Kiedy przychodzi czas na zmiany.

Dziś zapraszam do przeczytania postu gościnnego Marzeny Jamroziewicz-Śmiech, znanej Wam z obszernych komentarzy, które zamieszczała u nas ostatnio. Przyjemnej i użytecznej lektury!!
_________________________________________________________

„Jeśli chcesz budować okręt, to nie zwołuj ludzi w celu zrobieni planów, podzielenia pracy, przygotowani narzędzi i wycinania drzew, lecz nucz ich tęsknoty za bezmiarem morza. Wtedy zbudują statek sami” Antoine de Saind-Exupery „Mały Książe”

Po niespełna kilku miesiącach pracy w agencji reklamowej, jako koordynator regionu otrzymałam awans. Nagle miałam zarządzać grupą osób, których znałam ze wspólnych szkoleń. (Bardziej kojarzyłam ich adresy mailowe niż ich samych) W regionach odczuwalna była próba sił. W pierwszym kwartale rozpoczęłam porządkowanie zasad współpracy i usunęłam największego gracza, niezastąpionego;) z olbrzymim doświadczeniem, doskonale przygotowanego logistycznie, zarządzającego jedną czwartą Polski koordynatora. Powodem był głównie brak szczerości, brak poszanowania współpracowników, jakość pracy, stosunek roszczeniowy i próby szantażu, brak przyzwoitości w kontaktach. /Pamiętam moment kiedy krzyczał przez słuchawkę Kim ty k……. jesteś? G….. mi zrobisz! Głupia szczeniara ! Myślisz ze tak buduje się szacunek widać ze nie masz o tym pojęcia! (tak na marginesie: właściciel jednej z lepiej prosperujących agencji w danym regionie, pan dobrze po 40 – agencja funkcjonuje do dnia dzisiejszego) / Przyznam szczerze nie wiedziałam, nie zastanawiałam się nad tym , widziałam jeden cel „zbudować zespół” wspierających się ludzi, dla których realizacja akcji będzie wyzwaniem, przyjemnością, przygodą i rozwojem.

W kolejnych kilku miesiącach w regionach wrzało. Nastąpiło dużo zmian w ekipie głównie awanse pracowników niższych szczebli, rezygnacja ze współpracy z pracownikami, którzy „kuleją” w komunikacji. Przyjmowałam osoby z dużym doświadczeniem i laików.

Zawsze wyznacznikiem był człowiek.

Patrząc z perspektywy dostrzegam ze moja praca polegała na wpajaniu zasady, że wspólnie możemy pokonać każdy kłopot jeśli tylko zaczniemy o tym rozmawiać z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym. Kiedy team był gotowy wspólnie obraliśmy kierunek wiedząc ze możemy zrobić naradę wiele ciekawych rzeczy. A przy tym z niecierpliwością wyglądaliśmy nowych wyzwań. Mając tą pewność mogłam wrócić do spotkań z Klientami, pisania projektów, stwarzania prezentacji, przygotowywania dokumentacji, przygotowania kosztorysów, ofert przetargowych . Dbając aby Team miał co robić ;) Dzisiaj mogę powiedzieć, że na przełomie 2004-2007 zrobiliśmy kawał dobrej roboty.

Teraz moi byli pracownicy stali się liderami projektów realizując swój własny sposób pracy z nowymi ludźmi. Z uwagą obserwuję to jak wzrastają.

Krok po kroku:

  • Budowanie zespołu zaczynaj od oszlifowania własnej wizji tego co chcesz robić.
  • Określ z kim chcesz pracować.
  • Zawsze bijących brawo, podpisujących się pod tym co powiesz bez głębszej refleksji, tzw. „oddane narzędzia” omijaj szerokim łukiem.
  • Szukaj ludzi zakręconych ale mających nietuzinkowe pasje olbrzymie parcie na sukces.
  • Wkręcaj w zespół pozytywne wibracje.
  • Przysiądź obok kiedy mają problem, wskaż możliwe ścieżki i rozwiązania zaś decyzję pozostaw po ich stronie.
  • Nie wyręczaj, ucz samodzielności.
  • Jeśli coś obiecasz, dotrzymuj obietnicy.
  • Jeśli potrzebują Twojej pomocy nigdy nie zostawiaj ich samych.
  • Bądź nauczycielem a nie szefem.
  • Wpajaj zasady którymi kierujesz się w życiu biznesowym i osobistym mając nadzieję ze staną się one ogólnie przyjętymi zasadami.
  • Przede wszystkim szanuj ludzi J to przecież oni dają Tobie energię do działania, to dzięki nim i dla nich obierasz kierunek, wspólnie z nimi możesz płynąć gdzie chcesz.
  • Nie bój się, że Cię przeskoczą.
  • I nie bój się ryzyka.

