Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Newsletter

Wybierz siebie- nikt inny tego nie zrobi

Cześć

Dzisiaj chcę Ci opowiedzieć o czterech rzeczach dotyczących podejścia do samego siebie, których większości z nas nikt nigdy nie nauczył, a które mogą całkowicie zmienić sposób, w jaki żyjesz – uwolnić Cię od niepotrzebnego cierpienia, poczucia winy i potrzeby ciągłego udowadniania innym swojej wartości.

DLACZEGO PISZĘ AKURAT O TYM

Piszę o tym, bo sam przez to kiedyś w młodości przechodziłem i widzę to samo u wielu ludzi, z którymi pracuję, u znajomych, u Czytelników moich książek i newsletterów. Ludzie, w rezultacie wychowania bardzo często kompletnie nie rozumieją, co to znaczy kochać siebie, i mylą to z egoizmem, z samolubstwem, z obojętnością wobec innych.

A prawda jest taka, że kochanie siebie to jedna z najtrudniejszych, a jednocześnie najważniejszych umiejętności, jakie możesz w życiu opanować, bo od niej zależy dosłownie wszystko: Twoje relacje, Twoja praca, Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne, Twoja energia na życie, Twoja odporność na stres, Twoja zdolność do dawania innym czegoś wartościowego zamiast tylko swojego zmęczenia i frustracji. Przyjrzyjmy się czterem ważnym prawdom z tym związanym.

PIERWSZA: MIŁOŚĆ WŁASNA TO NIE EGOIZM, TYLKO CZĘSTO WARUNEK PRZETRWANIA

Pierwsza rzecz, której nikt nas nie uczył w szkole, w domu, w społeczeństwie, to fakt, że kochanie siebie, zdrowa porcja miłości własnej, to nie jest egoizm, tylko warunek przetrwania emocjonalnego, psychicznego, a czasem nawet fizycznego. W naszej polskiej kulturze mamy bardzo głęboko zakorzenione przekonanie, prawie wyssane z mlekiem matki, wmawiane przez rodziców, nauczycieli, media – że jeśli dbasz o siebie, jeśli stawiasz swoje potrzeby na pierwszym miejscu, jeśli nie poświęcasz się w dużym stopniu dla innych, to jesteś egoistą, któremu brakuje serca i sumienia.

I to wpojone nam od dzieciństwa przekonanie zabija wielu ludzi powolną śmiercią, bo sprawia, że przez całe życie dają z siebie więcej, niż mają, aż w końcu zostają kompletnie wypaleni, chorzy, rozczarowani i źli na cały świat, który „nie docenia ich poświęceń”. Ja sam byłem na tej ścieżce – myślałem, że nie mogę odmówić, gdy ktoś czegoś ode mnie potrzebuje, że to mój obowiązek dać mu to, nawet jeśli ja sam jestem zmęczony, zajęty, przeciążony, bo przecież tak robią dobrzy ludzie, prawda?

Kiedy zacząłem bardziej dbać o siebie: spać wystarczająco dużo, jeść normalnie, odpoczywać, a przede wszystkim mówić „nie” gdy czułem, że to za dużo, to okazało się, że nie tylko ja czuję się lepiej, ale również ludzie wokół mnie czują się lepiej, bo nagle mam dla nich prawdziwą energię, prawdziwą obecność, prawdziwe zainteresowanie, a nie tylko takie zmęczone „tak, słucham cię, ale po cichu myślę już o tym, jak szybko stąd wyjść, bo nie mam siły”.

Zapamiętaj więc: zdrowa porcja miłości własnej, wbrew powszechnej opinii, to nie jest egoizm, tylko warunek, żeby w ogóle móc funkcjonować jako zdrowy, zrównoważony człowiek, który ma coś wartościowego do dania światu i innym ludziom.

DRUGA: PRZESTAŃ CZEKAĆ NA CUDZE POZWOLENIE NA BYCIE SZCZĘŚLIWYM

Druga rzecz, której być może nikt Cię nie nauczył, to świadomość, że musisz przestać czekać na cudze pozwolenie na bycie szczęśliwym, na spokój wewnętrzny, na to, żeby żyć tak, jak naprawdę chcesz, a nie tak, jak inni od Ciebie oczekują. Jak się rozejrzysz wokół siebie, to zobaczysz, że większość ludzi żyje w takim dziwnym stanie zawieszenia, jakby czekała, aż ktoś: rodzice, partner, szef, społeczeństwo, czy Bóg dadzą im wreszcie pozwolenie na to, żeby poczuli się dobrze ze sobą, żeby przestali wymagać od siebie perfekcji w każdej sytuacji, żeby wreszcie zaczęli żyć pełnią życia zamiast tylko wypełniać jakieś role społeczne i starać się przetrwać kolejny dzień, tydzień czy miesiąc.

Ale ten moment nigdy nie pojawia się. Pamiętaj, że nikt z zewnątrz nie powinien mieć władzy nad Twoim wewnętrznym światem i nikt nie ma prawa dawać Ci pozwolenia na szczęście, bo to jest wyłącznie Twoja decyzja, Twój wybór, Twoje fundamentalne prawo jako człowieka.

Wielu ludzi przez całe życie czeka, często nieświadomie, na taki moment, w którym poczują, że już wystarczająco dużo zrobili, wystarczająco dużo się poświęcili, wystarczająco udowodnili swoją wartość światu, żeby móc sobie pozwolić na spokój, na odpoczynek, na życie bez ciągłego napięcia i stresu. I ten moment zazwyczaj nie nadchodzi, bo za każdym razem, gdy osiągają jakiś cel, od razu pojawia się kolejny, wyższy, trudniejszy, i znowu czują, że jeszcze nie zasługują, że jeszcze muszą więcej udowodnić, więcej osiągnąć, więcej dać.

Ja sam też tak żyłem, dopóki nie uświadomiłem sobie, że to ja sam muszę dać sobie to pozwolenie, że nikt inny tego nie zrobi, że to moja odpowiedzialność i moja decyzja, i że mogę przestać czekać i po prostu zacząć żyć. I wtedy się okazało, że przez wszystkie te lata, kiedy myślałem, że muszę coś udowodnić, muszę coś osiągnąć, żeby zasłużyć na wewnętrzny luz i życie na mój sposób, to tak naprawdę mogłem je mieć od samego początku, gdybym tylko pozwolił sobie na to, gdybym tylko uwierzył, że mam do tego prawo nie dlatego, że coś osiągnąłem, ale po prostu dlatego, że jestem człowiekiem.

Dlatego moje drugie zalecenie brzmi: przestań czekać na cudze pozwolenie na szczęście. Nikt Ci go nie da, bo to nie powinna być czyjaś decyzja tylko Twoja i każdy dzień, który tracisz na czekanie, to kolejny dzień Twojego jedynego życia, którego nie odzyskasz.

TRZECIA: POCZUCIE WINY JEST BEZUŻYTECZNE I SZKODLIWE

Kolejna rzecz, która może jest najtrudniejsza do zaakceptowania dla ludzi wychowanych w popularnej u nas kulturze winy, to fakt, że poczucie winy jest bezużyteczne i szkodliwe, i że jedyne, co ono tak naprawdę robi, to zakotwicza Cię w przeszłości i odbiera energię na życie w teraźniejszości tu i teraz.

Poczucie winy to, jak się zastanowisz, jedna z bardziej bezużytecznych emocji, jakie wymyślił człowiek, bo poczucie winy nie naprawia przeszłości (bo czasu nie da się cofnąć), nie pomaga drugiemu człowiekowi (bo Twoje cierpienie nie zmniejsza jego bólu), nie czyni Cię lepszą osobą (bo tylko paraliżuje), tylko po prostu zatruwa Ci życie i sprawia, że tkwisz w miejscu, powtarzając w kółko w głowie ten sam film o tym, jak zawaliłeś sprawę pięć, dziesięć czy nawet dwadzieścia lat temu.

Przyznaję, że przez wiele lat sam w to wierzyłem: że poczucie winy to dowód, że mam sumienie, że jestem dobrym człowiekiem, że nie jestem obojętny na to, co robię i jak wpływam na innych ludzi. Ale wyjaśnijmy  różnicę między winą a odpowiedzialnością, to wszystko stanie się jasne i zrozumiałe.

Wina jestem zły, bo zrobiłem coś złego, i zasługuję na karę”. Odpowiedzialność mówi: „zrobiłem coś, co nie było dobre, ale mogę się z tego nauczyć i nie popełnić tego błędu znowu, a jeśli się da, to mogę też spróbować naprawić to, co zrobiłem, szczególnie jeśli ucierpiał też ktoś inny„. Widzisz różnicę? Wina zatrzymuje Cię w przeszłości jak w więzieniu bez możliwości zwolnienia. Odpowiedzialność daje Ci narzędzia zmiany w przyszłości i możliwość naprawy. Wina jest emocjonalnym samobiczowaniem się bez żadnego pozytywnego efektu. Odpowiedzialność jest produktywnym wykorzystaniem doświadczenia, nawet jeśli na pewno nie chciałbyś go powtórzyć.

