Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Tematy różne

Dylemat 26-letniej Kobiety

Ostatnio dostałem list od pewnej 26- letniej Czytelniczki z opisaniem jej dylematów i zgodą na ewentualne opublikowanie go na blogu.Ponieważ sprawa dotyczy najwyraźniej większej grupy młodych ludzi, a ja mam dość jednoznaczne  nastawienie w poruszanej kwestii, postanowiłem poddać ten temat szerszej dyskusji kulturalnych osób o szerszej gamie poglądów i doświadczeń.
Oto sam list w oryginalnym brzmieniu, tylko z wyiksowanymi szczegółami:

„Drogi Alexie, Na początku tego maila chciałabym przywitać się i podziękować za pouczający, inspirujący blog. Mój problem, z którym niestety nie potrafię sobie sama poradzić nakłonił mnie do wyjścia przed szereg i zwrócenia się do Pana z prośbą o radę, opinie. Uwazam Pana za autorytet, wpisy na blogu śledzę od bez mała roku, jednak  wypowiadam się po raz pierwszy. Na wstępie chciałabym powiedzieć, że gdyby mój problem mógł interesować czy dotyczyć większej grupy czytelników, wyrażam zgodę na opublikowanie go w ramach postu, oczywiście jak najbardziej anonimowo J Jeśli natomiast okaże się małowartościowy (np. dlatego, ze nie dotyczy stricte tematyki bloga), to przepraszam za zawracanie głowy. Szczerze mówiąc rzecz mnie bardzo dręczy. I wiem, że jest to problem szerszy, dotyczący dużej grupy młodych osób płci obojga, ale piszę „we własnej sprawie”. Jestem młodą kobietą (26 lat), po studiach, pracuje w dużej firmie w Polsce, zajmuję się tym co chciałam robić (xxxxx), pracuje na etacie już 3ci rok. Dodam, że mieszkam sama i radzę sobie nieźle. Mam dobry kontakt z rodzicami, jednakże nie potrafią oni doradzić mi w sytuacji, z którą zaczynam się borykać. Czuję, że moje życie stanęło w miejscu, że odkąd nauczyłam się poprawnie wykonywać moją pracę, a przestałam uczyć czegokolwiek innego (bo nie mam już na to sił) przestałam się rozwijać i powoli staję się galernikiem na galerze, tak jak opisywane było to w jednym z postów. To jedna strona medalu.  Jednak mój prawdziwy problem jest natury matrymonialnej, niestety. Wiem, że gdyby powiodło mi się na polu osobistym reszta nie stanowiłaby dla mnie żadnego problemu. Uważam się za atrakcyjną, ambitną dziewczyną, wiem czego od życia chcę, a w danym momencie życia czuje, że chce i muszę (tak, czuje presje, która jest po prostu we mnie) ustatkować się czyli znaleźć odpowiedniego partnera na dalsze życie. Urodzić dziecko, założyć rodzinę itd.I w tym tkwi właśnie mój problem: nie wiem gdzie/jak poznać odpowiedniego, poważnego i na poziomie kandydata na związek. Nie mam zbyt wielu znajomych, oczywiście, spotykam się od czasu do czasu z ludźmi, umawiam na randki itd., ale to donikąd nie prowadzi. Próbuję poznawać odpowiednich kandydatów na relacje przez Internet. Możliwe jest wyselekcjonowanie młodych mężczyzn o odpowiednim statusie (wykształceniu, zajęciu, dobrym „zapleczu” materialnym i intelektualnym, bo tylko takiego partnego biorę dla siebie pod uwagę), jednak generalizując doświadczenia stwierdzam, że nikt nie jest zainteresowany poważnymi relacjami jako takimi. Powaznymi, tzn. takimi, które prowadziły by długotrwałego związku. Moje poprzednie związki zamknęły się z różnych powodów – głownie dlatego, że partnerzy nie byli życiowo „ogarnięci” lub jeśli już byli to nie chcieli się jeszcze statkować. Dobijam do podbramkowego wieku i boje się, że jako naprawdę niebrzydka, niegłupia i niebiedna, wesoła z natury dziewczyna skończę sama.Pomocy… P.S. Dodam tylko, ze jestem typem osoby, ktory lubi miec wplyw na swoje zycie i jego kierunek i sytuacja samotnosci mnie frustruje bo czuje, ze nie zalezy ode mnie.”

