Cześć

Możesz wyobrazić sobie taką scenę: ktoś siedzi wieczorem w swoim luksusowym mieszkaniu, ogląda na swoje drogie rzeczy – luksusowy samochód za oknem, “odpowiedni” zegarek na ręce, ekskluzywne meble, których nawet nie używa, a mimo tego czuje… dziwną pustkę. Te rzeczy ani nie robią na nim wrażenia, ani nie podnoszą jego samopoczucia.

Może i Tobie zdarzyło się coś podobnego?

Osiągnąłeś coś, na co pracowałeś latami, co wymagało wyrzeczeń, poświęceń, konsekwencji – i potem, gdy już to masz, odkrywasz, że wcale nie jesteś przez to szczęśliwszy?

To nie jest przypadek i nie jesteś jedyną osobą, której się to przydarzyło. To jest pułapka myślenia, w którą wpadamy prawie wszyscy, zanim ktoś nam na nią nie zwróci uwagi. Pozwól mi być dzisiaj takim “ostrzegaczem”

DLACZEGO MYLIMY WYSIŁEK Z WARTOŚCIĄ

Ludzie mają takie proste równanie w głowie, które często bezwiednie stosuja: jeśli coś jest trudne do osiągnięcia, to musi być wartościowe.

I owszem – w wielu przypadkach to prawda. Co prawda zazwyczaj to, co wartościowe, faktycznie wymaga wysiłku, aby to osiągnąć. Dobre relacje trzeba budować. Rozwój osobisty wymaga konsekwencji. Zdrowie wymaga regularności. Kariera wymaga nauki i czasu.

Ale jeśli przyjmiemy ilość włożonego wysiłku jako równoznaczną z wartością tego, co osiągnęliśmy, to łatwo znajdą się tam rzeczy z punktu widzenia jakości życia naprawdę mało wartościowe.

Na przykład: towary luksusowe. Prestiż społeczny. Tytuły, które tak naprawdę nikogo nie obchodzą. Utrzymywanie relacji, które nas wyczerpują, bo przecież „tyle w to włożyłem”. Praca w miejscu, które nas wypala, bo „po tylu latach starania się nie mogę tego zostawić”.

Pamiętaj, że wysiłek sam w sobie nie jest gwarancją wartości tego, co otrzymałeś w zamian. Jest tylko miarą tego, ile kosztowało Cię aby to osiągnąć.

MOJA WŁASNA LEKCJA – DWA TYGODNIE NA FLORYDZIE

Ja sam na początku mojej kariery zawodowej wpadłem w tę pułapkę i to na ładnych parę lat.

Budowałem swoją firmę, osiągałem kolejne cele biznesowe, zbierałem dowody na to, że odnoszę sukcesy. I byłem przekonany, że właśnie to da mi poczucie spełnienia, te wszystkie osiągnięcia, na które musiałem ciężko pracować.

Dopiero pewne dwa tygodnie spędzone na Florydzie uświadomiły mi, że dotąd goniłem za nie tymi rzeczami w życiu.

Mając własną firmę, wyrwałem się z moją ówczesną partnerką na te dwa tygodnie. Wynająłem za jakieś tysiąc dolarów tygodniowo prosty, niewielki jacht żaglowy. Żadnego luksusu, żadnego prestiżu, żadnych udogodnień, które miałyby robić wrażenie na innych. Po prostu żeglowanie na luzie, prosta kabina i minimalne potrzebne wyposażenie.

Żyliśmy na nim w równie prosty i bezpretensjonalny sposób, żeglując bez pośpiechu i kotwicząc między wyspami. Słońce, plaże, wiatr, i inne miłe aktywności (a mieszkając we dwoje na niewielkim jachcie, możesz sobie wyobrazić, jakie to były aktywności).

I przez te dwa tygodnie czułem się o niebo lepiej niż po wszystkich tych latach budowania firmy i ganiania za materialnymi dowodami, że odnoszę sukcesy.

Pamiętam moment, gdy siedziałem na pokładzie tego prostego dziewięciometrowego jachtu, patrzyłem na wodę i słońce zachodzące nad Zatoką Meksykańską, wtedy nagle do mnie dotarło, że to właśnie jest coś co daje mi prawdziwą wartość. Nie wysiłek, jaki włożyłem w zdobycie czegoś. Nie prestiż, który mi to daje. Tylko to, czy naprawdę sprawia, że żyje mi się lepiej i to każdego dnia.

To diametralnie zmieniło moje podejście, po powrocie wprowadziłem sporą rewolucję, co  doprowadziło mnie do super życia, jakie mam od kilku dziesięcioleci.

Bo zrozumiałem wtedy, że zmarnowałem lata na gonienie za rzeczami, które wydawały mi się wartościowe tylko dlatego, że wymagały wysiłku. A prawdziwa wartość leżała w czymś zupełnie innym – w prostych chwilach, w luzie, w obecności tu i teraz, w bliskiej relacji, w słońcu i wietrze.

CO NAPRAWDĘ MA WARTOŚĆ?