Pociesz się, że podobnie jak wielu ludzi, ja też przez wiele lat nosiłem w sobie poczucie winy za różne rzeczy, które zrobiłem albo których nie zrobiłem; za projekt, który odpuściłem, za ludzi, których zawiodłem, za decyzje, które wydawały mi się błędne. I ta wina nie zmieniła niczego w przeszłości, nie pomogła nikomu, tylko po prostu zabierała mi energię, która mogła pójść na budowanie czegoś nowego, na naprawienie tego, co się da naprawić, na bycie lepszym człowiekiem w teraźniejszości.

Na szczęście w którymś momencie, przyznaję że dość późno jak na moje prawie siedemdziesiąt lat, uświadomiłem sobie, że mogę po prostu wybaczyć sobie różne liczne głupoty, które popełniałem nie tylko w młodości ale niestety też i w średnim wieku. Że mogę powiedzieć „tak, to się stało, nie jestem z tego dumny, ale już wystarczająco długo się za to karałem i teraz wybieram, żeby iść dalej bez tego ciężaru„. Wtedy poczułem taką ulgę, jakbym zdjął ciężki plecak pełen kamieni, który niosłem przez lata na plecach, a którego ciężaru nawet już nie zauważałem, bo był tak naturalną częścią mnie.

Polecam Ci więc abyś wypróbował takie właśnie nastawienie: poczucie winy jest bezużyteczne i szkodliwe. Zamień je na odpowiedzialność, wyciągnij lekcję z każdego doświadczenia, napraw to, co się da naprawić, przeproś ludzi, którym zrobiłeś krzywdę, a potem idź dalej jako dobry człowiek. Człowiek, który nauczył się czegoś ważnego, a nie jako ktoś, kto wciąż odgrywa w głowie ten sam stary, bolesny film.

CZWARTA: PRZESTAŃ ŻYĆ WEDŁUG CUDZYCH OCZEKIWAŃ

Czwarta rzecz, której zazwyczaj nikt nas nie uczył ani w szkole ani w domu, to to, że trzeba przestać żyć według cudzych oczekiwań i zacząć żyć według własnych wartości, własnych celów, własnego rozumienia dobrego życia, które może być zupełnie inne niż to, co media i społeczeństwo nazywają sukcesem. Większość ludzi żyje życiem, które zostało zaprojektowane przez innych – rodziców, nauczycieli, społeczeństwo, media, influencerów – i często dopiero w wieku czterdziestu, pięćdziesięciu, sześćdziesięciu lat budzą się z tego snu i chwila, chwila, czy ja w ogóle chcę tego życia, które prowadzę? Czy to naprawdę są moje cele, czy tylko wmówiono mi, że powinny być?„

Często największym problemem nie jest to, że ludzie nie osiągają swoich celów, tylko to, że osiągają cudze cele, myśląc przez całe życie, że to są ich własne; że spędzają całe życie wspinając się po drabinie sukcesu, ciężko pracując, poświęcając się, rezygnując z przyjemności, a potem docierają wreszcie na szczyt i odkrywają, że drabina stała cały czas pod złą ścianą, że to nie było to, czego naprawdę chcieli, tylko to, czego inni od nich oczekiwali, co uznawali za „normalne”, za „przyzwoite”, za „odpowiedzialne”.

Ja tak do mniej więcej trzydziestu paru lat, też żyłem według pewnego scenariusza, który wydawał mi się naturalny, oczywisty, jedyny możliwy dla przyzwoitego człowieka; studiuj pilnie, pracuj ciężko, buduj karierę, zarabiaj coraz więcej, osiągaj coraz wyższe cele, udowadniaj swoją wartość światu, nie odpuszczaj, nie zwalniaj, bo inaczej jesteś nieudacznikiem. I robiłem to wszystko, i osiągałem te cele, ale gdzieś w środku czułem dyskomfort, poczucie, że to nie jest to, że żyję życiem, które może według kryteriów społeczeństwa jest dobre i godne szacunku, ale nie jest moje, że spełniam czyjeś oczekiwania, ale nie swoje marzenia, nie swoje prawdziwe pragnienia.

Dopiero w pewnym momencie, kiedy zacząłem się poważnie zastanawiać nad tym, co ja naprawdę chcę, jakie życie chcę prowadzić, co jest dla mnie ważne, a co nieważne, wreszcie do mnie dotarło, że przez wiele lat, podobnie jak większość ludzi wokół mnie, żyłem według cudzego scenariusza, który mi wmówiono jako dziecku czy jako młodemu człowiekowi, a który nigdy nie był moim własnym, autentycznym wyborem.

I kiedy zacząłem żyć według własnych  wolność, autentyczność, głębokie relacje z bliskimi ludźmi, spokój wewnętrzny, czas na przyjemności, to okazało się, że życie stało się nagle lżejsze, prostsze, przyjemniejsze, choć z zewnątrz może wydawać się mniej imponujące niż wcześniej, mniej widowiskowe, mniej godne pochwał w mediach społecznościowych. Ja to nazywam życiem w niespektakularnym dobrobycie. Jasne, że zwłaszcza na początku, to potrzeba odwagi, żeby żyć według własnych reguł, a nie według cudzych oczekiwań; żeby powiedzieć „nie” rzeczom, które inni uważają za ważne, ale które Ty wiesz, że nie są dla Ciebie istotne; i co najważniejsze, żeby wybrać prostsze życie zamiast takiego bardziej widowiskowego i na pokaz.

Ale w rezultacie ja na przykład pracowałem przez wiele lat zarobkowo tylko pięćdziesiąt dni w roku (tak, słyszysz dobrze, pięćdziesiąt dni, a nie pięćdziesiąt tygodni), resztę czasu miałem dla siebie, dla bliskich, dla samorozwoju i wielu przyjemności, które też są ważne w życiu, choć wielu ludzi o tym zapomina. I wiele osób nie rozumiało i nie rozumie do dzisiaj, dlaczego mając takie stawki konsultingowe nie pracuję więcej, skoro mógłbym zarabiać o wiele, wiele więcej. A ja po prostu wybrałem życie według swoich wartości, a nie według cudzych oczekiwań i społecznych norm. I tam zarobienie jak największej kwoty pieniędzy nie było priorytetem. I to była najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć w swoim życiu. Napiszę o tym może więcej w następnym newsletterze.

Dlatego i Tobie z całego serca zalecam: przestań żyć według cudzych oczekiwań. Odkryj szczerze, bez oszukiwania siebie, co jest naprawdę ważne dla Ciebie. I zacznij żyćj według tego, nawet jeśli inni nie będą Cię rozumieć albo nawet krytykować.

CO MOŻESZ ZROBIĆ JUŻ DZIŚ

Jeśli czytasz te słowa i czujesz, że to wszystko brzmi pięknie w teorii, ale nie wiesz, od czego zacząć w praktyce, to mam dla Ciebie kilka bardzo konkretnych kroków, które możesz zastosować już dziś, jeszcze zanim skończysz czytać ten newsletter:

KROK 1 – SPRAWDŹ SZCZERZE SWÓJ BILANS DAWANIA I BRANIA

Weź kartkę papieru (tak, fizyczną kartkę, nie notes w telefonie) i napisz szczerze odpowiedzi na te pytania:

  • Ilu osobom powiedziałeś „tak” w tym tygodniu, choć czułeś w środku, że to za dużo?
  • Kiedy ostatnio zrobiłeś coś tylko dla siebie, bez poczucia winy, że „marnujesz czas”?
  • Czy masz w swoim tygodniu choć jedną godzinę zarezerwowaną tylko dla siebie, która faktycznie nie jest dostępna dla innych?

Jeśli nie masz dobrych odpowiedzi na te pytania, to znak, że pod tym względem równowaga w Twoim życiu jest zachwiana i musisz pilnie to zmienić.

KROK 2 – NAPISZ LISTĘ SWOICH PRAWDZIWYCH WARTOŚCI

Nie tego, co „powinno” być ważne, ale tego, co naprawdę jest dla Ciebie ważne. Nie pokazuj tej listy nikomu, nie oceniaj siebie, po prostu napisz szczerze. Przykłady: wolność, spokój, przygoda, bezpieczeństwo finansowe, relacje, tworzenie, pomaganie, natura, sztuka. Ale nie bój się też napisać tych bardziej hedonistycznych rzeczy, ja też takie mam ;-) Wybierz 5 najważniejszych. A potem sprawdź szczerze: czy Twoje życie, a zwłaszcza Twój kalendarz odzwierciedlają te wartości? Jeśli nie, to zastanów się, co możesz zmienić?

KROK 3 – WYBACZ SOBIE JEDNĄ RZECZ Z PRZESZŁOŚCI

Pomyśl o jednej sytuacji z przeszłości, za którą wciąż karzesz się w myślach. Napisz na Wybaczam sobie [co zrobiłeś], ponieważ [dlaczego to zrobiłeś wtedy], i wybieram aby iść dalej z tą lekcją, ale bez tego ciężaru winy”. Przeczytaj to na głos. Jeśli czujesz opór, to normalnie – to oznacza, że trafiłeś w prawdziwy problem. Przeczytaj jeszcze raz, głośniej.

PODSUMOWANIE

To są cztery rzeczy o miłości własnej, które mogą całkowicie zmienić Twoje życie, tak jak kiedyś zmieniły moje: 

  • miłość własna  to nie egoizm tylko warunek przetrwania, 
  • przestań czekać na cudze pozwolenie na szczęście, 
  • poczucie winy jest bezużyteczne więc zamień je na odpowiedzialność, 
  • przestań żyć według cudzych oczekiwań tylko odkryj swoje prawdziwe wartości.