Mój komentarz będzie dość krótki. W poruszanej przez Ciebie kwestii nie jestem ekspertem jak to zrobić, aby wyjść za mąż, mieć dzieci i żyć razem długo i szczęśliwie. Jeżeli to „szczęśliwie” ma w sobie zawierać tez takie pojęcia jak „ciekawie” i „ekscytująco”, to tym bardziej muszę się poddać. Może inni Czytelnicy będą mieć w tej sprawie więcej dobrych rad.Z mojej strony napisze Ci tylko kilka komentarzy do poszczególnych zagadnień, zgoda?
Piszesz: „Dodam, że mieszkam sama i radzę sobie nieźle.”Brawo, w Twoim wieku to wcale nie jest taka rzecz zrozumiała sama przez się
dalej: „Czuję, że moje życie stanęło w miejscu, że odkąd nauczyłam się poprawnie wykonywać moją pracę, a przestałam uczyć czegokolwiek innego (bo nie mam już na to sił)”Zagadką jest dla mnie źródło Twojego wyczerpania. Potem piszesz o bardzo poważnych przedsięwzięciach takich jak małżeństwo i macierzyństwo, jeśli już teraz nie masz sił, to skąd chcesz je wziąć??
dalej: „Wiem, że gdyby powiodło mi się na polu osobistym reszta nie stanowiłaby dla mnie żadnego problemu.”To jest często spotykana iluzja, karmiona filmami z Hollywood – biedni ale szczęśliwi, bo się kochają. Przez pewien czas sam tak miałem, byłem wtedy mniej więcej w Twoim wieku i wydawało się, że bliskość i dużo dobrego seksu wystarczą, niemniej po pewnym czasie było inaczej.Potem zrobiłem dokładnie odwrotne odkrycie – jeśli moje własne życie jest w porządku i jestem zadowolonym z niego człowiekiem, to przy odrobinie umiejętności komunikacyjnych poznanie ciekawej partnerki nie stanowi specjalnego problemu. Oczywiście praca galernika nie ma nic wspólnego z tym zadowoleniem, o którym piszę.
Piszesz: „a w danym momencie życia czuje, że chce i muszę (tak, czuje presje, która jest po prostu we mnie) ustatkować się czyli znaleźć odpowiedniego partnera na dalsze życie. Urodzić dziecko, założyć rodzinę itd.”Zastanawiałaś się, po co tego chcesz? Może po odpowiedniej analizie samej siebie, doszłabyś do głęboko schowanych, prawdziwych powodów i potrzeb. Zaspokojenie tych ostatnich może byłoby możliwe znacznie prościej i z mniejszym ryzykiem, niż to co zamierzasz zrobić.
Piszesz: „Możliwe jest wyselekcjonowanie młodych mężczyzn o odpowiednim statusie (wykształceniu, zajęciu, dobrym „zapleczu” materialnym i intelektualnym, bo tylko takiego partnego biorę dla siebie pod uwagę)”przypomina mi to wyliczankę, którą zrobiła Natalie Keener w filmie „Up in the air” :-) Zobacz przy okazji.Naprawdę myślisz, że pasującego partnera znajduje się odhaczając odpowiednie pozycje checklisty?
Dalej: „generalizując doświadczenia stwierdzam, że nikt nie jest zainteresowany poważnymi relacjami jako takimi. Powaznymi, tzn. takimi, które prowadziły by długotrwałego związku.”
Może te osoby były na tyle dojrzałe, że zdawały sobie sprawę, że nic nie jest „na zawsze”, szczególnie w sprawach relacji międzyludzkich? Zalicz im to na plus :-)
Teraz, pozwól, że totalnie nie zgodzę się z Tobą, kiedy uważasz : „Dobijam do podbramkowego wieku….”Kto Ci coś takiego naopowiadał????? Mając 26 lat jesteś dopiero na początku Twojej drogi życiowej jako w miarę myślący człowiek, nie mówiąc już o staniu się dojrzałą, świadomą siebie, swoich potrzeb i możliwości kobietą!!! Pisze to bez jakiegokolwiek protekcjonalnego tonu, czy tez śladu lekceważenia. To jest obserwacja, którą warto, przynajmniej teoretycznie wziąć pod uwagę.
Jak widzisz moje rady nie są zapewne bardzo użyteczne w Twojej konkretnej sytuacji, dlatego poczekajmy na to, co powiedzą inni Czytelnicy obojga płci. Mamy tutaj osoby o bardzo różnym wieku, doświadczeniach życiowych i światopoglądach, więc zapewne wywiąże się z tego ciekawa dyskusja.Jeżeli będziesz chciała się w niej wypowiedzieć, to zrób to po dowolnym nickiem, tylko proszę w pierwszym komentarzu napisz że jesteś Autorką tego listu.
Wszystkich zapraszam do wypowiedzi poniżej.

