<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: No hassle in my castle :-)</title>
	<atom:link href="http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/</link>
	<description>Rozwój osobisty, kariera, zarządzanie i marketing dla młodych menedżerów</description>
	<lastBuildDate>Sun, 20 May 2012 18:03:02 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
	<item>
		<title>By: Joanna</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-97944</link>
		<dc:creator>Joanna</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 Dec 2010 20:15:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-97944</guid>
		<description>Witam.
 Alex,
 Zgadzam się w 100% z Tobą.Stosuję to o czym piszesz.Już parę toksycznych znajmych jest eks.Następni są w trakcie usuwania.
 Jakimś trafem przyciągamy z mężem do siebie ludzi,którzy cały czas potrzebują naszej pomocy,aprobaty,naszych komplementów,naszego czasu.Na początku jest ok.,miło spędzamy czas,głównie na słuchaniu i przytakiwaniu.Potem zaczyna się mieszanie w nasze życie.I kiedy się wścieknę i zaczynam to jaśniej widzieć,to już nawet udawać nie umię,że jest ok.Przy usuwaniu pierwszych znajomych,myśleliśmy,że to z nami coś nie tak.Ale kiedy zadzwonili do nas w środku nocy,żeby pomóc im przy komputerze,bo nie umieli wysłać zdjęć do teściowej,zapaliła się czerwona lampka.Albo zadzwonili z pretensjami,że pojechaliśmy na grila jego siostry,lapka nr.2.Lapka nr.3 była ostatnią,pretensje ,że jego siostra zaprosiła nas na wesele.I w ten sposób zakończyliśmy znajomość z czterema osobami na raz.Powiedziałam,że to nie jest piaskownica i nie mam ochoty kontynuować tej znajomości.Naprawdę miałam na początku wyrzuty sumienia,ale kiedy dowiedziałam się,że obie te pary udają przed sobą nawzajem,,że mają z nami kontakt,to wiedziałam,że z nami jest ok.Ale najbardziej się upewniłam,kiedy okazało się ,że nasz dobry kolega (dzisiaj rowniez),który z tymi znajomymi nas poznał,zakończył również te znajomości w tym samym czasie i z tych samych powodów.Z tymi ,którzy teraz są usuwani będzie gorzej,to nasi sąsiedzi.Ale jest szansa,że w przyszłym roku się przeprowadzimy.Jest ciężko,ale wiem,że to przynosi ulgę i szacunek do samego siebie.Co do znajomych jest jeden wielki plus,można zawsze poszukać innych.
Pozdrowienia,Joanna.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam.<br />
 Alex,<br />
 Zgadzam się w 100% z Tobą.Stosuję to o czym piszesz.Już parę toksycznych znajmych jest eks.Następni są w trakcie usuwania.<br />
 Jakimś trafem przyciągamy z mężem do siebie ludzi,którzy cały czas potrzebują naszej pomocy,aprobaty,naszych komplementów,naszego czasu.Na początku jest ok.,miło spędzamy czas,głównie na słuchaniu i przytakiwaniu.Potem zaczyna się mieszanie w nasze życie.I kiedy się wścieknę i zaczynam to jaśniej widzieć,to już nawet udawać nie umię,że jest ok.Przy usuwaniu pierwszych znajomych,myśleliśmy,że to z nami coś nie tak.Ale kiedy zadzwonili do nas w środku nocy,żeby pomóc im przy komputerze,bo nie umieli wysłać zdjęć do teściowej,zapaliła się czerwona lampka.Albo zadzwonili z pretensjami,że pojechaliśmy na grila jego siostry,lapka nr.2.Lapka nr.3 była ostatnią,pretensje ,że jego siostra zaprosiła nas na wesele.I w ten sposób zakończyliśmy znajomość z czterema osobami na raz.Powiedziałam,że to nie jest piaskownica i nie mam ochoty kontynuować tej znajomości.Naprawdę miałam na początku wyrzuty sumienia,ale kiedy dowiedziałam się,że obie te pary udają przed sobą nawzajem,,że mają z nami kontakt,to wiedziałam,że z nami jest ok.Ale najbardziej się upewniłam,kiedy okazało się ,że nasz dobry kolega (dzisiaj rowniez),który z tymi znajomymi nas poznał,zakończył również te znajomości w tym samym czasie i z tych samych powodów.Z tymi ,którzy teraz są usuwani będzie gorzej,to nasi sąsiedzi.Ale jest szansa,że w przyszłym roku się przeprowadzimy.Jest ciężko,ale wiem,że to przynosi ulgę i szacunek do samego siebie.Co do znajomych jest jeden wielki plus,można zawsze poszukać innych.<br />
Pozdrowienia,Joanna.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-97864</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Dec 2010 12:07:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-97864</guid>
		<description>Przemek
Zakładając że jesteś pełnoletni możesz spróbować następującej procedury:

1) cierpliwie i przyjaźnie tłumaczysz, że czegoś sobie nie życzysz
2) jeśli punkt 1 nie daje rezultatu to wrzucasz tych ludzi na &quot;dietę&quot; - minimalizujesz kontakty z nimi najlepiej do zera (dieta cud!!) Wyjaśnij przy tym że tak postępujesz bo nie życzysz sobie pewnych zachowań wobec Ciebie
3) po pewnym czasie (nie za krótkim) sprawdzasz czy dieta zadziałała. 
4) jeśli nie to wykonujesz punkt 1 
5) jeśli nie pomoże to dieta-cud, tym razem znacznie dłuższa. 
Powtarzać do skutku :-)

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przemek<br />
Zakładając że jesteś pełnoletni możesz spróbować następującej procedury:</p>
<p>1) cierpliwie i przyjaźnie tłumaczysz, że czegoś sobie nie życzysz<br />
2) jeśli punkt 1 nie daje rezultatu to wrzucasz tych ludzi na &#8220;dietę&#8221; &#8211; minimalizujesz kontakty z nimi najlepiej do zera (dieta cud!!) Wyjaśnij przy tym że tak postępujesz bo nie życzysz sobie pewnych zachowań wobec Ciebie<br />
3) po pewnym czasie (nie za krótkim) sprawdzasz czy dieta zadziałała.<br />
4) jeśli nie to wykonujesz punkt 1<br />
5) jeśli nie pomoże to dieta-cud, tym razem znacznie dłuższa.<br />
Powtarzać do skutku <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Przemek</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-97861</link>
		<dc:creator>Przemek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Dec 2010 11:28:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-97861</guid>
		<description>Alex,
Zgadzam się z Twoim wpisem powyżej. Przetestowałem strategię &quot;No hassle in my castle&quot; w praktyce i mogę powiedzieć, że to naprawdę działa. Polecam każdemu.

Mam jeszcze tylko pytanie - co jeśli takim &quot;hassle&quot; są osoby z najbliższej rodziny - rodzeństwo, rodzice, itp.?
Jestem ciekaw jakie jest Twoje zdanie w tej kwestii?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex,<br />
Zgadzam się z Twoim wpisem powyżej. Przetestowałem strategię &#8220;No hassle in my castle&#8221; w praktyce i mogę powiedzieć, że to naprawdę działa. Polecam każdemu.</p>
<p>Mam jeszcze tylko pytanie &#8211; co jeśli takim &#8220;hassle&#8221; są osoby z najbliższej rodziny &#8211; rodzeństwo, rodzice, itp.?<br />
Jestem ciekaw jakie jest Twoje zdanie w tej kwestii?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Agnieszka</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94465</link>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 11:48:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94465</guid>
		<description>&quot;Z każdym dniem, nieustająco zwiększa się liczba osób, które mogą pocałować mnie w ...(4 litery)&quot; ;)))</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Z każdym dniem, nieustająco zwiększa się liczba osób, które mogą pocałować mnie w &#8230;(4 litery)&#8221; <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ))</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: WhiteLightning</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94164</link>
		<dc:creator>WhiteLightning</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Aug 2010 08:01:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94164</guid>
		<description>Alex, dziekuje za odpowiedz. Niby to oczywiste ale chyba faktycznie będe musiał spojrzeć na niektóre rzeczy bardziej w perspektywie długoterminowej, ustalić kilka priorytetów (w tym tak pokierować swoim życiem zawodowym by móc wyprowadzić się z miasta w spokojniejsze i mniej zagęszczone okolice, nie musząc jednocześnie tracić 4 godzin dziennie na dojazd). Niestety nie są to rzeczy które można osiągnąć z dnia na dzień. 
Do tego jeszcze drugi wniosek po przeczytaniu paru wpisów z bloga, że trzeba się bardziej skupić na miękkich umiejętnościach i budowaniu sieci kontaktów, niż umiejętnościach technicznych które już mam spore i patrząc na Twój wzór zmiana tutaj niewiele mi da.
Pytasz dlaczego masz inne doświadczenia przy załatwianiu różnych spraw? Tego nie wiem, ja przedstawiłem jak to wygląda z mojej perspektywy. Faktycznie jeśli trafi się na ludzi na poziomie, więcej zyskuje się po dobroci, niestety nie zawsze się tak udaje.
Zastanawia mnie tylko jedna rzecz, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale czy faktycznie chodzi o to, ze jeśli nam się coś nie podoba, wiąże się z konfliktem to powinniśmy się wycofywać w obawie przed &quot;hassle&quot; ? 
Swoja drogą doskonałym &quot;treningiem spokoju&quot; jest jeżdżenie po naszych drogach. Ostatnio miałem mocne postanowienie by przez całą trasę nie dać się wyprowadzić innym kierowcom z równowagi i strasznie to trudne, ale naprawdę jest spora radość jak się ma później świadomość, że się udało zapanować nad wybuchem:)

