Cześć,
Dziś przeczytasz o:
- Strachu powstrzymującym nas (niepotrzebnie) przed realizacją marzeń
- Mojej osobistej historii związanej z tym strachem
- Nowej książce “Sukces w relacjach biznesowych”
- Akcji “Książka na lato”
Zapewne i Ty, jak wielu ludzi, masz swoje marzenia. Marzenia, których często nie realizujesz z obawy lub niepewności, że może się to nie udać.Może to być pomysł na własny biznes, który od miesięcy krąży Ci po głowie, ale nie możesz się zdecydować na pierwszy krok. Może zmiana zawodu, o której myślisz od lat, ale powstrzymuje Cię lęk przed tym, co powiedzą inni. A może jakaś osobista zmiana – przeprowadzka, nowa relacja, powrót do nauki – którą odkładasz „na lepsze czasy”. I za każdym razem, gdy zbierasz się na odwagę, w głowie pojawiają się te same: „A co jeśli się nie uda? A jeśli stracę czas i pieniądze? A jeśli ludzie będą się śmiali z mojej porażki?”
I nagle Twój zapał mija, marzenie znów ląduje w szufladzie „na kiedyś”, a Ty wracasz do bezpiecznej, ale niekoniecznie satysfakcjonującej rutyny. Brzmi znajomo? Jeśli tak, to nie jesteś odosobniony. Strach przed porażką to być może najbardziej powszechny zabójca marzeń w naszych czasach.
Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z podstawowej prawdy: strach przed porażką, podobnie jak przekładanie wizyty u stomatologa, raczej nie chroni Cię przed bólem, wręcz przeciwnie, gwarantuje Ci go, tylko później i w znacznie większej dawce. Bo najgłębszy, najbardziej trwały ból, to nie jest ból jak coś nie wyjdzie. To jest ból żalu i świadomości, że nie spróbowałeś, kiedy była sposobność. Że pozwoliłeś, żeby strach podejmował za Ciebie decyzje. Naprawdę chcesz za dziesięć, dwadzieścia lat zastanawiać się „co by było, gdybym odważył się zrobić to czy tamto…”?
Na naszych spotkaniach z Widzami regularnie słyszymy podobne historie. Pamiętam rozmowę z kobietą, która miała 45 lat i od dziesięciu lat marzyła o własnej działalności. Przez cały ten czas powtarzała sobie te same: „A jeśli nikt nie będzie zainteresowany tym, co oferuję? A jeśli stracę oszczędności? A jeśli ludzie będą się śmiali, że w moim wieku zaczynam coś nowego?” Okazało się, że przez dziesięć lat nie zrobiła absolutnie nic ze swoim marzeniem. Gdy zapytałem ją, co jest gorsze – ryzyko, że spróbuje i zakończy się to niepowodzeniem, czy pewność, że za kolejne dziesięć lat będzie miała te same żale, zamilkła na długą chwilę. Może dopiero wtedy dotarło do niej to, co jak mam nadzieję, będzie dla Ciebie oczywiste najpóźniej po przeczytaniu tego maila.
To jest kwestia zrozumienia sytuacji. Kiedy coś próbujesz i kończy się to niepowodzeniem, to tracisz może trochę pieniędzy, trochę czasu, usłyszysz kilka głupich komentarzy. To wszystko przemija. Ale kiedy nie próbujesz w ogóle, tracisz sposobność – często unikalną sposobność, której już może się nie powtórzyć.
Problem leży w tym, jak jesteśmy skonstruowani. Twój mózg został zaprogramowany przez ewolucję do unikania zagrożeń. Dzięki temu nasz gatunek przetrwał tysiące lat naprawdę trudnych czasów. Ale w dzisiejszym świecie ten sam mechanizm często działa przeciwko nam. Bo mózg na szybko nie rozróżnia między rzeczywistym zagrożeniem dla życia jakim było kiedyś spotkanie z niedźwiedziem, a w sumie wirtualnym zagrożeniem, jakim jest możliwość porażki biznesowej. Dla Twojego systemu nerwowego próba założenia firmy może wywoływać taką samą falę strachu, jakby Twoje życie było w niebezpieczeństwie. Ale czy naprawdę jest? Czy porażka w realizacji marzenia może Cię zabić? Zazwyczaj, o ile nie robisz jakiś naprawdę ekstremalnych rzeczy, to nie. Najwyżej nauczy Cię ona czegoś o sobie, o rynku, o życiu. A Ty wstaniesz następnego dnia i będziesz gotów do dalszych działań.