Komentarze (283) →
Alex W. Barszczewski, 2012-09-13
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Książka – odpowiedzi na pytania Czytelników cz. 2

Czas na wyjaśnienie pozostałych kwestii związanych z książką, o które pytaliście.

Zacznijmy od tego, co w ogóle chcę takim przedsięwzięciem osiągnąć. Z poprzedniego wpisu wiecie, że ma to być rodzaj praktycznego kursu, użytecznego dla większości ludzi, którzy chcą dobrze żyć i są tego świadomi, iż dobre relacje z innymi będą w tym odgrywać kluczową rolę. Jak ktoś zechce i odpowiednio wykorzysta zarówno książkę, jak i zapewnie pojawiające się na blogu związane z nią dyskusje, to jakby na odległość miał mnie do dyspozycji.

Mówiąc o pieniądzach, to te nigdy nie były celem pisania tejże książki, z czego wynika kilka poważnych konsekwencji:

  • mogę pisać co tylko przyjdzie do głowy i uważam za słuszne, bez zważania, czy to się „sprzeda” szerokiej publiczności, czy tez nie
  • nie mam deadlines, czy też „must include” w tym, co piszę
  • jestem bardzo elastyczny co do sposobu rozpropagowania tej pozycji

Mimo tego braku zainteresowania kasą jest pewien „rachunek ekonomiczny” na który zważam:

  • jeśli już ktoś po tę książkę sięgnie, to powinna ona być tak napisana, aby przy odrobinie własnej pracy każdy Czytelnik mógł z jej pomocą znacząco poprawić jakość życia sobie i bliskim. Nad tym intensywnie pracuje w chwili obecnej
  • bardzo ważnym dla mnie jest tzw. zasięg, to znaczy chcę, aby książka dotarła do jak najszerszego grona osób.

Gdzieś tam w jakiejś Pipidówce na końcu świata jest taki mały Aleks (albo i Aleksandra) jak ja w tej pierwszej scenie z Prologu. Gdzieś w różnych miejscach takie trochę większe Alexy walczą o ekonomiczne przetrwanie tak jak ja w moich „gazeciarskich” czasach. Gdzieś indziej różne Alexy osiągnęły co prawda pewien sukces ekonomiczny, ale coś istotnego brakuje im do pełni szczęścia. Byłem w każdej z tych sytuacji i książka zawierać będzie narzędzia pomocne w wyjściu z każdej z nich, tylko trzeba zadbać, aby dotarła do zainteresowanych.

To można osiągnąć na różne sposoby. Pierwszy pomysł był taki, aby w postaci ebooka (pdf, epub, mobi) wydać ja na blogu do swobodnego pobierania, z dodatkową opcją zamówienia sobie wersji papierowej (print on demand) jeśli ktoś sobie zażyczy. Ta metoda ma nastepujące słabości

  • efekt przekazywania dalej jest w Polsce dość słaby, moja postawa dzielenia się natychmiast wartościową informacją nie jest tak rozpowszechniona. Widać to było choćby w jednej z ostatnich dyskusji, gdzie część Czytelników przyznała iż korzystają z tego co piszę tutaj, niemniej nie opowiadają o tym znajomym, po części z powodów czysto światopoglądowych. To jest w porządku i mają do tego pełne prawo, jest to jednak czynnik, który muszę wziąć pod uwagę,
  • dla części ludzi, to co nic nie kosztuje zdaje się mieć mniejsza wartość :-)
  • spora część „grupy docelowej” jest tak „zarąbana” walką z przeciwnościami losu, że nie ma czasu na surfowanie w internecie, ale może np. znaleźć czas na urlopie, w łóżku szpitalnym, wannie itp.

Tak pojawił się pomysł, aby spróbować zrobić to tak, jak drzewa owocowe :-) dać innym możliwość zarobienia a przy okazji dotrzeć tam, gdzie internetowo nie dałbym rady.

