Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Rozwój osobisty i kariera

„Lifestyle coacha” – czy trzeba być coachem?

W jednym z komentarzy pod poprzednią dyskusją Czytelnik Jot napisał:

„A mnie od dłuższego czasu zastanawia nie jak zostać coachem ale jak nie będąc coachem mieć taki sam “lifestyle”. Dla mnie sprowadzałoby się do – interesującej pracy, dobrej stawki godzinowej pozwalającej na pisanie bloga z wysp kanaryjskich, gipsy time itp. „

Muszę przyznać, że uśmiechnąłem się czytając ten komentarz :-) Myślę, że wielu, szczególnie młodszych Czytelników rozważa karierę coacha właśnie z podobnych powodów, więc może przyjrzyjmy się tym czynnikom po kolei.

  • interesująca praca – to jest praca która interesuje Ciebie!! Nie to co robi Alex, co otoczenie uważa za cool, rodzina za spełniające jej ambicje a mass media za przyszłościowe. Tobie musi się podobać, a jesteś unikalną osobą we Wszechświecie!! Tutaj musisz się wysilić i sam poeksperymentować, najlepiej nie „uwalając sie” w jakikolwiek sposób. Do tego pamiętaj, że z interesująca pracą jest podobnie jak z interesującą partnerką/partnerem. Jeżeli będziesz dłużej robił bardzo podobne rzeczy, to wszystko Ci się z czasem znudzi. To jest naturalny proces i nie ma co utrudniać go poprzez niepotrzebne zobowiązania.
    Praca coacha jest tutaj korzystna, bo każdy przypadek jest inny, ale tak jest w bardzo wielu dziedzinach od pewnych zadań w IT począwszy, a np. stomatologii skończywszy (ostatnio miałem ciekawą rozmowę na ten temat)
  • dobra stawka godzinowa – rzeczywiście ułatwia wiele rzeczy. Przede wszystkim, mając dobrą stawkę godzinową nie musisz pracować dużo, co zapobiega częściowo temu wspomnianemu wyżej znudzeniu a poza tym daje czas na inne poszukiwania i delektowanie się życiem. Zastanówmy się tylko, co to jest „dobra stawka godzinowa”?
    Niekoniecznie jest to określona w złotówkach bezwzględna kwota pieniędzy, lecz taka kwota, która w zamian za pracę w jakimś rozsądnym wymiarze czasowym pozwala nam na zaspokajanie naszych istotnych potrzeb. Świadomie podkreśliłem słowo „naszych”, bo większość ludzi zaspokaja potrzeby sztucznie wygenerowane im przez wpływ i manipulację innych, a zaniedbuje tak kluczowe dla szczęścia, jak np. potrzeba bycia kreatywnym, dobrej rozmowy czy dobrego seksu. I tutaj jest przysłowiowy pies pogrzebany, wielu z Was, którzy nie zdążyli jeszcze wpakować się w kredyty, mieszkania i dzieci mogłoby bardzo szybko zacząć „coachingowy” lifestyle, przynajmniej jeśli chodzi o podobny do mojego :-) Bo moje życie jest w gruncie rzeczy proste (w sensie rezygnacji z niepotrzebnej kompleksowości) i kosztuje tylko niewielki ułamek tego, co zarabiam. Czy wiecie, że są miesiące, kiedy wydaję więcej pieniędzy na różne działania pro bono niż na siebie? Nie odczuwając przy tym w ogóle jakiegokolwiek niedostatku!
  • „pisanie bloga z Wysp Kanaryjskich” – składa się z dwóch składników. Po pierwsze trzeba pisać blog, a więc robić coś za darmo dla innych, często nieznanych sobie osób. Większość ludzi tego nie robi, a być może jest to ważny czynnik (postawa) umożliwiający ten drugi człon „..z Wysp Kanaryjskich” :-)
    Jeśli chodzi o Kanary, to większość ludzi ma całkiem fałszywe wyobrażenia ile to kosztuje, zwłaszcza w zimie, kiedy ja tam bywam. Nawet nie oszczędzając specjalnie, a używając tylko zdrowego rozsądku i może odrobinę obcego języka mam tam koszty życia porównywalne do tych w Warszawie, hotelik za bardzo specjalna cenę (obiecałem nie przyznawać jaką), tylko normalne liniowe loty trochę podrożały (z WAW ok. 1300 zł w obie strony). Można znacznie taniej i wcale nie gorzej, czego dowodem jest post gościnny młodych Kolegów . Jak widać do tego wcale nie trzeba być coachem,
  • Gypsy Time – tak nazywam okres, kiedy biegając w szortach, koszulce i sandałkach/butach żeglarskich zadowolony z zycia żyję na bardzo dużym luzie. Do tego też nie trzeba być coachem, ani posiadać dużych pieniędzy, bo wyposażenie (kilka koszulek, szortów i sandały) jest tanie, podstawowa żywność w Polsce ciągle jest niedroga, a to co najważniejsze (postawa myślowa) nie kosztuje żadnych pieniędzy. Ja na przykład mam teraz tak śmieszne koszty życia, że aż wstyd się przyznać :-) Aha, Gypsy Time można w lecie praktykować w dowolnym miejscu w Polsce, bo to sprawa podejścia, a nie geografii.
  • Itp. – tutaj muszę zgadywać, co Kolega „Jot” miał na myśli:-) Jeśli miał na myśli ciekawe towarzystwo i sporo dobrego seksu, to rzeczywiście zawód coacha nieco to ułatwia, bo masz ogromne doświadczenie w kontaktach i komunikacji z bardzo wieloma różnymi ludźmi. W ten sposób łatwiej i szybciej selekcjonujesz odpowiednie osoby. Nie jest to jednak warunek konieczny, bo praktycznie każdy człowiek może być (zacząć być) osobą otwartą na innych, a po zdobyciu minimum doświadczenia i wykorzystaniu internetu poznasz więcej interesujących Cie osób, niż będziesz miał czasu nimi się zająć. Jak się za to zabrać możecie przeczytać na blogu, zacząłem też pisanie książki na ten temat.

