“Czytanie zagraża głupocie”

Taki napis zobaczyłem dziś w metrze na plastikowej torebce jednej ze współpasażerek. Przypomniało mi to rozmowę z pewnym managerem wysokiego szczebla, podczas której zgodnie stwierdziliśmy, iż wiekszość kolegów z kadry zarządzającej o wiele za mało czyta. W rezultacie dobrowolnie odcinają się od wielu interesujących przemyśleń, wzorców postaw czy też skutecznych technik działania. Potem uśmiecham się, jak słyszę od kogoś, że właśnie był na “nowym” seminarium z NLP w biznesie, czy też z “7 nawyków” Covey’a (uwaga, polskie wydanie tej ostatniej książki ma poważny bład w tłumaczeniu, widać ze robił to ktoś, kto nie zrozumiał co tam w oryginale jest napisane :-) ). Doszkalanie się to oczywiście dobra rzecz, tylko dlaczego z takim opóźnieniem??

Ja rozumiem, że w życiu istotne jest przede wszystkim działanie, niemniej właściwe know-how może to działanie znacznie usprawnić. I teraz 2 bezlitosne pytania :-) :

Ile czasu dziennie inwestujecie w poszerzanie Waszej wiedzy i horyzontów? W jakich językach czytacie?

Jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi “poniżej godziny”, a na drugie “tylko po polsku”, to wierzcie mi, długoterminowo stwarza to dla Was zagrożenie, szczególnie że jesteście wewnątrz sporego wyżu demograficznego i wielu zdolnych ludzi konsekwentnie pracuje nad sobą.

I jeśli ktoś ma dobre wytłumaczenie faktu, że nie czyta, to przykro mi – w życiu, inaczej niż w rodzinie i szkole,  działa zasada “no excuses, just results”.

Zycze ciekawej lektury!!

PS: Jeśli kogoś to interesuje, ja od ok. 14 lat czytam po 1-5 godzin i to praktycznie codziennie (głównie po angielsku i niemiecku). Z punktu widzenia czasu, który dzięki zdobytej wiedzy mam teraz do dyspozycji, była to świetna inwestycja.

7 Comments

  1. Tomasz
    Posted April 18, 2007 at 14:55 | Permalink

    Witam Cię Alexie i witam Blogowiczów

    To mój pierwszy wpis na tym blogu i to w poście dość dawnym, ale przeglądając archiwum stwierdziłem, ze najlepiej tu będzie kontynuować temat.

    Rada dotycząca czytania oraz poświęcania czasu własnemu rozwojowi jest bardzo trafna. Myślę, ze sporo osób dostrzega taką potrzebę jednak pozostaje do rozwiązania problem “Czytać, ale co?”. Z dostępem do literatury przeważnie nie ma najmniejszego problemu, jak jednak wybierać, aby nie marnować swojego czasu. Chciałbym Cię Alex prosić o kontynuowanie tematu i poruszenie kwestii, w jaki sposób dobierać sobie literaturę, jak Ty to robiłeś i robisz. Jakie pozycje książkowe Twoim zdaniem powinien poznać każdy bez względu na zawód i branże. Czekam również na uzupełnienie wpisów w dziale “Interesujace ksiazki”.

    Pozdrawiam

  2. Posted April 18, 2007 at 21:42 | Permalink

    Tomasz

    Witaj na naszym blogu :-)
    Kwestia książek była już kilkakrotnie poruszana na tym blogu. Z robieniem ogólnych rekomendacji mam pewien kłopot bo:

    - czytają nas osoby o niezwykle różnorakich zainteresowaniach (ciągle jestem zaskakiwany, jak różni ludzie odwiedzają te strony). Gdyby robić rekomendacje, które byłyby “dla wszystkich” nie miałoby one większej wartości
    - moja biblioteka fachowa (niebeletrystyczna) liczy ponad 1000 pozycji i ciągle rośnie :-) Jak chcesz z tego robić zalecenia dla Czytelnika, o którym nic nie wiesz?
    - każda książka, którą przeczytałem odzwierciedla pewien punkt widzenia, wiele z nich jest wartościowych, choć praktycznie z żadnym nie zgadzam się w 100%. To wymagałoby komentarza do każdej polecanej przez mnie pozycji. Na to, przy wszelkich dobrych chęciach, zdecydowanie nie mam czasu

    Co w związku z tym mogę zrobić?
    Myślę, że najlepiej jeśli ograniczę się do tych Czytelników, których znam osobiście, a przynajmniej z wypowiedzi na blogu (a w tej grupie naprawdę łatwo się znaleźć :-) ). W takich przypadkach mogę rzeczywiście nie tylko coś konkretnego polecić, ale wręcz pożyczyć daną pozycję. No ale tym projektem mogę zająć się najwcześniej na koniec czerwca.

