Ten nieco przydługi tytuł opisuje typowe strategie stosowane przez ludzi w celu osiągnięcia tego, czego pragną. Tym „czymś” może być np. interesująca praca, takież towarzystwo, czy też partner życiowy.

Przyjrzyjmy się, jak to wygląda w szczegółach

Metaforyczne  czekanie na brzegu to siedzenie w jednym miejscu i codzienna obserwacja, co też fale życia nam na ten brzeg wyrzucą. To jest strategia bardzo oszczędna energetycznie i nie wymagająca wysiłku. Nic dziwnego, że zdumiewająco wiele osób ją stosuje, mimo jej generalnie kiepskiej skuteczności. To polega na tym, że:

  • Bardzo wielu ludzi przyjmuje dość byle jaką pracę, bo akurat jest ona w pobliżu aktualnego miejsca zamieszkania, często miejsca w którym dana osoba mieszka od urodzenia.
  • Towarzystwo, z którym spędza się najwięcej czasu, to dość przypadkowa zbieranina bliższej i dalszej rodziny, znajomych ze szkoły i studiów.
  • Partnera życiowego zazwyczaj dobiera się z kręgu „starych znajomych”, sąsiadów, szkoły, studiów lub miejsca pracy.

Ludzie stosujący powyższą strategię mają zazwyczaj dość roszczeniowe nastawienie, bo to np. państwo powinno im zapewnić pracę i godne warunki życia, a partner troszczyć się o jego codzienną jakość. A jak tej jakości nie ma to albo demonstrują, albo siedzą sfrustrowani „bo takie jest życie”. Jak już coś mają, to drżą, że mogą to stracić i znów trzeba będzie wiecznie czekać na nową okazję.

Polowanie polega na aktywnym poszukiwaniu na szeroko rozumianym rynku, poprzez rozpoznanie jego „oferty”, mechanizmów działania, ustaleniu naszych potrzeb i celów, a potem mniej czy bardziej udanym proaktywnym ich zaspokajaniu/osiąganiu. Ta strategia wymaga znacznie większej aktywności i mobilności, wiąże się też z wydatkowaniem sporej energii (co niekoniecznie musi być czymś negatywnym). Zazwyczaj wymaga uświadomienia sobie czego chcemy, analizy gdzie i na jakich warunkach możemy to otrzymać, a potem podjęcia konkretnych działań.  W naszych konkretnych przykładach oznacza to:

  • W kwestii pracy zarobkowej (wszystko jedno, czy jako pracownik najemny, czy niezależny) jest to ciągłe trzymanie ręki na pulsie, rozszerzanie własnych kwalifikacji i rozglądanie się za interesującymi ofertami. Jeśli takie się pojawią, to praktyczne wypróbowanie, czy jesteśmy w stanie się zakwalifikować i czy na koniec dnia one też tak nam się podobają jak na początku.
  • Jeśli chodzi o towarzystwo, to szuka się miejsc i środowisk, gdzie mogą przebywać osoby o interesujących nas cechach i tam stara się ich jak najwięcej poznać poprzez wspólne imprezy, networking itp.
  • Na partnera życiowego można też „zapolować”, wiedząc jak dotrzeć do dużej liczby potencjalnych kandydatów/kandydatek, jak z nimi komunikować i nawiązywać bliższe relacje. Zwłaszcza internet daje tu ogromne możliwości, jeśli się umie z niego odpowiednio skorzystać.