To przecież takie proste,

Pozdrawiam
Marzena

_____________________________________________________

Parę słów o mnie:
Studiowałam Filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim
Obecnie prowadzę  agencję reklamową i nadal pracując z wariatami :-)   z którymi wiem ze warto robić coś niezwykłego :-) Realizujemy kampanie BTL na terenie kraju ale również wspomagamy inne agencje  ogólnopolskie. Jesteśmy wozem strażackim do gaszenia pożarów :-)
W planach: studiowanie psychologii klinicznej, przygotowanie serwisu przeznaczonego dla rodziców dotyczącego rozwijania kreatywności u dzieci.
Najważniejszy cel:

  1. Zdrowie i prawidłowy rozwój córki
  2. Nauczyć się nie wzbraniać przed osiągnięciem sukcesu
  3. Pozostać babą z jajami ;)

15 Comments

  1. Mariusz Żurawek
    Posted September 27, 2008 at 18:43 | Permalink

    Dzięki Marzeno za wpis. Nie wyjaśniłaś w nim jednak, jak w pracownikach budzić wspomnianą w cytacie “tęsknotę za morzem”.

  2. Posted September 28, 2008 at 11:56 | Permalink

    Czołem,

    Marzena dzięki za podzielenie się kawałkiem Twoich przeżyć.
    Czy możesz proszę rozwinąć temat tej “sympatycznej” rozmowy telefonicznej?
    Mogę zapytać czy “spłynęlo” to po Tobie – bo masz taki charakter,
    czy też przeżyłaś to w jakiś inny sposób?

    Pozdr.

    Wojtek

  3. Kinga
    Posted September 28, 2008 at 14:57 | Permalink

    Witam :) W sumie dolaczam sie do pytania Wojtka, bo wykradl to z moich mysli ;)
    Dzieki za tekst i powodzenia :)

  4. Posted September 28, 2008 at 21:07 | Permalink

    Marzena pewnie Wam odpowie, jako ciekawostka radzenie sobie w ostrej sytuacji konfliktowej to standardowy element moich szkoleń managerskich :-)
    Wtedy (i tylko wtedy) można usłyszeć jakim językiem potrafię “zaoperować” :-)

    Pozdrawiam serdecznie

    Alex

  5. Marzena
    Posted September 28, 2008 at 22:33 | Permalink

    Wojtek, Kinga

    Przechodziłam kiedyś przez plac dworca głównego w Krakowie* w stronę kładki nad ul Lubicz i mijałam taksówki. Jeden kierowca wysypywał okruchy na chodnik . prosto pod nogi przechodniów. Kiedy przechodziłam obok samochodu znowu sypnął okruchami tym razem pod moje nogi. Zaglądnęłam przez otwarte okno i zapytałam “co pan robi?! ” Nic nie odpowiedział.
    Gołębie z całej okolicy wirowały nad placem i lądowały pod nogami.
    Będąc już prawie na kładce słyszę “s……aj ty okularnico” hehe.. byłam w szoku zamurowało mnie totalnie.

    (* nie było tam jeszcze galerii, byl za to bar smok, stojące wszędzie taksówki i obrzydliwy dworzec PKS)

    Sytuacja o której napisałam w poście też mnie zamurowała. Nie ze względu na słowa ale na fakt, ze dorosły człowiek wrzeszczy jakiejś małolacie przez słuchawkę brzydkie słowa bo myśli ze zrobi na niej wrażenie silnego.
    Przecież silny nie musi krzyczeć.

    Wracając do Waszego pytania, nie spływa po mnie jak po kaczce ale też nie zawracam sobie tym zbytnio głowy.

    pozdrawiam
    Marzena

  6. Kinga
    Posted September 28, 2008 at 23:23 | Permalink

    Dzieki za odpowiedz :)
    W sumie to osoba, która, że tak to ujmę, “wyżywa” sie na nas ma duży problem, ale jak sie jest osoba wrazliwa to taki “brak kultury” moze zabolec… Na szczescie zycie nas zawsze czegos uczy i z kazda chwila stajemy sie silniejsi :)

    Trzymajcie sie cieplo :)

  7. Posted September 28, 2008 at 23:48 | Permalink

    Marzeno

    Gratuluję postawy życiowej!
    Spisałaś wskazówki, które w dużym zakresie można traktować uniwersalnie. Ale nie zawsze może być tak jak to sobie wymyślimy np. “Określ z kim chcesz pracować”. Dla przykładu, w działalności inżynieryjnej (technicznej) potrzebne są kompetencje, które nie jest łatwo szybko zdobyć. Możemy wtedy być zdani (przynajmniej przez pewien okres) na współpracę z osobami, które nie mają dobrych postaw życiowych. Jak byś podeszła do organizacji takiej współpracy?

    Spróbuję pobudzić jeszcze poprzedni wątek – jak wyglądają Twoje odpowiedzi na sytuacje konfliktowe, które początkowo szokują/zamurowują Cię?

    Z życzeniami dalszych sukcesów
    Tomek

  8. Posted September 29, 2008 at 07:29 | Permalink

    @Marzena: Rozumiem, że Twoi szefowie awansowali Cię i dali wolną rękę w kształtowaniu zespołu. Często zdarza się, że w takiej sytuacji szefowie nie mogą powstrzymać się od wkraczania w kompetencje kierowników niższego szczebla. To nie pozwala tym kierownikom budować zespołu zgodnie z własną koncepcją i pośrednio uwalnia ich od odpowiedzialności (skoro mi mieszają, to będę mógł na nich zrzucić odpowiedzialność w przypadku niepowodzenia).