Pawle, źle się wyraziłem. Chodziło mi o sytuacje gdzie po prostu musimy coś zrobić, załatwić i trafiamy na taką oporną osobę gdzie grzeczność nic nie daje. (przykład, rejestracja sprowadzonego samochodu, jest się przypisanym do konkretnego urzędu celnego i skarbowego, gdzie takimi sprawami zajmuje sie jeden konkretny urzędnik który robi problemy, a niestety nie ma innej osoby która może to załatwić).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex, dziekuje za odpowiedz. Niby to oczywiste ale chyba faktycznie będe musiał spojrzeć na niektóre rzeczy bardziej w perspektywie długoterminowej, ustalić kilka priorytetów (w tym tak pokierować swoim życiem zawodowym by móc wyprowadzić się z miasta w spokojniejsze i mniej zagęszczone okolice, nie musząc jednocześnie tracić 4 godzin dziennie na dojazd). Niestety nie są to rzeczy które można osiągnąć z dnia na dzień.<br />
Do tego jeszcze drugi wniosek po przeczytaniu paru wpisów z bloga, że trzeba się bardziej skupić na miękkich umiejętnościach i budowaniu sieci kontaktów, niż umiejętnościach technicznych które już mam spore i patrząc na Twój wzór zmiana tutaj niewiele mi da.<br />
Pytasz dlaczego masz inne doświadczenia przy załatwianiu różnych spraw? Tego nie wiem, ja przedstawiłem jak to wygląda z mojej perspektywy. Faktycznie jeśli trafi się na ludzi na poziomie, więcej zyskuje się po dobroci, niestety nie zawsze się tak udaje.<br />
Zastanawia mnie tylko jedna rzecz, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale czy faktycznie chodzi o to, ze jeśli nam się coś nie podoba, wiąże się z konfliktem to powinniśmy się wycofywać w obawie przed &#8220;hassle&#8221; ?<br />
Swoja drogą doskonałym &#8220;treningiem spokoju&#8221; jest jeżdżenie po naszych drogach. Ostatnio miałem mocne postanowienie by przez całą trasę nie dać się wyprowadzić innym kierowcom z równowagi i strasznie to trudne, ale naprawdę jest spora radość jak się ma później świadomość, że się udało zapanować nad wybuchem:)</p>
<p>Pawle, źle się wyraziłem. Chodziło mi o sytuacje gdzie po prostu musimy coś zrobić, załatwić i trafiamy na taką oporną osobę gdzie grzeczność nic nie daje. (przykład, rejestracja sprowadzonego samochodu, jest się przypisanym do konkretnego urzędu celnego i skarbowego, gdzie takimi sprawami zajmuje sie jeden konkretny urzędnik który robi problemy, a niestety nie ma innej osoby która może to załatwić).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: PiotrP</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94141</link>
		<dc:creator>PiotrP</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Aug 2010 19:19:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94141</guid>
		<description>Alexie:
&quot;PiotrP
Piszesz: „Zbyt emocjonalnie podchodzę do ludzkiej głupoty. „
Ja kiedyś uświadomiłem sobie ile głupot sam popełniłem i odtąd wyluzowałem :-)
Oczywiście nadal eliminuje ”hassle makers” ale po co miałbym sie przy tym denerwować?&quot;
Oczywiście i ja popełniam głupstwa. To co podnosi poziom adrenaliny w mojej krwi to bezrefleksyjna upartość z głupocie, to przeświadczenie niektórych ludzi, że przyznanie komuś racji, lub zwykłe stwierdzenie &quot;mamy rożne poglądy w tym temacie&quot;  przynosi jakąś hańbę.  Zwyczajnie są ludzie, którzy upierają się przy tym, że zawsze i stuprocentowo MUSZĄ być najmądrzejsi, najważniejsi. Jakby mieli monopol na wiedzę wszelaką. Muszę nauczyć się ignorować takich internautów, miast im odpisywać. Taki przykład przyszedł mi do głowy - pamiętam Alexie, jak &quot;twardogłowi&quot; zareagowali na jeden z Twoich modeli. Na nic było tłumaczenie, że nie wszyscy muszą dbać o czystość formy, bo najważniejsza jest radocha z latania. :) Przyznam, że właśnie na forum tematycznym stykam się z takimi &quot;mądralami&quot; krzykaczami.
Pozdrawiam serdecznie
PiotrP</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alexie:<br />
&#8220;PiotrP<br />
Piszesz: „Zbyt emocjonalnie podchodzę do ludzkiej głupoty. „<br />
Ja kiedyś uświadomiłem sobie ile głupot sam popełniłem i odtąd wyluzowałem <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Oczywiście nadal eliminuje ”hassle makers” ale po co miałbym sie przy tym denerwować?&#8221;<br />
Oczywiście i ja popełniam głupstwa. To co podnosi poziom adrenaliny w mojej krwi to bezrefleksyjna upartość z głupocie, to przeświadczenie niektórych ludzi, że przyznanie komuś racji, lub zwykłe stwierdzenie &#8220;mamy rożne poglądy w tym temacie&#8221;  przynosi jakąś hańbę.  Zwyczajnie są ludzie, którzy upierają się przy tym, że zawsze i stuprocentowo MUSZĄ być najmądrzejsi, najważniejsi. Jakby mieli monopol na wiedzę wszelaką. Muszę nauczyć się ignorować takich internautów, miast im odpisywać. Taki przykład przyszedł mi do głowy &#8211; pamiętam Alexie, jak &#8220;twardogłowi&#8221; zareagowali na jeden z Twoich modeli. Na nic było tłumaczenie, że nie wszyscy muszą dbać o czystość formy, bo najważniejsza jest radocha z latania. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Przyznam, że właśnie na forum tematycznym stykam się z takimi &#8220;mądralami&#8221; krzykaczami.<br />
Pozdrawiam serdecznie<br />
PiotrP</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94140</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Aug 2010 17:44:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94140</guid>
		<description>Antek
Zaczne od końca Twojego komentarza.
Piszesz: „Tez chce moc sam sobie organizowac czas pracy i pracowac np. nad morzem. „
Tak naprawdę, to Wy, młodzi ludzie możecie zaaranżować sobie życie o wiele lepiej ode mnie :-)

Piszesz: „..teraz co dziwne zauwazam wiekszy szacunek i mniej problemow od tych ze hassle makers. „
To jest przyjemny efekt uboczny tego p[odejścia, które opisałem :-)

Krzysztof Ostrowski
Niewłaściwie mnie zrozumiałeś i w tym wypadku ja ponoszę za to odpowiedzialność. 
Powinienem wyraźnie podkreślić, że nie chodzi mi o Twoją „męczeńską postawę”, lecz jedynie o to, że kiedy w jakimś moim przedsięwzięciu pojawiają się duże trudności, albo odczuwam duży dyskomfort, to często jest to sygnał od losu (Boga, wszechświata, wybierz co chcesz), że to przedsięwzięcie nie jest dla mnie długofalowo dobre.
Jest to obserwacja dotycząca wyłącznie mnie i nie sugeruję, abyś tu mnie naśladował :-) To była tylko taka uwaga na marginesie.

