Jak już wiecie z Blipa, grupa Czytelników naszego blogu spędziła około tygodnia ze mną na Kanarach i myślę, że dla nas wszystkich był to czas bardzo miły i pożytecznie spędzony. Ten post nie ma być banalną relacją z wakacji, dlatego postanowiliśmy, że każde z nas napisze swoją część opisując jak do tego doszło, dlaczego wziął udział i jakie ma refleksje po zakończeniu całości. To może przydać się innym Czytelnikom, choćby po to aby zobaczyć jak w życiu załapać się na interesujące przedsięwzięcia (niekoniecznie tylko organizowane przeze mnie) i jak najwięcej z tego wynieść, oraz jak łatwo w sumie można stworzyć coś wartościowego „z niczego” :-)

Zacznijmy więc ode mojej relacji.

Pewien czas przed wylotem na ostatni tej zimy Gypsy Time pomyślałem sobie, że może mogłoby być interesującym spędzenie paru dni na Gran Canaria ze zmotywowanymi ludźmi z blogu. Miałem już podobne doświadczenie sprzed 2 lat, wtedy było to dwie osoby i spędziliśmy razem kilkanaście godzin. Tym razem w ramach eksperymentu postanowiłem postawić się do dyspozycji na tydzień i zobaczyć co z tego wyniknie.

Jak zrekrutowałem grupę?

Zadzwoniłem do Alka Piechoty, znanego Wam choćby z akcji „Święta dla Każdego” i zapytałem, czy jest zainteresowany zarówno samym wyjazdem, jak i dobraniem grupy ludzi.

Dlaczego akurat Alek?

Znam go osobiście od akcji, kiedy z kilkoma osobami z Krakowa po prostu przyjechał na power walk do Warszawy :-) To było piękne wychylenie się, po którym nastąpiła cała seria innych przedsięwzięć, też udana wizyta na Kanarach (Koledzy przylecieli z własnej inicjatywy po uprzednim umówieniu się ze mną), spotkania czytelników czy wreszcie wspomniane akcje „Święta dla każdego”. Wszystkie te kontakty były zawsze bardzo pozytywne i konstruktywne, dlatego tak na szybko Alek był naturalnym wyborem managera do zorganizowania całej wyprawy. Poza założeniem „zbierz kilka osób, które chciałyby wpaść w dniach od-do na Kanary i otwarcie podyskutować na różne tematy” pozostawiłem mu całkowicie wolną rękę, prosząc tylko o uwzględnienie jednej osoby z blogu, wobec której mam potężny dług wdzięczności za zorganizowaną kiedyś akcję pro bono (jak się okazało, ta osoba nie mogła ze względów zdrowotnych).

Alek zabrał się do roboty i już wkrótce poinformował mnie, że ekipa jest gotowa, mają już wykupione bilety i porezerwowane hotele.

Ze względów logistycznych grupa zlatywała się kilka dni, ale już od pierwszego mój taras był miejscem ciekawych dyskusji a plaża takichże power walks :-)

Alek spisał się bardzo dobrze i mieliśmy zróżnicowaną, bardzo ciekawą grupę.

Moim założeniem było, że jeśli ktoś przebył ponad 4000 km to powinien mieć z tego jak największe korzyści, ale oczywiście do tego potrzebowałem „licence to kill” :-) Każdy z gości dobrowolnie zadeklarował gotowość do odbierania wszelkiej informacji zwrotnej bez znieczulenia jakiegokolwiek rodzaju :-) To jest dość powszechne w tej grupie wiekowej, ale sprawdzić trzeba było. Tę licencję wykorzystywałem oczywiście do maksimum i przez wszystkie dni za wyjątkiem końcówki, tak jak się umówiliśmy byłem maksymalnie upierdliwy :-) Mimo iż zgodnie z umową feedback był dawany natychmiast i przy wszystkich (!) nikt zdawał się nie mieć z tym problemu, a myślę, że w paru przypadkach dotarłem naprawdę głęboko.

Umówiliśmy się też, że bez ustalenia nie będziemy dzielić się z osobami trzecimi zawartością naszych rozmów co pozwoliło nam nie tylko na bardzo otwartą wymianę poglądów i doświadczeń, ale też nie miałem problemu z pokazaniem jak funkcjonuję na Gypsy Time, przynajmniej wtedy, kiedy jestem tutaj sam :-) Myślę że sporo praktycznych drobiazgów życiowych dotyczących mojego podejścia przyda się Gościom tak samo, jak różne taktyki i metody rozmowy, negocjacji itp. ale o tym niech się już wypowiedzą oni sami.

