<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Jak często rozmawiać jeden-na-jeden z pracownikiem?</title>
	<atom:link href="http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/</link>
	<description>Rozwój osobisty, kariera, zarządzanie i marketing dla młodych menedżerów</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Feb 2012 20:43:57 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
	<item>
		<title>By: Cykliczne spotkania z pracownikami a ich faktyczny rozwój (Post gościnny) - Blog Alexa</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-76053</link>
		<dc:creator>Cykliczne spotkania z pracownikami a ich faktyczny rozwój (Post gościnny) - Blog Alexa</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 19:49:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-76053</guid>
		<description>[...] Inspiracją do tego postu stała się bardzo ciekawa dyskusja, jaka rozgorzała na poście autorstwa Alexa: Jak często rozmawiać jeden-na jeden z pracownikiem. Dyskusja o tyle ciekawa, że poddawała w wątpliwość mody, którymi próbuje się nas przysłowiowo karmić, bez refleksji i zastanowienia, czy faktycznie jest to propozycja dla nas i do wykorzystania w celu uzyskania biznesowych wyników. [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] Inspiracją do tego postu stała się bardzo ciekawa dyskusja, jaka rozgorzała na poście autorstwa Alexa: Jak często rozmawiać jeden-na jeden z pracownikiem. Dyskusja o tyle ciekawa, że poddawała w wątpliwość mody, którymi próbuje się nas przysłowiowo karmić, bez refleksji i zastanowienia, czy faktycznie jest to propozycja dla nas i do wykorzystania w celu uzyskania biznesowych wyników. [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Michał Cach</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75792</link>
		<dc:creator>Michał Cach</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 08:10:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75792</guid>
		<description>Alex, czy masz może materiały (książki, publikacje, artykuły, filmy, itp. itd.) dotyczące samozarządzających się zespołów, o których wspomniałeś? Jak je zorganizować, zarządzać nimi?
Mógłbyś podać kilka źródeł?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex, czy masz może materiały (książki, publikacje, artykuły, filmy, itp. itd.) dotyczące samozarządzających się zespołów, o których wspomniałeś? Jak je zorganizować, zarządzać nimi?<br />
Mógłbyś podać kilka źródeł?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75567</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2009 06:27:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75567</guid>
		<description>Artur
To, co tam napisałeś to jedna z możliwości.

&quot;hmm, dlaczego ostatnio po dodaniu komentarza dostaję komunikat: “Your comment is awaiting moderation”?? &quot;
System antyspamowy kieruje do moderacji wszelkie komentarze z linkami

Pozdawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Artur<br />
To, co tam napisałeś to jedna z możliwości.</p>
<p>&#8220;hmm, dlaczego ostatnio po dodaniu komentarza dostaję komunikat: “Your comment is awaiting moderation”?? &#8221;<br />
System antyspamowy kieruje do moderacji wszelkie komentarze z linkami</p>
<p>Pozdawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: artur</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75566</link>
		<dc:creator>artur</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2009 05:43:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75566</guid>
		<description>hmm, dlaczego ostatnio po dodaniu komentarza dostaję komunikat: &quot;Your comment is awaiting moderation&quot;??</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>hmm, dlaczego ostatnio po dodaniu komentarza dostaję komunikat: &#8220;Your comment is awaiting moderation&#8221;??</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: artur</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75565</link>
		<dc:creator>artur</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2009 05:42:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75565</guid>
		<description>Alex, czy możesz odpowiedzieć na moją ostatnią wypowiedź?? http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75395</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex, czy możesz odpowiedzieć na moją ostatnią wypowiedź?? <a href="http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75395" rel="nofollow">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75395</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75552</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 22:26:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75552</guid>
		<description>Komentator
Wbrew temu, co uważają ludzie znający biznes bardzo powierzchownie,  jest w nim sporo miejsca na bycie człowiekiem :-)
W wypadku tych dwóch osób nie było to jedno potknięcie.
Co dokładnie masz na myśli pisząc: &quot;to skutki tej edukacji dla wielu mlodych delikwentow moga byc oplakane, z utrata kariery wlacznie. &quot;
Jak nauczenie się uważania na to co mówimy może mieć negatywne skutki dla czyjejś kariery?? Poza tym dlaczego nazywasz Czytelników tego blogu delikwentami?? Sprawdź proszę w słowniku co oznacza to słowo
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Komentator<br />
Wbrew temu, co uważają ludzie znający biznes bardzo powierzchownie,  jest w nim sporo miejsca na bycie człowiekiem <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
W wypadku tych dwóch osób nie było to jedno potknięcie.<br />
Co dokładnie masz na myśli pisząc: &#8220;to skutki tej edukacji dla wielu mlodych delikwentow moga byc oplakane, z utrata kariery wlacznie. &#8221;<br />
Jak nauczenie się uważania na to co mówimy może mieć negatywne skutki dla czyjejś kariery?? Poza tym dlaczego nazywasz Czytelników tego blogu delikwentami?? Sprawdź proszę w słowniku co oznacza to słowo<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: komentator</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75548</link>
		<dc:creator>komentator</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 22:06:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75548</guid>
		<description>Zdecydowane działanie Alexa pokazuje, ze w biznesie nie ma miejsca na sentymenty. Jedno potkniecie mozne decydowac o wykluczeniu ze spolecznosci (vide TesTeq i Orest Tabaka) dlatego nie dziwi mnie fakt, ze wsrod wypowiadajacych sie znalezc mozemy osoby poslugujace sie samym tylko nickiem lub imieniem (sam tak teraz robie). Chociaz to blog edukacyjny, jak zastrzega autor, to skutki tej edukacji dla wielu mlodych delikwentow moga byc oplakane, z utrata kariery wlacznie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zdecydowane działanie Alexa pokazuje, ze w biznesie nie ma miejsca na sentymenty. Jedno potkniecie mozne decydowac o wykluczeniu ze spolecznosci (vide TesTeq i Orest Tabaka) dlatego nie dziwi mnie fakt, ze wsrod wypowiadajacych sie znalezc mozemy osoby poslugujace sie samym tylko nickiem lub imieniem (sam tak teraz robie). Chociaz to blog edukacyjny, jak zastrzega autor, to skutki tej edukacji dla wielu mlodych delikwentow moga byc oplakane, z utrata kariery wlacznie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75547</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 22:01:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75547</guid>
		<description>Rafał
Proszę Cię, aby to był ostatni raz, kiedy używasz tutaj osobistych epitetów wobec jakiegokolwiek Czytelnika. Takie rzeczy powadzą wprost na Watch List, co oznacza zawieszenie prawa swobodnego i bezpośredniego publikowania u nas. Szczególnie, jeśli takie coś ma miejsce w stosunku do kogoś, kto nie może się wypowiadać na naszym blogu.
Co do meritum Twojego komentarza, to moja reputacja profesjonalna nie opiera się na kilku postach na jakimś amerykańskim forum publikującym kiepskie wzorce listów managera do pracowników :-) Nie obawa o nią była  wiec powodem rozstania z TesTeq, bardziej to że osobiście brzydzę się pewnymi postępowaniami i nie toleruję takich ludzi wokół siebie. No ale to już omawialiśmy i nie chcę do tego wracać.
Co warto dodać, nie jest  moim zamiarem &quot;niszczenie&quot; kogokolwiek, a zwłaszcza moich Czytelników, których przecież generalnie uważam za mile widzianych gości. To jest blog edukacyjny i dlatego też często cierpliwie tłumacze tutaj różne rzeczy w sytuacjach, kiedy w życiu biznesowym zrobiłoby się &quot;krótki proces&quot; i kilkoma prostymi pociągnięciami pokazało że &quot;król jest nagi&quot;. Na takie ewentualności bardziej przygotowuje uczestników naszych Power Walk, bo wtedy jak ktoś sobie życzy, to przy wszelkich błędach dostaje od razu po paluchach :-) Z wszystkich Czytelników najtrudniej mają ze mną Aniołki (http://alexba.eu/2009-06-21/tematy-rozne/projekt-aniolki-alexa-rozpoczety/ ), ale to na własne życzenie :-)
Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rafał<br />
Proszę Cię, aby to był ostatni raz, kiedy używasz tutaj osobistych epitetów wobec jakiegokolwiek Czytelnika. Takie rzeczy powadzą wprost na Watch List, co oznacza zawieszenie prawa swobodnego i bezpośredniego publikowania u nas. Szczególnie, jeśli takie coś ma miejsce w stosunku do kogoś, kto nie może się wypowiadać na naszym blogu.<br />
Co do meritum Twojego komentarza, to moja reputacja profesjonalna nie opiera się na kilku postach na jakimś amerykańskim forum publikującym kiepskie wzorce listów managera do pracowników <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Nie obawa o nią była  wiec powodem rozstania z TesTeq, bardziej to że osobiście brzydzę się pewnymi postępowaniami i nie toleruję takich ludzi wokół siebie. No ale to już omawialiśmy i nie chcę do tego wracać.<br />
Co warto dodać, nie jest  moim zamiarem &#8220;niszczenie&#8221; kogokolwiek, a zwłaszcza moich Czytelników, których przecież generalnie uważam za mile widzianych gości. To jest blog edukacyjny i dlatego też często cierpliwie tłumacze tutaj różne rzeczy w sytuacjach, kiedy w życiu biznesowym zrobiłoby się &#8220;krótki proces&#8221; i kilkoma prostymi pociągnięciami pokazało że &#8220;król jest nagi&#8221;. Na takie ewentualności bardziej przygotowuje uczestników naszych Power Walk, bo wtedy jak ktoś sobie życzy, to przy wszelkich błędach dostaje od razu po paluchach <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Z wszystkich Czytelników najtrudniej mają ze mną Aniołki (<a href="http://alexba.eu/2009-06-21/tematy-rozne/projekt-aniolki-alexa-rozpoczety/" rel="nofollow">http://alexba.eu/2009-06-21/tematy-rozne/projekt-aniolki-alexa-rozpoczety/</a> ), ale to na własne życzenie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Rafał Ney</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75546</link>
		<dc:creator>Rafał Ney</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 21:10:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75546</guid>
		<description>Tak sobie czytam ten wątek i oprócz chęci poznania (jak wszyscy) owych technik manipulacyjnych, ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz. A mianowicie, dlaczego coś, co zaczęło się jako mały prztyczek w nos dla nieco zarozumiałego Padawana - skończyło się jego całkowitym zniszczeniem. Przy okazji oberwało się, niejako rykoszetem, pozdrawiającemu wszystkich radośnie idiocie.

Jak do tego doszło? Co spowodowało eskalację „konfliktu” do takich rozmiarów? Myślę, że decydująca była tu chwila w której TesTeq próbował przenieść dyskusję z tego blogu na forum Manager Tools. Dalszym takim działaniem mógłby zaszkodzić reputacji Alexa. I to nie głosząc herezje w rodzaju: „Wielki Brat jest bezdobry”, ale w sposób wyrafinowany, niby to zadając pytania i szukając odpowiedzi, a przy tym prezentując stanowisko Alexa tak, że wyglądał on na osobę niekompetentną.

Reputację buduje się latami ale stracić ją można w jednej chwili. Alex kilkakrotnie opowiadał, że jego jedynym wydatkiem marketingowym są wizytówki. Zatem, to jego reputacja jest decydująca w pozyskiwaniu klientów. Kiedy zaczął obawiać się, że może zostać nadszarpnięta - zniszczył swego adwersarza (przynajmniej na tym blogu) ukazując go jako osobę niewiarygodną. Szast-prast, był TesTeq, nie ma TesTeqa. Posprzatane. 

