Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Relacje z innymi ludźmi

Angażować się, czy też nie?

Mieliśmy ostatnio ciekawą dyskusję pod listem Karola_x i po wszechstronnym naświetleniu zagadnienia, podaniu wielu osobistych przykładów itp.  wielu Czytelników było zaskoczonych  ostatecznym obrotem sprawy. Chyba większość z Was, dysponując wiedzą którą wzajemnie podzieliliśmy się przynajmniej spróbowałaby innych rozwiązań, nieprawdaż? :-)
Zanim będę kontynuował, podkreślam, że Karol_x ma pełne prawo do podejmowania własnych suwerennych decyzji życiowych i moje dalsze słowa nie dotyczą go osobiście.
Pamiętacie dyskusję nad dylematami Malwiny ?
Tam sprawa w gruncie rzeczy rozegrała się bardzo podobnie. Podobnie jak w wypadku Karola_x uznaję w pełni prawo Malwiny do podejmowania własnych decyzji i jej osobiście też nie mam na myśli w dalszych rozważaniach.
Używam tych dwóch przykładów do zilustrowania pewnego zjawiska.
Chodzi mi o to, kiedy mniej doświadczeni życiowo ludzie przychodzą do nas z problemem, my z całym zaangażowaniem przedstawiamy im naszą najlepszą wiedzę i podsuwamy różne możliwości,  nawet dajemy konkretne punkty zaczepienia, a te osoby…. i tak w końcu robią „po swojemu”, czyli mniej więcej tak, jak wcześniej :-)
Czasem dodają do tego całe mnóstwo uzasadnień „dlaczego tak musi być”, a my widzimy jasno, że to „musi” wynika ze strachu, wygodnictwa, słabej woli, bezwładności lub poruszania się w życiu na „autopilocie” ustawionym przez kogoś innego.
Co wtedy robicie?
Ja, pominąwszy sprawy życia i  śmierci,  stopniowo odszedłem od udzielania tego typu pomocy indywidualnym osobom, które nie są moimi klientami, lub w jakiś bardzo przekonywujący sposób nie pokazały mi, że są naprawdę zdeterminowane aby coś zmienić. Nawet w tym ostatnim wypadku zdarzają mi się potknięcia tak jak w zeszłym roku, kiedy na mój koszt, angażując eksperta stworzyłem komuś bardzo dobry początek lukratywnego, spełniającego wieloletnie marzenia  samodzielnego zajęcia, po czym ta osoba spanikowała i trzeba było cały projekt „zabić”.
Jest wśród nas wiele uczynnych i życzliwych osób (do których zapewne też się zaliczam) i niestety dość często inwestujemy nasz czas, a czasem i pozostałe zasoby w rozwój innych ludzi, którzy tę inwestycję po prostu marnują. Jeżeli nie nauczymy się właściwie „gospodarować” naszym wsparciem, to będziemy jak polska lub niemiecka pomoc społeczna: kosztuje mnóstwo pieniędzy ale nie wspiera tych, którzy naprawdę potrzebują.
Interesująca będzie dyskusja jak zarządzać tym w praktyce, może zrobię dobry początek i opowiem jak ja to zazwyczaj robię.