Mam dla Ciebie teraz plan działania, który zmieni Twoje podejście do niepowodzeń:
- Krok 1: Zmień język swojego myślenia. Zamiast „zrobiłem błąd” mów „przeprowadziłem eksperyment”. Zamiast „przegrałem” mów „zebrałem informacje”. To nie jest prosta gra słowami – to jest dość podstawowa zmiana sposobu interpretowania rzeczywistości, która to interpretacja określa Twoje emocje i działania.
- Krok 2: Dokumentuj swoje blokady. Przez najbliższy tydzień zapisuj wszystkie sytuacje, w których powstrzymuje Cię strach przed porażką a nawet zwykłą nieprzyjemnością. Może to być dzwonienie do klienta, wyrażenie opinii na spotkaniu, zaproponowanie wspólnego projektu. Ale też może to być rezygnacja z wystartowania czegoś poważniejszego. Nie oceniaj tych sytuacji, tylko dokumentuj je na bieżąco.
- Krok 3: Zadaj sobie potem, w domu właściwe pytania. Przy każdej takiej zapisanej sytuacji zadaj sobie dwa Co konkretnie może się stać najgorszego?” i „Co się stanie, jeśli w ogóle tego nie zrobię?” Zapisz odpowiedzi, szczerze i bez dramatyzowania. Porównaj te listy – w większości przypadków zobaczysz, że konsekwencje braku działania są gorsze niż ewentualnej porażki.
- Krok 4: Napisz scenariusz najgorszego przypadku jakiegoś przedsięwzięcia czy działania, którego się obawiasz. Co konkretnie może się stać? Stracisz kilka tysięcy złotych? Wrócisz do poprzedniej pracy? Usłyszysz „nie” od klienta? W 99% przypadków okaże się, że nawet najgorszy scenariusz to jest raczej przejściowa niedogodność, a nie koniec świata.
- Krok 5: Buduj odporność na potknięcia małymi eksperymentami. Wybierz jedną z najmniej ryzykownych sytuacji z Twojej listy i po prostu to zrób. Przy przedsięwzięciach zacznij na małą skalę i jesli to mozliwe to pro bono. Niezależnie od rezultatu, skup się na tym, czego się przy tym nauczyłeś na przyszłość.
- Krok 6: Rozpoznaj rodzaje strachu i ignoruj taki, który nieracjonalnie Cię paraliżuje. Strach przed skokiem na bungee albo wysoką wspinaczką ma sens, bo możesz fizycznie zrobić sobie poważną krzywdę. Ale strach przed założeniem bloga, zmianą pracy, nawiązaniem znajomości? To jest właśnie ten archaiczny program próbujący zatrzymać Cię w strefie komfortu. Do tego, jak wspomniał kiedyś jeden z moich Widzów, jest to “komfort w czarnej d…”.
- Krok 7: Traktuj porażki jak inwestycję i buduj stopniowo Twoje doświadczenie. Każda próba, która kończy się niepowodzeniem, to jest taki płatny kurs praktyczny. Często lepszy niż najlepsze oficjalne szkolenia czy książki. Powtarzaj ten proces, stopniowo wybierając działania wymagające więcej odwagi. Za każdym razem, gdy „przeżyjesz” małą porażkę i zobaczysz, że nic strasznego się nie stało, budujesz w ten sposób swoją odporność na przyszłe wyzwania. Ja robiłem kiedyś dokładnie tak samo :-)
Mam dla Ciebie jeszcze małą osobistą historię odwagi w działaniu.
Przez sporą część życia byłem bardzo ostrożny – na emigracji byłem zdany tylko na siebie, bez sieci bezpieczeństwa. Ta ostrożność była dobrą cechą, ale czasem także słabością, która powstrzymywała mnie przed przełomowymi decyzjami. Poluzowałem ją biznesowo kiedy zbudowałem sobie poduszkę bezpieczeństwa, ale ciągle pamiętałem, że mogę zachorować i to ograniczało zakres działań, które podejmowałem. Dopiero gdy poznałem Karolinę, to jeszcze dalej zmieniłem moje podejście do ryzyka. Zbudowaliśmy razem związek działający jak dwusilnikowy samolot pasażerski – jeśli jeden silnik zawiedzie, samolot bez problemu może lecieć tylko na drugim. To dało zarówno mi jak i Karolinie znacznie więcej luzu w podejmowaniu decyzji, nie tracąc przy tym odpowiedzialnego podejścia do życia. Pisze o tym, bo większość ludzi nie docenia znaczenia posiadania odpowiedniego PARTNERA życiowego dla elastyczności działań i korzystania z życia. Bez zbędnego ryzyka.
