
Cześć
Jeśli masz czterdzieści albo i więcej lat to w tym newsletterze pokażę Ci pięć obszarów, w których Twoje dwadzieścia, trzydzieści czy czterdzieści lat doświadczenia daje Ci w zarabianiu pieniędzy przewagę, której nie ma żaden dwudziestoparolatek. I to prawie wszystko jedno, czy pracujesz na etacie czy na własną rękę. Dowiesz się też, jak tę przewagę rozbudowywać, żeby nie konkurować z młodszymi na ich zasadach, ale wygrywać grając na swoich zasadach na takim boisku, które da Ci przewagę.
A jeśli masz mniej lat niż 40, to też przeczytaj ten newsletter, abyś wiedział co warto zrobić, aby po czterdziestce nie wylądować zawodowo w przysłowiowej czarnej d… i żeby móc maksymalnie wykorzystać swój potencjał już dzisiaj, ucząc się na doświadczeniach starszych kolegów.
Wielu z nas, ludzi w średnim albo tak jak ja, w “nieco” zaawansowanym wieku miewa pewnie myśli typu “Może się zestarzałem. Może moja wiedza już się nie liczy. Może powinienem ustąpić miejsca tym młodym i pełnym energii ludziom?”
To byłby poważny błąd. Piszę to z perspektywy człowieka, który ma prawie siedemdziesiąt lat, który całe życie pracował jako freelancer i przedsiębiorca, i który z własnego doświadczenia wie, że tak wcale nie musi być. Nie ze względu na jakieś pocieszające bzdury w stylu „wiek to tylko liczba”, ale z bardzo konkretnego, praktycznego powodu: Twoje odczucia mogą być spowodowane tym, że prawdopodobnie konkurujesz nie tam, gdzie powinieneś. Próbujesz grać w ich grę, zamiast grać w swoją.
Bo prawda jest prosta: na terytorium tych młodszych ludzi, takich jak technologia, szybkość, najnowsze trendy, łatwo możesz przegrać. Podobnie przegrasz starając się o pracę na etacie w jakimś miejscu, gdzie ta praca w sumie niewiele dokłada się do rezultatu przedsiębiorstwa i gdyby ją zlikwidować, to prawie nikt by tego nie zauważył. I wiesz co? Wcale nie musisz tam wygrywać. To jest ich boisko, daj im tam powalczyć. Ty masz przecież swoje, zbudowane na Twoich przewagach, o których zaraz porozmawiamy. I musisz sobie uświadomić, gdzie ono jest i że jest ono znacznie bardziej wartościowe, niż myślisz. Zobaczmy o jakie przewagi może chodzić.
PIERWSZA PRZEWAGA: ROZPOZNAWANIE WZORCÓW W SKOMPLIKOWANYCH SYTUACJACH
Kiedy młody przedsiębiorca przychodzi do mnie i mówi: „Mam genialny pomysł na biznes, będę robił X”, ja zazwyczaj po pierwszych pięciu minutach rozmowy wiem już, jakie będą jego trzy największe wyzwania, gdzie mu czegoś zabraknie, gdzie się potyka większość ludzi na tej drodze, którą on chce pójść. I wiem nie dlatego, że jestem mądrzejszy. Wiem dlatego, że to wielokrotnie widziałem. Albo u siebie, albo u klientów, albo u znajomych.
Widziałem, jak projekty zaczynają się z wielkim entuzjazmem i po sześciu miesiącach kończą niepowodzeniem, bo na przykład założyciel nie przewidział trzech kluczowych rzeczy, które wydawały mu się nieistotne na starcie, a które doświadczona osoba widzi na pierwszy rzut oka.
Dwudziestoparolatek, nawet najbardziej inteligentny, raczej tego wyczucia nie ma. On może przeczytać książki, obejrzeć filmy, posłuchać podcastów – ale to nie to samo. To jak różnica między teoretyczną wiedzą o prowadzeniu samochodu a faktycznym doświadczeniem dwudziestu lat jeżdżenia po drogach w różnych warunkach atmosferycznych. Teoretyk może Ci powiedzieć, jak powinno się zachować auto na oblodzonej drodze. Praktyk czuje to w rękach, wie instynktownie, kiedy puścić gaz, kiedy nie hamować, kiedy to jeszcze jest bezpieczne, a kiedy już nie.