Tyle odpowiedzi dla Jot.

Na zakończenie jeszcze jedna uwaga dla młodych Czytelników:

Bądźcie wdzięczni Waszym Rodzicom za to, że dali Wam życie i wychowali najlepiej jak mogli. To na pewno kosztowało większość z nich sporo wyrzeczeń i trzeba to docenić. Bądźcie jednak ostrożni w powielaniu ich zasad i podejścia do życia, bo w międzyczasie mamy już zupełnie inne czasy, czego chyba nikomu z Was nie muszę tłumaczyć. Tak samo bądźcie ostrożni w powielaniu osób nawet tylko o 10 lat starszych od Was, bo tak samo startowali oni w innych czasach niż Wy.

No chyba, że ktoś chce przyjąć drogę życiową jak np. opisana tutaj albo tutaj czego zdecydowanie nie polecam. Źle wpływa na poczucie własnej wartości – potem trzeba kupować drogie domy, biżuterię, samochody itp. aby sobie to (dość bezskutecznie) podreperować.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Komentarze (22) →
Alex W. Barszczewski, 2012-07-26
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

22 latek chce zostać coachem

Ostatnio przezywam zalew podobnych do siebie maili, w których młodzi Czytelnicy, zainteresowani coachingiem proszą mnie o rade jak wejść do tego zawodu.

Jestem dość zajęty innymi projektami, więc nie bardzo mam czas odpisywać, tym bardziej, że często przy czytaniu opadają mi ręce :-)

Dziś też dostałem taką wiadomość, tym razem z numerem telefonu nadawcy. Dzięki temu mogłem od razu porozmawiać z Kolegą, a po przedstawieniu mu mojego punktu widzenia zgodził się on na opublikowanie swojego listu po usunięciu paru identyfikujących go szczegółów. Tak więc dla dzielnych Czytelników mój pogląd na ten temat.

