Cześć
Pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, że bardzo wielu ludzi budzi się rano i jeszcze zanim właściwie otworzy oczy, już sięga po telefon leżący na nocnym stoliku, żeby w ciągu pierwszych trzech minut od przebudzenia dowiedzieć się o dwóch katastrofach, trzech skandalach politycznych i kolejnej fali społecznego oburzenia na coś, o czym wczoraj nie mieli pojęcia, że w ogóle istnieje. W dodatki jest to coś, co dzieje się setki kilometrów od nich, nijak nie wpłynie na jakość ich dnia, ale już zdążyło popsuć im nastrój na kolejne godziny i sprawić, że zamiast zacząć dzień od czegoś konstruktywnego, zaczynają go od dawki negatywnych emocji, które będą im towarzyszyć do wieczora.
Może i Tobie zdarza się taki początek dnia? Może też zauważyłeś, że im więcej „jesteś na bieżąco” ze światem, tym trudniej Ci zostać na bieżąco z własnym życiem? Że im więcej wiesz o cudzych problemach, tym mniej energii zostaje Ci na rozwiązywanie swoich? I może zastanawiasz się czasem, dlaczego ludzie, którzy najchętniej opowiadają o kryzysach i problemach świata, często mają największe trudności z własnymi relacjami i projektami?
W najnowszym filmie opowiadam o tym, jak odciąć się od destrukcyjnego nawyku konsumowania wiadomości i jak przekierować tę energię na rzeczy, które naprawdę mogą poprawić jakość Twojego życia. Nie jako krytyk mediów czy ekspert od technologii, ale jako człowiek, który od kilkudziesięciu lat nie ogląda telewizji, bardzo pobieżnie przegląda portale informacyjne, a mimo to zbudował sobie życie, które go satysfakcjonuje. A dziś dam Ci skrótowy przegląd o co chodzi.
PIERWSZY PROBLEM: Uzależnienie, którego nie dostrzegamy
Sprawdzanie portali stało się dla wielu automatyzmem, tak samo jak sprawdzanie mediów społecznościowych. Budzisz się – sięgasz po telefon. Masz przerwę – wchodzisz na portal. Czekasz na autobus – czytasz najnowsze wiadomości. Przed snem – ostatni rzut oka na to, co się wydarzyło.
A konsekwencje są bardzo konkretne. Po pierwsze, żyjesz w stałym niepokoju, bo większość wiadomości to są złe wiadomości. Media żyją z pokazywania reklam, a uwagę najłatwiej przyciągnąć właśnie strachem i oburzeniem. Po drugie, tracisz zdolność głębokiego myślenia, bo ciągle przeskakujesz z tematu na temat: gospodarka, konflikt, skandal, polityka. Po trzecie, i najgorsze, zabija to Twoją energię do działania, bo kiedy głowa jest pełna problemów, na które nie masz wpływu, nie zostaje miejsca na myślenie o rozwiązaniach problemów, na które wpływ masz.
Pamiętam pewnego małego przedsiębiorcę, który nie mógł się skupić na firmie, bo „świat się wali”. Gdy zapytałem, co konkretnie w jego biznesie się wali przez to, co czyta w internecie – cisza. A okazało się, że trzy godziny dziennie spędza na wiadomościach, a na analizę biznesu zostało mu może godzinę.
DRUGI PROBLEM: Koszt utraconych sposobności, którego nie liczymy
Ludzie marnują swoją uwagę w bardzo konkretny sposób. Zamiast planować poprawę swojej sytuacji finansowej, przejmują się inflacją. Zamiast rozmawiać z partnerem o swoich sprawach, śledzą rozwód celebrytów. Zamiast szukać nowych możliwości w pracy, analizują kolejny kryzys rządowy. Zamiast naprawić relację z dzieckiem, oburzają się na to, co robi jakaś gwiazda. Zamiast zaplanować wakacje, martwią się o konflikt w kraju, o którym wczoraj nie wiedzieli, że istnieje.