  • generalnie szybko i sprawnie udzielam doraźnej pomocy humanitarnej, zwłaszcza w nagłych wypadkach
  • chętnie stwarzam sposobności, które wystawiam w świat, tak aby naprawdę zainteresowani mogli z tego skorzystać. Przykładem tego typu działania jest nasz blog, gdzie co prawda dość oględnie, ale szczerze i bez „ściemy” piszę oraz dyskutuję o różnych kwestiach życiowych. Przy odpowiednio dużym zasięgu (a taki już mamy) zainteresowani znajdą się „sami”. Szczególnym przypadkiem są spotkania z Czytelnikami i Power Walks, gdzie można porozmawiać ze mną na żywo i być może uzyskać wartościową wskazówkę z którejś z  dziedzin, na których się znam :-) Trzeba jednak wykazać minimum inicjatywy i się tam pojawić :-)
  • jeżeli ktoś napisze mi maila z problemem, który może dotyczyć większej ilości osób (jak w wypadku Malwiny czy Karola_x) i pozwala na użycie jego zawartości w dyskusji na blogu, to robię z tego post. Robię to, bo jestem przekonany, że bardzo wielu ludzi ma podobne dylematy i w swoim otoczeniu nie bardzo ma z kim szczerze i otwarcie na ten temat porozmawiać. Klasyczne mass media zajmują się różnymi bzdurami lub powtarzają wyświechtane opinie, z rodzicami nie zawsze można porozmawiać, większość znajomych myśli… jak większość :-) Dla kogoś, kto rzeczywiście szuka różnych punktów widzenia i inspiracji trafienie na taka dyskusję może stanowić cenne źródło informacji od szerokiego (też w sensie różnorodności) grona ludzi, którzy nie mają „ukrytej agendy” w stosunku do anonimowego przecież Czytelnika. Dlatego nawet jeśli osoba, której przypadku dyskusja dotyczy ograniczy się do przyklejenia plastra tutaj i podkitowania pęknięcia tam, to spośród tysięcy innych Czytelników znajdą się tacy, dla których jakaś z prezentowanych tu myśli może oznaczać przełom. Takie maile dostaję i dlatego uważam że warto od czasu do czasu dogłębnie zająć się takim „kazusem” życiowym.
  • do wszelkich innych prób głębszego zaangażowania mojego czasu i zasobów (wychodzących poza normalną rozmowę) podchodzę dość ostrożnie. Jeśli ktoś chce mieć mnie „za friko”, to muszę widzieć, że danej osobie naprawdę zależy, jest gotowa wnieść wkład własny i że nie jest to „słomiany zapał”. Przy tym „wciągnięcie” mnie w różne ciekawe przedsięwzięcia jest ciągle dość proste, o czym przekonali się Czytelnicy odwiedzający mnie na Kanarach.
Tak mniej więcej postępuję ja, a jak to wygląda u Was?
Ciekaw jestem Waszego zdania i zapraszam do dyskusji w komentarzach
PS: Jadę pociągiem, więc wersja audio ukaże się wieczorem.
Komentarze (46) →
Alex W. Barszczewski, 2011-03-23
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Relacje z innymi ludźmi

