Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Newsletter

5 Korzyści biznesowych z dobrych relacji, o których mało się mówi

Cześć

Dziś chcę porozmawiać z Tobą o czymś, co przez lata obserwuję u przedsiębiorców – zarówno tych początkujących, jak i bardziej doświadczonych. To temat, który rzadko pojawia się na kursach biznesowych, a który ma ogromny wpływ na to, czy żyjesz na względnym luzie, czy też walczysz o każdego klienta jak gladiator na arenie.

Chodzi o relacje biznesowe.

Może się teraz uśmiechniesz i powiesz „ależ oczywiście, relacje są ważne, to oczywiste”. Ale pozwól, że zapytam: kiedy ostatnio świadomie, systematycznie inwestowałeś czas w budowanie relacji z ludźmi z Twojej branży, którzy nie są Twoimi bezpośrednimi klientami? Kiedy ostatnio pomagałeś komuś bez oczekiwania czegokolwiek w zamian?

Większość z nas traktuje relacje w biznesie jak coś, co pojawia się samo w sobie. „Poznajemy ludzi, współpracujemy, i tyle” – myślimy. Ale prawda jest taka, że to jak budowanie domu i liczenie na to, że fundamenty zrobią się same. Możesz mieć najlepsze kwalifikacje na świecie, najnowocześniejszy sprzęt i najbardziej przemyślany business plan, ale bez umiejętnie zbudowanych relacji będziesz męczył się niepotrzebnie.

Dlaczego większość przedsiębiorców to ignoruje 

Pamiętam rozmowę z pewnym właścicielem firmy IT sprzed kilku lat. Narzekał, że mimo świetnego produktu i konkurencyjnych cen nie może przebić się na rynku. Mówił o nasyconym rynku, o klientach patrzących tylko na cenę. A gdy zapytałem go, ile ma bliższych kontaktów w branży swoich klientów i jak często utrzymuje z nimi relacje poza przesyłaniem ofert, odpowiedział bez zastanowienia się: „Nie mam czasu na takie rzeczy, ja muszę pracować”.

Znasz tę historię o drwalu, który męczył się ścinając drzewo tępą siekierą? Gdy ktoś powiedział mu „naostrz swoją siekierę”, odpowiedział „nie mam czasu, muszę ścinać drzewa”. Ten przedsiębiorca robił dokładnie to samo. Nie idź tą drogą!

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że większość początkujących przedsiębiorców koncentruje się na wszystkim, tylko nie na tym, co naprawdę ma znaczenie. Wydają mnóstwo pieniędzy na marketing, inwestują w najnowsze technologie, płacą za drogie kursy biznesowe, a w międzyczasie ignorują najważniejszą dźwignię swojego biznesu – relacje z odpowiednimi ludźmi. Napisaliśmy o tym cały praktyczny podręcznik “Sukces w relacjach biznesowych”,  ale już ten newsletter powinien dać Ci impulsy do wartościowych przemyśleń. Nawet, jeśli jesteś na etacie!

Pięć korzyści, o których warto wiedzieć

Pozwól, że podzielę się z Tobą pięcioma konkretnymi korzyściami z budowania autentycznych relacji biznesowych. To nie jest teoria – to rzeczy, które sam doświadczyłem i które widzę u ludzi, którzy odnoszą sukces bez niepotrzebnego stresu.

1. Dostęp do ekskluzywnych możliwości

Pierwsza rzecz, której prawdopodobnie nikt Ci nie powiedział na kursach biznesowych: najlepsze okazje zazwyczaj nie trafiają do publicznych ogłoszeń. Nie znajdziesz ich na portalach internetowych ani w gazetach.

Dlaczego? Bo ludzie wolą współpracować z kimś, kogo znają i komu ufają, niż ryzykować z kompletnie obcą osobą. Myślisz, że prezes dużej firmy, szukając dostawcy ważnych dla niego usług, pierwszą rzeczą jaką robi to wpisuje „najlepszy dostawca” w Google? Oczywiście, że nie. Dzwoni do kogoś, komu ufa, i pyta „Znasz kogoś, kto…?”

I tu właśnie działa magia dobrych relacji. Gdy jesteś osobą, którą ludzie znają i cenią, stajesz się kimś, kto pojawia się w takich rozmowach. Większość najlepszych projektów, nad którymi pracowałem przez lata, nigdy nie została publicznie ogłoszona. Po prostu ktoś pomyślał o mnie w odpowiednim momencie.

Ale uwaga – to nie działa od razu. Ta dźwignia zaczyna działać dopiero wtedy, gdy ludzie Cię znają, wiedzą, co robisz, i przede wszystkim – ufają Ci.

2. Bezpłatny dostęp do zasobów innych ludzi

Druga korzyść brzmi może kontrowersyjnie, ale jest absolutnie legalna i etyczna: możliwość bezpłatnego wykorzystania zasobów innych ludzi. Może to dotyczyć sprzętu, narzędzi, wiedzy, a nawet kapitału.

Lata temu, na początku mojej drogi biznesowej, byłem w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Nie miałem środków na podstawowy sprzęt potrzebny do rozpoczęcia działalności. W tej sytuacji uratował mnie pewien mentor, który znał moją sytuację i wierzył w moje możliwości. Po prostu pomógł mi załatwić to, czego potrzebowałem do startu.

To nie był akt dobroczynności. To była inwestycja w relację. Ten człowiek wiedział, kim jestem, znał moje umiejętności i po prostu zainwestował w mój potencjał. Ja do dziś jestem mu za to wdzięczny i gdyby kiedykolwiek czegoś potrzebował, zrobiłbym dla niego rzeczy, których dla nikogo innego bym nie zrobił.

A teraz? Teraz sam rewanżuję się światu w podobny sposób. Kilku zdolnych młodych ludzi działa już jako niezależni przedsiębiorcy, korzystając z „pożyczonych” ode mnie zasobów – komputerów, sprzętu do nagrywania, wsparcia prawnego i podatkowego. Czy to oznacza, że jestem filantropem? Absolutnie nie. To oznacza, że rozumiem zasadę: gdy pomagasz ludziom rozwijać się, oni pomagają rozwijać się Tobie a kosmos w jakiś sposób to docenia.

Problem w tym, że większość przedsiębiorców nawet nie wie, że takie osoby, które byłyby świetnymi mentorami istnieją, bo nigdy nie nauczyli się ich poznawać i budować z nimi relacji.

3. Reputacja „na kredyt”

Trzecia korzyść to coś, co nazywam „reputacją na kredyt”. Wyobraź sobie dwie sytuacje:

Pierwsza: dzwonisz w ciemno do potencjalnego klienta i mówisz „Dzień dobry, nazywam się Jan Kowalski i chciałbym Panu zaproponować…”. Prawdopodobnie odpowiedź będzie brzmiała „Dziękuję, nie jestem zainteresowany” i rozmowa się kończy.

Druga: zaczynasz od Dzień dobry, dzwonię z polecenia Pana Nowaka z firmy XYZ. Powiedział mi, że może być Pan zainteresowany rozwiązaniem problemu z…”. Różnica jest kolosalna, prawda?

Nagle nie jesteś już przypadkowym sprzedawcą. Jesteś kimś, kto został polecony przez zaufaną osobę. To otwiera drzwi, które w innym przypadku pozostałyby zamknięte.

Ale uwaga – gdy ktoś pożycza Ci swoją reputację, bierze za Ciebie odpowiedzialność. Jeśli zepsujesz sprawę, stracisz reputację nie tylko Ty, ale także osoba, która Cię poleciła. Dlatego to ogromna odpowiedzialność.

Pamiętam sytuację, gdy jeden z moich długoletnich partnerów biznesowych polecił mnie jako eksperta w dużej korporacji. Ta firma sama się ze mną skontaktowała. Zamiast walczyć o uwagę, otrzymałem rozwinięty czerwony dywan. Ale wiesz, ile zajęło mi zbudowanie tej relacji? Parę lat regularnego kontaktu, wzajemnego pomagania sobie i konsekwentnego dotrzymywania obietnic.

4. Networking – jeden klient przynosi kolejnych

Dobrze zbudowane relacje biznesowe działają jak system naczyń połączonych. Każda osoba, z którą masz dobrą relację, może potencjalnie otworzyć Ci dostęp do swojej całej sieci kontaktów.

Pamiętam sytuację, gdy jeden zadowolony klient nie tylko zlecił mi kolejny projekt, ale również polecił mnie trzem innym firmom ze swojej branży. W ciągu sześciu miesięcy znacząco zwiększyłem swoje dochody – bez wydawania ani złotówki na marketing.

Dlaczego tak się stało? Bo ludzie chętnie dzielą się dobrymi doświadczeniami. Ale tu jest pułapka: większość przedsiębiorców myśli sobie „Skoro klient jest zadowolony, to na pewno mnie poleci”. I czekają. I czekają. I nic się nie dzieje.

Dlaczego? Bo ludzie są zajęci swoimi sprawami. Nikt nie budzi się rano z z myślą „A może dziś polecę komuś tego przedsiębiorcę?”. Musisz mu w tym delikatnie pomóc. Jak to zrobić też opisaliśmy w naszej najnowszej “Sukces w relacjach biznesowych”

5. Ludzie wolą robić biznes z tymi, których lubią

Ostatnia korzyść może wydawać się oczywista, ale jest dramatycznie niedoceniana. Ludzie, mając możliwość wyboru, wolą robić biznes z osobami, które lubią. To oznacza, że aby być ich preferowanym dostawcą, musisz nie tylko profesjonalnie wykonywać swoją pracę, ale też umieć budować dobre relacje na poziomie międzyludzkim.

W dzisiejszym, bardzo konkurencyjnym świecie może to oznaczać różnicę między komfortowym życiem a walką o przetrwanie. Każde z nas – zarówno ja, jak i moja żona Karolina – przeszło przez obydwa te warianty, i zdecydowanie ten wariant z komfortowym życiem jest lepszy.

To może brzmieć sentymentalnie, ale wbrew powszechnemu mniemaniu, w biznesie emocje mają ogromne znaczenie. Ludzie podejmują co prawda decyzje ekonomiczne, ale ich emocje w interakcjach z Tobą mają ogromny wpływ. Jeśli ktoś Cię lubi, znajdzie wiele powodów, dlaczego akurat powinieneś dostać kontrakt. Jeśli Cię nie lubi, znajdzie wiele powodów, dlaczego ktoś inny byłby lepszy.

Od czego zacząć?

Może teraz pytasz „Brzmi świetnie, ale jak to zrobić w praktyce?”. Oto kilka sprawdzonych kroków:

Po pierwsze, zacznij od autentycznego zainteresowania się drugim człowiekiem. Nie traktuj każdego spotkania biznesowego jak okazji do sprzedaży, ale jak szansę na poznanie ciekawej osoby. I uwaga – to nie może być sztuczne. Ludzie wyczują to natychmiast.

Po drugie, zawsze szukaj sposobów, aby pomóc drugiemu człowiekowi, nawet jeśli na początku nie widzisz w tym bezpośredniej korzyści dla siebie. W biznesie obowiązuje ciekawa zasada: co dajesz, to zazwyczaj otrzymujesz z nawiązką. Ale to działa tylko w długiej perspektywie, nie od razu.

Po trzecie, regularnie utrzymuj kontakt ze swoją siecią kontaktów. Nie czekaj, aż będziesz czegoś potrzebował. Ja mam prostą zasadę: raz na kwartał przeglądam swoją listę kontaktów i do kilkunastu osób wysyłam krótką wiadomość. Nie pytam o nic, nie proponuję nic. Po prostu daję znać, że pamiętam o nich.

Po czwarte, pamiętaj, że budowanie relacji to maraton, nie sprint. Najlepsze relacje biznesowe buduje się latami, ale przynoszą one potem korzyści przez dekady.

Po piąte, naucz się pamiętać szczegóły o ludziach. Jak ma na imię jego żona, ile ma dzieci, jakie ma hobby. Ja mam z tym problem, bo mam słabą długoterminową pamięć do szczegółów, ale nawet na moim przykładzie widać, że jakoś można to ogarnąć.

Po szóste, naucz się jako pierwszy dawać wartość innym. Zamiast myśleć „Co mogę od tej osoby dostać?”, pomyśl „Co mogę tej osobie dać?”.

Zastanów się przez moment: czy w Twoim obecnym podejściu do biznesu świadomie budujesz relacje, czy po prostu „załatwiasz sprawy”? Czy traktujesz innych ludzi jak partnerów w długoterminowej grze, czy jak jednorazowe transakcje?

Jeśli odpowiedź brzmi „załatwiam sprawy” i „jednorazowe transakcje”, to masz przed sobą ogromną szansę. Zmiana podejścia na budowanie relacji może całkowicie zmienić Twój biznes i Twoje życie.

Zwróć uwagę na to, że w biznesie długofalowo nie wygrywają ci, którzy mają najlepsze produkty czy najniższe ceny. Wygrywają ci, których ludzie znają, lubią i którym ufają. A to wszystko można nauczyć się budować świadomie i systematycznie.

Ale jest jeszcze jedna rzecz. Ludzie wyczuwają, czy jesteś autentyczny, czy naprawdę się nimi interesujesz, czy traktujesz ich tylko jako środek do celu. Dlatego zanim zaczniesz stosować jakiekolwiek techniki, zastanów się nad swoją motywacją. Czy chcesz budować relacje, żeby tworzyć prawdziwe partnerstwa, z których wszyscy będą korzystać? Jeśli tak, jesteś na dobrej drodze.

Więcej o tym, jak konkretnie budować takie relacje, jak znaleźć mentora i jak uniknąć typowych pułapek, napisaliśmy z Karoliną w naszym praktycznym podręczniku„Sukces w relacjach biznesowych”, który zawiera sprawdzone recepty z naszego życia i życia wielu ludzi, którym pomagaliśmy.

