Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Jak zmieniać ludzi wokół nas, Rozwój osobisty i kariera

Samobójcza bramka

Właśnie wróciłem z ogromnej party na ulicach Berlina, gdzie ponad milion ludzi kibicowalo Niemcom w meczu z Portugalią. Doskonała zabawa. Normalnie piłka nie interesuje mnie wcale, od czasu do czasu trzeba jednak przetestować coś nowego, a mieszkając tak niedaleko berlińskiej Fun Mile to prawie obowiązek :-)

No, ale nie o tym chcę pisać. W czasie meczu była taka sytuacja, kiedy to przy stanie 1:0 dla Niemców, w zamieszaniu pod bramką Portugalii jej obrońca skierował piłke do własnej siatki. Katastrofa!! Mecz o tak wysoką stawkę i taki błąd!! Co było interesujące, to reakcja kolegów nieszczęsnego zawodnika. Nie robili mu zarzutów, czy wręcz awantury. Przeciwnie, jeden ze współgraczy podszedł do niego i zaczął go pocieszać, jakby mówiąc „nie przejmuj się, teraz musimy grać dalej aby wygrać”. I cała drużyna bardzo walecznie starała się odrobić stratę.

Spójrzmy teraz na siebie. Jak często my, jako managerowie, członkowie zespołu w pracy, czy nawet partnerzy w życiu osobistym reagujemy w zupełnie inny sposób na mniejsze, czy większe błędy innych, demotywując ich, bądź nawet zniechącając kompletnie? Moja obserwacja wykazuje, że w większości przypadków ludzie odpowiadają na błędy drugiej strony agresją, zarzutami, obwinianiem, złością. I dzieje się tak często nie tylko w sprawach życia czy śmierci, ale też przy rzeczach względnie błahych. Do czego jest to dobre??? Jak wpływa to na dalsze nasze kontakty z ludźmi, z którymi często musimy „grać ten mecz” znacznie dłużej niż 90 minut???

Rita, tutaj masz przykład jednego z wielu szkodliwych programów i wzorców zachowań, które ciągle są powielane przez represyjne wychowanie w Polsce. Jak się dobrze zastanowimy, to znajdziemy mnóstwo takich przykładów wokół nas.

Moje zalecenie: Niech każdy intensywnie zastanowi się, kiedy i jak często reaguje negatywnie w takich sytuacjach. Dla mnie takie spojrzenie na siebie było kiedyś dużym szokiem i myślę, że jak zrobicie to uczciwie, to może być takim dla wielu z Was. Całe szczęście, że to jest tylko pierwszy krok ku lepszemu, bo potem macie możliwość, aby tę swoją reakcję zmienić. Wierzcie, że warto, żyje się znacznie lepiej i ma się lepsze relacje z innymi.

Powodzenia w samoanalizie i wprowadzaniu zmian!!

PS: Jak już to zmienimy u siebie, to możemy szukać partnerów, którzy też będą mieli takie spokojne i wspierające podejście do naszch błędów. To zmieni w dużym stopniu jakość Waszego życia.

Komentarze (13) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-08
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Motywacja i zarządzanie

Konkurencja na dwa fronty

Kilka lat dużego bezrobocia w Polsce i całe rzesze młodych ludzi z wyżu demograficznego na rynku pracy spowodowały, iż wiele firm (oraz ich management) uległo iluzji, że najważniejsze wyzwanie leży w zakresie sprzedaży ich produktów, czy usług. Pracownik, w tym obrazie świata był czymś łatwo zastępowalnym, łatwo manipulowalną i poddającą się naciskom istotą, z którą nie bardzo trzeba było się liczyć. Jak to wpływało na atmosferę pracy nie trzeby chyba mówić.

Całe szczęście, że powoli do coraz większej ilości managerów dociera oczywista prawda, że muszą sprostać konkurencji nie tylko na jednym, ale na dwóch frontach i ten drugi może okazać się równie ważny i trudny jak front walki o klienta. Co to za front? To walka o przyciągnięcie i utrzymanie w Twoim zespole najlepszych ludzi, jakich możesz znaleźć.

I jeśli jesteś w branży, gdzie rzeczywiste umiejętności pracownika robią różnicę (a gdzie nie robią?) to warto zastanowić się co robisz jako przełożony, aby członkowie twego teamu cieszyli się z faktu, że mogą dla Ciebie pracować.