Najpierw sam list:

„Witaj Alex!

Kwestia którą chciałem z Tobą skonsultować dotyczy wytyczenia ścieżki mojej dalszej edukacji. Mam 22 lata i właśnie zaczynam studia magisterskie na pedagogice ze specjalizacją coaching kariery. Jestem pewien, że chcę w przyszłości pracować z ludźmi i pomagać im, jednak nie potrafię podjąć ostatecznej decyzji, w jakim nurcie chciałbym z przyszłymi klientami pracować.

Z jednej strony sporo osób powtarza mi, że coaching jest świetnym pomysłem, że ten sposób pracy z ludźmi rozwija się i to bardzo dobry pomysł, z drugiej natomiast mnie bardzo fascynuje psychoterapia, szczególnie w ujęciu psychodynamicznym. Jest to jednak ścieżka edukacji bardzo czasochłonna i kosztowna. Szkołę psychoterapii można zacząć dopiero po uzyskaniu tytułu magistra, a trwa ona aż 4 lata. Jeżeli zostałbym natomiast przy coachingu skończyłbym roczne studia podyplomowe, w jakieś dobrej prywatnej uczelni, z tej właśnie dziedziny, które trwają tylko rok czasu. Odnoszę również wrażenie, że współcześnie znacznie więcej osób zainteresowanych jest coachingiem niż terapią.

Czasami pojawia mi się również myśl czy nie lepiej byłoby uczestniczyć po prostu w prywatnych szkoleniach np. „Polski Guru NLP” (tutaj było nazwisko) i poznawać jak najwięcej metod pracy z ludźmi i rozwijać się we wszystkich możliwych kierunkach. Nie jestem jednak pewien czy uda mi się zdobyć na początku klientów, nie mając „papierka” żadnej profesjonalnej szkoły, tylko ukończone parę kilkadniowych szkoleń.

Chciałbym jak najwcześniej podjąć decyzję, bo wtedy będę wiedział ile pieniędzy muszę uzbierać na przyszła szkołę czy szkolenia. Teraz natomiast pomysł zmienia mi się co 3 dni i nie potrafię ostatecznie zadecydować. Z jednej strony coaching wydaje się bezpieczniejszym rozwiązaniem, z drugiej do psychoterapii trochę bardziej mnie ciągnie, szczególnie dlatego, że fascynuje sie terapią par. Obawiam się jednak trochę, że będę już po 30-stce zanim zacznę dzięki niej w miarę przyzwoicie, czyli żeby samemu się utrzymać, zarabiać.

Wiem, że masz niewiele czasu wolnego, więc nie chciałem się bardziej rozpisywać.

Mój numer telefonu: xxx-xxx-xxx – można dzwonić o każdej godzinie.”

Jeśli ktoś pyta mnie teraz o moje profesjonalne zdanie to:

  • Mamy tutaj klasyczny przypadek człowieka, który choćby z racji wieku nie miał okazji zebrać znaczących doświadczeń w pracy z ludźmi i to nie w warunkach laboratoryjnych (uczelnia, kurs) lecz w prawdziwym życiu. Pozbawiony tych doświadczeń, niezależnie od ilości zaliczonych kursów i zdobytych certyfikatów będzie dla poważniejszych klientów typową „wydmuszką”
    Pisałem o podobnych przypadkach w serii „Chce zostać trenerem” .
    Moja rada tutaj: Zacznij jak najwcześniej zdobywać praktyczne doświadczenia z ludźmi w bardzo różnych sytuacjach społecznych i zawodowych. Tego nie zastąpi żadna książka i żaden kurs, wszystko jedno jak byłby reklamowany i ile by kosztował! Do tego zdobywanie tego typu doświadczeń może być fascynująca przygodą.
  • Medialna popularność coachingu powoduje, że powstał cały przemysł zarabiający na pragnieniach wielu młodych ludzi, którzy marzą o karierze coacha. Istnieje rozbudowany system szkoleń i certyfikatów, które za często spore pieniądze obiecują absolwentom „świetlaną„ przyszłość zawodową. Co za bzdura!!! Potem słyszę od moich klientów wypowiedzi typu: „przychodzą mi tu jakieś panie po psychologii ze stertą międzynarodowych certyfikatów, bez praktycznego pojęcia o czymkolwiek i chcą mi robić „proces coachingowy” :-)”
    Na pewno chcecie wydać kupę kasy, aby wpaść do takiej grupy?? Nawiasem mówiąc, kto certyfikował wydających certyfikaty??? Na jakiej podstawie? Nikt się nad tym nie zastanawia??
  • Należy być ostrożnym przy wszelkich „guru”, którzy obiecują Ci specjalne umiejętności, jeszcze do tego po kilku dniach „kursu” i to w dużej grupie :-) To, co stanowi istotę dobrego coacha czy konsultanta to często tzw. tacit knowledge, której nie da się tak prosto i szybko przekazać. Stąd nawiasem mówiąc bezużyteczność wielu studiów i „działań szkoleniowych”. Przy guru coachingu sprawdź jaki procent jego zarobków pochodzi od konkretnej pracy z klientami na wolnym rynku, a jaki od naiwniaków, którzy chcą się nauczyć coachingu w kilka dni! Takie pytanie zawsze powinieneś zadać! Dobrzy ludzie są zajęci na rynku!!!
    Brak wysokich progów dopuszczenia do takiego kursu też powinien być sygnałem ostrzegawczym, że może chodzić tutaj po prostu tylko o zarabianie pieniędzy, a nie Twoje dobro. To chyba dość oczywiste, prawda?

Tyle moich przemyśleń „na szybko” dotyczących coachingu.  Jak zwykle jest to mój osobisty punkt widzenia, niemniej moja 20 letnia obecność na rynku i topowe honoraria, jakie na nim otrzymuję pozwalają mi w miarę kompetentnie wypowiadać się na ten temat :-) Jeśli chodzi o terapię, to „próg wejścia” związany z osobistym doświadczeniem kandydata prawdopodobnie  powinien być jeszcze wyższy, ale to nie moja działka, więc się nie wypowiadam.

Zdaje sobie sprawę z tego, że to co napisałem nie jest miłe dla wielu ludzi, ale jak zwykle serwuje Wam obraz rzeczywistości bez ściemy i upiększeń. Lepiej tak niż karmić się kosztownymi iluzjami.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach

Komentarze (40) →
Alex W. Barszczewski, 2012-07-24
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Co robić jeśli pracujesz “na galerze” albo “w burdelu”