Nagrałem też o tym film na YouTube. Tam opowiadam też historię z początków mojej przygody z biznesem, która idealnie pokazuje, jak jedna relacja może całkowicie zmienić życie. Premiera w piątek o piątej, zobacz: https://youtu.be/4IwMf87WfDE

Zacznij rozbudowywać swoje relacje biznesowe już dziś, nawet jeśli jeszcze jesteś na etacie. W dzisiejszym zmieniającym się świecie może to być czynnik decydujący o Twoim sukcesie.

Do usłyszenia,

 Alex

P.S. Jeśli ten newsletter był dla Ciebie wartościowy, poleć go komuś, kto może z niego skorzystać. Najlepsza inwestycja w relacje zaczyna się często od dzielenia się wartością z innymi.

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-10-10
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Te 4 nawyki niszczą Twój biznes (ale można je zmienić)

Cześć

Ludzie, którzy przechodzą z etatu na własną działalność, często zaczynają pełni entuzjazmu i planów. Mają świetne umiejętności fachowe, doświadczenie, profesjonalne podejście. A jednak… coś nie gra. Klienci reagują nie tak jak się spodziewali, negocjacje nie idą po ich myśli, networking nie przynosi efektów. I w rezultacie własna działalność często staje się własnym więzieniem, a nie drogą do wolności.

To bardzo często jest naturalną konsekwencją lat treningu w środowisku, które funkcjonuje według zupełnie innych reguł niż przedsiębiorczość.Tacy ludzie mogą mieć doskonałe umiejętności fachowe, świetne pomysły i prawdziwą motywację do sukcesu, ale te nieświadome wzorce z korporacji, z których często nawet nie zdają sobie sprawy, sabotują każdy ich krok w biznesie.

Dlatego o tym piszę , bo chcę, abyś wiedział dokładnie, na co uważać, zanim te wzorce zdążą Cię kosztować Cię zepsucie Twoich szans w działalności zarobkowej. Nawiasem mówiąc, nawet jeśli jesteś i chcesz pozostać pracownikiem etatowym, to warto to sobie przyswoić. Nigdy nie wiadomo…

Pierwsza pułapka: Hierarchie w głowie

Pierwsza rzecz, która zdradza osobę z mentalność etatową, to sposób, w jaki podchodzi do relacji biznesowych. W korporacji wszystko jest jasne – są przełożeni i podwładni, decydenci i wykonawcy, ci którzy mają władzę i ci którzy ją wykonują. I przez lata takiego funkcjonowania wykształca się automatyczna reakcja: szybkie kategoryzowanie każdej nowej osoby jako „wyżej” lub „niżej” w hierarchii.

To prowadzi do dwóch równie szkodliwych błędów.

Gdy spotykają kogoś „ważniejszego” – może to być potencjalny duży klient, inwestor czy osoba z wyższą pozycją społeczną – automatycznie przełączają się w tryb „podwładnego”. Zaczynają się zachowywać uniżenie, jakby ta osoba wyświadczała im łaskę samym faktem rozmowy z nimi.

I wierz mi, w biznesie to jest katastrofa. Bo prawda jest taka, że nikt nie będzie z Tobą robił interesów z litości. Jeśli ktoś z Tobą rozmawia o konkretnych sprawach, robi to dlatego, że sam spodziewa się konkretnych korzyści, nawet jeśli głośno twierdzi inaczej.

Z drugiej strony, gdy tacy ludzie spotykają kogoś „niżej” w hierarchii, młodszego przedsiębiorcę, kogoś z mniejszą firmą czy po prostu osobę która świadczy im usługi, to  często przełączają się w tryb „przełożonego”. Zaczynają zachowywać się roszczeniowo, kapryśnie, jakby byli lepsi tylko dlatego, że płacą.

A najgorszy scenariusz to podwójny standard – płaszczenie się przed silnymi, a traktowanie z góry słabszych. To eliminuje ich z gry w oczach wszystkich ludzi z górnej półki.

Jak to zmienić jeśli też tak robisz? Przestań myśleć hierarchiami. Wszędzie są ludzie i ci ludzie potrzebują potwierdzenia, że są ważni i mają znaczenie. Traktuj każdą osobę jako równego partnera w tańcu, nie jako przeciwnika w wojnie.

Druga pułapka: Wyróżnianie się przez różnice

Drugi typowy błąd to próba wyróżnienia się przez podkreślanie różnic. W Polsce, szczególnie na spotkaniach networkingowych, wielu ludzi próbuje się wyróżnić przez pokazywanie, jacy są wyjątkowi i czym różnią się od rozmówcy. To jest pokłosie lat funkcjonowania w systemie, gdzie awans zależał od wyróżnienia się, od pokazania, że jesteś lepszy od współpracowników.

Ale w relacjach biznesowych to podejście działa dokładnie odwrotnie. Prawda jest taka, że zazwyczaj szybciej obdarzamy sympatią ludzi, którzy są do nas podobni. Te podobieństwa mogą być duże jak światopogląd, ale czasem tak drobne jak wykształcenie, gust muzyczny czy miesiąc urodzenia.

Jeśli podkreślasz to, co was różni, nie dziw się, gdy druga strona traktuje Cię z rezerwą – jak potencjalnego przeciwnika, a nie partnera. W większości dobrych relacji biznesowych współpracuje się przecież po to, żeby wykorzystać synergię i osiągnąć więcej niż każdy z partnerów mógłby osiągnąć w pojedynkę.

Jak to zmienić? Zamiast koncentrować się na tym, czym się różnisz, szukaj podobieństw. To nie znaczy, że masz udawać kogoś, kim nie jesteś. To znaczy, że zamiast od razu podkreślać różnice, najpierw znajdź coś wspólnego. I prawie zawsze się da! W mojej książce “Sukces w relacjach międzyludzkich” znajdziesz opis, jak taką metodę stosowali agenci niemieckich służb specjalnych werbując informatorów z mafii.

Trzecia pułapka: Myślenie ograniczeniami

Koncentracja na ograniczeniach zamiast szukaniu możliwości,to bardzo charakterystyczne dla mentalności etatowca. W korporacji większość działań wymaga zatwierdzenia przez kogoś wyżej, budżety są z góry ustalone, a wszelkie odstępstwa od planu traktuje się jako problem.

Słyszałeś kiedyś takie stwierdzenia? „Nie mamy wystarczającego budżetu na rozwój” zamiast zastanowienia się, jak kreatywnie wykorzystać dostępne zasoby. Nie ma co wchodzić na rynek, bo konkurencja jest zbyt silna” zamiast zidentyfikowania nisz, w których można się wyróżnić.

Jest takie mądre Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód; jeśli chcesz, znajdziesz sposób”. Ta różnica w podejściu to jedna z głównych różnic między ludźmi, którzy proaktywnie kreują własne życie i żyją na własnych zasadach, a ludźmi, którzy utknęli i nie potrafią ruszyć z miejsca.

I co najważniejsze, UWAGA, ci proaktywni ludzie często stosują to jako kryterium dopuszczania innych do swojego bliskiego kręgu.

Jak to zmienić? Zmień pytanie z „dlaczego to nie może się udać” na „jak sprawić, żeby to dało się zrobić”. Zamiast automatycznie szukać ograniczeń, najpierw poszukaj możliwości.

Czwarta pułapka: Unikanie odpowiedzialności

W korporacji często można przerzucać odpowiedzialność na system, procedury, przełożonych czy „politykę firmy”. To tworzy nawyk szukania winnych zamiast rozwiązań.

A w biznesie? Klient nie jest zainteresowany tym, dlaczego coś się nie udało – on chce rezultatów. Inwestor nie będzie finansował pomysłów kogoś, kto najpierw szuka usprawiedliwień. Partnerzy biznesowi nie będą długoterminowo współpracować z kimś, kto nie bierze odpowiedzialności za swoje działania.

Jak to zmienić? Weź pełną odpowiedzialność za swoje rezultaty. Jeśli coś nie wyszło, nie szukaj winnych – szukaj lekcji i sposobów na poprawę.

Od wizytówek do wartości

Pozwól, że przy okazji pokażę Ci jeszcze jedną rzecz, która jest pomocna. Ludzie, którzy pracowali na etacie, często podchodzą do networkingu jak do targów pracy. Zbierają wizytówki, przedstawiają swoje CV w skondensowanej formie, mówią o tym, czego potrzebują.

Ale skuteczny networking biznesowy działa odwrotnie. Zamiast myśleć „co mogę dostać”, zacznij myśleć „co mogę dać”. Stań się dostarczycielem możliwości dla innych. Proaktywnie pamiętaj o swoich partnerach biznesowych – nie tylko wtedy, gdy akurat masz do przeprowadzenia jakiś wspólny interes.

Wyobraź sobie różnicę: dzwonisz do kogoś tylko wtedy, gdy masz mu coś do sprzedania versus dzwonisz, bo natrafiłeś na ciekawą sposobność biznesową dla tej osoby, artykuł który może ją zainteresować albo po prostu chcesz się dowiedzieć, jak jej idzie. 

Bardzo dużo praktycznie omawianych aspektów prowadzenia własnej działalności zarobkowej znajdziesz w naszej najnowszej książce “Sukces w relacjach biznesowych”, kliknij w link i zobacz co tam jest :-)

Twój plan działania

Zmiana mentalności z etatowej na przedsiębiorczą to proces, nie jednorazowe wydarzenie. Najważniejsze to uświadomienie sobie tych wzorców i świadome ich przeprogramowywanie.

Zacznij od obserwacji siebie w codziennych sytuacjach biznesowych. Czy automatycznie kategoryzujesz ludzi jako „wyżej” lub „niżej”? Czy pierwszy impuls to szukanie ograniczeń czy możliwości? Czy koncentrujesz się na różnicach czy podobieństwach?

Pamiętaj – to nie oznacza, że wszystko czego nauczyłeś się w korporacji jest bezwartościowe. Umiejętności organizacyjne, dyscyplina, umiejętność pracy w zespole – to wszystko ma ogromną wartość w biznesie. Problem powstaje tylko wtedy, gdy te wzorce stosuje się bezwiednie, bez dostosowania ich do nowej rzeczywistości.

A najważniejsza lekcja? W biznesie liczy się wartość którą dostarczasz, a nie pozycja którą zajmujesz. Im szybciej przeprogramujesz swoje myślenie w tym kierunku, tym szybciej zaczniesz odnosić prawdziwe sukcesy.

Zastanów się teraz: które z tych błędów rozpoznajesz u siebie? I co możesz zrobić już dziś, żeby zacząć myśleć bardziej przedsiębiorczo? Nawet, jeśli jeszcze pracujesz u kogoś!

Bo prawda jest taka, że różnica między mentalnością etatowca a mentalnością  przedsiębiorcy to często różnica między stagnacją a wzrostem, między frustracją a satysfakcją, między byciem pionkiem w grze innych a graniem pierwszoplanowej roli w Twoim życiu.

Jeśli chcesz zobaczyć pełną wersję tego tematu z dodatkowymi przykładami i technikami, zajrzyj na mój film na YouTube: Co NAPRAWDĘ blokuje Twój sukces zawodowy w 2025?. Film ma premierę w najbliższy piątek o 17:00

Do zobaczenia w dobrym biznesie, 

Alex

PS: Dość przypadkowo zwróciłem uwagę na to, że mój film “Rozmowa kwalifikacyjna – jak dobrze odpowiadać na rozmowie o pracę” zebrał w ciągu 4 lat ponad 440 000 wyświetleń i ciągle jest oglądany! Więc i na to jest zapotrzebowanie. Dlatego postanowiłem po powrocie z rejsu nie tylko nagrać uaktualnioną wersję tamtego filmu, ale też stworzyć porządny kurs o tym jak przygotować się i rozmawiać na rekrutacji w roku 2025 i potem. Ludzie, którzy startują na pozycje w zarządach zatrudniają mnie do tego indywidualnie, ale to dla większości jest zbyt kosztowne. Taki bardzo konkretny kurs, uwzględniający też szczególne przypadki (Gen Z, 40+, młode kobiety, kobiety wracające na rynek pracy) zapełni tę lukę.

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-10-03
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

5 błędów niszczących negocjacje i związki

Cześć

Czy znasz taką scenę: siedzisz w biurze na ważnej rozmowie biznesowej, wszystko wydaje się pod kontrolą, a nagle – bum – jedna niewłaściwa reakcja i rozmowy się skończyły. Albo jeszcze gorzej – wracasz do domu po ciężkim dniu, chcesz porozmawiać z partnerem o czymś ważnym, a po piętnastu minutach zamiast konstruktywnej rozmowy macie kłótnię i wkrótce nikt z was już nie pamięta, o co właściwie chodziło na początku.

Najgorsze jest to, że większość ludzi popełnia dokładnie te same błędy zarówno w negocjacjach biznesowych, jak i w relacjach prywatnych, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Dlatego dziś porozmawiamy o 5 typowych błędach, które popełnia się czasem i warto sprawdzić, czy należysz do tych, którzy te błędy popełniali (jak ja), czy też do tych, którzy ciągle je popełniają. Trzecia grupa to osoby mówiące nieprawdę :-)

PIERWSZY BŁĄD: GDY EMOCJE PRZEJMUJĄ STERY

Zacznijmy od czegoś, co prawdopodobnie zdarzyło Ci się nie raz, od sytuacji, gdy pozwoliłeś, aby to emocje kierowały Tobą, zamiast traktować je jako wartościową informację o tym, co się dzieje. Nie mówię tutaj o tym, żeby stać się bezemocjonalnym robotem (co zresztą byłoby niemożliwe i szkodliwe), ale o tym, abyś w kluczowych momentach to Ty decydował o tym, kiedy i jak reagujesz emocjonalnie.