List od Czytelnika

Ostatnio dość często dostaję maile od młodych ludzi, którzy stoją przed poważnymi decyzjami życiowymi i chcą posłuchać mojego zdania. Mam z tym pewien problem, bo nawet gdybym kogoś dobrze znał, to nie czuje się kompetentny aby komukolwiek mówić, co ma robić ze swoim życiem. A osób, które piszą do mnie nie znam przecież w ogóle!!! Z drugiej strony takie maile są odbiciem pewnej potrzeby i nie chcę kompletnie jej ignorować. Dziś dostałem kolejny list od młodego człowieka, a ponieważ zgodził się on na użycie zawartości na blogu, to postaram się podzielić z nim i ewentualnie osobami w podobnej sytuacji kilkoma moimi obserwacjami i przemyśleniami. Może się to komuś przyda. Tekst publikuje w oryginalnym brzmieniu zmieniając tylko imiona i miejsce „akcji”.
Witam Alex!
Nazywam się Karol_x i mam 23 lata. Studiuję i pracuję w dużym mieście wojewódzkim. Piszę do Ciebie, gdyż od około roku śledzę wpisy na Twoim blogu i uważam Cię za bardzo wartościowego człowieka (choć nie znam Cię osobiście), którego zdanie zawsze może pomóc.
Chodzi o to, że jestem 5 lat w związku z dziewczyną. W tym roku jesienią bierzemy ślub, tylko od jakiegoś czasu oboje zachowujemy się co najmniej dziwnie. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Nie znajdujemy już wspólnego języka. Stajemy się wobec siebie obojętni. W trakcie trwania związku były między Nami zgrzyty, ale zawsze jakoś się dogadywaliśmy. Poruszaliśmy oczywiście temat kupna mieszkania/domu jednak zawsze kończyło to się kłótnią.
Moi przyjaciele mówią, że raczej do tego ślubu nie dojdzie i tylko pogłębiają moje wątpliwości. Nie chciałbym im mówić jak wielkie one są, bo wiem, że byliby zdolni zrobić wszystko, żebym został wolny. Tylko pytanie, czy byłbym szczęśliwy? Czy teraz jestem? Niestety nie potrafię sobie na to pytanie odpowiedzieć.
Od około 18 roku życia jestem „samodzielny”. Zaznaczyłem to cudzysłowem, gdyż prawda jest taka, że to mama wybrała mi ścieżkę życia, a moja dziewczyna pokazała mi, że też mam swoje pragnienia i powinienem je realizować.
Najgorsze jest to, że widzę swoje błędy i nie potrafię nic z nimi zrobić. Chciałbym prosić Cię o pomoc, o radę… Co mogę zrobić ze swoim życiem? Nie chciałbym za kilka lat stwierdzić, że moje dotychczasowe życie nie miało większego znaczenia.
Co do ogólnych zasad wysyłania maili do Ciebie:
– zgadzam się oczywiście na ewentualne udostępnienie mojej sprawy na blogu (bez imion)
– co do numeru telefonu, to mogę oczywiście podać (+48 XXX XXX XXX), jednak wolałbym otrzymać odpowiedź w formie maila – w pracy nie bardzo mogę odebrać, a po pracy nie chcę wzbudzać podejrzeń u dziewczyny.
Nie musisz się śpieszyć oczywiście z odpowiedzią. Bardzo ucieszy mnie to jeśli odpiszesz mi w ogóle.
Z góry dziękuje za pomoc!
—
Pozdrawiam
Karol_x
Karolu_x
Pozwól, że najpierw podzielę się moimi wrażeniami i spekulacjami, które przechodzą mi przez głowę, kiedy czytam Twój list. Jako że nie znam Cię osobiście może się okazać, że są one całkowicie chybione, wtedy używając Twojego blogowego pseudonimu „Karol_x” skoryguj mnie w komentarzach. Pozwól też, że będę w moich wypowiedziach bardzo bezpośredni, nie zamierzam Cię w tym obrażać bądź okazywać lekceważenie.
  • jesteś młodym, ale dość otwartym mężczyzną, nie boisz się poprosić obcego w sumie człowieka o zdanie
  • w wieku 23 lat jesteś od 5 lat w związku z dziewczyną. To oznacza że jak zaczęliście miałeś 18 lat i jest to prawdopodobnie Twoja pierwsza próba poważniejszego związku z kobietą, Z tego wynika, że nie masz żadnych innych osobistych doświadczeń w tym względzie i jakiejkolwiek skali porównawczej
  • Piszesz: „ mama wybrała mi ścieżkę życia, a moja dziewczyna pokazała mi, że też mam swoje pragnienia i powinienem je realizować”. Dla mnie oznacza to, że (jeszcze) nie jesteś mężczyzną, który ma własne zdanie o życiu, nie boi się prób jego realizacji i przejęcia związanej z tym odpowiedzialności. To, plus to co napisałem w poprzednim punkcie skłania mnie do przypuszczenia, że nie masz jeszcze wielu zróżnicowanych doświadczeń seksualnych z kobietami, a co za tym idzie, nie wiesz co Tobie konkretnie najbardziej odpowiada w tej ważnej dziedzinie (współ)życia. Innymi słowy jesteś trochę jak bardzo wygłodzony człowiek na pustyni, któremu dano coś do jedzenia, co by to nie było smakuje mu znakomicie :-) Co będzie jak zaspokoisz ten pierwszy głód? A jeżeli to, co aktualnie dostajesz to jest ta metaforyczna kaszka z postu o małym Kaziu? To co napisałem, to nie jest nic specjalnego, większość facetów, mnie w to wliczając ma na początku taką sytuację. Chodzi o to, aby w rozpędzie tego pierwszego zaspokajania „głodu” nie podejmować decyzji i działań, których konsekwencje trudno będzie potem odwrócić.
