<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Czy jesteś Purpurową Krową, czy zwykłą Krasulą?</title>
	<atom:link href="http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/</link>
	<description>Rozwój osobisty, kariera, zarządzanie i marketing dla młodych menedżerów</description>
	<lastBuildDate>Sun, 20 May 2012 18:03:02 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
	<item>
		<title>By: Jakub Petrykowski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94354</link>
		<dc:creator>Jakub Petrykowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 23:23:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94354</guid>
		<description>@Adam

Jeśli tego bloga nie traktujesz jako how-to, to w takim razie dlaczego pisałeś &quot;Nie odczuj niechęci, ale ten blog można (zapewne błędnie) potraktować jako swoiste ‘howto być człowiekiem sukcesu’.&quot;?? :)

Wygląda na to, że jednak się zgadzamy w niektórych kwestiach...  Co do tego nieszczęsnego pieczenia chleba, to mam wrażenie, że wierzysz w najwyższą wartość samodzielnego odkrywania przez każdego kandydata na piekarza jego własnego przepisu już od pierwszego dnia w zawodzie, a uczenie od innych traktujesz jako dodatek (&quot;tylko inspiracja&quot;). 

Ja kładę nacisk znacznie dalej po stronie nauki od innych. Nie przekreślam wagi własnej praktyki, ale w każdej nowej dziedzinie zbyt łatwo tracić czas na:
a) robienie wszystkiego samemu
b) uczenie się jak coś robić od zera, gdy są łatwo dostępne, znane i sprawdzone metody działania

Miałem kiedyś podejście a b. Efekty były zadowalające (robiłem naprawdę dobrą robotę!) ale zabierały niesamowicie dużo pracy i czasu - wejście w każdy nowy temat wymagało mnóstwo prób i błędów, mnóstwo odkrywania. Zupełnie niepotrzebnie. Dzisiaj mam podejście, w którym minimalizuję to, co robię, i jak najwięcej uczę się od specjalistów z branży (chyba że dziedzina nie ma w ogóle specjalistow i know-how... ale w takich obszarach rzadko działam jak dotąd, a nawet jeśli, to dopiero po poznaniu, jak daleko pionierzy zaszli w swoich działaniach) - efekty są równie dobre (!) i osiągane znacznie szybciej. Wchodzę w coraz więcej dziedzin w ramach swojej działalności zawodowej i prywatnej, i zwyczajnie nie mam czasu odkrywać Ameryki za każdym razem, gdy zainteresuje mnie coś nowego. Jeśli ktoś ma na to czas i ochotę - proszę bardzo. Ja twierdzę, że jest to nieefektywne w sytuacji, gdy coś już w tej dziedzinie wiadomo (a to jest większość dziedzin!).

Rozumiem Twoją niechęć do książek typu &quot;jak być szczęśliwym&quot;, których czytelnicy (a może i autorzy) często wierzą w prawo przyciągania i tym podobne mrzonki. Natomiast od książek &quot;jak być szczęśliwym&quot; do tego bloga lub nawet do książek o sukcesie w biznesie jest dość daleko, tak jak napisała Ewa. :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Adam</p>
<p>Jeśli tego bloga nie traktujesz jako how-to, to w takim razie dlaczego pisałeś &#8220;Nie odczuj niechęci, ale ten blog można (zapewne błędnie) potraktować jako swoiste ‘howto być człowiekiem sukcesu’.&#8221;?? <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wygląda na to, że jednak się zgadzamy w niektórych kwestiach&#8230;  Co do tego nieszczęsnego pieczenia chleba, to mam wrażenie, że wierzysz w najwyższą wartość samodzielnego odkrywania przez każdego kandydata na piekarza jego własnego przepisu już od pierwszego dnia w zawodzie, a uczenie od innych traktujesz jako dodatek (&#8220;tylko inspiracja&#8221;). </p>
<p>Ja kładę nacisk znacznie dalej po stronie nauki od innych. Nie przekreślam wagi własnej praktyki, ale w każdej nowej dziedzinie zbyt łatwo tracić czas na:<br />
a) robienie wszystkiego samemu<br />
b) uczenie się jak coś robić od zera, gdy są łatwo dostępne, znane i sprawdzone metody działania</p>
<p>Miałem kiedyś podejście a b. Efekty były zadowalające (robiłem naprawdę dobrą robotę!) ale zabierały niesamowicie dużo pracy i czasu &#8211; wejście w każdy nowy temat wymagało mnóstwo prób i błędów, mnóstwo odkrywania. Zupełnie niepotrzebnie. Dzisiaj mam podejście, w którym minimalizuję to, co robię, i jak najwięcej uczę się od specjalistów z branży (chyba że dziedzina nie ma w ogóle specjalistow i know-how&#8230; ale w takich obszarach rzadko działam jak dotąd, a nawet jeśli, to dopiero po poznaniu, jak daleko pionierzy zaszli w swoich działaniach) &#8211; efekty są równie dobre (!) i osiągane znacznie szybciej. Wchodzę w coraz więcej dziedzin w ramach swojej działalności zawodowej i prywatnej, i zwyczajnie nie mam czasu odkrywać Ameryki za każdym razem, gdy zainteresuje mnie coś nowego. Jeśli ktoś ma na to czas i ochotę &#8211; proszę bardzo. Ja twierdzę, że jest to nieefektywne w sytuacji, gdy coś już w tej dziedzinie wiadomo (a to jest większość dziedzin!).</p>
<p>Rozumiem Twoją niechęć do książek typu &#8220;jak być szczęśliwym&#8221;, których czytelnicy (a może i autorzy) często wierzą w prawo przyciągania i tym podobne mrzonki. Natomiast od książek &#8220;jak być szczęśliwym&#8221; do tego bloga lub nawet do książek o sukcesie w biznesie jest dość daleko, tak jak napisała Ewa. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Adam 'foo-script' Rakowski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94352</link>
		<dc:creator>Adam 'foo-script' Rakowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 22:10:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94352</guid>
		<description>Chyba wystąpiła jakaś bariera komunikacyjna. Prawdopodobnie nie zostałem zrozumiany zgodnie z intencją.