Dlatego chwilowa koncepcja, to książka drukowana, niezbyt obszerna, w cenie pozwalającej pokryć jej koszty wydrukowania i dającej rozsądny zarobek dystrybutorom. Do tego w dzisiejszych czasach wersje elektroniczne, wraz z czytaną przeze mnie wersją audio są dość oczywiste i w którymś momencie muszą się pojawić. Trzeba tylko pamiętać, aby zrobić to tak, aby tym sprzedającym papier nie popsuć interesu, bo to oni z założenia sprawią, że pozycja wyląduje w sporej ilości księgarń. Nie mam na to jeszcze gotowego rozwiązania.

Jeśli chodzi o wydawcę, to kontaktowali się ze mną (z własnej inicjatywy) przedstawiciele dwóch firm, w tym jednej uprzednio znanej i poważanej przeze mnie. Rozmawialiśmy dość luźno przed wakacjami, ja stałem na stanowisku, że najpierw będę miał produkt, potem porozmawiamy konkretnie. Produkt się tworzy i jeszcze chwilkę to potrwa. Potem trzeba będzie się spotkać, powymieniać wyobrażeniami i zobaczyć, czy taka współpraca przyniesie znaczące win-win dla obydwu stron. Sprawa na razie jest otwarta, bo ewentualne wydanie książki z własnych pieniędzy też nie stanowi dla mnie problemu nie do przeskoczenia (jak już tyle mojego czasu zainwestuję w jej napisanie, co jest znacznie trudniejsze :-)), nie mówiąc już o możliwościach znalezienia sponsorów korporacyjnych, gdzie mam przecież znakomita reputację.

Tak więc te decyzje dopiero zapadną, na razie koncentruje się na pisaniu.

Teraz odniosę się jeszcze do poszczególnych zapytań, w dość dowolnej kolejności:

„Mam nadzieje, że będzie sporo innych/nowych kwestii/historii niż poruszone na blogu… „

Na pewno będą też rzeczy nie poruszane dotychczas, ale to nie ilość decyduje o sukcesie, tylko jak dobrze robisz rzeczy, które są dla niego krytyczne. Książka będzie Cie prowadzić poprzez proces nabywania umiejętności, które da się nauczyć przez zwykłe czytanie. To jest zresztą najwieksze wyzwanie dla mnie.

„Mam nadzieję, że dzięki książce łatwiej będzie zarażać innych ludzi Twoimi ideami. „

Lepiej będzie, jeśli będziesz miał własne, wspaniałe idee i nimi zarażał innych :-) Zrób to lepiej ode mnie!!!

„warto pamiętać, że człowiek uczy się (niestety) na własnych błedach, a i to tylko taki, który ze swego życia potrafi wyciągać wnioski. „

Całkowita racja. Książka powinna ułatwić popełnianie niektórych błędów, a wielu wypadkach zmniejszyć płaconą za nie cenę.

„… napisany w podobnym stylu co wpisy na blogu – bardzo przyjemnie się go czyta (czuć pewnego rodzaju lekkość). „

Ha, ha ha, gdybyś widział, z jaka trudnością siadam te kilka godzin na t…. aby napisać coś dłuższego niż post na blogu :-) Zwłaszcza kiedy życie woła wokoło „używaj mnie!!” No ale punkt krytyczny jest już chyba przekroczony (w dobrym kierunku :-))

„Alex, czy to będzie bardziej książka o Twoich doświadczeniach życiowych czy wskazówki dotyczące lepszych metod komunikowania się z ludźmi, w formie podobnej jak tutaj na blogu? „

To nie będzie autobiografia, choć oczywiście oparta na bardzo wielu doświadczeniach życiowych moich i nie tylko. Jak już wspomniałem w poprzednim poście będzie to bardziej taki substytut Alexa jako wsparcie w ulepszeniu Twoich relacji z innymi ludźmi

„Chociaż, jako typowego introwertyka, na myśl o motywowaniu się do utrzymywania relacji z ludźmi przeszywa mnie dreszcz niepokoju. „

„Typowy introwertyk” to jest etykietka, która sobie z wygodnictwa przyczepiłeś!!! Nie czekaj na książkę tylko marsz do ludzi i zacznij z nimi różne, na poczatek niezobowiązujące relacje. Dopiero jak się nie da to poczekaj na książkę :-)

„Kogo jak, nie Ciebie powinienem słuchać i uczyć się od  „

Nikogo nie słuchaj bezkrytycznie. Ja tez popełniam błędy, do tego jestem często leniwym hedonistą. Staraj się zawsze wyrobić sobie własny osąd, kiedy tylko jest na to czas.