To nie zawsze jest łatwe: gdy druga strona atakuje nasze poczucie własnej wartości lub kompetencje, nasz mózg aktywuje te same mechanizmy obronne, które ewolucyjnie służyły naszym przodkom do radzenia sobie z fizycznymi zagrożeniami. Problem w tym, że te mechanizmy są kompletnie nieadekwatne do radzenia sobie z konfliktami słownymi w XXI wieku.

Pamiętam sytuację, gdy obserwowałem negocjacje naszego znajomego z potencjalnym klientem. W pewnym momencie klient Wasze ceny są kompletnie nieuzasadnione, każda firma na rynku zrobiłaby to taniej”. I co się stało? Ta osoba natychmiast weszła w tryb defensywy, zaczęła podnosić głos i wyliczać wszystkie swoje osiągnięcia z ostatnich pięciu lat. Rezultat? Klient wyszedł, a zlecenie przepadło.

A przecież wystarczyło zastosować opisaną w “Sukces w relacjach biznesowych”, prostą technikę „obserwatora zewnętrznego”: gdy poczujesz, że emocje zaczynają Cię przytłaczać, wyobraź sobie, że jesteś widzem w teatrze, który obserwuje całą tę scenę z boku. Co by pomyślał taki obserwator? Jak by ocenił zachowanie obydwu stron? Ta prosta zmiana perspektywy często wystarczy, żeby odzyskać kontrolę nad sytuacją.

DRUGI BŁĄD: JAK GADULSTWEM NISZCZYMY SWOJĄ POZYCJĘ NEGOCJACYJNĄ

Drugi błąd ma związek z naszą naturalną potrzebą pokazania się, jacy jesteśmy dobrzy i ile wiemy. W życiu prywatnym często źle to nastawia do nas innych, a w negocjacjach biznesowych prawie zawsze ma katastrofalne skutki.

Działa to tak: gdy niepokoimy się o swoją pozycję (czy to w negocjacjach, czy w dyspucie domowej), często zaczynamy gadać jak najęci. Opowiadamy o swoich sukcesach, tłumaczymy wszystkie swoje decyzje, czasem bronimy się przed zarzutami, których jeszcze nikt nie postawił. Problem leży w tym, że w takich sytuacjach każde dodatkowe słowo może być użyte przeciwko nam.

Pamiętasz film „Dorwać małego” z Johnem Travoltą? Jest tam scena, gdzie jeden z bohaterów niweczy całkowicie strategię Travolty, zaczynając wbrew ustaleniom opowiadać przeciwnikom o swoim projekcie. Po skończonej rozmowie Travolta mówi mu zdanie, które powinieneś wypisać sobie na kartce i dobrze zapamiętać: „Don’t say anything, unless you have to” – Nie mów niczego, chyba że musisz.

Skuteczni ludzie robią dokładnie odwrotnie, zamiast nadawać bez przerwy zadają pytania. Zamiast mówić o sobie, skłaniają drugą stronę do mówienia. Bo tylko wtedy, gdy druga strona mówi, a Ty uważnie słuchasz, dowiadujesz się rzeczy, które możesz wykorzystać na swoją korzyść.

TRZECI I CZWARTY BŁĄD: PUŁAPKI JĘZYKOWE

Kolejne dwa błędy są ze sobą powiązane i dotyczą sposobu, w jaki formułujemy swoje wypowiedzi. Pierwszy z nich to używanie w konfliktach słów typu „zawsze”, „nigdy”, „każdy”, „wszyscy”, czyli uogólnień, które druga strona może łatwo obalić jednym przykładem wyjątku, niszcząc całą naszą argumentację.

Drugi to atakowanie osoby zamiast odniesienia się do konkretnego zachowania lub problemu. Gdy mówisz „Jesteś nieczuły” zamiast „Czuję się niezrozumiany, gdy nie reagujesz na to, co mówię”, albo „Jesteście nierzetelni” zamiast „Te terminy odbiegają od tego, co ustaliliśmy wcześniej” – automatycznie prowokujesz drugą stronę do obrony, a każda konstruktywna rozmowa staje się niemal niemożliwa.

PIĄTY BŁĄD: SZUKANIE WINNEGO ZAMIAST ROZWIĄZANIA

Ostatni błąd to coś, co wielu ludzi robi całkiem nieświadomie, kiedy pojawia się problem. Zamiast zapytać „Jak to rozwiązać?”, pytają „Kto jest winny?” i „Dlaczego do tego doszło?”. Paradoks polega na tym, że im bardziej szuka się winnego, tym trudniej zazwyczaj znaleźć rozwiązanie.

Kiedyś obserwowałem dwie różne reakcje na podobne problemy. W pierwszym przypadku przełożony zaczął robić śledztwo – kto, co, kiedy, dlaczego. Zespół spędził pół dnia na spotkaniach, wszyscy byli sfrustrowani, a problem wciąż istniał. W drugim przypadku przełożony Dobra, stało się. Co robimy, żeby to jak najszybciej naprawić?”. Problem został rozwiązany w ciągu dwóch godzin.

JAK ZACZĄĆ ZMIANĘ JUŻ DZIŚ?

Jeśli pytasz jak się tego wszystkiego pozbyć?”, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość, wcale nie musisz zmieniać wszystkiego od razu. Zacznij od trzech prostych kroków:

PIERWSZY KROK: Przez najbliższy tydzień, za każdym razem gdy poczujesz, że emocje zaczynają Cię przytłaczać, zatrzymaj się na pięć sekund i zadaj sobie Co tak naprawdę chcę osiągnąć w tej rozmowie?”. Nie „jak chcę udowodnić, że mam rację”, ale „co chcę osiągnąć”.

DRUGI KROK: Zanim cokolwiek powiesz w trudnej sytuacji, zadaj sobie Czy to, co chcę powiedzieć, przybliży mnie do mojego celu, czy od niego oddali?”. Jeśli odpowiedź brzmi „oddali” – po prostu tego nie mów.

TRZECI KROK: Gdy pojawi się problem, zamiast pytać „dlaczego?” i „kto jest winny?”, wyrób sobie nawyk Co mogę teraz zrobić, żeby to naprawić?”.

Przez lata obserwowania bardzo wielu negocjacji i rozmów zauważyliśmy z Karoliną jedną rzecz: najskuteczniejsi ludzie to nie ci najmocniejsi, najgłośniejsi czy najbardziej dominujący. To ci, którzy nauczyli się panować nad swoimi automatycznymi reakcjami i reagować w sposób przemyślany.

I paradoksalnie, te osoby są postrzegane jako silniejsze i bardziej pewne siebie niż ci, którzy próbują dominować siłą czy głośnym gadaniem. Bo prawdziwa siła to nie umiejętność krzyczenia najgłośniej – to umiejętność zachowania spokoju i skuteczności w najtrudniejszych sytuacjach.

Pamiętaj, że nawet najprostsze zmiany w sposobie reagowania mogą przynieść ogromne różnice w Twoim życiu. Ale nikt nie zrobi tej pracy za Ciebie i od Ciebie zależy, czy zostaniesz przy starych, nieefektywnych wzorcach, czy zaczniesz budować lepsze nawyki komunikacyjne.

Zobacz więcej na ten temat w moim najnowszym filmie 4 błędy które niszczą związki i negocjacje” – tam znajdziesz więcej szczegółów i konkretnych przykładów, które pomogą Ci lepiej zrozumieć te mechanizmy.

I oczywiście, o ile jeszcze tego nie zrobiłeś, zalecam zapoznanie się z naszą najnowszą książką “Sukces w relacjach biznesowych”, szczegóły zobacz na stronie książki.

Pozdrawiam Cię serdecznie
Alex

PS: Po wyczerpującym maratonie związanym z wydaniem naszej ostatniej książki, wylądowaliśmy na chwilę w Londynie, a w sobotę płyniemy na rejs. To jest dobry moment, aby przewietrzyć głowę i pomyśleć o kolejnym ciekawym projekcie :-)
Po głowie chodzą mi dwa:

  1. kurs jak skutecznie ubiegać się o pracę w 2025 i 2026
  2. praktyczny podręcznik jak radzić sobie z narcyzami

Co o tym sądzisz? Masz inny pomysł, to napisz do mnie

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-09-26
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Te 2 umiejętności NAPRAWDĘ decydują o sukcesie ekonomicznym

Cześć

Na końcu tego maila mam dla Ciebie ważną wiadomość, proszę sprawdź ją po przeczytaniu pierwszej części. Ale zacznijmy od głównego tematu:

Przez ponad trzydzieści lat mentoringu i prowadzenia biznesu obserwuję fascynujący wzorzec: ludzie, którzy osiągają największy sukces ekonomiczny (i jednocześnie budują sobie naprawdę satysfakcjonujące życie), to rzadko ci z najlepszymi ocenami czy najbardziej prestiżowymi dyplomami. To może być kontrowersyjne stwierdzenie, szczególnie w czasach, gdy wszyscy mówią o potrzebie ciągłego uczenia się i zdobywania kolejnych kwalifikacji, ale moja praktyka mówi co innego.

I chcę Ci dzisiaj wyjaśnić dlaczego – oraz pokazać, na co naprawdę warto postawić, jeśli myślisz o swojej przyszłości ekonomicznej.

WYKSZTAŁCENIE A TWOJA FAKTYCZNA WARTOŚĆ RYNKOWA

Nie zrozum mnie źle – wykształcenie ma ogromną wartość. To punkt wyjścia, fundament, na którym możesz zbudować coś znacznie większego. Problem zaczyna się wtedy, gdy ludzie myślą, że to punkt docelowy. Że zdobycie kolejnego certyfikatu, ukończenie kolejnego kursu czy zrobienie MBA automatycznie sprawi, że staną się bardziej wartościowi na rynku.

Tymczasem rynek (mówię tu oczywiście o zdrowym, konkurencyjnym rynku, nie o układach politycznych czy rodzinnych protekcjach, których i tak nie polecam na dłuższą metę) płaci za coś zupełnie innego. Płaci za rezultaty. Za rozwiązane problemy. Za współpracę, która przynosi obu stronom korzyści. Za zaufanie, które pozwala ludziom spać spokojnie, wiedząc, że ktoś kompetentny zajmie się ich sprawą.

A to wszystko sprowadza się do dwóch podstawowych umiejętności, których dobre opanowanie może mieć większy wpływ na Twoje zarobki niż wszystkie dyplomy razem wzięte.

PIERWSZA NOGA SUKCESU: BUDOWANIE PRAWDZIWYCH RELACJI

Kiedy mówię „relacje”, nie mam na myśli bycia miłym czy uprzejmym (choć to też się przydaje). Mówię o czymś znacznie głębszym – o umiejętności budowania kapitału społecznego. O tym, by ludzie Ci ufali, chcieli z Tobą współpracować i byli gotowi Cię polecić. Szczególnie jest to kluczowe w sprawach związanych z zarabianiem pieniędzy.

Zatrzymaj się na moment i szczerze odpowiedz sobie na pytanie: ile osób w Twoim otoczeniu mogłoby dziś z czystym sercem powiedzieć: „Znam go, pracowałem z nim, warto mu zaufać”? Nie chodzi o znajomych z pracy czy rodzinę. Chodzi o ludzi, którzy widzieli Cię w akcji biznesowej i są przekonani o Twojej wartości.

Jeśli ta liczba jest niewielka, to właśnie odkryłeś obszar, w który warto zainwestować czas i energię. I nie jesteś w tym osamotniony – wielu ludzi ma ten sam problem, bo nikt ich nie nauczył, jak budować prawdziwe relacje biznesowe.

W moim przypadku przez dziesięciolecia budowałem sieć kontaktów nie przez salonowe przyjęcia czy konferencje networkingowe (które szczerze mówiąc, zawsze wydawały mi się trochę sztuczne), ale przez dostarczanie rezultatów, dotrzymywanie zobowiązań i bycie przy tym pomocnym człowiekiem. Efekt? Znakomita większość moich zleceń przychodziła i wciąż przychodzi przez rekomendacje.

Ale oczywiście relacje same w sobie to nie wszystko. Bo możesz być najsympatyczniejszą osobą na świecie, ale jeśli nie potrafisz realnie pomóc w rozwiązywaniu problemów, ludzie szybko to zauważą.

DRUGA NOGA SUKCESU: UMIEJĘTNOŚĆ ROZWIĄZYWANIA PROBLEMÓW

Tu dochodzimy do prawdziwego sedna. Każdy rynek, każdy biznes, każda organizacja funkcjonuje na jednej prostej zasadzie: pojawiają się problemy i ktoś musi je rozwiązać. Jedni przed nimi uciekają, drudzy je bagatelizują („to nie mój zakres odpowiedzialności”), a trzeci – ci, którzy są naprawdę cenni – zakasują rękawy i znajdują rozwiązania.

Rozwiązywanie problemów to nie jest wrodzony talent ani kwestia szczególnego geniu. To umiejętność, którą trenujesz każdego dnia. Każdy kryzys, każda trudna sytuacja to okazja, żeby wzmocnić swój „mięsień rozwiązywacza”. A im silniejszy masz ten mięsień, tym więcej jesteś wart na rynku – to się przekłada wprost na Twoje zarobki.

DLACZEGO DOPIERO KOMBINACJA OBYDWU JEST TAK SKUTECZNA

Same relacje bez umiejętności rozwiązywania problemów to za mało. Wtedy biznesowo jesteś postrzegany jako ktoś sympatyczny, ale praktycznie nieprzydatny – miły do pogadania, ale jak przychodzi co do czego, to szukają kogoś innego.

Z kolei świetne umiejętności rozwiązywania problemów bez relacji to jak genialny muzyk grający w pustym pokoju – nikt nie przyjdzie Cię posłuchać, bo nikt o Tobie nie wie.