Grażynka
Przeczytałem kilka książek, to wszystko

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Antek<br />
Zaczne od końca Twojego komentarza.<br />
Piszesz: „Tez chce moc sam sobie organizowac czas pracy i pracowac np. nad morzem. „<br />
Tak naprawdę, to Wy, młodzi ludzie możecie zaaranżować sobie życie o wiele lepiej ode mnie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Piszesz: „..teraz co dziwne zauwazam wiekszy szacunek i mniej problemow od tych ze hassle makers. „<br />
To jest przyjemny efekt uboczny tego p[odejścia, które opisałem <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Krzysztof Ostrowski<br />
Niewłaściwie mnie zrozumiałeś i w tym wypadku ja ponoszę za to odpowiedzialność.<br />
Powinienem wyraźnie podkreślić, że nie chodzi mi o Twoją „męczeńską postawę”, lecz jedynie o to, że kiedy w jakimś moim przedsięwzięciu pojawiają się duże trudności, albo odczuwam duży dyskomfort, to często jest to sygnał od losu (Boga, wszechświata, wybierz co chcesz), że to przedsięwzięcie nie jest dla mnie długofalowo dobre.<br />
Jest to obserwacja dotycząca wyłącznie mnie i nie sugeruję, abyś tu mnie naśladował <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  To była tylko taka uwaga na marginesie.</p>
<p>Grażynka<br />
Przeczytałem kilka książek, to wszystko</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Grażynka</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94135</link>
		<dc:creator>Grażynka</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Aug 2010 10:18:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94135</guid>
		<description>Alex,
Czy miałeś jakieś doświadczenia z buddyjskimi naukami?
Grażyna</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex,<br />
Czy miałeś jakieś doświadczenia z buddyjskimi naukami?<br />
Grażyna</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Krzysztof Ostrowski</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94134</link>
		<dc:creator>Krzysztof Ostrowski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Aug 2010 09:48:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94134</guid>
		<description>Alex
W odpowiedzi na mój komentarz sugerujesz przeczytanie wpisu &quot;Dobre rzeczy bez trudu&quot;. Jednak przyznam, że nie widzę powiązania z opisaną przeze mnie sytuacją zakupu działki.  Uważam, że moje &quot;zaprogramowanie na mękę&quot;, które rozumiem sugerujesz :), nie ma tu nic do rzeczy. Sprawa jest prosta, mam ochotę kupić kawałek ziemi. Wybrałem tą działkę, bo mi się _spodobała_. Nie dlatego, że Sprzedawca jest &quot;trudny&quot; i będę miał okazję &quot;zdobywać&quot;, tylko dlatego, że spośród wszelkich innych obejrzanych działek ta właśnie moim subiektywną oceną jest najlepsza. 
Zgadza się mogłem &quot;pójść na łatwiznę&quot;, jak sugeruje post do którego mnie odesłałeś, ale wtedy nie miałbym tego co chcę. Kupienie innej, jakiejkolwiek, działki tylko dlatego, że uniknęłoby się &quot;Hassle&quot;, chyba nie ma w tym przypadku sensu, nie?
Zresztą nie o nieruchomościach mieliśmy tu rozmawiać :) Próbowałem zwrócić uwagę na to, że czasami &quot;Hassle&quot; nie da się uniknąć. Chociaż jest to zawsze w gestii naszych wyborów... powiązanych z końcową korzyścią. Kładąc na wagę &quot;Hassle&quot; i korzyść, może się okazać, że zdecydujemy się na &quot;Hassle&quot; (i &quot;męczęnskie geny&quot; nie mają tu nic do rzeczy). 

Choć w większości przypadków moje &quot;wygodnictwo&quot; zmierza do zminimalizowania &quot;wydatków energetycznych&quot; i staram się szukać najprostszych rozwiązań... wliczając w to &quot;nieproblematyczne&quot; otoczenie znajomych. 

Napisz, proszę, jeśli źle zinterpretowałem Twoją odpowiedź.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex<br />
W odpowiedzi na mój komentarz sugerujesz przeczytanie wpisu &#8220;Dobre rzeczy bez trudu&#8221;. Jednak przyznam, że nie widzę powiązania z opisaną przeze mnie sytuacją zakupu działki.  Uważam, że moje &#8220;zaprogramowanie na mękę&#8221;, które rozumiem sugerujesz <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> , nie ma tu nic do rzeczy. Sprawa jest prosta, mam ochotę kupić kawałek ziemi. Wybrałem tą działkę, bo mi się _spodobała_. Nie dlatego, że Sprzedawca jest &#8220;trudny&#8221; i będę miał okazję &#8220;zdobywać&#8221;, tylko dlatego, że spośród wszelkich innych obejrzanych działek ta właśnie moim subiektywną oceną jest najlepsza.<br />
Zgadza się mogłem &#8220;pójść na łatwiznę&#8221;, jak sugeruje post do którego mnie odesłałeś, ale wtedy nie miałbym tego co chcę. Kupienie innej, jakiejkolwiek, działki tylko dlatego, że uniknęłoby się &#8220;Hassle&#8221;, chyba nie ma w tym przypadku sensu, nie?<br />
Zresztą nie o nieruchomościach mieliśmy tu rozmawiać <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Próbowałem zwrócić uwagę na to, że czasami &#8220;Hassle&#8221; nie da się uniknąć. Chociaż jest to zawsze w gestii naszych wyborów&#8230; powiązanych z końcową korzyścią. Kładąc na wagę &#8220;Hassle&#8221; i korzyść, może się okazać, że zdecydujemy się na &#8220;Hassle&#8221; (i &#8220;męczęnskie geny&#8221; nie mają tu nic do rzeczy). </p>
<p>Choć w większości przypadków moje &#8220;wygodnictwo&#8221; zmierza do zminimalizowania &#8220;wydatków energetycznych&#8221; i staram się szukać najprostszych rozwiązań&#8230; wliczając w to &#8220;nieproblematyczne&#8221; otoczenie znajomych. </p>
<p>Napisz, proszę, jeśli źle zinterpretowałem Twoją odpowiedź.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Antek</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94131</link>
		<dc:creator>Antek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Aug 2010 08:12:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94131</guid>
		<description>Maksymilianie Barnaś,
Wole robic wszystko powoli i ostroznie, takie swoiste kaizen:) Juz sam sprzeciw wobec hassle daje pewne rezultaty. Np ostatnio ignoruje albo reaguje dosyc agresywnie ( o zachowaniach z innymi ludzmi gdy cos nam nieodpowiada bylo duzo postow Alexa) na rozne zaczepki, nietlumacze sie ze swoich zachowan i nieuczestnicze w sprzeczkach jezeli nie sadze ze to jest mi potrzebne. Od razu bylo bardzo duzo wyrzutow a teraz co dziwne zauwazam wiekszy szacunek i mniej problemow od tych ze hassle makers. Na w poscie opisywane czynnosci jeszcze niepotrafie sie zdobyc ale po chwili zastanowienia sie przychodze do wniosku ze wszystkie dotychczasowe radykalne posuniecia mialy pozytywny wplyw,wiec moze jednak warto wyprobowac, przynajmniej z najbardziej problematycznymi ludzmi:)

Alex, Twoje zdjecia w Blipie zachecaja do aktywniejszej pracy nad soba. Tez chce moc sam sobie organizowac czas pracy i pracowac np. nad morzem. Musisz zamieszczac takich zdjec wiecej,motywuje:)

Antek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Maksymilianie Barnaś,<br />
Wole robic wszystko powoli i ostroznie, takie swoiste kaizen:) Juz sam sprzeciw wobec hassle daje pewne rezultaty. Np ostatnio ignoruje albo reaguje dosyc agresywnie ( o zachowaniach z innymi ludzmi gdy cos nam nieodpowiada bylo duzo postow Alexa) na rozne zaczepki, nietlumacze sie ze swoich zachowan i nieuczestnicze w sprzeczkach jezeli nie sadze ze to jest mi potrzebne. Od razu bylo bardzo duzo wyrzutow a teraz co dziwne zauwazam wiekszy szacunek i mniej problemow od tych ze hassle makers. Na w poscie opisywane czynnosci jeszcze niepotrafie sie zdobyc ale po chwili zastanowienia sie przychodze do wniosku ze wszystkie dotychczasowe radykalne posuniecia mialy pozytywny wplyw,wiec moze jednak warto wyprobowac, przynajmniej z najbardziej problematycznymi ludzmi:)</p>
<p>Alex, Twoje zdjecia w Blipie zachecaja do aktywniejszej pracy nad soba. Tez chce moc sam sobie organizowac czas pracy i pracowac np. nad morzem. Musisz zamieszczac takich zdjec wiecej,motywuje:)</p>
<p>Antek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94125</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 20:09:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94125</guid>
		<description>Piotr J. Synowiec
„Hassle makers” niekoniecznie muszą być tym, co nazywamy „toksycznymi znajomościami”, bo to ostatnie określenie oznacza dla mnie dla mnie znacznie poważniejszy przypadek. 