Nie traktuję tego bloga jako jakiekolwiek &#039;howto&#039;.

Proszę Was - Ciebie także Alex - abyście nie traktowali mojego postu jako atak na dziedzinę, bądź - broń Boże - na samego Alex&#039;a. Pewnych kwestii nie rozumiem, bądź z jakichś przyczyn nie widzę w nich zasadności. Uznałem wpis Alex&#039;a za inspirację i stosowne miejsce do wyrażenia swojej opinii z nadzieją na dyskusję. Nie zamierzałem i nie zamierzam wywoływać niepokoju. Jeśli ktoś poczuł się urażony - przepraszam.

Zastanawia mnie tylko skąd wam przyszło do głowy, że mogę ten blog uznać za &#039;howto być szczęśliwym&#039;, mimo iż wszyscy mówicie, iż nim nie jest. To samo zresztą napisałem w jednym z ostatnich zdań :)

@Jakub Petrykowski
Podtrzymuję, iż lepiej zrobić 1000 smacznych chlebów, niż przeczytać 1000 książek na temat tego. Oczywiście jeśli chcesz być piekarzem, a nie &#039;czytelnikiem zawodowym&#039;.

Może mam złe doświadczenie, ale ludzie sukcesu, których do tej pory poznałem osiągnęli rezultaty z przyczyny odejścia od pewnego konwenansu. Część z nich świadomie i celowo odrzuciła &#039;model sukcesu&#039; kreowany choćby przez społeczeństwo. U nas istnieje wizja dobrej edukacji podstawowej, dobrej uczelni, a potem to już miliony same wpadają. Nie zgodzę się. Uważam, że można dojść tam, gdzie nie doszli inni wyłącznie wyznaczając sobie drogę samemu. Ironicznie wyszło, gdyż sporo spełnionych i zamożnych ludzi poznanych przeze mnie nie ma wykształcenia wyższego. I mają BMW X6 pod domem. Niesłuchanie dobrych rad wyszło im na zdrowie. Czytając notkę autobiograficzną Alexa zauważyłem, że również imał się różnych zajęć, nie zawsze pełnych splendoru i wróżących świetlaną przyszłość. Myślę, że w okresie sprzedawania gazet osoby mijane na ulicy nie wróżyły mu kariery, sukcesu i spełnienia. A jednak!

Uważam, że po tysiąckroć istotniejsze jest to, co chce się robić i silna wiara we własny sukces, niżeli kroczenie śladami innych, którzy odnieśli sukces. Czytanie o tym, jak zrobili to inni to sprawa drugorzędna. Inspiracja. Tylko inspiracja. Literaturę &#039;howto być szczęśliwym&#039; uważam za substytut papieru toaletowego.

&quot;A więc wolisz, aby każdy odkrywał na przykład skuteczne podejścia do budowania relacji z innymi ludźmi oraz skuteczne wzorce komunikacji na własną rękę. Dlaczego? Co takiego złego jest w patrzeniu na tych, którzy są w tym DOBRZY?!&quot;

Bynajmniej! Świetnie jest się uczyć od innych. Nigdzie temu nie przeczę.

Uważam, że jeśli człowiek nie ustali sobie pewnego _indywidualnego_ planu działania, a następnie nie będzie go samodzielnie modyfikował względem bieżącej sytuacji, to czytanie &#039;howto być człowiekiem sukcesu&#039; nic nie da. Oczywiście plan trzeba jeszcze realizować :)

Podkreślam ponownie, niniejszego blogu _nie_ traktuję jak &#039;howto&#039;. Odnoszę się głównie do tzw. literatury, której coraz więcej w sklepach i Internecie. Piszę na ten temat tu, ponieważ tutaj mam możliwość uzyskania rzeczowej odpowiedzi.

@Ewa W
&quot;Hmm… może zatem lepiej najpierw sprecyzować, a potem pisać? A z pewnością dobrze jest najpierw uważnie poczytać. :-)&quot;

Z pewnością! Gdybym umiał powiedzieć co, to nie trzymał bym Ciebie w niepewności :)

&quot;nie podzielam Twoich obaw i nie sądzę, by właśnie tego tutaj szukali “bycia fajnym” i “sukcesu w 21 dni”. jeśli byli tacy, to pewnie juz ich nie ma, bo tego o czym piszesz nie ma tutaj na tym blogu.&quot;

Zdaję sobie sprawę. Kolejny raz zaznaczam, że nie chciałem atakować ani Was, ani właściciela blogu.