Ale kiedy te dwie umiejętności spotykają się razem, dzieje się coś naprawdę niezwykłego. Ludzie nie tylko chcą z Tobą współpracować (bo lubią Cię i ufają Ci), ale też widzą, że dzięki Tobie ich sprawy posuwają się do przodu. Że mogą na Ciebie liczyć, kiedy pojawia się kryzys. To połączenie buduje coś, czego żadne CV nie da – solidną reputację.

I tutaj właśnie kryje się prawdziwa wartość ekonomiczna. Bo kiedy masz szeroko znaną reputację osoby, która łączy przyjemność współpracy z konkretnymi rezultatami, to nie musisz szukać pracy – praca sama Cię znajduje. A jeśli rozwiązujesz poważniejsze problemy, to poważniejsze pieniądze też Cię znajdą.

PRAKTYCZNE NARZĘDZIA DO DZIAŁANIA

Może teraz myślisz: „Okej, Alex, rozumiem teorię. Ale jak to robić w praktyce?”

Zacznijmy od relacji. Możesz pomyśleć: „Ale ja nie jestem typem towarzyskim”. Dobra wiadomość – nie musisz nim być. Wystarczy, że nabędziesz kilka konkretnych nawyków.
Bardzo szczegółowe informacje o budowaniu dobrych relacji biznesowych znajdziesz w naszej najnowszej książce “Sukces w relacjach biznesowych”, zobacz szczegóły na dole tego maila. A na razie kilka prostych wskazówek na początek:

Po pierwsze: słuchaj ludzi naprawdę, a nie tylko udawaj, że słuchasz (a różnica jest ogromna i wszyscy ją wyczuwają). Kiedy ktoś mówi, odłóż telefon, patrz na niego, zadawaj pytania z prawdziwej ciekawości.

Po drugie: pamiętaj o drobnych rzeczach. Imiona, ważne daty, to co ludzi martwi lub cieszy. To nie znaczy, że musisz prowadzić notatki jak detektyw, ale że traktujesz innych jak prawdziwe osoby z prawdziwymi problemami, a nie jako funkcje w Twoim systemie.

Po trzecie: pomagaj, nawet gdy nie masz z tego natychmiastowych korzyści. Poleć kogoś, podziel się przydatną informacją, zrób niewielką przysługę. To buduje kapitał społeczny, który procentuje potem przez lata.

I najważniejsze: bądź autentyczny. Ludzie wyczuwają sztuczność z daleka – mają w tym wprawę. Lepiej być szczerym i czasami niezręcznym niż grać rolę kogoś, kim nie jesteś.

Jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów – tu też mam dla Ciebie kilka konkretnych rad:

Pierwsza: nie uciekaj od problemów. Kiedy coś się psuje w pracy, w domu, w projektach – zamiast się frustrować, pomyśl: „To okazja, żeby potrenować mój mięsień rozwiązywacza”. Każdy problem to zadanie do wykonania. Im więcej takich zadań rozwiążesz, tym lepszy będziesz w tym – a to bardzo procentuje długoterminowo.

Druga: ucz się patrzeć szerzej. Problem rzadko leży tam, gdzie widać go na pierwszy rzut oka. Zadawaj sobie pytania: „Co jest prawdziwą przyczyną?”, „Jakie są wszystkie strony tej sytuacji?”, „Co by się stało, gdyby…?”. Wiele problemów jest jak bardzo splątana lina – jeśli znajdziesz główny węzeł, reszta rozplątuje się prawie sama.

Trzecia: trenuj swoją kreatywność. Za każdym razem, gdy napotkasz trudność, nie poprzestań na pierwszym pomyśle, który Ci przyjdzie do głowy. Zadaj sobie pytanie: „Jakie trzy inne sposoby rozwiązania tego są możliwe?”. To rozszerza i uelastycznia Twoje myślenie w sposób, który będzie Ci służyć przez lata.

TWOJE NASTĘPNE KROKI

Jeśli dotarłeś aż tutaj, prawdopodobnie zastanawiasz się, co konkretnie możesz zrobić już dziś. Mam dla Ciebie trzy proste, ale skuteczne zadania:

Pierwsze: zidentyfikuj pięć osób w Twoim zawodowym otoczeniu, z którymi chciałbyś mieć lepsze relacje. To mogą być współpracownicy, potencjalni klienci, partnerzy biznesowi. Znajdź sposób, żeby w najbliższych dwóch tygodniach odezwać się do każdej z tych osób – ale nie po to, żeby coś sprzedać czy o coś prosić. Po to, żeby się dowiedzieć, co u nich słychać, jakie mają wyzwania, czy możesz czymś pomóc.

Drugie: przez następny tydzień, za każdym razem gdy napotkasz jakiś problem – w pracy, w domu, gdziekolwiek – zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: „Jakie trzy różne sposoby rozwiązania tego widzę?”. Nie musisz od razu wszystkich realizować. Chodzi o trening umysłu do myślenia w opcjach, a nie w ślepych uliczkach.

Trzecie: znajdź jedną sytuację w swoim otoczeniu, gdzie ktoś ma problem, a Ty możesz pomóc – bez oczekiwania natychmiastowej korzyści. Może kolega z pracy ma trudności z jakimś projektem. Może znajomy szuka specjalisty w jakiejś dziedzinie, a Ty kogoś znasz. Pomóż. Nie po to, żeby mieć „kredyt” do wykorzystania w przyszłości, ale żeby trenować mentalność osoby, która rozwiązuje problemy.

I idź o krok dalej – wyrobić sobie nawyk proaktywnego rozglądania się w poszukiwaniu problemów do rozwiązania. Nie tylko w życiu zawodowym, ale wszędzie wokół siebie. Kiedy widzisz, że coś nie działa, że ktoś się męczy z czymś, co mogłoby być prostsze – nie przechodź obojętnie. Zastanów się, jak można to usprawnić, uprościć, rozwiązać.

Ja tak robię od dziesięcioleci i to właśnie dało mi ogromną wprawę w rozwiązywaniu problemów. Pozwoliło mi wyrobić sobie mentalność, która automatycznie szuka rozwiązań zamiast skupiać się na przeszkodach. Każdy problem staje się dla mnie interesującym wyzwaniem, nie powodem do frustracji. A nagrodą jest życie, które prowadzę – i którego życzę każdemu uczciwemu człowiekowi.

Więcej na ten temat – wraz z konkretnymi przykładami i dodatkowymi narzędziami – znajdziesz w moim najnowszym filmie na YouTube. Tam omawiam szczegółowo wszystkie techniki, które wypracowałem przez lata praktyki, wraz z historiami, które pokazują, jak to działa w realnym życiu.

ZOBACZ PEŁNY FILM NA YOUTUBE – premiera 19.09 o 17:00 https://youtu.be/U25d44aRKyw

W piątek zapraszam też na live o 20:00 na moim kanale YouTube. 

Teraz czas na tę ważną informację, dotyczącą naszej najnowszej książki „Sukces w relacjach biznesowych„. W myśl zasady “underpromise and overdeliver” miło mi zakomunikować, że dziś podpisaliśmy wszystkie książki zamówione w przedsprzedaży, czyli z zerowymi kosztami wysyłki dla zamawiających plus z autografami autorów :-)

Te książki zostały dziś wysłane przez niezawodną firmę IMKER i powinny dotrzeć do większości odbiorców jeszcze przed weekendem. Jeżeli jeszcze nie skorzystałeś z tej okazji, to masz czas do piątku wieczorem, aby zamówić w przedsprzedaży, podpisaliśmy parę książek więcej niż dotychczasowe zamówienia. Potem zacznie się normalna sprzedaż niepodpisanych książek i z normalnymi kosztami wysyłki. I tak warto, ale po co czekać? Zajrzyj na stronę książki: https://relacje.biz/

Pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

PS: w ten weekend kończę kilkutygodniowy maraton związany z wydaniem tej książki :-) Jestem trochę zmęczony, bo było intensywnie, z długimi jazdami aby podpisać książki i wrócić do Krakowa włącznie, ale po krótkim odpoczynku zacznę nadrabiać zaległości w korespondencji. Jeśli czekasz na odpowiedź na Twojego maila, to jest nadzieja :-)

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-09-18
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Miła niespodzianka od Alexa i Karoliny:-)

Cześć

Wyjątkowo piszę do Ciebie tego maila poza naszym standardowym tygodniowym rytmem, bo mam dla Ciebie miłą wiadomość związaną z przedsprzedażą naszej najnowszej książki „Sukces w relacjach biznesowych”. 

W poprzednim mailu napisałem, że w ramach przedsprzedaży otrzymasz wysyłkę za darmo i książki będą wysyłane po 25.09
Napisałem tak z ostrożności, bo nie było wiadomo, kiedy drukarnia zakończy druk całego nakładu.

Dobre wiadomości: Nakład został wysłany do centrum dystrybucyjnego w piątek i wkrótce powinien dotrzeć na miejsce.

W związku z tym, w środę po południu jedziemy z Karoliną 3.5h do Szczebrzeszyna podpisywać te książki, które zamówiliście w przedsprzedaży :-) W czwartek podpisujemy aż nam ręce odpadną, wysyłka zacznie się w piątek. Akcja przedsprzedaży zakończy się w piątek 19.09 o godz. 23:00 Jeśli zamówisz do tego momentu to korzystasz z bezpłatnej wysyłki, otrzymujesz podpisany egzemplarz, plus jako subskrybent tego newslettera dodatkowe 10% rabatu z kodem ALX25. Rabat jest na wszystko, co kupisz w tej transakcji. Te bonusy kończą się 19.09 o godz. 23:00, więc jeśli jeszcze nie skorzystałeś, to masz czas do piątku wieczorem. Zajrzyj na www.relacje.biz

Jeśli nie odebrałeś poprzedniego maila na temat premiery książki, to na wszelki wypadek masz poniżej powtórkę istotnych wiadomości

 Książka „Sukces w relacjach biznesowych” jest to praktyczny podręcznik o tym, jak optymalnie wykorzystać relacje w biznesie aby w rezultacie mieć nie tylko wystarczająco dużo pieniędzy, ale też czas, spokój i kontrolę nad własnym życiem. Trochę trwało, zanim ją skończyliśmy, ale w rezultacie powstał bardzo konkretny podręcznik, który na ponad 300 stronach porusza w praktyczny sposób wiele niedocenianych, choć krytycznych umiejętności, które są niezbędne, jeśli podobnie jak my chcesz przyzwoicie zarabiać na stosunkowo dużym luzie i mieć czas na pozostałe dziedziny życia. Pozwól, że opowiem CI nieco na temat tej książki.

“Sukces w relacjach biznesowych” jest książką dla Ciebie, jeśli jesteś:

  • Osobą prowadzącą własną działalność gospodarczą, która nie chce być jej więźniem. 
  • Przedsiębiorcą, który marzy o firmie pracującej także bez jego nieustającego nadzoru. 
  • Freelancerem, który ma dość ciągłego gonienia za zleceniami.
  • Sprzedawcą, który chce budować wartościowe relacje z klientami, a nie tylko ogromnym nakładem wysiłku realizować cele sprzedażowe.
  • Kimś, kto z różnych powodów ma już dość pracy na etacie i myśli o otwarciu własnej działalności… ale nie chce powtórzyć błędów innych ludzi i trochę boi się zrobić pierwszy krok. 
  • Pracujesz na etacie, ale widzisz, że szybki rozwój AI może zagrozić Twojemu miejscu pracy i wolisz przygotować się do założenia własnej działalności zanim zaczną to w najbliższych latach robić tłumy zwalnianych pracowników.


W naszej książce nie znajdziesz pustych haseł motywacyjnych ani teoretycznych modeli,  lecz dość proste i sprawdzone metody, które doprowadziły nas do sytuacji, w której ja od dziesięcioleci pracuję zarobkowo maksymalnie 50 dni w roku, a Karolina zbudowała od zera bardzo dobrą kancelarię, nie stając się jednocześnie jej więźniem.

Znajdziesz tam między innymi:

  • Wskazówki jak budować takie relacje biznesowe, które przynoszą korzyści przez lata, a nie tylko jednorazowe transakcje. 
  • Dlaczego większość początkujących przedsiębiorców robi tak wiele błędów, jeśli chodzi o pozyskiwanie klientów i jak zrobić to znacznie lepiej 
  • Jak znaleźć bezpłatnego mentora, który naprawdę Ci pomoże (i dlaczego nie powinien być nim guru znany z mediów społecznościowych i konferencji). 
  • Dowiesz się też, jakie błędy popełniają ludzie, kiedy robią wspólny biznes z rodziną i przyjaciółmi… oraz jak tych błędów uniknąć.

To i wiele innych wskazówek bardzo pomoże Ci w tym, jak zacząć mieć prawdziwy wpływ na swój biznes i życie.
Chcesz prowadzić udany biznes i jednocześnie mieć czas na rzeczy, które naprawdę są ważne w życiu – na rodzinę, rozwój, podróże, marzenia – to ta książka da Ci właściwe narzędzia do urzeczywistnienia tego.

Wiemy z naszego życia, że jest to możliwe i podobny rozwój obserwowaliśmy też u innych ludzi stosujących metody i podejścia, które poznasz w tej książce.
Czas, abyś i Ty z tego skorzystał.

Zobacz na wspomnianą na początku maila stronę książki, tam znajdziesz więcej informacji o jej zawartości, w tym też recenzje pierwszych Czytelników. Jest tam też możliwość zamówienia jej w przedsprzedaży, co zaoszczędzi Ci kosztów wysyłki, otrzymasz egzemplarz z autografami autorów, a dodatkowo dla subskrybentów tego newslettera wygenerowałem specjalny kod rabatowy ALX25 który do 25.09 da CI dodatkowe 10% rabatu. I to na wszystko, co zamówisz, nie tylko na “Sukces w relacjach biznesowych” :-) Proszę tylko, zachowaj ten kod dla siebie i nigdzie nie publikuj.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-09-15
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

„Sukces w relacjach biznesowych” jest już w przedsprzedaży

Cześć

Dzisiejszy newsletter otrzymujesz trochę wcześniej niż zazwyczaj, chcę abyś dowiedział się ode mnie o dzisiejszym starcie przedsprzedaży naszej najnowszej książki „Sukces w relacjach biznesowych”, wraz oczywiście ze specjalnym kodem rabatowym dla Czytelników tego newslettera. 