    Pozdrawiam
    Alex

  3. Posted April 19, 2007 at 03:41 | Permalink

    No to akurat jestem w tej komfortowej sytuacji, że czytam po 5-12h dziennie, w polskim i angielskim. Żałuje jedynie tego, że w większości artykułów i krótkich publikacji a nie tyle książek ile bym chciał.

    A ja mam pytanie podobne: ile dziennie piszecie? Samo wchłanianie tekstu to nie wszystko.

  4. Posted April 19, 2007 at 06:48 | Permalink

    Einer

    Ja piszę stosunkowo mało (co widać na tym blogu), moim głównym “output channel” jest język mówiony.

  5. Mateusz Kosowski
    Posted April 19, 2007 at 20:39 | Permalink

    Alex: a ja mam inny pomysł, jak rozwiązać problem ‘interesujących książek’. Może byś pod każdym ze swoich postów umieszczał tytuł książki, którą danego dnia (prze)czytałeś? Coś jak ‘np’ (now playing) na niektórych blogach, dotyczące piosenki słuchanej podczas robienia notki… :)

    Einer: a co Ty tak czytasz? :>

  6. Posted April 25, 2007 at 23:04 | Permalink

    Mateusz

    Taki tytuł bez opisu znowu nikomu nic nie da, a moim zamierzeniem jest zamieszanie tutaj informacji naprawdę użytecznych dla Czytelnika

    Pozdrawiam
    Alex

  7. Michał P. Sadowski
    Posted January 8, 2009 at 22:39 | Permalink

    Witam,

    Czytanie zagraża głupocie? Oczywiście, jeżeli się głupot nie czyta. Wiele osób zastanawia się co czytać, które książki są najodpowiedniejsze, chyba nie ma takich. Moim zdaniem powinniśmy czytać jak najwięcej, z tej dziedziny, którą się zajmujemy, po to, żeby poznać jak najwięcej, najlepiej różnych, punktów widzenia, później sami możemy ukształtować własne zdanie na konkretne tematy.
    Ostatnią książką o rozwoju osobistym, jaką kupiłem, jest 7 nawyków, o której pisałeś w poście powyżej. Zastanawiam się co z nią zrobić: wyrzucić do śmietnika, zwrócić do sklepu, może komuś oddać. Niestety, według tego co napisałeś, popełniłem błąd, wybierając polską wersję.
    Mam do Ciebie prośbę: mógłbyś napisać na czym polega różnica?

    PS. To jest mój pierwszy komentarz na twoim blogu, natomiast czytelnikiem jestem od dawna. Trafiłem tu dzięki Orestowi. Nie żałuję.

    Pozdrawiam serdecznie.

3 Trackbacks

  1. [...] Wczoraj (niedziela, wakacje) zaskoczyłem znajomego stwierdzeniem: “Idę się uczyć”. Tak, sam z siebie, bez nakazów, obowiązków, z czystej chęci rozwoju i przyjemnego spędzenia czasu. Obserwując swoje postępy w ostatnim półroczu czy też 4 miesiącach, poświęcając od 1 do 4-5 godzin dziennie na pozyskiwanie wiedzy, drugie tyle na przemyślenia i szeregowanie jej, widzę jak bardzo posunąłem się do przodu… oraz jak wiele jeszcze przede mną. Systematyczność jest kluczem. W otoczeniu, które edukację kończy na szkole i pracy, bardzo łatwo zrobić sobie przewagę poświęcając godzinkę dziennie na swój rozwój. I to nie tylko moje zdanie (”Czytanie zagraża głupocie”). [...]

  2. By Biblioteczka dla Czytelników - Blog Alexa on January 8, 2009 at 13:32

    [...] PS: Kiedyś napisałem taki post “Czytanie zagraża głupocie“. Ta inicjatywa jest właściwie logicznym krokiem dalej, możliwym dzięki mojemu powrotowi do Polski. Jeśli uważasz ten wpis za interesujący, to podziel się z innymi: Dodaj do wykopu lub zapisz w del.icio.us [...]

  3. [...] U Bartka przeczytacie o podejściu “1 godzina dziennie”, u Michała jak czytać książki, u Alexa jaką czytanie robi różnicę a u Ludwika obejrzycie filmik, gdzie Will Smith tłumaczy dlaczego warto czytać. [...]

Post a Comment

Your email is never shared. Required fields are marked *

*
*

Do 16.03 jestem nieosiągalny pod polskim numerem telefonu. Kliknij tutaj aby wysłać mi mail