I ta umiejętność instynktownego rozpoznawania wzorców jest bezcenna w biznesie, w zarządzaniu ludźmi i w negocjacjach. Często słyszę od młodszych klientów, z którymi coś robię: „Skąd to wiedziałeś? Skąd wiedziałeś, że on tak zareaguje, że to się tak potoczy?” A ja nawet nie zawsze potrafię dokładnie wyjaśnić, skąd to wiem. Po prostu wiem. Bo widziałem to tak wiele razy w bardzo różnych kontekstach. Jak masz doświadczenie, to pewnie będzie podobnie.
Jak rozwijać tę umiejętność dalej?
Po pierwsze, prowadź w jakiejś formie dziennik projektowy albo biznesowy. Kiedy projekt się powiedzie, to zapisz dokładnie dlaczego. Kiedy coś pójdzie nie tak, to przeanalizuj co konkretnie było sygnałem ostrzegawczym, który przegapiłeś albo zignorowałeś. Po kilku latach prowadzenia takiego dziennika masz niesamowitą bazę wiedzy, do której możesz wracać. Na rozpoczęcie takiego działania nigdy nie jest za wcześnie, to jest uwaga jeśli jesteś młodszym Czytelnikiem tego newslettera :-)
Po drugie, celowo wystawiaj się na nowe sytuacje, nawet jeśli są poza Twoją bezpośrednią specjalizacją. Każda nowa sytuacja daje Ci nowy wzorzec do rozpoznania. Ja na przykład, kiedy miałem prawie sześćdziesiąt lat, zdecydowałem się na zupełnie nowy projekt. Z zerową wiedzą na ten temat zacząłem prowadzić ten kanał na YouTube, który aktualnie oglądasz. Ta praca nad filmami nauczyła mnie rozpoznawać nowe wzorce, nie tylko jeśli chodzi o wyzwania techniczne, ale też na przykład jak myślą ludzie, którzy dorastali w zupełnie innej rzeczywistości technologicznej i społecznej niż ja.
DRUGA PRZEWAGA: ODCZYTYWANIE PRAWDZIWYCH INTENCJI I BUDOWANIE RELACJI OPARTYCH NA ZAUFANIU
Młodzi ludzie są może dobrzy w szybkim networkingu, choć i to nie zawsze, zwłaszcza jeśli chodzi o całkiem młode generacje, które w swojej masie mają z tym spory problem. Co prawda pójdą oni na konferencję, wymienią się kontaktami z pięćdziesięcioma osobami, dodadzą ich na LinkedIn, wyślą wiadomość. I to jest okej. Ale głębokie, długofalowe relacje biznesowe to przecież coś zupełnie innego.
Ja mam klientów, z którymi pracuję od dziesięciu, piętnastu, a nawet trzydziestu lat. To nie są przypadkowe kontakty z konferencji, bo na konferencje nie chodzę, chyba że jako zaproszony prelegent. To są ludzie, którzy wiedzą, że mogą na mnie polegać, którzy znają moją wartość, którzy wiedzą, że kiedy przychodzą do mnie z problemem, to ja nie wcisnę im szybkiego powierzchownego rozwiązania, tylko powiem prawdę – nawet jeśli ta prawda będzie niewygodna. A potem, jeśli zechcą to ten problem rozwiążę.
I to właśnie jest coś, czego młodsi ludzie często jeszcze nie rozumieją: że prawdziwa wartość w biznesie leży w zaufaniu, a zaufanie buduje się latami, a nie kilkoma postami na Instagramie, czy Linkedin.
Jeśli chodzi o odczytywanie intencji, to kiedy masz trzydzieści, czterdzieści czy pięćdziesiąt lat doświadczenia w pracy z ludźmi, to jeśli jesteś w miarę przytomny, to widzisz rzeczy, których młodsi nie widzą. Widzisz, kiedy ktoś mówi jedno, a myśli drugie. Widzisz, kiedy negocjacje idą dobrze, a kiedy jest to tylko udawanie, że idą dobrze. Widzisz, kto jest solidnym partnerem, a kto będzie próbował Cię wykiwać przy pierwszej okazji. To jest doświadczenie, które jest niezwykle cenne.
