Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Strona główna
Blog
Najważniejsze posty
Archiwum
Najnowszy newsletter
  • Strona główna
  • Blog
  • Najważniejsze posty
  • Archiwum
  • Najnowszy newsletter
Blog Alexa – "Żyj dobrze, dostatnio i na luzie" - Blog o tym, jak żyć dobrze, dostatnio i na luzie
Tematy różne

Nowe pole przy wpisywaniu komentarzy

Witajcie

Wraz ze wzrostem popularnosci strony nasilił mi się ostatnio spam poprzez różne roboty.
Dlatego przy pisaniu komentarza trzeba rozwiązać prościutkie zadanie arytmetyczne.
Nie jest to po to, aby Was sprawdzać, tylko aby znacznie utrudnić życie większości spambotów. Myślę, że nikt z tym nie będzie miał jakichkolwiek trudności :-)

Komentarze (9) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-07
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozważania o szkoleniach, Rozwój osobisty i kariera

Pomyśl o źródle z którego pijesz.

Tak mówi stare łacińskie powiedzenie i ma ono zastosowanie nie tylko przy analizie napojów :-)
Ostatnio mówiliśmy o odbieraniu feedbacku i rad od innych ludzi, dzisiaj pomyślmy, czyje właściwie rady skłonni jesteśmy wysłuchać i zastosować w naszym życiu.
Bardzo często obserwuję w tym względzie dwie, dość mało konstuktywne postawy.

  • Pierwsza polega na głębokim przekonaniu o własnej doskonałości i wyższości nad innymi. To podejście, dość rozpowszechnione wśród „młodych gniewnych” powoduje odcięcie się danej jednostki od potencjalnie nowych i przełomowych idei, co czasem długoterminowo bywa bardzo kosztowne. Skąd to tak dobrze wiem? Przyznaję się otwarcie, że też taki kiedyś byłem :-)
  • Druga polega na łatwej wierze wszelkiego rodzaju „autorytetom”, czy to posiadającym jakikolwiek tytuł, nazwisko, czy też będącymi po prostu osobami znanymi. To Was nie dotyczy? A do kogo skierowane są reklamy, w których np. znany aktor zaleca usługi pewnego banku, albo takiż piosenkarz wybór określonego dostawcy telefonii komórkowej. Ile tysięcy studentów studiuje ekonomię u ludzi, których głównymi osiągnięciami jest wyprodukowanie paru mądrze brzmiących publikacji i mówiąc kolokwialnie, załapanie się na pracę, polegającą na dostarczaniu za pieniądze teoretycznych pseudotreści młodym ludziom, którzy ciężko muszą na to wszystko zarobić.
    Czy też z mojej branży, ile jest płatnych kursów trenerskich prowadzonych przez ludzi, którzy na wolnym rynku (czyli w firmach, gdzie liczą się rezultaty) nie mieli by żadnych szans na zdobycie komercyjnego zlecenia za przyzwoite honorarium?

Moje gorące zalecenie dla każdego z Was, zanim napijecie się z jakiegokolwiek źródła wiedzy, przyjrzyjcie mu się uważnie oraz zastanówcie czy w danej kwestii jest to źródło z Waszego punktu widzenia kompetentne i czy podobają Wam się rezultaty przez tę osobę osiągane.
To oczywiście dotyczy też  wszystkiego, co czytacie w tym blogu :-)

Mogę Wam powiedzieć jak ja to robię. Moich nauczycieli dzielę na dwie grupy: nauczycieli merytorycznych i nauczycieli życiowych.
Jeśli chodzi o tych merytorycznych, to zawsze staram się znaleźć ludzi tak dobrych w danej dziedzinie, jak tylko to możliwe. I tak biorąc przykłady z mojego życia:

  • Inwestowania uczyłem się od pewnego multimilionera w USA, który robi to od 40 lat, a zaczął jako robotnik w fabryce
  • Podejścia do biznesu od pewnego Austriaka, posiadającego w sumie średniej wielkości firmę, która mimo tego przynosiła bardzo duże profity a właściciel miał czas na dobre i ciekawe życie.
  • Dobrej praktyki morskiej u emerytowanego kapitana amerykańskiej marynarki wojennej.
  • Podejścia z sercem do innych, od kobiety, która mogłaby swoim obdzielić całą grupę ludzi.