Jeśli chcesz usłyszeć szerszą wersję tego tekstu z dodatkowymi przykładami i historiami z mojego życia, to zapraszam Cię od 28.11 godz. 17:00 do obejrzenia filmu na YouTube, który nagrałem na ten temat – link znajdziesz tutaj.

Powodzenia w odnajdywaniu i rozwijaniu miłości własnej, a potem w budowaniu naprawdę szczęśliwego życia, które będzie Twoje, a nie kopią cudzych oczekiwań.

Alex

P.S. Jeśli ten newsletter był dla Ciebie wartościowy, prześlij go komuś, kto również może potrzebować usłyszeć te słowa. Czasem jedno takie przekazanie może zmienić czyjeś życie bardziej niż myślisz. Możesz też polecić mu zapisanie się na tej stronie: https://newsletter.alexba.eu/
A jeśli interesuje CIę coś z poprzednich wydań, to znajdziesz to w Archiwum Newslettera

PPS: Idą Święta, jeśli chcesz zrobić komuś (sobie też) wartościowy prezent, który może zmienić życie, to zajrzyj do naszej księgarni, są tam nie tylko pojedyncze książki, ale też korzystne cenowo zestawy. Podobnie, jeśli potrzebujesz prezentów dla współpracowników i klientów, napisz do mnie, przy większych zamówieniach zrobimy specjalny rabat, możliwe jest też opakowanie prezentowe każdej książki.

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-11-28
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Jesteś po czterdziestce? 5 obszarów gdzie wygrasz z młodszymi

Cześć

Jeśli masz czterdzieści albo i więcej lat to w tym newsletterze pokażę Ci pięć obszarów, w których Twoje dwadzieścia, trzydzieści czy czterdzieści lat doświadczenia daje Ci w zarabianiu pieniędzy przewagę, której nie ma żaden dwudziestoparolatek. I to prawie wszystko jedno, czy pracujesz na etacie czy na własną rękę. Dowiesz się też, jak tę przewagę rozbudowywać, żeby nie konkurować z młodszymi na ich zasadach, ale wygrywać grając na swoich zasadach na takim boisku, które da Ci przewagę.

A jeśli masz mniej lat niż 40, to też przeczytaj ten newsletter, abyś wiedział co warto zrobić, aby po czterdziestce nie wylądować zawodowo w przysłowiowej czarnej d… i żeby móc maksymalnie wykorzystać swój potencjał już dzisiaj, ucząc się na doświadczeniach starszych kolegów.

Wielu z nas, ludzi w średnim albo tak jak ja, w “nieco” zaawansowanym wieku miewa pewnie myśli typu “Może się zestarzałem. Może moja wiedza już się nie liczy. Może powinienem ustąpić miejsca tym młodym i pełnym energii ludziom?”

To byłby poważny błąd. Piszę to z perspektywy człowieka, który ma prawie siedemdziesiąt lat, który całe życie pracował jako freelancer i przedsiębiorca, i który z własnego doświadczenia wie, że tak wcale nie musi być. Nie ze względu na jakieś pocieszające bzdury w stylu „wiek to tylko liczba”, ale z bardzo konkretnego, praktycznego powodu: Twoje odczucia mogą być spowodowane tym, że prawdopodobnie konkurujesz nie tam, gdzie powinieneś. Próbujesz grać w ich grę, zamiast grać w swoją.

Bo prawda jest prosta: na terytorium tych młodszych ludzi, takich jak technologia, szybkość, najnowsze trendy, łatwo możesz przegrać. Podobnie przegrasz starając się o pracę na etacie w jakimś miejscu, gdzie ta praca w sumie niewiele dokłada się do rezultatu przedsiębiorstwa i gdyby ją zlikwidować, to prawie nikt by tego nie zauważył. I wiesz co? Wcale nie musisz tam wygrywać. To jest ich boisko, daj im tam powalczyć. Ty masz przecież swoje, zbudowane na Twoich przewagach, o których zaraz porozmawiamy. I musisz sobie uświadomić, gdzie ono jest i że jest ono znacznie bardziej wartościowe, niż myślisz. Zobaczmy o jakie przewagi może chodzić.

PIERWSZA PRZEWAGA: ROZPOZNAWANIE WZORCÓW W SKOMPLIKOWANYCH SYTUACJACH

Kiedy młody przedsiębiorca przychodzi do mnie i mówi: „Mam genialny pomysł na biznes, będę robił X”, ja zazwyczaj po pierwszych pięciu minutach rozmowy wiem już, jakie będą jego trzy największe wyzwania, gdzie mu czegoś zabraknie, gdzie się potyka większość ludzi na tej drodze, którą on chce pójść. I wiem nie dlatego, że jestem mądrzejszy. Wiem dlatego, że to wielokrotnie widziałem. Albo u siebie, albo u klientów, albo u znajomych.

Widziałem, jak projekty zaczynają się z wielkim entuzjazmem i po sześciu miesiącach kończą niepowodzeniem, bo na przykład założyciel nie przewidział trzech kluczowych rzeczy, które wydawały mu się nieistotne na starcie, a które doświadczona osoba widzi na pierwszy rzut oka.

Dwudziestoparolatek, nawet najbardziej inteligentny, raczej tego wyczucia nie ma. On może przeczytać książki, obejrzeć filmy, posłuchać podcastów – ale to nie to samo. To jak różnica między teoretyczną wiedzą o prowadzeniu samochodu a faktycznym doświadczeniem dwudziestu lat jeżdżenia po drogach w różnych warunkach atmosferycznych. Teoretyk może Ci powiedzieć, jak powinno się zachować auto na oblodzonej drodze. Praktyk czuje to w rękach, wie instynktownie, kiedy puścić gaz, kiedy nie hamować, kiedy to jeszcze jest bezpieczne, a kiedy już nie.

I ta umiejętność instynktownego rozpoznawania wzorców jest bezcenna w biznesie, w zarządzaniu ludźmi i w negocjacjach. Często słyszę od młodszych klientów, z którymi coś robię: „Skąd to wiedziałeś? Skąd wiedziałeś, że on tak zareaguje, że to się tak potoczy?” A ja nawet nie zawsze potrafię dokładnie wyjaśnić, skąd to wiem. Po prostu wiem. Bo widziałem to tak wiele razy w bardzo różnych kontekstach. Jak masz doświadczenie, to pewnie będzie podobnie.

Jak rozwijać tę umiejętność dalej?

Po pierwsze, prowadź w jakiejś formie dziennik projektowy albo biznesowy. Kiedy projekt się powiedzie, to zapisz dokładnie dlaczego. Kiedy coś pójdzie nie tak, to przeanalizuj co konkretnie było sygnałem ostrzegawczym, który przegapiłeś albo zignorowałeś. Po kilku latach prowadzenia takiego dziennika masz niesamowitą bazę wiedzy, do której możesz wracać. Na rozpoczęcie takiego działania nigdy nie jest za wcześnie, to jest uwaga jeśli jesteś młodszym Czytelnikiem tego newslettera :-)

Po drugie, celowo wystawiaj się na nowe sytuacje, nawet jeśli są poza Twoją bezpośrednią specjalizacją. Każda nowa sytuacja daje Ci nowy wzorzec do rozpoznania. Ja na przykład, kiedy miałem prawie sześćdziesiąt lat, zdecydowałem się na zupełnie nowy projekt. Z zerową wiedzą na ten temat zacząłem prowadzić ten kanał na YouTube, który aktualnie oglądasz. Ta praca nad filmami nauczyła mnie rozpoznawać nowe wzorce, nie tylko jeśli chodzi o wyzwania techniczne, ale też na przykład jak myślą ludzie, którzy dorastali w zupełnie innej rzeczywistości technologicznej i społecznej niż ja.

DRUGA PRZEWAGA: ODCZYTYWANIE PRAWDZIWYCH INTENCJI I BUDOWANIE RELACJI OPARTYCH NA ZAUFANIU

Młodzi ludzie są może dobrzy w szybkim networkingu, choć i to nie zawsze, zwłaszcza jeśli chodzi o całkiem młode generacje, które w swojej masie mają z tym spory problem. Co prawda pójdą oni na konferencję, wymienią się kontaktami z pięćdziesięcioma osobami, dodadzą ich na LinkedIn, wyślą wiadomość. I to jest okej. Ale głębokie, długofalowe relacje biznesowe to przecież coś zupełnie innego.

Ja mam klientów, z którymi pracuję od dziesięciu, piętnastu, a nawet trzydziestu lat. To nie są przypadkowe kontakty z konferencji, bo na konferencje nie chodzę, chyba że jako zaproszony prelegent. To są ludzie, którzy wiedzą, że mogą na mnie polegać, którzy znają moją wartość, którzy wiedzą, że kiedy przychodzą do mnie z problemem, to ja nie wcisnę im szybkiego powierzchownego rozwiązania, tylko powiem prawdę – nawet jeśli ta prawda będzie niewygodna. A potem, jeśli zechcą to ten problem rozwiążę.