Popracuję nad efektywną komunikacją, aby w przyszłości nie dać odczuć innego sensu wypowiedzi, niż zamierzony :)

@Anet.
W kwestii nazewnictwa obcojęzycznego nie mogę się z Tobą zgodzić. Obcojęzyczne określenia są po prostu nienaturalne, nieintuicyjne.
Prawdopodobnie - mówiąc o obcojęzycznych zwrotach w ogóle - dochodzi w Polakach do mechanizmu &#039;brzmi obce = jest z zachodu = jest lepsze&#039;. Mądra maksyma mówi, że cokolwiek napisane po łacinie wydaje się być mądre. Nawet jeśli jest bełkotem. Z drugiej strony w Polsce anglicyzmy działają jak afrodyzjak. Nie wiem, czy wprowadzanie ich mając słowo o identycznym znaczeniu jest dobre - niezależnie od dziedziny. Owszem, gdy tłumaczenie na j. polski byłoby pokraczne, lub niejednoznaczne, warto przysposobić słowo obcojęzyczne, niż się wysilać.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Chyba wystąpiła jakaś bariera komunikacyjna. Prawdopodobnie nie zostałem zrozumiany zgodnie z intencją.</p>
<p>Nie traktuję tego bloga jako jakiekolwiek &#8216;howto&#8217;.</p>
<p>Proszę Was &#8211; Ciebie także Alex &#8211; abyście nie traktowali mojego postu jako atak na dziedzinę, bądź &#8211; broń Boże &#8211; na samego Alex&#8217;a. Pewnych kwestii nie rozumiem, bądź z jakichś przyczyn nie widzę w nich zasadności. Uznałem wpis Alex&#8217;a za inspirację i stosowne miejsce do wyrażenia swojej opinii z nadzieją na dyskusję. Nie zamierzałem i nie zamierzam wywoływać niepokoju. Jeśli ktoś poczuł się urażony &#8211; przepraszam.</p>
<p>Zastanawia mnie tylko skąd wam przyszło do głowy, że mogę ten blog uznać za &#8216;howto być szczęśliwym&#8217;, mimo iż wszyscy mówicie, iż nim nie jest. To samo zresztą napisałem w jednym z ostatnich zdań <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>@Jakub Petrykowski<br />
Podtrzymuję, iż lepiej zrobić 1000 smacznych chlebów, niż przeczytać 1000 książek na temat tego. Oczywiście jeśli chcesz być piekarzem, a nie &#8216;czytelnikiem zawodowym&#8217;.</p>
<p>Może mam złe doświadczenie, ale ludzie sukcesu, których do tej pory poznałem osiągnęli rezultaty z przyczyny odejścia od pewnego konwenansu. Część z nich świadomie i celowo odrzuciła &#8216;model sukcesu&#8217; kreowany choćby przez społeczeństwo. U nas istnieje wizja dobrej edukacji podstawowej, dobrej uczelni, a potem to już miliony same wpadają. Nie zgodzę się. Uważam, że można dojść tam, gdzie nie doszli inni wyłącznie wyznaczając sobie drogę samemu. Ironicznie wyszło, gdyż sporo spełnionych i zamożnych ludzi poznanych przeze mnie nie ma wykształcenia wyższego. I mają BMW X6 pod domem. Niesłuchanie dobrych rad wyszło im na zdrowie. Czytając notkę autobiograficzną Alexa zauważyłem, że również imał się różnych zajęć, nie zawsze pełnych splendoru i wróżących świetlaną przyszłość. Myślę, że w okresie sprzedawania gazet osoby mijane na ulicy nie wróżyły mu kariery, sukcesu i spełnienia. A jednak!</p>
<p>Uważam, że po tysiąckroć istotniejsze jest to, co chce się robić i silna wiara we własny sukces, niżeli kroczenie śladami innych, którzy odnieśli sukces. Czytanie o tym, jak zrobili to inni to sprawa drugorzędna. Inspiracja. Tylko inspiracja. Literaturę &#8216;howto być szczęśliwym&#8217; uważam za substytut papieru toaletowego.</p>
<p>&#8220;A więc wolisz, aby każdy odkrywał na przykład skuteczne podejścia do budowania relacji z innymi ludźmi oraz skuteczne wzorce komunikacji na własną rękę. Dlaczego? Co takiego złego jest w patrzeniu na tych, którzy są w tym DOBRZY?!&#8221;</p>
<p>Bynajmniej! Świetnie jest się uczyć od innych. Nigdzie temu nie przeczę.</p>
<p>Uważam, że jeśli człowiek nie ustali sobie pewnego _indywidualnego_ planu działania, a następnie nie będzie go samodzielnie modyfikował względem bieżącej sytuacji, to czytanie &#8216;howto być człowiekiem sukcesu&#8217; nic nie da. Oczywiście plan trzeba jeszcze realizować <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Podkreślam ponownie, niniejszego blogu _nie_ traktuję jak &#8216;howto&#8217;. Odnoszę się głównie do tzw. literatury, której coraz więcej w sklepach i Internecie. Piszę na ten temat tu, ponieważ tutaj mam możliwość uzyskania rzeczowej odpowiedzi.</p>
<p>@Ewa W<br />
&#8220;Hmm… może zatem lepiej najpierw sprecyzować, a potem pisać? A z pewnością dobrze jest najpierw uważnie poczytać. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> &#8221;</p>
<p>Z pewnością! Gdybym umiał powiedzieć co, to nie trzymał bym Ciebie w niepewności <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>&#8220;nie podzielam Twoich obaw i nie sądzę, by właśnie tego tutaj szukali “bycia fajnym” i “sukcesu w 21 dni”. jeśli byli tacy, to pewnie juz ich nie ma, bo tego o czym piszesz nie ma tutaj na tym blogu.&#8221;</p>
<p>Zdaję sobie sprawę. Kolejny raz zaznaczam, że nie chciałem atakować ani Was, ani właściciela blogu.</p>
<p>Popracuję nad efektywną komunikacją, aby w przyszłości nie dać odczuć innego sensu wypowiedzi, niż zamierzony <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>@Anet.<br />
W kwestii nazewnictwa obcojęzycznego nie mogę się z Tobą zgodzić. Obcojęzyczne określenia są po prostu nienaturalne, nieintuicyjne.<br />
Prawdopodobnie &#8211; mówiąc o obcojęzycznych zwrotach w ogóle &#8211; dochodzi w Polakach do mechanizmu &#8216;brzmi obce = jest z zachodu = jest lepsze&#8217;. Mądra maksyma mówi, że cokolwiek napisane po łacinie wydaje się być mądre. Nawet jeśli jest bełkotem. Z drugiej strony w Polsce anglicyzmy działają jak afrodyzjak. Nie wiem, czy wprowadzanie ich mając słowo o identycznym znaczeniu jest dobre &#8211; niezależnie od dziedziny. Owszem, gdy tłumaczenie na j. polski byłoby pokraczne, lub niejednoznaczne, warto przysposobić słowo obcojęzyczne, niż się wysilać.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ewa W</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94349</link>
		<dc:creator>Ewa W</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 18:10:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94349</guid>
		<description>@Adam foo-script