I można by tak dalej……
To co chcę Wam powiedzieć, to to, iż warto zadać sobie trudu i poszukać dobrego nauczyciela (mentora) w danej dziedzinie. Potem trzeba tylko mieć otwarty umysł i z niego korzystać :-)
Opieranie się na byle jakich nauczycielach merytorycznych prowadzi do dużej bylejakości w Waszym życiu i z pewnością zasługujecie na coś lepszego.
Jako ciekawostka, żaden ze wspomnianych powyżej nauczycieli nie robił tego dla mnie za pieniądze. Jeśli chcecie wiedzieć jak ich do tego skłoniłem to polecam przeczytanie postu „Czy jesteś miłym człowiekiem?”

Mój Eurocity dojeżdźa powoli do Warszawy, więc o tej drugiej, bardzo ciekawej grupie nauczycieli napiszę jutro.

Komentarze (2) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-06
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

Jak odbierasz nieprzyjemne treści?

Wczoraj mówiliśmy o niekorzystnych skutkach udzielania porad bez zlecenia. Dzisiaj porozmawiajmy jak to jest, kiedy ktoś mówi nam rzeczy nie pasujące do naszego obrazu świata i to my czujemy wewnętrzną agresję. Znacie to odczucie? Zapewne większość z nas doznała go prędzej, czy później.

 Mam teraz na myśli sytuację, kiedy mówi to osoba którą trudno zlekceważyć, a nie ktoś w oczywisty sposób niekompetentny.

Często to rozdrażnienie bierze się stąd, iż ta wypowiedź uświadamia nam, że to my mamy tym razem tę przysłowiową ślepą plamkę, która uniemożliwia nam dostrzeżenie jakiegoś ważnego elementu rzeczywistości. Może też być tak, iż gdzieś w głębi ducha zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy na niewłaściwej drodze, czy żyjemy innym życiem, niż naprawdę byśmy chcieli a tu prawda wali nas obuchem w głowę. Jeśli do tego dodamy odczucie bezsilności, względnie postrzeganą konieczność spełnienia norm narzuconych, bądź wytresowanych nam z zewnątrz, to mamy piękny, książkowy prawie przykład agresji.

Ta agresja (wszystko jedno, czy wewnętrzna, czy też manifestowana na zewnątrz) jest sama w sobie bardzo pożyteczna, bo jest to dla nas wyraźny sygnał ostrzegawczy, że z naszym życiem, lub naszym spojrzeniem na nie jest coś nie tak. I to pisząc „nie tak” nie mam na myśli jakiś zewnętrznych norm, czy oczekiwań, lecz te indywidualne kryteria, które drzemią głęboko w każdym z nas.

Możemy oczywiście ten sygnał zignorować i po uspokojeniu wzburzenia żyć dalej, jak gdyby nigdy nic. Możemy też podjąć odpowiednie, często nieprzyjemne działania i zbadać bliżej o co chodzi.

Wybór jak zawsze należy do każdego z nas, niemniej zastanowić się naprawdę warto.

Komentarze (9) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-03
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Internet, media i marketing, Tematy różne

Nieszczęsny sprzedawca laptopa

Zapewnie slyszeliście już o tym przypadku, kiedy pewien nabywca laptopa, który rzekomo nie odpowiadał specyfikacjom opublikowal specjalną stronę internetową, na której zamieścił nie tylko dane domniemanego oszusta, lecz także wiele zdjęć, które podobno znalazł tam na twardym dysku. Strona w krótkim okresie czasu zarejestrowała ponad 2.800.000 odwiedzin w oczywisty sposob zniszczyla reputacje tego mlodego sprzedawcy. Pozornie dobry pomysł na zemstę, ale zanim ktoś pomyśli o naśladownictwie, to warto przeczytać bardzo dobry post na ten temat napisany przez Piotra Waglowskiego.

Do tego dochodzi jeszcze parę innych kwestii, które warto by poruszyć z punktu widzenia prawnika (którym nie jestem), a mianowicie:

  • przedmiotem aukcji był sam laptop, a nie prawa autorskie do zamieszczonych na nim zdjęć. Czy w związku z tym słuszne jest domniemanie, że owe zdjęcia pozostawione (umyślnie, czy też przypadkowo) na twardym dysku zostały umieszczone w public domain?
  • jeżeli autorami niektórych opublikowanych zdjęć byli inni ludzie (a zapewne byli – przynajmniej jeśli chodzi o zdjęcia rodzinne, na których znajduje się też ofiara tej akcji), to czy ich prawa autorskie zostały naruszone? Sprezentowanie elektronicznej kopii zdjęcia Amirowi nie stanowi przecież samo w sobie przekazania mu praw autorskich.
  • co z prawami do wizerunku innych osób znajdujących się na tych zdjęciach?
  • czy fakt zalożenia strony pod czyimś nazwiskiem nie stanowi przypadku kradzieży tożsamości?

Te zagadnienia wcale nie są tak banalne, jak mogłoby się wydawać i fachowy komentarz będzie z pewnością interesujący.

