Coworking metodą Alexa

Większość z Was zna definicję słowa coworking –kiedy ludzie pracują niezależnie w tym samym pomieszczeniu. Ja jak zwykle wiele rzeczy robię inaczej i dlatego w moim wypadku wygląda to następująco:

Dwójka osób, z których każda jest w czymś w miarę dobra, spotyka się w lokalu i przez pewien czas pracują wspólnie nad problemem jednego z rozmówców, a potem nad wyzwaniami drugiego. To jest nie tylko okazja, aby skorzystać z wiedzy, pomysłów i kontaktów partnera, ale też sympatycznie i pożytecznie spędzić razem czas. Dla mnie ten aspekt towarzyski jest bardzo istotny, przecież mógłbym dokupić każdą potrzebną mi usługę, ale tak fun factor jest znacznie większy. Do tego chętnie umożliwiam sympatycznym młodym ludziom dostęp do w miarę zaawansowanych rozwiązań z mojej „działki”, na co normalnie nie mieliby szans.

Często robię to nawet jednostronnie, ostatnio kiedy pewien Kolega zaproponował mi pomoc, a ja znalazłem lepsze rozwiązanie, to po prostu zaprosiłem go na kawę i ponad godzinę ćwiczyłem jak konkretnie rozmawiać w firmie, do której chciał się dostać :-) Od czasu do czasu robię to profesjonalnie dla osób starających się o topowe stanowiska na poziomie zarządów krajowych  i dyrekcji europejskich, więc chyba jestem i w tym temacie dość kompetentny :-)

Generalnie zarówno ja, jak i partnerzy takich spotkań mamy bardzo dobre doświadczenia z tym podejściem. Jak na razie jedyna „wpadka” miała miejsce, kiedy po pewnym okresie dość jednostronnego wsparcia z mojej strony zostałem  „porzucony” w chwili, kiedy wreszcie ja czegoś potrzebowałem (chodziło o wsparcie marketingowe).

Jako ciekawostka, przyczyną zerwania współpracy było opublikowanie przeze mnie latem poniższego postu na Facebook:

Przechwytywanie

A uzasadnienie brzmiało:

Sposób prowadzenia Twoich zabiegów promocyjnych znacznie odbiega od wyznawanych przeze mnie wartości.”

Oczywiście mail bez słowa “dziękuję” lub tym podobnym. Biorąc to pod uwagę dobrze, że tak się stało i dobrze że względnie szybko :-) To był jedyny negatywny przypadek w ciągu ostatnich 7 lat.

Tak wiec, jeśli umiesz coś ciekawego (nie musi to być poziom mistrzowski) i chcesz się pobawić w taki coworking uzyskując przy tym dostęp do mojego know how, to się odezwij na maila pisząc COWORKING w temacie, a w tekście jakie know-how możesz przynieść ze sobą. Z tego może zrobić się coś ciekawego („coworker” o najdłuższym, prawie siedmioletnim stażu zawsze może do mnie zadzwonić jak coś potrzebuje) o fun factor już nie mówiąc.

Zdziwilibyście się, jak szeroki jest zakres różnego rodzaju eksperymentów, gdzie przydałoby mi się takie wsparcie.

Na szybko np. przydałoby mi się wsparcie marketingowe mojej książki :-) , albo kogos, kto ma opanowane Premiere Elemenst, lub generalnie know how z zamieszczania video na YouTube. Sam nauczyłem się sporo korzystając z internetu, ale zdaje sobie sprawę z moich luk w tym zakresie.

I wszystko inne, co przychodzi Wam do głowy, nie musi być bardzo praktyczne (ostatnio np. interesuje mnie współczesna astronomia)

Jacyś chętni? :-) Zapraszam! Piszcie na kontakt(at)alexba.eu

PS: Jak dobrze pójdzie, to jest to jeden z ostatnich postów, który ukazuje się bez wersji wideo i audio :-)

 

 

 

Brutalny trening komunikacji i negocjacji dla prawników

Dziś podzielę się z Wami kolejnym projektem, który rozpocząłem pro bono z czystej ciekawości i sympatii do paru ambitnych osób, a z którego może zrobimy pożyteczny produkt komercyjny dla wielu.

Tym razem grupą docelową są prawnicy, szczególnie ci, którzy w swojej działalności potrzebują:

  • Szybkiej i trafnej reakcji werbalnej w różnych sytuacjach z innymi ludźmi.
  • Umiejętności zachowania klarownego myślenia i radzenia sobie we wszelkiego rodzaju potyczkach słownych.
  • Umiejętności skutecznego i subtelnego wyciągnięcia z rozmówcy potrzebnych informacji np. bez narażania się na zarzut sugerowania odpowiedzi w trakcie procesu, oraz wyłapywania sprzeczności w jego wypowiedziach.
  • Skutecznych umiejętności negocjacyjnych.

Tym potrzebom, według mojego stanu wiedzy, nie wychodzi się naprzeciw na uczelniach, a wiele  oferowanych potem kursów to mądre dyskusje  teoretyczne, z których nie wynika znaczący wzrost tych krytycznych umiejętności. Tak nie musi być!!

Moim zamiarem jest przeprowadzenie warsztatów, lub lepiej całej serii warsztatów na bardzo wysokim poziomie, z głównym celem znacznego poprawienia praktycznych umiejętności Uczestników, a co za tym idzie ich szans zawodowych na zatłoczonym rynku prawniczym.

Trening byłby poprowadzony w podobny sposób, jak dla klientów biznesowych na najwyższym szczeblu, gdzie liczy się:

  • Znaczny wzrost umiejętności praktycznych.
  • Wypracowanie konkretnych rozwiązań wyzwań uczestnika i metod ich wypracowywania na przyszłość.
  • Szybkość i efektywność, bo czas klientów na poziomie zarządów czy top managementu jest niezwykle cenny.