„Odnoszę wrażenie, że będzie to książka, którą czyta się “na jeden raz” od deski do deski, a potem jeszcze kilkukrotnie się do niej wraca. „

Każdy może z książki korzystać jak chce. W założeniu myślę raczej o czymś w rodzaju bardzo praktycznego kursu na odległość, ale to tylko moje założenie.

„Jeżeli utrzymałeś choć trochę ten styl pisania, opowiadanie historyjek – książka będzie naprawdę ciekawa.
Widzę coś co wciąga dużo bardziej niż poradnik “38 rad jak żyć”. „

W książce będą praktyczne przykłady z życia, ale bardziej istotne będą zadania do wykonania, aby opanować pewne dość nieuchwytne kompetencje i postawy.

„po tym prologu, ciężko będzie mi o tej książce nie myśleć „

No to lepiej zrób sobie przerwę i zajmij się życiem :-) Jak będę gotowy, to na pewno dam znać :-)

„Z pierwszego akapitu prologu bije taka szczerość, że w ciemno kupuję tę książkę. „

Szczery to jestem i na tym blogu, co nie wszystkim najwyraźniej się podoba :-) Tego nie zamierzam zmieniać

Specjalnie dla Czytelnika podpisanego Ziutek, który napisał:

„O ile nepotymu nie widze o tyle bez wypracowanych zagranica ustawek w duzych firmach nie widzialbym Pana w pl to tak jak niedawno mlody czlowiek ktory sie pytal jak byc takim jak Alex i bogatym, ten mlody czlowiek nie wie ze nie bedzie robil prania mozgu w korpo za 20tys. bo nikt go nie zna i nie poleca, a jedynie moze ktos do niego za 30zl przyjdzie czasem w weekend  i bedzie sie stowarzyszal w zbiorowiskach coachow ktore rozdaja sobie certyfikaty

a ebooka jak bedzie przeczytam  chyba glownie dlatego ze chce zobaczyc jak Alex bedzie przedstawial sie jako pelny werwy i lekko bezczelny pewny siebie amant kobiet

Ech ciekawe ile ludzi musi ciezko pracowac wytwarzajac produkty i uslugi zeby taki coach mogl podmotytowac szefa duzej firmy….”

W jednym z już napisanych rozdziałów książki zalecam „Nigdy nie wypowiadaj się o rzeczach, o których nie masz zielonego pojęcia”

Twój tekst jest przykładem, przed czym ostrzegam. Dobrze że przynajmniej zrobiłeś to anonimowo, bo inaczej byłby wstyd dla Ciebie i Twoich Rodziców

„A mnie ciekawi czy ktoś kto uważnie obserwuje Twój blog (i przeczytał wszystkie lub prawie wszystkie posty) nie dojdzie po przeczytaniu książki do wniosku, że już to zna z bloga. „

Nawet gdyby tak było, to sama wiedza niewiele mu da, akurat w sprawach relacji. Pewnych postaw i podejść trzeba się nauczyć praktycznie, a do tego książka powinna być dobrym przewodnikiem.

„Mam tylko nadzieję, że nie wyjdzie coś podobnego do kiosakiego, bo tego gościa akurat nie trawię… „

Gdyby „wyszedł” podobny zasięg jak u Kyosakiego to bym się nie obraził :-) Ale w innych sprawach nie zamierzam go naśladować :-)

„Ja także chętnie przeczytam tą książkę. Trafiłem na ten blog z forum modelarzy RC, który prowadziłeś. Zafascynowała mnie wtedy twoja filozofia patrzenia na świat, mocno odmienna od tej z którą miałem do czynienia dotychczas (np. zakaz reklam na forum, bezinteresowna pomoc, otwartość i przyjazne podejście do drugiego człowieka, a jednocześnie ostra i natychmiastowa reakcja na łamanie zasad). „

Cieszy mnie to, jak też fakt, że nawet po latach inni Koledzy z powodzeniem prowadzę je dalej w tym samym duchu.

Tyle na razie Waszych pytań.

Z innych ciekawostek, to od czasu do czasu daję różnym ludziom poczytać istniejące już kawałki, aby sprawdzić, czy gdzieś totalnie nie błądzę. Jak na razie wszyscy mówią „pisz dalej!!!”