Oczywiście zaraz pojawi się kwestia pieniędzy, stwierdzenie, że gdzieś indziej mogą po prostu więcej płacić i w związku z tym niewiele da się zrobić.

Ten argument ma tylko ograniczoną ważność i to z co najmniej dwóch powodów:

  • inne firmy, niezależnie od wielkości mają też budżety, których nie mogą przekroczyć
  • dla wielu pracowników zarobki nie są jedynym, a czasem nawet nie najważniejszym kryterium oceny miejsca pracy.

Zdaję sobie sprawę, że to drugie spostrzeżenie nie dotyczy sporej grupy ludzi, którzy zapakowani po uszy w kredytach i innych zobowiązaniach desperacko starają się zarobić jak najwięcej pieniędzy. W mojej praktyce spotykam jednak wielu, nawet stosunkowo młodych pracowników, którzy w strategiczny sposób planują zarówno swoje życie, jak i karierę zawodową. Te osoby świadome są co to znaczy wartość rynkowa i wiele decyzji o zmianie pracy podejmują opierając się na takich czynnikach jak:

  • czego nowego się nauczą
  • kogo w tej nowej pracy poznają
  • kto dowie się o ich istnieniu
  • czy przełożony będzie je mentorował i promował (mam na myśli promocję też w sensie marketingowym, nie tylko awansu)
  • czy ich praca będzie, mówiąc przenośnie,  przypominać wiosłowanie na olimpiadzie w ósemce ze sprawnym sternikiem, czy też rutynowe machanie wiosłami na nieruchawej galerze z wywijającym batem poganiaczem.

I tutaj możemy, jako managerowie zrobić znacznie więcej, niż nam się wydaje. Zapraszam wszystkich, których może to dotyczyć do krytycznego przyjrzenia się jak robimy to na własnym podwórku i odpowiedzenia sobie, co mogę zrobić dla współpracowników w każdej z powyższych dziedzin. Jeśli przypadkiem odpowiedź brzmi „nic” to musimy stwierdzić „Houston, we have a problem!” i zastanowić się nad jego rozwiązaniem.

W niektórych branżach mamy już teraz niedobór dobrych pracowników i walkę o nich. Polecam przeczytanie ciekawego postu Marka Rafałowicza na temat wynikających z tego ograniczeń w rozwoju firm IT. To, co tam napisał pokrywa się z moimi obserwacjami i  to jest dopiero początek. Sam rozpoczynam wkrótce w pewnej sporej (ponad 700 inżynierów) i bardzo dobrej firmie z tej branży szeroko zakrojony cykl szkoleń dla managerów, który nie tylko podniesie ich sprawność zarządzania i wartość rynkową, ale też nauczy jak tworzyć i prowadzić zespoły, w których warto pracować z podanych wyżej powodów. To powinno średnioterminowo pokierować ssanie z rynku pracy we właściwym (dla klienta) kierunku.

Tak więc drodzy managerowie, popracujcie nad tą sprawą! Jeśli bedzie zainteresowanie możemy też ten temat troche dokładniej przedyskutować.

Komentarze (59) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Linki do postów innych autorów, Tematy różne

Mały katalog ciekawych postów

Ostatnio zastanawiałem się, jak bardzo zagadnienia poruszane na tym blogu nie pasują do typowej klasyfikacji (nawiasem mówiąc, dokładnie to samo jest z treningami, które zazwyczaj prowadzę :-) ). Jest też rzeczą oczywistą, iż tematy te nie są obiektem zainteresowania większości użytkowników internetu, co wskazuje na ich pewną niszowość.

Niedawno próbowałem np. wrzucić dwa interesujące posty Pawła i Marka na Wykop (Gwar nie ma nawet kategorii, która by pasowała). Oba zostały w dość szybkim tempie „zakopane” przez użytkowników, z których większość nie miała żadnej tożsamości (poza nickiem), o jakichkolwiek stronach, postach itp. już nie mówiąc.