Większość ludzi szeroko rozumianego sukcesu stosuje różne warianty tej strategii, bo jest ona skuteczna. Dodatkowo, jeśli jesteś dobra/dobry w „polowaniu”, a nie masz poważnych zobowiązań w postaci np. dużego kredytu, to niezbyt się martwisz o ewentualne zawirowania w gospodarce, Twoim życiu towarzyskim czy prywatnym. Jakby coś,  to weźmiesz tę metaforyczną dwururkę, pójdziesz do dżungli i upolujesz sobie to, co potrzebujesz :-)

Znakomitą większość działań ludzi wokół nas można zakwalifikować do jednej z powyższych strategii, niemniej chcę zwrócić Wasza uwagę na jeszcze jedną, która odpowiednio zastosowana w bardzo skuteczny i jednocześnie wygodny sposób umożliwia nam zaspokojenie naszych potrzeb. Mnie bardzo pomogła ona w zakresie biznesowym, gdzie  od ponad 20 lat doskonale radzę sobie na trudnym polskim rynku w obliczu mas „certyfikowanych coachów”,  wypaczających rynek dofinansowań z Unii itp. komplikacji. Od około roku eksperymentuję z nią w zakresie kontaktów prywatnych, też z bardzo dobrymi rezultatami.

Na własny użytek nazywam tę strategię selektywna grawitacją, bo zamiast wyczekiwać, lub biegać „polując”, po prostu przyciągamy do siebie odpowiednich ludzi, klientów i zlecenia. Pojawiają się oni „sami”, bez naszych specjalnych starań, czy inicjatywy. I nie mam tego na myśli w jakiś metafizycznym znaczeniu, lecz w bardzo trzeźwym i konkretnym. Sprawa jest w gruncie rzeczy dość prosta.  Jeżeli w jakimś zakresie życia jesteśmy w 100% sobą, nie udajemy nikogo innego, a jednocześnie jesteśmy bardzo wyraziści  w tym co robimy, to po przekroczeniu pewnej „masy krytycznej” naszego działania zaczynamy ściągać do siebie odpowiednich ludzi, firmy i zlecenia. Jak już wspomniałem, w zakresie biznesowym od bardzo dawna nie szukam klientów, ci właściwi i ciekawi znajdują mnie sami, czasem w bardzo niezwykły sposób. Przez tak długi okres czasu, to musi byc coś więcej niż szczęśliwy przypadek! Nie jest to może najlepsza metoda, jeśli ktoś ma ADHD, albo musi zarabiać miliony, niemniej dla kogoś w miarę rozsądnie delektującego się życiem i starającego się pracować zarobkowo 50 dni w roku to świetne rozwiązanie.  Polecam spróbowanie :-)

Ciekawym zastosowaniem jest użycie selektywnej grawitacji do znajdywania bliskich sobie ludzi. Ja przez wiele lat byłem w tej dziedzinie raczej zwolennikiem strategii „polowania”, co wynikało z mojej dość dobrej umiejętności szybkiego nawiązywania kontaktów i jeszcze szybszej selekcji (pisałem o tym np. https://alexba.eu/2011-01-04/jak-to-robi-alex/szybka-selekcja-ludzi/ ) Wyniki byłe niezłe i mnie osobiście się podobały.

Zdanie zmieniłem dopiero w roku 2014, kiedy w rezultacie napisania i wydania przeze mnie popularnej książki „Sukces w relacjach międzyludzkich” nagle sami z siebie zaczęli pojawiać się w moim życiu fantastyczni ludzie, których istnienia wcześniej nie podejrzewałbym! Doprowadziło to do znacznych przetasowań w kręgach moich znajomych, a jakość mojego życie ogromnie się poprawiła. W rzeczy samej, moja ograniczona działalność na tym blogu jest jednym z efektów ubocznych tego wzbogacenia i delektowania się jego owocami!

Zastanawiam się, czy warto pociągnąć ten temat na blogu, bo aby osiągnąć te „masę krytyczną”  np. w zakresie przyciągania ludzi trzeba być w tym dość dobrym, znacznie powyżej poziomu większości ludzi, których znam. Z drugiej strony, ja też się tego wszystkiego kiedyś nauczyłem, a gra jest warta świeczki.

Przemyślcie proszę, jakie strategie stosujecie w życiu (bez ściemy!!!) i jeśli chcecie, to podzielcie się tymi przemyśleniami w komentarzach. Napiszcie też, czy chcecie, abym pociągnął ten temat.