I to właśnie jest coś, czego młodsi ludzie często jeszcze nie rozumieją: że prawdziwa wartość w biznesie leży w zaufaniu, a zaufanie buduje się latami, a nie kilkoma  postami na Instagramie, czy Linkedin.

Jeśli chodzi o odczytywanie intencji, to kiedy masz trzydzieści, czterdzieści czy pięćdziesiąt lat doświadczenia w pracy z ludźmi, to jeśli jesteś w miarę przytomny, to widzisz rzeczy, których młodsi nie widzą. Widzisz, kiedy ktoś mówi jedno, a myśli drugie. Widzisz, kiedy negocjacje idą dobrze, a kiedy jest to tylko udawanie, że idą dobrze. Widzisz, kto jest solidnym partnerem, a kto będzie próbował Cię wykiwać przy pierwszej okazji. To jest doświadczenie, które jest niezwykle cenne.

Jak to dalej rozwijać?

Po pierwsze, bądź mentorem dla młodszych. Nie tylko z pobudek altruistycznych – choć to też jest piękne, ale też dlatego, że mentoring to najlepszy sposób, żeby zrozumieć, jak myśli młodsze pokolenie. Ja uczę się od moich mentorowanych prawie równie dużo, co oni ode mnie. Pokazują mi, jak wygląda świat z ich perspektywy, jakie mają wyzwania, jak komunikują się, jak podejmują decyzje. To pomaga mi rozwiązywać problemy w ich świecie, tobie też pomoże.

Po drugie, świadomie buduj relacje międzypokoleniowe. Nie zamykaj się tylko w towarzystwie ludzi w swoim wieku. To jest pułapka, w którą wpada wielu dojrzałych profesjonalistów. Jeśli chcesz rozwijać umiejętność wczuwania się w ludzi, musisz wchodzić w interakcje z różnymi ludźmi – różnymi wiekowo, kulturowo, zawodowo. To da CI też dodatkowe perspektywy patrzenia na życie. Ja, będąc koło 40 dzięki kontaktom z ogarniętymi ludźmi starszymi o ok 20 lat uniknąłem bardzo wielu wpadek i porażek, co umożliwiło mi bardzo dobre życie.

TRZECIA PRZEWAGA: ODPORNOŚĆ PSYCHICZNA I SPOKÓJ W NIEPEWNYCH SYTUACJACH

Młodzi ludzie często są przekonani, że mają wszystko pod kontrolą. Mają plan, mają strategię, czasem mają nawet plan awaryjny dla głównego planu. I to jest piękne. Ale życie ma to do siebie, że regularnie rozwala nam te plany. I wtedy okazuje się, kto potrafi się podnieść, a kto się załamuje.

Kiedy masz za sobą czterdzieści, pięćdziesiąt lat życia, to niemal na pewno przeszedłeś już przez kilka poważnych kryzysów. Może straciłeś pracę. Może miałeś projekt, który zakończył się niepowodzeniem. Może przeżyłeś rozwód, chorobę, śmierć bliskiej osoby. I wiesz co? Przeżyłeś. Wstałeś i poszedłeś dalej. I teraz, kiedy przychodzi kolejny kryzys, a w biznesie czy pracy zawsze jakiś przychodzi, to już nie jesteś tak przerażony jak dwudziestoparolatek, któremu po raz pierwszy coś naprawdę nie wychodzi i którego nikt nie przygotował na taki scenariusz. To jest ogromna przewaga, z której wiele osób nie zdaje sobie sprawy.

Ja pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych musiałem wyjechać z Polski jako uchodźca. Zostawiłem wszystko. Zacząłem od zera w Austrii, nie znając dobrze języka, bez pieniędzy, bez kontaktów. To była brutalna lekcja życiowa. Ale nauczyła mnie czegoś podstawowego: że póki jesteśmy w miarę zdrowi, to zawsze można zacząć od nowa. Że kiedy wszystko się wali, to wcale nie jest koniec. To może być po prostu nowy początek.

I ta wiedza, ta głęboka pewność, że „to też przetrwam i poradzę sobie”, to jest coś, czego zazwyczaj nie mają młodzi ludzie, często nadmiernie ochraniani przez rodziców. Oni dopiero muszą to zdobywać, a wielu z nich przy poważniejszych trudnościach ucieka w używki albo po prostu się załamuje. Ty tę odporność już masz. I w biznesie, w zarządzaniu, w prowadzeniu projektów właśnie taka odporność psychiczna jest bezcenna. Kiedy przychodzi kryzys, Ty nie panikujesz. Ty działasz.

Jak świadomie rozbudowywać taką odporność?

Po pierwsze, regularnie wystawiaj się na umiarkowany stres. Nie chodzi o to, żebyś celowo tworzył sobie sytuacje kryzysowe, ale o to, żebyś nie unikał trudnych sytuacji. Kiedy pojawia się projekt, który stanowi dla Ciebie wyzwanie, bierz go dla treningu. Każda taka sytuacja wzmacnia Twoją odporność psychiczną.

Druga metoda to świadoma analiza poprzednich kryzysów. Wróć do najtrudniejszych momentów w Twoim życiu zawodowym i osobistym. I zadaj sobie pytanie: co dokładnie sprawiło, że przez to przeszedłeś i sobie poradziłeś? Jakie zasoby w sobie znalazłeś? Kto Ci pomógł? Ta analiza daje Ci świadomość, że jesteś znacznie silniejszy, niż myślisz.

CZWARTA PRZEWAGA: UMIEJĘTNOŚĆ WIDZENIA DŁUGOFALOWYCH KONSEKWENCJI DECYZJI

Młodzi ludzie często myślą o tu i teraz. Ty w razie potrzeby potrafisz myśleć w znacznie szerszych horyzontach czasowych, bo masz już pewną perspektywę. Widziałeś, jak decyzje podjęte dziesięć, dwadzieścia lat temu zaowocowały – albo i nie zaowocowały. Widziałeś, jak drobne kompromisy etyczne na starcie biznesu prowadzą do ogromnych problemów za pięć, dziesięć lat. Widziałeś, jak relacje budowane latami dają owoce w najmniej spodziewanych momentach.

Ja dzięki takiemu długofalowemu podejściu przez wiele lat pracowałem zarobkowo tylko pięćdziesiąt dni w roku i to wystarczało. Resztę czasu miałem dla siebie, dla podróży, dla cieszenia się życiem. Młodsi ludzie, kiedy im to mówię, patrzą na mnie jak na kosmitę i pytają „Jak to możliwe?” A to jest możliwe właśnie dlatego, że od dawna patrzyłem perspektywicznie i przez lata budowałem relacje, reputację, bazę klientów, którzy do mnie wracają. Od bardzo dawna nie szukam nowych projektów, bo to projekty przychodzą do mnie. I to jest efekt trzydziestu, czterdziestu lat pracy. Zobacz, gdzie mógłbyś zrobić coś podobnego.

Młody człowiek, nawet genialny, nie zbuduje tego w rok, w dwa, w pięć. To wymaga czasu. I mam nadzieję, że Ty już ten czas też już zainwestowałeś, bo to jest Twoją przewagą. Dlatego nie próbuj udawać, że jesteś taki jak oni. Pokaż, że masz coś, czego oni nie mają i na co będą w najlepszym wypadku potrzebować lata, żeby to zdobyć.

Jak rozwijać długofalową perspektywę?

Po pierwsze, celowo myśl w dłuższych horyzontach czasowych niż Ci się wydaje że są naturalne. Kiedy myślisz o projekcie, nie pytaj się tylko „co to da za trzy miesiące”, ale „co z tego może wyniknąć za trzy lata”. Kiedy podejmujesz decyzję biznesową, zastanów się nie tylko nad kwartalnymi wynikami, ale nad tym, jak to wpłynie na Twoją reputację za kilka lat.

Po drugie, znów ucz się od ludzi starszych od siebie. To jest coś, czego po czterdziestce prawie nikt nie robi. Kiedy masz czterdzieści, czy pięćdziesiąt lat, to łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że już wszystko wiesz. A prawda jest taka, że zawsze znajdziesz kogoś, kto jest o dziesięć, dwadzieścia lat dalej na drodze, którą Ty chcesz przejść. Szukaj takich ludzi, nawet jeśli nie ma ich wielu. Pytaj ich o perspektywę. Ja, jak już wspomniałem, dzięki takiemu podejściu uniknąłem wielu błędów i ślepych uliczek w życiu i właśnie wyrobiłem sobie całkiem inne spojrzenie na rzeczywistość.

PIĄTA PRZEWAGA: UMIEJĘTNOŚĆ INTEGROWANIA RÓŻNYCH PERSPEKTYW I ZNAJDOWANIA NIESZABLONOWYCH ROZWIĄZAŃ

Młodzi ludzie, częściowo też przez nasz system szkolnictwa, są często fenomenalni, ale przeważnie tylko w wąskiej specjalizacji. Znają świetnie jedną dziedzinę – marketing internetowy, programowanie, design. Ale biznes, prawdziwe życie zawodowe, to przecież nie jest jeden wąski obszar. To jest splot wielu różnych rzeczy naraz.