Komentarze (6) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-03
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Jak zmieniać ludzi wokół nas, Rozwój osobisty i kariera

Feedback i rady dla innych

Chcesz wywołać agresję u drugiego człowieka?

Jednym z najpewniejszych sposobów jest powiedzenie mu czegoś, co spełnia dwa warunki:

  • kompletnie nie pasuje do jego obrazu świata
  • jednocześnie budzi w nim wrażenie, że w Twojej wypowiedzi jest przynajmniej ziarenko prawdy

Większość ludzi reaguje na takie coś agresją w mniejszym, czy większym stopniu.

Co z tego wynika? Dla mnie przynajmniej dwa ważne wnioski:

Po pierwsze, pominąwszy sprawy życia i śmierci nie udzielam konsultacji bez zlecenia (nie ma to nic wspólnego z kwestią odpłatności). Udzielając nieproszonych rad zauważyłem już wiele lat temu, że w takich przypadkach ludzie nie są wdzięczni za zwrócenie im uwagi, lecz wręcz przeciwnie, obrażają się, próbują udowodnić ci, że się mylisz, że ich sytuacja jest inna itp.

Jeśli dzisiaj coachuję kogoś, to na samym początku domagam się od partnera „licence to kill” :-) zobowiązania, że będziemy komunikować całkowicie otwarcie i bez przysłowiowego owijania w bawełnę. We wszystkich innych przypadkach stwierdzam, że mój obraz świata nie jest jedynym możliwym i każdy może sobie wybrać taki jaki mu w danym momencie odpowiada. Przy 6 miliardach współmieszkańców jest z czego wybierać i nie ma potrzeby kogokolwiek na siłę zmieniać.

Często wokół mnie widzę ludzi próbujących „bez zlecenia” coachować partnerów, znajomych a nawet przełożonych, przeważnie z miernymi wynikami i sporą dozą frustracji po obydwu stronach. Po co? Większość ludzi będzie się opierać nowemu, bo to oznaczałoby wyjście poza własną strefę komfortu. Pozwólmy im zostać tam, gdzie są.

O tym drugim aspekcie obiecuję napisać jutro……

Komentarze (9) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-02
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Rozwój osobisty i kariera

W jakiej roli pracujesz?

W jednym z poprzednich postów pisałem o godnych pożałowania ludziach, którzy pozwalają, aby firma robiła z nich zombie.

Dziś zwróćmy uwagę na nieco mniej dramatyczny, za to dość rozpowszechniony przypadek.

Zacznijmy od małej metafory z minionych czasów komputeryzacji.

Dawniej większość systemów składała się z jednostki centralnej, w której wykonywany był program, oraz tzw. „głupich” terminali („dumb terminal”), które potrafiły jedynie wysłać do tejże jednostki centralnej znak naciśnięty właśnie na klawiaturze, oraz wyświetlić na monitorze znak otrzymany z komputera.

Dziś na ogół mamy do czynnienia z siecią, gdzie są co prawda serwery, ale każdy z komputerów ma własną „inteligencję” i sporo rzeczy może zrobić lokalnie.

Co to ma wspólnego z nami? No cóż, przyglądając się niektórym ludziom widać wyraźnie, że pracują oni w miejscu, gdzie ich rolę zredukowano właśnie do bycia takim tępym terminalem będącym tylko przekaźnikiem informacji i decyzji. I to wszystko jedno, czy są to decyzje podejmowane przez przełożonego, bardzo sztywne procedury, czy też daleką centralę.

W każdym z tych przypadków szkodzi to zarówno na poczucie własnej wartości, jak też i na wartość rynkową.

Zapraszam do uważnego przyjrzenia się temu, co akurat robimy zarobkowo i odpowiedzeniu sobie uczciwie na pytanie:

Kim jestem w miejscu pracy – „tępym terminalem”, czy też komputerem w sieci.

W tym pierwszym przypadku mamy długoterminowo bardzo poważny problem, z którym koniecznie trzeba coś zrobić. Zdaję sobie sprawę, że ludzie często wmanewrowują się w sytuacje, kiedy nie ma dużego wyboru i trzeba po prostu zarabiać pieniądze, wszystko jedno jak (też mi się zdarzało :-)), niemniej nic nie stoi na przeszkodzie, aby przynajmniej uświadomić sobie jak to jest z naszą pracą i do czego to prowadzi. Podkreślam jeszcze raz: Długoterminowe skutki pracy jako terminal sa zabójcze dla Waszego samopoczucia, a przede wszystkim dla szans na przyszłym rynku pracy!