Opowiedziałem im też między innymi o koncepcji Alex – Travel, o której może kiedyś napiszę post, bo jest niezłym rozwiązaniem dla faceta, który chce mieć życie pełne miłych chwil i to nie sam :-) Mieliśmy okazje czytać fragmenty z mojej książki i dyskutować je, a już wkrótce potem sprawdzać pewne tezy podczas karnawału :-)

Cały ten czas zleciał bardzo szybko. Ja miałem duży „fun” mimo faktu, że gdyby złożyć wiek dowolnych dwóch osób ze zdjęcia powyżej (poza mną oczywiście), to i tak taka para byłaby młodsza ode mnie :-). Ten okres dla mnie był bardzo sympatycznym i pouczającym przeżyciem, które chętnie mogę powtórzyć. Z jednej strony potwierdziły się moje obserwacje dotyczące typowych słabości młodszego pokolenia (pisałem o tym tutaj ), ale z drugiej zobaczyłem jak daleko w różnych aspektach mogą być ci sami młodzi ludzie i jak wiele, przy odpowiednim podejściu można razem z nimi zrobić. Gdyby ten tekst czytał jakiś rodzic mający dwudziestoletnie dzieci, to zachęcam do uświadomienia sobie, jak wiele możesz z nimi przedsięwziąć, jeśli tylko będziesz miał odpowiednie podejście. Ku obopólnej korzyści i przyjemności.

Iza, Alek, Kamil, Tomek i Mateusz – dziękuję Wam!!

_____________________________________

Iza

Witaj serdecznie Alex i czytelnicy blooga, jak już wiadomo, że pisze w celu podzielenia się
z Wami wrażeniami z wyjazdu na Gran Canarie.

Kiedy Alex zadzwonił do Alka, byłam wtedy razem z nim. Alex dzwonił nie bez przyczyny, a uśmiech Alka i jego entuzjazm podczas rozmowy potwierdził to. Tak, więc po zakończeniu rozmowy telefonicznej, powtórzył mi propozycję o wyjeździe na Kanary. Wiedziałam jaki to wyjazd, iż opowiedział mi już o swojej wcześniejszej przygodzie razem z Kamilem, co spowodowało we mnie chęć przeżycia coś nowego i nie odkrytego. W sposób, jaki mi Alek powiedział o wyjeździe z zaangażowaniem i radością, już w mojej głowie pojawiły się myśli, że chcę wziąć udział w ciekawej przygodzie. Na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech i po szybkiej analizie powiedziałam, że zgadzam się. Był to czas, kiedy kończyłam studia, co nie było przeszkodą, by spełnić swoje marzenie. Była to niezwykle interesująca propozycja, która według mnie była szansą. Możliwość spędzenia czasu
z Alexem, nauczenie się praktycznych rzeczy odnośnie komunikacji, doświadczenie jak naprawdę w praktyce funkcjonuje się na Gypsy Time i to , że spełni się moje marzenie (to, że będę w Hiszpanii) czy to mało? Można to było połączyć, przyjemne z pożytecznym, co wzbudzało we mnie entuzjazm. Była to spontaniczna decyzja, której ani przez chwilę nie żałowałam, a wręcz uważam, że była ona najlepsza, jaką podjęłam w nowym roku. Po rozmowie z Alkiem, w ciągu kilku dni było wszystko załatwione związane z wyjazdem i pozostało tylko odliczać Byłam i jestem otwarta na nowe doświadczenia, w pełni zmobilizowana, by jak najwięcej się nauczyć i rozwijać się dalej.

Kiedy wylądowaliśmy razem z Alkiem na lotnisku w Gran Canarii, pierwsze słowa jakie wypowiedziałam, mimo, że nie wiedziałam czego mogę się dalej spodziewać, było to, że „chcę tutaj wrócić”. Byłam zachwycona.