Napisałeś na początku : „jest w tym blogu/tym poście/komentarzach do tego postu coś, co mnie mierzi. Sam nie umiem sprecyzować co”. 
Hmm… może zatem lepiej najpierw sprecyzować, a potem pisać? A z pewnością dobrze jest najpierw uważnie poczytać. :-) 

W zakładce  „Korzystanie z tej strony” na samym dole jest zapis Autora tego bloga: „Serwis ten służy wyłącznie wymianie myśli, wiedzy i spostrzeżeń i jest niekomercyjnym hobby autora. Nie jest pomyślany jako jakakolwiek forma poradnictwa, czy terapii.”

Piszesz: „Martwi mnie fakt coraz częstszego sięgania ludzi do wszelakiej maści poradników z branży ‘jak być fajnym’, ‘chcę odnieść sukces’, ‘twój sukces w 21 dni’ i im podobnym.” 
Czytając ten blog od dłuższego czasu, znając niektórych Czytelników osobiście i mając za sobą lekturę chyba wszystkich postów i większość komentarzy, nie podzielam Twoich obaw i nie sądzę, by właśnie tego tutaj szukali &quot;bycia fajnym&quot; i &quot;sukcesu w 21 dni&quot;. jeśli byli tacy, to pewnie juz ich nie ma, bo tego o czym piszesz nie ma tutaj na tym blogu.
 
Twoje zestawienie w jednym akapicie pozycji typu: „‘jak być fajnym’, ‘chcę odnieść sukces’, ‘twój sukces w 21 dni’”, i tego, co Autor zawarł w tak wielu postach tutaj , w moim odczuciu świadczy o tym, że znasz ten blog bardzo powierzchownie.
 
Dalej piszesz też o szkoleniach: „Ważne, aby szkolenie się w rozwoju nie wyparło istoty tego rozwoju.” A jak to się ma do tego blogu? Gdzie tu widzisz szkolenie?
Wymiana myśli, wiedzy, doświadczeń i spostrzeżeń, otwarta dyskusja – to nie jest szkolenie czy podawanie „instrukcji obsługi”, a tym bardziej instrukcji „‘howto być człowiekiem sukcesu’”. 

Ja widzę tu dla siebie szereg inspiracji i podpowiedzi  wspierających mnie w tym, by być dobrym, radosnym, szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. 

Pozdrawiam, Ewa</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Adam foo-script</p>
<p>Napisałeś na początku : „jest w tym blogu/tym poście/komentarzach do tego postu coś, co mnie mierzi. Sam nie umiem sprecyzować co”.<br />
Hmm… może zatem lepiej najpierw sprecyzować, a potem pisać? A z pewnością dobrze jest najpierw uważnie poczytać. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  </p>
<p>W zakładce  „Korzystanie z tej strony” na samym dole jest zapis Autora tego bloga: „Serwis ten służy wyłącznie wymianie myśli, wiedzy i spostrzeżeń i jest niekomercyjnym hobby autora. Nie jest pomyślany jako jakakolwiek forma poradnictwa, czy terapii.”</p>
<p>Piszesz: „Martwi mnie fakt coraz częstszego sięgania ludzi do wszelakiej maści poradników z branży ‘jak być fajnym’, ‘chcę odnieść sukces’, ‘twój sukces w 21 dni’ i im podobnym.”<br />
Czytając ten blog od dłuższego czasu, znając niektórych Czytelników osobiście i mając za sobą lekturę chyba wszystkich postów i większość komentarzy, nie podzielam Twoich obaw i nie sądzę, by właśnie tego tutaj szukali &#8220;bycia fajnym&#8221; i &#8220;sukcesu w 21 dni&#8221;. jeśli byli tacy, to pewnie juz ich nie ma, bo tego o czym piszesz nie ma tutaj na tym blogu.</p>
<p>Twoje zestawienie w jednym akapicie pozycji typu: „‘jak być fajnym’, ‘chcę odnieść sukces’, ‘twój sukces w 21 dni’”, i tego, co Autor zawarł w tak wielu postach tutaj , w moim odczuciu świadczy o tym, że znasz ten blog bardzo powierzchownie.</p>
<p>Dalej piszesz też o szkoleniach: „Ważne, aby szkolenie się w rozwoju nie wyparło istoty tego rozwoju.” A jak to się ma do tego blogu? Gdzie tu widzisz szkolenie?<br />
Wymiana myśli, wiedzy, doświadczeń i spostrzeżeń, otwarta dyskusja – to nie jest szkolenie czy podawanie „instrukcji obsługi”, a tym bardziej instrukcji „‘howto być człowiekiem sukcesu’”. </p>
<p>Ja widzę tu dla siebie szereg inspiracji i podpowiedzi  wspierających mnie w tym, by być dobrym, radosnym, szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. </p>
<p>Pozdrawiam, Ewa</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Jakub Petrykowski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94344</link>
		<dc:creator>Jakub Petrykowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 09:02:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94344</guid>
		<description>@Adam foo-script

