Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie

Zaproponuj temat

Zapraszam do dopisania Twojej propozycji w tym wątku.

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2007-03-25
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Zadaj pytanie bądź zaproponuj temat

Jestem zwolennikiem interaktywnej komunikacji, dlatego postanowiłem umożliwić Wam łatwe wywieranie wpływu na zawartość tego blogu. Każdy z Was może korzystając z tego formularza zadać mi pytanie, bądź zaproponować temat nowego postu. W ten sposób nasze kontakty tutaj będą odbywały się w obie strony, a co za tym idzie bardziej naturalnie.

Zapraszam serdecznie !!

PS: Oczywiście celem tego blogu nie jest udzielanie porad jakiegokolwiek rodzaju, lecz otwarta dyskusja między Koleżankami i Kolegami. Inaczej polski fiskus może zarządać ode mnie VAT-u z czym się w żadnym innym cywilizowanym kraju nie spotkałem :-)

Komentarze (137) →
Alex W. Barszczewski, 2006-04-09
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Dlaczego źle rozumiana autentyczność rujnuje życie wielu ludzi (i jak tego uniknąć)

Cześć

Mam dziś dla Ciebie następujące tematy:

  • Jak być autentycznym człowiekiem unikając błędów robionych przez wielu ludzi
  • Update o spotkaniu w Warszawie 24.10
  • Parę bieżących informacji

Wyobraź sobie taką scenę: ktoś siedzi wieczorem w domu, przewija Instagram pełen inspirujących cytatów o byciu sobą, o autentyczności, o życiu bez maski. Na YouTubie widzi filmy zachęcające Bądź sobą”, „Żyj prawdziwie”, „Nie udawaj” – wszędzie te same hasła. I myśli sobie: tak, właśnie tego mi trzeba. Od jutra zaczynam żyć w 100% autentycznie. I niezwłocznie wprowadza to w życie!

I nagle ta osoba zaczyna mówić szefowi, że jego pomysły są słabe. Mówi żonie, że przytyła. Mówi przyjacielowi wprost, co naprawdę myśli o jego nowej partnerce (że ma dość ograniczone horyzonty, delikatnie mówiąc). Bo przecież jest teraz autentyczna, prawda? Nie udaje. Mówi prawdę prosto w twarz.

I potem się dziwi, że ludzie od niej odchodzą. Że straciła pracę. Że nikt nie chce z nią rozmawiać. A ona tylko była sobą, przecież…

To jest przykład błędów, o których chcę Ci dzisiaj opowiedzieć. Bo z różną intensywnością widzę je bardzo często  u wielu ludzi: moich klientów w biznesie (a pracuję z ludźmi na wysokich stanowiskach od prawie trzydziestu lat), u znajomych, u czytelników naszych książek. Ludzie bardzo często źle rozumieją autentyczność i przez to zamiast zbudować sobie lepsze życie, robią z tego piekło dla siebie i dla otoczenia. Zobaczmy jakie to błędy i jak ich uniknąć, a jednocześnie być sobą, autentycznym człowiekiem nie grającym jakiejś roli w tak dużym stopniu, w jakim to możliwe.

BŁĄD PIERWSZY: AUTENTYCZNOŚĆ TO NIE JEST BRAK FILTRÓW W TYM CO MÓWISZ

Ludzie często myślą, że bycie autentycznym znaczy mówienie wszystkiego, co przychodzi im do głowy. Bez zastanowienia. Bez szacunku dla innych i uwzględniania możliwości rozmówcy.

To nie jest autentyczność. To jest bycie człowiekiem pozbawionym wyczucia i nazywanie tego autentycznością.

Ja sam przez to przechodziłem na początku mojej drogi do autentyczności. Myślałem, że skoro już nie udaję, to mogę (a nawet powinienem) mówić wszystko wprost. Że szczerość to zawsze dobra rzecz. I szybko się nauczyłem, że to nie działa. Ludzie nie chcą brutalnej prawdy bez ogródek. Oni w wielu wypadkach chcą prawdy, ale prawdy przekazanej w odpowiednim opakowaniu.

Przykład? Klient przychodzi do Ciebie z projektem, który według Ciebie nie ma szans powodzenia. Widzisz w nim sporo problemów, których on nie zauważa. 

W wariancie brutalnej prawdy na jego bezpośrednie pytanie co o tym sądzisz, walisz prosto z To nie zadziała, zmarnujesz tylko pieniądze i czas” co jest i tak złagodzoną wersją Twoich myśli, że to kompletna bzdura.

W wariancie dla większości ludzi lepiej powiedz coś takiego Słuchaj, mam poważne wątpliwości co do tego podejścia. Widzę tutaj kilka potencjalnych problemów, które mogą sprawić, że projekt nie osiągnie zakładanych celów. Ale może porozmawiajmy o tym, może da się to zrobić inaczej, może znajdziemy lepsze rozwiązanie” Ja osobiście zdecydowanie wolę pierwszą wersję, ale większośc ludzi woli tę drugą, zauważyłeś to? A jak jest naprawdę u Ciebie?

Dlatego nawet chcąc być bardzo autentyczną osobą, zanim coś powiesz, zadaj sobie trzy pytania będące zmodyfikowaną wersją Sita Czy to, co chcę powiedzieć, jest prawdą? Czy jest to temu człowiekowi potrzebne? Czy mówię mu to w sposób, który TEN konkretny człowiek zaakceptuje?” Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi „nie”, przemyśl lepiej, jak to sformułować inaczej. Albo w skrajnym wypadku zastosuj pewien wariant powiedzenia, którego nauczyłem się mieszkając w Pozwól temu człowiekowi żyć i umrzeć jako głupiec”.

BŁĄD DRUGI: AUTENTYCZNOŚĆ TO NIE PRZEŁOM, TO PROCES

Drugi częsty błąd to myślenie, że autentyczność to jakiś przełom w Twoim życiu. Że któregoś dnia budzisz się i jesteś autentyczny. Jak w filmie. Wielkie olśnienie, transformacja, i już żyjesz w innym świecie.

To nie tak działa, bo to jest proces, czasem bolesny, pełen potknięć.

Autentyczność to jest codzienna praktyka. To nie jest cel, który osiągasz i masz z głowy. To są codzienne małe decyzje. To jest powiedzenie „nie” na spotkaniu, kiedy czujesz, że chcesz powiedzieć „nie”. Przyznanie się do błędu publicznie. Powiedzenie „nie wiem” zamiast udawania, że wiesz. Pokazanie słabości zamiast udawania siły. I radzenie sobie z konsekwencjami tej praktyki.

Ja też potrzebowałem lat, żeby dojść do miejsca, w którym jestem teraz. I dzisiaj też dawkuję tę autentyczność w zależności od konkretnej osoby, wliczając w to te, które są mi najbliżej. Aby uniknąć nieporozumień wyjaśniam, że dawkowanie autentyczności nie oznacza mieszania jej z nieprawdą, tylko ma wpływ na ilość i sposób opakowania przy interakcjach wszelkiego rodzaju.

Zalecam Ci przy wprowadzaniu autentyczności zacznij na początku od małych kroków. Wybierz na początek jedną osobę, przy której będziesz próbował być bardziej autentyczny. Albo jedną sytuację – może spotkania w pracy, może rozmowy z partnerem. Nie próbuj zmieniać wszystkiego naraz, bo się wypalisz. Pomyśl, że to jest maraton, nie sprint.