  • Piszesz: „Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Nie znajdujemy już wspólnego języka. Stajemy się wobec siebie obojętni.” Dla mnie oznacza to, że poza (ewentualnie) seksem nie ma jakiejkolwiek rozsądnej bazy do wspólnej relacji. Sam seks może być bazą do bycia tzw. „fuck buddies”, czyli parą, która od czasu do czasu spotyka się wyłącznie po to, aby zaspokoić się fizycznie. To samo w sobie nie jest niczym złym, choć odrobina sympatii oraz umiejętność porozmawiania ze sobą „przed” i/lub „po” na dłuższą metę znacznie podwyższa zadowolenie z takich spotkań.  Do tego, aby z kimś brać ślub jest to moim zdaniem absolutnie za mało!! Po co zresztą??
  • W Twoim wieku, sytuacji materialnej i sytuacji ekonomicznej na świecie kupowanie mieszkania/domu na kredyt uważam za bardzo nierozsądne, bo łatwo możesz się „uwalić”  na kilkadziesiąt lat i to w sytuacji, kiedy świat tak szybko idzie do przodu.  Robienie tego razem z dziewczyną, z którą masz taką „relację” jak opisujesz jest w moich oczach nierozsądne do kwadratu.
  • Piszesz: „Najgorsze jest to, że widzę swoje błędy i nie potrafię nic z nimi zrobić.”
    Hej, jeśli widzisz błędy to nie jest najgorzej!!! Większość ludzi leci na autopilocie we mgle nie mając pojęcia aż do katastrofy. Świadomość błędów to wielki krok naprzód, który zrobiłeś!!
  • Z tym „nie potrafię” to zastanów się czy to rzeczywiście jest brak umiejętności, czy też obawa przed nieznanym lub wygodnictwo. Jeżeli to pierwsze, to jakich umiejętności Ci brakuje? Napisz w komentarzach, może coś zaradzimy. Jeżeli obawa, to chyba wszyscy miewamy takie chwile, kiedy czujemy się niepewnie w obliczu nieznanego. To jest normalny element bycia człowiekiem i nie powinien powstrzymywać nas od działania!
  • Bardzo niedobrym symptomem jest to, co napisałeś po podaniu mi numeru telefonu: „ wolałbym otrzymać odpowiedź w formie maila – ….. nie chcę wzbudzać podejrzeń u dziewczyny”
    Nigdy nie pozwól, aby jakakolwiek kobieta cenzurowała z kim i o czym rozmawiasz!!! Relacja, w której nie masz oczywistego prawa do telefonicznej rozmowy z dowolnym człowiekiem na dowolny temat, to jest coś, co bardzo kiepsko świadczy o poczuciu własnej wartości drugiej strony, lub jest próbą sprawdzenia jak daleko można Cię sobie podporządkować. W obydwu przypadkach trzeba brać nogi za pas, bo długoterminowo nic dobrego z tego nie wyniknie!
Na koniec pytasz: „Co mogę zrobić ze swoim życiem?”
Zrób najlepsze, co jest możliwe, bo masz tylko jedno życie i nikt nie wie jak długo będzie ono trwało. A zrobić możesz prawie wszystko!!
Na pewno rozsądne działania powinny między innymi:
  • postawić Cię na nogi ekonomicznie. Znasz tę kartkę, którą ktoś na początku kadencji napisał Clintonowi „economy first, stupid”? To ma pełne zastosowanie w życiu prywatnym,  szczególnie dla nas, mężczyzn.
  • znacznie rozszerzyć Twoje doświadczenia z kobietami, również te intymne. Wejdź w różnorakie relacje z kobietami z różnych środowisk i w różnym wieku. Zobaczysz nie tylko jak wiele się przy tym nauczysz, ale też ile dowiesz się o sobie samym. A to jest podstawą świadomego życia.
  • wyeliminować wszystko, co w wieku dwudziestu kilku lat może zablokować Twoją swobodę manewru i wrzucić Cię w „lejek”
Wiem, że to dość ogólne wypowiedzi, ale przemyśl je, może znajdziesz coś dla siebie. Pamiętaj też, że jest to moje subiektywne spojrzenie, mogą być inne, bardzo różniące się od niego. W końcowym rozrachunku nikt nie zwolni Cie od konieczności podejmowania własnych decyzji i związanego z tym ryzyka. Życzę Ci, aby te decyzje prowadziły Cię do życia pełnego zadowolenia i spełnienia!!
Wszystkich Czytelników zapraszam do dyskusji w komentarzach
Komentarze (96) →
Alex W. Barszczewski, 2011-03-18
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Relacje z innymi ludźmi