Muszę przyznać, że bardzo mi się to spodobało :-) Nieco topornie, być może emocjonalnie, ale za to szybko i skutecznie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tak sobie czytam ten wątek i oprócz chęci poznania (jak wszyscy) owych technik manipulacyjnych, ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz. A mianowicie, dlaczego coś, co zaczęło się jako mały prztyczek w nos dla nieco zarozumiałego Padawana &#8211; skończyło się jego całkowitym zniszczeniem. Przy okazji oberwało się, niejako rykoszetem, pozdrawiającemu wszystkich radośnie idiocie.</p>
<p>Jak do tego doszło? Co spowodowało eskalację „konfliktu” do takich rozmiarów? Myślę, że decydująca była tu chwila w której TesTeq próbował przenieść dyskusję z tego blogu na forum Manager Tools. Dalszym takim działaniem mógłby zaszkodzić reputacji Alexa. I to nie głosząc herezje w rodzaju: „Wielki Brat jest bezdobry”, ale w sposób wyrafinowany, niby to zadając pytania i szukając odpowiedzi, a przy tym prezentując stanowisko Alexa tak, że wyglądał on na osobę niekompetentną.</p>
<p>Reputację buduje się latami ale stracić ją można w jednej chwili. Alex kilkakrotnie opowiadał, że jego jedynym wydatkiem marketingowym są wizytówki. Zatem, to jego reputacja jest decydująca w pozyskiwaniu klientów. Kiedy zaczął obawiać się, że może zostać nadszarpnięta &#8211; zniszczył swego adwersarza (przynajmniej na tym blogu) ukazując go jako osobę niewiarygodną. Szast-prast, był TesTeq, nie ma TesTeqa. Posprzatane. </p>
<p>Muszę przyznać, że bardzo mi się to spodobało <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Nieco topornie, być może emocjonalnie, ale za to szybko i skutecznie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: artur</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75395</link>
		<dc:creator>artur</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 20:22:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75395</guid>
		<description>Alex, może napiszę jak ja sobie wyobrażam spotkanie, o którym piszesz i jeżeli trzeba będzie, to mnie poprawisz (proszę :) ).

Na spotkaniu zespołu omawiana jest aktualna realizacja celów projektu, porównanie z planowanymi i wprowadzone są ewentualne korekty do działań. Oprócz tego na spotkaniu rozmawia się też o rozwoju poszczególnych osób.

Znam zespół, który na oddzielnych spotkaniach rozmawiał o rozwoju każdej osoby. Bardzo fajnie to działało, bo jednoczyło i rozwijało jego członków.

pozdrawiam,
artur</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex, może napiszę jak ja sobie wyobrażam spotkanie, o którym piszesz i jeżeli trzeba będzie, to mnie poprawisz (proszę <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ).</p>
<p>Na spotkaniu zespołu omawiana jest aktualna realizacja celów projektu, porównanie z planowanymi i wprowadzone są ewentualne korekty do działań. Oprócz tego na spotkaniu rozmawia się też o rozwoju poszczególnych osób.</p>
<p>Znam zespół, który na oddzielnych spotkaniach rozmawiał o rozwoju każdej osoby. Bardzo fajnie to działało, bo jednoczyło i rozwijało jego członków.</p>
<p>pozdrawiam,<br />
artur</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75170</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 24 Aug 2009 22:57:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75170</guid>
		<description>Jan

Napisałeś: &quot;mam taką intuicję, że za pomysłem na cotygodniowe one2one’y czai się radosna wizja menedżera-coacha. Takiego dobrego wujka, który magicznymi pytaniami i głęęęębokim słuchaniem uwolni potencjał każdego pracownika, niczym dżina z butelki. Sokrates w garniturze. &quot;
Tutaj mam podobne wrażenie, plus to, że ta radosna wizja ma niewiele wspólnego z realiami dzisiejszego biznesu :-)
 
Jeśli chodzi o Twoje pytanie (a właściwie dwa), to niestety musisz byc nieco bardziej specyficzny, jeśli chcesz otrzymać na nie odpowiedź, inaczej musiałbym tutaj napisać książkę.

Aleksandra
Dziękuję za kolejny głos praktyka i podzielenie się Twoimi doświadczeniami

Artur
Cytowana przez Ciebie wypowiedź jest moją odpowiedzią na postulat Jana &quot;rolą menedżera powinno być wspieranie rozwoju swoich podwładnych - m.in. poprzez skłanianie swoich ludzi do poddawania refleksji aktualnych doświadczeń, nie tylko kryzysowych &quot;
To skłanianie możesz w miarę potrzeby zręcznie wbudować w różne formy kontaktu z pracownikami i nie musi to zajmować wiele czasu. Skuteczność takiego skłaniania nie polega na długim &quot;truciu&quot;, lecz na właściwym zwróceniu uwagi na istotne elementy lub wydarzenia. Tutaj nie ma sztywnych reguł

Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jan</p>
<p>Napisałeś: &#8220;mam taką intuicję, że za pomysłem na cotygodniowe one2one’y czai się radosna wizja menedżera-coacha. Takiego dobrego wujka, który magicznymi pytaniami i głęęęębokim słuchaniem uwolni potencjał każdego pracownika, niczym dżina z butelki. Sokrates w garniturze. &#8221;<br />
Tutaj mam podobne wrażenie, plus to, że ta radosna wizja ma niewiele wspólnego z realiami dzisiejszego biznesu <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jeśli chodzi o Twoje pytanie (a właściwie dwa), to niestety musisz byc nieco bardziej specyficzny, jeśli chcesz otrzymać na nie odpowiedź, inaczej musiałbym tutaj napisać książkę.</p>
<p>Aleksandra<br />
Dziękuję za kolejny głos praktyka i podzielenie się Twoimi doświadczeniami</p>
<p>Artur<br />
Cytowana przez Ciebie wypowiedź jest moją odpowiedzią na postulat Jana &#8220;rolą menedżera powinno być wspieranie rozwoju swoich podwładnych &#8211; m.in. poprzez skłanianie swoich ludzi do poddawania refleksji aktualnych doświadczeń, nie tylko kryzysowych &#8221;<br />
To skłanianie możesz w miarę potrzeby zręcznie wbudować w różne formy kontaktu z pracownikami i nie musi to zajmować wiele czasu. Skuteczność takiego skłaniania nie polega na długim &#8220;truciu&#8221;, lecz na właściwym zwróceniu uwagi na istotne elementy lub wydarzenia. Tutaj nie ma sztywnych reguł</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: artur</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75028</link>
		<dc:creator>artur</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2009 19:00:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75028</guid>
		<description>witam,

Alex, interesuje mnie to co napisałeś: &quot;&lt;i&gt;kombinacja walking around + open door (bardzo ważne!!!) plus strategiczne ustalenia co 6 miesięcy PLUS rozmowy z całym teamem w mojej praktyce okazywały się bardzo dobrą kombinacją&lt;/i&gt;&quot;, a dokładnie fragment o spotkaniach z całym teamem. Mam wrażenie, że spotkania, o których piszesz mają inną agendę od regularnych spotkań zespołu. Możesz przybliżyć co się dzieje na tych spotkaniach??