BŁĄD TRZECI: NIE WSZYSCY ZNAJOMI ZOSTANĄ (I TO JEST DOBRE)

Trzeci błąd, który widzę zwłaszcza u ludzi z dobrym sercem: zaczynają żyć autentycznie i oczekują, że wszyscy wokół to zrozumieją, zaakceptują i będą wspierać. Że jak pokażą ludziom prawdziwego siebie, to oni to docenią i będą ich za to kochać.

Prawda jest taka: jak zaczniesz być sobą, to spora część ludzi odejdzie. I to jest całkowicie normalne.

Uświadom sobie, że niektórzy ludzie byli przy Tobie nie dlatego, że cenili Ciebie, tylko dlatego, że cenili rolę, którą odgrywałeś. Byłeś dla nich po prostu wygodny. Byłeś zawsze dostępny, zawsze pomocny, zawsze się zgadzałeś, nigdy nie sprawiałeś problemów. Na takich osobach nie powinno Ci zależeć!

Ja, gdy dość dawno temu zacząłem żyć bardziej autentycznie to też straciłem wielu znajomych, . Straciłem ludzi, którzy przywykli do tego, że zawsze się zgadzam, że zawsze jestem dostępny, że zawsze jestem „miły” i „w porządku”. Gdy zacząłem mówić „nie”, gdy zacząłem wyrażać swoje prawdziwe opinie, gdy zacząłem stawiać granice, oni odeszli.

To nie zawsze było przyjemne, ale dziś jestem za to wdzięczny. Bo zostali ludzie, którzy naprawdę mnie cenią. Za to, kim jestem, nie za to, co dla nich robię. I te relacje są głębsze, prawdziwsze, bardziej satysfakcjonujące niż wszystkie te powierzchowne znajomości, które miałem wcześniej.

Dlatego pogódź się z tym, że nie wszyscy zostaną. Lepiej mieć pięciu prawdziwych przyjaciół niż dwudziestu, którzy lubią tylko maskę, którą nosisz na twarzy.

BŁĄD CZWARTY: PERFEKCJONIZM W BYCIU AUTENTYCZNYM

To paradoks, który widzę dość często: ludzie próbują żyć autentycznie, między innymi aby uciec od perfekcjonizmu, a potem zaczynają być perfekcjonistami w byciu autentycznym.

Przyjmują za pewnik stwierdzenia: Muszę być zawsze sobą. Muszę zawsze mówić prawdę. Muszę zawsze być spójny. Nie mogę nigdy udawać, nawet trochę. I nagle zamiast jednego perfekcjonizmu mają drugi. I to jest wyczerpujące a czasem bardzo stresujące.

Dlatego pozwól sobie na niedoskonałość. Będą dni, kiedy nie będziesz miał siły być w 100% sobą. Będą sytuacje, kiedy ze względu na okoliczności wybierzesz dyplomację zamiast szczerości. Będą momenty, kiedy zagrasz rolę, bo tak będzie mądrzej. I to jest OK. Ze mną jest podobnie, a nie przeszkadza mi to w bardzo dobrym życiu i głębokich relacjach.

Ważne, żeby ogólny kierunek był dobry, a Twoja autentyczność miała tendencję wzrostową. Żebyś z roku na rok był coraz bardziej sobą, a niekoniecznie abyś był idealnie sobą  każdego dnia.

BŁĄD PIĄTY: AUTENTYCZNOŚĆ BEZ GRANIC

Piąty błąd: myślenie, że autentyczność oznacza bycie całkowicie otwartym, bez granic, bez ochrony Twojej osoby. Że skoro ktoś ma być autentyczny, to musi wszystko o sobie opowiadać wszystkim.

I nagle ludzie opowiadają każdemu o swoich problemach, lękach, wątpliwościach, słabościach. Pierwszemu lepszemu człowiekowi, komuś, kogo ledwo znają. I potem się dziwią, że inni to wykorzystują. Albo że tracą szacunek. Albo że ich słabości są używane jako broń przeciwko nim.

Autentyczność wymaga granic. Wymaga świadomości, komu, co i kiedy pokazujesz.

Bo nie każdy zasługuje na Twoje najgłębsze emocje. Nie każdy zasługuje na Twoją historię. Nie każdy zasługuje na poznanie Twoich słabości. Autentyczność to selektywne pokazywanie siebie ludziom, którzy na to zasługują , tym ludziom, którzy udowodnili, że potrafią to uszanować.

Dlatego będąc autentycznym człowiekiem buduj zaufanie stopniowo. Pokazuj coraz więcej siebie ludziom, którzy już udowodnili, że potrafią to docenić. Zacznij od małych rzeczy – podziel się małą wątpliwością, małą słabością, sprawdź, jak druga osoba to przyjmie. Czy to uszanuje? Czy to wykorzysta? I dopiero wtedy, gdy przejdą ten test, pokazuj więcej.

Autentyczność to nie brak granic, to jest świadome zarządzanie granicami. To wiedza, komu można zaufać i w jakim stopniu możesz mu powierzyć różne aspekty Ciebie.

CO DALEJ?

Teoretycznie stanie się bycie autentycznym człowiekiem jest pełne wyzwań i wielu ludzi albo nawet nie próbuje, albo wycofuje się po pierwszych porażkach spowodowanych błędami, o których wspomniałem

Ale alternatywa jest gorsza. Alternatywą jest życie podczas którego nosisz maskę do końca Twoich dni. To może oznaczać dojście do sześćdziesiątki, siedemdziesiątki i zdanie sobie sprawy, że nigdy nie byłeś sobą. Że zmarnowałeś jedyne życie, które masz, na udawanie kogoś, kim nie jesteś.

Ja tam wolę żyć autentycznie z wszystkimi trudnościami, niż udawać tkwiąc w pozornym komforcie. A Ty?

Pełną wersję tego tematu z dodatkowymi przykładami i szczegółami znajdziesz w moim najnowszym filmie na YouTube: “Kiedy „BYCIE SOBĄ” może cię zniszczyć zawodowo i prywatnie” który będzie dostępny 17.10 od 17:00

INNE WIADOMOŚCI

Na moje zaproszenie na Spotkanie Widzów i Czytelników, o którym pisałem w poprzednim newsletterze, zgłosiło się TRZY RAZY TYLE chętnych, którzy przeczytali już “Sukces w relacjach biznesowych” i sensownie napisali do mnie z sensownymi propozycjami, niż mamy fizycznie miejsc na sali!!!

Tego się nie spodziewałem i teraz mam problem. Będę w weekend jeszcze raz uważnie czytał wszystkie te maile i muszę zdecydować, czy zrobić wśród nich jeszcze jedną klasyfikację, czy też po prostu losowo ustalić komu wysłać zaproszenie. Tak czy inaczej, jest to dla mnie sytuacja niezadowalająca i dla pozostałych chcę coś wymyślić. Nie bardzo mam kiedy organizować drugiego takiego spotkania w Warszawie (będzie spotkanie 3.11 w Krakowie), może zaproponuję tym pozostałym spotkanie na video (nie live, tylko video w obie strony)? Masz jakiś inny pomysł?