O co chodzi w tej książce?

Zakładam, że prawdopodobnie podobnie jak ja jesteś człowiekiem, który nie odziedziczył spadku po bogatym krewnym czy wygrał duże pieniądze w Lotto, ale osobą, która w jakiś sposób musi zarabiać na życie. Zakładam też, że chcesz tak ustawić sobie to zarabianie, aby nie zajmowało większej części Twojego życia. To zazwyczaj wielu osobom nie za bardzo wychodzi.

Jak się rozejrzymy wokoło, to widać, że większość ludzi na etacie jest po prostu w ten czy inny sposób wyzyskiwana, a większość przedsiębiorców co prawda zaczyna biznes z marzeniem o wolności i niezależności… ale często kończy pracując więcej godzin niż kiedykolwiek na etacie. I w rezultacie dla obydwu tych grup prawdziwe jest stwierdzenie, że żyją aby pracować a nie pracują aby żyć. Też tam kiedyś byłem, może i Ty też jesteś w podobnej sytuacji?

Tak nie musi być i bez fałszywej skromności od bardzo dawna robimy to z Karoliną znacznie lepiej. To w swoich podstawach jest wiedzą, którą można się podzielić i dlatego napisaliśmy książkę „Sukces w relacjach biznesowych”. Jest to praktyczny podręcznik o tym, jak optymalnie wykorzystać relacje w biznesie aby w rezultacie mie nie tylko wystarczająco dużo pieniędzy, ale też czas, spokój i kontrolę nad własnym życiem. Trochę trwało, zanim ją skończyliśmy, ale w rezultacie powstał bardzo konkretny podręcznik, który na ponad 300 stronach porusza w praktyczny sposób wiele niedocenianych, choć krytycznych umiejętności, które są niezbędne, jeśli podobnie jak my chcesz przyzwoicie zarabiać na stosunkowo dużym luzie i mieć czas na pozostałe dziedziny życia. Pozwól, że opowiem CI nieco na temat tej książki.

“Sukces w relacjach biznesowych” jest książką dla Ciebie, jeśli jesteś:

  • Osobą prowadzącą własną działalność gospodarczą, która nie chce być jej więźniem. 
  • Przedsiębiorcą, który marzy o firmie pracującej także bez jego nieustającego nadzoru. 
  • Freelancerem, który ma dość ciągłego gonienia za zleceniami.
  • Sprzedawcą, który chce budować wartościowe relacje z klientami, a nie tylko ogromnym nakładem wysiłku realizować cele sprzedażowe.
  • Kimś, kto z różnych powodów ma już dość pracy na etacie i myśli o otwarciu własnej działalności… ale nie chce powtórzyć błędów innych ludzi i trochę boi się zrobić pierwszy krok. 
  • Pracujesz na etacie, ale widzisz, że szybki rozwój AI może zagrozić Twojemu miejscu pracy i wolisz przygotować się do założenia własnej działalności zanim zaczną to w najbliższych latach robić tłumy zwalnianych pracowników.


W naszej książce nie znajdziesz pustych haseł motywacyjnych ani teoretycznych modeli,  lecz dość proste i sprawdzone metody, które doprowadziły nas do sytuacji, w której ja od dziesięcioleci pracuję zarobkowo maksymalnie 50 dni w roku, a Karolina zbudowała od zera bardzo dobrą kancelarię, nie stając się jednocześnie jej więźniem.

Znajdziesz tam między innymi:

  • Wskazówki jak budować takie relacje biznesowe, które przynoszą korzyści przez lata, a nie tylko jednorazowe transakcje. 
  • Dlaczego większość początkujących przedsiębiorców robi tak wiele błędów, jeśli chodzi o pozyskiwanie klientów i jak zrobić to znacznie lepiej 
  • Jak znaleźć bezpłatnego mentora, który naprawdę Ci pomoże (i dlaczego nie powinien być nim guru znany z mediów społecznościowych i konferencji). 
  • Dowiesz się też, jakie błędy popełniają ludzie, kiedy robią wspólny biznes z rodziną i przyjaciółmi… oraz jak tych błędów uniknąć.

To i wiele innych wskazówek bardzo pomoże Ci w tym, jak zacząć mieć prawdziwy wpływ na swój biznes i życie.
Chcesz prowadzić udany biznes i jednocześnie mieć czas na rzeczy, które naprawdę są ważne w życiu – na rodzinę, rozwój, podróże, marzenia – to ta książka da Ci właściwe narzędzia do urzeczywistnienia tego.

Wiemy z naszego życia, że jest to możliwe i podobny rozwój obserwowaliśmy też u innych ludzi stosujących metody i podejścia, które poznasz w tej książce.
Czas, abyś i Ty z tego skorzystał.

Zobacz na stronę relacje.biz tam znajdziesz więcej informacji o zawartości książki, w tym też recenzje pierwszych Czytelników. Jest tam też możliwość zamówienia jej w przedsprzedaży, co zaoszczędzi Ci kosztów wysyłki, a dodatkowo dla subskrybentów tego newslettera wygenerowałem specjalny kod rabatowy ALX25 który do 25.09 da CI dodatkowe 10% rabatu. I to na wszystko, co zamówisz, nie tylko na “Sukces w relacjach biznesowych” :-) Prosze tylko, zachowaj ten kod dla siebie i nigdzie nie publiku.

Zapraszam Cię też na piątkowy film na moim kanale YT, który będzie małym przerywnikiem w tematyce wakacyjnej, która bardzo podobała się wielu z Was, ale jednocześnie cieszyła się umiarkowanym zainteresowaniem pozostałych Widzów kanału. Niektórzy z Was w korespondencji do mnie prosili mnie o kilka informacji o tym, jak to właściwie razem z Karoliną robimy, że mimo upływu lat jesteśmy ze sobą coraz bliżej, co widzą wszyscy, którzy mają z nami do czynienia w realu. Dlatego nagrałem taki osobisty film, a przy rozglądaniu się w temacie znalazłem książkę “Recepta na miłość” Gottmanów, w której ku mojemu zaskoczeniu były metody tysięcy szczęśliwych par, które my z znacznym stopniu intuicyjnie stosowaliśmy, wie wiedząc o tych badaniach. W dużym skrócie, książka jest na tyle praktyczna i wartościowa, że zgodziłem się, aby wydawnictwo MTBiznes zasponsorowało ten film, choć jak w nim wspominam, polecałbym ją też za darmo. Te metody faktycznie działają. Kliknij tutaj aby obejrzeć ten film

Pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

PS: Jak widać z początku maila, preferuję zwracanie się do siebie po imieniu :-) Proszę, w miarę możliwości mów do mnie po prostu Alex

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-09-10
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Pozbądź się szkodliwego wpływu mediów

Cześć

Pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, że bardzo wielu ludzi budzi się rano i jeszcze zanim właściwie otworzy oczy, już sięga po telefon leżący na nocnym stoliku, żeby w ciągu pierwszych trzech minut od przebudzenia dowiedzieć się o dwóch katastrofach, trzech skandalach politycznych i kolejnej fali społecznego oburzenia na coś, o czym wczoraj nie mieli pojęcia, że w ogóle istnieje. W dodatki jest to coś, co dzieje się setki kilometrów od nich, nijak nie wpłynie na jakość ich dnia, ale już zdążyło popsuć im nastrój na kolejne godziny i sprawić, że zamiast zacząć dzień od czegoś konstruktywnego, zaczynają go od dawki negatywnych emocji, które będą im towarzyszyć do wieczora.

Może i Tobie zdarza się taki początek dnia? Może też zauważyłeś, że im więcej „jesteś na bieżąco” ze światem, tym trudniej Ci zostać na bieżąco z własnym życiem? Że im więcej wiesz o cudzych problemach, tym mniej energii zostaje Ci na rozwiązywanie swoich? I może zastanawiasz się czasem, dlaczego ludzie, którzy najchętniej opowiadają o kryzysach i problemach świata, często mają największe trudności z własnymi relacjami i projektami?

W najnowszym filmie opowiadam o tym, jak odciąć się od destrukcyjnego nawyku konsumowania wiadomości i jak przekierować tę energię na rzeczy, które naprawdę mogą poprawić jakość Twojego życia. Nie jako krytyk mediów czy ekspert od technologii, ale jako człowiek, który od kilkudziesięciu lat nie ogląda telewizji, bardzo pobieżnie przegląda portale informacyjne, a mimo to zbudował sobie życie, które go satysfakcjonuje. A dziś dam Ci skrótowy przegląd o co chodzi.

PIERWSZY PROBLEM: Uzależnienie, którego nie dostrzegamy

Sprawdzanie portali stało się dla wielu automatyzmem, tak samo jak sprawdzanie mediów społecznościowych. Budzisz się – sięgasz po telefon. Masz przerwę – wchodzisz na portal. Czekasz na autobus – czytasz najnowsze wiadomości. Przed snem – ostatni rzut oka na to, co się wydarzyło.

A konsekwencje są bardzo konkretne. Po pierwsze, żyjesz w stałym niepokoju, bo większość wiadomości to są złe wiadomości. Media żyją z pokazywania reklam, a uwagę najłatwiej przyciągnąć właśnie strachem i oburzeniem. Po drugie, tracisz zdolność głębokiego myślenia, bo ciągle przeskakujesz z tematu na temat: gospodarka, konflikt, skandal, polityka. Po trzecie, i najgorsze, zabija to Twoją energię do działania, bo kiedy głowa jest pełna problemów, na które nie masz wpływu, nie zostaje miejsca na myślenie o rozwiązaniach problemów, na które wpływ masz.

Pamiętam pewnego małego przedsiębiorcę, który nie mógł się skupić na firmie, bo „świat się wali”. Gdy zapytałem, co konkretnie w jego biznesie się wali przez to, co czyta w internecie – cisza. A okazało się, że trzy godziny dziennie spędza na wiadomościach, a na analizę biznesu zostało mu może godzinę.

DRUGI PROBLEM: Koszt utraconych sposobności, którego nie liczymy

Ludzie marnują swoją uwagę w bardzo konkretny sposób. Zamiast planować poprawę swojej sytuacji finansowej, przejmują się inflacją. Zamiast rozmawiać z partnerem o swoich sprawach, śledzą rozwód celebrytów. Zamiast szukać nowych możliwości w pracy, analizują kolejny kryzys rządowy. Zamiast naprawić relację z dzieckiem, oburzają się na to, co robi jakaś gwiazda. Zamiast zaplanować wakacje, martwią się o konflikt w kraju, o którym wczoraj nie wiedzieli, że istnieje.

To nie jest przypadek. To naturalna konsekwencja tego, gdzie kierują oni swoją uwagę. Nasz mózg ma ograniczoną pojemność – jeśli ktoś wypełnia ją informacjami o rzeczach, na które nie ma wpływu, to automatycznie nie zostanie miejsca na rzeczy, na które wpływ ma.

ROZWIĄZANIE: Konkretny plan na 30 dni

Dlatego, jeśli podobnie jak ja kiedyś, też masz ten problem, to przygotowałem dla Ciebie bardzo praktyczny plan:

  • Pierwszy tydzień – całkowite odcięcie od portali informacyjnych. Usuń aplikacje z newsami z telefonu, nie włączaj telewizora, nie wchodź na portale. Obserwuj, co dzieje się z Twoim samopoczuciem, poziomem energii, jakością relacji.
  • Pozostałe 23 dni – praktykuj świadome wybieranie tego, czego nie chcesz wiedzieć. W praktyce to , nie klikasz w nagłówki typu „Szokujące odkrycie!”, ufasz, że jeśli coś naprawdę ważnego się wydarzy, dowiesz się naturalnie od ludzi wokół Ciebie.
  • Przez cały miesiąc – czas dotychczas marnowany na wiadomości przeznacz na takie rzeczy jak rozmowę z bliską osobą, naukę czegoś przydatnego albo planowanie projektu poprawiającego Twoją sytuację życiową.

PYTANIA DO PRZEMYŚLENIA:

  • Ile razy w ostatnim miesiącu informacja z portalu pomogła Ci rozwiązać konkretny problem w Twoim życiu? 
  • Ile razy wiedza o tym, co powiedział jakiś polityk, poprawiła Twoją relację z partnerem? 
  • Ile razy znajomość kolejnej afery przydała Ci się w karierze?

Najprawdopodobniej odpowiedź brzmi: zero razy. A teraz pomyśl, ile godzin zmarnowałeś na te informacje – godzin, które mogłeś spędzić na rzeczach naprawdę ważnych dla Twojego życia.

“DIETA” MEDIOWA DZIAŁA

Ja żyję w ten sposób od lat. Nie wiem, kto rządzi w większości krajów, nie śledzę sportu, nie oglądam programów informacyjnych. Ale wiem, co robię jutro, pojutrze i co chciałbym robić za tydzień. Wiem, z kim chcę spędzać czas, nad czym pracować, dokąd jechać na wakacje.

Bo życie nie dzieje się w internecie. I mówię to jako youtuber :-) Prawdziwe życie dzieje się w Twoich relacjach, projektach, codziennych wyborach. Im więcej uwagi poświęcisz tym rzeczom, tym lepsze będzie to życie.

Może czas sprawdzić, jak to jest żyć we własnym życiu zamiast obserwować cudze problemy?