Jakie są konkluzje z wyjazdu? Przede wszystkim, czas, który spędziłam zarówno z Alexem , jak
i Alkiem, Kamilem, Mateuszem i Tomkiem był dla mnie czasem bardzo cennym. Przebywanie
z niezwykłymi osobami, dzieleniem się swoim kawałkiem życia, prowadzenie wiele ciekawych rozmów (nie tylko podczas znanych Wam z własnego doświadczenia bądź opisywanych na bloogu „power walks”), dzięki którym poszerzyło się horyzonty, a na dodatek w takim pięknym
i malowniczym miejscu, jak uważacie, potrzebujecie czegoś więcej w takiej chwili? Wyrażenie gotowości, jak Alex napisał: „do odbierania wszelkiej informacji zwrotnej bez znieczulenia jakiegokolwiek rodzaju” było dobrym podejściem do sprawy, dzięki temu o wiele więcej się nauczyłam. Po pierwsze, kiedy nie byłam świadoma popełnianego błędu w precyzyjnym przekazywaniu informacji swoich myśli, po usłyszeniu feedbacku Alexa, mogłam powiedzieć lub zadać po raz kolejny to pytanie w sposób prawidłowy. To wcale nie jest tak łatwe, jak się wydaje, ale pouczające, jeżeli się chce czegoś nauczyć, to czemu nie wykorzystać tego i nie zrobić tego od razu. Im więcej praktyki, tym lepiej. Tym bardziej, że rozmawia się z osobą, która jest w tym kompetentna. Pewnie jeszcze nie jeden raz popełnię błąd w komunikowaniu się, jednak dzięki temu, że jestem tego świadoma, mogę to zmienić i ćwiczyć więcej, by nie popełniać ich
w ważnych dla mnie sytuacjach. Zdałam sobie sprawę, jak ważne jest zadawanie pytań otwartych, a unikanie zamkniętych, które nic nie wnoszą, chyba, że chcemy uzyskać szybką odpowiedź w celu potwierdzenia np. Czy jutro widzimy się przed kinem o 18? Dzięki otwartym pytaniom, rozmowa staje się płynniejsza i więcej uzyskuje się informacji o drugiej osobie, rzeczach, które nas zainteresowały. Zwróciłam uwagę, że podczas właściwej rozmowy między dwojgiem ludzi druga osoba czuje się wyjątkowo, traktowana jest indywidualnie, wykazywana jest szczera chęć zainteresowania, a nadawca aktywnie słucha, utrzymując kontakt wzrokowy
i zadaje otwarte pytania w celu uzyskania pełniejszych informacji.

Jeśli chodzi o podejście do życia Alexa i o koncepcję Alex – Travel, o której nam opowiedział jest bardzo pozytywnym i ciekawym postrzeganiem. Poza tym ważne jest, żeby być szczęśliwym człowiekiem w danej chwili. Robić to, na co ma się ochotę. Jedna z zasad Alexa
– eksperymentuj wiele, dzięki czemu jest się bogatszym o doświadczenia w praktyce, a nie w samej teorii. Wprowadziłam tą zasadę już podczas swoich studiów, dlatego też wiem, co chcę robić na obecną chwilę, co nie znaczy, że będę to robić za kilkanaście lat. Jednak ciągłe eksperymentowanie umożliwi mi odkrycie innych  rzeczy, które będą mnie satysfakcjonować i w czym mogę być dobra. To tylko jedna z istotnych zasad, które mi utkwiły, jak i te słowa:
„Nie przejmuj się rzeczami, na które nie masz wpływu”. Dlatego, iż kiedyś tak było, przejmowałam się niepotrzebnie rzeczami, na które nie miałam wpływu. Obecnie już to występuję rzadziej. To było miłe i pełne zaufania ze strony Alexa, że przeczytał nam fragmenty swojej książki, które zawierały ważne i cenne informacje, myślę, że nie tylko dla mnie. Byłam pod wrażeniem i czekam, aż będę mogła ją przeczytać w całości, kiedy zostanie wydana.

Było to dla mnie niesamowite i inspirujące doświadczenie, z którego sporo wyniosłam dla siebie, nie tylko pod względem precyzyjności komunikowania się, relacji damsko – męskich, męsko –męskich ( w końcu byłam tam jako jedyna dziewczyna) także podejścia do życia ludzi, seksu. Dzień za dniem uciekał, a pragnęłam, by czas się wydłużył. To było wspaniałe uczucie rozmawiając z Alexem face to face, który zaraża swoim powerem, który ma w sobie i pozytywną energią. Również dzięki temu, że znalazłam się na Gran Canarii poznałam interesujących ludzi o ciekawych osobowościach, kreatywnych
i zmobilizowanych do działania, z pozytywnym podejściem do życia. Uważam, że ze względu na krótki czas jako grupa zżyliśmy się ze sobą mimo, że każdy z nas jest inną osobą. Byliśmy
i myślę, że będziemy wobec siebie otwarci, dzięki czemu podczas spotkań z Alexem, nie czułam się w żaden sposób skrępowana, jeśli był feedback bez znieczulenia. Przeżyliśmy wspólne chwile, które chciałabym z Wami powtórzyć, bo są one dla mnie wartościowe. Cieszę się niezmiernie, że mogłam z Wami je dzielić.