Mieszasz w swojej całej wypowiedzi kilka tematów i wyciągasz niewłaściwy wniosek, że aby uczyć się, trzeba &quot;robić&quot;, a nie &quot;czytać o robieniu&quot;. Pozwól, że wyjaśnię dokładnie, co mam na myśli.

Piszesz o kilku zjawiskach:
- motywacji do rozwoju i osiągnięcia sukcesu
- tym blogu jako jednym z wielu źródeł (podobnych w swym charakterze do książek), gdzie ludzie głównie czytają, ewentualnie dyskutują o &quot;robieniu&quot; czegoś (wprowadzaniu zmian w życiu, w swoim zachowaniu itp.)
- &quot;robieniu&quot; czegoś
- procesie uczenia się - albo poprzez &quot;robienie&quot;, albo &quot;czytanie/dyskutowanie o robieniu&quot;

Ważne jest rozróżnienie tych tematów. Pytanie: jaka jest najefektywniejsza droga do uczenia się?

Piszesz:

&quot;Ważne, aby szkolenie się w rozwoju nie wyparło istoty tego rozwoju. Przecież dobry piekarz to ten, który upiekł 1000 smacznych chlebów, a nie ten, który przeczytał 1000 książek ‘jak upiec smaczny chleb’.&quot;

Zgadzam się z pierwszym zdaniem, ale nie z drugim.

Jeśli chcę się nauczyć pieczenia chleba, to wolę pójść do piekarza, aby pokazał mi, jak to robi i poprawił moje błędy, niż odkrywać wszystko sam. To jest jeden typ podejścia do uczenia się, którego *nauczył mnie* (w dyskusji) przyjaciel: jeśli chcesz być w jakiejś dziedzinie dobry, to najpierw zobacz, jak i co robią w niej najlepsi, ucz się od nich, a potem ewentualnie poprawiaj ich podejście - w ten sposób po pierwsze szybko uczysz się dziedziny, a po drugie nie marnujesz mnóstwa czasu i energii na ponowne odkrywanie koła... (bez gwarancji sukcesu!)

Jeśli ktoś nie zgadza się z tym podejściem, to jego sprawa - może uczyć się wszystkiego sam, &quot;robiąc&quot;, ale moim zdaniem to duża strata czasu w większości dziedzin. Jest już tak dużo know-how w większości dziedzin życia - zwłaszcza w dziedzinach, którymi zajmuje się na blogu Alex - że doprawdy nie ma sensu odkrywać wszystkiego samemu.

Jeśli więc ktoś chce uczyć się od innych - najlepszych - to jak to zrobić? Najlepiej dać im się szkolić - ale to kiepsko się skaluje, zwłaszcza jeśli chętnych do nauki są tysiące, a mentorów, od których ci uczniowie chcą się uczyć, niewielu. Dlatego niektórzy ludzie, którzy mają dużo do powiedzenia o sposobie pracy w jakiejś branży, publikują - książki, blogi - czasami robią więcej, np. prowadzą mimo wszystko szkolenia dla osób, które zdobyły sobie ich serce swoją postawą i chęcią do rozwoju. 

Być może zakładasz, że osoby czytające tego bloga i dyskutujące tutaj poprzestają na tym, i że wraz z zakończeniem mody na blogi / czytanie/pisanie o tym, jak odnieść sukces, przestaną cokolwiek robić- albo w tej chwili nic nie robią. To nie jest prawda... wielu czytelników np. tego bloga (ale też książek, o których piszesz), wprowadziło zmiany w swoim życiu na podstawie materiałów, które zdobyli. Jest to większy i trudniejszy przeskok niż gdyby ktoś prowadził ich w indywidualnym treningu za rękę, co jest dowodem motywacji i otwartości na zmianę tych ludzi. Mam na myśli nie tylko siebie, ale znanych mi innych czytelników tego bloga czy innych ludzi, którzy na stałe do swojego życia wpisali lekturę książek z obszaru tak zwanego &quot;rozwoju osobistego&quot; (nazwa jest tu modą - treść IMO wcale nie). Ludzie Ci twierdzą, że książki te dużo im dały. Ja wiem, że bardzo dużo zmieniłem na lepsze m.in. dzięki temu blogowi. 

Piszesz też:

&quot;Apeluję gorąco do czytelników, aby szukali motywacji i pomysłów w sobie, gdyż gdyby – z jakichkolwiek przyczyn – moda na ‘howto’ minęła, aby ich motywacja nie minęła.&quot;

W jaki sposób szukanie pomysłów i motywacji w sobie kłóci się z szukaniem ich także na zewnątrz, u innych ludzi?!?
 