pozdrawiam,
artur</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>witam,</p>
<p>Alex, interesuje mnie to co napisałeś: &#8220;<i>kombinacja walking around + open door (bardzo ważne!!!) plus strategiczne ustalenia co 6 miesięcy PLUS rozmowy z całym teamem w mojej praktyce okazywały się bardzo dobrą kombinacją</i>&#8220;, a dokładnie fragment o spotkaniach z całym teamem. Mam wrażenie, że spotkania, o których piszesz mają inną agendę od regularnych spotkań zespołu. Możesz przybliżyć co się dzieje na tych spotkaniach??</p>
<p>pozdrawiam,<br />
artur</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Aleksandra Mroczkowska</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75025</link>
		<dc:creator>Aleksandra Mroczkowska</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2009 16:58:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75025</guid>
		<description>Witam ;)

Po przeczytaniu zacytowanych przez TesTeq informacji (list inicjujący), mam nieodparte wrażenie, że one-to-one to jakiś sztuczny twór. Z jednej strony razi to, o czym wspomniał Alex -  menadżer postanowił, a z drugiej strony jest mowa o możliwościach dyskutowania nt.  pracy, rodziny, hobby, etc.  Do tego dochodzi rozdzielenie czasu: 3x 10 min i w tym momencie jakoś mi tak dziwnie z tymi 10 minutami na rozmowy nt. mojego rozwoju. 
Po m.in. takim przedstawieniu sprawy, uważam odwrotnie do TesTeq i Oresta, idąc jednocześnie za Olgą, że takie spotkania nie wpłyną na otwartość, czy zwiększenie odwagi, a wręcz może być odwrotnie, o czym poniżej na bazie moich doświadczeń. 

Miałam okazję przeżyć takie cotygodniowe spotkania one-to-one, jak również one-to-team. Zarówno jeden, jak i drugi wariant nie rozpalił iskierki w moim sercu, ani nie widziałam potrzeby brnięcia w to dalej. Ja po tych spotkaniach wychodziłam z silnym poczuciem, że menadżer ma potrzebę błyszczenia, bycia mentorem oraz ma potrzebę niesamowitej kontroli nad pracownikami. Takie wnioski doprowadziły do odbębniania tych spotkań, czyli były stratą czasu i nie miały nic wspólnego z otwartością. Dodam do tego, że idea takich spotkań nie dotyczyła nowych pracowników, co może byłoby w jakiś sposób wytłumaczalne poprzez potrzebę ich adaptacji i jakieś działania prewencyjne w obszarze odchodzenia nowych pracowników. Dla pracowników, którzy potrafią sobą samozarządzać może być to niesamowicie uciążliwe. Poza moimi doświadczeniami przemawiają do mnie argumenty Alexa, zaprezentowane w poście. 

Jednak istnieje gorsze rozwiązanie od zaprezentowanego tu cotygodniowego one-to-one, jest nim one-to-one codziennie, co udało mi się przeżyć na własnej skórze przez jakieś 2 miesiące. To jest dopiero próba pozbawienia pracownika części mózgu, która jest odpowiedzialna za analityczne myślenie i wyciąganie wniosków.  Wspominam ten czas strasznie, nie dość, że na każdym kroku musiałam spowiadać się z podjętych kroków, to powróciłam do czasów przedszkolnych, kiedy to prowadzano mnie za rączkę. 

Pozdrawiam z buchającego żarem Wrocławia :)
Aleksandra Mroczkowska

P.S. 
Jeszcze ciekawią mnie dwie rzeczy: a jeśli pracownik i menadżer nie mają sobie nic do powiedzenia, to nadal są organizowane te spotkania? A co w przypadku, kiedy pracownik/menadżer ma naglą sprawę, wtedy mają czekać na swoją cotygodniową kolej?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Po przeczytaniu zacytowanych przez TesTeq informacji (list inicjujący), mam nieodparte wrażenie, że one-to-one to jakiś sztuczny twór. Z jednej strony razi to, o czym wspomniał Alex &#8211;  menadżer postanowił, a z drugiej strony jest mowa o możliwościach dyskutowania nt.  pracy, rodziny, hobby, etc.  Do tego dochodzi rozdzielenie czasu: 3x 10 min i w tym momencie jakoś mi tak dziwnie z tymi 10 minutami na rozmowy nt. mojego rozwoju.<br />
Po m.in. takim przedstawieniu sprawy, uważam odwrotnie do TesTeq i Oresta, idąc jednocześnie za Olgą, że takie spotkania nie wpłyną na otwartość, czy zwiększenie odwagi, a wręcz może być odwrotnie, o czym poniżej na bazie moich doświadczeń. </p>
<p>Miałam okazję przeżyć takie cotygodniowe spotkania one-to-one, jak również one-to-team. Zarówno jeden, jak i drugi wariant nie rozpalił iskierki w moim sercu, ani nie widziałam potrzeby brnięcia w to dalej. Ja po tych spotkaniach wychodziłam z silnym poczuciem, że menadżer ma potrzebę błyszczenia, bycia mentorem oraz ma potrzebę niesamowitej kontroli nad pracownikami. Takie wnioski doprowadziły do odbębniania tych spotkań, czyli były stratą czasu i nie miały nic wspólnego z otwartością. Dodam do tego, że idea takich spotkań nie dotyczyła nowych pracowników, co może byłoby w jakiś sposób wytłumaczalne poprzez potrzebę ich adaptacji i jakieś działania prewencyjne w obszarze odchodzenia nowych pracowników. Dla pracowników, którzy potrafią sobą samozarządzać może być to niesamowicie uciążliwe. Poza moimi doświadczeniami przemawiają do mnie argumenty Alexa, zaprezentowane w poście. </p>
<p>Jednak istnieje gorsze rozwiązanie od zaprezentowanego tu cotygodniowego one-to-one, jest nim one-to-one codziennie, co udało mi się przeżyć na własnej skórze przez jakieś 2 miesiące. To jest dopiero próba pozbawienia pracownika części mózgu, która jest odpowiedzialna za analityczne myślenie i wyciąganie wniosków.  Wspominam ten czas strasznie, nie dość, że na każdym kroku musiałam spowiadać się z podjętych kroków, to powróciłam do czasów przedszkolnych, kiedy to prowadzano mnie za rączkę. </p>
<p>Pozdrawiam z buchającego żarem Wrocławia <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Aleksandra Mroczkowska</p>
<p>P.S.<br />
Jeszcze ciekawią mnie dwie rzeczy: a jeśli pracownik i menadżer nie mają sobie nic do powiedzenia, to nadal są organizowane te spotkania? A co w przypadku, kiedy pracownik/menadżer ma naglą sprawę, wtedy mają czekać na swoją cotygodniową kolej?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Jan Zborucki jr</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75019</link>
		<dc:creator>Jan Zborucki jr</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2009 14:19:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75019</guid>
		<description>Alex,
Dzięki za odpowiedź.
Do głowy przychodzi mi jeszcze jedno pytanko - mam taką intuicję, że za pomysłem na cotygodniowe one2one&#039;y czai się radosna wizja menedżera-coacha. Takiego dobrego wujka, który magicznymi pytaniami i głęęęębokim słuchaniem uwolni potencjał każdego pracownika, niczym dżina z butelki. Sokrates w garniturze.

