Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Tematy różne

Subiektywny blog i propaganda Alexa :-)

W komentarzu pod ostatnim postem jeden z Czytelników napisał „Gdybyż Twój blog był bardziej obiektywny w kwestiach światopoglądowych (małżeństwo, rodzina, dzieci) chętnie polecałbym go znajomym. „

To jest zarzut, że mój blog jest subiektywny w sprawach światopoglądowych i jest on najzupełniej słuszny, a co więcej należałoby mi zarzucić subiektywność w prawie wszystkim co piszę!!

Dlaczego tak jest? Bardzo prosto – jak każda istota ludzka postrzegam świat przez cały zespół filtrów i uprzedzeń, w związku z tym jego opis w moim wykonaniu nie może być w żadnym wypadku obiektywny. Podobnie jak każdy człowiek siedzę w tej jaskini Platona i na podstawie cieni padających na ścianę usiłuje wywnioskować, co tak naprawdę dzieje się na zewnątrz (koniecznie zobaczcie ten podlinkowany obrazek!!) i odfiltrować „zmyłki” tworzone przez manipulatorów wszelkiego rodzaju próbujących zająć miejsce między ogniem a moimi plecami. Takie próby odtworzenia rzeczywistości siłą rzeczy nie mogą prowadzić do jej pełnego i obiektywnego obrazu.

Jak się nad tym zastanowimy, to każdy człowiek twierdzący inaczej i deklarujący znajomość obiektywnej prawdy absolutnej:

  • albo jest manipulatorem i kłamcą
  • albo po prostu nie ma zielonego pojęcia bo nigdy się głębiej nad tym nie zastanowił (takich jest większość)

To nawiasem mówiąc możecie wykorzystywać na co dzień jako test, na ile kogoś, kto opowiada Wam coś o sprawach życiowych, należy traktować poważnie. Jeśli ta osoba twierdzi „to co mówię jest obiektywną prawdą” to patrz wyliczenie powyżej :-)

Teraz pojawia się zapewne pytanie, skoro to co piszę jest subiektywne, to po co to wszystko?

Biblia (Mat 7:16) mówi „Poznacie ich po ich owocach” i dokładnie w ten sam sposób podchodzę do oceny koncepcji życiowych, nawet zdając sobie sprawę z ich niedoskonałości. A wtedy odpowiedź jest prosta: nawet te niepewne, skażone moim niepełnym obrazem świata przemyślenia doprowadziły mnie i spora ilość osób, z którymi miałem do czynienia do tego, co można by nazwać dobrym i ciekawym życiem. Życiem niekoniecznie pozbawionym wyzwań i problemów, niemniej pełnym atrakcyjnych momentów i zdecydowanie wartym tego, aby je przeżyć. A o już jest coś, nieprawdaż?

Czy wszystko należy kopiować? Oczywiście że nie!!! Świat byłby nieco monotonny, gdyby wszyscy myśleli tak samo, a poza tym miałbym za dużo konkurencji ;-)

Jak już przy tym jesteśmy, to odnieśmy się jeszcze do zamieszczonego w tym samym komentarzu, dość rozpowszechnionego twierdzenia „Twoje super cenne wpisy na blogu są przeplatane promowaniem wśród młodych ludzi pewnej postawy życiowej.”

Ten blog powstał w roku 2006, bo chciałem dla młodych ludzi stworzyć jakąś alternatywę zarówno do „wzorców” życia serwowanych w mass mediach jak i często propagowanych tam bardzo kontraproduktywnych sposobów komunikacji (patrz np. program Kuby W. z jednej strony, czy nudziarstwa „Szkła kontaktowego” z drugiej)

Od samego początku podkreślam, że piszę i dyskutuję z inteligentnymi Czytelnikami, którzy potrafią używać swojego umysłu i często wręcz zakazuję bezkrytycznego przyjmowania tego, co publikuję używając to jedynie do rozszerzenia wachlarza możliwych opcji. Można to sprawdzić, także moje „use your judgement” :-))

Na naszym blogu wypowiadają się też swobodnie Czytelnicy mający często odwrotne poglądy do moich i jest to w porządku, bo ktoś, kto to czyta może sobie wyrobić własne zdanie, nawet jeśli miałoby ono być całkiem inne od mojego. Każdy kowalem własnego losu, co np. widać w dyskusjach z tamtych lat o „uwalaniu się” w młodym wieku kupnem mieszkania na kredyt i co z tego wynikło w ostatnim czasie. Jak dobrze pójdzie spotkamy się na tym blogu za parę lat i zobaczymy co porobiło się w innych dyskutowanych tu sprawach :-)

Tak więc kształtujcie Wasze życie jak chcecie,  jedyne idee, do których propagowania przyznaje się otwarcie to:

  • używajcie w pełni Waszego umysłu, inteligencji i serca (to ostatnie szczególnie do facetów)
  • żyjcie pełnym i szczęśliwym życiem (cokolwiek to dla każdego znaczy)
  • róbcie coś dobrego dla innych ludzi, a przynajmniej nie wyrządzajcie im krzywdy

To, że moja osobista postawa życiowa niekoniecznie odpowiada bardzo tradycyjnym wzorcom propagowanym w Polsce (bo z ich faktyczną realizacją bywa różnie), nie oznacza, że nie znam ludzi których bardzo cenię i lubię, a którzy np. regularnie praktykują swoją religię, czy z dużym zaangażowaniem wychowują całą gromadkę dzieci. I takim ludziom też chętnie pomagam w zakresach, gdzie ja jestem kompetentny.