Jaki z tego wniosek? Pewne tematy i tzw. szeroka publiczność nie bardzo do siebie pasują. Do tego masowość tamtych miejsc powoduje, że jako wypadkowa powstaje tam zaiste kotlet mielony, składający się z wielu składników o czasem, delikatnie mówiąc, rożnej wartości, gdzie po pewnym czasie trudno jest wyłowić interesujące mnie treści (i to mimo tagowania)

Dlatego postanowiłem otworzyć tutaj permanentne miejsce, w którym będę zamieszczał linki do konkretnych ciekawych postów inny autorów. Ponieważ co wiele par oczu, to nie jedna, proszę Was o składanie propozycji takich linków do umieszczenia w komentarzach do tego postu.

O jakie linki mi chodzi:

  • napisane przez autorów młodych (przynajmniej :-)) duchem
  • autorzy znani co najmniej z imienia i nazwiska
  • piszący z własnego doświadczenia i obserwacji (szanuję ludzi, którzy przeczytali trochę książek i są niezwykle zmotywowani, tutaj jednak wolę rzeczy wynikające z konkretnych działań)
  • oczywiście pasujące przynajmniej częściowo do linii tego blogu :-) (rozwój, kariera, bycie lepszym człowiekiem, lepsze życie)
  • nie muszą to być posty perfekcyjne, lub takie, gdzie trzeba się z autorem w 100% zgodzić. Wystarczy, że poruszają jakieś istotne dla nas zagadnienie w rozsądny sposób.
  • w miarę możliwości w języku polskim

Zapraszam!!!

UPDATE:

W tym katalogu chodzi mi oczywiście o konkretne wartościowe posty, nie całe blogi (te można by wrzucić na blog roll)

UPDATE II:

Myślę, że te linki wstawiał będę na osobną stronę, a w tym wątku proszę Was o propozycje w komentarzach

UPDATE III

Strona chodzi, ale nie ma mam możliwości zrobienia do niej RSS. Może jednak wstawiac linki w pierwszy post? Co o tym sądzicie?

UPDATE IV

Postanowiłem na razie robić to na tamtej statycznej stronie

Komentarze (18) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Trudne sytuacje z drugim człowiekiem cz. 4

Porozmawiajmy na temat tego, co zrobić, jeśli mamy naładowaną emocjami sytuację z innym człowiekiem.

Dziś skoncentrujemy się na sytuacji, kiedy powodem podniesionego głosu, badź atakującej nas postawy rozmówcy jest wewnętrzna niewiara w skuteczność jego komunikacji, jeśli zrobiłby to uprzejmie i normalnie. Jak już wiemy, jest to niezwykle rozpowszechniony problem wielu ludzi i nauczenie się właściwej reakcji przyda się każdemu.

Co robić w takim przypadku?

Najprościej mówiąc dać rozmówcy do zrozumienia, że to co on mówi dociera do nas :-)
Wielkim błędem jest często spotykane zamienienie się w słup soli w sytuacji, kiedy ktoś nas tak atakuje. Rozmówca odbiera wtedy jeden wyraźny sygnał: brak reakcji na to co on mówi. W takiej sytuacji większość ludzi ma strategię prostego zwiększania intensywności bodźca, co prowadzi do niepotrzebnej eskalacji negatywnych emocji.

Należy postąpić wręcz przeciwnie, wejść w podobny stan emocjonalny i aktywnie słuchać partnera. Znacie technikę aktywnego słuchania? Jeśli nie, to polecam zapoznanie się z nią i zastosowanie właśnie w takich sytuacjach. W przyrodzie działa zasada ekonomii środków i jeśli pokazujemy rozmówcy, że to, co mówi dociera do nas, to na ogół jego poziom agresji zmniejsza się.

Bardzo ważną sprawą jest to wspomniane wejście w podobny stan emocjonalny, choć tutaj trzeba koniecznie zwracać uwagę na pewien istotny szczegół: jeśli rozmówca jest podekscytowany, to powinniśmy też wejść w taki stan, niemniej takie emocje nigdy nie powinny być skierowane w stronę osoby, lecz na przedmiot problemu.

Aby to zilustrować posłuchajcie pewnej dość starej, ale autentycznej historii, która przydarzyła sie kiedyś w pewnej lokalnej gazecie w Austrii.

Gazeta ta otrzymała nowoczesny, jak na ówczesne czasy, system komputerowy, który eliminował całkowicie zecernię. Dzieki temu systemowi redaktorzy mogli pisać swoje teksty na terminalach, to było komputerowo składane i szło od razu do druku. Dzisiaj normalna sprawa, wtedy tamten system był dość niedojrzyły technicznie i terminale, na ktorych pracowali dziennikarze zawieszały sie, bądź psuły z niepokojąca częstotliwością. Pracujący pod presją czasu redaktorzy (gazeta szła do druku wieczorem) dostawali ataków szału i te przenosili na techników, którzy pojawiali się celem dokonania naprawy.