Nawet jeśli wynik tego „określenia pozycji” jest bardzo nieprzyjemny, to lepiej to po cichu stwierdzić teraz i podjąć jakieś działania, niż w 5 lat później obudzić się z przysłowiową reką w nocniku. Najbardziej nieprzyjemna prawda jest w tym przypadku lepsza niż życie w iluzji. Współczesny świat pędzi naprzód i łatwo w nim dostać się pod koła, czego oczywiście nikomu z Was nie życzę.

 

Komentarze (12) →
Alex W. Barszczewski, 2006-06-01
FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Page 2 of 2«12
Alex W. Barszczewski: Avatar
Alex W. Barszczewski
Konsultant, Autor, Miłośnik dobrego życia
O mnie

E-mail


Archiwum newslettera

Książka
Alex W. Barszczewski: Ksiazka
Sukces w Relacjach Międzyludzkich

Subskrybuj blog

  • Subskrybuj posty
  • Subskrybuj komentarze

Ostatnie Posty

  • Nie hamuj się w ten sposób w życiu i rozwoju
  • Które projekty czas zakończyć w 2026?
  • TRUDNE nie równa się WARTOŚCIOWE
  • Zrób więcej miejsca na ważne rzeczy w 2026
  • Ważna decyzja na początek roku 2026

Najnowsze komentarze

  • Zrób to po swojemu – post gościnny  (232)
    • Łukasz Kasza: Artur: nie rozumiem,...
    • Orest Tabaka: Artur: Brawa za odważne...
    • Dariusz Marcinek: @Artur Mówiąc o...
    • Artur Jaworski: Łukasz Kasza piszesz:...
    • stopaprocentowa: Marek –...
  • Na ile programiście przydają się studia  (78)
    • Olga: Alex, Masz rację. Jak widać...
    • Alex W. Barszczewski: Olga Piszesz:...
    • Olga: O matko. Ile literówek. Double...
    • Olga: Jeszcze parę myśli przyszło mi...
    • Olga: Czytając większość tych postów...
  • Dyskusja Czytelników – nowa możliwość na alexba.eu  (24)
    • Adam: Jestem jak najbardziej za ,...
    • Paweł A. B.: Witam, Ujawnia się...
    • Szymon: Zasady jak zwykle przemyślane...
    • Alex W. Barszczewski: Dziękuję...
    • Alex W. Barszczewski: Michał O forum...
  • Eksperyment 2009  (207)
    • Krzysztof Kowalczyk: Wrocław?...
    • Alex W. Barszczewski: Orest Dziękuję...
    • Joanna: A jak tam experyment?Bo w...
    • Orest Tabaka: Na blogu Setha Godina...
  • Double check  (60)
    • TesTeq: jkurbanski pisze:...
    • Adam: Kiedyś czytałem artykuł o...
    • Michal B: bb.bartosz Ja też tak robię...
    • jkurbanski: Zależnie od sytuacji,...
    • Alex W. Barszczewski: Aleksandra...
  • Skuteczne nawiązanie dobrego kontaktu z innym człowiekiem  (91)
    • Michał Hubicki: Alex piszesz:...
    • pink: Joanno :), chyba nie chodzi o...
    • Joanna: Witam serdecznie! Super...
  • Nasze marzenia  (82)
    • Joanna: Jako ,że nie pływałam, nie...
    • Joanna: Witam gorąco! W pracy...
  • Biblioteczka Czytelników otwarta !  (260)
    • Alex W. Barszczewski: WAŻNA WIADOMOŚĆ...

Kategorie

  • Artykuły (2)
  • Dla przyjaciół z HR (13)
  • Dostatnie życie na luzie (10)
  • Dyskusja Czytelników (1)
  • Firmy i minifirmy (15)
  • Gościnne posty (26)
  • Internet, media i marketing (23)
  • Jak to robi Alex (34)
  • Jak zmieniać ludzi wokół nas (11)
  • Książka "Sukces w relacjach…" (19)
  • Linki do postów innych autorów (1)
  • Listy Czytelników (3)
  • Motywacja i zarządzanie (17)
  • Newsletter (29)
  • Pro publico bono (2)
  • Przed ukazaniem się.. (8)
  • Relacje z innymi ludźmi (44)
  • Rozważania o szkoleniach (11)
  • Rozwój osobisty i kariera (236)
  • Sukces Czytelników (1)
  • Tematy różne (394)
  • Video (1)
  • Wasz człowiek w Berlinie (7)
  • Wykorzystaj potencjał (11)
  • Zapraszam do wersji audio (16)
  • Zdrowe życie (7)

Archiwa

Szukaj na blogu

Polityka prywatności
Regulamin newslettera
Copyright - Alex W. Barszczewski - 2026