Tak czy inaczej, jak napisała mi jedna Czytelniczka, warunkowanie otrzymania zaproszenia na takie tematyczne spotkanie przeczytaniem pasującej książki to dobry pomysł. inaczej wielu ludzi pyta o podstawowe rzeczy, które napisaliśmy w którejś z książek, co pozostali odbierają jako marnowanie czasu. Może to jest recepta, aby mieć na spotkaniach 100% zainteresowanych tematem, a nie osoby, które przyszły jak do ZOO “tylko żeby zobaczyć Barszczewskich na żywo”

W najbliższym czasie przebudujemy też nasz sklep https://sklep.klinikanegocjacji.pl/ i wyrzucimy też ok ⅓ pozycji z asortymentu, głównie takich zestawów, które cieszą się małym zainteresowaniem a zaciemniają ofertę. Sam sklep, po ostatnich prowizorkach też wygląda koszmarnie i nieprofesjonalnie, to radykalnie zmienimy w najbliższych tygodniach.

Jak może widziałeś w social mediach, zacząłem intensywniej dbać o moją formę fizyczną, polecam każdemu niezależnie od wieku. Jeśli tego z różnych powodów nie robisz, to polecam Ci abyś zaczął. Można to zrobić stosunkowo niewielkim nakładem czasu, ale o tym może kiedyś indziej.

Do zobaczenia następnym razem,

Alex

P.S. Jeśli ten newsletter był dla Ciebie wartościowy, proszę poleć go komuś, kto też może z niego skorzystać. Może wyświadczysz mu dużą przysługę bez kosztów dla Ciebie

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-10-17
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Skorzystaj ze Sztucznej Inteligencji zamiast być jej ofiarą

Cześć Maciej

Jeśli ktoś nie chowa głowy w piasek, to widać wyraźnie, że nasz świat coraz szybciej się zmienia i coraz szybciej wymaga od nas nowych umiejętności. Alternatywą jest odstawienie na boczny tor z wszystkimi tego konsekwencjami. I w najbliższych latach bardzo wielu ludzi obudzi się z ręką w nocniku z bardzo brzydko pachnącą zawartością. 

Rozwiązaniem jest stosowanie szybkich i skutecznych metod uczenia się różnych umiejętności praktycznych i zdobywania w koniecznym zakresie wiedzy, która jest aktualna. I tutaj większość z nas, ludzi w dojrzałym wieku niepotrzebnie spisuje się na straty takimi wymówkami jak „Już za późno, to nie dla mnie, młodsi poradzą sobie lepiej…”? Może i Tobie tak się zdarza, że kiedy patrzysz, jak świat wokół pędzi coraz szybciej, to zaczynasz się zastanawiać, czy jeszcze za nim nadążasz? To wcale nie musi tak wyglądać. Niezależnie od tego, czy masz trzydzieści parę, czterdzieści parę, pięćdziesiąt parę lat a nawet jak dobiegasz siedemdziesiątki tak jak ja, to jeśli chodzi o umiejętności potrzebne w życiu, to wciąż możesz nauczyć się praktycznie wszystkiego. I co więcej, dziś możesz to zrobić szybciej, prościej i przyjemniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Ja w wieku prawie 70 lat nauczyłem się obsługi DaVinci Resolve (profesjonalny program do montażu wideo), przy pomocy AI opanowałem gotowanie metodą sous vide (Karolina twierdzi, że robię najlepsze steki ever), ciągle próbuję nowych rzeczy, które dalej podnoszą jakość mojego życia. Gdybym uwierzył w ten mit o wieku, że “jest za późno”, to podobnie jak wielu rówieśników siedziałbym teraz w fotelu i wspominał „złote czasy”. Zamiast tego idę znacznie lepszą drogą, któe zdecydowanie mi się podoba…

Brzmi niewiarygodnie, że mamy takie możliwości? A jednak to prawda. Mamy dziś w zasięgu ręki narzędzie, które może zmienić sposób, w jaki zdobywamy wiedzę i uczymy się nowych rzeczy, a mianowicie Sztuczną Inteligencję. Może ona stać się Twoim osobistym nauczycielem, dostępnym 24 godziny na dobę, cierpliwym, nieoceniającym, dopasowującym się do Twojego tempa i poziomu. Ale zanim przejdziemy do tego, jak z tego skorzystać, warto zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć temu, co tak naprawdę często  powstrzymuje nas przed ruszeniem z miejsca, bo ciągle widzę takie blokady u ludzi.

Największą przeszkodą wcale nie jest brak czasu, brak technicznych umiejętności czy wiek. Największą blokadą są myśli, które sami sobie wkładamy do głowy. Oprócz tej przytoczonej na początku maila są to często: „Nie mam już takiej pamięci”, „Jestem za stary, żeby to ogarnąć”, „To już nie dla mnie” – ile razy słyszeliśmy to od siebie lub innych? A przecież to są tylko mity. Szkodliwe przekonania, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Twój dorosły mózg ma ogromne możliwości adaptacyjne. Masz cierpliwość. Masz motywację, która wynika z realnych potrzeb, a nie z przymusu szkolnego. Masz doświadczenie życiowe, które pomaga lepiej rozumieć i łączyć nowe informacje. I jak się zdecydujesz na to, aby czegoś się uczyć, to zazwyczaj faktycznie tego chcesz. To wszystko sprawia, że możesz się uczyć nie tylko efektywniej, ale też z większym sensem jeśli chodzi o przedmiot nauki.

I właśnie tu pojawia się Sztuczna Inteligencja, którą dalej będziemy nazywać  AI. To może być Twoje nowe narzędzie, Twoje wsparcie, Twój sparingpartner. Sztuczna Inteligencja nie ocenia, nie śmieje się z Twoich błędów, nie patrzy na Twój wiek ani na wykształcenie. Ma praktycznie nieskończoną cierpliwość. Możesz zadawać pytania dziesięć razy, prosić o powtórki, wyjaśnienia, przykłady. Możesz uczyć się wtedy, kiedy masz czas i ochotę: o szóstej rano, w przerwie obiadowej albo wieczorem w łóżku. Jak masz wodoodporny smartfon to nawet w wannie z ciepłą wodą ;-) Bez konieczności dojazdów, w dowolnym stroju i na luzie.

Tylko pamiętaj, żeby to działało, nie wystarczy napisać do AI: „naucz mnie wszystkiego”. Sztuczna Inteligencja nie posiada (jak dotąd) szklanej kuli. Potrzebujesz odpowiedniej metody i świadomego planu. I właśnie dlatego mam dla Ciebie 5-stopniowy model uczenia się praktycznych umiejętności za pomocą AI, który sam stosuję i który naprawdę działa.