Nie staraj sie za bardzo :-)

Kiedy rozglądam się wokoło widzę jak wiele osób „stara się”, aby dobrze wypaść w oczach potencjalnego partnera lub partnerki. Ludzie robią często bardzo dziwne rzeczy, aby stworzyć wrażenie że w jakiś sposób są „lepsi” (czytaj ładniejsi, bogatsi, bardziej inteligentni, oczytani, mili) niż w rzeczywistości. To ma pomóc w znalezieniu kogoś atrakcyjnego i pewnie w jakiś sposób jest skuteczne, inaczej tak wielu naszych bliźnich nie stosowałoby tego. Poza tym ma to pozytywny wpływ na gospodarkę, bo całe branże artykułów luksusowych całkiem nieźle z tego żyją :-)
Mimo tych niewątpliwie dodatnich stron tejże „epidemii zabłyśnięcia”, pojawia się jeden bardzo istotny problem:
Jeżeli będę się bardzo starał pokazać z jak najlepszej strony aby ktoś mnie zaakceptował, a nawet ewentualnie pokochał, to osoba ta będzie kochała nie mnie takim jakim jestem, lecz ten wyidealizowany obraz. Czyli obiektem jej uczuć nie będę ja, tylko jakiś awatar stworzony przeze mnie na potrzeby danej znajomości.
Naprawdę tego chcecie? Moje poczucie własnej wartości bardzo by cierpiało, gdybym miał świadomość, że ktoś jest ze mną nie dlatego, bo mu się podobam jako prawdziwy Alex Barszczewski, lecz dlatego, bo stworzyłem jakąś atrakcyjną, niewiele mającą wspólnego ze mną iluzję.  I myślę, ze nie jestem w tym odosobniony!!
Stąd moje zalecenie dla Was: Natychmiast przestań tworzyć lub podtrzymać jakiś wyidealizowany wizerunek Twojej osoby!
Oczywiście zaowocuje to początkowo spadkiem ilości ludzi, którzy chcą mieć z „Tobą” (a tak naprawdę z tym wyidealizowanym wizerunkiem) do czynienia. Długoterminowo otoczysz się bliskimi osobami, dla których będziesz atrakcyjny takim, jakim w danym momencie jesteś. A to jest fantastyczne uczucie!!
Jeżeli zaprzestaniesz tworzyć ten „upiększony” obraz siebie, to zużyj uwolnioną w ten sposób energię i zasoby abyś rozwinął się jako człowiek w następujących dziedzinach:
  • zdrowe poczucie własnej wartości
  • umiejętności komunikacyjne z różnymi ludźmi
  • umiejętność wczuwania  się w innych ludzi i odczuwania szerokiej gamy emocji
  • umiejętność bycia dobrym kochankiem/kochanką dla osób pasujących do Twojej orientacji seksualnej
To bedzie znakomita inwestycja, wierzcie mi, albo jeszcze lepiej sprawdźcie sami :-)
Wyzwaniem może być pewien okres „posuchy” pomiędzy „utratą” ludzi będących z Twoim awatarem (a nie z Tobą), a pojawieniem się osób, które chcą być z Tobą bo jesteś jaki jesteś.
Jeśli chcecie, to o tym jak sobie z w takiej sytuacji poradzić napiszę w następnym poście, na razie zapraszam do dyskusji w komentarzach.

____________
Tutaj możesz pobrać wersję dźwiękową (kliknij na link prawym klawiszem myszy, a potem na “Zapisz element docelowy jako…”)

Komentarze (48) →
Alex W. Barszczewski, 2011-03-12
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera, Zapraszam do wersji audio

Zdejm te okulary!!