Jakie jest Twoje zdanie na temat wykorzystywania narzędzi coachingowych przez menedżerów (pozostając w klimatach ICF-owskich - elementów NLP i pokrewnych historii) np. w kontekście zarządzania zespołem doradców biznesowych o wysokich kwalifikacjach?

Jestem ciekaw, czy znasz menedżerów, którzy robią to z gracją i osiągają sensowne wyniki. Jeśli tak, co powinien robić menedżer zespołu, żeby być dobrym coachem dla swoich podwładnych?

Pozdrawiam,
JZ</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex,<br />
Dzięki za odpowiedź.<br />
Do głowy przychodzi mi jeszcze jedno pytanko &#8211; mam taką intuicję, że za pomysłem na cotygodniowe one2one&#8217;y czai się radosna wizja menedżera-coacha. Takiego dobrego wujka, który magicznymi pytaniami i głęęęębokim słuchaniem uwolni potencjał każdego pracownika, niczym dżina z butelki. Sokrates w garniturze.</p>
<p>Jakie jest Twoje zdanie na temat wykorzystywania narzędzi coachingowych przez menedżerów (pozostając w klimatach ICF-owskich &#8211; elementów NLP i pokrewnych historii) np. w kontekście zarządzania zespołem doradców biznesowych o wysokich kwalifikacjach?</p>
<p>Jestem ciekaw, czy znasz menedżerów, którzy robią to z gracją i osiągają sensowne wyniki. Jeśli tak, co powinien robić menedżer zespołu, żeby być dobrym coachem dla swoich podwładnych?</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
JZ</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75008</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2009 08:06:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75008</guid>
		<description>Jan

Witaj na jawie :-)
Wracając do meritum:

Pisząc o półrocznym okresie miałem na myśli wspólne strategiczne ustalanie celów rozwoju i możliwości jego wsparcia. Taki okres pozwala też na perspektywiczne spojrzenie na realizację dotychczasowych ustaleń (z obydwu stron) &quot;oczyszczone&quot; z doraźnych perturbacji, które zdarzają się w prawie każdym biznesie. Nie zapomnij, że nie oznacza to kontaktu managera z pracownikiem raz na pół roku, bo od tego mamy open door i walking around plus spotkania całego teamu

Co do drugiego Twojego pytania pełna zgoda, tylko nie wolno robić tego na siłę. W wypadku zgody i chęci pracownika  kombinacja walking around + open door (bardzo ważne!!!) plus strategiczne ustalenia co 6 miesięcy PLUS rozmowy z całym teamem w mojej praktyce okazywały się bardzo dobrą kombinacją. Oczywiście spotkania one to one ad hoc są zawsze rozsądną możliwością z której robi się użytek
Pozdrawiam serdecznie

Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jan</p>
<p>Witaj na jawie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Wracając do meritum:</p>
<p>Pisząc o półrocznym okresie miałem na myśli wspólne strategiczne ustalanie celów rozwoju i możliwości jego wsparcia. Taki okres pozwala też na perspektywiczne spojrzenie na realizację dotychczasowych ustaleń (z obydwu stron) &#8220;oczyszczone&#8221; z doraźnych perturbacji, które zdarzają się w prawie każdym biznesie. Nie zapomnij, że nie oznacza to kontaktu managera z pracownikiem raz na pół roku, bo od tego mamy open door i walking around plus spotkania całego teamu</p>
<p>Co do drugiego Twojego pytania pełna zgoda, tylko nie wolno robić tego na siłę. W wypadku zgody i chęci pracownika  kombinacja walking around + open door (bardzo ważne!!!) plus strategiczne ustalenia co 6 miesięcy PLUS rozmowy z całym teamem w mojej praktyce okazywały się bardzo dobrą kombinacją. Oczywiście spotkania one to one ad hoc są zawsze rozsądną możliwością z której robi się użytek<br />
Pozdrawiam serdecznie</p>
<p>Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Jan Zborucki jr</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75007</link>
		<dc:creator>Jan Zborucki jr</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2009 07:35:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-75007</guid>
		<description>Alex,
Metakomunikacyjna burza wokół tematu obudziła mnie ze snu ;)

Ze względu na nikłe doświadczenie menedżerskie mam do Ciebie kilka pytań:
- czemu półroczny okres jest Twoim zdaniem wystarczający do efektywnego wspierania rozwoju swoich podwładnych? Mam wrażenie, że w takim ujęciu tematu wracamy do sytuacji &quot;rozwojowa rozmowa oceniająca co pół roku&quot;. Mylę się?
- co sądzisz o takim poglądzie: &quot;szczególnie w zespołach utalentowanych, samodzielnych pracowników rolą menedżera powinno być wspieranie rozwoju swoich podwładnych - m.in. poprzez skłanianie swoich ludzi do poddawania refleksji aktualnych doświadczeń, nie tylko kryzysowych&quot;? 

Zastanawiam się nad tym, czy &quot;walking around&quot; + &quot;otwarte drzwi&quot; + &quot;rozmowa rozwojowa dwa razy w roku&quot; wystarczą do realizacji takiego celu.