Aby to w miarę szybko osiągnąć potrzebny jest trening  bardzo skoncentrowany na osiągnięciu powyższych celów, bez zważania na ewentualny dyskomfort Uczestników. To oznacza, że ja, będąc na co dzień sympatycznym i miłym człowiekiem, w trakcie warsztatów będę bardzo konkretnym źródłem zarówno feedbacku, jak i rozwiązań, będąc jednocześnie bezlitosnym sparingpartnerem przy trenowaniu konkretnych negocjacji. Czasem, jak przygotowuję Klientów biznesowych do różnych trudnych sytuacji, to potem słyszę, że faktyczne „starcie” w rzeczywistości było łatwiejsze niż trening je poprzedzający :-) I tak ma być!!

Myślę, że minimalnym poziomem Uczestników tego projektu powinny być osoby co najmniej w połowie aplikacji, lub z 2-3 letnim doświadczeniem prawniczym, jeśli ktoś aplikację sobie darował.

Do pilotowego eksperymentu znalazłem kilka naprawdę dobrych prawniczo „królików doświadczalnych”, które w zamian za odwagę otrzymają taki trening pro bono i mam nadzieję nie tylko dobrze go przeżyją, ale też uzyskają dzięki niemu sporą przewagę nad koleżankami i kolegami :-) Pierwsza sesja za trochę ponad tydzień, potem będziemy wiedzieć  więcej. Zobaczymy do czego im porzyda się moje ponad 20 lat doświadczenia praktycznego :-)

Jeśli ten post czytają jacyś zainteresowani prawnicy, to uprzejmie proszę o Waszą wypowiedź w następujących kwestiach:

  • Na ile zgodzicie się ze stwierdzeniem, że znaczne podniesienie Waszych umiejętności w zakresach wyliczonych na początku postu pomogłoby Wam bardzo w karierze zawodowej? Szczególnie jak ktoś zaczyna, w mieście z dużą konkurencją  i nie mając np. prawników w rodzinie?
  • Czy dla Was przydatne byłyby sesje w małych grupach z intensywnymi ćwiczeniami (znacznie wyższy koszt), czy też w większych, z pokazywaniem konkretnych rozwiązań, ale bez możliwości przećwiczenia każdego Uczestnika przeze mnie (znacznie mniejszy koszt)? A może jakaś forma mieszana?
  • Jakie szanse miałby cały cykl spotkań według któregoś z powyższych modeli, w którym każde następne budowałoby na umiejętnościach poprzednich, a Uczestnicy musieliby solidnie poćwiczyć pomiędzy nimi?
  • Jakie konkretne wyzwania komunikacyjne i negocjacyjne chcielibyście opanować. Na to pytanie proszę o odpowiedź mailową na kontakt(at)alexba.eu W temacie maila napiszcie proszę PRAWNIK

Będę Wam bardzo zobowiązany za wszelkie wypowiedzi, w najlepszym razie stworzymy coś pożytecznego dla Was, w najgorszym hobbystycznie dam potężnego „kopa skutecznościowego” grupie pilotażowej.

Tak czy inaczej, moją ambicją jest zrobienie czegoś super, a nie kolejnego klona ładnie opakowanej bylejakości. Jesteście za?

Warsztaty dla mam z małymi dziećmi – pytania do Was

Widzę, że moja nowa inicjatywa bezpłatnych warsztatów na wysokim poziomie  spodobała się Wam, bo mam już wstępne zapytania z  5 miejscowości :-)

Pracuję więc dalej i aby wypracować ostateczną wersję zasad projektu proszę Was o wypowiedzenie się w następujących kwestiach:

Kto może uczestniczyć?

Generalnie projekt przeznaczony  jest dla kobiet, które wychowują dzieci będąc na urlopie macierzyńskim, lub są mamą full time, które postanowiły wyjść poza cztery ściany tego, co dotychczas robiły i przejąć bardzo aktywną rolę w kształtowaniu swojego dalszego życia. W takich działaniach umiejętność budowania relacji z różnymi ludźmi jest bardzo przydatna, do tego dochodzi ogólna sprawność komunikacyjna i umiejętność skutecznego negocjowania konkretnych, występujących w ich życiu zagadnień (np. praca, wynagrodzenie itp.) Takich rzeczy chcę w bardzo praktyczny sposób uczyć na naszych warsztatach, podobnie, albo i jeszcze lepiej niż na inauguracyjnej imprezie zorganizowanej przez Freedomownię w Krakowie

Drugą grupą, która ujawniła się w Krakowie, to mamy – singielki, mieliśmy kilka na warsztatach i było to dla mnie OK.

Otwartą kwestią jest, czy pozwolić uczestniczyć w tym innym kobietom i jeśli tak, to jakim. Otrzymałem np. takie zapytania:

„nasza główna grupa docelową są kobiety zagrożone wykluczeniem i z przemocy w rodzinie jak i ich dzieci”

albo

„W grupie tej znajdują się, oczywiście, młode matki, ale nie tylko. Kobiety z naszej fundacji to często kobiety dojrzałe, 50+, które, po odchowaniu dzieci, chciałyby na nowo określić sens swojego życia, a brakuje im pomysłu, odwagi i sposobu. „

Mam tutaj moje wątpliwości, choć w wymianie mailowej moje Rozmówczynie starały się je rozwiać, częściowo dość rozsądnymi argumentami. Proszę Was o wypowiedzi na ten temat, pewnie potrzebuję rozszerzenia horyzontów w tym zakresie.