Ja w moim życiu zmieniałem zawody kilkakrotnie. Naprawiałem nielegalnie samochody, byłem programistą, byłem konsultantem IT, budowałem jacht, prowadziłem szkolenia z negocjacji, pracowałem jako freelancer dla kilkunastu różnych branż. I każda z tych przygód nauczyła mnie czegoś innego. Każda dała mi inne narzędzia, inne spojrzenie. Nawet jeśli nie miałeś aż tak urozmaiconego życia, to zapewne masz też niezłą kombinację doświadczeń. Zastanów się nad tym, co to mogłoby być.

U mnie, kiedy klient przychodzi do mnie z problemem, nie patrzę na niego tylko przez pryzmat jednej specjalizacji. Widzę ten problem z wielu różnych perspektyw jednocześnie. Potrafię powiązać coś z zarządzania projektami z czymś z psychologii, z czymś z negocjacji, z czymś z technologii, a także rozwiązaniami z zupełnie innej branży. I nagle znajdujemy rozwiązanie, którego nikt wcześniej nie widział, bo wszyscy patrzyli tylko z jednej strony.

To jest coś, czego młodzi jeszcze nie mają, nawet jak są dobrze wykształconymi specjalistami. Oni bardzo często tkwią głęboko w swojej niszy, i to czasem jest wystarczające, ale tylko do czasu, aż trzeba połączyć kropki z kilku różnych obszarów naraz. Wtedy potrzebują kogoś takiego jak Ty. Kogoś, kto widział różne światy i potrafi je ze sobą spleść. Widzisz to? Potrafisz to wykorzystać?

Jak rozwijać tę umiejętność?

Po pierwsze, z rozmysłem ucz się rzeczy, które wydają się nie mieć związku z Twoją główną dziedziną działalności. Ja na przykład w wieku prawie siedemdziesięciu lat zacząłem się uczyć stosowania sztucznej inteligencji i to nie dlatego, że chciałem stać się programistą AI, ale dlatego, że chciałem zrozumieć, jak ta technologia zmienia biznes i relacje. I wiesz co? Jak to robisz regularnie to te nowe perspektywy pozwalają Ci łączyć kropki w sposób, którego nikt inny w Twoim otoczeniu nie widzi.

Po drugie, ćwicz sztukę prostego tłumaczenia skomplikowanych rzeczy. Weź coś, co znasz naprawdę dobrze, i spróbuj wytłumaczyć to nastolatce, swojej babci, przyjacielowi z zupełnie innej branży. Jeśli potrafisz, to znaczy, że naprawdę to rozumiesz. Jeśli nie potrafisz,  oznacza to, że siedzi Ci w głowie tylko zestaw fachowych terminów, a nie prawdziwe zrozumienie, a takich “ekspertów” ludzi jest wielu. Jak jesteś tym drugim “przypadkiem”, to lepiej to szybko zmień!

PODSUMOWANIE I PRAKTYCZNE WNIOSKI

Więc kiedy następnym razem poczujesz, że młodsi Cię wyprzedzają technologicznie, zatrzymaj się na moment i przypomnij sobie: oni może wiedzą, jak obsługiwać najnowsze narzędzie, ale Ty, w uproszczeniu, wiesz, kiedy to narzędzie ma sens w ogóle używać. Jakie jakie przedsięwzięcia warto kontynuować, a jakie można odpuścić. I właśnie za tę mądrość zarówno klienci jak i pracodawcy płacą najwięcej.

Dlatego nie musisz wygrywać z nimi w ich grze. Nie musisz być najszybszy w kodowaniu, najlepszy w nowych aplikacjach, najbardziej na czasie w trendach. Musisz być kimś innym, – kimś, kto wie, które bitwy warto toczyć i jak je strategicznie rozegrać. Kimś, kto rozumie ludzi, nie tylko narzędzia. Kimś, kto myśli szeroko, a nie w bardzo wąskim zakresie. Kimś zdolnym do wynajdywania nieszablonowych rozwiązań.

Oczywiście każdy z tych pięciu obszarów wymaga świadomej, regularnej pracy. To nie jest tak, że masz czterdzieści, pięćdziesiąt lat i jesteś przez to automatycznie mądrzejszy. Musisz aktywnie rozwijać te umiejętności: prowadzić dziennik, budować różnorodne relacje, świadomie pracować nad odpornością, myśleć długofalowo, uczyć się rzeczy pozornie niepowiązanych. Ale jeśli to robisz, Twoja przewaga nad innymi będzie rosła z każdym rokiem. Tak, wbrew ogólnemu mniemaniu nie będzie malała z wiekiem, tylko będzie rosła. Zobacz choćby na mnie!

I to jest coś, czego młodzi ludzie nie mogą Ci łatwo zabrać, bez względu na to, jak szybko uczą się najnowszych technologii. Dlatego zapamiętaj:

Twój wiek to nie problem. To może być Twoja największa przewaga. Pytanie tylko, czy umiesz ją wykorzystać. Jeśli jeszcze nie, to we własnym interesie się tego naucz! 

Jeśli chcesz usłyszeć więcej tych przemyśleń z dodatkowymi przykładami i wskazówkami, jak każdą z tych przewag dalej rozbudowywać – koniecznie obejrzyj mój najnowszy film na YouTube “Jesteś po czterdziestce? 5 obszarów gdzie wygrasz z młodszymi (NIE TYLKO W PRACY)”, gdzie opowiadam o tym wszystkim znacznie szerzej. Film będzie na moim kanale od piątku 14.11 godz. 17

A jeśli temat budowania autorytetu i wartości w dojrzałym wieku jeśli chodzi o zarabianie pieniędzy jest Ci bliski, to gorąco polecam Ci naszą książkę „Sukces w relacjach biznesowych”, która jest praktycznym podręcznikiem też i tego, jak efektywnie zarabiać pieniądze na życie, wykorzystując dokładnie te przewagi, o których dzisiaj pisałem. Ta wiedza będzie takim turbodoładowaniem tego, co jako dojrzały człowiek, już wiesz o efektywnym zarabianiu pieniędzy na życie.

 A jak nie masz czasu na czytanie, to od natychmiast książka jest też dostępna do słuchania jako audiobook, który też możesz kupić na tej stronie. Ponad 8 godzin słuchania nagrania, czytanego przez profesjonalnego lektora.

Specjalnie dla subskrybentów tego newslettera stworzyłem też kod rabatowy AUDIO25, który do 18.11 do 23:59 da Ci 10% rabatu na ten audiobook.

Z innych ciekawostek, nasz nowy Sklep Kliniki Negocjacji jest już praktycznie gotowy. Nie tylko zmieniliśmy wygląd tak, że nie muszę się już z tego powodu wstydzić, ale też od soboty wprowadzamy zmianę w sposobie dostarczania ebooków. Nie będziemy ich jak ostatnio personalizować ręcznie, tylko system natychmiast po otrzymaniu zapłaty wyśle klientowi spersonalizowany PDF ze znakiem wodnym. Jeśli ktoś będzie potrzebował pliku EPUB albo MOBI, to będziemy go generować i wysyłać bezpłatnie na życzenie. To odpowiada życzeniom wielu klientów.

W tym miejscu jeszcze raz dziękuję Krzysztofowi Bartnikowi i jego zespołowi z firmy IMKER za wzorcowe wsparcie nas w tym procesie. Jeśli kiedykolwiek chcesz coś sprzedawać w internecie (książki, ebooki, audiobooki, kursy, przedmioty fizyczne), to naprawdę warto się z nim skontaktować. To nie jest wpis sponsorowany, tylko rekomendacja zachwyconego klienta.

Tyle na dzisiaj. Do zobaczenia w kolejnym newsletterze i powodzenia w budowaniu życia, na które zasługujesz.

Alex

PS: Jeśli znasz kogoś, komu takie informacje mogą się przydać, to poleć mu zapisanie się na ten bezpłatny newsletter. Może wyświadczysz mu przysługę.

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-11-14
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Co zrobić, gdy partner biznesowy Cię wykorzystuje

Cześć

Dzisiaj mam dla Ciebie:

  • Wskazówki co zrobić, gdy partner biznesowy Cię wykorzystuje lub gra nie fair
  • Parę informacji ode mnie

W mailu 2 tygodnie temu pokazałem Ci siedem czerwonych flag ostrzegających o tym, że jesteś wykorzystywany w relacji biznesowej. To była diagnoza, teraz czas na kurację. Dzisiaj chcę dać Ci plan działania, który możesz zastosować dopasowując tylko szczegóły do Twoich okoliczności. Bo widzisz, rozpoznanie problemu to dopiero pierwszy krok. Drugi krok, ten trudniejszy, to skuteczne działanie, które ochroni Twoje interesy i w ten czy inny sposób zakończy toksyczną sytuację raz na zawsze. Ten drugi krok wielu ludziom sprawia trudności.

Dlaczego to jest takie trudne?

Przez ponad czterdzieści lat mojego życia zawodowego widziałem wielu inteligentnych ludzi, którzy dawali się wykorzystywać w biznesie. I zawsze było kilka powodów dlaczego. Po pierwsze, wykorzystującym może być ktoś, kogo taki człowiek lubi jako osobę. Po drugie, ofiara już dużo zainwestowała (czasu, pieniędzy, energii) i trudno jej się z tym rozstać. Szczególnym przypadkiem jest też sytuacja, kiedy ofiara nie stworzyła żadnych alternatyw do drugiej strony, co zazwyczaj jest strategicznym błędem biznesowym. Po trzecie, ofiara ma nadzieję, że ten człowiek się zmieni. I po czwarte, może jej skutecznie wmówiono, że to ona jest problemem.