Jak to dalej rozwijać?
Po pierwsze, bądź mentorem dla młodszych. Nie tylko z pobudek altruistycznych – choć to też jest piękne, ale też dlatego, że mentoring to najlepszy sposób, żeby zrozumieć, jak myśli młodsze pokolenie. Ja uczę się od moich mentorowanych prawie równie dużo, co oni ode mnie. Pokazują mi, jak wygląda świat z ich perspektywy, jakie mają wyzwania, jak komunikują się, jak podejmują decyzje. To pomaga mi rozwiązywać problemy w ich świecie, tobie też pomoże.
Po drugie, świadomie buduj relacje międzypokoleniowe. Nie zamykaj się tylko w towarzystwie ludzi w swoim wieku. To jest pułapka, w którą wpada wielu dojrzałych profesjonalistów. Jeśli chcesz rozwijać umiejętność wczuwania się w ludzi, musisz wchodzić w interakcje z różnymi ludźmi – różnymi wiekowo, kulturowo, zawodowo. To da CI też dodatkowe perspektywy patrzenia na życie. Ja, będąc koło 40 dzięki kontaktom z ogarniętymi ludźmi starszymi o ok 20 lat uniknąłem bardzo wielu wpadek i porażek, co umożliwiło mi bardzo dobre życie.
TRZECIA PRZEWAGA: ODPORNOŚĆ PSYCHICZNA I SPOKÓJ W NIEPEWNYCH SYTUACJACH
Młodzi ludzie często są przekonani, że mają wszystko pod kontrolą. Mają plan, mają strategię, czasem mają nawet plan awaryjny dla głównego planu. I to jest piękne. Ale życie ma to do siebie, że regularnie rozwala nam te plany. I wtedy okazuje się, kto potrafi się podnieść, a kto się załamuje.
Kiedy masz za sobą czterdzieści, pięćdziesiąt lat życia, to niemal na pewno przeszedłeś już przez kilka poważnych kryzysów. Może straciłeś pracę. Może miałeś projekt, który zakończył się niepowodzeniem. Może przeżyłeś rozwód, chorobę, śmierć bliskiej osoby. I wiesz co? Przeżyłeś. Wstałeś i poszedłeś dalej. I teraz, kiedy przychodzi kolejny kryzys, a w biznesie czy pracy zawsze jakiś przychodzi, to już nie jesteś tak przerażony jak dwudziestoparolatek, któremu po raz pierwszy coś naprawdę nie wychodzi i którego nikt nie przygotował na taki scenariusz. To jest ogromna przewaga, z której wiele osób nie zdaje sobie sprawy.
Ja pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych musiałem wyjechać z Polski jako uchodźca. Zostawiłem wszystko. Zacząłem od zera w Austrii, nie znając dobrze języka, bez pieniędzy, bez kontaktów. To była brutalna lekcja życiowa. Ale nauczyła mnie czegoś podstawowego: że póki jesteśmy w miarę zdrowi, to zawsze można zacząć od nowa. Że kiedy wszystko się wali, to wcale nie jest koniec. To może być po prostu nowy początek.
I ta wiedza, ta głęboka pewność, że „to też przetrwam i poradzę sobie”, to jest coś, czego zazwyczaj nie mają młodzi ludzie, często nadmiernie ochraniani przez rodziców. Oni dopiero muszą to zdobywać, a wielu z nich przy poważniejszych trudnościach ucieka w używki albo po prostu się załamuje. Ty tę odporność już masz. I w biznesie, w zarządzaniu, w prowadzeniu projektów właśnie taka odporność psychiczna jest bezcenna. Kiedy przychodzi kryzys, Ty nie panikujesz. Ty działasz.
Jak świadomie rozbudowywać taką odporność?
Po pierwsze, regularnie wystawiaj się na umiarkowany stres. Nie chodzi o to, żebyś celowo tworzył sobie sytuacje kryzysowe, ale o to, żebyś nie unikał trudnych sytuacji. Kiedy pojawia się projekt, który stanowi dla Ciebie wyzwanie, bierz go dla treningu. Każda taka sytuacja wzmacnia Twoją odporność psychiczną.