Wreszcie piszesz:

&quot;Boję się bardzo, iż niektórzy zamiast robić, co im serce każe i dzięki temu stać się wartościowym, zamożnym, szczęśliwym i spełnionym, spędzą swoje życie na czytaniu ‘howto’ ludzi, którzy doszli do spełnienia. Doszli do spełnienia robiąc swoje, a nie czytając poradniki.&quot;

A więc wolisz, aby każdy odkrywał na przykład skuteczne podejścia do budowania relacji z innymi ludźmi oraz skuteczne wzorce komunikacji na własną rękę. Dlaczego? Co takiego złego jest w patrzeniu na tych, którzy są w tym DOBRZY?!

Potęgą gatunku homo sapiens jest umiejętność dzielenia się doświadczeniami i wiedzą, budowanie na pomysłach innych ludzi. Bez tego nie doszlibyśmy tam, gdzie jesteśmy. 

Bardzo fajnie opowiada o tym Matt Ridley na TED Global 2010:

http://www.ted.com/talks/matt_ridley_when_ideas_have_sex.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Adam foo-script</p>
<p>Mieszasz w swojej całej wypowiedzi kilka tematów i wyciągasz niewłaściwy wniosek, że aby uczyć się, trzeba &#8220;robić&#8221;, a nie &#8220;czytać o robieniu&#8221;. Pozwól, że wyjaśnię dokładnie, co mam na myśli.</p>
<p>Piszesz o kilku zjawiskach:<br />
- motywacji do rozwoju i osiągnięcia sukcesu<br />
- tym blogu jako jednym z wielu źródeł (podobnych w swym charakterze do książek), gdzie ludzie głównie czytają, ewentualnie dyskutują o &#8220;robieniu&#8221; czegoś (wprowadzaniu zmian w życiu, w swoim zachowaniu itp.)<br />
- &#8220;robieniu&#8221; czegoś<br />
- procesie uczenia się &#8211; albo poprzez &#8220;robienie&#8221;, albo &#8220;czytanie/dyskutowanie o robieniu&#8221;</p>
<p>Ważne jest rozróżnienie tych tematów. Pytanie: jaka jest najefektywniejsza droga do uczenia się?</p>
<p>Piszesz:</p>
<p>&#8220;Ważne, aby szkolenie się w rozwoju nie wyparło istoty tego rozwoju. Przecież dobry piekarz to ten, który upiekł 1000 smacznych chlebów, a nie ten, który przeczytał 1000 książek ‘jak upiec smaczny chleb’.&#8221;</p>
<p>Zgadzam się z pierwszym zdaniem, ale nie z drugim.</p>
<p>Jeśli chcę się nauczyć pieczenia chleba, to wolę pójść do piekarza, aby pokazał mi, jak to robi i poprawił moje błędy, niż odkrywać wszystko sam. To jest jeden typ podejścia do uczenia się, którego *nauczył mnie* (w dyskusji) przyjaciel: jeśli chcesz być w jakiejś dziedzinie dobry, to najpierw zobacz, jak i co robią w niej najlepsi, ucz się od nich, a potem ewentualnie poprawiaj ich podejście &#8211; w ten sposób po pierwsze szybko uczysz się dziedziny, a po drugie nie marnujesz mnóstwa czasu i energii na ponowne odkrywanie koła&#8230; (bez gwarancji sukcesu!)</p>
<p>Jeśli ktoś nie zgadza się z tym podejściem, to jego sprawa &#8211; może uczyć się wszystkiego sam, &#8220;robiąc&#8221;, ale moim zdaniem to duża strata czasu w większości dziedzin. Jest już tak dużo know-how w większości dziedzin życia &#8211; zwłaszcza w dziedzinach, którymi zajmuje się na blogu Alex &#8211; że doprawdy nie ma sensu odkrywać wszystkiego samemu.</p>
<p>Jeśli więc ktoś chce uczyć się od innych &#8211; najlepszych &#8211; to jak to zrobić? Najlepiej dać im się szkolić &#8211; ale to kiepsko się skaluje, zwłaszcza jeśli chętnych do nauki są tysiące, a mentorów, od których ci uczniowie chcą się uczyć, niewielu. Dlatego niektórzy ludzie, którzy mają dużo do powiedzenia o sposobie pracy w jakiejś branży, publikują &#8211; książki, blogi &#8211; czasami robią więcej, np. prowadzą mimo wszystko szkolenia dla osób, które zdobyły sobie ich serce swoją postawą i chęcią do rozwoju. </p>
<p>Być może zakładasz, że osoby czytające tego bloga i dyskutujące tutaj poprzestają na tym, i że wraz z zakończeniem mody na blogi / czytanie/pisanie o tym, jak odnieść sukces, przestaną cokolwiek robić- albo w tej chwili nic nie robią. To nie jest prawda&#8230; wielu czytelników np. tego bloga (ale też książek, o których piszesz), wprowadziło zmiany w swoim życiu na podstawie materiałów, które zdobyli. Jest to większy i trudniejszy przeskok niż gdyby ktoś prowadził ich w indywidualnym treningu za rękę, co jest dowodem motywacji i otwartości na zmianę tych ludzi. Mam na myśli nie tylko siebie, ale znanych mi innych czytelników tego bloga czy innych ludzi, którzy na stałe do swojego życia wpisali lekturę książek z obszaru tak zwanego &#8220;rozwoju osobistego&#8221; (nazwa jest tu modą &#8211; treść IMO wcale nie). Ludzie Ci twierdzą, że książki te dużo im dały. Ja wiem, że bardzo dużo zmieniłem na lepsze m.in. dzięki temu blogowi. </p>