  • Pierwszy krok to jest uświadomienie sobie, dlaczego chcesz się czegoś nauczyć. Nie ogólnie, tylko bardzo konkretnie. Zamiast: „chcę być bardziej asertywny” – zapytaj siebie: „po co mi to?”. Może chcesz lepiej rozmawiać z nastoletnimi dziećmi? A może chcesz wreszcie zacząć bronić swoich pomysłów w pracy? Takie „dlaczego” stanie się zarówno Twoją motywacją jak i punktem odniesienia dla AI, żeby mogła dobrać do Ciebie odpowiednie treści i tempo nauki. Bo motywacja w dojrzałym wieku musi być konkretna. Abstrakcyjne „rozwijam się, bo warto” to dla nas za mało. Do tego pierwszego kroku w zasadzie nie potrzebujesz jeszcze komputera.
  • Drugi krok to podział Twojego celu na małe, konkretne kawałki. Na mikro-umiejętności, których możesz nauczyć się osobno. Chcesz być bardziej asertywny? Świetnie. To znaczy, że warto opanować na przykład  jasne wyrażanie swojego zdania, techniki odmawiania bez poczucia winy, reagowanie na krytykę, budowanie pewności siebie i tym podobne. AI może pomóc Ci to rozłożyć na etapy i ustalić sensowną kolejność nauki. Wystarczy, że napiszesz jej coś o sobie i swoim celu, to zadziała nawet w bezpłatnej wersji ChatGPT. W razie potrzeby sama zada Ci pytania pomocnicze, dopyta, precyzuje i proponuje konkretny plan działania. Plan dopasowany do Ciebie.
  • Trzeci krok to codzienna praktyka. Nie mówię tu o całych godzinach spędzanych przy biurku, bo to nie jest szkoła. Wystarczy 15–20 minut dziennie. Chodzi o to, żeby rozmawiać z AI jak z nauczycielem. Pytać, ćwiczyć, analizować. Możesz jej powiedzieć: „Dziś chcę poćwiczyć odmawianie szefowi, który chce mi wrzucić dodatkowy projekt. Podpowiedz, jak to rozegrać”. AI zaproponuje scenariusz, przeanalizuje Twoje odpowiedzi, da wskazówki. W razie potrzeby rozegra z Tobą możliwe scenki z tym szefem będąc sparingpartnerem, a potem da Ci wskazówki jak możesz to zrobić lepiej.
  • Czwarty krok to praktyczne zastosowanie tego, czego się uczysz. Nie zostawiaj wiedzy w komputerze. Sprawdź ją w życiu. Od razu testuj nowe zachowania i eksperymentuj. Pamiętasz film o odważnym ale bezpiecznym eksperymentowaniu „Próbuj w życiu wiele razy i rób to bezpiecznie”? Pomyśl, jak możesz to przełożyć na konkretną sytuację – w pracy, w rodzinie, w kontaktach z innymi. To mogą też być i proste rzeczy. Ja sam na przykład dzięki AI nauczyłem się robić steki metodą sous vide, które Karolina uważa za lepsze niż te w bardzo dobrych restauracjach. Nie mówiąc już o obsłudze profesjonalnego programu do edycji filmów i tym podobnych. I to co się nauczyłem to nie jest teoria, tylko konkretna wartość w życiu codziennym.
  • Piąty, dość nieoczywisty krok to dzielenie się tym, co już wiesz. Kiedy komuś coś tłumaczysz, sam utrwalisz wiedzę i dodatkowo poprawia CI się poczucie własnej wartości. Nawet jeśli dopiero się uczysz, to możesz się dzielić tym, co już zrozumiałeś.

W filmie, który 8.08 o 17 opublikuję na YouTube, pokazuję szczegółowo ten proces i tłumaczę też, jak ominąć typowe pułapki: perfekcjonizm, porównywanie się z młodszymi, czekanie na idealny moment. Bo idealny moment prawdopodobnie nie przyjdzie. Ale masz “dzisiaj”. Dzisiaj masz dostęp do potężnego narzędzia. I masz wybór co z tą możliwością zrobisz.

Możesz zacząć od zaraz. Jedno pytanie zadane AI może być początkiem czegoś znacznie większego. Tylko od Ciebie zależy, czy wykorzystasz tę szansę czy też nie. Nie musisz od razu stać się ekspertem, wystarczy, że dziś będziesz odrobinę lepszy niż wczoraj. I że jutro znów spróbujesz.

Jeśli ten temat Cię interesuje, to obejrzyj film „Jak nie stać się ofiarą Sztucznej Inteligencji tylko z niej skorzystać”, zostaw pod nim komentarz i daj tam znać, czy chcesz więcej takich materiałów.  Albo po prostu do mnie napisz. To jest ważne, bo ta tematyka nie jest typową dla mojego kanału, choć i tu mam sporo doświadczeń. Jeśli będzie zainteresowanie, to mogę do następnego newslettera dołączyć taki bardzo praktyczny przewodnik jak zacząć dla całkowicie „zielonych”. Wiem, że wśród Was są eksperci IT, ale też wiem że są wśród Was osoby, którym by do głowy nie przyszło, że mogą używać Sztucznej Inteligencji, a szkoda. Mogę dokładnie pokazać jak zacząć

Jeśli znasz kogoś, komu przydałaby się taka cotygodniowa porcja przemyśleń i inspiracji, to poleć mu zaabonowanie tego newslettera. Pracujemy też nad tym, aby stworzyć jego działające archiwum, co znacznie ułatwi korzystanie z tej wiedzy.

Akcja KSIĄŻKA NA LATO (wyłącznie dla subskrybentów newslettera)

W ramach podziękowania za zaufanie nie tylko dopasowuję zawartość newslettera do Waszych konkretnych potrzeb i zainteresowań i spróbuję to samo zrobić z filmami (bo większość z Was ogląda mnie na YT), ale też do końca lata wprowadzę specjalny kody rabatowe na książki i zestawy, które kupicie w naszym sklepie https://sklep.klinikanegocjacji.pl/ Każdy kod będzie publikowany w newsletterze i ważny przez  8 dni dając 10% rabatu na wszystko, co kupicie w sklepie. Będę go zmieniał co tydzień, aby zapobiec temu, że gdzieś wycieknie w internecie i ze specjalnego prezentu dla Was zrobi się ogólny dyskont do końca lata. Od tej chwili kod, który trzeba wpisać przy płaceniu to SIERP25
Będzie on działał do  15.08 23:59 i da Ci 10% rabatu, też na wszystkie korzystne cenowo zestawy. Wykorzystaj tę okazję :-)

Spotkania na żywo

Jak pewnie już wiesz, spędzamy z Karolina (przynajmniej w planach) całe lato w Międzyzdrojach ciesząc się życiem, tworząc i pracując też zawodowo :-)

  • Jeśli wybierasz się na Pomorze Zachodnie i masz ciekawy temat do rozmowy, to napisz, może spotkamy się na kawie i porozmawiamy na jakieś ciekawe tematy życiowe.  Mieliśmy już tu  ciekawe rozmowy i parę innych ludzi się już zapowiedziało.
  • Nawet tutaj, średnio 1-2 osoby dziennie rozpoznają mnie na ulicy, jeśli tez mnie zobaczysz, to śmiało podejdź przybić piątkę :-)
  • W czwartek 14.08 o 20:00 zamierzam poprowadzić live z mojej bazy w Międzyzdrojach. Zdaję sobie sprawę, że zaczyna się długi weekend ale może dzięki mniejszej liczbie uczestników będziemy mogli porozmawiać nieco głębiej na różne tematy.

Tyle na dziś, pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

PS: Jak widać z początku maila, preferuję zwracanie się do siebie po imieniu :-) Proszę, w miarę możliwości mów do mnie po prostu Alex

PPS: W tych dniach kończymy zawartość książki „Sukces w relacjach biznesowych”, dzięki temu będę miał więcej czasu na publikowanie :-).

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-08-08
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Zapytaj Alexa o cokolwiek

Bardzo spodobała mi się nasza ostatnia sesja „Zapytaj Alexa o cokolwiek” i postanowiłem zrobić z tego wydarzenie cykliczne, do końca wakacji odbywające się w każdy piątek 18:00-19:30 z możliwością przedłużenia do 20:00 jeśli będzie więcej ciekawych pytań :-)

Najbliższe już w ten piątek 31.07 :-)

Nowy sposób zgłaszania się ułatwi też chętnym zaplanowanie udziału i zminimalizuje liczbę maili, które trzeba wysłać, co też postulowaliście :-)

Teraz wystarczy wysłać jednego maila na adres zapytaj@alexba.eu w którym:

  • Krótko opiszesz czym się zajmujesz
  • Zaproponujesz jedno lub kilka, możliwie konkretnych pytań

Te informacje pozwolą mi za każdym razem dobrać grupę pasującą tematycznie.