Druga metoda to świadoma analiza poprzednich kryzysów. Wróć do najtrudniejszych momentów w Twoim życiu zawodowym i osobistym. I zadaj sobie pytanie: co dokładnie sprawiło, że przez to przeszedłeś i sobie poradziłeś? Jakie zasoby w sobie znalazłeś? Kto Ci pomógł? Ta analiza daje Ci świadomość, że jesteś znacznie silniejszy, niż myślisz.
CZWARTA PRZEWAGA: UMIEJĘTNOŚĆ WIDZENIA DŁUGOFALOWYCH KONSEKWENCJI DECYZJI
Młodzi ludzie często myślą o tu i teraz. Ty w razie potrzeby potrafisz myśleć w znacznie szerszych horyzontach czasowych, bo masz już pewną perspektywę. Widziałeś, jak decyzje podjęte dziesięć, dwadzieścia lat temu zaowocowały – albo i nie zaowocowały. Widziałeś, jak drobne kompromisy etyczne na starcie biznesu prowadzą do ogromnych problemów za pięć, dziesięć lat. Widziałeś, jak relacje budowane latami dają owoce w najmniej spodziewanych momentach.
Ja dzięki takiemu długofalowemu podejściu przez wiele lat pracowałem zarobkowo tylko pięćdziesiąt dni w roku i to wystarczało. Resztę czasu miałem dla siebie, dla podróży, dla cieszenia się życiem. Młodsi ludzie, kiedy im to mówię, patrzą na mnie jak na kosmitę i pytają „Jak to możliwe?” A to jest możliwe właśnie dlatego, że od dawna patrzyłem perspektywicznie i przez lata budowałem relacje, reputację, bazę klientów, którzy do mnie wracają. Od bardzo dawna nie szukam nowych projektów, bo to projekty przychodzą do mnie. I to jest efekt trzydziestu, czterdziestu lat pracy. Zobacz, gdzie mógłbyś zrobić coś podobnego.
Młody człowiek, nawet genialny, nie zbuduje tego w rok, w dwa, w pięć. To wymaga czasu. I mam nadzieję, że Ty już ten czas też już zainwestowałeś, bo to jest Twoją przewagą. Dlatego nie próbuj udawać, że jesteś taki jak oni. Pokaż, że masz coś, czego oni nie mają i na co będą w najlepszym wypadku potrzebować lata, żeby to zdobyć.
Jak rozwijać długofalową perspektywę?
Po pierwsze, celowo myśl w dłuższych horyzontach czasowych niż Ci się wydaje że są naturalne. Kiedy myślisz o projekcie, nie pytaj się tylko „co to da za trzy miesiące”, ale „co z tego może wyniknąć za trzy lata”. Kiedy podejmujesz decyzję biznesową, zastanów się nie tylko nad kwartalnymi wynikami, ale nad tym, jak to wpłynie na Twoją reputację za kilka lat.
Po drugie, znów ucz się od ludzi starszych od siebie. To jest coś, czego po czterdziestce prawie nikt nie robi. Kiedy masz czterdzieści, czy pięćdziesiąt lat, to łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że już wszystko wiesz. A prawda jest taka, że zawsze znajdziesz kogoś, kto jest o dziesięć, dwadzieścia lat dalej na drodze, którą Ty chcesz przejść. Szukaj takich ludzi, nawet jeśli nie ma ich wielu. Pytaj ich o perspektywę. Ja, jak już wspomniałem, dzięki takiemu podejściu uniknąłem wielu błędów i ślepych uliczek w życiu i właśnie wyrobiłem sobie całkiem inne spojrzenie na rzeczywistość.
PIĄTA PRZEWAGA: UMIEJĘTNOŚĆ INTEGROWANIA RÓŻNYCH PERSPEKTYW I ZNAJDOWANIA NIESZABLONOWYCH ROZWIĄZAŃ
Młodzi ludzie, częściowo też przez nasz system szkolnictwa, są często fenomenalni, ale przeważnie tylko w wąskiej specjalizacji. Znają świetnie jedną dziedzinę – marketing internetowy, programowanie, design. Ale biznes, prawdziwe życie zawodowe, to przecież nie jest jeden wąski obszar. To jest splot wielu różnych rzeczy naraz.