<p>Piszesz też:</p>
<p>&#8220;Apeluję gorąco do czytelników, aby szukali motywacji i pomysłów w sobie, gdyż gdyby – z jakichkolwiek przyczyn – moda na ‘howto’ minęła, aby ich motywacja nie minęła.&#8221;</p>
<p>W jaki sposób szukanie pomysłów i motywacji w sobie kłóci się z szukaniem ich także na zewnątrz, u innych ludzi?!?</p>
<p>Wreszcie piszesz:</p>
<p>&#8220;Boję się bardzo, iż niektórzy zamiast robić, co im serce każe i dzięki temu stać się wartościowym, zamożnym, szczęśliwym i spełnionym, spędzą swoje życie na czytaniu ‘howto’ ludzi, którzy doszli do spełnienia. Doszli do spełnienia robiąc swoje, a nie czytając poradniki.&#8221;</p>
<p>A więc wolisz, aby każdy odkrywał na przykład skuteczne podejścia do budowania relacji z innymi ludźmi oraz skuteczne wzorce komunikacji na własną rękę. Dlaczego? Co takiego złego jest w patrzeniu na tych, którzy są w tym DOBRZY?!</p>
<p>Potęgą gatunku homo sapiens jest umiejętność dzielenia się doświadczeniami i wiedzą, budowanie na pomysłach innych ludzi. Bez tego nie doszlibyśmy tam, gdzie jesteśmy. </p>
<p>Bardzo fajnie opowiada o tym Matt Ridley na TED Global 2010:</p>
<p><a href="http://www.ted.com/talks/matt_ridley_when_ideas_have_sex.html" rel="nofollow">http://www.ted.com/talks/matt_ridley_when_ideas_have_sex.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Anet.</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94343</link>
		<dc:creator>Anet.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 08:39:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94343</guid>
		<description>Adam &#039;foo-script&#039; Rakowski.
W pierwszej części swojego postu odnosisz się do warstwy językowej postu (blogu) Alexa. Według mnie, akurat Alex bardzo dba o precyzję i poprawność wypowiedzi (o czym świadczy chociażby zamieszczona niedawno na blipie informacja o błędnej wypowiedzi chyba H. Gronkiewicz-Waltz). Nie pisze tu jednak szkolnych wypracowań. Jeśli &quot;obce&quot; zwroty zwiększają siłę sugestii i służą czemuś konkretnemu, to chyba jest ok, prawda?
Piszesz: &quot;Boję się bardzo, iż niektórzy zamiast robić, co im serce każe i dzięki temu stać się wartościowym, zamożnym, szczęśliwym i spełnionym, spędzą swoje życie na czytaniu ‘howto’ ludzi, którzy doszli do spełnienia&quot;. Dlaczego boisz się o bliżej nieokreślonych &quot;niektórych&quot;? Dlaczego mieliby nie czytać tego &quot;howto&quot;? Liczba komentarzy po postem Alexa 
nt. tego co robić, gdy się nie wie czego się chce od życia, świadczy o tym, że sporo jest takich, którzy właśnie nie wiedzą &quot;co im serce każe&quot;.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Adam &#8216;foo-script&#8217; Rakowski.<br />
W pierwszej części swojego postu odnosisz się do warstwy językowej postu (blogu) Alexa. Według mnie, akurat Alex bardzo dba o precyzję i poprawność wypowiedzi (o czym świadczy chociażby zamieszczona niedawno na blipie informacja o błędnej wypowiedzi chyba H. Gronkiewicz-Waltz). Nie pisze tu jednak szkolnych wypracowań. Jeśli &#8220;obce&#8221; zwroty zwiększają siłę sugestii i służą czemuś konkretnemu, to chyba jest ok, prawda?<br />
Piszesz: &#8220;Boję się bardzo, iż niektórzy zamiast robić, co im serce każe i dzięki temu stać się wartościowym, zamożnym, szczęśliwym i spełnionym, spędzą swoje życie na czytaniu ‘howto’ ludzi, którzy doszli do spełnienia&#8221;. Dlaczego boisz się o bliżej nieokreślonych &#8220;niektórych&#8221;? Dlaczego mieliby nie czytać tego &#8220;howto&#8221;? Liczba komentarzy po postem Alexa<br />
nt. tego co robić, gdy się nie wie czego się chce od życia, świadczy o tym, że sporo jest takich, którzy właśnie nie wiedzą &#8220;co im serce każe&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Adam 'foo-script' Rakowski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94339</link>
		<dc:creator>Adam 'foo-script' Rakowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 01:14:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-94339</guid>
		<description>Wiesz Alex,