Ponieważ spotkanie nagrywamy i umieszczamy je w internecie, to aby formalności stało się zadość, to w tym mailu wkopiuj następujący tekst:

„Biorąc udział w rozmowach prowadzonych przez Alexa Barszczewskiego za pośrednictwem platformy internetowej Whereby wyrażam zgodę na nieodpłatne utrwalanie i rozpowszechnianie mojego wizerunku, w tym również nagranie spotkania i jego wykorzystanie w sposób wybrany przez prowadzącego.”

Twój mail znajdzie się w folderze chętnych do rozmowy i planując każdą z nich, za każdym razem będę Cię odpowiednio wcześniej kontaktował, o ile Twoje pytania będą pasować do konkretnej grupy.

Zapraszam do uczestnictwa, myślę że będzie z tego większa korzyść, niż moje długie teksty.

PS: Pod każdym filmem wstawionym na grupę możemy oczywiście dalej dyskutować w komentarzach :-)

PPS: Dyskusja na ten temat odbyła się na facebooku
https://www.facebook.com/groups/430626737516740/permalink/710705669508844/

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2020-09-10
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Zapraszam do organizowania konferencji pro bono ze mną

Moi drodzy

Pominąwszy ostatni Art Business Festival w Krakowie już dość dawno nie miałem okazji spotkać się i podyskutować z większa (100-300 osób) grupą zainteresowanych ludzi. Część z Was pytała mnie w korespondencji o taką możliwość, więc mimo, iż osobiście preferuję intensywne spotkania w małych grupach (jak Top Gun), czy nawet jeden na jeden przy kawie, postanowiłem znów być do Waszej dyspozycji również w takiej formie.

Warunki ramowe z mojej strony:

  • Bezpłatne dla uczestników ( ew. zrzutka na Wasz catering itp. )
  • Zaangażowani i otwarci Uczestnicy
  • Grupa 100+ osób (jak nie muszę daleko dojeżdżać może być mniejsza)
  • Nie jestem obciążony sprawami organizacyjnymi
  • Impreza trwa 2-3 godzin z ew. przerwą, jak będzie ciekawie, to może być dłużej
  • Oczywiście ja występuję bezpłatnie :-)

Pierwszym ośrodkiem, który zgłosił chęć zorganizowania takiej konferencji jest Lublin i wstępnie mamy już termin na początku kwietnia.

Myślimy o formule mieszanej: krótkie wystąpienie, sesja Q&A i ew. zrobienie na scenie paru konkretnych przykładów zaproponowanych przez Uczestników. To bardzo podobało się na Art. Business Festival, dla mnie nie stanowi też żadnego problemu, bo rozwiązywanie nawet skomplikowanych problemów na żywo to część mojej pracy zawodowej.

To, co potrzebuję to jest propozycja głównego kierunku konferencji. Tak na szybko dwa tematy nasuwają się same:

  • Skuteczne budowanie dobrych relacji z innymi ludźmi (w różnych aspektach)
  • Praca zarobkowa 50 dni w roku i dobre życie w pozostałych

Proszę zaproponujcie temat, który Was interesuje, a który w miarę leży w zakresie moich kompetencji. Jednocześnie zależy mi na tym, aby nie była to kolejna konferencja typu „posłuchaj, pokiwaj głową i zapomnij”, jakich wiele się odbywa.

Zapraszam też różne organizacje, które chciałyby zorganizować taką konferencje na zasadach jak powyżej do kontaktu ze mną.

 

 

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2016-03-05
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Spotkanie dla Kobiet 26.11 w Krakowie

Już niedługo będę miał przyjemność poprowadzić dość nietypowe dla mnie spotkanie z Paniami. Tym razem nie będzie to godzina spędzona z Business Women jak np. na Charmsach Biznesu, lecz całe cztery z Paniami, które mimo wielu obowiązków domowych, w tym wychowywania małych dzieci, nie zamierzają ograniczyć swoich horyzontów do tego, co aktualnie robią.  I to jest super!!!

Jak wiecie, zawsze szczególnie kibicuję ludziom, którzy mają trochę trudniej a mimo tego nie tracą aktywnej postawy w stosunku do życia i tak też jest w tym przypadku. Dlatego zależy mi na tym, abyśmy te 4 godziny spędzili w sposób jak najbardziej produktywny dla Was, nawet uwzględniając stosunkowo dużą grupę (około setki) i fakt, że na sali będą być może znajdować się dzieci (ale proszę o kontrolę nad nimi).

Proszę, przemyślcie jakimi zagadnieniami chciałybyście szczególnie się zająć, które z nich mają potencjał, aby wprowadzić największą pozytywna zmianę w Waszym życiu. Mam jakieś swoje wyobrażenia i doświadczenia, niemniej Wasze zdanie też jest tu bardzo ważne!! A ja z przyjemnością wyjdę Waszym potrzebom naprzeciw. Myslę, że mając ponad 22 lata doświadczenia jako konsultant i wiele róznorakich doświadczeń jako człowiek, jestem wystarczająco kompetentny w zagadnieniach komunikacji, relacji, czy też konkretnej „sprzedaży” różnych idei i pomysłów. Możecie śmiało z tego skorzystać!

Przy tak dużej sali raczej nie będę nikogo trenował z użyciem kamery, ale tak czy inaczej, możemy sobie parę rzeczy praktycznie pokazać. Pomyślcie więc i najlepiej zaproponujcie konkretne pytania i przypadki w komentarzach poniżej.

Przy pytaniach skoncentrujcie się raczej na konkretnych tematach, które posuną Was do przodu. Ja co prawda chętnie po raz n-ty opowiem jak ze sprzedawcy gazet stałem się bardzo dobrze żyjącym konsultantem biznesowym i o tym jak to się żyje na Kanarach itp., ale to nie byłoby najlepsze użycie czasu, który spędzimy razem. Niech optymalne wykorzystanie tego czasu będzie pierwszym ćwiczeniem, dla każdej z Was. To jest bardzo ważna umiejętność, którą posiada stosunkowo niewiele osób, a która jest niezwykle pomocna, o czym wiem z doświadczenia własnego i wielu innych ludzi.

Tak więc zapraszam do przemyśleń oraz propozycji w komentarzach poniżej i do zobaczenia w środę!