W najnowszym filmie na YouTube który ma premierę 5.09 o 17:00 znajdziesz więcej na ten temat, wraz z konkretnymi technikami radzenia sobie z „objawami odstawienia” i strategiami budowania lepszych relacji. Film „Tak media niszczą Twoje życie – jak to rozpoznać i się bronić (NIEZALEŻNIE OD WIEKU)”, zapraszam :-)

Powodzenia w odzyskiwaniu własnego życia!

NOWA KSIĄŻKA

Książka „Sukces w relacjach biznesowych” jest już w drukarni i czekamy na egzemplarz próbny. Jak będziemy wiedzieli kiedy możemy na 100% liczyć na dostawę nakładu to ogłosimy to. Oczywiście ze specjalnym rabatem dla subskrybentów tego newslettera :-)


Tyle na dziś, pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

PS: Jak widać z początku maila, preferuję zwracanie się do siebie po imieniu :-) Proszę, w miarę możliwości mów do mnie po prostu Alex

PPS: Jesteśmy już w Krakowie :-)

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-09-09
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Dlaczego czasem warto porzucić jakieś marzenie

Cześć

Dziś zajmiemy się jedną z najważniejszych umiejętności życiowych, której nikt nas nie uczy w szkole – o tym, jak odróżnić mądrą wytrwałość od ślepego uporu, i dlaczego czasem porzucenie jednego marzenia może być najlepszą inwestycją w Twoje prawdziwe szczęście.

Od dziecka wmawia się nam, że sukces to kwestia wytrwałości – że jeśli tylko będziemy pracować wystarczająco ciężko i wystarczająco długo, osiągniemy wszystko, czego chcemy. Tyle że życie przez te prawie 70 lat nauczyło mnie, że czasem kontynuowanie walki o nierealne marzenie to nie przejaw charakteru, tylko pewna forma oszukiwania samego siebie – i to do tego bardzo kosztowna forma.

Bo widzisz, istnieje podstawowa różnica między wytrwałością, która ma sens, a uporem kontynuowania działań, które w rezultacie prowadzą donikąd. I nauczenie się tej różnicy może zaoszczędzić Ci lata życia, które w przeciwnym razie zmarnujesz na dreptaniu w miejscu. Też tak miałem, ale o tym za chwilę.

Sygnały ostrzegawcze

Pozwól, że najpierw pokażę Ci, jak to marnowanie rozpoznać, używając czterech konkretnych sygnałów ostrzegawczych, na które musisz zwracać uwagę.

Pierwszy sygnał to całkowity brak postępu przez długi czas – i tutaj nie mówię o braku końcowego sukcesu (bo sukces rzeczywiście może wymagać sporo czasu), tylko o braku jakiegokolwiek postępu. Jeśli przez rok, dwa lata intensywnych wysiłków nie widzisz żadnego znaczącego postępu – nie nabywasz nowych umiejętności, nie budujesz lepszych relacji, nie rozumiesz lepiej swojego obszaru działania, nie masz żadnych małych przełomów, to może być sygnał, że Twoje marzenie jest po prostu w jakiś sposób  niedopasowane do Twoich możliwości i okoliczności, w jakich się znajdujesz.

Drugi sygnał to koszt utraconych sposobności – każda godzina poświęcona na jedno marzenie to godzina, której nie możesz wykorzystać na inne rzeczy, każda złotówka zainwestowana w jeden projekt to złotówka niedostępna gdzie indziej. Jeśli widzisz wokół siebie inne, bardziej obiecujące możliwości, ale nie możesz z nich skorzystać, bo cała Twoja energia jest związana w jednym, do tego nieprzynoszącym rezultatów przedsięwzięciu, to jest to moment na poważne zastanowienie się nad zmianą kierunku.

Trzeci sygnał to zmiana Twoich wartości i priorytetów, co zdarza się szczególnie w przypadku długoterminowych marzeń. To, czego chciałeś pięć lat temu, może już nie odpowiadać temu, kim jesteś dzisiaj (i to jest normalne i zdrowe, bo ludzie ewoluują, dojrzewają, zdobywają nowe doświadczenia). Jeśli realizujesz marzenie z przeszłości, które już nie pasuje do obecnego Ciebie, to trwanie przy nim z samego uporu może prowadzić Cię w kierunku, który na pewno Cię nie uszczęśliwi.

Czwarty sygnał to systematyczne niszczenie innych obszarów Twojego życia – jeśli realizacja marzenia rujnuje Twoje zdrowie, relacje, sytuację finansową, inne ważne aspekty życia, i nie ma oznak, że ta sytuacja się poprawi, to trzeba zadać sobie pytanie, czy cena nie jest już zbyt wysoka.

Moja historia

Pozwól, że teraz opowiem Ci moją własną historię porzucenia wielkiego marzenia – historię, która nauczyła mnie tego, co przekazuję Ci dzisiaj.

Przez dwa lata, będąc bardzo biednym człowiekiem, z wielkim zaangażowaniem budowałem w Austrii prymitywny drewniany jacht żaglowy (były to lata osiemdziesiąte). To było moje wielkie marzenie dwudziestoparolatka – popłynąć na własnoręcznie zbudowanym jachcie na tropikalne wyspy, a przynajmniej po Morzu Śródziemnym. Poświęciłem temu prawie cały swój czas, większość z trudem zarabianych pieniędzy, całą energię. Mieszkałem praktycznie w tym pomieszczeniu, gdzie go budowałem, moje życie towarzyskie przestało istnieć, moja sytuacja finansowa stawała się coraz gorsza.

I przez długi czas byłem „ambitny” i mówiłem To normalne. Każdy wielki projekt wymaga poświęceń. Nie mogę się teraz poddać.”

Ale w którymś momencie, stojąc przed na wpół skończonym kadłubem, który pochłonął już wszystkie moje oszczędności i nadal potrzebował wiele pracy i pieniędzy, zadałem sobie uczciwe pytania: Czy rzeczywiście będę szczęśliwy, spędzając miesiące w ciasnej kajucie, z ograniczonymi możliwościami i ciągłym stresem, skąd wezmę pieniądze na takie życie? Przy obecnym tempie ukończenie projektu zajmie mi jeszcze co najmniej dwa lata, czy jestem gotów na funkcjonowanie przez kolejne lata w tej sytuacji? I wreszcie: co innego mógłbym zrobić z czasem i energią, które musiałbym poświęcić na dokończenie łodzi?

W rezultacie podjąłem bardzo trudną decyzję i porzuciłem ten projekt. Straciłem na tym sporo pieniędzy i dwa lata życia, ale zyskałem coś bezcennego – wolność do odkrycia tego, czego naprawdę chcę od życia.

I okazało się, że to, czego naprawdę szukałem, budując tę łódź, czyli wolność, przygoda, niezależność, mogę osiągnąć na wiele innych, prostszych i bardziej efektywnych sposobów. W ciągu następnych lat nauczyłem się programowania, zbudowałem biznes, który dał mi finansową niezależność, podróżowałem po świecie, miałem przygody, o jakich nie marzyłem, siedząc wtedy w warsztacie. A kilka lat później na Florydzie tanio kupiłem bardzo wygodny, dziewięciometrowy jacht, na którym spędzałem wszystkie zimy, żeglując między wyspami po Zatoce Meksykańskiej. Aż mi się to znudziło :-)

Porzucenie budowy łodzi w Austrii to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu, bo nauczyła mnie, że czasem trzeba porzucić plan A, żeby odkryć plan B, który jest tysiąc razy lepszy.

Trzy testy

Jeśli masz podobne dylematy, to aby pomóc Ci podjąć mądrą decyzję o Twoim marzeniu, mam dla Ciebie jeszcze trzy konkretne testy, które powinieneś zastosować.

Pierwszy to test najlepszego przypadku – wyobraź sobie, że wszystko pójdzie zgodnie z Twoim najoptymistyczniejszym planem, że za pięć lat osiągniesz dokładnie to, o czym marzysz. Odpowiedz sobie szczerze: czy ten sukces będzie wart tych pięciu lat ciężkiej pracy i wszystkich wyrzeczeń po drodze? Czy naprawdę będziesz szczęśliwy z tego powodu? Czy to, co osiągniesz, będzie pasowało do tego, kim będziesz wtedy jako człowiek? Jeśli któraś odpowiedź brzmi „nie” – to może warto przemyśleć swoje priorytety.

Drugi test to test realistyczny – zastanów się, na podstawie dotychczasowego tempa postępów i realnie oceniając swoje możliwości oraz zewnętrzne okoliczności: ile lat może Ci zająć osiągnięcie tego marzenia? Czy jesteś gotowy poświęcić tyle czasu? Czy masz w ogóle tyle czasu? Czy warto? Ja ze względu na mój wiek od dawna preferuję proste rzeczy, które dają szybki rezultat w postaci poprawy jakości mojego życia. I ta jakość, paradoksalnie, ciągle się poprawia.

Trzeci test to test utraconych sposobności – pomyśl, co mógłbyś osiągnąć, gdybyś całą energię, czas i pieniądze, które przeznaczasz na obecne marzenie, zainwestował w coś innego? Czy ta alternatywa nie jest czasem bardziej atrakcyjna?

Jak mądrze porzucić to, co trzeba porzucić

Jeśli po przeprowadzeniu tych testów dojdziesz do wniosku, że warto zmienić kierunek, oto jeszcze sześć konkretnych wskazówek, aby podjąć mądrą decyzję:

Pierwsza: Usiądź i bez emocji, bez usprawiedliwień, oceń swoją sytuację. Jaki był Twój postęp w ostatnim roku? Jakie są realne perspektywy? Ile to Cię kosztuje pod każdym względem? Koniecznie zapisz te odpowiedzi, nie trzymaj ich tylko w głowie.

Druga: Porozmawiaj z kimś, komu ufasz, ale kto nie jest emocjonalnie zaangażowany w Twój projekt. Przedyskutuj z nim całą sytuację. Czasem potrzebujemy zewnętrznej perspektywy, żeby zobaczyć rzeczy, których sami nie dostrzegamy.

Trzecia: Jeśli zdecydujesz się porzucić marzenie, nie rób tego pod wpływem nagłych emocji, ale też nie przeciągaj tego w nieskończoność, jak niestety robi wielu ludzi.

Czwarta: Nie traktuj rezygnacji jako porażki, potraktuj to jako inwestycję w swoją przyszłość. Wszystko, czego się nauczyłeś, wszystkie umiejętności, które zdobyłeś – to nie przepada, to fundament dla kolejnych projektów.

Piąta: Nie pozwól, żeby jedna zmiana kierunku sparaliżowała Cię na przyszłość. To, że jedno marzenie okazało się nierealistyczne, nie znaczy, że wszystkie inne też takie będą.

Szósta: Regularnie sprawdzaj, czy Twoja aktualna droga nadal prowadzi tam, gdzie chcesz dotrzeć i jeśli nie, miej odwagę ją zmienić.

Bo życie to podróż, podczas której możesz i powinieneś dostosowywać swój kurs do zmieniającego się krajobrazu, a czasem, podobnie jak żeglarze, też do szeroko rozumianej pogody.

I pamiętaj o jednej ważnej rzeczy: czasem trzeba porzucić to, kim myślałeś, że będziesz, żeby stać się tym, kim naprawdę jesteś. A to może być najwspanialszy prezent, jaki możesz sobie dać.

Obejrzyj też najnowszy film „Dlatego INTELIGENTNI ludzie porzucają marzenia szybciej”, który 29.08 o 17 będzie miał premierę na moim kanale YT

NOWA KSIĄŻKA

Książka „Sukces w relacjach biznesowych” jest już na finalnym etapie, zanim wystartujemy druk. Pojawił się mały problem terminowy, ale pracujemy nad nim. Dlatego jeszcze nie ogłaszamy oficjalnie startu przedsprzedaży. Wiemy już, że będą to rekordowe 342 strony konkretnych treści, czyli książka będzie grubsza, niż na tym obrazku na dole :-)

Akcja KSIĄŻKA NA LATO (wyłącznie dla subskrybentów newslettera)

W ramach podziękowania za zaufanie nie tylko dopasowuję zawartość newslettera do Waszych konkretnych potrzeb i zainteresowań i spróbuję to samo zrobić z filmami (bo większość z Was ogląda mnie na YT), ale też do końca lata wprowadzę specjalny kody rabatowe na książki i zestawy, które kupicie w naszym sklepie https://sklep.klinikanegocjacji.pl/ Każdy kod będzie publikowany w newsletterze i ważny przez  8 dni dając 10% rabatu na wszystko, co kupicie w sklepie. Będę go zmieniał co tydzień, aby zapobiec temu, że gdzieś wycieknie w internecie i ze specjalnego prezentu dla Was zrobi się ogólny dyskont do końca lata. Od tej chwili kod, który trzeba wpisać przy płaceniu to FALA25
Będzie on działał do  5.09 23:59 i da Ci 10% rabatu, też na wszystkie korzystne cenowo zestawy. Wykorzystaj tę okazję :-)

Tyle na dziś, pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

PS: Jak widać z początku maila, preferuję zwracanie się do siebie po imieniu :-) Proszę, w miarę możliwości mów do mnie po prostu Alex

PPS: W niedzielę lecimy już do Krakowa. Tam będę też przez chwile osobiście dostepny

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-09-02
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Kiedy porzucenie marzenia staje się prezentem dla siebie

Cześć

Dziś zajmiemy się jedną z najważniejszych umiejętności życiowych, której nikt nas nie uczy w szkole – o tym, jak odróżnić mądrą wytrwałość od ślepego uporu, i dlaczego czasem porzucenie jednego marzenia może być najlepszą inwestycją w Twoje prawdziwe szczęście.

Od dziecka wmawia się nam, że sukces to kwestia wytrwałości – że jeśli tylko będziemy pracować wystarczająco ciężko i wystarczająco długo, osiągniemy wszystko, czego chcemy. Tyle że życie przez te prawie 70 lat nauczyło mnie, że czasem kontynuowanie walki o nierealne marzenie to nie przejaw charakteru, tylko pewna forma oszukiwania samego siebie – i to do tego bardzo kosztowna forma.