Ważnym kryterium dla mnie jest odpowiednia motywacja i gotowość do wypróbowania i nauczenia się nowych rzeczy. Na pewno nie chcę zajmować się osobami, które trzeba by do tego ekstra motywować i namawiać. W żadnym wypadku nie chcę też zajmować się działaniami terapeutycznymi.

Uwaga: Nie jest problemem, jeśli w zakresie tego, co robimy na warsztatach niewiele umiesz (miałem Uczestniczkę, która np. latami siedziała z dziećmi w domu i nie miała pojęcia jak rozmawiać z ewentualnym pracodawcą), ale musisz bardzo chcieć coś zmienić na lepsze. To jest warunek konieczny.

Poziom warsztatów

Jeżeli już coś robię, nawet jako pro bono w czasie wolnym, to zależy mi na jak najwyższej efektywności. Na pilotażowych warsztatach bardzo podobała mi się gotowość Pań do spojrzenia rzeczywistości w oczy i skonfrontowania się ze swoimi brakami w komunikacji i negocjacjach.  Jestem gotów podnieść poprzeczkę jeszcze o jeden stopień i myślę, że większość Uczestniczek sobie z tym poradzi. Myślę zresztą, że jeśli ktoś przeżył poród albo dwa, to nawet najtwardsze warsztaty u mnie nie będą straszne :-)

Mogę sobie też wyobrazić kolejne warsztaty dla osób, które już były na pierwszych, z bardzo dobrym przygotowaniem Uczestniczek, które przyniosą więcej ich konkretnych wyzwań, do których znajdziemy i wyćwiczymy rozwiązania. W tym ostatnim jestem naprawdę dobry  i tutaj moglibyśmy robić super rzeczy!

Co o tym sądzicie?

 

Wielkość grupy

Zależy mi na tym, aby grupa była nie mniejsza niż 50 Pań i nie przekraczała 120 Uczestniczek.

Jeżeli spędzam 4 godziny mojego czasu robiąc za darmo rzeczy znacznie lepsze od wielu płatnych szkoleń i konferencji (to nie jest tylko moja opinia :-) ), to chcę aby przełożyło się to na pozytywną różnicę w życiu jak największej ilości Uczestniczek nie przekraczając jednocześnie wielkości grupy, z którą mogę efektywnie pracować. Stąd te granice, przy czym mówię o osobach faktycznie będących na warsztatach, a nie tych, które tylko się zapisały.

Znajdą się takie grupy?

Pieniądze

Ja nie biorę za takie warsztaty ani grosza, ani od organizatorów, ani od innych firm, instytucji czy Unii Europejskiej. To jest działalność pro bono w ramach mojego szerszego projektu, o którym wspominałem kiedyś na FB i wkrótce napiszę obszerniej.

Impreza powinna więc być bezpłatna dla Uczestniczek, w drodze wyjątku mogę dopuścić zrzutkę na salę itp.

Organizator może skorzystać z pomocy sponsorów, jednak nie powinien na tych warsztatach zarabiać.

Gdyby ktoś chciał zrobić komercyjną imprezę dla innej grupy docelowej, to możemy o tym w przyszłym roku porozmawiać, ale to nie jest i nie będzie ten projekt.

Czy takie warunki są do zaakceptowania?

 

To jest kilka zagadnień przy których bardzo zależy mi na poznaniu Waszego zdania i serdecznie zapraszam do dyskusji w komentarzach.  Jeśli coś pominąłem, to prosze o zwrócenie mi na to uwagi. Teraz możecie faktycznie wpłynąć na kształt i zasięg tego projektu!!

PS: Proszę w miarę możliwości zwracać się do mnie po imieniu, bez “panowania”. Tak komunikuję z większością sympatycznego świata :-)

 

Mamy wychowujące małe dzieci – mam coś dla Was!

Wczoraj miałem przyjemność przez 4,5 godzin pracować z bardzo nietypową dla mnie grupą – ambitnymi matkami, które wychowują małe dzieci, często opiekując się nimi cały dzień.

Muszę przyznać, że taka grupa docelowa dla bardzo konkretnych i praktycznych warsztatów nigdy by mi nie przyszła do głowy i całe szczęście, że jest ktoś taki jak Lucyna Szaszkiewicz z Freedomowni . Lucyna po prostu umówiła się ze mną w Krakowie i szybko przekonała, że jest bardzo wiele matek opiekujących się małymi dziećmi, które nie chcą ograniczać się tylko do tej roli. Od słowa do słowa umówiliśmy się, że stworzymy imprezę pro bono, gdzie Lucyna przejmie wszelkie kwestie organizacyjne, a ja zajmę się częścią merytoryczną.  Miał to być eksperyment, bo z konieczności część Uczestniczek musiała pojawić się z małymi dziećmi i mimo zaimprowizowanego polowego przedszkola nie wiadomo było jak odbije się to na jakości naszej pracy.

Po wczorajszym spotkaniu, mogę z mojej strony powiedzieć, że było super!! Uczestniczki nie tylko pokazały nieprawdziwość stereotypu matki-kwoki, która poza swoim dzieckiem, pieluchami i kaszkami świata nie widzi, lecz w wielu wypadkach pokazały otwartość i odwagę próbowania nowych rzeczy, których nie powstydziliby się doświadczeni managerowie, których zazwyczaj szkolę!

Z dziećmi nie było żadnego znaczącego problemu, zobaczcie zresztą sami na zdjęciach (dziękuję Izabelli Garbarz z Bellove Moments za ich udostepnienie).