Podczas tych wielu zim spędzonych w subtropikach często powtarzała mi się następująca historia:
Zabierałem odwiedzających mnie znajomych na różne wycieczki, gdzie można było zobaczyć niewiarygodne wręcz bogactwo kolorów i odcieni zarówno oceanu, jak i lądu czy otaczającej nas przyrody.
Ze zdumieniem obserwowałem, jak większość ludzi „ogląda” te cuda poprzez silnie przyciemnione szkło ich okularów przeciwsłonecznych!!
Pytani przez mnie dlaczego tak ograniczają własne doznania odpowiadali zazwyczaj:
  • bo tak jest zdrowo
  • bo zawsze tak robili
  • bo jak zdejmą okulary, to natychmiast łzawią im oczy
Moje zalecenie w takiej sytuacji bardzo często brzmi: „zdejmuj te cholerne okulary i zobacz choć na chwilę jak naprawdę wygląda świat!!”
Wtedy ludzie zdejmują tę „ochronę wzroku” i zazwyczaj odkrywają wiele nowych wspaniałości i niuansów. Niektórzy niestety poprzez wieloletnie noszenie ciemnych szkieł na tyle upośledzili sobie oczy, że nie potrafią one dostosować się do jasnego światła i trzeba natychmiast znowu schować się za ten filtr.
Zanim pójdziemy dalej w naszych rozważaniach mam ważną uwagę. Rzeczywiście są sytuacje, kiedy użycie okularów przeciwsłonecznych ma swoje pełne uzasadnienie jak np. kiedy żeglujesz pod białymi żaglami, lub pilotujesz coś latającego. Wtedy są one niezbędnym elementem wyposażenia, inaczej szybko może się zrobić niebezpiecznie. Ale to są wyjątkowe okoliczności. W znakomitej większości tych pozostałych nasz organizm jest na tyle dobrze skonstruowany, aby poradzić sobie z warunkami otoczenia przynajmniej w klimacie umiarkowanym i subtropikalnym. Po co więc ograniczać sobie pełnię doznań? Po co ryzykować takie przyzwyczajenie się do „ochrony”, że potem nie będzie już możliwe obycie się bez niej?
Teraz ktoś z Was mógłby zapytać, dlaczego taka banalną sprawę uczyniłem tematem całego postu?
Zrobiłem to, bo te nieszczęsne okulary przeciwsłoneczne są tylko metaforą szerszego zjawiska, kiedy zakładamy sobie różne klapki i pancerze ochronne, bądź świadomie ograniczmy nasze postrzeganie bo tak „jest zdrowiej”?? Bo tak jest „bezpieczniej”?
Sam byłem pod tym względem wielkim „grzesznikiem”, aż wstyd sobie przypomnieć :-)
Całe szczęście w którymś momencie przekonałem się, że intensywność pięknych doznań w życiu jest dla mnie bardzo ważna i dlatego regularnie staram się wyśledzić, co to takiego mam na nosie a potem wołam sam do siebie „zdejm te cholerne okulary!!!” Abyście nie myśleli, że pisze do Was ktoś, kto jest pod tym względem lepszy od Was śpieszę donieść, że takie wołanie przydarzyło mi się też w ostatnich tygodniach :-)
Nie zawsze jest to łatwe, czasem nawet niezwykle trudno się przezwyciężyć, ale jak dotąd rezultaty bardzo mi się podobają :-)
Tak robię ja, oczywiście  każde z Was powinno podejmować własne decyzje i nie będę namawiał nikogo do „złego” :-)
Dlatego zapraszam Was do napisania jak to wygląda u Was i podyskutowania na ten temat.
Uzupełnienie: Aby dyskusja nie zeszła na zbyt teoretyczne tory podałem kilka przykładów moich starych filtrów w jednym z komentarzy: http://alexba.eu/2011-03-08/rozwoj-kariera-praca/zdejm-te-okulary/#comment-102686

____________
Tutaj możesz pobrać wersję dźwiękową (kliknij na link prawym klawiszem myszy, a potem na “Zapisz element docelowy jako…”)

Komentarze (46) →
Alex W. Barszczewski, 2011-03-08
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Zrób to po swojemu – post gościnny  (232)
    • Łukasz Kasza: Artur: nie rozumiem,...
    • Orest Tabaka: Artur: Brawa za odważne...
    • Dariusz Marcinek: @Artur Mówiąc o...
    • Artur Jaworski: Łukasz Kasza piszesz:...
    • stopaprocentowa: Marek –...
  • Na ile programiście przydają się studia  (78)
    • Olga: Alex, Masz rację. Jak widać...
    • Alex W. Barszczewski: Olga Piszesz:...
    • Olga: O matko. Ile literówek. Double...
    • Olga: Jeszcze parę myśli przyszło mi...
    • Olga: Czytając większość tych postów...
  • Dyskusja Czytelników – nowa możliwość na alexba.eu  (24)
    • Adam: Jestem jak najbardziej za ,...
    • Paweł A. B.: Witam, Ujawnia się...
    • Szymon: Zasady jak zwykle przemyślane...
    • Alex W. Barszczewski: Dziękuję...
    • Alex W. Barszczewski: Michał O forum...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Krzysztof Kowalczyk: Wrocław?...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Dziękuję...
    • Joanna: A jak tam experyment?Bo w...
    • Orest Tabaka: Na blogu Setha Godina...
  • Double check  (60)
    • TesTeq: jkurbanski pisze:...
    • Adam: Kiedyś czytałem artykuł o...
    • Michal B: bb.bartosz Ja też tak robię...
    • jkurbanski: Zależnie od sytuacji,...
    • Alex W. Barszczewski: Aleksandra...
  • Skuteczne nawiązanie dobrego kontaktu z innym człowiekiem  (91)
    • Michał Hubicki: Alex piszesz:...
    • pink: Joanno :), chyba nie chodzi o...
    • Joanna: Witam serdecznie! Super...
  • Nasze marzenia  (82)
    • Joanna: Jako ,że nie pływałam, nie...
    • Joanna: Witam gorąco! W pracy...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: WAŻNA WIADOMOŚĆ...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026