Nawyk dobierania sobie odpowiednich osób bardzo ułatwia życie niezależnie od tego, co mówią o tym zwolennicy „męczeństwa” :-)

Paweł
Piszesz: „Gdyby tylko rzeczy były albo dobre albo złe, byłaby to idealna metoda „
Co dokładnie chcesz przez to powiedzieć?

Agnieszka Ryczko
Napisałem „...nie oznaczają „wywalania” z naszej rzeczywistości ludzi, którym zdarzyło się jedno drobne potknięcie „
Czyli chodzi o coś incydentalnego (a nie powtarzający sie wzór postępowania), co nie spowodowało poważnej perturbacji u nas.

Jerzy K.
Wytłumaczę może bliżej o co mi chodzi. 
Uważam mój osąd innej osoby za wysoce subiektywny. Jeżeli niepytany powiem o nim tej innej osobie, to ewentualnie sprawię jej tym dużą przykrość. Zadaję więc sobie pytanie jaki mam do tego prawo i przeważnie wychodzi, że żadne.

Widze w Twoich wypowiedziach pewną sprzeczność, bo w poprzednim komentarzu piszesz: „uważam że zasługują na szczerość, więc mówię zawsze prosto w oczy. „  a w ostatnim „ Nigdy nie mówię “nie chcę się z Tobą spotykać bo mnie męczysz, bo jesteś arogancki, bo…” o prostu się nie spotykam, nie widzę powodu żeby komuś robić przykrość. Nie widze też powodu, żeby fundować komuś terapię, za którą nie będzie wdzięczny. „ :-)
Jeśli chodzi o Twoje pytanie: „Na koniec pytanie do Ciebie:
Uciążliwa znajoma zaprasza mnie na spotkanie, po raz kolejny odmawiam, ale ona nie daje za wygraną. „
to nie mam takich doświadczeń, bo nie mam uciążliwych znajomych :-) To jest rezultat eliminowania „hassle makers” z mojego życia.
Generalnie odnoszę wrażenie, że parę rzeczy robimy podobnie, tylko opisujemy inaczej.

Artur
Piszesz: „Za taką wiedzę, jak tutaj, zwykle płaci się ciężkie pieniądze.
Pozdrawiam „
Ja zarabiam stosunkowo „ciężkie pieniądze” gdzieś indziej dlatego wiedza tutaj jest i pozostanie „free” :-)

Katarzyna
Piszesz: „Mianowicie ja zwracam uwagę na ile te drobne potknięcia ludzi, którzy są blisko mnie są wynikiem zmiany, rozwoju, próbowania czegoś nowego itp. a na ile jest to permanentnie powtarzające sie potknięcia, ktore właśnie wynikają z braku uczenia się i wyciągania wniosków. „
Dlatego ja napisałem o ignorowaniu pojedynczych drobnych potknięć. Permanentne wrzucają już kogoś na „czarna listę” niezależnie od ich „pochodzenia”

Elżbieta
„Eliminacja” jest normalnym słowem dość dobrze opisującym zarówno intencje jak i pożądany rezultat takich działań.  Gdzie tu jest okrucieństwo?
Co do reszty Twojego komentarza, to postępuję bardzo podobnie.
Piszesz: „..mam okazję zastanowić się nad różnymi sprawami i dojść do wniosków, które mnie zaskakują. „ 
Jak to dobrze czasem robi poużywać naszego umysłu, nieprawdaż?
Ja staram się regularnie robić sobie takie „sesje” :-)

Marcin Grąbkowski
Opisujesz problem, dotykający bardzo wielu z nas. Tutaj czasem bardzo pomocna jest „dieta”, kiedy ograniczamy kontakt z danymi osobami.

Mieczotronix
Piszesz: „...że nie zawsze, to co wydaje się nam permanentną uciążliwością jest nią naprawdę… obiektywnie. „
Masz rację. Niemniej ja (jak i prawdopodobnie każdy z nas) żyje w moim subiektywnym świecie uwarunkowanym moimi doświadczeniami, postrzeganiem i oczywiście tez stanem emocjonalnym.  I jeżeli w tym subiektywnym świecie ktoś jest „hassle maker” to nie oznacza to oczywiście jakiegoś „obiektywnego osądu”, niemniej taka osoba swoim zachowaniem znacząco zmniejsza mój komfort życia. To wystarczający powód, aby w jakiś sposób usunąć ją z mojej rzeczywistości.
Piszesz dalej: „Jednak skoro do tej pory byliśmy z taką uciążliwą osobą w jakiejś relacji, to być może coś miała (i nadal ma) ona dla nas do zaoferowania coś ciekawego, w jakiś sposób była wartościowa. „
To może oznaczać jedna z następujących możliwości:
to była od początku pomyłka i nie pasujemy do siebie
ta osoba się zmieniła i n ie pasujemy do siebie
ja sie zmieniłem i nie pasujemy do siebie

Jeżeli powyższe rozważamy w kontekście tematu tego postu, to nie widzę sensownego powodu aby podtrzymywać taka znajomość jeżeli na jej miejsce mogę znaleźć coś kogoś bardziej bezproblemowego.
Piszesz: „W każdej problematycznej relacji zawsze częścią problemów jesteśmy my sami. „ 
Po pierwsze byłbym ostrożny z używaniem słowa „zawsze” :-)
Po drugie, nasza część problemu często polega na tym, że trwamy w czymś, co powinniśmy zakończyć :-) Ignorowanie niedopasowania jest często występującym źródłem komplikacji.
Piszesz: „Jeśli nie mamy ochoty uporać się z własnymi problemami w danym momencie, to nie róbmy tego kosztem drugiej osoby. „
Co to ma wspólnego z tematem postu. Jeśli ktoś sprawia mi problemy a ja mówię „dosyć” (i działąm odpowiednio) to gdzie to jest jego kosztem???
Dalej „Nie “odstrzeliwujmy” ich tak po prostu, bo nie chce nam się zrozumieć, czego od nas teraz chcą. „
Tego nie pisałem w moim poście. Tam pisałem o ludziach, którzy permanentnie powodują nam kłopoty wszelkiego rodzaju.

WhiteLightning
Piszesz: „Patrząc np. jak wygląda załatwianie spraw w urzędzie albo służbie zdrowia krzykacz więcej i szybciej załatwi, a kulturalny człowiek zostanie odesłany albo zlekceważony. „
Jak to wytłumaczysz, że mam dokładnie odwrotne doświadczenia?
Piszesz jak uniknąć sytuacji : „ mnie osobiscie dobiło, że w tym roku juz 6ty raz mialem szkode na zaparkowanym samochodzie „
Prosta rada – przenieś się w bardziej cywilizowane okolice. Może nie da się tego zrobić od razu, ale postaw to sobie na liście priorytetów.
Pytasz: „skąd można czerpać siłę na dalszą pracę nad sobą i co robić żeby jednak nie dać się ściągnąć do tego naszego “piekiełka” ? „
Rzecz zaczyna się od braku wewnętrznej zgody na pewne rzeczy, którymi „częstują” nas inni ludzie. Potem konsekwentnie odsiewamy niepasujących ludzi a nawet całe środowiska nie przejmując się opiniami takiego otoczenia. Jednocześnie warto pracować nad sobą, aby „zakwalifikować się” u lepszych ludzi, bo oni też mają swoją poprzeczkę. Szczegóły znajdziesz na blogu :-)

PiotrP
Piszesz: „Zbyt emocjonalnie podchodzę do ludzkiej głupoty. „
Ja kiedyś uświadomiłem sobie ile głupot sam popełniłem i odtąd wyluzowałem :-)
Oczywiście nadal eliminuje ”hassle makers” ale po co miałbym sie przy tym denerwować?