 

PS: Strona imprezy to https://www.facebook.com/events/1488178391470453/?pnref=story

 

Komentarze (5) →
Alex W. Barszczewski, 2014-11-24
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Właściwy adresat

Ostatnio zastanawiałem się, jak często ludzie w swojej komunikacji kierują ją do niewłaściwego adresata.
Typowe przypadki to:

  1. pracownik, który ma problemy z przełożonym rozmawia na ten temat (narzekając) z kolegami i rodziną
  2. przełożony, który ma problemy z pracownikiem rozmawia na ten temat (narzekając) z innymi przełożonymi lub rodziną
  3. Kowalska mająca problem z partnerem dyskutuje ten temat (narzekając) z przyjaciółkami, psychoterapeutą lub kochankiem (ciężki błąd, nigdy nie obarczaj kochanka Twoimi problemami z innymi facetami)
  4. Kowalski mający problem z partnerką rozmawia na ten temat z kolegami przy piwie, psychoterapeutą lub kochanką (ciężki błąd, nigdy nie obarczaj kochanki Twoimi problemami z innymi kobietami)

Takie rzeczy ciągle możemy obserwować wokół nas (o ile oczywiście nie żyjemy w kręgu praca-telewizor). Z praktycznego punktu widzenia nie mają one sensu, bo poza chwilową ulgą psychiczną i ewentualnie teoretycznym „zrozumieniem problemu” nie posuwa nas to ani odrobinę dalej.
W powyższych przypadkach znacznie lepsze byłyby następujące rozwiązania:

ad 1) Porozmawiaj otwarcie z przełożonym. Jeśli to nie przyniesie skutku, to zaproponuj wspólną rozmowę z przełożonym tego przełożonego. Jeśli to nie da skutku to zmień pracę albo wewnątrz firmy, albo poza nią
ad 2) Porozmawiaj otwarcie z podwładnym i postaraj się „ubić” z nim jakiś obopólnie korzystny interes (nie używaj „corporate bullshit”!!). Jeśli to nie da trwałego skutku, to pomyśl o wymianie tego podwładnego
ad 3) Porozmawiaj otwarcie z partnerem, jeśli to nie da trwałego rezultatu, a sprawa jest poważniejsza to rozstań się z nim. Twoje ewentualne „męczeństwo” długofalowo nie przysłuży się ani Tobie, ani innym. Jak mówią Niemcy „Lepszy bolesny koniec niż ból bez końca”
ad 4) Porozmawiaj otwarcie z partnerką, jeśli to nie da trwałego rezultatu, a sprawa jest poważniejsza, to rozstań się z nią. „Trwanie” w związku na siłę, lub „dla idei” jest bezsensowne, bo ilość Twoich dni na tej planecie jest policzona. Jak powyżej „Lepiej bolesny koniec, niż ból bez końca”

Gdyby większość ludzi przynajmniej rozważyła powyższe punkty, to zapewne mielibyśmy wokół nas mniej nieszczęśliwych, sfrustrowanych bliźnich. Zanalizujcie, jak to wygląda w Waszym przypadku i w razie czego przemyślcie co można zrobić. Oczywiście działacie na własną odpowiedzialność, więc unikajcie zbyt pochopnych decyzji
Innym wartym uwagi przypadkiem fałszywego adresata jest załatwianie spraw na nieodpowiednim szczeblu. Mamy tutaj dwa przypadki:

  1. Próba załatwienia czegoś na szczeblu, który nie ma kompetencji do podjęcia korzystnej dla nas decyzji
  2. Próba załatwienia czegoś na szczeblu znacznie wyższym niż byłby konieczny

Działanie w tym pierwszym przypadku jest bezsensowne i oznacza marnotrawstwo czasu naszego i tej drugiej osoby
Działanie w przypadku drugim niekoniecznie doprowadzi nas do celu, a prawie na pewno popsuje nam relacje z tymi, których „przeskoczyliśmy” zwracając się wysoko.
Generalna zasada brzmi więc: „Załatwiajmy sprawy na tak niskim szczeblu, jak tylko to jest możliwe, ale nie niżej”

Niezależnie od przekonań religijnych warto też zwrócić uwagę na przykazanie „Nie wzywaj Imienia Bożego nadaremnie”. Czyż to nie jest rozsądny nakaz załatwiania większości spraw na niższych instancjach?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach

Komentarze (43) →
Alex W. Barszczewski, 2008-09-17
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Jak dobrze wykorzystać (darmowe) spotkanie z ekspertem

Dla wielu ludzi spotkanie „twarzą w twarz” z kimś, kto jest naprawdę dobry w jakiejś dziedzinie to wyjątkowa okazja, aby bezpłatnie uzyskać cenne informacje i rady, za które normalnie należałoby zapłacić spore pieniądze.

Moje obserwacje wskazują na to, iż w takich sytuacjach wiele osób całkiem niepotrzebnie „spala” sobie taką sposobność, odcinając się od wartościowej wiedzy i potencjalnych kontaktów. Tak nie musi być i ten tekst powinien Wam pomóc w lepszym wykorzystaniu takich sposobności.

Na początek zalecam przeczytanie postów o szukaniu mentora i o zakwalifikowaniu się u niego. Znajdziecie tam istotne punkty warte stosowania również w przypadku jeśli spotykamy się prywatnie z kimś, kto jest ekspertem, nawet jeśli nie zamierzamy od razu ustanowić z nim układu mentorskiego. Do nich dochodzą jeszcze pewne dodatkowe elementy, które wymienię tak jak przychodzą mi do głowy, niekoniecznie w chronologicznym porządku konkretnej rozmowy:

  • Rozmawiaj jak równorzędny partner, bez niepotrzebnej uniżoności. Ludzie, którzy są naprawdę dobrzy i wiedzą o tym zazwyczaj mają w miarę zdrowe poczucie własnej wartości i nie potrzebują, aby ktokolwiek padał przed nimi na kolana. To co jest potrzebne, to normalne szanowanie drugiego człowieka i jego czasu (a mam nadzieję, że szanujecie wszystkich wokoło!!)
  • Zapytaj na początku, czy ten człowiek zechce Ci odpowiedzieć na parę pytań, względnie udzielić pewnej rady. To tak z czystej kurtuazji :-)
  • Możesz potem zapytać, ile czasu macie na rozmowę. „Zapoznawcze” spotkania biznesowe trwają zazwyczaj około godziny i ja spotykając się z kimś prywatnie też na ogół rezerwuję tyle czasu, ale w konkretnym przypadku może być inaczej. Niektórzy eksperci stosuję metodę randki w ciemno – zakładamy piętnaście minut spotkania, potem zobaczymy :-) Lepiej więc zamiast domysłów po prostu się zapytać, tak jak pisałem o tym tutaj i tutaj
  • Jeśli tego czasu jest trochę więcej niż kwadrans, to nie bój pokazać się też od strony czysto ludzkiej. Wiele w naszym życiu oparte jest na relacjach i budowanie takowej nie powinno zaszkodzić i w takiej sytuacji. Z drugiej strony unikaj nadmiernie długiego opowiadania o sobie, a szczególnie o Twoich osiągnięciach jeśli nie byłeś o to zapytany. Nie jesteś na rozmowie o pracę :-)
  • Jeśli pytasz, to używaj tzw. pytań otwartych (zaczynających się od słów: co, jak, w jaki sposób, dlaczego). Bardzo rozpowszechnione używanie pytań zamkniętych (zaczynających się zazwyczaj od „czy”) spowoduje, że co najwyżej potwierdzisz swoją dotychczasową wiedzę, bądź hipotezy, ale prawie na pewno nie dowiesz się niczego nowego. Dodatkowo używając przeważnie pytań zamkniętych w oczach wielu ludzi pokażesz się jako dyletant w sprawach skutecznej komunikacji, a tego z pewnością nie chcesz
  • Jeśli Twój ekspert zaczyna odpowiedź na Twoje konkretne pytanie, to nigdy przenigdy nie przerywaj mu jej. To jest taka polska specjalność (w żadnym kraju, w którym żyłem nie spotkałem się z tą chorobą tak często), która jest dla cywilizowanego człowieka niezwykle nieuprzejma i zdradza poważne braki w elementarnej ogładzie. Są kręgi ludzi (też Polaków), gdzie jak tak zrobisz, to możesz się spakować i wracać do swojego starego świata, więc lepiej pilnujcie się.
  • Szczególnie niefortunnym, choć często spotykanym przypadkiem jest sytuacja, kiedy ktoś pyta eksperta o zdanie, po czym niezwłocznie przerywa mu i zaczyna udowadniać, że ekspert się myli :-) Zdarza się to najczęściej, kiedy robisz coś dla kogoś za darmo, bo normalni klienci płacący za poradą spore pieniądze na ogół wychodzą z założenia, że ten człowiek wie, co mówi i na początek warto posłuchać co ma do powiedzenia. Potem zawsze można się dopytać o szczegóły i uzasadnienia.
  • Idąc na spotkanie z takim ekspertem dobrze jest mieć świadomość tego, co chcemy osiągnąć i co ta druga osoba może dla nas zrobić. W USA jak rozmawiasz z jakimiś ludźmi, których poprosiłeś o spotkanie, często będziesz na początku zapytany wprost „what is your objective?”. Kiedy ktoś po raz pierwszy widzi się ze mną, to zazwyczaj pytam „co mogę dla Ciebie zrobić?” i tutaj też lepiej jest mieć przygotowaną jakąś w miarę konkretną odpowiedź. Jak ktoś odpowiada „chciałem Cię poznać”, albo co gorsza „chciałem zobaczyć jak wyglądasz”, to nie jest to całkiem dobry początek. Zalecenie to dotyczy przede wszystkim sytuacji, kiedy rozmawiamy z kimś po raz pierwszy.
  • Chcąc pozyskać od eksperta taką bezpłatną radę na jakiś konkretny temat dobrze jest być przygotowanym na pytanie „co dotychczas zrobiłeś w tej materii?” Świat jest pełen ludzi opanowanych chciejstwem (na czym ich zaangażowanie się kończy) i lepiej jeśli jesteś w stanie wykazać, że sam zrobiłeś już coś konkretnego. Ten temat rozwinę w poście o kastach, który mam w przygotowaniu.
  • Jeśli spotkanie ma miejsce w lokalu, to zaproponuj przejęcie kosztów spożytego posiłku lub napojów, ale specjalnie się przy tym nie upieraj. Ja np. prawie zawsze przy pierwszym spotkaniu z ludźmi potrzebującymi prywatnie mojej rady wybieram lokal i w związku z tym przejmuję też i rachunek (bo wybieram zazwyczaj dobre miejsca :-)) Jeżeli robię komuś prezent z mojego czasu, to parę złotych za kawę, czy nawet lunch nie robi specjalnej różnicy. Nigdy przenigdy nie mów ekspertowi „w zamian za twoje rady ja zapłacę rachunek za kawę, czy obiad”!!! Topowi ludzie warci są setki euro za godzinę i taki „interes” może być dla nich obrażający. Oni zazwyczaj nie pracują za jedzenie :-)
  • Bądź człowiekiem ciekawym różnych informacji. Ja na wiele spotkań tego typu zabieram ze sobą jakąś aktualną książkę, którą kładę na stole tytułem w dół :-) Obserwacja na ile mój rozmówca jest zainteresowany tym, co czytam pozwala wyciągnąć parę interesujących wniosków dotyczących jego nastawienia. Pytajcie i bądźcie zainteresowani :-)

Tyle na razie moich rad na ten temat. Zdają się one bardzo proste, a jednak to co opisałem powyżej, to odpowiedź na typowe i bardzo rozpowszechnione błędy, które często na pierwszych spotkaniach popełniają moi młodzi rozmówcy. Stosujcie się do powyższego, a wiele z Waszych rozmów będzie miało o wiele lepszy przebieg, czego Wam wszystkim życzę.
Jak zwykle zapraszam do pytań i dyskusji w komentarzach

Komentarze (87) →
Alex W. Barszczewski, 2008-04-09
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Nie musisz być doskonały aby być kochanym…

… powiedziała mi bardzo dawno temu pewna kobieta.
Ostatnio obserwując poczynania (bądź ich zaniechanie) ze strony kilku znajomych muszę stwierdzić, że ta zasada odnosi się nie tylko do spraw damsko-męskich, lecz także w odniesieniu do wielu przedsięwzięć związanych zarówno z naszym szeroko rozumianym życiem społecznym, jak i kwestią zarabiania pieniędzy.
W czym rzecz?
Jeśli uważnie przyjrzymy się ludziom wokół nas, to możemy rozróżnić trzy dość wyraźnie odróżniające się grupy:

  • liczna grupa ludzi, którzy z praktycznego punktu widzenie umieją naprawdę niewiele, lecz starają się różnymi trikami autoprezentacji sprawić wrażenie „większych” i bardziej kompetentnych niż są w rzeczywistości
  • stosunkowo nieliczna grupa ludzi, którzy naprawdę coś potrafią i nie obawiają się sprzedawać to otoczeniu
  • dość liczna grupa osób, które posiadają na tyle rozbudowane kompetencje, aby zdawać sobie sprawę ze swoich braków i niedoskonałości. Ta świadomość niedoskonałości powoduje, że wyceniają się dużo poniżej możliwej do osiągnięcia wartości na szeroko rozumianym „rynku”, lub wręcz w ogóle rezygnują z podejmowania pewnych wyzwań.

Ta ostatnia postawa bierze się zapewne z szeroko rozpowszechnionego w polskich szkołach kultu szukania dziury w całym i wmawiania nawet najzdolniejszym uczniom, że są słabi i tylko nauczyciel jest „bogiem”. Wystarczy też przysłuchać się typowej polskiej naradzie, aby w przeważającej ilości przypadków zauważyć, że jeśli ktoś proponuje jakiś pomysł, to większość dyskutantów nie zastanawia się jak go zaimplementować, bądź ulepszyć, lecz koncentruje się na podkreśleniu jego wad i słabości. Mało konstruktywne, nieprawdaż?
W rezultacie wielu z nas żyje życiem znacznie gorszym od tego, które moglibyśmy prowadzić, bo błędnie uważamy że do pewnych spraw jeszcze „nie jesteśmy wystarczająco dobrzy” . Myśląc tak w nieskończoność tkwimy w dołkach startowych, lub co gorsza zajmujemy się pracami znacznie gorszymi od tych, które moglibyśmy wykonywać, co często prowadzi do „uwstecznienie się”. Ja sam znam parę takich przypadków osób w wieku 30-54 lat, które posiadają rzadkie i cenne umiejętności a z powodu takiej niewiary w siebie od co najmniej 2 lat brak im odwagi, aby zacząć skutecznie sprzedawać je na rynku. Przy tym mówię o robieniu przez nich rzeczy, które lubią i potrafią, oraz, w przeliczeniu na godzinę pracy, o 5-10 krotnie większych zarobkach na początek!!!! Na mnie robi to przygnębiające wrażenia pisklęcia orła wychowanego przez kury i z tego powodu nie mającego odwagi do użycia posiadanych przez nie skrzydeł.
Tak więc drogi Czytelniku:

  • Jeśli przypadkiem możesz zaliczyć się do tej powyższej grupy (wiem że to wymaga odwagi, aby się do tego przyznać) to czytaj uważnie dalej.
  • Jeśli nie do końca jesteś zadowolony z jakości Twojego życia, ale uważasz że za to odpowiedzialne są czynniki obiektywne, to też na wszelki wypadek poczytaj poniższe wypowiedzi :-)

Zacznijmy od bardzo ważnej uwagi. Rzeczywiście są dziedziny życia w których perfekcyjne, bądź zbliżone do perfekcji wykonanie jakiegoś zadania jest niezmiernie istotne i pod żadnym pozorem nie można w nich iść na kompromisy. Weźmy dla przykładu pracę pilota lądującego samolotem, czy też neurochirurga przy skomplikowanej operacji. Takich i podobnych zadań moje poniższe rozważania nie dotyczą!!