Dziękuję Ci Alex, Alek, Kamil, Mateusz, Tomek :)

_______________________________

Alek

Pierwsza Zasada Eksperymentowania – eksperymentuj WIELE. To dla mnie jedna z najważniejszych, praktycznych oraz teoretycznych lekcji jakie przywiozłem ze sobą do Polski po wylocie na Kanary. Eksperymentowanie na różnych płaszczyznach (intymnych, kulinarnych, przygodowych, podróżniczych, relacji i innych) na wyspie doprowadziło mnie do bardzo ciekawych rezultatów. Oprócz tego utwierdziłem się w przekonaniu, że właśnie teraz jest mój najlepszy czas na zbieranie różnorodnych doświadczeń na wielu płaszczyznach.

Znalazłem 2 cytaty Alexa na blogu w postach o marzeniach i komentarzach pod nimi:

1. Słońce, plaże, szmaragdowa woda, luz i to wszystko za względnie niewielkie pieniądze!!!”

2. „Dni wypełnione interesującymi przygodami, wśród pięknej natury, sympatycznych ludzi i przy pięknej pogodzie. Długie i ciekawe rozmowy na wszystkie możliwe tematy, doskonały seks z namiętną kobietą na dobranoc i na dzień dobry, dla ówczesnego trzydziestoparolatka był to program nie do przebicia.”

Jeżeli w tych punktach zamienimy trzydziestoparolatka na dwudziestoparolatka i dodamy solidną porcję edukacji z zakresu komunikacji, szeroko pojętych relacji i ogólnie życia to wszystko się zgadza ;-)

Czego się nauczyłem na Kanarach? Odpowiedź na to pytanie zawrę w pytaniach…

„Sawubona!” – co to jest i jak ważna w relacjach jest taka postawa?

Jak sprawić, aby druga strona Cię polubiła?

Jak swojego wroga obrócić w sojusznika?

Jak ważne jest precyzyjne wyrażanie się?
W jaki sposób na własną rękę ćwiczyć i kształcić umiejętności komunikacyjne?

Dlaczego powinniśmy używać komunikacji jako bardzo precyzyjnego narzędzia?

Czym jest i jak funkcjonuje Alex-Travel?

Jak skutecznie podnosić swoją atrakcyjność jako mężczyzna?

Dlaczego bycie niegrzecznym facetem popłaca? ;-)

Jakie umiejętności są dla mężczyzny „nice to have” i dlaczego?

Jak skuteczniej przekonywać do swoich pomysłów?

Jak ważny jest odpowiedni dobór słów i faktyczna znajomość ich znaczenia?

Jakie są generalne zasady startowania swojego biznesu?

Jak stawiać się jako partner w rozmowie?

Jak ważne jest dobre opanowanie najbardziej podstawowych umiejętności komunikacyjnych i jak wielu ludzi tego nie potrafi?

Jak wiele jeszcze powinienem się nauczyć?

Jak skutecznie zawrzeć nowe, wartościowe dla obu stron przyjaźnie z ludźmi innymi od Ciebie, w teorii i praktyce?

Jak pogłębiać relacje z innymi ludźmi?

Czy zawsze dostrzegam drugiego człowieka jako indywidualną osobę mającą marzenia, fantazje, potrzeby, wyzwania, problemy?
Jak ważna i jak wyróżniająca jest szczera postawa chęci wnoszenia wartości w życie innych – bardzo często naszym małym wysiłkiem?
Jakie to uczucie realizować i zrealizować w ciągu 12 dni kilka swoich marzeń jednocześnie?
Jak za niewielkie pieniądze zwiedzić i doświadczyć Gran Canarii i Barcelony?

Jak przyjemne jest pochłonięcie średnio wysmażonego steka ważącego około kilograma? ;-)

Jak upierdliwy potrafi być Alex? ;-) ;-)

Jak wygląda hedonizm połączony z nauką przez 10 dni zimą przy średnio 26 stopniach Celsjusza?