PYTANIE NA KONIEC
Jeśli masz marzenie, które odkładasz z powodu strachu przed porażką, zadaj sobie dziś jedno pytanie: czy za dziesięć lat wolisz żałować, że spróbowałeś i zakończyło się niepowodzeniem, czy żałować, że nigdy nie spróbowałeś?
Prawda jest taka, że jeśli mówimy o jakiejś istotnej sprawie, to jeden z tych żalów będziesz mieć na pewno. Pytanie brzmi: który wybierzesz? Pamiętaj: Twoja strefa komfortu to może piękne miejsce, ale nie rośnie tam to, czego naprawdę pragniesz. Wszystko, czego chcesz, być może czeka po drugiej stronie Twojego strachu.Więcej o tym, jak odważnie, ale bezpiecznie próbować nowych rzeczy, znajdziesz w moim najnowszym filmie na kanale YouTube. A jeśli chcesz mieć taki “dwusilnikowy samolot” w życiu, to przestudiuj nasz zestaw Relacje 2.0, który jako Subskrybent tego newslettera kupisz z dodatkowym rabatem w naszym sklepie.
NOWA KSIĄŻKA
Z innych ciekawostek, w środę skończyliśmy redakcję naszej nowej książki “Sukces w relacjach biznesowych”. Trochę trwało, ale znów powstał bardzo praktyczny podręcznik nie tylko dla przedsiębiorców i freelancerów, którzy nie chcą być niewolnikami swoich biznesów, ale też dla ludzi, którzy albo z wyboru, albo zmuszeni przez rozpowszechnione zastosowania AI nie będę dalej pracować na etacie. A takich w ciągu najbliższych 2-4 lat będzie coraz więcej. Może za tydzień będzie gotowa strona tej książki, to podam Ci w następnym mailu. Zastanawiałem się, czy przed premierą (koniec września, początek października) zbierać jak dotąd namiary zainteresowanych, czy też zrobić od razu przedsprzedaż, czego dotąd nie robiłem. Chodzi nie tyle o zebranie kasy, bo jak zwykle sam to finansuję z moich zasobów, tylko o dodatkowe bóle logistyczne przy tworzeniu osobnej jednorazowej listy mailingowej itp. Wymyśliliśmy, że kupujący w przedsprzedaży otrzymają książkę z naszymi autografami i bez kosztów wysyłki, czy to będzie atrakcyjne?
Więcej na ten temat za tydzień :-)
Akcja KSIĄŻKA NA LATO (wyłącznie dla subskrybentów newslettera)
W ramach podziękowania za zaufanie nie tylko dopasowuję zawartość newslettera do Waszych konkretnych potrzeb i zainteresowań i spróbuję to samo zrobić z filmami (bo większość z Was ogląda mnie na YT), ale też do końca lata wprowadzę specjalny kody rabatowe na książki i zestawy, które kupicie w naszym sklepie https://sklep.klinikanegocjacji.pl/ Każdy kod będzie publikowany w newsletterze i ważny przez 8 dni dając 10% rabatu na wszystko, co kupicie w sklepie. Będę go zmieniał co tydzień, aby zapobiec temu, że gdzieś wycieknie w internecie i ze specjalnego prezentu dla Was zrobi się ogólny dyskont do końca lata. Od tej chwili kod, który trzeba wpisać przy płaceniu to MZDR25
Będzie on działał do 29.08 23:59 i da Ci 10% rabatu, też na wszystkie korzystne cenowo zestawy. Wykorzystaj tę okazję :-)
Spotkania na żywo
Jak pewnie już wiesz, spędzamy z Karolina (przynajmniej w planach) całe lato w Międzyzdrojach ciesząc się życiem, tworząc i pracując też zawodowo :-)
- Jeśli wybierasz się na Pomorze Zachodnie i masz ciekawy temat do rozmowy, to napisz, może spotkamy się na kawie i porozmawiamy na jakieś ciekawe tematy życiowe. Mieliśmy już tu ciekawe rozmowy i parę innych ludzi się już zapowiedziało.
- Nawet tutaj, średnio 1-2 osoby dziennie rozpoznają mnie na ulicy, jeśli tez mnie zobaczysz, to śmiało podejdź przybić piątkę :-)
Tyle na dziś, pozdrawiam Cię serdecznie
Alex
PS: Jak widać z początku maila, preferuję zwracanie się do siebie po imieniu :-) Proszę, w miarę możliwości mów do mnie po prostu Alex
PPS: Książka „Sukces w relacjach biznesowych” jest już w redakcji. Jak dobrze pójdzie, to pod koniec września powinna być dostępna.









Dodaj komentarz