Bo widzisz, istnieje podstawowa różnica między wytrwałością, która ma sens, a uporem kontynuowania działań, które w rezultacie prowadzą donikąd. I nauczenie się tej różnicy może zaoszczędzić Ci lata życia, które w przeciwnym razie zmarnujesz na dreptaniu w miejscu. Też tak miałem, ale o tym za chwilę.

Sygnały ostrzegawcze

Pozwól, że najpierw pokażę Ci, jak to marnowanie rozpoznać, używając czterech konkretnych sygnałów ostrzegawczych, na które musisz zwracać uwagę.

Pierwszy sygnał to całkowity brak postępu przez długi czas – i tutaj nie mówię o braku końcowego sukcesu (bo sukces rzeczywiście może wymagać sporo czasu), tylko o braku jakiegokolwiek postępu. Jeśli przez rok, dwa lata intensywnych wysiłków nie widzisz żadnego znaczącego postępu – nie nabywasz nowych umiejętności, nie budujesz lepszych relacji, nie rozumiesz lepiej swojego obszaru działania, nie masz żadnych małych przełomów, to może być sygnał, że Twoje marzenie jest po prostu w jakiś sposób  niedopasowane do Twoich możliwości i okoliczności, w jakich się znajdujesz.

Drugi sygnał to koszt utraconych sposobności – każda godzina poświęcona na jedno marzenie to godzina, której nie możesz wykorzystać na inne rzeczy, każda złotówka zainwestowana w jeden projekt to złotówka niedostępna gdzie indziej. Jeśli widzisz wokół siebie inne, bardziej obiecujące możliwości, ale nie możesz z nich skorzystać, bo cała Twoja energia jest związana w jednym, do tego nieprzynoszącym rezultatów przedsięwzięciu, to jest to moment na poważne zastanowienie się nad zmianą kierunku.

Trzeci sygnał to zmiana Twoich wartości i priorytetów, co zdarza się szczególnie w przypadku długoterminowych marzeń. To, czego chciałeś pięć lat temu, może już nie odpowiadać temu, kim jesteś dzisiaj (i to jest normalne i zdrowe, bo ludzie ewoluują, dojrzewają, zdobywają nowe doświadczenia). Jeśli realizujesz marzenie z przeszłości, które już nie pasuje do obecnego Ciebie, to trwanie przy nim z samego uporu może prowadzić Cię w kierunku, który na pewno Cię nie uszczęśliwi.

Czwarty sygnał to systematyczne niszczenie innych obszarów Twojego życia – jeśli realizacja marzenia rujnuje Twoje zdrowie, relacje, sytuację finansową, inne ważne aspekty życia, i nie ma oznak, że ta sytuacja się poprawi, to trzeba zadać sobie pytanie, czy cena nie jest już zbyt wysoka.

Moja historia

Pozwól, że teraz opowiem Ci moją własną historię porzucenia wielkiego marzenia – historię, która nauczyła mnie tego, co przekazuję Ci dzisiaj.

Przez dwa lata, będąc bardzo biednym człowiekiem, z wielkim zaangażowaniem budowałem w Austrii prymitywny drewniany jacht żaglowy (były to lata osiemdziesiąte). To było moje wielkie marzenie dwudziestoparolatka – popłynąć na własnoręcznie zbudowanym jachcie na tropikalne wyspy, a przynajmniej po Morzu Śródziemnym. Poświęciłem temu prawie cały swój czas, większość z trudem zarabianych pieniędzy, całą energię. Mieszkałem praktycznie w tym pomieszczeniu, gdzie go budowałem, moje życie towarzyskie przestało istnieć, moja sytuacja finansowa stawała się coraz gorsza.

I przez długi czas byłem „ambitny” i mówiłem To normalne. Każdy wielki projekt wymaga poświęceń. Nie mogę się teraz poddać.”

Ale w którymś momencie, stojąc przed na wpół skończonym kadłubem, który pochłonął już wszystkie moje oszczędności i nadal potrzebował wiele pracy i pieniędzy, zadałem sobie uczciwe pytania: Czy rzeczywiście będę szczęśliwy, spędzając miesiące w ciasnej kajucie, z ograniczonymi możliwościami i ciągłym stresem, skąd wezmę pieniądze na takie życie? Przy obecnym tempie ukończenie projektu zajmie mi jeszcze co najmniej dwa lata, czy jestem gotów na funkcjonowanie przez kolejne lata w tej sytuacji? I wreszcie: co innego mógłbym zrobić z czasem i energią, które musiałbym poświęcić na dokończenie łodzi?

W rezultacie podjąłem bardzo trudną decyzję i porzuciłem ten projekt. Straciłem na tym sporo pieniędzy i dwa lata życia, ale zyskałem coś bezcennego – wolność do odkrycia tego, czego naprawdę chcę od życia.

I okazało się, że to, czego naprawdę szukałem, budując tę łódź, czyli wolność, przygoda, niezależność, mogę osiągnąć na wiele innych, prostszych i bardziej efektywnych sposobów. W ciągu następnych lat nauczyłem się programowania, zbudowałem biznes, który dał mi finansową niezależność, podróżowałem po świecie, miałem przygody, o jakich nie marzyłem, siedząc wtedy w warsztacie. A kilka lat później na Florydzie tanio kupiłem bardzo wygodny, dziewięciometrowy jacht, na którym spędzałem wszystkie zimy, żeglując między wyspami po Zatoce Meksykańskiej. Aż mi się to znudziło :-)

Porzucenie budowy łodzi w Austrii to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu, bo nauczyła mnie, że czasem trzeba porzucić plan A, żeby odkryć plan B, który jest tysiąc razy lepszy.

Trzy testy

Jeśli masz podobne dylematy, to aby pomóc Ci podjąć mądrą decyzję o Twoim marzeniu, mam dla Ciebie jeszcze trzy konkretne testy, które powinieneś zastosować.

Pierwszy to test najlepszego przypadku – wyobraź sobie, że wszystko pójdzie zgodnie z Twoim najoptymistyczniejszym planem, że za pięć lat osiągniesz dokładnie to, o czym marzysz. Odpowiedz sobie szczerze: czy ten sukces będzie wart tych pięciu lat ciężkiej pracy i wszystkich wyrzeczeń po drodze? Czy naprawdę będziesz szczęśliwy z tego powodu? Czy to, co osiągniesz, będzie pasowało do tego, kim będziesz wtedy jako człowiek? Jeśli któraś odpowiedź brzmi „nie” – to może warto przemyśleć swoje priorytety.

Drugi test to test realistyczny – zastanów się, na podstawie dotychczasowego tempa postępów i realnie oceniając swoje możliwości oraz zewnętrzne okoliczności: ile lat może Ci zająć osiągnięcie tego marzenia? Czy jesteś gotowy poświęcić tyle czasu? Czy masz w ogóle tyle czasu? Czy warto? Ja ze względu na mój wiek od dawna preferuję proste rzeczy, które dają szybki rezultat w postaci poprawy jakości mojego życia. I ta jakość, paradoksalnie, ciągle się poprawia.

Trzeci test to test utraconych sposobności – pomyśl, co mógłbyś osiągnąć, gdybyś całą energię, czas i pieniądze, które przeznaczasz na obecne marzenie, zainwestował w coś innego? Czy ta alternatywa nie jest czasem bardziej atrakcyjna?

Jak mądrze porzucić to, co trzeba porzucić

Jeśli po przeprowadzeniu tych testów dojdziesz do wniosku, że warto zmienić kierunek, oto jeszcze sześć konkretnych wskazówek, aby podjąć mądrą decyzję:

Pierwsza: Usiądź i bez emocji, bez usprawiedliwień, oceń swoją sytuację. Jaki był Twój postęp w ostatnim roku? Jakie są realne perspektywy? Ile to Cię kosztuje pod każdym względem? Koniecznie zapisz te odpowiedzi, nie trzymaj ich tylko w głowie.

Druga: Porozmawiaj z kimś, komu ufasz, ale kto nie jest emocjonalnie zaangażowany w Twój projekt. Przedyskutuj z nim całą sytuację. Czasem potrzebujemy zewnętrznej perspektywy, żeby zobaczyć rzeczy, których sami nie dostrzegamy.

Trzecia: Jeśli zdecydujesz się porzucić marzenie, nie rób tego pod wpływem nagłych emocji, ale też nie przeciągaj tego w nieskończoność, jak niestety robi wielu ludzi.

Czwarta: Nie traktuj rezygnacji jako porażki, potraktuj to jako inwestycję w swoją przyszłość. Wszystko, czego się nauczyłeś, wszystkie umiejętności, które zdobyłeś – to nie przepada, to fundament dla kolejnych projektów.

Piąta: Nie pozwól, żeby jedna zmiana kierunku sparaliżowała Cię na przyszłość. To, że jedno marzenie okazało się nierealistyczne, nie znaczy, że wszystkie inne też takie będą.

Szósta: Regularnie sprawdzaj, czy Twoja aktualna droga nadal prowadzi tam, gdzie chcesz dotrzeć i jeśli nie, miej odwagę ją zmienić.

Bo życie to podróż, podczas której możesz i powinieneś dostosowywać swój kurs do zmieniającego się krajobrazu, a czasem, podobnie jak żeglarze, też do szeroko rozumianej pogody.

I pamiętaj o jednej ważnej rzeczy: czasem trzeba porzucić to, kim myślałeś, że będziesz, żeby stać się tym, kim naprawdę jesteś. A to może być najwspanialszy prezent, jaki możesz sobie dać.

Obejrzyj też najnowszy film „Dlatego INTELIGENTNI ludzie porzucają marzenia szybciej”, który 29.08 o 17 będzie miał premierę na moim kanale YT

NOWA KSIĄŻKA

Książka „Sukces w relacjach biznesowych” jest już na finalnym etapie, zanim wystartujemy druk. Pojawił się mały problem terminowy, ale pracujemy nad nim. Dlatego jeszcze nie ogłaszamy oficjalnie startu przedsprzedaży. Wiemy już, że będą to rekordowe 342 strony konkretnych treści, czyli książka będzie grubsza, niż na tym obrazku na dole :-)

Akcja KSIĄŻKA NA LATO (wyłącznie dla subskrybentów newslettera)

W ramach podziękowania za zaufanie nie tylko dopasowuję zawartość newslettera do Waszych konkretnych potrzeb i zainteresowań i spróbuję to samo zrobić z filmami (bo większość z Was ogląda mnie na YT), ale też do końca lata wprowadzę specjalny kody rabatowe na książki i zestawy, które kupicie w naszym sklepie https://sklep.klinikanegocjacji.pl/ Każdy kod będzie publikowany w newsletterze i ważny przez  8 dni dając 10% rabatu na wszystko, co kupicie w sklepie. Będę go zmieniał co tydzień, aby zapobiec temu, że gdzieś wycieknie w internecie i ze specjalnego prezentu dla Was zrobi się ogólny dyskont do końca lata. Od tej chwili kod, który trzeba wpisać przy płaceniu to FALA25
Będzie on działał do  5.09 23:59 i da Ci 10% rabatu, też na wszystkie korzystne cenowo zestawy. Wykorzystaj tę okazję :-)

Tyle na dziś, pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

PS: Jak widać z początku maila, preferuję zwracanie się do siebie po imieniu :-) Proszę, w miarę możliwości mów do mnie po prostu Alex

PPS: W niedzielę lecimy już do Krakowa. Tam będę też przez chwile osobiście dostepny

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-08-29
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

7 kroków jak zmienić strach przed porażką w siłę do działania

Cześć

Dziś przeczytasz o:

  • Strachu powstrzymującym nas (niepotrzebnie) przed realizacją marzeń
  • Mojej osobistej historii związanej z tym strachem
  • Nowej książce “Sukces w relacjach biznesowych”
  • Akcji “Książka na lato”

Zapewne i Ty, jak wielu ludzi, masz swoje marzenia. Marzenia, których często nie realizujesz z obawy lub niepewności, że może się to nie udać.Może to być pomysł na własny biznes, który od miesięcy krąży Ci po głowie, ale nie możesz się zdecydować na pierwszy krok. Może zmiana zawodu, o której myślisz od lat, ale powstrzymuje Cię lęk przed tym, co powiedzą inni. A może jakaś osobista zmiana – przeprowadzka, nowa relacja, powrót do nauki – którą odkładasz „na lepsze czasy”. I za każdym razem, gdy zbierasz się na odwagę, w głowie pojawiają się te same: „A co jeśli się nie uda? A jeśli stracę czas i pieniądze? A jeśli ludzie będą się śmiali z mojej porażki?” 

I nagle Twój zapał mija, marzenie znów ląduje w szufladzie „na kiedyś”, a Ty wracasz do bezpiecznej, ale niekoniecznie satysfakcjonującej rutyny. Brzmi znajomo? Jeśli tak, to nie jesteś odosobniony. Strach przed porażką to być może najbardziej powszechny zabójca marzeń w naszych czasach. 

Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z podstawowej prawdy: strach przed porażką, podobnie jak przekładanie wizyty u stomatologa, raczej nie chroni Cię przed bólem, wręcz przeciwnie,  gwarantuje Ci go, tylko później i w znacznie większej dawce. Bo najgłębszy, najbardziej trwały ból, to nie jest ból jak coś nie wyjdzie. To jest ból żalu i świadomości, że nie spróbowałeś, kiedy była sposobność. Że pozwoliłeś, żeby strach podejmował za Ciebie decyzje. Naprawdę chcesz za dziesięć, dwadzieścia lat zastanawiać się „co by było, gdybym odważył się zrobić to czy tamto…”?