Krzysztof Ostrowski
Uwaga, dla mnie znacznie łatwiej stać się „hassle maker” niż wampirem emocjonalnym, to nie są pojęcia tożsame!
Wracając do Twojego przykładu numer jeden to przeczytaj mój post 
http://alexba.eu/2007-04-27/rozwoj-kariera-praca/dobre-rzeczy-bez-trudu/

Jeżeli chodzi o problematyczne urzędy to z jednej strony staram się zminimalizować ilość interakcji a z drugiej opłacam ludzi, którzy robią to za mnie :-)

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Piotr J. Synowiec<br />
„Hassle makers” niekoniecznie muszą być tym, co nazywamy „toksycznymi znajomościami”, bo to ostatnie określenie oznacza dla mnie dla mnie znacznie poważniejszy przypadek. </p>
<p>Nawyk dobierania sobie odpowiednich osób bardzo ułatwia życie niezależnie od tego, co mówią o tym zwolennicy „męczeństwa” <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Paweł<br />
Piszesz: „Gdyby tylko rzeczy były albo dobre albo złe, byłaby to idealna metoda „<br />
Co dokładnie chcesz przez to powiedzieć?</p>
<p>Agnieszka Ryczko<br />
Napisałem „&#8230;nie oznaczają „wywalania” z naszej rzeczywistości ludzi, którym zdarzyło się jedno drobne potknięcie „<br />
Czyli chodzi o coś incydentalnego (a nie powtarzający sie wzór postępowania), co nie spowodowało poważnej perturbacji u nas.</p>
<p>Jerzy K.<br />
Wytłumaczę może bliżej o co mi chodzi.<br />
Uważam mój osąd innej osoby za wysoce subiektywny. Jeżeli niepytany powiem o nim tej innej osobie, to ewentualnie sprawię jej tym dużą przykrość. Zadaję więc sobie pytanie jaki mam do tego prawo i przeważnie wychodzi, że żadne.</p>
<p>Widze w Twoich wypowiedziach pewną sprzeczność, bo w poprzednim komentarzu piszesz: „uważam że zasługują na szczerość, więc mówię zawsze prosto w oczy. „  a w ostatnim „ Nigdy nie mówię “nie chcę się z Tobą spotykać bo mnie męczysz, bo jesteś arogancki, bo…” o prostu się nie spotykam, nie widzę powodu żeby komuś robić przykrość. Nie widze też powodu, żeby fundować komuś terapię, za którą nie będzie wdzięczny. „ <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Jeśli chodzi o Twoje pytanie: „Na koniec pytanie do Ciebie:<br />
Uciążliwa znajoma zaprasza mnie na spotkanie, po raz kolejny odmawiam, ale ona nie daje za wygraną. „<br />
to nie mam takich doświadczeń, bo nie mam uciążliwych znajomych <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  To jest rezultat eliminowania „hassle makers” z mojego życia.<br />
Generalnie odnoszę wrażenie, że parę rzeczy robimy podobnie, tylko opisujemy inaczej.</p>
<p>Artur<br />
Piszesz: „Za taką wiedzę, jak tutaj, zwykle płaci się ciężkie pieniądze.<br />
Pozdrawiam „<br />
Ja zarabiam stosunkowo „ciężkie pieniądze” gdzieś indziej dlatego wiedza tutaj jest i pozostanie „free” <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Katarzyna<br />
Piszesz: „Mianowicie ja zwracam uwagę na ile te drobne potknięcia ludzi, którzy są blisko mnie są wynikiem zmiany, rozwoju, próbowania czegoś nowego itp. a na ile jest to permanentnie powtarzające sie potknięcia, ktore właśnie wynikają z braku uczenia się i wyciągania wniosków. „<br />
Dlatego ja napisałem o ignorowaniu pojedynczych drobnych potknięć. Permanentne wrzucają już kogoś na „czarna listę” niezależnie od ich „pochodzenia”</p>
<p>Elżbieta<br />
„Eliminacja” jest normalnym słowem dość dobrze opisującym zarówno intencje jak i pożądany rezultat takich działań.  Gdzie tu jest okrucieństwo?<br />
Co do reszty Twojego komentarza, to postępuję bardzo podobnie.<br />
Piszesz: „..mam okazję zastanowić się nad różnymi sprawami i dojść do wniosków, które mnie zaskakują. „<br />
Jak to dobrze czasem robi poużywać naszego umysłu, nieprawdaż?<br />
Ja staram się regularnie robić sobie takie „sesje” <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Marcin Grąbkowski<br />
Opisujesz problem, dotykający bardzo wielu z nas. Tutaj czasem bardzo pomocna jest „dieta”, kiedy ograniczamy kontakt z danymi osobami.</p>
<p>Mieczotronix<br />
Piszesz: „&#8230;że nie zawsze, to co wydaje się nam permanentną uciążliwością jest nią naprawdę… obiektywnie. „<br />
Masz rację. Niemniej ja (jak i prawdopodobnie każdy z nas) żyje w moim subiektywnym świecie uwarunkowanym moimi doświadczeniami, postrzeganiem i oczywiście tez stanem emocjonalnym.  I jeżeli w tym subiektywnym świecie ktoś jest „hassle maker” to nie oznacza to oczywiście jakiegoś „obiektywnego osądu”, niemniej taka osoba swoim zachowaniem znacząco zmniejsza mój komfort życia. To wystarczający powód, aby w jakiś sposób usunąć ją z mojej rzeczywistości.<br />
Piszesz dalej: „Jednak skoro do tej pory byliśmy z taką uciążliwą osobą w jakiejś relacji, to być może coś miała (i nadal ma) ona dla nas do zaoferowania coś ciekawego, w jakiś sposób była wartościowa. „<br />
To może oznaczać jedna z następujących możliwości:<br />
to była od początku pomyłka i nie pasujemy do siebie<br />
ta osoba się zmieniła i n ie pasujemy do siebie<br />
ja sie zmieniłem i nie pasujemy do siebie</p>
<p>Jeżeli powyższe rozważamy w kontekście tematu tego postu, to nie widzę sensownego powodu aby podtrzymywać taka znajomość jeżeli na jej miejsce mogę znaleźć coś kogoś bardziej bezproblemowego.<br />
Piszesz: „W każdej problematycznej relacji zawsze częścią problemów jesteśmy my sami. „<br />
Po pierwsze byłbym ostrożny z używaniem słowa „zawsze” <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Po drugie, nasza część problemu często polega na tym, że trwamy w czymś, co powinniśmy zakończyć <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Ignorowanie niedopasowania jest często występującym źródłem komplikacji.<br />
Piszesz: „Jeśli nie mamy ochoty uporać się z własnymi problemami w danym momencie, to nie róbmy tego kosztem drugiej osoby. „<br />
Co to ma wspólnego z tematem postu. Jeśli ktoś sprawia mi problemy a ja mówię „dosyć” (i działąm odpowiednio) to gdzie to jest jego kosztem???<br />
Dalej „Nie “odstrzeliwujmy” ich tak po prostu, bo nie chce nam się zrozumieć, czego od nas teraz chcą. „<br />
Tego nie pisałem w moim poście. Tam pisałem o ludziach, którzy permanentnie powodują nam kłopoty wszelkiego rodzaju.</p>
<p>WhiteLightning<br />
Piszesz: „Patrząc np. jak wygląda załatwianie spraw w urzędzie albo służbie zdrowia krzykacz więcej i szybciej załatwi, a kulturalny człowiek zostanie odesłany albo zlekceważony. „<br />
Jak to wytłumaczysz, że mam dokładnie odwrotne doświadczenia?<br />
Piszesz jak uniknąć sytuacji : „ mnie osobiscie dobiło, że w tym roku juz 6ty raz mialem szkode na zaparkowanym samochodzie „<br />
Prosta rada – przenieś się w bardziej cywilizowane okolice. Może nie da się tego zrobić od razu, ale postaw to sobie na liście priorytetów.<br />
Pytasz: „skąd można czerpać siłę na dalszą pracę nad sobą i co robić żeby jednak nie dać się ściągnąć do tego naszego “piekiełka” ? „<br />
Rzecz zaczyna się od braku wewnętrznej zgody na pewne rzeczy, którymi „częstują” nas inni ludzie. Potem konsekwentnie odsiewamy niepasujących ludzi a nawet całe środowiska nie przejmując się opiniami takiego otoczenia. Jednocześnie warto pracować nad sobą, aby „zakwalifikować się” u lepszych ludzi, bo oni też mają swoją poprzeczkę. Szczegóły znajdziesz na blogu <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>PiotrP<br />
Piszesz: „Zbyt emocjonalnie podchodzę do ludzkiej głupoty. „<br />
Ja kiedyś uświadomiłem sobie ile głupot sam popełniłem i odtąd wyluzowałem <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Oczywiście nadal eliminuje ”hassle makers” ale po co miałbym sie przy tym denerwować?</p>
<p>Krzysztof Ostrowski<br />
Uwaga, dla mnie znacznie łatwiej stać się „hassle maker” niż wampirem emocjonalnym, to nie są pojęcia tożsame!<br />
Wracając do Twojego przykładu numer jeden to przeczytaj mój post<br />
<a href="http://alexba.eu/2007-04-27/rozwoj-kariera-praca/dobre-rzeczy-bez-trudu/" rel="nofollow">http://alexba.eu/2007-04-27/rozwoj-kariera-praca/dobre-rzeczy-bez-trudu/</a></p>
<p>Jeżeli chodzi o problematyczne urzędy to z jednej strony staram się zminimalizować ilość interakcji a z drugiej opłacam ludzi, którzy robią to za mnie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: PiotrP</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94124</link>
		<dc:creator>PiotrP</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 19:18:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94124</guid>
		<description>Na pewnych &quot;toksycznych&quot; ludzi bywamy skazani. Opowiem Wam, jak ja sobie z tym radzę. 
Przykład wspólnych treningów... gdy na meczach spotykam się z osobami, które nie chcę wpuścić do swojego życia, to... ich tam nie wpuszczam. :) Kontakty ograniczam do rozmowy o sporcie i wspólnej gry. Podobnie na polu zawodowym - współpracownik nie musi być kolegą.
Krzysztofie... jeśli chodzi o Twój przykład, to kupisz działkę i zapomnisz o człowieku. Tylko teraz nie przejmuj się nim, nie dopuszczaj go do siebie głębiej, niż musisz.
Pozdrawiam
PiotrP</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Na pewnych &#8220;toksycznych&#8221; ludzi bywamy skazani. Opowiem Wam, jak ja sobie z tym radzę.<br />
Przykład wspólnych treningów&#8230; gdy na meczach spotykam się z osobami, które nie chcę wpuścić do swojego życia, to&#8230; ich tam nie wpuszczam. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Kontakty ograniczam do rozmowy o sporcie i wspólnej gry. Podobnie na polu zawodowym &#8211; współpracownik nie musi być kolegą.<br />
Krzysztofie&#8230; jeśli chodzi o Twój przykład, to kupisz działkę i zapomnisz o człowieku. Tylko teraz nie przejmuj się nim, nie dopuszczaj go do siebie głębiej, niż musisz.<br />
Pozdrawiam<br />
PiotrP</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Krzysztof Ostrowski</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94118</link>
		<dc:creator>Krzysztof Ostrowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 14:08:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94118</guid>
		<description>Alex, jednak nie zawsze da się &quot;pozbyć&quot; towarzystwa takich emocjonalnych wampirów (myślę, że tak zostały nazwane tego typu osoby w jednej z książek). Dokładnie w tej chwili przechodzę przez taki Hassle. Jestem zmuszany do bezsensownych czynności, załatwiania rzeczy w inny niż normalnie ludzie to robią sposób, spotykania się i tłumaczenia elementarnych spraw. O co dokładnie chodzi? Kupuję działkę. Trafiłem na sprzedawcę, który właśnie owy &quot;Hassle&quot; powoduje. Ktoś mógłby powiedzieć, to nie kupuj; usuń emocjonalnego wampira ze swojego &quot;obszaru wpływu na samopoczucie&quot;. Jednak, mi zależy na zakupie tej działki :) 

