Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Tematy różne

Jak ostatnio zawiodłem

W ostatnią niedzielę miałem pojechać z Międzyzdrojów do Poznania, aby poprowadzić dla klienta angielskojęzyczne warsztaty negocjacyjne. Ponieważ nie chciało mi się prowadzić samochodu to eksperymentalnie wybrałem pociąg TLK. Ten skład, który przyjechał, to sama w sobie historia warta opowiedzenia w kontekście 24 lat, jakie minęły od obalenia komuny, ale nie o tym będę pisał

Kiedy dość wymęczony gorącem i zatopiony w myślach o czekających mnie warsztatach dotarłem na peron i postawiłem tam moją walizkę, zauważyłem obok czekającą rodzinę. Składała się ona z nieco poddenerwowanej mamy mającej pod swoją pieczą młodego, około 12 letniego chłopaka na wózku inwalidzkim, drugiego biegającego wokoło dziewięcio- dziesięciolatka, potężną walizę, plecak i jeszcze jakiś pakunek.
Życzliwie zapytałem, jak zamierza z tym wszystkim dostać się do pociągu, otrzymując odpowiedź, że zarezerwowała cały przedział, bo ma z dziećmi ponad 16 godzin jazdy. Na pytanie, czy obsługa pociągu wie o takim potrzebującym asysty pasażerze i pomoże jej się dostać do środka (perony w Międzyzdrojach są bardzo niskie i trzeba wspinać się po wszystkich schodkach wagonu) dowiedziałem się, że nie, a podczas jazdy w drugą stronę konduktor wręcz odmówił im pomocy zasłaniając się bólem pleców!!!
Widząc tę bezradną kobietę na peronie, pozostawionej samej sobie z całym tym „bagażem” po raz pierwszy od bardzo dawna odczułem autentyczną agresję na te wszystkie rozmodlone, postsolidarnościowe, pseudopatriotyczne, czy pseudoliberalne rządy, które mając gęby pełne frazesów przez tyle lat po upadku komuny nie potrafiły doprowadzić do tego, aby młody niepełnosprawny Polak mógł podróżować w cywilizowany sposób po własnym kraju!! Nie zrozumcie mnie źle, ja nie mam pretensji o siebie, bo jestem zdrowy, mam odpowiednie zasoby finansowe, dużo doświadczenia, kontakty i poradzę sobie!! Chodzi właśnie o takich słabszych, często słabszych kompletnie nie z własnej winy!!
Po pierwszej fali wściekłości zacząłem działać. Najpierw spróbowałem na peronie „zrekrutować” mężczyzn, którzy byliby tylko odprowadzającymi, ale takowych akurat nie było. W tej sytuacji szybko zestawiłem „zespół wsparcia” z osób, które co prawda miały własne bagaże i rodziny, ale bez problemu zgodziły się pomóc. Czyż nie mamy w Polsce fantastycznych tzw. „zwykłych” ludzi!! Jak trzeba i ładnie się poprosi, to pomogą.
Kiedy pociąg przyjechał wstawiliśmy całą rodzinkę do środka i po zapewnieniu ze strony mamy, że wszystko w porządku pobiegłem do mojego wagonu.

Na tym właściwie historia mogłaby się zakończyć, ale wtedy nie byłaby warta wzmianki tutaj.

Wieczorem, leżąc w Poznaniu na łóżku w eleganckim hotelu myślałem o tamtej scenie na peronie i nagle przypomniałem sobie spokojne i inteligentne spojrzenie tego niepełnosprawnego chłopca, uświadomiłem jego położenie …. i zakląłem potężnie (też bardzo rzadko mi się zdarza)! Wsadziłem tego młodego człowieka po prostu do wagonu w sytuacji, kiedy być może mógłbym zrobić znacznie, znacznie więcej!! Wystarczyło pozostać z nimi podczas jazdy i porozmawiać trochę aby go poznać bliżej. Mam nieodparte wrażenie, że zasługiwał on na znacznie większą szansę, niż ta, która dotąd dana mu była w życiu, a ja przecież mogłem jej dostarczyć w bardzo różny sposób zależnie od konkretnej sytuacji!

Zamiast tego spieprzyłem sprawę ograniczając się do standardowego dobrego uczynku, a potem, zamiast przynajmniej spróbować zrobić coś więcej, siedziałem sobie w moim przedziale i czytałem :-(

Ta myśl towarzyszy mi od kilku dni…..