Brzmiało to mniej więcej tak (w przetłumaczeniu na polski):

Redaktor podniesionym głosem: „K……. ten p……… terminal znowu nie działa!!! jak k…. w takich warunkach można pracować, ten sprzęt powinni wyp………!!!!!!!”

Technik spokojnym głosem: ” niech się pan uspokoi, to tylko drobna awaria. Zaraz ją naprawię a w międzyczasie może pan przecież kontynuować na tym terminalu z sąsiedniego biurka”

Redaktor z krzykiem. „co pan sobie tu wyobraża!!!! ja tutaj muszę natychmiast dokończyć ten p…… artykuł, a ten p…… sprzęt znowu sie sp…..!!! Wy tu k…. nic nie robicie!!!” i tak głośna i bezproduktywna dysputa trwała dość długo. Łatwo zrozumieć, że stosunki między obydwoma grupami były dość napięte :-)

Nauczyliśmy techników innego zachowania i wyglądało to mniej więcej tak:

Redaktor podniesionym głosem: „K……. ten p……… terminal znowu nie działa!!! jak k…. w takich warunkach można pracować, ten sprzęt powinni wyp………!!!!!!!”

Technik podniesionym, przyśpieszonym głosem i żywo gestykulując: „rzeczywiście k…… znowu się sp……!!!! ale wie pan co, ja go zaraz k…. naprawię a pan niech siada tu, tu obok i pisze !!!”

Redaktor złorzecząc na sprzet siadał przy terminalu na biurku obok i pisał :-)

Jest to dość ekstremalny przypadek ze starych czasów i myślę, że nie będziecie skonfrontowani z takim słownictwem, jednak dobrze ilustruje on zasadę: wejdź w stan emocjonalny rozmówcy, z tym że jeśli to jest agresja, to Twoja agresja nigdy nie kieruje się na partnera, tylko na przyczynę problemu.

Takie wejście w stan wewnętrzny, a jednocześnie zachowanie kontroli nad sytuacją wymaga oczywiście odrobinę treningu, więc nie póbujcie tego od razu w jakiś naprawdę ważnych sytuacjach.

Pamiętajcie też mój disclaimer: robicie to na własne ryzyko :-)

Komentarze (11) →
Alex W. Barszczewski, 2006-07-01
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Internet, media i marketing

Reklama piwa

Do jutra prowadzę bardzo absorbujące warszaty, więc pozwólcie, że dziś zamieszczę bardzo lekki post z chlodzącym motywem, który przyda się w te gorące dni :-)

Reklama leciała w Irlandii, piwo jest francuskie, niektóre twarze aktorów jakby znajome, choć wątpię aby to kiedykolwiek pokazali w polskiej telewizji państwowej :-)

Dziękuję Ani, mojej Czytelniczce z Irlandii za ten link

alternatywnie nieco krótsza wersja

Na zdrowie i do zobaczenia w weekend w nowych, ciekawych tematach!!!

 

UPDATE: Radek zwrócił mi uwagę, że nie jest to piwo francuskie, lecz belgijskie!! Dziękuję!

Komentarze (6) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-29
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Trudne sytuacje z drugim człowiekiem cz.3

Witajcie po małej przerwie.

Mam do czwartku trochę czasu, więc wykorzystam go do kontynuacji naszego wątku.

Ostatnio zakończyliśmy na tym, iż niezależnie od tego, co i jak mówi do nas inny człowiek, jest to po prostu fala powietrza, na którą w duchu najlepiej reagować po prostu ciekawością, bądź jakimś innym, pozytywnym odczuciem.

Ilu z Was intensywnie przemyślało to zagadnienie i zaczęło wewnętrznie dystansować się od tego, co „wrzucają” Wam inni ludzie? :-)

Dziś i jutro zastanowimy się, jak reagować na zewnątrz w stosunku do tych napastliwych i nieprzyjemnych współbliźnich.