Wczoraj w Berlinie „na żywca” przetłumaczyłem kawałek klientowi przy obiedzie. Wyraził ubolewanie, że pisze tę książkę po polsku , a nie po niemiecku. Zgodziliśmy się, że szczególnie dla ludzi wychowanych w byłych wschodnich Niemczech wiele spraw ma takie samo zastosowanie :-)
Jeśli macie jakiekolwiek pomysłu, idee, inspiracje związane z tematem tego postu to zapraszam serdecznie do komentarzy

Komentarze (17) →
Alex W. Barszczewski, 2012-09-06
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Książka – odpowiedzi na pytania Czytelników cz. 1

Może odpowiem zbiorczo na Wasze zapytania, postaram się żadnego nie pominąć.

Po pierwsze książka jest cały czas pisana i sporo jeszcze przede mną. Plusem jest wyklarowanie się kierunku i formy w jakiej to zrobię, co na początku nie było takie oczywiste i ulegało zmianom. Po przebałaganieniu tego lata sporej części Gypsy Time na razie się nieźle rozpędziłem i pisanie idzie mi bardzo gładko :-) Nie zmienia to faktu, że np. już w przyszłym tygodniu pracuję dwa dni z Zarządami moich klientów, muszę a nowo zorganizować się w mieszkaniu w Warszawie itp.  tydzień później działam we Wrocławiu, co też nieco spowolni prace. Stąd trudno mi teraz podawać Wam jakiekolwiek konkretne terminy, poza zapewnieniem, że pisanie sprawia mi wielką przyjemność, a to przy moim hedonistycznym nastawieniu dobrze wróży zakończeniu projektu w rozsądnym czasie.

Sama książka jest pisana w znanym Wam, bezpośrednim, luźnym a jednocześnie bardzo konkretnym stylu, bo:

  • ma sprawiać mi przyjemność przy tworzeniu
  • ma sprawiać Wam przyjemność przy czytaniu
  • ma służyć konkretnemu poprawieniu przez Was zarówno zakresu jak i jakości Waszych relacji z innymi, a przez to też jakości Waszego życia. To ostatnie naturalnie według Waszych wyobrażeń, bo narzędzia będą uniwersalne

Ten ostatni postulat wcale nie jest taki łatwy do spełnienia, bo jeśli chcemy umożliwić Czytelnikowi wprowadzenie znaczących zmian na lepsze, a nie tylko spowodowanie, że poczuje się lepiej i pokiwa głową, to zwykła książka nie wystarczy. To co będzie potrzebne do takich zmian wykracza znacznie poza wiedzę teoretyczną możliwą do zdobycia przez czytanie! Tutaj będzie konieczne rozszerzenie postrzegania i wyczucia wraz z pewnymi zmianami w postawie danej osoby. Normalnie w życiu mogę to zrobić poprzez bezpośredni kontakt z daną osobą, bycie jej przykładem lub sparringpartnerem. Książka nie daje mi takich możliwości a bardzo nie chciałem tworzyć na rynku jeszcze jednej przemądrzałej pozycji, która niezdolna jest zrobić dużą pozytywną różnicę. Stąd to, co otrzymacie to będzie formą prowadzenia Czytelnika przez istotne zagadnienia, które omówimy najpierw nieco podobnie jak na blogu, a potem dostanie on konkretne zadania i ćwiczenia do wykonania, tak, aby wyrobił on sobie te niezbędne kompetencje, których nie da się przekazać czysto werbalnie. Tutaj wiele będzie zależało od jego odrobiny samodyscypliny, bo oczywiście nie mogę i nie chcę nikogo pilnować (mam z tym dość roboty w stosunku do samego siebie :-)) Na pocieszenie mogę dodać, że zadania zazwyczaj będą stosunkowo proste, bo większość ludzi w relacjach z innymi wykłada się na banalnych rzeczach! Do opanowania tego w wystarczającym stopniu na pewno nie potrzeba będzie lat studiów :-)

Dla wsparcia tych z Was, którzy będą rzeczywiście coś ze sobą zrobić stworzę na blogu specjalne możliwości dyskutowania o wyzwaniach i dzielenia się sukcesami pojawiającymi się w całym procesie. Potem zobaczymy, co jeszcze ewentualnie można postawić na nogi.

Tyle jeśli chodzi z grubsza o zawartość. Pewne znane Wam tematy, takie jak np. cała seria „Nie masz prawa prawie do niczego” pojawią się też w książce, ale zawsze jako element większego przedsięwzięcia edukacyjnego, a nie tylko odosobnione  teoretyczne rozważania.