Starsi Czytelnicy zarzucają mi jeszcze, że mam nadmierny wpływ na młodych ludzi. Tego bym aż tak nie przeceniał, bo młode pokolenie jest znacznie bardziej krytyczne i wrażliwe na wszelkiego rodzaju bullshit, a do tego ma możliwość korzystania z bardzo wielu źródeł. Jeżeli już, to część tego zaufania bierze się z faktu (przyznaję się :-)) że jestem dinozaurem, który urodził się kilkadziesiąt lat wcześniej z genami Pokolenia Y i praktycznie stosuje je w życiu, a do tego otwarcie komunikuje innym co myśli. To, razem z unikaniem osądzania innych buduje dobry pomost porozumienia. Może i dla Was będzie to wskazówką, bo w większości macie dzieci w wieku moich Czytelników.

Myślę, że tym postem wyjaśniłem kilka ciągle wracających kwestii, oczywiście zapraszam do dyskusji na ten temat, poniżej będzie na nie bardzo dobre miejsce

I oczywiście zawsze „USE YOUR JUDGEMENT!!” :-)

Komentarze (82) →
Alex W. Barszczewski, 2012-08-28
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Relacje z innymi ludźmi

Nasze relacje po eskimosku

To, że Eskimosi (Inuit) mają w swoim języku dość bogate słownictwo dotyczące różnych rodzajów śniegu jest rzeczą ogólnie znaną, choć w rzeczywistości część tych słów, to zbitki podobne nieco do niemieckiego
„Donaudampfschiffahrtsgesellschaftskapitänsmütze” (czapka kapitana Towarzystwa Żeglugi Parowej po Dunaju).

Kiedyś, dość dawno temu, przeczytałem tekst o jeszcze jednym aspekcie ich języka, a mianowicie o stopniu zażyłości we wzajemnych relacjach. Trzeba sobie uświadomić, że Ci ludzie, podczas nocy polarnej bardzo dużo czasu spędzają ciasno ściśnięci w swoich Igloo, co zazwyczaj wyostrza postrzeganie tego, jak się do siebie odnoszą :-)

W związku z tym w ich języku jest sporo dość precyzyjnych określeń odpowiadających np. naszemu stwierdzeniu „ Lubię Cię, ale nie poszedłbym z Tobą na polowanie na niedźwiedzia polarnego” :-)

My jesteśmy tutaj językowo nieco upośledzeni bo lubimy kogoś, kochamy, nienawidzimy,itp. Dodając do tego najwyżej przysłówki „bardzo” (jak bardzo i co to w praktyce znaczy???)

To jest jeszcze jeden przykład naszej ograniczonej „rozdzielczości” w przekazie, o czym pisałem dawno temu w poście http://alexba.eu/2009-09-13/rozwoj-kariera-praca/przekaz-odbior/

Dziś zapraszam Was do przeprowadzenia eksperymentu myślowego i przyjrzenia się Waszym relacjom tak, jakbyście mieli je opisać z dokładnością Eskimosów.

Najpierw zastanówmy się nad zgrubnym opisaniem naszych prawdziwych odczuć w kierunku tego drugiego człowieka wyrażając je tak, jak byśmy mówili mu to prosto w oczy czyli np.:

  • nienawidzę cię
  • jestem ci niechętny
  • jesteś mi obojętny
  • chętnie przebywam w twoim towarzystwie
  • lubię cię
  • kocham cię

To jest stosunkowo prosty krok, choć w wielu parach zakomunikowanie tego partnerowi może być dużym wyzwaniem :-) Podkreślam więc, że ja nie wymagam powiedzenia tego komukolwiek, ten eksperyment myślowy ma służyć samoanalizie dlatego możecie, a nawet powinniście być absolutnie szczerzy.

Problemem jest też, że wiele osób przyklejając komuś którąś z powyższych etykiet dość bezrefleksyjnie dopasowuje do nich wiele aspektów życia. Dlatego w następnym etapie naszego ćwiczenia, wzorem Eskimosów starajmy się zrobić listę zakresów życia i aktywności, które z daną osobą jesteśmy gotowi robić i takich, które są wykluczone.

Tutaj liczba możliwości jest tak wielka, że wyliczenie ich wykroczyłoby poza ramy tego postu. Weźmy więc parę częściowo nietypowych przykładów z życia (niekoniecznie mojego :-))

  • „nienawidzę cię/jesteś mi obojętny, ale dla wygody jestem gotów z tobą mieszkać pod jednym dachem i prowadzić wspólnotę gospodarczą” – jest wiele takich małżeństw z dłuższym stażem :-)
  • „jesteś mi dość obojętny, ale kiedy potrzebuję chętnie chodzę z tobą do łóżka, bo nieźle mi robisz” – fuck buddies
  • „chętnie przebywam w twoim towarzystwie, ale poza dobrym seksem i rozmowami nie chcę cię mieć w moim życiu” – ditto
  • „kocham cię, ale nigdy nie zrobiłbym cię partnerem we wspólnym biznesie” – kochamy kogoś niezależnie od jego słabości, ale nie wyłączamy naszego myślenia
  • „kocham cię, ale nie wyobrażam sobie dłuższego mieszkania razem pod wspólnym dachem” – podobnie jak w poprzednim przypadku