Wnioski i co dalej znajdziecie pod zdjęciami

 

fredomownia-60

fredomownia-11

fredomownia-27

 

fredomownia-29

 

fredomownia-31

fredomownia-53

 

najmłodsi Uczestnicy na sali podczas intensywnych przemyśleń tego, co powiedziałem :-)

fredomownia-63

fredomownia-65

 

fredomownia-2

fredomownia-5

fredomownia-9

fredomownia-26

fredomownia-52

 

fredomownia-54

 

Ku mojemu zaskoczeniu nie było z nimi żadnych problemów, poniżej widać jak bardzo byłem zadowolony  :-)

fredomownia-33

 

Moje wnioski sa następujące:

  • ta grupa młodych kobiet totalnie nie pasuje do stereotypów, które ma reszta społeczeństwa, szczególnie ludzie, którzy tak jak ja niewiele mają wspólnego z wychowywaniem małych dzieci. Sam posypuję sobie głowe popiołem – od wczoraj wiem lepiej
  • zdecydowanie warto robić dla nich wszelkiego rodzaju imprezy związane z samorozwojem, najlepiej na mozliwie wysokim poziomie. Wtedy jest z tego nie tylko pożytek, ale też wielka frajda dla wszystkich uczestniczących
  • o wiele za mało robi sie dla nich naprawdę ciekawych, wymagających szkoleń pro bono. Szczególnie wielu “ludzi sukcesu” tak ugania się za swoimi “sukcesami”, że kompletnie nie widzą ciekawych, obiecujących ludzi, którzy mają troche “pod górkę”. Nawiasem mówiąc dziwię sie bardzo, po jakich naprawdę stawkach pracują ci różni “guru”, jesli nie stac ich na zrobienie od czasu do czasu czegoś za darmo.

Podsumowując, po tym jak idea profesjonalnych warsztatów komunikacyjnych dla osób niepełnosprawnych (oczywiście darmowych) po roku  umarła z braku zainteresowanych dalszych niepełnosprawnych, czas na wystartowanie innej akcji.

Jestem gotów w rozsądnej ilości prowadzić bezpłatne warsztaty komunikacyjne/negocjacyjne dla matek wychowujących w domu małe dzieci na nastepujcych zasadach:

  • spotkania będa bezpłatne dla Uczestniczek, maksymalnie może to być zrzutka na salę i catering, choć najlepiej znaleźć do tego jakiegoś sponsora (tak, jak to zadziałało z Freedomownią)
  • uczestniczkami będą przede wszystkim matki wychowujące dzieci w domu. W miare możliwości zapraszamy też inne kobiety, które spełniają warunek w nastepnym punkcie
  • uczestniczki deklarują chęć nauczenia sie czegoś nowego i gotowość wypróbowania różnych nowych rzeczy w trakcie spotkania
  • uczestniczki mogą zabrać ze soba małe dzieci, są jednak odpowiedzialne za to, aby ewntualne zakłócenia przez nie spowodowane ograniczyc do minimum (w Krakowie nie był to żaden problem)
  • grupa obecna na sali powinna liczyć 50-100 osób. W ten sposób wiele osób może skorzystać z jednego spotkania, a jednocześnie przy tej ilości łatwo prowadzić dyskusje i pokazywać konkretne rozwiązania
  • ja dostarczam moją osobę :-) i mikroport plus ew. kamerę. O resztę spraw organizacyjnych powinna zatroszczyć się osoba/organizacja organizujaca daną imprezę
  • organizator otwiera prosty formularz zapisów w Google Docs, gdzie zainteresowane Panie mogą się zapisać. Rezerwujemy sobie prawo niezaproszenia osób, które z róznych powodów uznamy za niepasujące o tego spotkania (to jest czysto teoretyczna mozliwość)
  • spotkanie powinno trwać około 4 godziny. W Krakowie sprawdził sie podział: 30 min mojego wystąpienia, 1,5 godz sesji pytań i odpowiedzi oraz 2 godziny ćwiczeń konkretnych przypadków proponowanych przez Uczestniczki
  • wszyscy spotykamy sie z nastawieniem, że chcemy spędzić ten czas bardzo pozytecznie i w dobrej atmosferze

Tyle na szybko mojej koncepcji. Co o tym sądzicie? Znajdą sie inni chętni organizatorzy?

Czekam z zainteresowaniem na Wasze wypowiedzi w komentarzach.

 

Porządki na FB – jak można sobie zaszkodzić?

Dziś chcę zwrócić Wam uwagę na to, jak naszym zachowaniem na FB możemy całkiem nieświadomie u sporej grupy ludzi stworzyć obraz naszej osoby, który niekoniecznie będzie się nam podobał (i innym też!).

Ostatnio widać pewną tendencję selekcjonowania znajomych na fejsie, co jest oczywistym i niezbywalnym prawem każdego posiadacza konta na tym serwisie. Przysłowiowy pies jest pogrzebany zarówno w motywacji, jak i sposobie jej przeprowadzenia.

Można znaleźć pozytywne przypadki zrobienia tego zarówno ze zrozumiałych, „higienicznych” powodów, jak i z klasą i w kulturalny sposób. Dobrym przykładem takiego wpisu może być  np.

https://www.facebook.com/artsikorski/posts/763904123681908:0

Tutaj jasna jest zarówno motywacja prowadzenia kulturalnego, pozytywnego FB dla ludzi myślących, jak i klarowny sposób przekazania tego wszystkim zarejestrowanym. Naprawdę warto przeczytać choćby w celu edukacyjnym.

Niestety zdarzają się też przypadki, kiedy deklarowana motywacja, sposób jej przekazania, albo moment „czystki” (np. po osiągnięciu pewnej popularności) wzbudzają niepotrzebne negatywne emocje u osób nią dotkniętych, oraz psują wizerunek u pozostałych obserwatorów.

Zacznijmy od przykładu na motywacje plus sposób przekazania. Ponieważ miałem okazję poznać autora poniższego wpisu osobiście i zapamiętałem go jako bardzo sympatycznego człowieka, to pozwolę sobie na niepodawanie linku do oryginału i anonimizację nazwy firmy. Chodzi mi tutaj tylko o przykład pewnego działania, przed którym chcę Was ostrzec, a nie o pokazywanie kogoś palcem.