A to jest tylko część…

I jeszcze jedno – ten wyjazd nigdy nie był by tak udany gdyby nie REWELACYJNA ekipa ludzi, którą przylecieliśmy. To, co razem przeżyliśmy jest fantastyczne. Eskapada w góry, 10-kilometrowe, niemal codzienne Power Walki, wspólne wypady na plażę nocą i dniem, ciekawe rozmowy, karnawał i wspólne inicjatywy, również takie na przyszłość (Tomek, nie odpuszczę tego zakładu tak łatwo ;-) ). Żyć, nie umierać.

Alex, Iza, Mateusz, Tomek i Kamil – dziękuję. I, mam nadzieję, do następnego razu, gdziekolwiek on by nie był :-)

PS. 2 dni po przylocie do Polski miałem ważne dla mnie spotkane związane z projektem, którym obecnie się zajmuje. Wykorzystując umiejętności nabyte na Kanarach, w skrócie, stawiając się w rozmowie i negocjacjach jako partner wnoszący wartość do przedsięwzięcia i komunikując to drugiej stronie wynegocjowałem sobie atrakcyjniejsze warunki współpracy niż się spodziewałem ;-)

_______________________________________

Mateusz

poniżej moja relacja z wyjazdu.

Alek: cześć Mateusz, dzwonię, bo możemy przeżyć razem świetną przygodę, masz chwilkę? (był styczniowy wieczór)

Ja: przygoda? Już mnie zaciekawiłeś, proszę, opowiadaj.

Mi do podjęcia decyzji wystarczyło hasło: przygoda :)

Po rozmowie spojrzałem za okno, później sprawdziłem pogodę na Kanarach, zerknąłem w kalendarz i… ponad miesiąc później lądowałem na Aeropuerto de Gran Canaria.

To był dla mnie bardzo intensywny tydzień. Wprost proporcjonalna była przyjemność z pobytu oraz wiedza, którą wyniosłem. Na wiedzy skupię się w tym poście, ją trudniej opisać zdjęciami :) Po 4 dniach szkoleń, ostatni był dla wszystkich relaksem. Wtedy jednak pojawiło się ważne dla mnie pytanie: ‚czego nauczyłem się podczas tego pobytu?’ Po krótkiej chwili przemyśleń wskazałem kilka rzeczy, ale efekty zobaczyłem po powrocie. Oglądam telewizję, a w niej polski dziennikarz zadaje zakmnięte pytanie bratu Benedykta XVI, a mi zaświeca się lampka, że dużo może się dowiedzieć, tylko jeśli jego rozmówca będzie miał ochotę rozwinąć swoją odpowiedź. Inne zdarzenie; kilka godzin po powrocie uczestniczę w burzliwym spotkaniu, po którym jeden z oponentów podchodzi do mnie i zadaje pytanie: co Pan o tym myśli? A ja ze spokojem odpowiadam: na jaki dokładnie temat chciałby Pan poznać moją opinie? Druga strona przygotowana na spór nie bardzo wiedziała, co zrobić z tym pytaniem. Kolejna historia miała miejsce w pociągu. Ok. 20 minut rozmawiałem ze znajomym na różne tematy związane z pracą. Często używał takich określeń jak: wszyscy, jakieś, każdy itp., więc po uzyskaniu jego zgody dopytywałem m.in. w taki sposób: na jakiej podstawie tak sądzi? Jakie… (tu różne treści)? Kiedy wychodziłem z przedziału, to oczy zwrócone na mnie, mówiły mi, że duża część osób słuchała tego co mówiłem, a ja wiedziałem, że jeszcze tydzień wcześniej nie poprowadziłbym rozmowy w taki sposób.

I jeszcze różnica pomiędzy ‚dzięki’, a ‚dziękuję’ jest ogromna! :))

A sama wyspa, to zależy, co kto lubi… mnie urzekła z racji różnorodności, którą tak bardzo lubię w swoim życiu. Ocean, plaża, górny, karnawał, jedzenie, ludzie, pogoda… zamierzam tam wrócić.

Bardzo dziękuję całej ekipie :) Zachwyciło mnie w Was to, że większość nie znała się w ogóle lub w małym stopniu, a mimo tego ja czułem się jakbyśmy znali się od lat, niesamowite uczucie.

Pozdrawiam serdecznie :)

Mateusz

Od Alexa: Osiągnęliśmy długość postu, przy której strajkuje WordPress :-) Dlatego Wypowiedzi Tomka i Kamila znajdziecie w następnym poście i tam też proszę o ewentualną dyskusję