Na naszych spotkaniach z Widzami regularnie słyszymy podobne historie. Pamiętam rozmowę z kobietą, która miała 45 lat i od dziesięciu lat marzyła o własnej działalności. Przez cały ten czas powtarzała sobie te same: „A jeśli nikt nie będzie zainteresowany tym, co oferuję? A jeśli stracę oszczędności? A jeśli ludzie będą się śmiali, że w moim wieku zaczynam coś nowego?” Okazało się, że przez dziesięć lat nie zrobiła absolutnie nic ze swoim marzeniem. Gdy zapytałem ją, co jest gorsze – ryzyko, że spróbuje i zakończy się to niepowodzeniem, czy pewność, że za kolejne dziesięć lat będzie miała te same żale, zamilkła na długą chwilę. Może dopiero wtedy dotarło do niej to, co jak mam nadzieję, będzie dla Ciebie oczywiste najpóźniej po przeczytaniu tego maila.

To jest kwestia zrozumienia sytuacji. Kiedy coś próbujesz i kończy się to niepowodzeniem, to tracisz może trochę pieniędzy, trochę czasu, usłyszysz kilka głupich komentarzy. To wszystko przemija. Ale kiedy nie próbujesz w ogóle, tracisz sposobność – często unikalną sposobność, której już może się nie powtórzyć. 

Problem leży w tym, jak jesteśmy skonstruowani. Twój mózg został zaprogramowany przez ewolucję do unikania zagrożeń. Dzięki temu nasz gatunek przetrwał tysiące lat naprawdę trudnych czasów. Ale w dzisiejszym świecie ten sam mechanizm często działa przeciwko nam. Bo mózg na szybko nie rozróżnia między rzeczywistym zagrożeniem dla życia jakim było kiedyś spotkanie z niedźwiedziem, a w sumie wirtualnym zagrożeniem, jakim jest możliwość porażki biznesowej. Dla Twojego systemu nerwowego próba założenia firmy może wywoływać taką samą falę strachu, jakby Twoje życie było w niebezpieczeństwie. Ale czy naprawdę jest? Czy porażka w realizacji marzenia może Cię zabić? Zazwyczaj, o ile nie robisz jakiś naprawdę ekstremalnych rzeczy, to nie. Najwyżej nauczy Cię ona czegoś o sobie, o rynku, o życiu. A Ty wstaniesz następnego dnia i będziesz gotów do dalszych działań.

Mam dla Ciebie teraz plan działania, który zmieni Twoje podejście do niepowodzeń:

  • Krok 1: Zmień język swojego myślenia. Zamiast „zrobiłem błąd” mów „przeprowadziłem eksperyment”. Zamiast „przegrałem” mów „zebrałem informacje”. To nie jest prosta gra słowami – to jest dość podstawowa zmiana sposobu interpretowania rzeczywistości, która to interpretacja określa Twoje emocje i działania.
  • Krok 2: Dokumentuj swoje blokady. Przez najbliższy tydzień zapisuj wszystkie sytuacje, w których powstrzymuje Cię strach przed porażką a nawet zwykłą nieprzyjemnością. Może to być dzwonienie do klienta, wyrażenie opinii na spotkaniu, zaproponowanie wspólnego projektu. Ale też może to być rezygnacja z wystartowania czegoś poważniejszego. Nie oceniaj tych sytuacji, tylko dokumentuj je na bieżąco.
  • Krok 3: Zadaj sobie potem, w domu właściwe pytania. Przy każdej takiej zapisanej sytuacji zadaj sobie dwa Co konkretnie może się stać najgorszego?” i „Co się stanie, jeśli w ogóle tego nie zrobię?” Zapisz odpowiedzi, szczerze i bez dramatyzowania. Porównaj te listy – w większości przypadków zobaczysz, że konsekwencje braku działania są gorsze niż ewentualnej porażki.
  • Krok 4: Napisz scenariusz najgorszego przypadku jakiegoś przedsięwzięcia czy działania, którego się obawiasz. Co konkretnie może się stać? Stracisz kilka tysięcy złotych? Wrócisz do poprzedniej pracy? Usłyszysz „nie” od klienta? W 99% przypadków okaże się, że nawet najgorszy scenariusz to jest raczej przejściowa niedogodność, a nie koniec świata.
  • Krok 5: Buduj odporność na potknięcia małymi eksperymentami. Wybierz jedną z najmniej ryzykownych sytuacji z Twojej listy i po prostu to zrób. Przy przedsięwzięciach zacznij na małą skalę i jesli to mozliwe to pro bono. Niezależnie od rezultatu, skup się na tym, czego się przy tym nauczyłeś na przyszłość.
  • Krok 6: Rozpoznaj rodzaje strachu i ignoruj taki, który nieracjonalnie Cię paraliżuje. Strach przed skokiem na bungee albo wysoką wspinaczką ma sens, bo możesz fizycznie zrobić sobie poważną krzywdę. Ale strach przed założeniem bloga, zmianą pracy, nawiązaniem znajomości? To jest właśnie ten archaiczny program próbujący zatrzymać Cię w strefie komfortu. Do tego, jak wspomniał kiedyś jeden z moich Widzów, jest to “komfort w czarnej d…”.
  • Krok 7: Traktuj porażki jak inwestycję i buduj stopniowo Twoje doświadczenie. Każda próba, która kończy się niepowodzeniem, to jest taki płatny kurs praktyczny. Często lepszy niż najlepsze oficjalne szkolenia czy książki. Powtarzaj ten proces, stopniowo wybierając działania wymagające więcej odwagi. Za każdym razem, gdy „przeżyjesz” małą porażkę i zobaczysz, że nic strasznego się nie stało, budujesz w ten sposób swoją odporność na przyszłe wyzwania. Ja robiłem kiedyś dokładnie tak samo :-)

Mam dla Ciebie jeszcze małą osobistą historię odwagi w działaniu.

Przez sporą część życia byłem bardzo ostrożny – na emigracji byłem zdany tylko na siebie, bez sieci bezpieczeństwa. Ta ostrożność była dobrą cechą, ale czasem także słabością, która powstrzymywała mnie przed przełomowymi decyzjami. Poluzowałem ją biznesowo kiedy zbudowałem sobie poduszkę bezpieczeństwa, ale ciągle pamiętałem, że mogę zachorować i to ograniczało zakres działań, które podejmowałem. Dopiero gdy poznałem Karolinę, to jeszcze dalej zmieniłem moje podejście do ryzyka. Zbudowaliśmy razem związek działający jak dwusilnikowy samolot pasażerski – jeśli jeden silnik zawiedzie, samolot bez problemu może lecieć tylko na drugim. To dało zarówno mi jak i Karolinie znacznie więcej luzu w podejmowaniu decyzji, nie tracąc przy tym odpowiedzialnego podejścia do życia. Pisze o tym, bo większość ludzi nie docenia znaczenia posiadania odpowiedniego PARTNERA życiowego dla elastyczności działań i korzystania z życia. Bez zbędnego ryzyka.

PYTANIE NA KONIEC

Jeśli masz marzenie, które odkładasz z powodu strachu przed porażką, zadaj sobie dziś jedno pytanie: czy za dziesięć lat wolisz żałować, że spróbowałeś i zakończyło się niepowodzeniem, czy żałować, że nigdy nie spróbowałeś?

Prawda jest taka, że jeśli mówimy o jakiejś istotnej sprawie, to jeden z tych żalów będziesz mieć na pewno. Pytanie brzmi: który wybierzesz? Pamiętaj: Twoja strefa komfortu to może piękne miejsce, ale nie rośnie tam to, czego naprawdę pragniesz. Wszystko, czego chcesz, być może czeka po drugiej stronie Twojego strachu.Więcej o tym, jak odważnie, ale bezpiecznie próbować nowych rzeczy, znajdziesz w moim najnowszym filmie na kanale YouTube. A jeśli chcesz mieć taki “dwusilnikowy samolot” w życiu, to przestudiuj nasz zestaw Relacje 2.0, który jako Subskrybent tego newslettera kupisz z dodatkowym rabatem w naszym sklepie.

NOWA KSIĄŻKA

Z innych ciekawostek, w środę skończyliśmy redakcję naszej nowej książki “Sukces w relacjach biznesowych”. Trochę trwało, ale znów powstał bardzo praktyczny podręcznik nie tylko dla przedsiębiorców i freelancerów, którzy nie chcą być niewolnikami swoich biznesów, ale też dla ludzi, którzy albo z wyboru, albo zmuszeni przez rozpowszechnione zastosowania AI nie będę dalej pracować na etacie. A takich w ciągu najbliższych 2-4 lat będzie coraz więcej. Może za tydzień będzie gotowa strona tej książki, to podam Ci w następnym mailu. Zastanawiałem się, czy przed premierą (koniec września, początek października) zbierać jak dotąd namiary zainteresowanych, czy też zrobić od razu przedsprzedaż, czego dotąd nie robiłem. Chodzi nie tyle o zebranie kasy, bo jak zwykle sam to finansuję z moich zasobów, tylko o dodatkowe bóle logistyczne przy tworzeniu osobnej jednorazowej listy mailingowej itp. Wymyśliliśmy, że kupujący w przedsprzedaży otrzymają książkę z naszymi autografami i bez kosztów wysyłki, czy to będzie atrakcyjne?

Więcej na ten temat za tydzień :-)

Akcja KSIĄŻKA NA LATO (wyłącznie dla subskrybentów newslettera)

W ramach podziękowania za zaufanie nie tylko dopasowuję zawartość newslettera do Waszych konkretnych potrzeb i zainteresowań i spróbuję to samo zrobić z filmami (bo większość z Was ogląda mnie na YT), ale też do końca lata wprowadzę specjalny kody rabatowe na książki i zestawy, które kupicie w naszym sklepie https://sklep.klinikanegocjacji.pl/ Każdy kod będzie publikowany w newsletterze i ważny przez  8 dni dając 10% rabatu na wszystko, co kupicie w sklepie. Będę go zmieniał co tydzień, aby zapobiec temu, że gdzieś wycieknie w internecie i ze specjalnego prezentu dla Was zrobi się ogólny dyskont do końca lata. Od tej chwili kod, który trzeba wpisać przy płaceniu to MZDR25
Będzie on działał do  29.08 23:59 i da Ci 10% rabatu, też na wszystkie korzystne cenowo zestawy. Wykorzystaj tę okazję :-)

Spotkania na żywo

Jak pewnie już wiesz, spędzamy z Karolina (przynajmniej w planach) całe lato w Międzyzdrojach ciesząc się życiem, tworząc i pracując też zawodowo :-)

  • Jeśli wybierasz się na Pomorze Zachodnie i masz ciekawy temat do rozmowy, to napisz, może spotkamy się na kawie i porozmawiamy na jakieś ciekawe tematy życiowe.  Mieliśmy już tu  ciekawe rozmowy i parę innych ludzi się już zapowiedziało.
  • Nawet tutaj, średnio 1-2 osoby dziennie rozpoznają mnie na ulicy, jeśli tez mnie zobaczysz, to śmiało podejdź przybić piątkę :-)

Tyle na dziś, pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

PS: Jak widać z początku maila, preferuję zwracanie się do siebie po imieniu :-) Proszę, w miarę możliwości mów do mnie po prostu Alex

PPS: Książka „Sukces w relacjach biznesowych” jest już w redakcji. Jak dobrze pójdzie, to pod koniec września powinna być dostępna

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-08-26
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 2 of 4«1234»
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Ważna decyzja na początek roku 2026
  • Jak mieć więcej możliwości wyboru w życiu
  • Jak zdobyć krytyczne umiejętności aby dobrze żyć
  • Ludzie marnują życie w pracy. Ty nie musisz.
  • Wybierz siebie- nikt inny tego nie zrobi

Najnowsze komentarze

  • Złota dekada – czy jesteś przygotowany do skorzystania z niej?  (101)
    • Tomasz Ciamulski: Witam! Zacznę od...
    • Alex W. Barszczewski: SinOfKane Na...
    • SinOfKane: Wyciekło mi zdanie (użyłem...
    • SinOfKane: @Alex Pański blog...
    • Wojtek Szywalski: Wojtek Oglądanie...
  • Spotkanie Czytelników  (158)
    • Magda: Powinnam chyba uściślić, że...
    • Marcin Wosinek: Również pojawię się...
    • Jarosław Gawęda: Witam serdecznie. Ja...
    • Agata G.: To co ma się wydarzyć jest...
    • Krzysztof Kroszka: Można się...
  • Pozorny overkill  (39)
    • Agata G.: Jeśli chodzi o...
    • Meg: Wracamy do początku dyskusji. Po...
    • Ewa W: Meg, napisałaś: „Nie...
    • Meg: Alex Czy wystarczy dla...
    • Alex W. Barszczewski: Meg Jeśli...
  • Co zrobić, kiedy się nie wie co chce się robić w życiu?  (673)
    • Pomarańczowy: Witam na blogu!...
    • Alex W. Barszczewski: Alabama Ja...
    • Alabama: A co sądzicie o testach na...
    • Alex W. Barszczewski: Alabama...
  • Jaka jest Twoja definicja sukcesu?  (35)
    • Justyna: Witam i dorzucam kolejny...
    • Agnieszka D.: Witam Pozwolę sobie...
    • Alex W. Barszczewski: JJ Nie ma...
  • Komu wierzyć i na jakie rzeczy patrzeć?  (89)
    • Szczepan: Przeczytałem tą książkę i...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: Witajcie Dziś,...
  • Związek a zarobki partnerów?  (180)
    • Ewa W: Thomas, może warto porozmawiac...
    • Thomas: Tak wszystko się zgadza ,prez...
    • Ewa W: Thomas, doceniam Twoją...
    • Thomas: Witam.przeczytałem z uwaga...
  • Parę informacji o Biblioteczce  (74)
    • Alex W. Barszczewski: Piotr Ciesze...
    • Piotr_Kow: Pozwólcie na kilka...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (25)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026