Pozdrawiam,
JZ</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex,<br />
Metakomunikacyjna burza wokół tematu obudziła mnie ze snu <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ze względu na nikłe doświadczenie menedżerskie mam do Ciebie kilka pytań:<br />
- czemu półroczny okres jest Twoim zdaniem wystarczający do efektywnego wspierania rozwoju swoich podwładnych? Mam wrażenie, że w takim ujęciu tematu wracamy do sytuacji &#8220;rozwojowa rozmowa oceniająca co pół roku&#8221;. Mylę się?<br />
- co sądzisz o takim poglądzie: &#8220;szczególnie w zespołach utalentowanych, samodzielnych pracowników rolą menedżera powinno być wspieranie rozwoju swoich podwładnych &#8211; m.in. poprzez skłanianie swoich ludzi do poddawania refleksji aktualnych doświadczeń, nie tylko kryzysowych&#8221;? </p>
<p>Zastanawiam się nad tym, czy &#8220;walking around&#8221; + &#8220;otwarte drzwi&#8221; + &#8220;rozmowa rozwojowa dwa razy w roku&#8221; wystarczą do realizacji takiego celu.</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
JZ</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Maciej Pasternacki</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-74948</link>
		<dc:creator>Maciej Pasternacki</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 13:54:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-74948</guid>
		<description>&quot;Wyobraź sobie, że co poniedziałek masz obowiązkowe (zaplanowanie) spotkanie z szefem jeden-na-jeden trwające 30 minut, do którego jeszcze musiałbyś się przygotować, jak by Ci się to podobało?&quot;

Jakiś czas temu, na etapie stereotypowego programisty-introwertyka (po czym poznać ekstrawertycznego programistę? - podczas rozmowy patrzy na *twoje* buty), byłoby to dobre/wygodne, bo nie musiałbym wychodzić z inicjatywą kontaktu ;) nie była to z mojego punktu widzenia najlepsza strategia, ale jeśli pracuje się z programistami, trzeba liczyć się także z faktem, że sporo z nich (zwłaszcza dobrych) to introwertycy.

Obecnie… nawet przy otwartych drzwiach sporo jest spraw, które są zbyt drobne, żeby chciało mi się je samemu wywlekać - a jeśli jest planowany czas na rozmowę niekoniecznie związaną bezpośrednio z pracą do wykonania, czemu nie?  W efekcie, poruszone i rozwiązane zostaną sprawy, których w ogóle nie ruszyłbym, albo czekał, aż staną się &quot;wystarczająco poważne&quot;. Pół godziny w tygodniu to jest moim zdaniem ilość &quot;akurat&quot; - o ile, oczywiście, nie miałoby to wykluczać otwartych drzwi - na sprawy bieżące.  Na pewno bardziej odpowiadałyby mi takie spotkania niż &quot;management by walking around&quot; (o ile dobrze rozumiem to podejście - podpisuję się pod prośbą o artykuł gościnny od osoby faktycznie to stosującej).

Jeśli idzie o przygotowanie - jeśli muszę przygotowywać się do takiej rozmowy, coś jest nie tak.  Podobnie jak z pytaniami podczas rozmów rekrutacyjnych, choćby stereotypowym &quot;gdzie widzisz siebie za pięć lat?&quot; - jeśli muszę się nad tym zastanawiać i przygotowywać, to znaczy, że coś jest nie tak z moimi celami.  W wypadku zebrania - jeśli przygotowanie się do półgodzinnej rozmowy o sprawach bieżących zajmuje więcej niż kwadrans bezpośrednio przed spotkaniem, to znaczy, że nie ogarniam spraw bieżących.  Używając terminologii GTD, faktyczne przygotowanie do takiego spotkania powinno być stałym elementem przeglądów codziennych/tygodniowych, więc nie zajmować więcej czasu niż krótki &quot;przegląd przeglądu&quot; ponad to, co robię i tak - osobiście nie stosuję sztywnego GTD, ale konieczność dłuższego przygotowania do takiego spotkania byłaby dla mnie bardzo wyraźnym sygnałem ostrzegawczym.