To nie jest przypadek. To naturalna konsekwencja tego, gdzie kierują oni swoją uwagę. Nasz mózg ma ograniczoną pojemność – jeśli ktoś wypełnia ją informacjami o rzeczach, na które nie ma wpływu, to automatycznie nie zostanie miejsca na rzeczy, na które wpływ ma.
ROZWIĄZANIE: Konkretny plan na 30 dni
Dlatego, jeśli podobnie jak ja kiedyś, też masz ten problem, to przygotowałem dla Ciebie bardzo praktyczny plan:
- Pierwszy tydzień – całkowite odcięcie od portali informacyjnych. Usuń aplikacje z newsami z telefonu, nie włączaj telewizora, nie wchodź na portale. Obserwuj, co dzieje się z Twoim samopoczuciem, poziomem energii, jakością relacji.
- Pozostałe 23 dni – praktykuj świadome wybieranie tego, czego nie chcesz wiedzieć. W praktyce to , nie klikasz w nagłówki typu „Szokujące odkrycie!”, ufasz, że jeśli coś naprawdę ważnego się wydarzy, dowiesz się naturalnie od ludzi wokół Ciebie.
- Przez cały miesiąc – czas dotychczas marnowany na wiadomości przeznacz na takie rzeczy jak rozmowę z bliską osobą, naukę czegoś przydatnego albo planowanie projektu poprawiającego Twoją sytuację życiową.
PYTANIA DO PRZEMYŚLENIA:
- Ile razy w ostatnim miesiącu informacja z portalu pomogła Ci rozwiązać konkretny problem w Twoim życiu?
- Ile razy wiedza o tym, co powiedział jakiś polityk, poprawiła Twoją relację z partnerem?
- Ile razy znajomość kolejnej afery przydała Ci się w karierze?
Najprawdopodobniej odpowiedź brzmi: zero razy. A teraz pomyśl, ile godzin zmarnowałeś na te informacje – godzin, które mogłeś spędzić na rzeczach naprawdę ważnych dla Twojego życia.
“DIETA” MEDIOWA DZIAŁA
Ja żyję w ten sposób od lat. Nie wiem, kto rządzi w większości krajów, nie śledzę sportu, nie oglądam programów informacyjnych. Ale wiem, co robię jutro, pojutrze i co chciałbym robić za tydzień. Wiem, z kim chcę spędzać czas, nad czym pracować, dokąd jechać na wakacje.
Bo życie nie dzieje się w internecie. I mówię to jako youtuber :-) Prawdziwe życie dzieje się w Twoich relacjach, projektach, codziennych wyborach. Im więcej uwagi poświęcisz tym rzeczom, tym lepsze będzie to życie.
Może czas sprawdzić, jak to jest żyć we własnym życiu zamiast obserwować cudze problemy?
W najnowszym filmie na YouTube który ma premierę 5.09 o 17:00 znajdziesz więcej na ten temat, wraz z konkretnymi technikami radzenia sobie z „objawami odstawienia” i strategiami budowania lepszych relacji. Film „Tak media niszczą Twoje życie – jak to rozpoznać i się bronić (NIEZALEŻNIE OD WIEKU)”, zapraszam :-)
Powodzenia w odzyskiwaniu własnego życia!
NOWA KSIĄŻKA
Książka „Sukces w relacjach biznesowych” jest już w drukarni i czekamy na egzemplarz próbny. Jak będziemy wiedzieli kiedy możemy na 100% liczyć na dostawę nakładu to ogłosimy to. Oczywiście ze specjalnym rabatem dla subskrybentów tego newslettera :-)
Tyle na dziś, pozdrawiam Cię serdecznie
Alex
PS: Jak widać z początku maila, preferuję zwracanie się do siebie po imieniu :-) Proszę, w miarę możliwości mów do mnie po prostu Alex
PPS: Jesteśmy już w Krakowie :-)









Dodaj komentarz