Więc zanim zaczniemy – jeśli rozpoznałeś te czerwone flagi o których pisałem w tamtym mailu i opowiadałem w filmie, to nie zakładaj, że jesteś zbyt przewrażliwiony, albo zbyt wymagający. Załóż że Twoje odczucia najprawdopodobniej są uzasadnione. Twoje granice są normalne. I oczywiście masz pełne prawo ich bronić. Będziemy to robić w kilku krokach.

KROK 1: Przestań się obwiniać

Zakładamy dalej, że z różnych powodów nie możesz natychmiast przerwać takiej współpracy i coś trzeba z tym zrobić. W takim przypadku pierwszy krok to uporanie się z Twoimi własnymi emocjami i częstą przesadną samokrytyką. Pewnie Jak mogłem być taki naiwny? Powinienem był zauważyć to wcześniej”. To naturalny sposób myślenia, przejmujący też odpowiedzialność, co samo w sobie jest dobre, ale w przesadzie błędny i szkodliwy.

Posłuchaj mnie uważnie: to, że dałeś się wciągnąć w toksyczną relację biznesową, niekoniecznie świadczy o Twojej głupocie. To przede wszystkim świadczy o nieetyczności drugiej strony. Ty działałeś w dobrej wierze, założyłeś że druga strona też tak działa, to jest normalny punkt wyjścia. Pamiętasz rozdział “Optymalna ogólna strategia postępowania z innymi ludźmi” z naszej książki “Sukces w relacjach biznesowych”? Tam opisałem sprawdzoną strategię, abyś w przyszłości nie musiał czytać takich maili jak ten :-) 

Więc przestań marnować energię na poczucie winy. Pomyśl, że teraz masz wiedzę, której wcześniej nie miałeś. Wykorzystaj tę lekcję na przyszłość. Ale oczywiście na razie skoncentruj się na rozwiązaniu obecnej sytuacji.

KROK 2: Zacznij dokumentować wszystko

Drugi krok, to rozpocznij systematyczne dokumentowanie wszystkiego, co dzieje się z tym problematycznym partnerem biznesowym i to bez wyjątku. Dlaczego?

  • Po pierwsze, daje Ci obiektywny obraz sytuacji. 
  • Po drugie to Twoja ochrona prawna na wypadek późniejszych komplikacji. 
  • Po trzecie, samo dokumentowanie zmusza Cię do uważnego przyglądania się temu, co się dzieje.

Jak to robić? Pierwsza zasada: każde ustalenie potwierdzasz mailowo. Przykład: „Dziękuję za dzisiejszą rozmowę. Potwierdzam, że ustaliliśmy: termin realizacji to koniec marca, wynagrodzenie X tysięcy złotych, płatność w ciągu 14 dni. Jeśli coś źle zrozumiałem, daj mi znać do jutra do południa, w przeciwnym razie zakładam, że to są nasze ostateczne ustalenia„.

Zwróć uwagę na dobór słów, bo nie jest on przypadkowy. Nie pytasz „czy się zgadzasz” tylko stwierdzasz fakty i dajesz krótki termin na korektę. Jeśli druga strona nie odpowie, to masz potwierdzenie że zrozumiałeś dobrze. Jeśli skoryguje, to masz temat do rozmowy z nim aby to wyjaśnić, a jeśli zacznie się wykręcać „po co to pisać, przecież sobie ufamy”, to już jest kolejna czerwona flaga.

Druga rzecz: prowadź sobie prosty dokument, gdzie zapisujesz chronologicznie istotne zdarzenia. Data, co się stało, Twoje reakcje. Wystarczą punkty jak na przykład: „15 stycznia – poprosił o obniżenie ceny o 20%, argumentując trudnościami. Zgodziłem się. 3 lutego – ja poprosiłem o przedłużenie terminu o tydzień. Odmówił, powołując się na swoje zasady”. Po miesiącu być może sam zobaczysz wzorce, które na bieżąco mogłyby umknąć Twojej uwadze.

Trzecia rzecz: zachowuj wszystkie maile, wiadomości, SMS-y. Wszystko. Może nigdy nie będzie Ci to potrzebne, ale jeśli będzie, to będziesz miał pod ręką. To jest sugestia  #MążAdwokata :-)

KROK 3: Postaw jedną, ostateczną granicę

To najważniejszy moment, rozmowa, w której stawiasz jasną, ostateczną granicę. Nie pierwszą, nie drugą, ale JEDNĄ jedyną. Bo jeśli to będzie kolejna z wielu rozmów w rodzaju „tym razem naprawdę …”, nic się nie zmieni. Pewnie już to przerabiałeś.

W ramach przygotowania wypisz sobie konkretne punkty, które Ci przeszkadzają. Nie ogólniki „nie szanujesz mnie”, tylko fakty. „Trzy razy w tym miesiącu dzwoniłeś po 22, mimo mojej prośby o kontakt w godzinach pracy”, „Pięć razy prosiłeś o dodatkową pracę bez wynagrodzenia”, „Dwukrotnie zmieniłeś warunki po fakcie”. Fakty, daty, liczby.

Potem zapisz co konkretnie chcesz, żeby się zmieniło. „Chcę, żebyś kontaktował się między 9 a 18, chyba że wcześniej uzgodnimy wyjątek”, „Każda praca poza zakresem musi być wyceniona i potwierdzona”, „Wszystkie ustalenia potwierdzamy mailowo w ciągu 24h”. To mają być jasne i mierzalne oczekiwania. Przećwicz to przed lustrem, mówiąc na głos. To mówienie na głos jest ważne!

I kluczowe: w ramach przygotowań pomyśl o konsekwencjach, które wyciągniesz jeśli rozmowa zakończy się niepowodzeniem albo niepożądane zachowania będą się powtarzać. Musisz być gotowy je wyegzekwować. Jeśli powiesz „następnym razem zakończę współpracę”, a potem tego nie zrobisz, to pokazujesz że Twoje granice są miękkie i łatwo negocjowalne. Wtedy masz kolejny prawdziwy problem. Więc zanim ta rozmowa nastąpi, upewnij się że masz plan B – innych klientów, innych dostawców itp. W kwestiach zarabiania na życie koniecznie trzeba dbać o różne opcje, inaczej jesteś osobą, którą łatwo szantażować.

Sama rozmowa: umów się na konkretny czas (nie musi być natychmiast, ale daj dwa, trzy dni wyprzedzenia maksimum). W rozmowie zacznij Dobrze, że znaleźliśmy czas aby porozmawiać”. Potem stwierdzaj fakty bez Jest kilka rzeczy, które sprawiają, że nasza współpraca nie działa tak, jak powinna”. Kontynuujesz przytaczając przygotowane wcześniej fakty. Obserwuj reakcję – jeśli zaczyna atakować, obwiniać Ciebie, grać na emocjach, to relacja prawdopodobnie jest nie do uratowania.

Jeśli zaś słyszysz „przepraszam, naprawdę nie zdawałem sobie sprawy, co mogę zrobić”, to dobry znak. Wtedy przechodzisz do konkretów, które wcześniej Potrzeba jasnych zasad. Po pierwsze… Po drugie… Czy możesz się do tego zobowiązać?”. Nie akceptuj ogólników typu „będę uważał”, albo “postaram się”, potrzebujesz od drugiej strony jasnego zobowiązania.

I najważniejsze, w fundamentalnych sprawach nie bój się wspomnieć o Jeśli się porozumiemy, to dajmy sobie szansę. Ale jeśli te ustalenia nie będą przestrzegane, zakończę współpracę bez dalszych rozmów. Mówię to całkiem poważnie”. Powiedz to spokojnie, bez agresji, ale stanowczo. To ma być chłodna informacja, a nie grożenie.

Po rozmowie, natychmiast wyślij mail z Dziękuję za rozmowę. Potwierdzam zasady: [lista]. Rozumiem, że obaj zobowiązujemy się do ich przestrzegania. Jeśli masz jakieś uwagi do tego co napisałem, to proszę zgłoś je do jutra do końca dnia.”.

KROK 4: Obserwuj przez krótki okres co się dzieje

Czwarty krok, to krótka obserwacja. Przez dwa tygodnie, maksymalnie miesiąc. Dlaczego tak krótko? Bo jeśli ktoś naprawdę chce się zmienić, pokaże to bardzo szybko. Przestrzeganie takich rzeczy jak godziny kontaktu czy potwierdzanie mailowe nie wymagają przecież miesięcy przestawiania się, to kwestia świadomej decyzji. Nawet w bardziej złożonych sprawach powinieneś zaobserwować zmianę na lepsze stosunkowo szybko. Nie czekaj wiecznie!

stara się” – tylko CZY PRZESTRZEGA), jak reaguje gdy zwracasz uwagę na naruszenie (szczere przeprosiny czy wymówki?), jaka jest ogólna atmosfera (czy czujesz wewnątrz ulgę czy ciągłe napięcie?).

Po tym okresie, przychodzi czas na jasną decyzję. Albo kontynuujemy, albo kończymy. Nie ma „jeszcze trochę poobserwuję”. To “obserwowanie” zazwyczaj jest tylko marnowaniem czasu.