Pierwszą rzeczą jest zrozumienie powodów, dla których ci ludzie akurat tak się zachowują. To jest w sumie dość proste, bo w znakomitej większości przypadków można te motywy sprowadzić do ich mniej, czy bardziej poważnych problemów z poczuciem własnej wartości. I tak:

  • niektórzy będą do nas mówić podniesionym głosem, bo w głębi ducha nie wierzą, że jeśli powiedzieliby coś normalnie to przyniosło by to jakiś rezultat. Całe dotychczasowe doświadczenie z nami, lub innymi ludźmi nauczyło ich, iż świat zazwyczaj nie zwraca na nich uwagi i muszą o tę uwagę ciągle walczyć. To bardzo nieprzyjemne uczucie bezsilności i możecie sobie wyobrazić jakie to jest dla nich frustrujące? Jak diagnozuję taki przypadek, to moja ciekawość zmienia się w głębokie współczucie, bo to musi być przykre z takim przeświadczeniem iść przez życie.
    Niestety, moje obserwacje wykazują, że jest to dość rozpowszechnione upośledzenie, które powoduje też, że niektórzy zbyt głośno zachowują się w miejscach publicznych.
  • inni ludzie będą starać się nas atakować, poniżać, ośmieszać, dowodzić swojej wyższości itp. z zupełnie innych powodów. Ci ludzie, mając często nie do końca uświadomione tzw. kompleksy, czy też inne problemy z poczciem własnej wartości, próbują sobie zrobić amatorską psychoterapię naszym kosztem. Zamiast zająć się swoim problemem porządnie i pojść z nim do zawodowego psychoterapeuty, dostarczają sobie chwilowej ulgi, przez pokazanie komuś innemu, iż w jakiś sposób jest gorszy od nich. Innymi słowy, tacy ludzie, jak komuś „dowalą”, to czują się przez chwilę znacznie lepiej i o to tak naprawdę im chodzi. W gruncie rzeczy, są to też pożałowania godne wypadki, bo jak zapewne wiecie pozbycie się problemów z poczuciem własnej wartości nie jest łatwe i nie da się na trwale załatwić np. dużą ilością pieniedzy, czy dóbr materialnych.

Teraz małe zadanie dla Was: przemyślcie kilka ostatnich Waszych trudnych sytuacji z innymi i zastanówcie się, do której grupy należało by zaliczyć Waszych rozmówców. Zobaczycie, do jak ciekawych wniosków dojdziecie i jak zmieni to Wasze nastawienie w stosunku do takich incydentów. To jest podobnie jak w managemencie, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, kto tak naprawdę ma problem? Jeśli my, to musimy działać, jeśli druga strona to możemy współczuć, bądź pomóc. W żadnym z tych przypadków nie ma powodu, aby się denerwować :-)

Co, w zależności od grupy, należy z tymi nieborakami zrobić, to powiemy sobie w następnym odcinku, na razie życzę Wam miłego wieczoru :-)

PS: Freud twierdził, że motorem ludzkiego działania jest popęd seksualny. Jak tak się rozglądam, to mam wrażenie, że dziś w wielu wypadkach jest on zastąpiony kompensowaniem niedoborów poczucia własnej wartości. Co o tym sądzicie?

PPS: Poczytajcie trochę polskiej blogosfery, zwłaszcza tych agresywniejszych wypowiedzi i dla treningu spróbujcie określić, do której z powyższych grup należą ich autorzy. Jest to dobre ćwiczenie i materiału Wam na pewno nie zabraknie :-)

Komentarze (18) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-27
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

My i nasze emocje – przykład z życia

Dla Pawła & Co

Mały przykład reagowania  ciekawością i innymi pozytywnymi emocjami w sytuacji konfliktowej, który przydarzyła mi się 2 godziny temu.

Jadę z moją przyjaciółką taksówką i nagle w dość prostej i banalnej sytuacji drogowej pewna młoda i na oko dość ładna kobieta z samochodu obok reaguje niezwykle nerwowo i agresywnie, całkowicie nieadekwatnie do zaistniałych okoliczności.