Jestem pewien, że Czytelnicy przytoczą jeszcze więcej oryginalnych kombinacji :-)

Tak czy inaczej zachęcam do zrobienia tego ćwiczenia i zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Komentarze (49) →
Alex W. Barszczewski, 2012-08-18
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Gościnne posty

Tanie podróżowanie

W dyskusji pod postem Historia Mateusza jeden z Czytelników, Marcin Osman został poproszony o podanie przykładów taniego latania, w związku z tym poprosiłem go o post gościnny jak on to robi. Już 6.08 otrzymałem  poniższy tekst, za opóźnienie w jego publikacji przepraszam. Wychodzi on nieco poza kwestie stricte podróżowe, ale warto go przeczytać.

______________________________________________________________________

Po przeczytaniu ostatniego artykułu Alexa poczułem się wywołany do tablicy :)

Bardzo często podczas rozmów z moimi znajomymi, gdy opowiadam o moich przygodach podróżniczych oraz o tym jak wygląda mój styl życia, słyszę podobne komentarze jak ten, który pojawił się pod poprzednim artykułem: „Marcin – czy możesz mi napisać, gdzie można kupić bilet lotniczy za 10 pln ? Albo jak “znaleźć ludzi, którzy wiedzą jak to zrobić” ? Wydaje mi się, że za 10 pln można najwyżej pojechać do pobliskiego miasteczka autobusem więc chętnie się dowiem”

Podzielę się z Wami kilkoma przykładami z mojego życia, a następnie postaram się przedstawić Wam mechanizm, czy też sposób myślenia jaki mną kieruje a który pozwala na to aby móc ponadprzeciętnie podnosić jakość i standard życia przy stosunkowo niskich nakładach.

A oto kilka przykładów.

W dobie tanich lotów, kupno biletów zagranicznych niemal w dowolne miejsce w Europie nie stanowi żadnego problemu. Na dowód poniżej zamieszczam listę destynacji jakie można było beż żadnego problemu po prostu kupić wczoraj na stronie przewoźnika www.ryanair.com/ .

LISTA miejsc

Loty z Warszawy/Modlina

1 zł – Sztokholm Skavsta
9 zł – Oslo Rygge,Bruksela Charleroi
19 zł – Budapeszt, Liverpool, Londyn Stansted

Loty z Gdańska:

1 zł – Oslo Rygge, Eindhoven

Loty z Poznania:

1 zł – Oslo Rygge

Loty z Krakowa:

1 zł – Sztokholm Skavsta, Oslo Rygge

Loty z Wrocławia:

1 zł – Oslo Rygge
9 zł – Paryż Beauvais
19 zł – Cork

Z moich obserwacji wynika, że większość osób, kiedy widzi cenę za bilet lotniczy Warszawa-Sztokholm-Warszawa za dwa złote, doszukuje się kruczków i jakichś ukrytych opłat etc. Tymczasem są to pełnowartościowe bilety, które można kupić nie posiadając żadnych specjalnych kart zniżkowych czy też zwalniających z opłat bankowych kart płatniczych. Na stronie fly4free.pl (zakładka forum), znajduje się lista osób, które w 100% za darmo pomogą w kupnie danego biletu, dzięki użyciu ich kart płatniczych oszczędzamy od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Na stronach tego typu, możemy znaleźć informację o promocyjnych lotach, sposobach ich zakupienia, oraz odpowiedzi na niemal każde pytanie jakie może mieć osoba która po raz pierwszy chce kupić przysłowiowy „lot za złotówkę”.

Ja powyższy mechanizm usprawniłem jeszcze bardziej, w następujący sposób. Napisałem do działów PR najważniejszych przewoźników operujących na warszawskich lotniskach (WIZZAir, Ryanair) z prośba dodania mnie do ich baz kontaktów z mediami, dzięki czemu dostaję na mojego maila wszystkie informacje jakie otrzymują portale piszące o tanim lataniu, a przez to bardzo często mam przewagę 2-3h zanim o danej promocji dowiedzą się inni „normalni internauci”.

Przy tanim podróżowaniu najważniejsza jest elastyczności dat wylotów i powrotów (dlatego jeśli możesz pozwolić sobie na to aby wylatywać we wtorki lub czwartki to niemal od razu czekają Cię duże oszczędności ;) ).

Konkretne przykłady:

PODRÓŻE

  1. W czerwcu kupiłem 3 bilety na trasę Warszawa-Stavanger(Norwegia)-Warszawa za kwotę łączną 24zł (słownie: dwadzieścia cztery złote za 6 biletów lotniczych, z których skorzystały 3 osoby). Wyprawa odbyła się na przełomie lipca z sierpniem. W Norwegi spędziliśmy 4dni, wspinając się po fiordach oraz zwiedzając poszczególne miasteczka i porty. Koszt noclegów to zero złotych ponieważ wzięliśmy z sobą namiot (Norwegia jest bardzo przyjaznym krajem jeśli chodzi o namiotowe biwakowania :))
  2. Także w czerwcu kupiłem za 38zł bilet na trasę Warszawa-Budapeszt-Warszawa, za kwotę łączną 39zł/osobę w dwie strony. Wyprawa odbyła się na początku sierpnia. Do tego zestawu znalazłem na niemieckiej stronie HRS.com voucher zniżkowy, który pozwolił mi na kupienie 3 noclegów dla 2 osób w 4* hotelu w Budapeszcie za kwotę łączną 63 euro.
  3. Na wrzesień mam już kupione bilety do Sztokholmu za 8zł w dwie strony, a na styczeń bilet do Maroko za 110zł.