Pozdrawiam,
Maciej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Wyobraź sobie, że co poniedziałek masz obowiązkowe (zaplanowanie) spotkanie z szefem jeden-na-jeden trwające 30 minut, do którego jeszcze musiałbyś się przygotować, jak by Ci się to podobało?&#8221;</p>
<p>Jakiś czas temu, na etapie stereotypowego programisty-introwertyka (po czym poznać ekstrawertycznego programistę? &#8211; podczas rozmowy patrzy na *twoje* buty), byłoby to dobre/wygodne, bo nie musiałbym wychodzić z inicjatywą kontaktu <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  nie była to z mojego punktu widzenia najlepsza strategia, ale jeśli pracuje się z programistami, trzeba liczyć się także z faktem, że sporo z nich (zwłaszcza dobrych) to introwertycy.</p>
<p>Obecnie… nawet przy otwartych drzwiach sporo jest spraw, które są zbyt drobne, żeby chciało mi się je samemu wywlekać &#8211; a jeśli jest planowany czas na rozmowę niekoniecznie związaną bezpośrednio z pracą do wykonania, czemu nie?  W efekcie, poruszone i rozwiązane zostaną sprawy, których w ogóle nie ruszyłbym, albo czekał, aż staną się &#8220;wystarczająco poważne&#8221;. Pół godziny w tygodniu to jest moim zdaniem ilość &#8220;akurat&#8221; &#8211; o ile, oczywiście, nie miałoby to wykluczać otwartych drzwi &#8211; na sprawy bieżące.  Na pewno bardziej odpowiadałyby mi takie spotkania niż &#8220;management by walking around&#8221; (o ile dobrze rozumiem to podejście &#8211; podpisuję się pod prośbą o artykuł gościnny od osoby faktycznie to stosującej).</p>
<p>Jeśli idzie o przygotowanie &#8211; jeśli muszę przygotowywać się do takiej rozmowy, coś jest nie tak.  Podobnie jak z pytaniami podczas rozmów rekrutacyjnych, choćby stereotypowym &#8220;gdzie widzisz siebie za pięć lat?&#8221; &#8211; jeśli muszę się nad tym zastanawiać i przygotowywać, to znaczy, że coś jest nie tak z moimi celami.  W wypadku zebrania &#8211; jeśli przygotowanie się do półgodzinnej rozmowy o sprawach bieżących zajmuje więcej niż kwadrans bezpośrednio przed spotkaniem, to znaczy, że nie ogarniam spraw bieżących.  Używając terminologii GTD, faktyczne przygotowanie do takiego spotkania powinno być stałym elementem przeglądów codziennych/tygodniowych, więc nie zajmować więcej czasu niż krótki &#8220;przegląd przeglądu&#8221; ponad to, co robię i tak &#8211; osobiście nie stosuję sztywnego GTD, ale konieczność dłuższego przygotowania do takiego spotkania byłaby dla mnie bardzo wyraźnym sygnałem ostrzegawczym.</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Maciej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Grąbkowski Marcin</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-74947</link>
		<dc:creator>Grąbkowski Marcin</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 13:53:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-74947</guid>
		<description>Witam. Nie angażowałem się ostatnio co nie oznacza, że nie czytam uważnie wszystkich postów i komentarzy. Nadszedl czas aby sie odezwać :). No dobrze do rzeczy. 
Zgodzę się z Alexem, że takie One-on-one - pół godzinne, do którego trzeba byłoby się przygotować to faktycznie czasami niezłe wyzwanie, zwłaszcza jeśli chodzi o to przygotowanie :). Czasami bywa i tak, że po prostu nic nowego, innowacyjnego nie przychodzi nam do głowy i dlatego to przygotowanie może być trudne. 
Z własnego doświadczenia widzę, że tzw. &quot;floor walking&quot; uprawiany przez managera jest o wiele bardziej ciekawy i interesujący. Bliżej mi do podejścia Tomasza Ciamulskiego. W zasadzie taką atmosferę mam w firmie, w której pracuje. Czyli w momencie pojawiającego się problemu wsród kolegów i koleżanek wymieniamy się na szybko doświadczeniami, wiedzą aby uzgodnić strategię rozwiązania problemu. Jeśli nasza wiedza, doświadcznie jest niewystarczająca kierujemy się po poradę do osób lepiej obytych w temacie (mail, telefon - staramy się wtedy zasypać &quot;knowledge-gap&quot; w naszych głowach). Czasami kiedy uznamy to za stosowne kierujemy sie o pomoc do naszego team managera. Z reguły to wystarcza.
Poza tym nasz team manager jest cały czas na bierząco z tym co się dzieje w pracy; co sprawia nam trudności; co możemy usprawnić itd. Po prostu przychodzimy do niego i dzielimy się z nimi tymi informacjami. Jest to bardziej spontaniczne przychodzenie ze sprawą niż zaaranżowane odgórnie spotkanie.
Raz na dwa tygodnie mamy takie spotkanie calym teamem. Na tym spotkaniu omawiamy sobie ostatnie problemy na jakie sie natknelismy, proponujemy wspolnie rozwiazanie problemu, lub dzielimy sie doświadczniem jak sobie daliśmy radę i rozwiązaliśmy problem. Ustalamy tez nasze wewnętrzny model postępowania w przypadku pewnych spraw, są to sposoby które wypracowaliśmy i które sprawdziły się w rzeczywistości w przeciagu ostatnich 2 tygodni. 
Wtedy są implementowane. Często okazuje się, że procedury, które otrzymaliśmy są lekko mówiąc out-of-date....wtedy proponujemy nasze sprawdzone rozwiązania, co z reguły spotyka się z pozytywnym odbiorem.
Oczywiście  zawsze mamy okazję udać się albo do naszego managera albo działu HR gdybyśmy chcieli popytać innych a propos naszej dalszej ścieżki rozwoju.

To tak troszkę odemnie.
Dziekuje i pozdrawiam
Marcin</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam. Nie angażowałem się ostatnio co nie oznacza, że nie czytam uważnie wszystkich postów i komentarzy. Nadszedl czas aby sie odezwać <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . No dobrze do rzeczy.<br />
Zgodzę się z Alexem, że takie One-on-one &#8211; pół godzinne, do którego trzeba byłoby się przygotować to faktycznie czasami niezłe wyzwanie, zwłaszcza jeśli chodzi o to przygotowanie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Czasami bywa i tak, że po prostu nic nowego, innowacyjnego nie przychodzi nam do głowy i dlatego to przygotowanie może być trudne.<br />
Z własnego doświadczenia widzę, że tzw. &#8220;floor walking&#8221; uprawiany przez managera jest o wiele bardziej ciekawy i interesujący. Bliżej mi do podejścia Tomasza Ciamulskiego. W zasadzie taką atmosferę mam w firmie, w której pracuje. Czyli w momencie pojawiającego się problemu wsród kolegów i koleżanek wymieniamy się na szybko doświadczeniami, wiedzą aby uzgodnić strategię rozwiązania problemu. Jeśli nasza wiedza, doświadcznie jest niewystarczająca kierujemy się po poradę do osób lepiej obytych w temacie (mail, telefon &#8211; staramy się wtedy zasypać &#8220;knowledge-gap&#8221; w naszych głowach). Czasami kiedy uznamy to za stosowne kierujemy sie o pomoc do naszego team managera. Z reguły to wystarcza.<br />
Poza tym nasz team manager jest cały czas na bierząco z tym co się dzieje w pracy; co sprawia nam trudności; co możemy usprawnić itd. Po prostu przychodzimy do niego i dzielimy się z nimi tymi informacjami. Jest to bardziej spontaniczne przychodzenie ze sprawą niż zaaranżowane odgórnie spotkanie.<br />
Raz na dwa tygodnie mamy takie spotkanie calym teamem. Na tym spotkaniu omawiamy sobie ostatnie problemy na jakie sie natknelismy, proponujemy wspolnie rozwiazanie problemu, lub dzielimy sie doświadczniem jak sobie daliśmy radę i rozwiązaliśmy problem. Ustalamy tez nasze wewnętrzny model postępowania w przypadku pewnych spraw, są to sposoby które wypracowaliśmy i które sprawdziły się w rzeczywistości w przeciagu ostatnich 2 tygodni.<br />
Wtedy są implementowane. Często okazuje się, że procedury, które otrzymaliśmy są lekko mówiąc out-of-date&#8230;.wtedy proponujemy nasze sprawdzone rozwiązania, co z reguły spotyka się z pozytywnym odbiorem.<br />
Oczywiście  zawsze mamy okazję udać się albo do naszego managera albo działu HR gdybyśmy chcieli popytać innych a propos naszej dalszej ścieżki rozwoju.</p>
<p>To tak troszkę odemnie.<br />
Dziekuje i pozdrawiam<br />
Marcin</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-74946</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 13:22:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-74946</guid>
		<description>Maciej
Dziękuję za interesujący punkt widzenia. Warto o tym pamiętać, że ludzie mający “maker’s schedule” potrzebują planowanych meetingów.
Z drugiej strony, te standup meetings o których piszesz, to nie są 30 minutowe one-to-one o których tutaj dyskutowaliśmy. Wyobraź sobie, że co poniedziałek masz obowiązkowe (zaplanowanie)  spotkanie z szefem jeden-na-jeden trwające 30 minut, do którego jeszcze musiałbyś się przygotować, jak by Ci się to podobało ?