Do czego zmierzam? Może przykład nie był najlepszy - w obecnej chwili jest mi &quot;najbliższy&quot;, dlatego pewnie go opisałem. Chodzi o to, że nie zawsze takich ludzi, a czasem całe urzędy(!) da się wyeliminować ze swojego dnia, czy nawet życia. Niestety. 

A może się da, tylko ja jestem zbyt mało kreatywny? :)

Pozdrawiam, świetny post, jak zwykle.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex, jednak nie zawsze da się &#8220;pozbyć&#8221; towarzystwa takich emocjonalnych wampirów (myślę, że tak zostały nazwane tego typu osoby w jednej z książek). Dokładnie w tej chwili przechodzę przez taki Hassle. Jestem zmuszany do bezsensownych czynności, załatwiania rzeczy w inny niż normalnie ludzie to robią sposób, spotykania się i tłumaczenia elementarnych spraw. O co dokładnie chodzi? Kupuję działkę. Trafiłem na sprzedawcę, który właśnie owy &#8220;Hassle&#8221; powoduje. Ktoś mógłby powiedzieć, to nie kupuj; usuń emocjonalnego wampira ze swojego &#8220;obszaru wpływu na samopoczucie&#8221;. Jednak, mi zależy na zakupie tej działki <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  </p>
<p>Do czego zmierzam? Może przykład nie był najlepszy &#8211; w obecnej chwili jest mi &#8220;najbliższy&#8221;, dlatego pewnie go opisałem. Chodzi o to, że nie zawsze takich ludzi, a czasem całe urzędy(!) da się wyeliminować ze swojego dnia, czy nawet życia. Niestety. </p>
<p>A może się da, tylko ja jestem zbyt mało kreatywny? <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam, świetny post, jak zwykle.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: PiotrP</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94116</link>
		<dc:creator>PiotrP</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 12:44:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94116</guid>
		<description>W życiu realnym od jakiegoś czasu (przyczyniły się do tego pewne doświadczenia)w miarę dobrze (bywają potknięcia) radzę sobie z eliminacją &quot;przeszkadzajek&quot;, czy pożeraczy energii. Niestety, w kontaktach internetowych zbyt często daję się podpuścić, czy po prostu reaguję na czepianie się, nadinterpretację moich słów, złośliwość, czy po prostu nieumiejętność czytania ze zrozumieniem. Zbyt emocjonalnie podchodzę do ludzkiej głupoty. :) A ponieważ ta jest wieczna i nieograniczona, to jest to walka z wiatrakami. Czas z tym skończyć i nauczyć się ignorować pewien typ wypowiedzi, czy pewną grupę ludzi. Przecież także w sieci jest masa wartościowych osób.
Pozdrawiam!
PiotrP</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W życiu realnym od jakiegoś czasu (przyczyniły się do tego pewne doświadczenia)w miarę dobrze (bywają potknięcia) radzę sobie z eliminacją &#8220;przeszkadzajek&#8221;, czy pożeraczy energii. Niestety, w kontaktach internetowych zbyt często daję się podpuścić, czy po prostu reaguję na czepianie się, nadinterpretację moich słów, złośliwość, czy po prostu nieumiejętność czytania ze zrozumieniem. Zbyt emocjonalnie podchodzę do ludzkiej głupoty. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  A ponieważ ta jest wieczna i nieograniczona, to jest to walka z wiatrakami. Czas z tym skończyć i nauczyć się ignorować pewien typ wypowiedzi, czy pewną grupę ludzi. Przecież także w sieci jest masa wartościowych osób.<br />
Pozdrawiam!<br />
PiotrP</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Kuriata</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94106</link>
		<dc:creator>Paweł Kuriata</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 17:45:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94106</guid>
		<description>@WhiteLightning

Przepraszam, że się wtrące, ale mam jedno pytanie do Twojej ciekawej wypowiedzi. 
Napisałeś:
&quot; zastanawiam się nad jedną rzeczą. Z jednej strony faktycznie warto być miłym dla innych, ale czasami mimo to po prostu ma się już wszystkiego dość i przychodzi myśl, że może nie warto iść pod prąd. &quot;

Czy bycie miłym to droga pod prąd?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@WhiteLightning</p>
<p>Przepraszam, że się wtrące, ale mam jedno pytanie do Twojej ciekawej wypowiedzi.<br />
Napisałeś:<br />
&#8221; zastanawiam się nad jedną rzeczą. Z jednej strony faktycznie warto być miłym dla innych, ale czasami mimo to po prostu ma się już wszystkiego dość i przychodzi myśl, że może nie warto iść pod prąd. &#8221;</p>
<p>Czy bycie miłym to droga pod prąd?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: WhiteLightning</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94102</link>
		<dc:creator>WhiteLightning</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 11:39:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94102</guid>
		<description>Witam. Czytam Twojego bloga już od jakiegoś czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Z jednej strony faktycznie warto być miłym dla innych, ale czasami mimo to po prostu ma się już wszystkiego dość i przychodzi myśl, że może nie warto iść pod prąd. Patrząc np. jak wygląda załatwianie spraw w urzędzie albo służbie zdrowia krzykacz więcej i szybciej załatwi, a kulturalny człowiek zostanie odesłany albo zlekceważony. Albo chyba najbardziej jaskrawa sytuacja jakiej doświadczyłem, za czasów studenckich chciałem wrócić autobusem do domu na święta, wiadomo był spory tłok. Zrobiłem się dobry, i przepuściłem jakąś kobietę przede mną, niestety ja byłem pierwszą osobą której kierowca powiedział, że nie ma miejsca. Jednak gdy po chwili przyszło kilku rezerwistów i zaczeli się awanturować dla nich miejsce się znalazło. 

