Cześć

Dzisiaj mam dla Ciebie:

  • Omówienie przykładu popełniania bardzo ważnego błędu, który niszczy wiele relacji
  • Rekomendacje 3 nieoczywistych kanałów, które między innymi oglądam

Na początek muszę Ci o czymś opowiedzieć, bo stało się coś, co jest idealną ilustracją jednego z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów w relacjach międzyludzkich.

Kilka tygodni temu zapowiedziałem w newsletterze, że zorganizuję kolejne Spotkanie z Widzami i Czytelnikami w Warszawie. Obiecałem też, że również osoby, które się nie zakwalifikowały poinformuję o tym mailowo. Zapisało się sporo osób, prawie 3 razy tyle niż miałem miejsc i mimo zrobienia dodatkowego spotkania następnego dnia musiałem odmówić wielu z Was. Tak jak obiecałem napisałem o tym, ale niestety nie wszystkim :-( Mea culpa, nie był to żaden przejaw lekceważenia, zobacz poniżej, niemniej bardzo za to przepraszam.

Zobaczmy jak to wyglądało z mojej strony.

W czwartek byłem umówiony z klientem we Wrocławiu a w środę złapała mnie jakaś wirusówka żołądkowa. Jak się mówi “shit happens”, w tym wypadku dosłownie, ale Alex dotrzymuje słowa, nafaszerowałem się stoperanem i pojechałem. Po drodze dokończyłem zapraszać ludzi na spotkanie w Warszawie i zacząłem odpisywać tym, którym musiałem odmówić. Ale tego nie dokończyłem. W czwartek mieliśmy bardzo produktywny dzień, mimo mojego dalszego kiepskiego samopoczucia. Odwołanie spotkania w Warszawie nie wchodziło w rachubę, więc prosto stamtąd w piątek pojechaliśmy do stolicy. Zanim w ogóle zdążyłem dojść do siebie, przyszło jeszcze potężne przeziębienie. Nie było to nic dramatycznego, ale na tyle wybiło mnie z rytmu, że włączając mój “tryb awaryjny”, nie mogąc dobrze spać po nocach. Jeśli chodzi o mailową odpowiedź do wszystkich, którzy się nie zakwalifikowali, to została z tyłu głowy jako „zrobię to, jak tylko poczuję się lepiej”. Tylko że „lepiej” nie przyszło wystarczająco szybko.

Spotkania się odbyły. Były fantastyczne. Nie tylko te z Widzami, ale też inne, bardziej kameralne. Ale kilka osób, które nie dostały ode mnie wiadomości, wyciągnęło własne wnioski i o tym chcę chwilę porozmawiać.

Jedna z Pań w komentarzu na FB napisała: „Przykro, tylko, że nie poinformowaliście (tak jak obiecaliście mailem), kogo odrzucacie a kogo nie. Szczerze, liczyłam na wiadomość mailową z czystego szacunku, ponieważ napisałam z zapytaniem i niestety nie doczekałam się odpowiedzi.”

Inna napisała coś, co naprawdę mnie zamurowało: „Ja też tak miałam, ale wydaje mi się, że zostałam odrzucona, bo nie jestem zbyt ciekawą osobą. Prawda jest taka, że łatwo się mówi, żeby otaczać się ciekawymi ludźmi, próbować dotrzeć do takich co można się czegoś nauczyć, ale jak przyjdzie co do czego to tacy ludzie cię nie wybiorą, bo twoja wartość obiektywna jest zerowa. Wiadomo, że bogaci i wykształceni jednoczą się z takimi samymi. Zdziwiłabym się, gdyby do takiego grona dołączyła sprzątaczka, czy sprzedawczyni albo hydraulik. Ale przecież podobno ograniczenia są tylko w naszej głowie.”

I teraz zatrzymaj się na moment.

Bo to jest właśnie ta chwila, w której brak jednej informacji (dlaczego nie dostałaś maila) został zastąpiony całą narracją o tym, jak działa świat, kim jestem ja, i jaka jest wartość tej osoby.

Wszystko to – na podstawie jednego brakującego maila.