Świat jest mały i jeśli ktoś przypadkiem ma kontakt do tej opisanej powyżej rodziny, która 23.06 jechała pociągiem relacji Świnoujście – Przemyśl z Międzyzdrojów do chyba Rzeszowa, odjeżdżającym z Międzyzdrojów o 17:35 to proszę o pomoc w skorygowaniu tego zaniechania. Będę bardzo zobowiązany. Ten tekst na wszelki wypadek publikuje w 2 miejscach.

Komentarze (23) →
Alex W. Barszczewski, 2013-06-27
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Jesteś na rozmowie rekrutacyjnej? cz.2

Dziś czas na drugą, bardzo osobistą część z serii „Jesteś na rozmowie rekrutacyjnej…”

Będzie ona osobista ze względu na przykłady z moich własnych doświadczeń, choć warto podkreślić, że znam takie historie też z życia innych ludzi, u których w podobny sposób dyskwalifikowali się nawet dość obiecujący kandydaci.

Zacznijmy od wyznania, że w bardzo wielu dziedzinach, w tym też w sprawach nazwijmy to ekonomicznych, uwielbiam działać w sposób, który przypomina grę w zespole jazzu tradycyjnego.

Jeśli ktoś z Was nie był jeszcze na takim dobrym występie na żywo, to czas najwyższy doświadczyć tego osobiście.

Zobaczycie wtedy że:

  • Zespół obchodzi się bez jakiegokolwiek dyrygenta
  • Każdy muzyk jest dość dobry w grze na swoim instrumencie
  • Wspólna gra „nakręca” zarówno każdego z nich jak i wszystkich razem
  • Każdy wspomaga grę innych, ale też ma czas na własną solówkę
  • W trakcie występu muzycy zajmują się graniem

 

Obecnie mam w życiu taką sytuację, że rozpoczynając kolejny rok patrzę na stan mojego konta, potem staram się o to, aby mieć 12 miesięcy pełne ciekawych i rozwijających przeżyć, zrobić coś dobrego dla innych i popracować, zarabiając przy tym przynajmniej tyle, aby na koniec tegoż roku stan konta był nie niższy niż na początku :-)

Trochę mało ambitne, przyznaję, niemniej odpowiadające mojemu nieco hedonistycznemu nastawieniu do życia.

Z tym nastawieniem wiąże się gotowość wystartowania/wzięcia udziału w całym szeregu inicjatyw, których głównym celem dla mnie nie jest zarobienie maksymalnej ilości pieniędzy, lecz przyjemność robienia czegoś nowego, pożytecznego, uzyskania nowych doświadczeń, współpracy w takim „zespole jazzowym”

Nie oznacza to, że „przy okazji”  nie można  zarobić na tym pieniędzy, które dla większości osób byłyby nawet znaczące. Takie projekty mogłyby dla współuczestników, poza możliwością zarobienia tychże pieniędzy stać się bardzo cennym źródłem umiejętności, kontaktów i doświadczenia, oraz przyczynić się do wyrwania z często trochę zablokowanej sytuacji zawodowej.

Do takich przedsięwzięć potrzeba pewnego „systemu rekrutacji” i musze przyznać, że o ile mam na tyle dobrą rękę w kontekstach czysto biznesowych (czasem jestem proszony o przyjrzenie się kandydatom na wyższe stanowiska), to w wypadku wspomnianych powyżej własnych „zespołów jazzowych” spory procent „zrekrutowanych” ludzi „wykłada się” potem na dość prostych sprawach.

Zacznijmy może od tego, jak odbywa się taka rekrutacja.

Pierwszy etap jest identyczny z tym, co napisałem w poprzednim poście i kto nie przejdzie przez tamte kryteria nie ma szans na ciąg dalszy.

W dalszym postepowaniu stosuję kryteria, które mniej więcej można oddać iloczynem:

Moja chęć „współgrania” = kompetencje w zakresie planowanej współpracy * ludzka przyzwoitość * priorytet, jaki moje zadania mają u tego człowieka i jego stabilność

Jak to teraz wygląda w praktyce?

  • Nie mam problemu ze znalezieniem osób o właściwych kompetencjach, lub przynajmniej zdolnych do bardzo szybkiego uzupełnienia tychże.
  • Nie mam problemu ze znalezieniem ludzi przyzwoitych i uczciwych
  • Mam spory problem z uzyskaniem umówionego priorytetu moich prac, względnie stabilności tegoż priorytetu  i na tym wykładają się bardzo obiecujący kandydaci. To zjawisko normalnie znamy z opowiadań o polskich budowlańcach, malarzach, hydraulikach itp. okazuje się jednak, że podobna choroba trawi też ludzi, u których nigdy bym tego nie przypuszczał.