Ostatnio dyskutowaliśmy o dwóch rodzajach “zapłaty” za nasza pracę, jakie powinniśmy oczekiwać od naszego pracodawcy. Jak się okazało, dość częstym przypadkiem (nie tylko w Polsce!!) jest sytuacja, kiedy ktoś otrzymując kiepską zapłatę finansową “dostaje” do tego zerowa a nawet ujemna zapłatę emocjonalną, co porównałem do pracy na galerze niewolników.
Drugim szczególnym, choć niemniej częstym przypadkiem jest sytuacja, kiedy ktoś “prostutuuje się” za spore pieniądze, jednocześnie cierpiąc z powodu braku lub “ujemności” zapłaty emocjonalnej. To porównałem do pracy w domu publicznym :-)
Dziś zajmiemy się odpowiedzią na pytanie, co robić, jeśli w jakimś okresie naszego życia znaleźliśmy się w jednej z tych pożałowania godnych sytuacji.
Zacznijmy od tego, że przejściowe znalezienie się na “galerze” lub w “burdelu” nie jest żadnym powodem do hańby, zwłaszcza jeśli zarabiamy na utrzymanie w miarę uczciwie, najlepiej wnosząc w życie innych coś pozytywnego. Sam jako były sprzedawca gazet i mieszkaniec piwnicy zdaję sobie sprawę, że bywają okoliczności, kiedy ekonomicznie musimy chwytać się nawet przysłowiowej brzytwy, dlatego daleki jestem od wytykania palcami zarówno “galerników” jak i “prostytutki”.
Z drugiej strony znakomita większość z nas potrzebuje tej emocjonalnej zapłaty, więc nie powinniśmy tego tak zostawić z komentarzem “takie jest życie”.
Co więc można zrobić?
Naturalnie znajdą się ludzie, którzy będą Wam zalecali różne półśrodki, jak np. poszukanie sobie “zapłaty emocjonalnej” w rodzinie, życiu towarzyskim lub jakimś hobby.
To jest jakieś rozwiązanie, ze szczególnym naciskiem na słowo “jakieś”, bo o ile zapewnia nam (ewentualnie) pewne elementy tejże zapłaty, to po pierwsze są to tylko elementy, a po drugie nie załatwia nam to faktu, że osiem godzin dziennie (a więc mniej więcej połowę naszego czasu, kiedy nie śpimy) robimy coś, co drenuje nas emocjonalnie. A to jest szkoda trudna do nadrobienia, tym bardziej że wcale tak nie musi być!!!
Moje zalecenie, jeśli potraktuje się je serio, jest dość ekstremalne i mimo iż zadziałało dla mnie i wielu innych ludzi, to oczywiście stosujcie się do niego na własną odpowiedzialność.  Brzmi ono:

Pracując “na galerze” lub “w burdelu”, jeżeli jesteś w miarę pewien, że brak “zapłaty emocjonalnej” wynika z charakteru pracy/firmy a nie z Twojego nastawienia, to potraktuj to jako coś całkowicie tymczasowego, z wszelkimi tego konsekwencjami!!

Oznacza to miedzy innymi, że:

  1. “stemplujesz” aktualne zajęcie w swojej głowie jako tymczasowe. W praktyce oczywiście wykorzystujesz ewentualnie pojawiające się możliwości względnie łatwego osiągnięcia nieco wyższej zapłaty finansowej, niemniej nie starasz się zrobić kariery w obecnym miejscu pracy. Zamiast tego bardzo aktywnie szukasz sobie bardziej obiecującego zajęcia/firmy pracując jednocześnie intensywnie nad swoją wartością rynkową, bo w dobrym miejscu musisz się zakwalifikować, do tego prawdopodobnie przy sporej konkurencji. Rezygnacja z robienia kariery w aktualnym miejscu pracy może być trudna do przełknięcia dla nas samych, a szczególnie naszego otoczenia, szczególnie jeśli otrzymujemy różne propozycje “awansu”, ale jesli pragniemy całkiem innego (patrz punkt 2 poprzedniego postu) życia zawodowego, to musimy być konsekwentni.
  2. dopóki pracujemy na “galerze” lub w “burdelu” to nie staramy się uprzyjemnić sobie życia innymi sposobami, takimi jak wspomniane wyżej życie towarzyskie, rodzinne, lub hobby. Dlaczego? Bo jak się nam zrobi zbyt wygodnie, to łatwo stracimy zapał do radykalnej zmiany, nawet jeśli z punktu widzenia naszych długoterminowych potrzeb jest ona konieczna. Wtedy możemy stać się jak ta żaba w garnku z powoli podgrzewana wodą. Obejrzyjcie koniecznie podlinkowany filmik i zastanówcie się, czy tego naprawdę chcecie.