Ja w moim życiu zmieniałem zawody kilkakrotnie. Naprawiałem nielegalnie samochody, byłem programistą, byłem konsultantem IT, budowałem jacht, prowadziłem szkolenia z negocjacji, pracowałem jako freelancer dla kilkunastu różnych branż. I każda z tych przygód nauczyła mnie czegoś innego. Każda dała mi inne narzędzia, inne spojrzenie. Nawet jeśli nie miałeś aż tak urozmaiconego życia, to zapewne masz też niezłą kombinację doświadczeń. Zastanów się nad tym, co to mogłoby być.
U mnie, kiedy klient przychodzi do mnie z problemem, nie patrzę na niego tylko przez pryzmat jednej specjalizacji. Widzę ten problem z wielu różnych perspektyw jednocześnie. Potrafię powiązać coś z zarządzania projektami z czymś z psychologii, z czymś z negocjacji, z czymś z technologii, a także rozwiązaniami z zupełnie innej branży. I nagle znajdujemy rozwiązanie, którego nikt wcześniej nie widział, bo wszyscy patrzyli tylko z jednej strony.
To jest coś, czego młodzi jeszcze nie mają, nawet jak są dobrze wykształconymi specjalistami. Oni bardzo często tkwią głęboko w swojej niszy, i to czasem jest wystarczające, ale tylko do czasu, aż trzeba połączyć kropki z kilku różnych obszarów naraz. Wtedy potrzebują kogoś takiego jak Ty. Kogoś, kto widział różne światy i potrafi je ze sobą spleść. Widzisz to? Potrafisz to wykorzystać?
Jak rozwijać tę umiejętność?
Po pierwsze, z rozmysłem ucz się rzeczy, które wydają się nie mieć związku z Twoją główną dziedziną działalności. Ja na przykład w wieku prawie siedemdziesięciu lat zacząłem się uczyć stosowania sztucznej inteligencji i to nie dlatego, że chciałem stać się programistą AI, ale dlatego, że chciałem zrozumieć, jak ta technologia zmienia biznes i relacje. I wiesz co? Jak to robisz regularnie to te nowe perspektywy pozwalają Ci łączyć kropki w sposób, którego nikt inny w Twoim otoczeniu nie widzi.
Po drugie, ćwicz sztukę prostego tłumaczenia skomplikowanych rzeczy. Weź coś, co znasz naprawdę dobrze, i spróbuj wytłumaczyć to nastolatce, swojej babci, przyjacielowi z zupełnie innej branży. Jeśli potrafisz, to znaczy, że naprawdę to rozumiesz. Jeśli nie potrafisz, oznacza to, że siedzi Ci w głowie tylko zestaw fachowych terminów, a nie prawdziwe zrozumienie, a takich “ekspertów” ludzi jest wielu. Jak jesteś tym drugim “przypadkiem”, to lepiej to szybko zmień!
PODSUMOWANIE I PRAKTYCZNE WNIOSKI
Więc kiedy następnym razem poczujesz, że młodsi Cię wyprzedzają technologicznie, zatrzymaj się na moment i przypomnij sobie: oni może wiedzą, jak obsługiwać najnowsze narzędzie, ale Ty, w uproszczeniu, wiesz, kiedy to narzędzie ma sens w ogóle używać. Jakie jakie przedsięwzięcia warto kontynuować, a jakie można odpuścić. I właśnie za tę mądrość zarówno klienci jak i pracodawcy płacą najwięcej.
Dlatego nie musisz wygrywać z nimi w ich grze. Nie musisz być najszybszy w kodowaniu, najlepszy w nowych aplikacjach, najbardziej na czasie w trendach. Musisz być kimś innym, – kimś, kto wie, które bitwy warto toczyć i jak je strategicznie rozegrać. Kimś, kto rozumie ludzi, nie tylko narzędzia. Kimś, kto myśli szeroko, a nie w bardzo wąskim zakresie. Kimś zdolnym do wynajdywania nieszablonowych rozwiązań.