Co robię, aby zbadać jak to wygląda u konkretnej osoby?

Po pierwsze patrzę, jak wygląda jej niezawodność w kontekście takich „zadań”, jak punktualne przybycie na miejsce spotkania. To jest trochę podobne do drugiego punktu w poprzednim poście, idzie jednak dalej, o czym za chwilę. Otwarcie przyznaję, że tutaj, w sumie na drobiazgach, dość łatwo się zdyskwalifikować do poważniejszych rzeczy. Pamiętam taki przypadek, kiedy „zadanie” brzmiało: „Zrób przez internet rezerwację dla całej grupy osób na dość popularny film na który wszyscy pójdziemy”. Osoba nie tylko spóźniła się, ale pojawiła się bez rezerwacji, co spowodowało nie tylko konieczność alternatywnego spędzenia czasu dla całej grupy, ale wyeliminowało ją z jakichkolwiek poważniejszych rozważań biznesowych na przyszłość.

To samo dotyczy ludzi, którym zdarza się zaspać na spotkanie ze mną, zapomnieć istotnych dokumentów itp.

Co to ma wspólnego z priorytetem mojej osoby? Wiele, bo prawdopodobnie gdyby było to spotkanie z osobą uznaną przez druga stronę za naprawdę ważną, to takie incydenty nie miałyby miejsca. Dlaczego ja miałbym akceptować gorsze traktowanie? To może się wydawać przesadzone, ale ja traktuję ludzi, z którymi konkretnie się umawiam jako najważniejszych na świecie.

Kolejnym etapem „rekrutacji” jest powierzenie danej osobie jakiś zadań, najchętniej za przyzwoite  pieniądze, najlepiej zapłacone z góry. Lubię w takich sytuacjach być idealnym klientem :-)

Potem patrzę, co się dzieje. Często niestety dzieje się tak, że dana osoba wykonuje jedno zadanie zgodnie z umową, bo trzeba pokazać się z dobrej strony, a potem następuje zdumiewający „zjazd” ważności moich spraw. Ponieważ nie jestem osobą podnoszącą głos, grożącą, a czasem wręcz mam pełne zrozumienie, że ktoś w danym momencie rzeczywiście ma inne konieczności, to często jest to odbierane jako zachęta do „olewania” moich spraw i lokowania ich na samym końcu skali ważności. A to, niezależnie od tego, jak wysoko znajdują się u człowieka pozostałe czynniki powoduje wyeliminowanie go z dalszej współpracy. Jest też zresztą bardzo przykre dla mnie, bo kto lubi być lekceważonym :-(

Jeśli komuś takie podejście wyda się to zbyt surowe, to trudno. Nie mówię tutaj przecież o sytuacji firmy, która musi obsadzić pewne stanowiska, ale o moich działaniach poza głównym „core” biznesu, robionych przeze mnie dla przyjemności lub z ciekawości.  Po co mam sobie przy tym „kupować” dodatkowe problemy? To powiedziawszy, przyznaje, że czasem jestem zbyt tolerancyjny w tym względzie i macham ręką na drobniejsze potknięcia. Być może dlatego druga osoba, mimo moich uprzejmych próśb, aby tego nie robić często dochodzi do wniosku, że tak będzie zawsze. No cóż, potem ma taki „Black Swan Event”.

Bardzo źle się dzieje, jeśli ktoś mimo konkretnego i jasnego umówienia się mnie zawodzi, a na delikatne zwrócenie uwagi, że tak być nie powinno próbuje zwalić winę na mnie, „bo nie powiedziałem, że to jest dla mnie ważne”. Biorąc pod uwagę fakt, że stosunkowo rzadko proszę kogokolwiek o przysługę, więc jak ktoś mnie zawiedzie nawet raz, to robi to w bardzo dużym odsetku możliwości „wykazania się” solidnością. Osoba taka, niezależnie od uprzedniej historii znajomości ląduje u mnie w dość nieciekawej kategorii, o której tutaj nie będę się rozpisywać. Wierzcie mi, mając uprzednio dostęp do moich zasobów, wsparcia i rekomendacji jest to bardzo duża strata.

Niesłychane jest to, że czasem zdarza się potem nawet akt werbalnej agresji w stosunku do mnie i to w sytuacji, kiedy proste „spieprzyłem, przepraszam” załatwiłoby sprawę przynajmniej na poziomie relacji czysto ludzkiej (bo minus w biznesowej byłby nieuchronny).