KROK 5: Zakończ jeśli nie ma poprawy

Jeśli nic się znacząco nie zmieniło, to musisz zakończyć współpracę. Zrozum: koszty pozostawania w toksycznej relacji biznesowej długofalowo praktycznie zawsze przewyższają koszty wyjścia z niej. Każda złotówka którą tracisz tu, to złotówka którą mógłbyś zarobić gdzie indziej. Każda godzina stresu to Twoje zdrowie.

Jak zakończyć? Krótko, rzeczowo, bez wdawania się w Po naszej rozmowie z 5 września miałem nadzieję, że ustaliliśmy jasne zasady. Niestety, kilkakrotnie doszło do sytuacji pokazujących, że stosowanie się do nich nie jest dla Ciebie priorytetem. Dlatego podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy. Rozliczamy projekty w toku, a potem każdy idzie swoją drogą. Życzę powodzenia”.

To jest oczywiście bardzo prosty, wręcz banalny przykład sformułowań, abyś wiedział o co chodzi, w praktyce musisz dopasować wypowiedzi do Twojej konkretnej sytuacji. A w bardzo skomplikowanej sytuacji nie wahaj się zasięgnąć wcześniej rady dobrego adwokata! Ale tak czy inaczej, trzymaj się takiej zwięzłej formy. Nie daj wciągnąć w dyskusje „dlaczego”, „daj jeszcze szansę”. Już dałeś. Została zmarnowana. Koniec.

Jeśli jesteś teraz w takiej sytuacji, że rozstanie jest konieczne, to zdaję sobie sprawę, że te kroki nie są łatwe. Ale wierz mi, koszty pozostawania przewyższają koszty wyjścia z takiej relacji. Wykonaj te kroki. Chronisz swoje interesy, czas, energię. I to nie jest egoizm, to odpowiedzialność za swoje życie i biznes.

Jeśli chcesz zobaczyć film z dodatkowymi przykładami, obejrzyj go od 7.11 godz. 17:00 na moim kanale YouTube. A jeśli nie widziałeś pierwszego filmu jak rozpoznać te sygnały alarmowe, to jest on podlinkowany na ekranie końcowym. Razem te dwie części dają Ci kompletny system.

Sprawy organizacyjne

Z innych spraw, to wreszcie wychodzę z potężnego przeziębienia, które trochę mnie przyblokowało i spowodowało różne zaległości. Ciągle jestem niektórym z Was winien maila, nadrobię to w najbliższym czasie. Proszę o cierpliwość.

Postanowiłem przygotować dla Was film pod roboczym tytułem “Jak budować autorytet po 40-tce – kiedy młodsi są lepsi technicznie”. Biorąc pod uwagę rozkład demograficzny moich Widzów i Czytelników, powinien to być pożyteczny temat. Mam nadzieję nagrać go na następny piątek.  Więcej o tym za tydzień. Jeśli masz jakieś dodatkowe pytania do tego tematu, to napisz do mnie i to w miarę szybko. Może zdążę je uwzględnić w nagraniu.

Chwilę temu miałem przyjemność skorzystać z wiedzy Michała Szermelka, który mimo młodego wieku, jest znakomitym marketingowcem w tym zakresie którym się on zajmuje. Ze wstydem przyznaję, że w rezultacie powstała tak długa lista jego zaleceń (czyli moich błędów i zaniechań), że powinienem się wstydzić :-) No ale pokonawszy choróbsko zabrałem się za jej realizację. Między innymi już w następnym tygodniu powinniście zobaczyć na przykład całkiem nowe wydanie sklepu nad którym pracują już ludzie z obsługującej nas logistycznie firmy IMKER, pod wodzą nieocenionego Krzysztofa Bartnika, któremu też jestem ogromnie wdzięczny za okazane wsparcie, znacznie wykraczające poza to, co możnaby się spodziewać nawet od bardzo dobrej firmy!  

Pozdrawiam Cię serdecznie

Alex

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-11-06
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Newsletter

Jak zbyt szybkie wnioski mogą zniszczyć relacje (i co z tym zrobić)

Cześć

Dzisiaj mam dla Ciebie:

  • Omówienie przykładu popełniania bardzo ważnego błędu, który niszczy wiele relacji
  • Rekomendacje 3 nieoczywistych kanałów, które między innymi oglądam

Na początek muszę Ci o czymś opowiedzieć, bo stało się coś, co jest idealną ilustracją jednego z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów w relacjach międzyludzkich.

Kilka tygodni temu zapowiedziałem w newsletterze, że zorganizuję kolejne Spotkanie z Widzami i Czytelnikami w Warszawie. Obiecałem też, że również osoby, które się nie zakwalifikowały poinformuję o tym mailowo. Zapisało się sporo osób, prawie 3 razy tyle niż miałem miejsc i mimo zrobienia dodatkowego spotkania następnego dnia musiałem odmówić wielu z Was. Tak jak obiecałem napisałem o tym, ale niestety nie wszystkim :-( Mea culpa, nie był to żaden przejaw lekceważenia, zobacz poniżej, niemniej bardzo za to przepraszam.

Zobaczmy jak to wyglądało z mojej strony.

W czwartek byłem umówiony z klientem we Wrocławiu a w środę złapała mnie jakaś wirusówka żołądkowa. Jak się mówi “shit happens”, w tym wypadku dosłownie, ale Alex dotrzymuje słowa, nafaszerowałem się stoperanem i pojechałem. Po drodze dokończyłem zapraszać ludzi na spotkanie w Warszawie i zacząłem odpisywać tym, którym musiałem odmówić. Ale tego nie dokończyłem. W czwartek mieliśmy bardzo produktywny dzień, mimo mojego dalszego kiepskiego samopoczucia. Odwołanie spotkania w Warszawie nie wchodziło w rachubę, więc prosto stamtąd w piątek pojechaliśmy do stolicy. Zanim w ogóle zdążyłem dojść do siebie, przyszło jeszcze potężne przeziębienie. Nie było to nic dramatycznego, ale na tyle wybiło mnie z rytmu, że włączając mój “tryb awaryjny”, nie mogąc dobrze spać po nocach. Jeśli chodzi o mailową odpowiedź do wszystkich, którzy się nie zakwalifikowali, to została z tyłu głowy jako „zrobię to, jak tylko poczuję się lepiej”. Tylko że „lepiej” nie przyszło wystarczająco szybko.

Spotkania się odbyły. Były fantastyczne. Nie tylko te z Widzami, ale też inne, bardziej kameralne. Ale kilka osób, które nie dostały ode mnie wiadomości, wyciągnęło własne wnioski i o tym chcę chwilę porozmawiać.

Jedna z Pań w komentarzu na FB napisała: „Przykro, tylko, że nie poinformowaliście (tak jak obiecaliście mailem), kogo odrzucacie a kogo nie. Szczerze, liczyłam na wiadomość mailową z czystego szacunku, ponieważ napisałam z zapytaniem i niestety nie doczekałam się odpowiedzi.”

Inna napisała coś, co naprawdę mnie zamurowało: „Ja też tak miałam, ale wydaje mi się, że zostałam odrzucona, bo nie jestem zbyt ciekawą osobą. Prawda jest taka, że łatwo się mówi, żeby otaczać się ciekawymi ludźmi, próbować dotrzeć do takich co można się czegoś nauczyć, ale jak przyjdzie co do czego to tacy ludzie cię nie wybiorą, bo twoja wartość obiektywna jest zerowa. Wiadomo, że bogaci i wykształceni jednoczą się z takimi samymi. Zdziwiłabym się, gdyby do takiego grona dołączyła sprzątaczka, czy sprzedawczyni albo hydraulik. Ale przecież podobno ograniczenia są tylko w naszej głowie.”

I teraz zatrzymaj się na moment.

Bo to jest właśnie ta chwila, w której brak jednej informacji (dlaczego nie dostałaś maila) został zastąpiony całą narracją o tym, jak działa świat, kim jestem ja, i jaka jest wartość tej osoby.

Wszystko to – na podstawie jednego brakującego maila.

Rozumiem frustrację. Naprawdę rozumiem. I przykro mi, że niektórzy nie dostali odpowiedzi. Gdy ktoś obiecuje coś i nie dotrzymuje słowa, to nieładnie, nawet jeśli chodzi o coś, co jest robione za darmo. Ale zobacz, co się tutaj stało: zamiast zapytać „co się stało?”, zamiast pomyśleć „może jest jakiś powód, którego nie znam”, ta osoba w kilka sekund zbudowała całą teorię na temat mojej rzekomej pogardy dla ludzi „niższej wartości”, mojego elitaryzmu, i swojej rzekomej bezwartościowości.

I to nie jest tylko jej problem. To jest dość powszechny ludzki problem.

Ktoś nas pozornie ignoruje, to od razu .
Szef nas pomija przy projekcie, to .
Partner się nie odzywa przez kilka godzin, to Coś się stało, na pewno jest zły”.

I jak jest w wielu przypadkach? Kompletnie się mylimy.