Całość powyższych „poszukiwań” zajęła mi nie więcej niż 2-3 godziny czasu total :). Aby utwierdzić Was w tym, że taki sposób podróżowania jest dostępny dla każdego dodam tylko, że sam kiedyś też kupowałem bilety lotnicze często za kilkaset złotych w jedną stronę :P

SYTUACJE ŻYCIOWO-BIZNESOWE:

  • Jeśli jestem na zakupach ciuchowych a akurat nie ma mojego rozmiaru to po prostu robię zdjęcie danej metki, wracam do domu, googlam producenta i zamawiam u niego bezpośrednio interesujący mnie model i rozmiar, a co jest najlepsze najczęściej otrzymuję ceny „hurtowe”. Z 9 na 10 przypadków producenci są mi przychylni i realizują moje „zamówienie”, a jeśli jednak się to nie udaje, no cóż, dzwonię dalej :)

Dzięki takiemu podejściu gdy nie mogłem znaleźć odpowiedniego rozmiaru jeansów, wygooglałem producenta (nie chodzi mi o nazwę danej marki, ale o firmę, która produkowała jeansy na zamówienie tej marki). Podczas bardzo sympatycznej rozmowy telefonicznej z właścicielem szwalni jeansów, dostałem zaproszenie na kawę oraz co mnie szczególnie ucieszyło zaproszenie do zwiedzenia jego szwalni oraz darmowy wykład na temat tego jak produkuje się jeans. Jak zdobyłem numer telefonu właściciela? Po prostu wszedłem na stronę jego firmy, wykręciłem numer i poprosiłem o połączenie z właścicielem.

  • Jeśli bookuje pokój w hotelu lub jakimkolwiek innym miejscy noclegowym, to przeważnie dzwonię i negocjuję cenę noclegu. I znowu 9/10 przypadków oszczędzam min. 20-30% ceny „oficjalnej”- tylko dlatego, że zapytałem „jaki rabat mogę otrzymać?” :)
  • Bardzo dużo czytam i jeśli dana lektura mnie interesuje od razu nawiązuję kontakt z jej autorem, lub bohaterem. Dotyczy to zarówno książek/gazet biznesowych, jak i również beletrystyki czy książek o tematyce podróżniczej. Dzięki takiemu podejściu, grono moich znajomych powiększa się o kolejne fantastyczne osoby.

Większość osób, które znam po prostu boi się zainicjować takie spotkania, ponieważ jak sami mówią”
– nie wiedzieli by jak to zrobić
– nie można przecież tak bezpośrednio pisać do nieznanej osoby
– nie wiedzą co miało by być celem takiego spotkania

Ja spotykam się z wspaniałymi osobami, czasami po to aby po prostu wypić razem kawę lub zjeść razem lunch rozmawiając o naszych wzajemnych doświadczeniach i przygodach. Bardzo często okazuje się, że inspiracja jaką od nich otrzymuje jest obustronna i oni również wychodzą z takiego spotkania bardzo podbudowani często wręcz zainspirowani tym, że ktoś tak bardzo chcę słuchać i uczyć się na ich doświadczeniach.

  • Bardzo często biorę udział w zagranicznych, bardzo drogich seminariach i szkoleniach (koszt wejściówki, akomodacji, wyżywienia, przelot itd.). W takich przypadkach, po prostu dzwonię do organizatorów, pytam co muszę zrobić aby otrzymać rabat (czasami nawet 100% :) ).

Najczęściej organizator chce ściągnąć kolejnych klientów. Wtedy sprawdzam:
– kto z mojego otoczenia jest jeszcze zainteresowany takim wyjazdem
– kto w Internecie pisze, że chciałby pojechać
Następnie negocjuję ceny biletów grupowych i albo dostaję prowizję, za którą kupuję bilet dla siebie, albo po prostu dostaję bilet (czasami jedno i drugie). Na początku wydawało mi się, że zgromadzenie grupy 10-20 osób, będzie trudne- w praktyce jednak jest to łatwiejsze niż mogło by się to wydawać. Wystarczy odrobina odwagi, determinacji i kreatywności.
Powyższe przykłady są jedynie czubkiem góry lodowej ;)

Na zakończenie chcę Wam przedstawić, kilka skondensowanych wskazówek, a nóż się Wam przydadzą:

– podważaj ogólno przyjęty status quo– to, że jest tak a nie inaczej, wcale nie oznacza, że inaczej być nie może! W mojej filozofii życia, jest to najważniejszy z wszystkich punktów!

– w dążeniu do spełniania swoich marzeń, po prostu odważ się aby pozwolić sobie na osiągnięcie swojego celu/marzenia (zatrzymaj się proszę chwilę nad tym zdaniem i przeczytaj je kilkukrotnie).