Szef, który jest zawsze dostępny to są &quot;otwarte drzwi&quot;, o których wspominaliśmy tutaj.

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Maciej<br />
Dziękuję za interesujący punkt widzenia. Warto o tym pamiętać, że ludzie mający “maker’s schedule” potrzebują planowanych meetingów.<br />
Z drugiej strony, te standup meetings o których piszesz, to nie są 30 minutowe one-to-one o których tutaj dyskutowaliśmy. Wyobraź sobie, że co poniedziałek masz obowiązkowe (zaplanowanie)  spotkanie z szefem jeden-na-jeden trwające 30 minut, do którego jeszcze musiałbyś się przygotować, jak by Ci się to podobało ?</p>
<p>Szef, który jest zawsze dostępny to są &#8220;otwarte drzwi&#8221;, o których wspominaliśmy tutaj.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Maciej Pasternacki</title>
		<link>http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-74943</link>
		<dc:creator>Maciej Pasternacki</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 12:20:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2009-08-16/zarzadzanie-i-motywacja/one-to-one/#comment-74943</guid>
		<description>Jako programista, człowiek raczej działający z &quot;maker&#039;s schedule&quot; niż z &quot;manager&#039;s schedule&quot;, wolałbym raczej cotygodniowe one-on-one niż management by walking around.  Z bardzo prostego powodu: one-on-one odbywają się w ustalonym czasie, więc mogę jakkolwiek zaplanować czas, przed spotkaniem zająć się raczej drobnymi sprawami nie wymagającymi ciężkiego skupienia albo czytaniem dokumentacji; przy management by walking around (tak jak ja to rozumiem, i jak podobny sposób zarządzania był prowadzony w jednej z firm, dla których pracowałem - aczkolwiek niekoniecznie świadomie, celowo i z wiedzą, że to się jakkolwiek nazywa ;) ), muszę liczyć się z tym, że w dowolnym momencie, obojętnie, nad czym pracuję, może podejść &quot;manager&quot; i zawracać mi głowę.  Wtedy przerwy w pracy są nieplanowane, a możliwość wystąpienia takiej przerwy jest ciągła, co o wiele bardziej psuje &quot;maker&#039;s schedule&quot; niż planowane spotkania co tydzień.

W jednej z firm, dla których pracuję obecnie jako freelancer, praktykujemy codzienne standup meetings na wewnętrznym kanale IRC (zespół jest rozproszony) o ustalonej godzinie.  Nie przeszkadza to ludziom, wręcz przeciwnie - w ten sposób każdy wie, czym zajmują się w danym momencie inni.  Spotkanie odbywa się codziennie, o dzikiej dla polskiej części zespołu godzinie 13, trwa około kwadrans.  Alternatywa - zaczepianie ad-hoc w razie potrzeby przez Skype, irca czy IM - byłaby o *wiele* bardziej inwazyjna.  Tą metodą sporo spraw, z którymi ludzie przerywaliby innym robotę, po prostu czeka do najbliższego spotkania i jest omawiana przy wszystkich, co też często pomaga rozwiązać dany problem.

A szef jest zawsze dostępny pod mailem (i odpowiada bardzo szybko), nie ma też problemów z ustawieniem rozmowy na Skype.  To naprawdę efektywnie rozwiązuje sprawę kontaktu prywatnego.  Fakt: jest to startup, wszystkiego 8 osób, brak jakiegokolwiek middle managementu, ale w tych warunkach takie rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze.  Ciężko wyczuć, jak w większej firmie, bo tych jak na razie staram się unikać ze względu na alergię na korpoatmosferę ;)

Pozdrawiam,
Maciek.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jako programista, człowiek raczej działający z &#8220;maker&#8217;s schedule&#8221; niż z &#8220;manager&#8217;s schedule&#8221;, wolałbym raczej cotygodniowe one-on-one niż management by walking around.  Z bardzo prostego powodu: one-on-one odbywają się w ustalonym czasie, więc mogę jakkolwiek zaplanować czas, przed spotkaniem zająć się raczej drobnymi sprawami nie wymagającymi ciężkiego skupienia albo czytaniem dokumentacji; przy management by walking around (tak jak ja to rozumiem, i jak podobny sposób zarządzania był prowadzony w jednej z firm, dla których pracowałem &#8211; aczkolwiek niekoniecznie świadomie, celowo i z wiedzą, że to się jakkolwiek nazywa <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ), muszę liczyć się z tym, że w dowolnym momencie, obojętnie, nad czym pracuję, może podejść &#8220;manager&#8221; i zawracać mi głowę.  Wtedy przerwy w pracy są nieplanowane, a możliwość wystąpienia takiej przerwy jest ciągła, co o wiele bardziej psuje &#8220;maker&#8217;s schedule&#8221; niż planowane spotkania co tydzień.</p>
<p>W jednej z firm, dla których pracuję obecnie jako freelancer, praktykujemy codzienne standup meetings na wewnętrznym kanale IRC (zespół jest rozproszony) o ustalonej godzinie.  Nie przeszkadza to ludziom, wręcz przeciwnie &#8211; w ten sposób każdy wie, czym zajmują się w danym momencie inni.  Spotkanie odbywa się codziennie, o dzikiej dla polskiej części zespołu godzinie 13, trwa około kwadrans.  Alternatywa &#8211; zaczepianie ad-hoc w razie potrzeby przez Skype, irca czy IM &#8211; byłaby o *wiele* bardziej inwazyjna.  Tą metodą sporo spraw, z którymi ludzie przerywaliby innym robotę, po prostu czeka do najbliższego spotkania i jest omawiana przy wszystkich, co też często pomaga rozwiązać dany problem.</p>
<p>A szef jest zawsze dostępny pod mailem (i odpowiada bardzo szybko), nie ma też problemów z ustawieniem rozmowy na Skype.  To naprawdę efektywnie rozwiązuje sprawę kontaktu prywatnego.  Fakt: jest to startup, wszystkiego 8 osób, brak jakiegokolwiek middle managementu, ale w tych warunkach takie rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze.  Ciężko wyczuć, jak w większej firmie, bo tych jak na razie staram się unikać ze względu na alergię na korpoatmosferę <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Maciek.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