Oto wpis na FB:

Koledzy i Koleżanki czyli moi znajomi z Facebooka,

Facebook jest jak wiemy od tego aby się chwalić tym co mamy.
Jest też do tego aby podtrzymywać relacje jakie wytworzyły się pomiędzy nami, wynikłe z tego, że poznaliśmy się gdzieś w realu. Czasami prosimy się nawzajem o różne przysługi, na tym polega właśnie podtrzymywanie relacji.
Wczoraj zaprosiłem Was Wszystkich do polubienia fanpage’a (NAZWA FIRMY), czyli mojej ukochanej firmy.
Niestety niektórzy z Was nie zareagowali na to i nadal część z Was nie kliknęła Lubię to.
Mogliście to oczywiście przeoczyć wśród wielu różnych newsów, mogliście nie być dawno online, możecie macie w tym momencie urlop… rozumiem to..
.. zaczekam kilka dni i ponownie Was zaproszę do polubienia fp (NAZWA FIRMY).
Jeśli i tym razem nie uzyskam Waszej przychylności będę musiał zweryfikować naszą relację .. chyba to rozumiecie.

 

Autor miał oczywiście pełne prawo napisać, co tylko zechciał, to nie podlega dyskusji.

Z drugiej strony, czytając to pomyślałem:

1)      Ktoś ma ciekawe wyobrażenie na czym polega podtrzymywanie relacji („prosimy się nawzajem o różne przysługi, na tym polega właśnie podtrzymywanie relacji”), nawiasem mówiąc jest to wyobrażenie dokładnie odwrotne do mojego.

2)      Ktoś ma do mnie wyraźną pretensję, że nie „zalajkowałem” jego firmy, podając jednocześnie trzy przypadki, kiedy moje niezrobienie tego byłoby „usprawiedliwione”. U osób z silnym poczuciem własnej wartości  budzi to co najmniej mieszane uczucia.

3)      Ktoś daje mi „szansę” „poprawienia się”, grożąc „zweryfikowaniem relacji” :-) :-) :-) Wrażenia u odbiorcy – patrz punkt 2.

4)      Zastanowiłem się, dlaczego właściwie te lajki dla tej firmy są tak ważne, że warto posuwać się do takich działań?

Chcielibyście generować takie myśli w umysłach Waszych czytelników/znajomych? Ja nie.

Na inny przykład niezręczności natknąłem się dziś czytając post:

http://www.charmsy-biznesu.pl/blog/item/83-case-study-magda-b%C4%99benek-i-lekcja-dla-nas.html

Tam mamy przypadek, kiedy młoda prelegentka i autorka, po uzyskaniu pewnej popularności postanowiła „zrobić porządki” na swoim koncie na FB polegające na wyrzucaniu wszystkich osób, które nie są rodziną, przyjaciółmi czy bliskimi znajomymi. Mimo, iż rok temu, mając znacznie mniejszą popularność zaakceptowała „wyrzuconych” bez zastrzeżeń.

Znowu mamy sytuację, kiedy ktoś robiąc coś, do czego ma pełne prawo tworzy paskudne wrażenie, że sporo osób było przydatne, dopóki w znaczący sposób podnosiły one „lajkowalność” i popularność właścicielki konta, a teraz „murzyn zrobił swoje – murzyn może odejść”. I to wrażenie powstaje niezależnie od intencji „osoby porządkującej”. Na pewno chcecie budować taki image? Nie mówiąc już o słuszności niemieckiego powiedzenia, że ludzie spotykają się (co najmniej) dwa razy w życiu.

Zdaję sobie sprawę, że każdy z nas, mnie w to wliczając, popełnia od czasu do czasu różne niezręczności, niemniej tak elementarnych, jak te powyżej łatwo jest unikać, jeśli tylko trochę wczujemy się w sytuację innych ludzi. Co serdecznie Wam polecam.

Jak zwykle to, co napisałem jest moim subiektywnym zdaniem i zapraszam do dyskusji w komentarzach.

PS: Jeśli kogoś interesuje, jaka jest moja polityka na FB to proszę bardzo:

1)      Tak, jak napisałem kiedyś na blogu http://alexba.eu/2009-12-20/szacunek-i-zaufanie-u-innych/nda/ bardzo chronię prywatność osób, które się ze mną zadają. To miedzy innymi oznacza, ze jeśli na FB pojawia się wzmianka o tej osobie lub nawet zdjęcie z nią, to oznacza, że mam pełną jej zgodę na opublikowanie i taka informacja staje się informacją publiczną. Nie mam nic przeciwko temu, aby takie informacje były dostępne dla każdego.

2)      Generalnie akceptuję większość zaproszeń do grona znajomych na FB, jeśli tylko na profilu zapraszającego nie widzę nic, co wskazywałoby na spam lub treści sprzeczne z moim podejściem do życia i komunikacji z innymi.

3)      Jak już ktoś jest moim znajomym i zachowuje się w miarę przyzwoicie, to na pewno nie wyproszę go, choćby nie wiadomo jak zmieniała się moja koncepcja życiowa czy marketingowa.  Wyjątkami są: spam, niekulturalny sposób wyrażania się, głoszenie postaw, które w moim odczuciu są nieetyczne, brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, agresywność, naruszanie prywatności mojej lub innych itp. Takich przypadków w całej historii mojego konta na FB było może z cztery.

4)      Każdy lajk od znajomego traktuję jako prezent. Za prezenty jestem wdzięczny, ale nigdy o nie nie żebram, czy też nie staram się ich wymuszać. To byłby brak szacunku zarówno dla mnie jak i tej drugiej osoby!