W efekcie dochodzi sie czasem do wniosku ze i tak nasza próba pozytywnego wyróżnienia się zostanie zgnieciona przez wszechobecne szare realia (mnie osobiscie dobiło, że w tym roku juz 6ty raz mialem szkode na zaparkowanym samochodzie ). A niestety od takich &quot;hassle makers&quot; chyba nie sposób się odciąć?
Jednak post nie ma służyć narzekaniu, tylko zobrazowaniu sytuacji. Chciałem Cię zapytać skąd można czerpać siłę na dalszą pracę nad sobą i co robić żeby jednak nie dać się ściągnąć do tego naszego &quot;piekiełka&quot; ?

pozdrawiam Sebastian</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam. Czytam Twojego bloga już od jakiegoś czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Z jednej strony faktycznie warto być miłym dla innych, ale czasami mimo to po prostu ma się już wszystkiego dość i przychodzi myśl, że może nie warto iść pod prąd. Patrząc np. jak wygląda załatwianie spraw w urzędzie albo służbie zdrowia krzykacz więcej i szybciej załatwi, a kulturalny człowiek zostanie odesłany albo zlekceważony. Albo chyba najbardziej jaskrawa sytuacja jakiej doświadczyłem, za czasów studenckich chciałem wrócić autobusem do domu na święta, wiadomo był spory tłok. Zrobiłem się dobry, i przepuściłem jakąś kobietę przede mną, niestety ja byłem pierwszą osobą której kierowca powiedział, że nie ma miejsca. Jednak gdy po chwili przyszło kilku rezerwistów i zaczeli się awanturować dla nich miejsce się znalazło. </p>
<p>W efekcie dochodzi sie czasem do wniosku ze i tak nasza próba pozytywnego wyróżnienia się zostanie zgnieciona przez wszechobecne szare realia (mnie osobiscie dobiło, że w tym roku juz 6ty raz mialem szkode na zaparkowanym samochodzie ). A niestety od takich &#8220;hassle makers&#8221; chyba nie sposób się odciąć?<br />
Jednak post nie ma służyć narzekaniu, tylko zobrazowaniu sytuacji. Chciałem Cię zapytać skąd można czerpać siłę na dalszą pracę nad sobą i co robić żeby jednak nie dać się ściągnąć do tego naszego &#8220;piekiełka&#8221; ?</p>
<p>pozdrawiam Sebastian</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: mieczotronix</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94101</link>
		<dc:creator>mieczotronix</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 10:00:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94101</guid>
		<description>Moim zdaniem warto też pamiętać, że nie zawsze, to co wydaje się nam permanentną uciążliwością jest nią naprawdę... obiektywnie. Czasem ocena osoby, grupy czy sytuacji wynika z naszego aktualnego stanu emocjonalnego i zupełne &quot;palenie mostów&quot; w ramach mentalnych porządków może nie być najlepszym rozwiązaniem. Da to nam spokój ducha, ale wiele nie wnosi. Chodzi mi o to, że czasem jeśli coś jest dla nas uciążliwe, to  po części jest to naszą winą - bo myślimy o danej sprawie, czy osobie, jako o uciążliwości. Wynika to z wartościowania, jakie zaczęliśmy stosować wobec niej. 
Jednak skoro do tej pory byliśmy z taką uciążliwą osobą w jakiejś relacji, to być może coś miała (i nadal ma) ona dla nas do zaoferowania coś ciekawego, w jakiś sposób była wartościowa. Być może teraz mamy jej dość, nie wiem z jakiego powodu (z naszego znudzenia, lenistwa, egoizmu) ale nie wiadomo czy w przyszłości to się nie zmieni. Skoro zmieniło się nam nasze postrzeganie tej osoby, to może zadziała to w drugą stronę. Może ona się zmieni, a może zmienimy się my. Ludzie się przecież zmieniają. 
Czasem warto ograniczyć kontakt z kimś uciążliwym na jakiś czas, po to by za kilka lat z radością odkryć taką osobę na nowo (po to choćby, żeby sprawdzić czy już się zmieniła). To, że ktoś ma dylemat, czy powiedzieć to danej osobie wprost, czy ciągle zbywać ją nie raniąc niej oznacza, że w jakimś stopniu zależy mu na niej i żal mu całkowicie zakończyć znajomość. Wiele razy zdarzyło mi się &quot;przysuszyć&quot; kontakt, z kimś kto mnie męczył, by po wielu latach poznać go, jak starego znajomego, jako nową, dojrzalszą osobę. 
W każdej problematycznej relacji zawsze częścią problemów jesteśmy my sami. Jeśli nie mamy ochoty uporać się z własnymi problemami w danym momencie, to nie róbmy tego kosztem drugiej osoby. Nie &quot;odstrzeliwujmy&quot; ich tak po prostu, bo nie chce nam się zrozumieć, czego od nas teraz chcą. 

pozdrawiam
Krysztof</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Moim zdaniem warto też pamiętać, że nie zawsze, to co wydaje się nam permanentną uciążliwością jest nią naprawdę&#8230; obiektywnie. Czasem ocena osoby, grupy czy sytuacji wynika z naszego aktualnego stanu emocjonalnego i zupełne &#8220;palenie mostów&#8221; w ramach mentalnych porządków może nie być najlepszym rozwiązaniem. Da to nam spokój ducha, ale wiele nie wnosi. Chodzi mi o to, że czasem jeśli coś jest dla nas uciążliwe, to  po części jest to naszą winą &#8211; bo myślimy o danej sprawie, czy osobie, jako o uciążliwości. Wynika to z wartościowania, jakie zaczęliśmy stosować wobec niej.<br />
Jednak skoro do tej pory byliśmy z taką uciążliwą osobą w jakiejś relacji, to być może coś miała (i nadal ma) ona dla nas do zaoferowania coś ciekawego, w jakiś sposób była wartościowa. Być może teraz mamy jej dość, nie wiem z jakiego powodu (z naszego znudzenia, lenistwa, egoizmu) ale nie wiadomo czy w przyszłości to się nie zmieni. Skoro zmieniło się nam nasze postrzeganie tej osoby, to może zadziała to w drugą stronę. Może ona się zmieni, a może zmienimy się my. Ludzie się przecież zmieniają.<br />
Czasem warto ograniczyć kontakt z kimś uciążliwym na jakiś czas, po to by za kilka lat z radością odkryć taką osobę na nowo (po to choćby, żeby sprawdzić czy już się zmieniła). To, że ktoś ma dylemat, czy powiedzieć to danej osobie wprost, czy ciągle zbywać ją nie raniąc niej oznacza, że w jakimś stopniu zależy mu na niej i żal mu całkowicie zakończyć znajomość. Wiele razy zdarzyło mi się &#8220;przysuszyć&#8221; kontakt, z kimś kto mnie męczył, by po wielu latach poznać go, jak starego znajomego, jako nową, dojrzalszą osobę.<br />
W każdej problematycznej relacji zawsze częścią problemów jesteśmy my sami. Jeśli nie mamy ochoty uporać się z własnymi problemami w danym momencie, to nie róbmy tego kosztem drugiej osoby. Nie &#8220;odstrzeliwujmy&#8221; ich tak po prostu, bo nie chce nam się zrozumieć, czego od nas teraz chcą. </p>
<p>pozdrawiam<br />
Krysztof</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Grąbkowski Marcin</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94093</link>
		<dc:creator>Grąbkowski Marcin</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 23:16:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94093</guid>
		<description>Witajcie :)