Nasza reakcja: Zaczęliśmy w oparciu o nasze połączone doświadczenia życiowe analizować możliwe przyczyny takiego zachowania się tamtej dziewczyny. Po rozważeniu wszelkich dostępnych nam informacji stało się oczywiste, że ta osoba miała problemy z ogromnymi pokładami nierozładowanej w pozytywny sposób energii seksualnej. Sądząc po intensywności reakcji jej problem musiał być długotrwały i o skali wykluczającej już poradzenie sobie z nim przy pomocy prostych „robótek ręcznych”. To bardzo smutna okoliczność i jak można się na takiego człowieka złościć?? :-)

Dodatkowym bonusem tej sytuacji, była szybka narada, jakie działania prewencyjne podejmiemy jeszcze dziś po południu, aby całkowicie wykluczyć wystąpienie nawet śladowych ilości takiego syndromu u nas ;-)

Czego i Wam życzę ……. :-)

Komentarze (19) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-24
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

My i nasze emocje – kto jest czyim panem?

Bart w swoim komentarzu poruszył kwestię podejścia do emocji. Według jednego z jego rozmówców „prawdziwe” emocje są spontaniczne i nieprzewidywalne, wszystko inne jest zubożeniem człowieka. Jak wygląda ta sprawa z mojego osobistego punktu widzenia?
Po pierwsze, staram się nie kontrolować emocji jako takich. To co robie, to odbieranie innym ludziom kontroli nad wywoływaniem we mnie wszelkich emocji negatywnych (tzn. nieprzyjemnych dla mnie, bądź pozbawiających mnie energii i zapału do życia). Nie widzę żadnego racjonalnego powodu, dla którego miałbym umożliwiać innym osobom takie obniżanie jakości mojego życia!
Jasne, że jako człowiek, jestem zdolny do wszelkich ludzkich odczuć (to daje nam tę pełnię człowieczeństwa), ale w wypadku tych destruktywnych lepiej być jak kierowca rajdowy w poślizgu kontrolowanym, niż jak żółtodziób w nieopanowalnym kołowrotku na zalodzonej nawierzchni.
Oznacza to w praktyce że:

  • nikt nie może wrzucić mnie w negatywny stan wewnętrzny bez mojej zgody (nie ma zgody!! :-)). Kto tej niezależności nie doświadczył to nie ma pojęcia jak bardzo poprawia to jakość życia!
  • mam w sobie wbudowane mechanizmy zabezpieczające w wypadku wpadnięcia w taki stan pod wpływem obiektywnych okoliczności życiowych.

Jeśli to jest zubożeniem, to ja chętnie jestem pod tym względem ubogi. Najwyraźniej nie mam natury męczennika, jak ktoś woli inaczej, to proszę bardzo, to jest jego życie. :-)
To powiedziawszy, trzeba uczciwie stwierdzić, że czasem samo życie stawia nas przed sytuacjami, kiedy trzeba ciagnąć za tę wspomnianą wyżej linę bezpieczeństwa, niemniej mam wrażenie, że i tak wiele rzeczy nie biorę tak tragicznie jak większość naszych Rodaków (o tym histerycznym aspekcie naszego wychowania napiszę kiedyś osobny post).
Wracając do odczuć i emocji, to oczywiście jestem za pełna spontanicznością tych wszelkich przyjemnych doznań i jakiekolwiek próby ich tlumienia, bądź ograniczania rzeczywiście nas zubażają. Tutaj nie należy się bać, bycie od czasu do czasu na emocjonalnym „haju” jest bardzo przyjemne i zdrowe zarówno dla duszy jak i ciała, co łatwo potwierdzi każdy fachowiec.  

Nie dajcie sobie też wmówić, że cierpienie i ból są szlachetne, a radość i przyjemność płytkie i dziecinne! Czasem mam wrazenie że sporej części ludzi wszczepiono takie dziwne przekonanie i potem szukając tej szlachetności unieszczęśliwiają siebie i innych (sam tak kiedyś miałem).

Tak naprawdę połączenie konkretny bodziec – wywołana emocja jest bardzo często rezultatem kondycjonowania (tresury :-)) w młodości i jeśli chcielibyśmy, to możemy te połączenia dość łatwo zmienić. No ale to już ewentualnie temat na inny post.

PS: Oczywiście nie zapomniałem o kontynuacji naszej dyskusji dotyczącej sytuacji trudnych, jednak wymaga ona więcej czasu, niż mam dziś do dyspozycji.

Komentarze (18) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-22
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Cztery stopnie poznania

Chcę przypomnieć Wam dość prostą i znaną sprawę, a mianowicie cztery stopnie poznania. Zdaję sobie sprawę, iż wielu z Was słyszało o tym, niemniej pozostałym może się to przydać np. przy pracy nad reakcjami w sytuacjach trudnych.