W międzyczasie zrobiła się 2:30 w nocy, a jutro chcę dalej popracować nad tym wysokojakościowym produktem dla Was. Dlatego do kwestii typu: w jakiej formie, czy z wydawcą i ewentualnie którym, co chcę w ogóle osobiście osiągnąć i jak zamierzam to robić, oraz wszelkich Waszych innych pytań wróćmy może jutro w nocy.

W międzyczasie mówię wszystkim dobranoc i życzę miłego przebudzenia za kilka godzin

Komentarze (21) →
Alex W. Barszczewski, 2012-09-04
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Tematy różne

Alex, o czym piszesz tę książkę?

Pytanie zawarte w tytule jest mi coraz częściej zadawane po tym, jak wyznałem, że ostatnio, od czasu do czasu pokonując brak systematyczności, lenistwo i konkurencję innych przyjemności siadam do komputera i pisze coś większego niż post na blogu.

Osoby znające mnie wiedzą, że noszę w głowie co najmniej 3 pomysły na książki, a wiele kobiet (!) czeka na tę specjalną dla polskich facetów.

Od której postanowiłem zacząć?

Zastanowiłem się i wybrałem tę, która może przydać się praktycznie każdemu i może zrobić wielka różnicę w jego życiu niezależnie od pozycji społecznej ,wyznawanej religii czy obranego modelu egzsystencji.

Ponieważ zaraz biorą laptop i wyruszam pisać dalej do Beach Baru nad sympatycznym małym jeziorkiem w centrum Berlina, to idąc na łatwiznę wkopiuje poniżej Prolog (czyli wstęp do wstępu) oryginalnej książki:

„Prolog

Scena pierwsza: pewnego jesiennego wieczoru jako nastolatek stoję na ulicy i patrzę w rozświetlone zasłony mieszkania na 3 piętrze, gdzie bawi się grupa z mojej klasy, razem z dziewczyną, w której się sekretnie podkochiwałem! Jako outsider pochodzący z niezbyt dostatniej rodziny, nie byłem na takie imprezy zapraszany. Tym, którzy doświadczyli czegoś podobnego nie muszę tłumaczyć co to za paskudne poczucie osamotnienia i małej wartości własnej!

Scena druga trochę ponad dziesięć lat później: Mieszkam w zaadaptowanej piwnicy w Austrii i z trudem utrzymuję się z wieczornej sprzedaży gazet, najpierw na ulicach a potem w lokalach. W międzyczasie poznałem małą grupę znajomych rówieśników, głównie pochodzących z tzw. lepszych domów, którzy nic nie wiedzieli o moim źródle dochodów. To był cały mój świat kontaktów społecznych a bycie gazeciarzem nie było tam powodem do chwalenia się. Któregoś wieczoru, ubrany w pomarańczową kurtkę z wielkim napisem 'Kleine Zeitung” , ze stosem gazet w rękach wchodzę do lokalu na obrzeżach Graz a tam….. siedzi cała moja paczka i z zaskoczeniem patrzy na mnie!!!

Scena trzecia w teraźniejszości: Jestem panem własnego czasu, prowadzę bardzo zróżnicowane, interesujące i bogate w ciekawe wydarzenia życie. Pracuję tyle, ile chcę, z sympatycznymi ludźmi, których, przy całym ich zróżnicowaniu po prostu lubię. Od dziesięcioleci nie doświadczam niedoboru gotówki, mam też wiele różnorodnych relacji z osobami, które wzbogacają zarówno moje doznania jak i sposób zrozumienia tego, co dzieje się wokoło. I to wszystko mieszkając obecnie w Polsce, uczciwie pracując bez kolesiostwa i nepotyzmu, płacąc normalne podatki. Patrząc na dwie poprzednie sceny wcale nie jest to logiczna konsekwencja mojego wcześniejszego życia i wiele osób pyta mnie jak to zrobiłem. Oczywiście odpowiadam, że co prawda ważnymi czynnikami są pewne decyzje życiowe i dążenie do bycia naprawdę dobrym w tym, co robię, niemniej kluczowym okazała się inna, niezwykle uniwersalna umiejętność, a mianowicie budowania i utrzymywania wartościowych relacji z bardzo różnymi ludźmi. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy dzieli moje podejście do świata w ogóle i może nie każdy ma taki nieustający pęd do własnej edukacji jak ja. Mam jednak wielu znajomych i klientów, którzy praktykują całkiem inne modele życia, a mimo tego z powodzeniem wykorzystują opisane w tej książce metody, aby być bardziej szczęśliwymi według ich własnych przekonań i wyobrażeń. Stąd jestem pewien, iż prawie każdy może ogromnie poprawić swoją jakość życia jeśli nauczy się nawiązywania i kultywowania relacji z innymi na znacznie wyższym poziomie, niż jest to powszechne w polskim społeczeństwie. To przekonanie obejmuje zarówno zakres życia prywatnego, jak i zawodowego na każdym szczeblu.