Jeśli chcesz wyjechać na egzotyczne wczasy, a nie masz na to pieniędzy to po prostu użyj swojej kreatywności i znajdź inny sposób aby na nie pojechać. Zazwyczaj rozwiązań i opcji jest dużo więcej niż tylko… jedna!

– sprawdź ile kosztują Twoje marzenie- wielokrotnie zdziwisz się, że jest to tańsze niż Ci się to pierwotnie wydawało

– wyróżnij się- zbadaj jak postępuje tłum i zrób odwrotnie. Jeśli wszyscy idą w lewo, Ty idź w prawo a jak ktoś Cię zapyta dlaczego idziesz pod prąd, to… po prostu pozwól mu odpłynąć, bo i tak nie zrozumie ;)

– znajdź ludzi, którzy żyją w niezwykły sposób- zaproś ich na obiad, wyświadcz im nieodpłatnie jakąś przysługę, bądź aktywny na ich stronach/blogach etc.

– bądź przedsiębiorcą nawet jeśli nie posiadasz własnej firmy- szukaj, kreuj, negocjuj, twórz, pisz, wspieraj, podziwiaj, inspiruj (nawet małymi rzeczami).

– drąż interesujący Cię temat niczym kropla skałę i nie odpuszczaj, aż nie osiągniesz tego czego pragniesz.

Wiem, że pewnie część z Was oczekiwała dokładnej recepty na to jak zrealizować swoje marzenie. Niestety nie ma takiej recepty, która za każdym razem odpowiadała by na Wasze potrzeby. Wierzę jednak, że jeśli zmieni się ogólno przyjęty sposób myślenia oraz połączy to z działaniem to z całą pewnością powstaną z tego fascynujące rzeczy.

Powodzenia! :)

_______________________________________________________________

Krótkie bio o mnie:

Jestem przedsiębiorcą, szkoleniowcem, autorem tekstów, podróżnikiem i pasjonatem rzeczy, które w danym okresie mnie interesują. Szczegóły znajdziecie na http://passionblog.pl/o-autorze/

Komentarze (47) →
Alex W. Barszczewski, 2012-08-16
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Gościnne posty, Sukces Czytelników

Historia Mateusza

Dziś,zgodnie z życzeniem publikuję post gościnny, który Mateusz Góra napisał jako rozwinięcie swojego komentarza pod jednym z poprzednich postów. Jestem pewien,że dla wielu z Was będzie to inspirująca lektura,do której zapraszam

_____________________________________________________________________

Witam wszystkich czytelników bloga Alexa

Alex umożliwił mi napisanie posta gościnnego, za co bardzo dziękuję. Jedną z rzeczy, które sprawiają mi najwięcej przyjemności jest nauka i inspiracja innych ludzi, dlatego będzie mi bardzo miło, jeśli ktokolwiek po przeczytaniu mojej historii zmieni coś w swoim życiu, ot, chociażby podaruje uśmiech nieznajomej na ulicy :-)

Zacznę od tego, że od najmłodszych lat byłem uważany za bardzo zdolnego człowieka. Kiedyś wydawało mi się, że to talent i urodzenie się lepszym od innych, ale dzisiaj już wiem, że to coś innego – determinacja i nieustanna chęć nauki (niedawno zrozumiałem słowa: ‘Wiem, że nic nie wiem’). Naturalne predyspozycje też są oczywiście istotne, ale nie mają na nasze życie takiego wpływu jak umiejętności nabyte i właśnie determinacja.