Spotkanie dla Kobiet 26.11 w Krakowie

Już niedługo będę miał przyjemność poprowadzić dość nietypowe dla mnie spotkanie z Paniami. Tym razem nie będzie to godzina spędzona z Business Women jak np. na Charmsach Biznesu, lecz całe cztery z Paniami, które mimo wielu obowiązków domowych, w tym wychowywania małych dzieci, nie zamierzają ograniczyć swoich horyzontów do tego, co aktualnie robią.  I to jest super!!!

Jak wiecie, zawsze szczególnie kibicuję ludziom, którzy mają trochę trudniej a mimo tego nie tracą aktywnej postawy w stosunku do życia i tak też jest w tym przypadku. Dlatego zależy mi na tym, abyśmy te 4 godziny spędzili w sposób jak najbardziej produktywny dla Was, nawet uwzględniając stosunkowo dużą grupę (około setki) i fakt, że na sali będą być może znajdować się dzieci (ale proszę o kontrolę nad nimi).

Proszę, przemyślcie jakimi zagadnieniami chciałybyście szczególnie się zająć, które z nich mają potencjał, aby wprowadzić największą pozytywna zmianę w Waszym życiu. Mam jakieś swoje wyobrażenia i doświadczenia, niemniej Wasze zdanie też jest tu bardzo ważne!! A ja z przyjemnością wyjdę Waszym potrzebom naprzeciw. Myslę, że mając ponad 22 lata doświadczenia jako konsultant i wiele róznorakich doświadczeń jako człowiek, jestem wystarczająco kompetentny w zagadnieniach komunikacji, relacji, czy też konkretnej “sprzedaży” różnych idei i pomysłów. Możecie śmiało z tego skorzystać!

Przy tak dużej sali raczej nie będę nikogo trenował z użyciem kamery, ale tak czy inaczej, możemy sobie parę rzeczy praktycznie pokazać. Pomyślcie więc i najlepiej zaproponujcie konkretne pytania i przypadki w komentarzach poniżej.

Przy pytaniach skoncentrujcie się raczej na konkretnych tematach, które posuną Was do przodu. Ja co prawda chętnie po raz n-ty opowiem jak ze sprzedawcy gazet stałem się bardzo dobrze żyjącym konsultantem biznesowym i o tym jak to się żyje na Kanarach itp., ale to nie byłoby najlepsze użycie czasu, który spędzimy razem. Niech optymalne wykorzystanie tego czasu będzie pierwszym ćwiczeniem, dla każdej z Was. To jest bardzo ważna umiejętność, którą posiada stosunkowo niewiele osób, a która jest niezwykle pomocna, o czym wiem z doświadczenia własnego i wielu innych ludzi.

Tak więc zapraszam do przemyśleń oraz propozycji w komentarzach poniżej i do zobaczenia w środę!

 

PS: Strona imprezy to https://www.facebook.com/events/1488178391470453/?pnref=story

 

Charmsy Biznesu 2014 – fragmenty wystąpienia

Po małym poślizgu spowodowanym jakimś paskudnym wirusem i występującym po nim efektem domina w moim życiu wracamy do publikacji na blogu.

Dużo się ostatnio uczę nowych dla mnie rzeczy, takich jak operowanie sprzętem wideo w różnych warunkach, oświetlenie, obsługa odpowiednich programów, “rozkminienie” metod szybkiego przejścia od pomysłu na post do w miarę gotowego “produktu” itp. :-)

Podjąłem decyzję, że jeśli chcę w miarę regularnie publikować tu na blogu, a jednocześnie w pełni delektować się życiem nie zapominając przy tym o zarobieniu pieniędzy od czasu do czasu, to nie mogę godzinami siedzieć przy klawiaturze, tym bardziej, że nie pisze tak szybko, jak większość znanych mi młodych ludzi. Stąd pomysł nagrywania postów (audio i/lub wideo) i publikowanie ich wraz z nieco zredagowaną transkrypcją dla tych, którzy podobnie jak ja wolą tekst pisany.

Takich postów spodziewajcie się wkrótce, jak to wyjdzie, to zobaczymy :-) Kto nie eksperymentuje, ten nie wie :-)

Dziś zapraszam do obejrzenia trzech fragmentów mojego wystapienia na Charmsach Biznesu, imprezy dla kobiet, którą goraco popieram od samego początku i dopóki będą mnie na nią zapraszać, dopóki będę tam z przyjemnością dyskutował z ponad 100 osobowym, niebanalnym  audytorium złożonym z zaangażowanych Pań.

Proszę o zrozumienie, że publikuję na razie bardzo “grzeczny” początek :-)

Warto też zauważyć, że nie jestem mówcą, lecz konsultantem, dlatego nie jest to wystudiowana i wyćwiczona mowa, bardziej spontaniczne nawiązanie dyskusji na istotny dla wszystkich temat. W takich sytuacjach bardzo intensywnie zastanawiam się CO powiedzieć słuchaczom, a potem po prostu wychodzę na scenę i mówię, co zresztą wyraźnie widać na nagraniach :-)

Na marginesie, pod koniec miesiąca mam ważne wystąpienie jako mówca otwierający ogólnopolską konferencje i tam postanowiłem się solidnie przygotować i poćwiczyć trochę :-) To będzię pewna “utrata dziewictwa” pod tym względem :-) Będę raportował.

A teraz zapraszam do obejrzenia wspomnianych fragmentów, trzeci jest publikowany po raz pierwszy.

OSTRZEŻENIE: Opisanej tam metody podejścia do klienta zdecydowanie nie zalecam, opowiedziałem ten autentyczny przykład, jako ilustrację jak dalece można posunąć się w zuchwałości, jeśli robimy to naprawdę dobrze. Niemniej KIDS DO NOT TRY IT AT HOME!!!