Jeżeli już jesteśmy przy uprzyjemnianiu sobie życia w celu skompensowania frustracji wynikających z pracy w omawianych dziś miejscach, to warto zwrócić uwagę na szczególnie niebezpieczne i niestety bardzo rozpowszechnione jej formy:

  1. alkohol i narkotyki – bardzo wiele osób ucieka do tego sposobu zmiany (choć na chwilę) postrzeganej rzeczywistości, co nie tylko szkodzi zdrowiu, ale też znacznie pogarsza nasze faktyczne możliwości zmiany sytuacji. Jak czytam o takich przypadkach, jak np. ten z działaczami PZPN to pod żadnym pozorem nie zamieniłbym się z tymi panami na życie.
  2. wymuskane mieszkanie (zwłaszcza na kredyt), jest równie częstym i podobnie nieadekwatnym antidotum na frustracje wynikające z braku “wynagrodzenia emocjonalnego”. Co prawda zazwyczaj nie szkodzi ono na zdrowie tak jak wspomniane wcześniej używki, ale z jednej strony bardzo ogranicza nasza mobilność, co może uniemożliwić nam skorzystanie z wyjątkowej sposobności, a z drugiej, będąc wygodnym azylem stępi nasz głód i konsekwencję w poszukiwaniu czegoś lepszego, jeśli chodzi o sposób zarabiania pieniędzy. A to na dłuższą metę będzie miało bardzo negatywne skutki dla Waszego życia. Jestem teraz nad polskim morzem i codziennie widzę mnóstwo ludzi, którzy mimo wakacji i niezłej pogody nie sprawiają wrażenia wesołych i szczęśliwych. Na pewno chcecie do nich dołączyć?

Tyle na razie, bo nie chcę aby ten post rozrósł się za bardzo. Jak zwykle zalecam Wam “use your judgement” jesli chodzi o praktyczne stosowanie tego, co napisałem i zapraszam do dyskusji w komentarzach

Komentarze (76) →
Alex W. Barszczewski, 2012-07-09
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Zrób to po swojemu – post gościnny  (232)
    • Łukasz Kasza: Artur: nie rozumiem,...
    • Orest Tabaka: Artur: Brawa za odważne...
    • Dariusz Marcinek: @Artur Mówiąc o...
    • Artur Jaworski: Łukasz Kasza piszesz:...
    • stopaprocentowa: Marek –...
  • Na ile programiście przydają się studia  (78)
    • Olga: Alex, Masz rację. Jak widać...
    • Alex W. Barszczewski: Olga Piszesz:...
    • Olga: O matko. Ile literówek. Double...
    • Olga: Jeszcze parę myśli przyszło mi...
    • Olga: Czytając większość tych postów...
  • Dyskusja Czytelników – nowa możliwość na alexba.eu  (24)
    • Adam: Jestem jak najbardziej za ,...
    • Paweł A. B.: Witam, Ujawnia się...
    • Szymon: Zasady jak zwykle przemyślane...
    • Alex W. Barszczewski: Dziękuję...
    • Alex W. Barszczewski: Michał O forum...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Krzysztof Kowalczyk: Wrocław?...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Dziękuję...
    • Joanna: A jak tam experyment?Bo w...
    • Orest Tabaka: Na blogu Setha Godina...
  • Double check  (60)
    • TesTeq: jkurbanski pisze:...
    • Adam: Kiedyś czytałem artykuł o...
    • Michal B: bb.bartosz Ja też tak robię...
    • jkurbanski: Zależnie od sytuacji,...
    • Alex W. Barszczewski: Aleksandra...
  • Skuteczne nawiązanie dobrego kontaktu z innym człowiekiem  (91)
    • Michał Hubicki: Alex piszesz:...
    • pink: Joanno :), chyba nie chodzi o...
    • Joanna: Witam serdecznie! Super...
  • Nasze marzenia  (82)
    • Joanna: Jako ,że nie pływałam, nie...
    • Joanna: Witam gorąco! W pracy...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: WAŻNA WIADOMOŚĆ...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026