To co opisałem powyżej jest jednym z głównych powodów mojej rezygnacji z czyjejś współpracy.

Innym, całkiem niepotrzebnym i dyskwalifikującym ludzi, którzy znaleźli się już w bardzo bliskim kręgu jest naruszenie mojej prywatności.

Dzieje się to zazwyczaj na dwa sposoby:

  • Czasem wpuszczam kogoś w kawałek mojego życia, aby zobaczył jak działają pewne mechanizmy, jak funkcjonują pewni ludzie.  Nie wszystko da się opisać słowami i takie spojrzenie może być bezcenne dla dalszej edukacji. Oczywistym warunkiem jest dotrzymanie tego, o czym pisałem w poście „Non Disclosure Agreement” i zasady „ucz się, korzystaj, nie przekazuj dalej bez mojej zgody”. Czasem okazuje się to być dla kogoś zbyt dużym wymaganiem i wtedy są kłopoty.
  • Generalnie chętnie udostępniam osobom bliżej znanym różne zasoby, pod warunkiem korzystania z nich w umówionym zakresie. Jeśli np. pozwalam komuś skorzystać z mojego komputera (nawet jako „Gość”), aby ta osoba mogła sprawdzić maile, to dokonanie przez nią analizy, kto i kiedy jeszcze z tego komputera korzystał jest bardzo nie w porządku. Mnie jest wszystko jedno jakie ktoś ma doświadczenia z domu rodzinnego, ja korzystając z uprzejmości innych nie obrócę nawet papierka na stole, a jak ktoś przy mnie wklepuje hasło, to odwracam głowę w bok. To jest standard w moim świecie, kto tego nie rozumie ląduje poza nim.

 

Myślę, że wystarczy tego na razie :-) Moim celem nie jest narzekanie, lecz uświadomienie Czytelnikom, że przeważnie nie są to rzeczy wielkie, o które potykamy się w kontaktach z ludźmi którzy mogliby (i często chcą) pomóc nam w dalszym rozwoju. Często są to w sumie głupoty, błędy, których można by bardzo łatwo uniknąć. W dzisiejszym świecie, poprzez negatywny efekt motyla  może zrobić to bardzo dużą różnicę na naszą niekorzyść. A szkoda.

Zapraszam wszystkich do dyskusji w komentarzach.

Komentarze (40) →
Alex W. Barszczewski, 2013-06-17
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Zrób to po swojemu – post gościnny  (232)
    • Łukasz Kasza: Artur: nie rozumiem,...
    • Orest Tabaka: Artur: Brawa za odważne...
    • Dariusz Marcinek: @Artur Mówiąc o...
    • Artur Jaworski: Łukasz Kasza piszesz:...
    • stopaprocentowa: Marek –...
  • Na ile programiście przydają się studia  (78)
    • Olga: Alex, Masz rację. Jak widać...
    • Alex W. Barszczewski: Olga Piszesz:...
    • Olga: O matko. Ile literówek. Double...
    • Olga: Jeszcze parę myśli przyszło mi...
    • Olga: Czytając większość tych postów...
  • Dyskusja Czytelników – nowa możliwość na alexba.eu  (24)
    • Adam: Jestem jak najbardziej za ,...
    • Paweł A. B.: Witam, Ujawnia się...
    • Szymon: Zasady jak zwykle przemyślane...
    • Alex W. Barszczewski: Dziękuję...
    • Alex W. Barszczewski: Michał O forum...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Krzysztof Kowalczyk: Wrocław?...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Dziękuję...
    • Joanna: A jak tam experyment?Bo w...
    • Orest Tabaka: Na blogu Setha Godina...
  • Double check  (60)
    • TesTeq: jkurbanski pisze:...
    • Adam: Kiedyś czytałem artykuł o...
    • Michal B: bb.bartosz Ja też tak robię...
    • jkurbanski: Zależnie od sytuacji,...
    • Alex W. Barszczewski: Aleksandra...
  • Skuteczne nawiązanie dobrego kontaktu z innym człowiekiem  (91)
    • Michał Hubicki: Alex piszesz:...
    • pink: Joanno :), chyba nie chodzi o...
    • Joanna: Witam serdecznie! Super...
  • Nasze marzenia  (82)
    • Joanna: Jako ,że nie pływałam, nie...
    • Joanna: Witam gorąco! W pracy...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: WAŻNA WIADOMOŚĆ...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026