W odniesieniu do pozostałych przypadków okazuje się, że choć naturalnie pewna perfekcja byłaby mile widziana, to w praktyce wystarczy znacznie skromniejszy poziom „dostawy”
Typowym przykładem była moja pierwsza firma produkująca software. Wiedziony przekonaniem, że „albo jesteś super, albo nic nie wartym” o mało nie zbankrutowałem dopieszczając bez końca produkty, które w międzyczasie z powodzeniem były już użytkowane przez klientów.
Dopiero ten zimy prysznic zmusił mnie do ograniczenia się do robienia programów dobrych, co przyniosło ogromne oszczędności w tzw. „effortach” (ilości czasu i innych zasobów potrzebnych do wyprodukowania danego oprogramowania). To jeszcze nie był koniec mojej edukacji w tym względzie, bo z powodu różnych zdarzało się czasem dostarczać klientowi program, który nie tylko nie był perfekcyjny, ale nawet trudno go było uznać za dobry, po prostu jakoś działał :-) Ku mojemu zdziwieniu klienci byli bardzo często szczęśliwi, że go mieli!!!

I to dotyczy nie tylko IT. Uświadommy sobie, że tak naprawdę w bardzo wielu przypadkach najważniejsze jest to, że robimy pozytywną różnicę, niekoniecznie musi to być robione w sposób zasługujący na międzynarodowe wyróżnienia!! Czekanie do momentu kiedy będziemy perfekcyjni pozbawia zarówno nas, jak i naszych „klientów” korzyści, które obie strony mogłyby osiągnąć, gdybyśmy „odważyli się” wychylić odpowiednio wcześniej. Ważne w tym jest, abyśmy na początku otwarcie przedstawili klientowi swoje możliwości bez upiększania czegokolwiek, ale jednocześnie bez umniejszania tego, co rzeczywiście możemy dla niego zrobić. To umniejszanie widzę i słyszę nagminnie przy okazji różnych kontaktów w Polsce, a szkoda.
Parę przykładów korzyści z robienia rzeczy, mimo że są dalekie od perfekcji:

  • Ten blog :-) W stosunki do rozwiązań, które dostarczam moim klientom jest to pisany na kolanie dość chaotyczny brudnopis niektórych myśli jego autora. Mimo tego zwiększająca się ciągle ilość odwiedzin (w styczniu ponad 60.000) jest wyraźnym sygnałem, że mimo oczywistych dla mnie słabości ten „produkt” jest przydatny dla coraz większej grupy odbiorców. Mimo tychże samych słabości byłem też już wielokrotnie cytowany z nazwiska jako ekspert w ogólnopolskich gazetach, oraz poznałem sporo bardzo interesujących ludzi, to ostatnie znacznie wzbogaciło moje życie. Te wszystkie (częściowo nieplanowane) efekty nie wystąpiłyby gdybym czekał z realizacją tego pomysłu do momentu, kiedy będę mógł robić to perfekcyjnie (czyli do św. Nigdy :-))
  • Kiedyś otrzymałem zapytanie od klienta, czy mógłbym poprowadzić pewne warsztaty związane z bardzo skomplikowanym tematem, gdzie patrząc „na szybko” w 50% zagadnień moja uczciwa ocena brzmiałaby „ nie mam zielonego pojęcia”. Powiedziałem to otwarcie przez telefon, wzmiankując, że w pozostałych 50% mogę zrobić pozytywną różnicę i proponując małą konferencję z top managementem, na którą druga strona zaprosiła mnie kilka dni później. W międzyczasie doszedłem do wniosku, że w omawianej kwestii moje kompetencje pokrywają najwyżej 30% zagadnienia i postanowiłem, że przyjadę na ten meeting, w godzinę powiem klientowi co wiem i co można w danej sytuacji zrobić, po czym po prostu zaproponuję im znalezienie kogoś innego do przeprowadzenia koniecznych warsztatów. Tak też zrobiłem zaczynając od dokładnej ewaluacji zagadnienia, przekazaniu pewnej wartościowej wiedzy i pomysłów w tym zakresie, gdzie byłem kompetentnym i stwierdzenia, że w pozostałych zagadnieniach nie mam ani wiedzy, ani doświadczenia, ani żadnych dostępnych źródeł informacji (w praktyce biznesowej zdarzają się takie rzeczy, do których niezwykle trudno jest znaleźć ekspertów). Ku mojemu zaskoczeniu w rezultacie wymyśliliśmy takie działania, które mimo braku pewnych kluczowych informacji przyniosły klientowi istotne korzyści i które oczywiście ja poprowadziłem. Podczas tych niezwykle interesujących warsztatów okazało się, że jest jeszcze jedna rzecz, gdzie mogę zrobić dla nich istotną różnicę, co zaowocowało jeszcze jednym zleceniem. Gdybym

Jeśli chcecie, to mogę podać więcej konkretnych przykładów, też z zakresu rekrutacji na pewne stanowiska. Myślę jednak, że to, co już napisałem da niektórym z Was materiał do przemyśleń, które być może otworzą Wam nowe możliwości.

Jakie są Wasze doświadczenia w tym względzie?

Komentarze (52) →
Alex W. Barszczewski, 2008-02-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 1 of 212»
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Zrób to po swojemu – post gościnny  (232)
    • Łukasz Kasza: Artur: nie rozumiem,...
    • Orest Tabaka: Artur: Brawa za odważne...
    • Dariusz Marcinek: @Artur Mówiąc o...
    • Artur Jaworski: Łukasz Kasza piszesz:...
    • stopaprocentowa: Marek –...
  • Na ile programiście przydają się studia  (78)
    • Olga: Alex, Masz rację. Jak widać...
    • Alex W. Barszczewski: Olga Piszesz:...
    • Olga: O matko. Ile literówek. Double...
    • Olga: Jeszcze parę myśli przyszło mi...
    • Olga: Czytając większość tych postów...
  • Dyskusja Czytelników – nowa możliwość na alexba.eu  (24)
    • Adam: Jestem jak najbardziej za ,...
    • Paweł A. B.: Witam, Ujawnia się...
    • Szymon: Zasady jak zwykle przemyślane...
    • Alex W. Barszczewski: Dziękuję...
    • Alex W. Barszczewski: Michał O forum...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Krzysztof Kowalczyk: Wrocław?...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Dziękuję...
    • Joanna: A jak tam experyment?Bo w...
    • Orest Tabaka: Na blogu Setha Godina...
  • Double check  (60)
    • TesTeq: jkurbanski pisze:...
    • Adam: Kiedyś czytałem artykuł o...
    • Michal B: bb.bartosz Ja też tak robię...
    • jkurbanski: Zależnie od sytuacji,...
    • Alex W. Barszczewski: Aleksandra...
  • Skuteczne nawiązanie dobrego kontaktu z innym człowiekiem  (91)
    • Michał Hubicki: Alex piszesz:...
    • pink: Joanno :), chyba nie chodzi o...
    • Joanna: Witam serdecznie! Super...
  • Nasze marzenia  (82)
    • Joanna: Jako ,że nie pływałam, nie...
    • Joanna: Witam gorąco! W pracy...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: WAŻNA WIADOMOŚĆ...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026