Po latach obserwacji i to zarówno własnego życia, jak i życia setek ludzi, z którymi pracowałem, zauważyłem pewien wzorzec.

Rzeczy, które naprawdę mają wartość, mają jedną wspólną cechę: sprawiają, że Twoje codzienne życie faktycznie jest lepsze. Nie raz na jakiś czas. Nie tylko w momencie, gdy je zdobywasz. Ale na co dzień.

Dobre relacje dają Ci wsparcie każdego dnia. Zdrowie pozwala Ci funkcjonować każdego dnia. Sensowna praca daje Ci poczucie sensu każdego dnia. Umiejętności, których się nauczyłeś, pomagają Ci każdego dnia.

A teraz pomyśl o rzeczach, które wydają się wartościowe, bo wymagały wysiłku – ale nie długoterminowo zmieniają Twojego życia na lepsze.

Dyplom na ścianie, który tak naprawdę nikogo nie obchodzi? Prestiżowe stanowisko, które Cię wypala? Drogi samochód,  który ma „udowodnić”, że dobrze sobie radzisz, a który stracił ok 15% wartości już w momencie, kiedy wyjechałeś nim od dealera? Relacje, które utrzymujesz z poczucia obowiązku, bo „tyle w to włożyłem”?

To wszystko są rzeczy, które kosztowały Cię wysiłek. Ale czy naprawdę dodają jakości Twojemu życiu?

JAK NIE WPAŚĆ W TĘ PUŁAPKĘ?

Warto zadać sobie jedno proste pytanie – zanim włożysz czas, energię i wysiłek w coś nowego:

„Czy to, co chcę osiągnąć, naprawdę sprawi, że moje codzienne życie będzie lepsze?”

Nie pytaj się: „Czy to będzie trudne?”. Nie pytaj się: „Czy inni będą pod wrażeniem?”. Nie pytaj się: „Czy udowodnię coś sobie lub innym?”.

Tylko: „Czy to da mi więcej radości, spokoju, sensu – każdego dnia?”

Bo jeśli odpowiedź brzmi „nie” – to nie ma znaczenia, jak dużo wysiłku w to włożysz. To nie stanie się dla Ciebie naprawdę wartościowe tylko dlatego, że było trudne.

I odwrotnie – jeśli coś naprawdę poprawia jakość Twojego życia, to jest to warte wysiłku. Nawet jeśli inni tego nie docenią. Nawet jeśli nie dostaniesz za to medalu albo wyróżnienia na konferencji.

Czasem dwa tygodnie na prostym jachcie za tysiąc dolarów tygodniowo są warte więcej niż wszystkie luksusowe zdobycze, na które pracujesz latami. Bo to nie o wysiłek chodzi. To o to, czy naprawdę żyjesz.

ZALECENIA DLA CIEBIE

Jeśli czujesz, że gonisz za czymś, bo „powinno” być wartościowe – zatrzymaj się na chwilę.

Zapytaj siebie uczciwie: czy to naprawdę sprawia, że żyje mi się lepiej? Czy po osiągnięciu tego będę szczęśliwszy na co dzień?

Bo życie jest za krótkie, żeby tracić je na rzeczy, które są trudne do zdobycia, ale nie przynoszą Ci nic w zamian.

Warto inwestować wysiłek w to, co naprawdę ma znaczenie. W relacje. W zdrowie. W rozwój. W pracę, która daje sens. W proste chwile, które sprawiają Ci radość – nie dlatego, że wymagały wysiłku, ale dlatego, że faktycznie czynią Twoje życie lepszym.

Może właśnie dziś warto zapytać siebie: co jest moim jachtem na Florydzie? Co jest tym prostym, bezpretensjonalnym, ale prawdziwym CZYMŚ, czym powinienem się zajmować, zamiast gonić za kolejnym dowodem, że odnoszę sukcesy?

Życzę Ci dobrych odpowiedzi. Moje zacząłem znajdywać w wieku około 35 lat i potem już nie oglądałem się za siebie.

Tego też Ci życzę

Alex

PS: Od natychmiast kupując ebooki naszych książek otrzymujesz od razu linki do ściągnięcia ich w formatach PDF i EPUB. Jesli wyjątkowo potrzebujesz MOBI, to też nie jest problem, doślemy jak dotąd. Dziękuje firmie IMKER za udostepnienie tego udoskonalenia i pełną implementację w moim sklepie, w którym możesz kupić wszystkie nasze książki, też jako audiobooki i książki papierowe . 
PPS: Po powrocie do Polski i wspaniałej imprezie urodzinowej, którą potajemnie zorganizowała moja ukochana Karolina najpierw złapałem potężne przeziębienie, a potem bardzo bolesny stan zapalny w stopie, co wyłączyło mnie na 2 tygodnie,  dlatego ciągle jeszcze nie odpowiedziałem indywidualnie na setki życzeń, które dostałem. Proszę jeszcze o odrobinę cierpliwości. Podobnie dopiero teraz zabieram się za przygotowywanie kolejnych filmów na moim kanale YT, na który serdecznie zapraszam.