Mój chrześniak, który ma w tej chwili 2,5 roku zadaje bardzo dużo pytań i nie zastanawia się, czy są na miejscu, dzięki temu bardzo szybko się rozwija. Podobnie jest z dziećmi, które mają 4,5 lat. Później z wielu powodów ludzie zadają coraz mniej pytań, zarówno innym osobom jak i sobie, co jest nawet ważniejsze, żeby wiedzieć w jakim celu cokolwiek robimy. Przez to zaczynają wszystko przyjmować takie jakim jest, mimo że często praca, partner, czas wolny nie sprawiają im przyjemności. Z powodu braku ciągłych pytań nie potrafią wyrazić swojego zdania, co robi mój chrześniak, który jeśli coś mu nie smakuje, to bardzo wyraźnie to wyraża i na pewno tego nie zje. Mnie też dopadła ta monotonia. Co ciekawe, czerpałem radość z życia (tylko nie z całego!), a nawet wiedziałem dokąd zmierzam. Niedobre było to, że zmierzałem do celu wyznaczonego mi przez otoczenie i to drogą, którą też projektowali inni. Działo się tak dlatego, bo mój ‘talent’ najbardziej (wg innych) objawiał się w matematyce. Już w gimnazjum dostawałem mnóstwo rad, żeby zostać w przyszłości inżynierem. Nieprzypadkowo więc wybrałem profil matematyczno-fizyczny w liceum. W liceum jednak zacząłem sobie na nowo zadawać sporo pytań i szukać odpowiedzi, a jak do tego doszło opisuję w dalszej części posta. Ten mój talent naukowy przyćmił to, co naprawdę lubiłem, czyli sport. Dokładnie – piłkę nożną. Bardziej skupiano się na tym, żebym wziął udział w konkursie recytatorskim, historycznym, informatycznym, biologicznym i jeszcze z wiedzy o ekologii. We wszystkim. Bo byłem dobry, a to nie było doświadczanie, tylko eksploatowanie. W międzyczasie na szczęście działo się też sporo dobrych rzeczy, a 2 historie są dla mnie niezwykle ważne. Po pierwsze – determinacja. Nie urodziłem się jako piłkarski talent, uwierzcie mi. Co gorsza, w społeczeństwie piłka nożna to często sport dla niezbyt mądrych facetów. Determinacja pozwoliła mi jednak w ciągu 4 lat (!) zostać kapitanem drużyny juniorów w Lidze Dolnośląskiej, mimo że w pierwszym meczu wg trenera byłem jedynym zawodnikiem, który nie nadawał się do założenia koszulki, bo tychże zabrakło. Na dodatek po roku treningów, kiedy pojechaliśmy na mecz mieliśmy tak wąską kadrę, że na boisko wyszli wszyscy oprócz… mnie. Ja jednak lubiłem to robić i determinacja, obecność na wszystkich treningach oraz cierpliwość i chęć nauki pozwoliły mi zostać kapitanem po 4 latach systematycznej pracy. Po drugie z konkursów najbardziej nie lubiłem recytatorskich, do których co roku nakłaniała mnie moja wychowawczyni – polonistka. Aż w końcu trzeciego roku poświęciłem trochę czasu przynajmniej na znalezienie tekstu, który by mi się podobał i był pozytywną twórczością. I wiecie co? Zostałem laureatem na poziomie wojewódzkim, mimo że na eliminacjach 2 razy zapomniałem tekstu. Jednak na tle ponad 30 dzieciaków wyróżniłem się jego doborem, bo krótka opowieść rozbawiła wszystkich zebranych, a jeden z członków jury powiedział, że ‘nie potrafię recytować, jednak tekst idealnie do mnie pasuje i muszę iść dalej’. To tak jakby wygrać konkurs matematyczny nie potrafiąc liczyć :-) Już trochę wcześniej zrozumiałem jak ważne jest bycie innym, jednak to ta sytuacja utwierdziła mnie w przekonaniach, że na każdym kroku musisz się wyróżniać z tłumu i nieważne czy jesteś na rozmowie o pracę, czy bierzesz udział w konkursie, czy uwodzisz kobietę, bądź inny niż konkurencja :-) Do tego momentu, czyli 15 roku życia nie miałem większych problemów, kłótni, czy sporów z bliskimi mi ludźmi jak i zwykłymi znajomymi, a to dlatego, że w wielu ważnych kwestiach nie miałem swojego zdania, a jeśli miałem, to unikałem konfliktów i kontrowersji. Wymyśliłem sobie jednak, że zainteresuję biznesem i wszystko stopniowo zaczęło się zmieniać. Najpierw…

… w 1 klasie liceum trafiłem na blog Alexa, poprzez komentarze pod biznesowym artykułem na jednym z polskich, popularnych portali. Wtedy z rzeczy istotnych wiedziałem tyle, że rodziców trzeba szanować (nie wiedziałem dlaczego!) i że rachunków miłością się nie opłaci, lecz pieniędzmi. Zacząłem czytać blog i częściej zadawać sobie pytanie ‘dlaczego’ coś w moim życiu wygląda tak, a nie inaczej. Wcześniej tego nie robiłem, wszystko przyjmowałem takie jakie do mnie trafiało, bo ‘nie może być inaczej’. Jako laureat kilku konkursów matematycznych byłem też zaprogramowany na przyszłość pod kątem inżyniera ‘od czegoś’ pracując za wysokie >5.000zł (wysokie?) wynagrodzenie. I tak brnąłem w tym kierunku, ale małymi krokami zwiększałem swoją wiedzę o życiu m.in. będąc na bieżąco z postami na blogu. I tak po kolejnych 2 latach pojawiła się w moim życiu książka, później druga, które uświadomiły mi, że wszystko, co do tej pory robiłem było pomysłami albo marzeniami ludzi, którzy mnie otaczali, a nie moimi.

Zrozumienie tej niezwykle ważnej kwestii spowodowało, że zamiast inżyniera wybrałem karierę człowieka bliżej związanego z pieniędzmi. Tutaj zaczęły pojawiać się pierwsze ‘ale’ ze strony najbliższych. Przecież jestem taki dobry z matematyki, więc powinienem postawić na techniczne kierunki. Co ciekawe nikt nigdy nie powiedział, że jestem takim dobrym piłkarzem, więc powinienem spróbować sił w Barcelonie :-) W międzyczasie wydarzyła się ważna rzecz – skończyłem wiek juniora (liceum) i postanowiłem zakończyć swoją piłkarską przygodę jako zawodowego piłkarza. Później przyszła jesień, pierwszy semestr i spotkanie z Alexem we Wrocławiu nad Odrą. Do dzisiaj pamiętam z niego przede wszystkim 2 rzeczy. Po pierwsze miałem pół godziny sam na sam z Alexem, a przez cały czas to ja mówiłem, zamiast skorzystać z możliwości wysłuchania mądrego człowieka, chociaż Alex uważa, że nie było tak jednostronnie, cieszę się :-) Pamiętam o tym do dziś przy każdej sposobności. Po drugie, wspomniałem o tym, że już nie będę piłkarzem, bo przegapiłem odpowiedni moment, a ktoś mnie zapytał: ‘Dlaczego jest za późno’? Rzeczywiście nie było…