Mamy, jak już wspomniałem, 4 stopnie poznania:

  1. Nieświadoma niekompetencja – nie potrafię, bądź nie znam czegoś, i nawet nie zdaję sobie sprawy z tego. Na przykład automatycznie reaguję złością, badź poczuciem winy na słowa drugiego człowieka.
  2. Swiadoma niekompetencja – ciągle jeszcze nie potrafię czegoś zrobić, ale przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę. To tak, jak po przeczytaniu poprzednich 2 postów wiemy teraz, że słowa drugiego człowieka to tylko fala powietrza, a jednak denerwujemy się, gdy ktoś publicznie nazwie nas np. idiotą
  3. Swiadoma kompetencja – Wiemy juz coś i potrafimy właściwie zareagować, niemniej musimy przy tym świadomie o tym myśleć. Przykłady. pierwsze godziny jazdy po zdaniu egzaminu na prawko, spokojna reakcja na obelgi, jeśli o tym pamiętasz
  4. Nieświadoma kompetencja – robisz coś dobrze zupełnie odruchowo i nie myśląc o tym. Na przykład doświadczony kierowcy na trasie Warszawa- Berlin zmienia dziesiatki razy biegi, robi to prawidłowo,  a jednocześnie zupełnie machinalnie. Albo ktoś próbuje mnie dotknąć, czy obrazić, ale automatycznie pobudza tym tylko moją ciekawość :-)

Na normalnym szkoleniu można z uczestnikami osiagnąć ten trzeci stopień, potem musza dalej ćwiczyć.

Jak kogoś coachuję, to można dojść do czwartego (pamietam miałem kiedyś klienta, do którego dzwoniłem w środku nocy z pretensjami i biada jak nie zareagował poprawnie :-))

W przypadku tego blogu realistycznie mogę oczekiwać, ze przynajmniej część Czytelników nagle zacznie sobie pewne rzeczy uświadamiać (przejscie z pierwszego na drugi stopień). To niby mało, niemniej właśnie to przejście jest najtrudniejsze i najważniejsze, bo po osiągnieciu świadomej niekompetencji pojawia się przed nami po raz pierwszy możliwość wyboru.  Tak też traktujcie to co tutaj piszę, jako właśnie takie lemowskie „ocykany” :-) i każdy z Was może potem wykorzystać to, jub też nie. To Wasze życie……

Komentarze (9) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-22
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Trudne sytuacje z innym człowiekiem cz.2

Po małej przerwie wracamy do naszej dyskusji o metodach postępowania w trudnych sytuacjach.

Ostatnio powiedzieliśmy sobie, że na ogół maksimum tego, co może zrobić inny człowiek, to wprawić powietrze w określone drgania. Te drgania wpadając w nasze ucho uruchamiają specjalny program, który powoduje, że czujemy się źle, agresywnie itp.

Jak teraz odzyskać kontrolę nad swoimi emocjami?

Osobiście znam trzy sposoby:

1) najskuteczniejszy to udział w specjalnym seminarium, podczas którego np. przez 2 doby jesteś bombardowany wyzwiskami, publicznie ośmieszany itp. To jest metoda bardzo hardcore, aczkolwiek niezwykle skuteczna. Wadą jest to, że prowadzący musi bardzo dobrze wiedzieć co robi, bo inaczej uczestnicy mogą potem wymagać intensywnej psychoterapii :-)

Sam brałem dawno temu udział w czymś takim jako uczestnik i nie tylko nie mogłem spać w trakcie szkolenia, ale też kilka nocy potem :-) Niemniej dziś werbalnie nikt nie może zrobić mi krzywdy. Sam robie czasem na wyraźne życzenie grupy, którą znam taki trening „top gun”, ale nie jest to sposób dla każdego.