Rozumiem frustrację. Naprawdę rozumiem. I przykro mi, że niektórzy nie dostali odpowiedzi. Gdy ktoś obiecuje coś i nie dotrzymuje słowa, to nieładnie, nawet jeśli chodzi o coś, co jest robione za darmo. Ale zobacz, co się tutaj stało: zamiast zapytać „co się stało?”, zamiast pomyśleć „może jest jakiś powód, którego nie znam”, ta osoba w kilka sekund zbudowała całą teorię na temat mojej rzekomej pogardy dla ludzi „niższej wartości”, mojego elitaryzmu, i swojej rzekomej bezwartościowości.

I to nie jest tylko jej problem. To jest dość powszechny ludzki problem.

Ktoś nas pozornie ignoruje, to od razu .
Szef nas pomija przy projekcie, to .
Partner się nie odzywa przez kilka godzin, to Coś się stało, na pewno jest zły”.

I jak jest w wielu przypadkach? Kompletnie się mylimy.

Bo szef być może pomyślał, że mamy już za dużo na głowie i chciał nas oszczędzić. Partner być może zostawił telefon w pracy i dopiero wieczorem zauważył. A ja? Byłem chory, wyczerpany, i próbowałem zrobić to, co najważniejsze – jednak przeprowadzić te cholernie dobre spotkania, które obiecałem. I przeprowadziłem!

Ale moim stanie nikt o tym nie wiedział. A ja po powrocie do Krakowa wyłożyłem się totalnie i dopiero dziś stanąłem naprawdę na nogi. Brak zapowiedzianego filmu w piątek, to też rezultat tego stanu.

Wracając do sedna sprawy, teraz przychodzi kluczowe pytanie: co tracisz, gdy w podobnych sytuacjach wyciągasz wnioski zbyt szybko? Tracisz co najmniej trzy rzeczy:

1. Tracisz możliwość poznania prawdy

Gdy decydujesz, że już wiesz, dlaczego coś się stało, przestajesz zadawać pytania. A bez pytań nie ma zrozumienia. Jest tylko Twoja wersja, która  w większości przypadków jest daleka od rzeczywistości.

Co by się stało, gdyby ta osoba napisała mi prosto: „Alex, nie dostałam odpowiedzi. Co się stało?”

Dostałaby wyjaśnienie. Być może nawet zaproszenie na kolejne spotkanie. Ale zamiast tego wybrała gotową historię i zamknęła sobie drogę do jakiejkolwiek dalszej realnej interakcji.

2. Tracisz relacje, które mogłyby się rozwinąć

Jeśli zakładasz z góry, że ktoś Cię lekceważy, że jesteś „za mało ciekawa” albo „za mało wartościowa” – działa to jak samospełniająca się przepowiednia. Wycofujesz się. Zamykasz się i w ten sposób faktycznie odbierasz sobie szansę na kontakt z ludźmi, którzy mogliby Ci coś dać.

Nie dlatego, że oni Cię odrzucili. Ale dlatego, że Ty sama podjęłaś decyzję za nich.

3. Tracisz swoją energię i pewność siebie

Zobacz, co robi z Tobą takie myślenie: zamiast myśleć „ciekawe, co się stało?”, myślisz „jestem nic niewarta”. Zamiast „może to była pomyłka”, myślisz „bogaci ludzie tacy jak on nigdy nie wybiorą kogoś takiego jak ja”.

I nagle nie jesteś już osobą, która nie dostała maila. Jesteś osobą, która właśnie udowodniła sobie samej, że jest gorsza od innych.

A przecież to nieprawda.I to bardzo kosztowna nieprawda! Znasz biblijne powiedzenie”stanie się według wiary twojej”?

Co możesz z tym zrobić?

Zacznijmy od tego, że sam cierpiałem kiedyś na taką przypadłość, jak zbyt szybkie wyciąganie wniosków tego rodzaju. Życie, ale też rozmowy o prawie z Karoliną, moją żoną -adwokatem, nauczyły mnie na szczęście czegoś lepszego. 

Pierwsze zalecenie: Zanim wyciągniesz wniosek z czyjegoś zachowania, to zatrzymaj się i zapytaj.