 

Reaktywujemy blog :-)

Witajcie po bardzo długiej przerwie!

Tak długiego zawieszenia aktywności na blogu (od kwietnia) jeszcze nie było w całej jego ponad ośmioletniej historii. Wielu z Was pisało do mnie z zapytaniami, czy u mnie wszystko w porządku – bardzo Wam za tę troskę dziękuję!! Jest bardzo w porządku!!!

Ponieważ jest to pierwszy post i tak dawno nie mieliśmy kontaktu, to dziś pozwolę sobie na luźne „poplotkowanie” co się w międzyczasie wydarzyło, a konkretne i praktycznie użyteczne posty zacznę od następnego wpisu. Zgoda?

Pamiętacie post http://alexba.eu/2014-02-25/jak-to-robi-alex/kupilem-sobie-buty-zimowe/ kiedy to pod wpływem zastanawiania się nad moim życiem postanowiłem przerwać trwająca od połowy lat dziewięćdziesiątych (a wiec prawie tak długo, jak niektórzy z Was żyją :-) ) rutynę polegającą na „emigrowaniu” każdej zimy do cieplejszych klimatów, takich jak Floryda, czy potem Wyspy Kanaryjskie? Mimo ewidentnych plusów takiego rozwiązania i głosów podziwu znajomych,  szczera analiza moich potrzeb wykazała, że siedząc sobie w ciepełku i nawet spędzając tam bardzo mile czas zacząłem wmawiać sobie, że to jest to, co naprawdę chcę i potrzebuję!! To była bardzo ciekawa konkluzja i polecam każdemu, kto zrealizował jakieś swoje duże marzenie, aby od czasu do czasu przyjrzał się, czy aby na pewno ono go dalej uszczęśliwia.  Inaczej łatwo możemy stać się jego więźniem, i to niezależnie od tego, jak bardzo biją nam brawo zewnętrzni obserwatorzy.

Takie coś zdarzyło mi się już po raz drugi w życiu i o tym napisze wkrótce specjalny post, bo temat jest ważny a wiele osób wpada w taką pułapkę.

Jak już pozostałem w kraju, to zgodnie  moimi potrzebami zacząłem spotykać się pro bono i rozmawiać z bardzo wieloma ludźmi w różnym wieku, których wszystkich łączyła pewna otwartość i ciekawość świata. Najwięcej wśród nich było młodych ludzi, rekordem była 4 godzinna dyskusja (bez przerwy!!) z ponad 360 osobami na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, było też sporo takich na 100-120 osób, nie licząc spotkań w bardziej kameralnym gronie. Te wymiany poglądów  pozostawiły (mam nadzieję :-) ) nie tylko wartościowe refleksje u Uczestników, ale też miały w rezultacie ogromny pozytywny  wpływ na mnie. Mogę tutaj śmiało podziękować Wam za to, że dzięki nim i dzięki interakcjom z Wami, przez ten okres stałem się człowiekiem, który jeszcze więcej widzi, rozumie i odczuwa!! Tak robienie dobrych rzeczy działa w obie strony.

Oczywiście cały ten proces nie polegał na teoretyzowaniu i rozważaniach, lecz bardziej na śmiałym eksperymentowaniu i często robieniu różnych, dość „odjechanych” rzeczy  :-) Nie wszystko przy tym szło gładko, były takie okresy, kiedy mentalnie miałem potężną „sieczkę w głowie”, zderzając się z sytuacjami, które były dla mnie pod wieloma względami bardzo nowe. Aktualnie zastanawiam się, którymi z nich mogę się z Wami podzielić, tak aby było to z pożytkiem dla Was a jednocześnie chroniło moja prywatność :-)   Coś interesującego na pewno znajdziemy :-)

Jak łatwo sobie wyobrazić, tak intensywne życie w realu bardzo skutecznie konkurowało z blogiem i spowodowało jego zawieszenie, które właśnie kończymy. Przy okazji przepraszam też, za mała responsywność na wiele maili, które otrzymałem w tym czasie, zwłaszcza tych, w których wyłacznie chcieliście coś ode mnie.

Co będzie dalej?

Jak zwykle zależy mi na maksymalnej użyteczności tego, co robię i publikuję, dlatego:

