, ale na dłuższą metę okazało się niewystarczające. Podczas ostatniego pobytu zadałem sobie bardzo głębokie pytanie, czy to co robię jest dokładnie tym, co w danym momencie mnie najbardziej kręci. I mimo, że mam tam bardzo dobrą pogodę, mieszkam w bardzo dobrych warunkach i odwiedzają mnie bardzo ciekawe osoby stwierdziłem, że nie. Że potrzebuję :

  • Ciekawych i różnorodnych zajęć i wyzwań
  • Spotkań i rozmów z dużą liczbą ciekawych i różnorodnych ludzi

A o to, w moim wypadku, najłatwiej tutaj, w Polsce. Rozwiązanie było więc proste, ku zdumieniu dyrekcji hoteliku, w którym zazwyczaj mieszkałem (i gdzie w piwnicy permanentnie czeka na mnie waliza z moimi rzeczami :-) ) zapowiedziałem, że nie wrócę przed listopadem i postanowiłem pozostać w kraju. Nie wiedząc do końca jak zareaguje mój organizm, brałem pod uwagę, że w razie czego awaryjnie wrzucę się w jakiś samolot na południe i będę się ewakuował :-) No i jak tu zostałem, a sypnęło śniegiem, to kupiłem sobie zimowe buty, których brak był symbolem mojego dotychczasowego życia, którego zazdrościło mi wiele osób.

Jaki jest rezultat tego eksperymentu?

Po stronie minusów w ostatnich miesiącach spędzonych tutaj było kilka dni, które mniej czy bardziej przespałem, bo kompletnie nic mi się nie chciało. Nie było ich jednak tak wiele jak się obawiałem, a w ciągu pozostałych:

  • Rozpocząłem pracę nad kilkoma interesującymi mnie projektami prywatnymi, których poprowadzenie na Gran Canarii byłoby utrudnione ze względu na brak wyposażenia
  • Nauczyłem się obsługiwać nowy dla mnie system obróbki zdjęć, co na małym laptopie byłoby problematyczne i nie sprawiało takiej frajdy
  • Będąc na miejscu spotkałem się face-to-face z kilkoma klientami, co zaowocowało nie tylko ciekawymi rozmowami, ale też kilkoma lukratywnymi zleceniami
  • Odświeżyłem sporo znajomości prywatnych z ciekawymi ludźmi mając czas na spotkania z nimi. To może się wydawać proste, ale jak się jest 3 miesiące w zimie na Gypsy Time i 2-3 miesięcy na Gypsy Time w lecie, to wszystkie powyższe aktywności muszą być wciśnięte w pozostały czas
  • Rozpocząłem w Warszawie bardzo efektywny coworking w kilkoma interesującymi osobami, o czym napiszę w kolejnym poście. Okej, coworking na tarasie w Playa del Ingles z atrakcyjną znajomą nie potrzebującą ubrania, też miał swoje zalety, ale coś za coś :-)

Reasumując mój pobyt tutaj, kilka dni wypadło mi z aktywnego kalendarza, nie ruszam się tyle na świeżym powietrzu i nie pogłębiam opalenizny, ale generalnie jestem o wiele bardziej zadowolony z mojego życia i tego co robię! Mimo, iż pozornie dokonałem zmiany typu „zamienił stryjek siekierkę na kijek” nie będąc do tego w żaden sposób zmuszony, jest to pociągnięcie znacznie poprawiające jakość mojego życia!!

Pisze o tym, bo często się zdarza, że mamy jakiś stan „A” uznawany przez większość ludzi za „lepszy” (jak moja Gran Canaria) od stanu „B” (zima w Polsce). Ba, często sami popróbowawszy uznajemy stan „A” za lepszy!!! Tak było też w moim wypadku.

Łatwo wtedy uznać, że tak już będzie zawsze i na przykład podjąć działania zmierzające do „zacementowania” tego stanu „A”, a przynajmniej bezrefleksyjnie w tym stanie tkwić. Nowe sposobności i czekające na odkrycie aspekty naszego życia w tym czasie przemijają, często bezpowrotnie.

A wystarczy tylko:

  • Zadać sobie pytanie „co naprawdę teraz mnie kręci?” (w przeciwieństwie do tego, co kręciło mnie np. rok temu)
  • Zastanowić się bez uprzedzeń, gdzie, w jakim otoczeniu i środowisku mogę to najlepiej zrealizować bez skomplikowanych i kosztownych działań
  • Jeżeli jest to sytuacja „B”, to spojrzeć poza jej mniej atrakcyjną otoczkę (jak kiepską pogodę w moim przypadku) i albo używając naszej kreatywności skompensować pewne jej minusy, albo potraktować ją jako cenę do zapłacenia za możliwość robienia rzeczy, które nas kręcą
  • Robić to, co nas pociąga, na pełnym gazie i pełną piersią, bo mamy tylko jedno życie i szkoda jego dni na ograniczenie się do „podtrzymywania funkcji życiowych organizmu”

Zastanówcie się nad tym w świetle Waszych potrzeb i aktualnej sytuacji.  Gdzie, podobnie jak ja,  staliście się bezmyślnie wygodni tkwiąc w elementach typu „A”, kiedy pozornie „negatywna” zmiana mogłaby katapultować Was do zupełnie nowej, wyższej jakości życia? Niekoniecznie wyższej w oczach innych, ale na pewno w Waszych własnych. Ostrzegam, że takie przemyślenia mogą być jak dynamit, więc bądźcie rozważni w aplikacji ich rezultatów.

 

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

 


Do 16.03 jestem nieosiągalny pod polskim numerem telefonu. Kliknij tutaj aby wysłać mi mail