Bo szef być może pomyślał, że mamy już za dużo na głowie i chciał nas oszczędzić. Partner być może zostawił telefon w pracy i dopiero wieczorem zauważył. A ja? Byłem chory, wyczerpany, i próbowałem zrobić to, co najważniejsze – jednak przeprowadzić te cholernie dobre spotkania, które obiecałem. I przeprowadziłem!

Ale moim stanie nikt o tym nie wiedział. A ja po powrocie do Krakowa wyłożyłem się totalnie i dopiero dziś stanąłem naprawdę na nogi. Brak zapowiedzianego filmu w piątek, to też rezultat tego stanu.

Wracając do sedna sprawy, teraz przychodzi kluczowe pytanie: co tracisz, gdy w podobnych sytuacjach wyciągasz wnioski zbyt szybko? Tracisz co najmniej trzy rzeczy:

1. Tracisz możliwość poznania prawdy

Gdy decydujesz, że już wiesz, dlaczego coś się stało, przestajesz zadawać pytania. A bez pytań nie ma zrozumienia. Jest tylko Twoja wersja, która  w większości przypadków jest daleka od rzeczywistości.

Co by się stało, gdyby ta osoba napisała mi prosto: „Alex, nie dostałam odpowiedzi. Co się stało?”

Dostałaby wyjaśnienie. Być może nawet zaproszenie na kolejne spotkanie. Ale zamiast tego wybrała gotową historię i zamknęła sobie drogę do jakiejkolwiek dalszej realnej interakcji.

2. Tracisz relacje, które mogłyby się rozwinąć

Jeśli zakładasz z góry, że ktoś Cię lekceważy, że jesteś „za mało ciekawa” albo „za mało wartościowa” – działa to jak samospełniająca się przepowiednia. Wycofujesz się. Zamykasz się i w ten sposób faktycznie odbierasz sobie szansę na kontakt z ludźmi, którzy mogliby Ci coś dać.

Nie dlatego, że oni Cię odrzucili. Ale dlatego, że Ty sama podjęłaś decyzję za nich.

3. Tracisz swoją energię i pewność siebie

Zobacz, co robi z Tobą takie myślenie: zamiast myśleć „ciekawe, co się stało?”, myślisz „jestem nic niewarta”. Zamiast „może to była pomyłka”, myślisz „bogaci ludzie tacy jak on nigdy nie wybiorą kogoś takiego jak ja”.

I nagle nie jesteś już osobą, która nie dostała maila. Jesteś osobą, która właśnie udowodniła sobie samej, że jest gorsza od innych.

A przecież to nieprawda.I to bardzo kosztowna nieprawda! Znasz biblijne powiedzenie”stanie się według wiary twojej”?

Co możesz z tym zrobić?

Zacznijmy od tego, że sam cierpiałem kiedyś na taką przypadłość, jak zbyt szybkie wyciąganie wniosków tego rodzaju. Życie, ale też rozmowy o prawie z Karoliną, moją żoną -adwokatem, nauczyły mnie na szczęście czegoś lepszego. 

Pierwsze zalecenie: Zanim wyciągniesz wniosek z czyjegoś zachowania, to zatrzymaj się i zapytaj.

To brzmi banalnie, ale większość ludzi tego nie robi. Większość ludzi woli mieć swoją interpretację, nawet jeśli jest bolesna, niż przyznać, że czegoś nie wiedzą. A wielu po prostu nie potrafi zapytać i to nawet w ojczystym języku. Jak się tego łatwo i skutecznie nauczyć opisałem w “Sukces w relacjach międzyludzkich”, to tak na marginesie.

Prawda jest taka, że zazwyczaj życie jest zbyt skomplikowane, żeby wyciągać wnioski na podstawie jednej sytuacji. Ludzie chorują. Zapominają. Mają swoje problemy. Czasami po prostu nie dają rady.

I to często nie ma nic wspólnego z Twoją wartością.

W moim przypadku: nie pominąłem nie odpisując nikogo dlatego, że był „nieco niższy” czy „mniej ciekawy”. Pominąłem ludzi, bo byłem chory i nie dałem rady odpisać wszystkim. Mam sporo zaległości korespondencji z całego tygodnia, nie tylko związanej w Wami. Gdybym czuł się lepiej – odpisałbym. Gdybym miał więcej czasu z klarownym umysłem  – też.

Ale nie miałem. I to wszystko.

Więc jeśli kiedykolwiek poczujesz, że ktoś Cię zignorował, pominął, odrzucił, zanim zbudujesz sobie w głowie całą historię o tym, jak mało jesteś wart i jak niesprawiedliwy jest świat – po prostu zapytaj.

„Co się stało?”
 „Czy wszystko w porządku?”
 „Może coś przeoczyłeś?”

Bo często okaże się, że historia, którą sobie wymyśliłeś, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

I oszczędzisz sobie mnóstwo bólu, frustracji, i straconych relacji.

Dziś nie zapraszam Cię na najnowszy film, bo nie byłem w tym tygodniu w stanie takiego nagrać, ale zamiast tego polecę Ci kilka nieoczywistych kanałów, które między innymi śledzę, bo znacząco wzbogacają moje zrozumienie świata. Na spotkaniu uczestnicy prosili o to, jak się spodoba, to mogę kontynuować w przyszłości. Oto moje rekomendacje na dziś:

Peter Zaihan, ekspert od geopolityki. Napisał kilka ciekawych książek, z których 2 przeczytałem z zainteresowaniem. Na jego kanale publikuje regularnie omówienia ciekawszych wydarzeń ze świata, miał też wartościową serię filmów o metodach które stosuje Rosja, aby wywrzeć od środka wpływ na różne państwa, wliczając w to USA za prezydentury Trumpa. To jest gość, który zdecydowanie wie o czym mówi, jeśli miałbyś oglądać tylko jeden kanał o geopolityce, to właśnie ten.

Elvira Bary, mieszkająca w USA Rosjanka, która na swoim kanale znakomicie opisuje po angielsku różne aspekty historii, mentalności i aktualnej rzeczywistości Rosji.  Za komuny mieliśmy nieco podobnie, choć nie tak ekstremalnie, warto się z tym zapoznać, aby uświadomić sobie z jakim niebezpieczeństwem mamy do czynienia i jak niektórzy próbowali wprowadzić tutaj podobne porządki.

Jacek Prusak, niezwykły jezuita i psychoterapeuta, który wygłasza fenomenalne kazania, wartościowe nie tylko dla katolików. Zawsze na popołudniowej mszy w małym kościele niedaleko rynku w Krakowie wypowiadał się bardzo otwarcie nie owijając w bawełnę  i chyba z tego powodu został “zesłany” do odprawiania mszy o 7:30 w Bazylice. Ale na szczęście zadziałał tu znany Efekt Barbary Streisand, bo tam jest transmisja na żywo :-)  Ktoś regularnie ściąga z niej jego kazania i umieszcza na YouTube, teraz zamiast kilkudziesięciu ludzi w kościele słucha ich 6-8 tysięcy :-) Jak chcesz się dowiedzieć, “co powstrzymało św. Franciszka z Asyżu od pójścia do burdelu” (cytat z homilii) to obejrzyj nagranie 1.11.25 

Tyle na dziś, pozdrawiam Cię wracając zdecydowanie do pełni sił

 Alex

PS: Zaległości w korespondencji postaram się nadrobić w ciągu przyszłego tygodnia

Komentarze (0) →
Alex W. Barszczewski, 2025-11-01
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Zrób to po swojemu – post gościnny  (232)
    • Łukasz Kasza: Artur: nie rozumiem,...
    • Orest Tabaka: Artur: Brawa za odważne...
    • Dariusz Marcinek: @Artur Mówiąc o...
    • Artur Jaworski: Łukasz Kasza piszesz:...
    • stopaprocentowa: Marek –...
  • Na ile programiście przydają się studia  (78)
    • Olga: Alex, Masz rację. Jak widać...
    • Alex W. Barszczewski: Olga Piszesz:...
    • Olga: O matko. Ile literówek. Double...
    • Olga: Jeszcze parę myśli przyszło mi...
    • Olga: Czytając większość tych postów...
  • Dyskusja Czytelników – nowa możliwość na alexba.eu  (24)
    • Adam: Jestem jak najbardziej za ,...
    • Paweł A. B.: Witam, Ujawnia się...
    • Szymon: Zasady jak zwykle przemyślane...
    • Alex W. Barszczewski: Dziękuję...
    • Alex W. Barszczewski: Michał O forum...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Krzysztof Kowalczyk: Wrocław?...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Dziękuję...
    • Joanna: A jak tam experyment?Bo w...
    • Orest Tabaka: Na blogu Setha Godina...
  • Double check  (60)
    • TesTeq: jkurbanski pisze:...
    • Adam: Kiedyś czytałem artykuł o...
    • Michal B: bb.bartosz Ja też tak robię...
    • jkurbanski: Zależnie od sytuacji,...
    • Alex W. Barszczewski: Aleksandra...
  • Skuteczne nawiązanie dobrego kontaktu z innym człowiekiem  (91)
    • Michał Hubicki: Alex piszesz:...
    • pink: Joanno :), chyba nie chodzi o...
    • Joanna: Witam serdecznie! Super...
  • Nasze marzenia  (82)
    • Joanna: Jako ,że nie pływałam, nie...
    • Joanna: Witam gorąco! W pracy...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: WAŻNA WIADOMOŚĆ...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026