Oczywiście każdy z tych pięciu obszarów wymaga świadomej, regularnej pracy. To nie jest tak, że masz czterdzieści, pięćdziesiąt lat i jesteś przez to automatycznie mądrzejszy. Musisz aktywnie rozwijać te umiejętności: prowadzić dziennik, budować różnorodne relacje, świadomie pracować nad odpornością, myśleć długofalowo, uczyć się rzeczy pozornie niepowiązanych. Ale jeśli to robisz, Twoja przewaga nad innymi będzie rosła z każdym rokiem. Tak, wbrew ogólnemu mniemaniu nie będzie malała z wiekiem, tylko będzie rosła. Zobacz choćby na mnie!
I to jest coś, czego młodzi ludzie nie mogą Ci łatwo zabrać, bez względu na to, jak szybko uczą się najnowszych technologii. Dlatego zapamiętaj:
Twój wiek to nie problem. To może być Twoja największa przewaga. Pytanie tylko, czy umiesz ją wykorzystać. Jeśli jeszcze nie, to we własnym interesie się tego naucz!
Jeśli chcesz usłyszeć więcej tych przemyśleń z dodatkowymi przykładami i wskazówkami, jak każdą z tych przewag dalej rozbudowywać – koniecznie obejrzyj mój najnowszy film na YouTube “Jesteś po czterdziestce? 5 obszarów gdzie wygrasz z młodszymi (NIE TYLKO W PRACY)”, gdzie opowiadam o tym wszystkim znacznie szerzej. Film będzie na moim kanale od piątku 14.11 godz. 17
A jeśli temat budowania autorytetu i wartości w dojrzałym wieku jeśli chodzi o zarabianie pieniędzy jest Ci bliski, to gorąco polecam Ci naszą książkę „Sukces w relacjach biznesowych”, która jest praktycznym podręcznikiem też i tego, jak efektywnie zarabiać pieniądze na życie, wykorzystując dokładnie te przewagi, o których dzisiaj pisałem. Ta wiedza będzie takim turbodoładowaniem tego, co jako dojrzały człowiek, już wiesz o efektywnym zarabianiu pieniędzy na życie.
A jak nie masz czasu na czytanie, to od natychmiast książka jest też dostępna do słuchania jako audiobook, który też możesz kupić na tej stronie. Ponad 8 godzin słuchania nagrania, czytanego przez profesjonalnego lektora.
Specjalnie dla subskrybentów tego newslettera stworzyłem też kod rabatowy AUDIO25, który do 18.11 do 23:59 da Ci 10% rabatu na ten audiobook.
Z innych ciekawostek, nasz nowy Sklep Kliniki Negocjacji jest już praktycznie gotowy. Nie tylko zmieniliśmy wygląd tak, że nie muszę się już z tego powodu wstydzić, ale też od soboty wprowadzamy zmianę w sposobie dostarczania ebooków. Nie będziemy ich jak ostatnio personalizować ręcznie, tylko system natychmiast po otrzymaniu zapłaty wyśle klientowi spersonalizowany PDF ze znakiem wodnym. Jeśli ktoś będzie potrzebował pliku EPUB albo MOBI, to będziemy go generować i wysyłać bezpłatnie na życzenie. To odpowiada życzeniom wielu klientów.
W tym miejscu jeszcze raz dziękuję Krzysztofowi Bartnikowi i jego zespołowi z firmy IMKER za wzorcowe wsparcie nas w tym procesie. Jeśli kiedykolwiek chcesz coś sprzedawać w internecie (książki, ebooki, audiobooki, kursy, przedmioty fizyczne), to naprawdę warto się z nim skontaktować. To nie jest wpis sponsorowany, tylko rekomendacja zachwyconego klienta.
Tyle na dzisiaj. Do zobaczenia w kolejnym newsletterze i powodzenia w budowaniu życia, na które zasługujesz.
Alex
PS: Jeśli znasz kogoś, komu takie informacje mogą się przydać, to poleć mu zapisanie się na ten bezpłatny newsletter. Może wyświadczysz mu przysługę.









Dodaj komentarz