Studia trwały w najlepsze, trochę ciekawych imprez, interesujący ludzie, kilka zajmujących dodatkowych zajęć, tylko sam program nauczania z dnia na dzień gasił we mnie pragnienie studiowania. Mimo tego pod koniec roku wszystko zaliczałem w terminach, a jedyną poprawkę miałem po… wyjściu do Teatru z Alexem. Nie mogłem przegapić tak wartościowego spotkania z wieloma ciekawymi osobami, których wiedza na co dzień sporo kosztuje. I tak pociągiem z Warszawy wróciłem ok. 6.00 rano, 2h przed poprawką – zdaną  Później przyszły wakacje i po tych 2-3 latach nauki życia, ciągle w dużej części teoretycznej, przyszła pora na praktykę. Mając w pamięci słowa, mówiące o tym, że ‘na bycie piłkarzem nie jest za późno’ wróciłem do piłki nożnej… jako trener. Bardzo ważne, nie wysyłałem CV, nie zdobywałem papierów, już wcześniej jako piłkarz często byłem doradcą, więc wykonałem 2 telefony i sam sobie stworzyłem stanowisko pracy! Połączenie pasji, rozwoju i zarobków. Wynagrodzenie finansowe i emocjonalne.

Właśnie mija rok od tych 2 telefonów, rok wielu ważnych decyzji i zarazem najwspanialszy rok mojego życia. W sierpniu podjąłem decyzję o powrocie do gry, więc jesienią studiowałem dziennie, pracowałem jako trener piłkarski, dodatkowo (jak na pół etatu) jako ankieter, zająłem się marketingiem, wszystkim na tyle poważnie, że moje ciało bardzo to odczuło. Zimą stwierdziłem, że muszę kilka zajęć zakończyć, bo z każdym dniem ulatywało ze mnie niepostrzeżenie trochę dobrej energii. I tak skończyłem z ankietami, studiami, a z piłki zostawiłem jedną rzecz i postawiłem na trenera. Żeby móc w miarę normalnie żyć postanowiłem, że będę organizował od tego czasu imprezy w starym stylu, ponieważ zawsze chciałem się na takich bawić, a skoro nikt takich nie robił sam się tym zająłem (już tego nie robię w celach zarobkowych) oraz rozpocząłem społecznie prowadzić zajęcia z angielskiego polegające na spotykaniu się na herbacie i godzinnych rozmowach wyłącznie w obcym języku.

Bardzo ważne. Cały czas pracowałem i ciągle pracuję nad swoim rozwojem w bardzo szerokim ujęciu. Ani razu nie popadłem w żadne dłuższe zobowiązania, największym był i jest abonament za telefon oraz internet  )

Stało się tak, ponieważ w pewnym momencie podjąłem decyzję, co do tego jak chcę żyć, czyli jak ma wyglądać moja praca, relacje z innymi ludźmi i jak chcę spędzać wolny czas. Okazało się, że nie chcę żyć tak jak ludzie, którzy byli moimi doradcami. Zacząłem więc robić bardzo prostą rzecz, o wiele więcej swojego czasu spędzam z ludźmi, którzy mi ‘kibicują’ oraz wspierają wiedzą i doświadczeniem, a styl życia tych ludzi jest bliski temu jak ja sam zamierzam żyć. W zasadzie każdy rodzic potrafi nauczyć dzieci chodzić i mówić (jak, to już inna kwestia), ale tylko dlatego, że sami to robią. I tego potrzebują wszystkie dzieci. Aż zrozumiałem, że w późniejszych latach wielu ludzi daje nam bardzo cenne lekcje, tylko że niektóre sprawdzą się w przypadku tancerzy, inne w przypadku sportowców, a jeszcze inne posłużą prawnikom. To samo dotyczy stylu życia, a najlepiej uczyć się od mistrza w danej dziedzinie. Z tą wiedzą małymi krokami rozpocząłem zmianę mojego towarzystwa i okazało się, że otrzymałem niezwykle cenne rady bardzo spójne z tym jak ja postrzegałem rzeczywistość oraz moją przyszłość. Bardzo mi pomógł kontakt z takimi mentorami. Teraz już wiem, że czasami wieloletnie znajomości muszą dobiec kresu, bo działają na Nas destrukcyjnie, mimo że często są to bardzo bliskie nam osoby. Zmiana otoczenia jest niełatwa, ale jako człowiek dający przykład lada moment podejmę kolejny krok, czyli wyprowadzenie się z domu, co też oczywiście odradza mi niejedna osoba. Ja jednak chcę żyć tak jak ludzie, którzy popierają ten pomysł, więc decyzja jest prosta. Na ogół z trudnościami radziłem sobie właśnie dzięki radom innych ludzi oraz aktywnie rozwiązując problemy, działając bardzo szybko, czasami spontanicznie. Brakowało mi pieniędzy na już? Podejmowałem tymczasową pracę. Coś niepokojącego działo się w związku? Od razu doprowadzałem do rozmowy. Szybkość reakcji bardzo sprzyja temu, żeby mieć otwartą głowę na rzeczy ważne i czerpać przyjemność z życia :-)

Taką mam przeszłość.