Bardzo ciekawy post Alex.
Co o czym piszesz (Hassle in my castle) doświadczałem w różnym natężeniu mieszkając wspólnie pod jednym dachem razem z najbliższymi mi osobami. Kocham ich bardzo, ale zauważyłem, że nasze różnice wynikające z odrębnego postrzegania świata doprowadzają czasami do niepotrzebnych starć i konfliktów. Z czym nie czułem się komfortowo. Postanowiłem wyprowadzić się i wynająłem kawalerkę. I zauważyłem poprawę w stosunkach z moimi najbliższymi. Zmieniły się też pytania, które padają: z &quot;byś się wziął za to i tamto, zrobiłbyś to i to, itd, itp.&quot; na &quot;Co tam u Ciebie słychać&quot;, &quot;Czy wszystko w porządku&quot;?. Ja też ze swojej strony jeśli się już komunikuje z nimi i nawiązuje kontakt to też ze szczerą chęcią poznania, co też nowego i ciekawego spotkało moich najbliższych. 
Pozdrawiam
Marcin Grąbkowski</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Bardzo ciekawy post Alex.<br />
Co o czym piszesz (Hassle in my castle) doświadczałem w różnym natężeniu mieszkając wspólnie pod jednym dachem razem z najbliższymi mi osobami. Kocham ich bardzo, ale zauważyłem, że nasze różnice wynikające z odrębnego postrzegania świata doprowadzają czasami do niepotrzebnych starć i konfliktów. Z czym nie czułem się komfortowo. Postanowiłem wyprowadzić się i wynająłem kawalerkę. I zauważyłem poprawę w stosunkach z moimi najbliższymi. Zmieniły się też pytania, które padają: z &#8220;byś się wziął za to i tamto, zrobiłbyś to i to, itd, itp.&#8221; na &#8220;Co tam u Ciebie słychać&#8221;, &#8220;Czy wszystko w porządku&#8221;?. Ja też ze swojej strony jeśli się już komunikuje z nimi i nawiązuje kontakt to też ze szczerą chęcią poznania, co też nowego i ciekawego spotkało moich najbliższych.<br />
Pozdrawiam<br />
Marcin Grąbkowski</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Elżbieta</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94090</link>
		<dc:creator>Elżbieta</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 15:27:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94090</guid>
		<description>Witam :-)

&quot;ELIMINACJA&quot; z życia nie odpowiadających mi osób w imię polepszania własnego życia brzmi radykalnie i okrutnie - nawet jeśli okazuje się, że w praktyce polega ona po prostu na DOKONYWANIU WYBORU spędzania czasu z innymi osobami. 
Nie nazwałabym tak własnych działań - a jednak w praktyce często postępuję podobnie. Zanim przyjmę zaproszenie zastanawiam się z kim się spotkam i czy na pewno mam ochotę w taki sposób spędzać mój czas - bardzo często decyzja zależy od tego z kim jeszcze przyjdzie mi się spotkać ;-). Ograniczyłam kontakty z częścią najblizszej rodziny, ponieważ za dużo mnie kosztowało ciągłe tłumaczenie się z wybranego przeze mnie sposobu życia (efekt był dla mnie samej zaskakujący - kontakty są rzadsze, ale znacznie bardziej przyjemne).
Bardzo lubię sposób, w jaki Alex nazywa rzeczy po imieniu - dzięki temu mam okazję zastanowić się nad różnymi sprawami i dojść do wniosków, które mnie zaskakują. 
Dziękuję :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>&#8220;ELIMINACJA&#8221; z życia nie odpowiadających mi osób w imię polepszania własnego życia brzmi radykalnie i okrutnie &#8211; nawet jeśli okazuje się, że w praktyce polega ona po prostu na DOKONYWANIU WYBORU spędzania czasu z innymi osobami.<br />
Nie nazwałabym tak własnych działań &#8211; a jednak w praktyce często postępuję podobnie. Zanim przyjmę zaproszenie zastanawiam się z kim się spotkam i czy na pewno mam ochotę w taki sposób spędzać mój czas &#8211; bardzo często decyzja zależy od tego z kim jeszcze przyjdzie mi się spotkać <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Ograniczyłam kontakty z częścią najblizszej rodziny, ponieważ za dużo mnie kosztowało ciągłe tłumaczenie się z wybranego przeze mnie sposobu życia (efekt był dla mnie samej zaskakujący &#8211; kontakty są rzadsze, ale znacznie bardziej przyjemne).<br />
Bardzo lubię sposób, w jaki Alex nazywa rzeczy po imieniu &#8211; dzięki temu mam okazję zastanowić się nad różnymi sprawami i dojść do wniosków, które mnie zaskakują.<br />
Dziękuję <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Katarzyna</title>
		<link>http://alexba.eu/2010-07-30/rozwoj-kariera-praca/no-hassle-in-my-castle/#comment-94088</link>
		<dc:creator>Katarzyna</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 14:40:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/?p=999#comment-94088</guid>
		<description>Witajcie, 

Cieszę się, że Alex poruszył bardzo ważny i moim zdaniem szalenie istotny w życiu temat otaczania się dobrymi dla nas ludźmi. 

Dobrymi w takim znaczeniu, co dla każdego z nas jest ważne, co każdy z nas ceni i jak chce żyć. Ten wybór jest po stronie każdego z nas. I albo go podejmujemy albo żyjemy tak, jak chcą tego inni. 

Z mojej strony dodałabym ważną rzecz związaną z tzw, drobnymi potknięciami. Mianowicie ja zwracam uwagę na ile te drobne potknięcia ludzi, którzy są blisko mnie są wynikiem zmiany, rozwoju, próbowania czegoś nowego itp. a na ile jest to permanentnie powtarzające sie potknięcia, ktore właśnie wynikają z braku uczenia się i wyciągania wniosków. 

Warto też być uważnym na tych, którzy próbują skontrolować nasze życie, otaczając nas dobrymi radami, sugestiami bez prośby o nie z naszej strony. Od tego się zaczyna a później mamy już działania do wykonania, które ani nam samym nie służą za to zabierają czas i energię, którą można byłoby spożytkować na ważne i dobre dla nas rzeczy.

Ja w tym roku zauważyłam taką osobę w moim najbliższym otoczeniu (przyznaję, nie było to miłe odkrycie) i pomimo bólu w sercu mocno zdystansowałam się doprowadzając do symbolicznych kontaktów. Odetchnęłam pełną piersią gdy przestała być w moim ostoczeniu, a wiele spraw naprawdę bardzo dobrze się ułożyło. Okazała się dodatkowo, że szereg działań tej osoby było jedną wielką fikcją i poza zamieszaniem i zabieranienim czasu (o różnych porach!) nic z tego dalej nie wynikało. Brrrrr! 

Dzięki za ten post! 

Katarzyna</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie, </p>
<p>Cieszę się, że Alex poruszył bardzo ważny i moim zdaniem szalenie istotny w życiu temat otaczania się dobrymi dla nas ludźmi. </p>
<p>Dobrymi w takim znaczeniu, co dla każdego z nas jest ważne, co każdy z nas ceni i jak chce żyć. Ten wybór jest po stronie każdego z nas. I albo go podejmujemy albo żyjemy tak, jak chcą tego inni. </p>
<p>Z mojej strony dodałabym ważną rzecz związaną z tzw, drobnymi potknięciami. Mianowicie ja zwracam uwagę na ile te drobne potknięcia ludzi, którzy są blisko mnie są wynikiem zmiany, rozwoju, próbowania czegoś nowego itp. a na ile jest to permanentnie powtarzające sie potknięcia, ktore właśnie wynikają z braku uczenia się i wyciągania wniosków. </p>
<p>Warto też być uważnym na tych, którzy próbują skontrolować nasze życie, otaczając nas dobrymi radami, sugestiami bez prośby o nie z naszej strony. Od tego się zaczyna a później mamy już działania do wykonania, które ani nam samym nie służą za to zabierają czas i energię, którą można byłoby spożytkować na ważne i dobre dla nas rzeczy.</p>
<p>Ja w tym roku zauważyłam taką osobę w moim najbliższym otoczeniu (przyznaję, nie było to miłe odkrycie) i pomimo bólu w sercu mocno zdystansowałam się doprowadzając do symbolicznych kontaktów. Odetchnęłam pełną piersią gdy przestała być w moim ostoczeniu, a wiele spraw naprawdę bardzo dobrze się ułożyło. Okazała się dodatkowo, że szereg działań tej osoby było jedną wielką fikcją i poza zamieszaniem i zabieranienim czasu (o różnych porach!) nic z tego dalej nie wynikało. Brrrrr! </p>
<p>Dzięki za ten post! </p>
<p>Katarzyna</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