2) Można, po zidentyfikowaniu każdego z tych specyficznych bodźców (bo na każdego człowieka działają trochę inne wypowiedzi), powymieniać komuś reakcje prostymi metodami NPL jak np. łączenie kotwic albo, o dziwo, visual swish. Jeśli ktoś to potrafi robić to jest to bardzo proste (czasem wymieniam moim uczestnikom całą onieśmielającą reakcję na trudnego szefa na coś bardziej konstruktywnego :-))

3) ostatnia metoda trwa najdłużej, za to każdy może ją we własnym zakresie zastosować. Pierwszą rzeczą jest dokładne uświadomienie sobie, na jakie wyrażenia pod naszym adresem reagujemy agresją. To jest najtrudniejsza część ćwiczenia, bo zazwyczaj te związki przyczynowo-skutkowe leżą w tzw. zakresie nieuświadomionym każdego z nas (blind spot w JOHARI Window). W tym wyszukiwaniu bardzo pomocni są bliscy nam ludzie, którzy znają nasze „wrażliwe punkty”.

Kiedy mamy już taką małą „kolekcję” to wybieramy jeden z nich (ten najczęściej występujący) i próbujemy przyłapać się na tym, że zareagowaliśmy na niego. Pierwsze kilka razy spowoduje to z pewnością jeszcze większą frustrację, bo uświadomimy sobie, jak łatwo ktoś nami zamanipulował.

Ciekawa rzecz dzieje sie około 5-6 razu, nagle „przyłapujemy sie” zanim zareagujemy emocjonalnie. Wtedy uświadamiamy sobie, że ktoś po prostu usiłuje przejąć kontrolę nad naszym stanem wewnętrznym i to takimi prymitywnymi środkami!!. Wtedy możemy spokojnie wykonać w myśli stary, ale ciągle jeszcze aktualny gest Kozakiewicza :-)

Oczywiście mówimy tutaj o reakcji wewnętrznej, o tym jak zareagować na zewnątrz powiemy sobie następnym razem.

Proszę o zrozumienie, jeśli potrwa to parę dni – mam akurat bardzo gorący okres w sprawach zawodowych.

PS: Parą ciekawych kwestii zostało poruszonych w różnych komenterzach i tam też na nie odpowiedziałem.

Komentarze (16) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-21
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 58 of 67« First...102030«5657585960»...Last »
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026
  • Jak mieć więcej możliwości wyboru w życiu
  • Jak zdobyć krytyczne umiejętności aby dobrze żyć

Najnowsze komentarze

  • Kwestie materialne w poszukiwaniu partnera  (101)
    • Krzysztof Marciniak: Witam, Alex...
    • kasia: Alexie, czy w związku z takim...
    • Alex W. Barszczewski: Gniotek...
    • Artur Jaworski: Hej Agnieszko,...
    • Agnieszka: I jeszcze nieśmiałe;)...
  • Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?  (673)
    • Iza: Właściwie to na blogu, a nie na...
    • Iza: Ewa Dziękuje za komentarz. Nie...
    • Alex W. Barszczewski: Luna Witaj na...
    • Luna: Dzis mam zly dzien mam go od...
    • kasia: Jarku, dziękuję za wypowiedź....
  • Związek a zarobki partnerów?  (180)
    • Olga: WItam, Tydzień urlopu bez...
    • Ewa W: Stanisław, mimo, ze Alex...
    • Avigayil: Krzysztof, odpowiadając na...
    • Alex W. Barszczewski: Artur S. Nie...
    • Stanisław: Ewo W, uprzejmie proszę...
  • Jak często rozmawiać jeden-na-jeden z pracownikiem?  (102)
    • Michał Cach: Alex, czy masz może...
    • Alex W. Barszczewski: Artur To, co...
    • artur: hmm, dlaczego ostatnio po...
    • artur: Alex, czy możesz odpowiedzieć...
    • Alex W. Barszczewski: Komentator...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: Łukasz Witaj na...
    • Łukasz O: Witam Cię Aleksie i...
  • Alex goes (back) to Poland  (146)
    • Alex W. Barszczewski: Właśnie dziś...
  • Wolisz 100% przeciętności, czy 10% czegoś super?  (237)
    • Alex W. Barszczewski: Romskey...
    • Romskey: Alex. Właśnie to że swój...
    • Alex W. Barszczewski: Romskey...
  • Pięć plusów i minusów początkującego przedsiębiorcy  (28)
    • Maciej K.: Alex, w takim razie gdzie...
    • Alex W. Barszczewski: MichałG Nie...
    • artur: a business angels, venture...
  • Czy Google jest Twoim przyjacielem?  (65)
    • artur: witam Warto spojrzeć też na to...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (27)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026