    Czy spotkałaś się ze strony swoich przełożonych z próbami wtykania nosa w Twoje sprawy?

  9. Posted September 29, 2008 at 09:21 | Permalink

    Dzięki za odpowiedź. Wydaje mi się, że jesteś bardzo opanowaną osobą. To na pewno pomaga.

    Alex, Marzena: chodziło mi bardziej o odpowiedź na pytanie czy w Was zostaje takie “wewnętrzne fuj” tudzież “efekt pospolitego ruszenia” po takim wydarzeniu. Jeśli tak to jak sobie z tym radzicie?

    To, jak i czy ripostować nie było przedmiotem mojego pytania. Jeśli tak zostało ono zrozumiane to zapewne niedość dokładnie się wyraziłem.

    TestTeq: … i tu wielkie wyrazy uznania dla tych, którzy zaufali Marzenie.

    Pozdrawiam

    Wojtek

  10. Marzena
    Posted September 29, 2008 at 11:18 | Permalink

    *Dzień Dobry *

    Tomku
    jeśli potrzebujesz człowieka z kompetencjami czy to oznacza oznacza ze bierzesz “pierwszego lepszego” do zespołu? Taka ala łapanka? ?Chyba wolałabym zatrudnić firmę zewnętrzną do chwili kiedy trafię na kogoś z kim chcę pracować.

    Jak wyglądają moje odpowiedzi. Są spokojne, często wypowiadane ciszej. Raczej cedze słowa niż strzelam nimi z karabinu.
    Nigdy nie jest tak ze po wybuchu i lawinie słów rozmówcy rzucę telefonem o ścianę ;)

    TesTeq
    Oczywiście ze zdarzało się wkraczanie w kompetencje, ale odbierałam je jako chęć pomocy a nie narzucanie własnego zdania. Jeżeli odbieram to jako chęc pomocy zawsze mogę powiedzieć dziękuję za podpowiedź ale zrobię tak lub tak.
    Jeśli ktoś mieszałby w moim zespole to nie zrzucałabym odpowiedzialności na swojego szefa tylko weziełabym problem na “klatę”. CZułabym ze to sama sobie robię “kuku”.
    Trudniejsza sytuacja jest wówczas kiedy zostajesz pominięty np. Twoj pracownik idzie z problemem nie do Ciebie ale do Twojego szefa lub Twój szef nie rozmawia o problemie Twoich ludzi z Tobą tylko z Twoim pracownikiem. To też mozesz odebrać jako mieszanie się szefa w Twoje działania. Wg mnie wystarczy jasne zaznaczenie granic.

    Wojtek
    Kiedy czujesz złość mozesz ukierunkowac ją na działanie na zasadzie “ja im pokażę” i dzięki temu osiągnąć cel.
    Wewnętrzne fuj czy be raczej do takiego zabiegu nie bardzo się nadaje. Dlatego jeśli nawet pojawia się to staram wyciągnąć lekcję i iść dalej.

    To prawda miałam farta ze trafiłam na odpowiedniego i mądrego SZEFA :)

    Pozdrawiam
    Marzena

  11. Posted September 29, 2008 at 15:41 | Permalink

    Marzena
    “jeśli potrzebujesz człowieka z kompetencjami czy to oznacza oznacza ze bierzesz “pierwszego lepszego” do zespołu?”
    Są branże, w których może to być ‘jedyny możliwy’ w danym momencie. Po prostu przymus współpracy z osobą czy nawet firmą, z którymi komunikuje się niezbyt dobrze.

    Piszesz także: “To przecież takie proste”
    Przecież nie ma trudnych rzeczy, tylko takie, których jeszcze nie potrafimy :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Tomek

  12. Posted September 30, 2008 at 08:39 | Permalink

    Marzena: Dziękuję za odpowiedź

    Pozdrawiam

  13. Posted October 5, 2008 at 17:39 | Permalink

    A pro po ludzi kompetentnych i szalonych – z poziomu branży interaktywnej rzec można że fantastycznie pracuje się z czubami i wręcz słyszę to jako “zarzut” wobec swoich wyborów rekrutactyjnych. Ale doceniam i owych merytorycznych, konkretnych, pragmatycznie wpływających na efektywność, wyniki, konkretne strategie. Ot – taki farmazon :)

  14. Marzena
    Posted October 7, 2008 at 17:26 | Permalink

    Czesć Bartku :)

  15. Posted October 11, 2008 at 08:49 | Permalink

    Bartek
    Cała sztuka polega na tym, aby zrobić właściwy mix, a nie monokulturę podobnych do siebie ludzi

    Pozdrawiam serdecznie
    Alex

Post a Comment

Your email is never shared. Required fields are marked *

*
*

Do 16.03 jestem nieosiągalny pod polskim numerem telefonu. Kliknij tutaj aby wysłać mi mail