To brzmi banalnie, ale większość ludzi tego nie robi. Większość ludzi woli mieć swoją interpretację, nawet jeśli jest bolesna, niż przyznać, że czegoś nie wiedzą. A wielu po prostu nie potrafi zapytać i to nawet w ojczystym języku. Jak się tego łatwo i skutecznie nauczyć opisałem w “Sukces w relacjach międzyludzkich”, to tak na marginesie.

Prawda jest taka, że zazwyczaj życie jest zbyt skomplikowane, żeby wyciągać wnioski na podstawie jednej sytuacji. Ludzie chorują. Zapominają. Mają swoje problemy. Czasami po prostu nie dają rady.

I to często nie ma nic wspólnego z Twoją wartością.

W moim przypadku: nie pominąłem nie odpisując nikogo dlatego, że był „nieco niższy” czy „mniej ciekawy”. Pominąłem ludzi, bo byłem chory i nie dałem rady odpisać wszystkim. Mam sporo zaległości korespondencji z całego tygodnia, nie tylko związanej w Wami. Gdybym czuł się lepiej – odpisałbym. Gdybym miał więcej czasu z klarownym umysłem  – też.

Ale nie miałem. I to wszystko.

Więc jeśli kiedykolwiek poczujesz, że ktoś Cię zignorował, pominął, odrzucił, zanim zbudujesz sobie w głowie całą historię o tym, jak mało jesteś wart i jak niesprawiedliwy jest świat – po prostu zapytaj.

„Co się stało?”
 „Czy wszystko w porządku?”
 „Może coś przeoczyłeś?”

Bo często okaże się, że historia, którą sobie wymyśliłeś, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

I oszczędzisz sobie mnóstwo bólu, frustracji, i straconych relacji.

Dziś nie zapraszam Cię na najnowszy film, bo nie byłem w tym tygodniu w stanie takiego nagrać, ale zamiast tego polecę Ci kilka nieoczywistych kanałów, które między innymi śledzę, bo znacząco wzbogacają moje zrozumienie świata. Na spotkaniu uczestnicy prosili o to, jak się spodoba, to mogę kontynuować w przyszłości. Oto moje rekomendacje na dziś:

Peter Zaihan, ekspert od geopolityki. Napisał kilka ciekawych książek, z których 2 przeczytałem z zainteresowaniem. Na jego kanale publikuje regularnie omówienia ciekawszych wydarzeń ze świata, miał też wartościową serię filmów o metodach które stosuje Rosja, aby wywrzeć od środka wpływ na różne państwa, wliczając w to USA za prezydentury Trumpa. To jest gość, który zdecydowanie wie o czym mówi, jeśli miałbyś oglądać tylko jeden kanał o geopolityce, to właśnie ten.

Elvira Bary, mieszkająca w USA Rosjanka, która na swoim kanale znakomicie opisuje po angielsku różne aspekty historii, mentalności i aktualnej rzeczywistości Rosji.  Za komuny mieliśmy nieco podobnie, choć nie tak ekstremalnie, warto się z tym zapoznać, aby uświadomić sobie z jakim niebezpieczeństwem mamy do czynienia i jak niektórzy próbowali wprowadzić tutaj podobne porządki.

Jacek Prusak, niezwykły jezuita i psychoterapeuta, który wygłasza fenomenalne kazania, wartościowe nie tylko dla katolików. Zawsze na popołudniowej mszy w małym kościele niedaleko rynku w Krakowie wypowiadał się bardzo otwarcie nie owijając w bawełnę  i chyba z tego powodu został “zesłany” do odprawiania mszy o 7:30 w Bazylice. Ale na szczęście zadziałał tu znany Efekt Barbary Streisand, bo tam jest transmisja na żywo :-)  Ktoś regularnie ściąga z niej jego kazania i umieszcza na YouTube, teraz zamiast kilkudziesięciu ludzi w kościele słucha ich 6-8 tysięcy :-) Jak chcesz się dowiedzieć, “co powstrzymało św. Franciszka z Asyżu od pójścia do burdelu” (cytat z homilii) to obejrzyj nagranie 1.11.25 

Tyle na dziś, pozdrawiam Cię wracając zdecydowanie do pełni sił

 Alex

PS: Zaległości w korespondencji postaram się nadrobić w ciągu przyszłego tygodnia