A dzisiaj? Mam 21 lat i jestem jednym z założycieli Akademii Piłkarskiej w moim mieście, jednym z jej trenerów oraz jej fundraiserem. Poza tym na poważnie zajmuję się tylko jedną rzeczą – marketingiem sieciowym, gdzie mogę bardzo małym kosztem zdobyć bardzo dużą wiedzę. Często pracuję więcej niż moi rodzice i chociaż moje zarobki są dzisiaj podobne do ich pensji, to prowadzę całkowicie inny styl życia. Nareszcie mogę się skupić na szlifowaniu mojego angielskiego oraz nauce hiszpańskiego. Na uczestnictwu w różnych szkoleniach, projektach, akcjach, spotkaniach, ponieważ nie mam żadnych zobowiązań oraz ram czasowych pracy. Jednego tygodnia pracuję 70h, drugiego 10, chociaż ten drugi przypadek na razie rzadko się zdarza, bo pracuję z radością i uśmiechem na ustach! Jeszcze nie byłem na Kanarach, ale miesiąc temu wróciłem z Hiszpanii i planuję kolejne wyjazdy, tym razem w Polsce, ale w momencie kiedy uwaga, będzie dobra pogoda, a nie kiedy dostanę urlop

W swoim życiu wysłałem kilka razy CV, jednak docelowe stanowisko pracy, z którym nie mam oczywiście kontraktu na 30 lat, wykreowałem sobie sam. To ja zawsze wychodziłem z inicjatywą, nie przychodzono do mnie, od tego trzeba zacząć!

A wszystko dzięki temu, że zrozumiałem, co to znaczy być w pełni odpowiedzialnym za siebie. Kreujmy swoje życie

PS:
Kilka osób gratuluje mi tego jakie mam relacje ze swoją partnerką. Ba, zdarzyło mi się usłyszeć, że tworzę jedyną parę, która motywuje do stworzenia związku. A to w dużej mierze Twoja zasługa Alex, dużo się od Ciebie nauczyłem w tej kwestii, a moja partnerka stwierdziła, że jak tylko skończysz pisać książkę, to niezależnie od tematyki dostanę ją od niej w prezencie.

Dzięki Alex, za to, że byłeś moim pierwszym impulsem do zmiany życia!

PS: 2

Jeśli ktoś chciałby wymienić się doświadczeniami, rozpocząć ciekawy projekt lub po prostu porozmawiać, to zapraszam do kontaktu mailowego: . Chętnie podzielę się też numerem telefonu.

_____________________________________________________________________

Mateusz Góra – interesuję się sportem, podróżami, psychologią. Moją pasją jest piłka nożna, jeszcze niedawno byłem piłkarzem, a teraz pracuję w Akademii Piłkarskiej Oleśnica jako jej trener, fundraiser i marketingowiec. Dodatkowo zajmuję się marketingiem sieciowym. Wolny czas to dla mnie przede wszystkim czytanie książek, uprawianie sportu oraz nauka angielskiego i hiszpańskiego. Mam 21 lat i stawiam na zdobywanie praktycznego doświadczenia życiowego :)

Mateusz Góra

Komentarze (28) →
Alex W. Barszczewski, 2012-08-08
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Zrób to po swojemu – post gościnny  (232)
    • Łukasz Kasza: Artur: nie rozumiem,...
    • Orest Tabaka: Artur: Brawa za odważne...
    • Dariusz Marcinek: @Artur Mówiąc o...
    • Artur Jaworski: Łukasz Kasza piszesz:...
    • stopaprocentowa: Marek –...
  • Na ile programiście przydają się studia  (78)
    • Olga: Alex, Masz rację. Jak widać...
    • Alex W. Barszczewski: Olga Piszesz:...
    • Olga: O matko. Ile literówek. Double...
    • Olga: Jeszcze parę myśli przyszło mi...
    • Olga: Czytając większość tych postów...
  • Dyskusja Czytelników – nowa możliwość na alexba.eu  (24)
    • Adam: Jestem jak najbardziej za ,...
    • Paweł A. B.: Witam, Ujawnia się...
    • Szymon: Zasady jak zwykle przemyślane...
    • Alex W. Barszczewski: Dziękuję...
    • Alex W. Barszczewski: Michał O forum...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Krzysztof Kowalczyk: Wrocław?...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Dziękuję...
    • Joanna: A jak tam experyment?Bo w...
    • Orest Tabaka: Na blogu Setha Godina...
  • Double check  (60)
    • TesTeq: jkurbanski pisze:...
    • Adam: Kiedyś czytałem artykuł o...
    • Michal B: bb.bartosz Ja też tak robię...
    • jkurbanski: Zależnie od sytuacji,...
    • Alex W. Barszczewski: Aleksandra...
  • Skuteczne nawiązanie dobrego kontaktu z innym człowiekiem  (91)
    • Michał Hubicki: Alex piszesz:...
    • pink: Joanno :), chyba nie chodzi o...
    • Joanna: Witam serdecznie! Super...
  • Nasze marzenia  (82)
    • Joanna: Jako ,że nie pływałam, nie...
    • Joanna: Witam gorąco! W pracy...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: WAŻNA WIADOMOŚĆ...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026