  • Blog został przeniesiony z USA na szybki serwer w Polsce (Dziękuję bardzo Piotrowi Synowcowi za przeprowadzenie tej operacji :-) )
  • Wkrótce rozstaniemy się z „zerowym designem” bloga starając się dobrać jego układ tak, aby był on bardziej czytelny i użyteczny. Nie zapomnimy też o wygodzie czytania go na tabletach i komórkach.
  • Obiecuję co najmniej raz w tygodniu publikować nowy post :-)
  • Rozważam nagrywanie postów też w postaci video/podcastów wraz z publikowaniem transkrypcji dla tych, którzy wolą czytać. Jak wiecie, nie jestem najszybszy w pisaniu i chcę skrócić czas potrzebny na stworzenie nowego tekstu. To zapewni częstsze się ich ukazywanie.  W tej chwili rozglądam się za kimś, kto robiłby transkrypcje pisząc szybciej niż ja :-) Rozglądam się też za jakimś prostym rozwiązaniem edytowania videocastów i wyciągania z nich ścieżki dźwiękowej. Mam Adobe Premiere Elements 10 i chyba będę musiał nauczyć się obsługiwać go, chyba że ktoś z Was ma lepsze propozycje, z których istnienia nie zdaję sobie sprawy. Proszę o rady i propozycje.
  • Wprowadzimy regularny videocast/podcast w którym odpowiadam na Wasze konkretne pytania zadane np. na Facebooku (https://www.facebook.com/alex.barszczewski) albo Twitterze (https://twitter.com/alexba ). Pytania możecie zadawać od natychmiast :-) proszę tylko o pewne minimum konkretności w ich zadawaniu. Jeżeli zaakceptujecie pewien brak perfekcyjności technicznej w odpowiedziach, to mogę zacząć odpowiadać na nie w bardzo niedługim czasie :-)
  • Wypowiedzcie się proszę w komentarzach, jaka forma publikacji (tekst/audio/wideo) miałaby największą wartość użytkową dla każdej/każdego z Was
  • Potrzebuje Waszej rady/pomocy w kwestii powiadomienia jak największej grupy Czytelników, że blog jest znów aktywny. Dawniej załatwiał to RSS ale  chyba czasy trochę się zmieniły. Jak to najlepiej zrobić?
  • Mam dla Was dodatkowa niespodziankę :-)   Od wielu lat prowadzę z Sandrą  bardzo szczere i otwarte rozmowy o różnych aspektach życia i biznesu. Oboje bardzo mocno stoimy w obydwu tych dziedzinach i nasze rozmowy bardzo rozszerzyły wzajemne pojęcie o tym, jak wiele rzeczy funkcjonuje z kobiecego i męskiego punktu widzenia. Ostatnio stwierdziliśmy, że gdybyśmy nagrali to, o czym spontanicznie rozmawiamy i tylko wycieli jakieś zbyt osobiste szczegóły, to mogłoby to być wartościowe dla wielu Czytelników.  Jak to wyjdzie zobaczymy :-) Wyzwaniem jest to, że oboje sporo podróżujemy, a chcemy rozmowy przeprowadzać jak zwykle „na żywo”, twarzą w twarz, więc nie możemy tego robić np. co tydzień. Najbliższy termin, który jest możliwy na takie spotkanie to dopiero początek listopada i wtedy spróbujemy cos nagrać. Na razie pozdrawiamy Was na zdjęciu, które zrobiliśmy po podjęciu decyzji o tym eksperymencie :-)
    Sandra Alex
  • Nadal bardzo chętnie będę pro bono spotykał się z grupami Czytelników, szczególnie jeśli będą to spotkania dla nich bezpłatne. Jeśli ktoś ma pomysł na takowe i odpowiednią grupę zaangażowanych Uczestników, to proszę o kontakt, najlepiej dużo wcześniej. Przy odpowiednim podejściu jest to łatwiejsze niz myslicie. O moich wystąpieniach napiszę odrębny post.

Tyle na razie. Jeśli macie jakiekolwiek inne pomysły i sugestie, to proszę napiszcie albo w komentarzach albo na kontakt (małpa) alexba.eu
Bedę Wam za to bardzo wdzięczny.

Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na odzew :-)

PS: Mamy mały problem techniczny, polegający na tym, że po dodaniu komentarza pojawia sie pusty komentarz od “Anonima” :-(  Usuniemy go prawdopodobnie wkrótce, najpóxniej wraz ze zmiana wyglądu bloga, prosze o odrobine cierpliwości. Wasze komentarze nie giną i albo są od razu publikowane, albo system wrzuca je do moderacji, skąd wyjmuję je tak szybko jak to możliwe.

 

 

 

 

Co robić jak nie wiesz co zrobić w życiu – nowa książka Alexa

Temat zawarty w tytule był najczęściej komentowanym postem na tym blogu ( http://alexba.eu/2007-01-18/rozwoj-kariera-praca/co-zrobic-kiedy-sie-nie-wie-co-chce-sie-robic-w-zyciu/ ) gdzie doczekał się ponad 640 komentarzy. Wtedy był on aktualny dla stosunkowo młodych ludzi, którzy szukali dopiero swojej drogi w życiu. W międzyczasie ten dylemat dotyka dodatkowo ludzi w tzw. kwiecie wieku i nie wygląda na to, aby taka sytuacja miała się zmienić. Potwierdziło to zarówno powodzenie miniserii na ten temat opublikowanej w naTemat.pl

http://alexbarszczewski.natemat.pl/89811,co-robic-jak-nie-wiesz-co-robic-w-zyciu

http://alexbarszczewski.natemat.pl/90559,co-robic-jak-nie-wiesz-co-zrobic-w-zyciu-cz-2

http://alexbarszczewski.natemat.pl/91373,co-robic-jak-nie-wiesz-co-zrobic-w-zyciu-cz-3

jak i wiele rozmów, które przeprowadziłem ostatnio zarówn o w ramach spotkań „Sukces w relacjach”, jak i poza nim.

Ponieważ mam już wiele materiałów i notatek na ten temat, to czas zabrać się za pisanie :-)

To, podobnie jak “Sukces w relacjach międzyludzkich”  znów ma być bardzo praktyczna książka napisana przez weterana wielu działań w życiu, czasami solidnie poobijanego, czasami w sytuacjach „bez wyjścia”, które jednak wszystkie dało się jakoś zakończyć mniejszym czy większym sukcesem. Tymi doświadczeniami, wraz  z konkretnymi zaleceniami i metodami  będę się z Wami dzielił na stronach tego, co napiszę.

Jak zwykle piszę tę książkę nie „sobie a muzom”, a dla Czytelników to mam prośbę do Was:

Jeśli macie jakieś szczególne problemy, pytania lub sugestie związane z tematem zawartym w tytule, to proszę napiszcie mi maila na adres kontakt(małpa)alexba.eu ze słowami „Co robić” w tytule wiadomości.  Będę Wam bardzo wdzięczny i oczywiście w miarę możliwości uwzględnię te rzeczy w gotowej książce.

Zapraszam do wypowiedzi

 


Do 16.03 jestem nieosiągalny pod polskim numerem telefonu. Kliknij tutaj aby wysłać mi mail