Problemem jest powszechna obecność w społeczeństwie, a szczególnie w filmach, telewizji itp. narzędziach masowego wpływu, mało efektywnych, a często wręcz szkodliwych wzorców. Skąd ktoś, kto podobnie jak ja nie miał szczęścia nauczyć się tego wszystkiego od rodziców ma w ogóle wiedzieć, że można inaczej, znacznie skuteczniej a przy tym często i prościej? Mnie nauka ta kosztowała wiele prób, błędów i bolesnych niepowodzeń. Dziś jest dla mnie rzeczą oczywistą, że te nakłady się opłaciły, choć po drodze nie zawsze było łatwo i przyjemnie. Tą książką chcę dać Wam sposobność skorzystania z całej tej wiedzy bez konieczności płacenia za mnóstwo błędów, które popełniłem przy jej zdobywaniu. Jasne, że sama teoria tutaj nie wystarczy i aby znacznie podnieść jakość Waszych relacji z innymi będziecie musieli nieco poeksperymentować. Nie łudźmy się, nie wszystkie te eksperymenty będą przebiegać gładko, niemniej uważne przeczytanie następnych rozdziałów, a szczególnie zrobienie opisanych tam ćwiczeń praktycznych da Wam rodzaj mapy, która będzie bardzo pomocna i w wielu przypadkach podpowie Wam właściwy kierunek.

Życzę Wam powodzenia w tej podróży w kierunku lepszego życia i do zobaczenia na szlaku!”

Tak się kończy prolog i zaczyna właściwa książka, której spora część jest już (o dziwo!!! :-)) gotowa
Będzie to coś dla Was?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach
Komentarze (31) →
Alex W. Barszczewski, 2012-09-03
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Zrób to po swojemu – post gościnny  (232)
    • Łukasz Kasza: Artur: nie rozumiem,...
    • Orest Tabaka: Artur: Brawa za odważne...
    • Dariusz Marcinek: @Artur Mówiąc o...
    • Artur Jaworski: Łukasz Kasza piszesz:...
    • stopaprocentowa: Marek –...
  • Na ile programiście przydają się studia  (78)
    • Olga: Alex, Masz rację. Jak widać...
    • Alex W. Barszczewski: Olga Piszesz:...
    • Olga: O matko. Ile literówek. Double...
    • Olga: Jeszcze parę myśli przyszło mi...
    • Olga: Czytając większość tych postów...
  • Dyskusja Czytelników – nowa możliwość na alexba.eu  (24)
    • Adam: Jestem jak najbardziej za ,...
    • Paweł A. B.: Witam, Ujawnia się...
    • Szymon: Zasady jak zwykle przemyślane...
    • Alex W. Barszczewski: Dziękuję...
    • Alex W. Barszczewski: Michał O forum...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Krzysztof Kowalczyk: Wrocław?...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Dziękuję...
    • Joanna: A jak tam experyment?Bo w...
    • Orest Tabaka: Na blogu Setha Godina...
  • Double check  (60)
    • TesTeq: jkurbanski pisze:...
    • Adam: Kiedyś czytałem artykuł o...
    • Michal B: bb.bartosz Ja też tak robię...
    • jkurbanski: Zależnie od sytuacji,...
    • Alex W. Barszczewski: Aleksandra...
  • Skuteczne nawiązanie dobrego kontaktu z innym człowiekiem  (91)
    • Michał Hubicki: Alex piszesz:...
    • pink: Joanno :), chyba nie chodzi o...
    • Joanna: Witam serdecznie! Super...
  • Nasze marzenia  (82)
    • Joanna: Jako ,że nie pływałam, nie...
    • Joanna: Witam gorąco! W pracy...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: WAŻNA WIADOMOŚĆ...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026