 przyszło mi odświeżyć ten temat po ponad roku marazmu, ponieważ jest w tym blogu/tym poście/komentarzach do tego postu coś, co mnie mierzi. Sam nie umiem sprecyzować co.

Zastanawiającą skłonnością marketingowców jest nazywanie wszystkiego nazwą własną. Język polski oferuje cudowne słowo &#039;odmienność&#039;, które jest łatwiejsze i bardziej intuicyjne, niż &quot;purpurowa krowa&#039;. Jakkolwiek - to drugie się lepiej sprzedaje. Zupełnie jak &quot;white now technology&quot; w paście Signal, czyli - mówiąc po naszemu - błękitny barwnik.

 Martwi mnie fakt coraz częstszego sięgania ludzi do wszelakiej maści poradników z branży &#039;jak być fajnym&#039;, &#039;chcę odnieść sukces&#039;, &#039;twój sukces w 21 dni&#039; i im podobnym. Nie odczuj niechęci, ale ten blog można (zapewne błędnie) potraktować jako swoiste &#039;howto być człowiekiem sukcesu&#039;.
 
 Apeluję gorąco do czytelników, aby szukali motywacji i pomysłów w sobie, gdyż gdyby - z jakichkolwiek przyczyn - moda na &#039;howto&#039; minęła, aby ich motywacja nie minęła. Boję się bardzo, iż niektórzy zamiast robić, co im serce każe i dzięki temu stać się wartościowym, zamożnym, szczęśliwym i spełnionym, spędzą swoje życie na czytaniu &#039;howto&#039; ludzi, którzy doszli do spełnienia. Doszli do spełnienia robiąc swoje, a nie czytając poradniki.

 Ważne, aby szkolenie się w rozwoju nie wyparło istoty tego rozwoju. Przecież dobry piekarz to ten, który upiekł 1000 smacznych chlebów, a nie ten, który przeczytał 1000 książek &#039;jak upiec smaczny chleb&#039;.

 Traktuję twój blog jako iskierkę, inspirację dającą siłę, gdy czasem na fali złej pogody/niepowodzeń/problemów prywatnych człowiek ma ochotę zostawić wszystko, podjąć pracę fizyczną i mieć w nosie &quot;czynniki zewnętrzne&quot;. Mam szczerą wiarę, że w tym celu dzielisz się z nami swoimi myślami. Tak łatwiej będzie mi tu wracać. Nawet, jeśli się mylę :)

Pozdrawiam
AR</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wiesz Alex,</p>
<p> przyszło mi odświeżyć ten temat po ponad roku marazmu, ponieważ jest w tym blogu/tym poście/komentarzach do tego postu coś, co mnie mierzi. Sam nie umiem sprecyzować co.</p>
<p>Zastanawiającą skłonnością marketingowców jest nazywanie wszystkiego nazwą własną. Język polski oferuje cudowne słowo &#8216;odmienność&#8217;, które jest łatwiejsze i bardziej intuicyjne, niż &#8220;purpurowa krowa&#8217;. Jakkolwiek &#8211; to drugie się lepiej sprzedaje. Zupełnie jak &#8220;white now technology&#8221; w paście Signal, czyli &#8211; mówiąc po naszemu &#8211; błękitny barwnik.</p>
<p> Martwi mnie fakt coraz częstszego sięgania ludzi do wszelakiej maści poradników z branży &#8216;jak być fajnym&#8217;, &#8216;chcę odnieść sukces&#8217;, &#8216;twój sukces w 21 dni&#8217; i im podobnym. Nie odczuj niechęci, ale ten blog można (zapewne błędnie) potraktować jako swoiste &#8216;howto być człowiekiem sukcesu&#8217;.</p>
<p> Apeluję gorąco do czytelników, aby szukali motywacji i pomysłów w sobie, gdyż gdyby &#8211; z jakichkolwiek przyczyn &#8211; moda na &#8216;howto&#8217; minęła, aby ich motywacja nie minęła. Boję się bardzo, iż niektórzy zamiast robić, co im serce każe i dzięki temu stać się wartościowym, zamożnym, szczęśliwym i spełnionym, spędzą swoje życie na czytaniu &#8216;howto&#8217; ludzi, którzy doszli do spełnienia. Doszli do spełnienia robiąc swoje, a nie czytając poradniki.</p>
<p> Ważne, aby szkolenie się w rozwoju nie wyparło istoty tego rozwoju. Przecież dobry piekarz to ten, który upiekł 1000 smacznych chlebów, a nie ten, który przeczytał 1000 książek &#8216;jak upiec smaczny chleb&#8217;.</p>
<p> Traktuję twój blog jako iskierkę, inspirację dającą siłę, gdy czasem na fali złej pogody/niepowodzeń/problemów prywatnych człowiek ma ochotę zostawić wszystko, podjąć pracę fizyczną i mieć w nosie &#8220;czynniki zewnętrzne&#8221;. Mam szczerą wiarę, że w tym celu dzielisz się z nami swoimi myślami. Tak łatwiej będzie mi tu wracać. Nawet, jeśli się mylę <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam<br />
AR</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Tomasz L.</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-85033</link>
		<dc:creator>Tomasz L.</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Mar 2010 11:46:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-85033</guid>
		<description>A oto kolejny sposób na wybicie się z tłumu.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7678585,Spiewali_szanty_w_pubie__dostali_milionowy_kontrakt.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A oto kolejny sposób na wybicie się z tłumu.<br />
<a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7678585,Spiewali_szanty_w_pubie__dostali_milionowy_kontrakt.html" rel="nofollow">http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7678585,Spiewali_szanty_w_pubie__dostali_milionowy_kontrakt.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Wicher</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-79581</link>
		<dc:creator>Wicher</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 12:31:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-79581</guid>
		<description>Witam wszystkich. Co prawda komentoalem już wcześniej, ale nie znałem wtedy jeszcze zwyczaju powitan. Dziękuje przy okazji wszystkim za poziom dyskusji :)

Co do bycia purpurowa krowa, to zawsze to traktowalem w kategorii brzemienia, a nie atutu (szkoła robi swoje). Dosc powiedzieć, ze mam różne wersje Cv, po to, żeby Rekruter był w stanie ogarnac i zaszufladkowac :/ Dopiero teraz jestem na etapie wymyslania się na nowo i uczenia wykorzystywania wszelkich umiejętności razem. Dlatego jeszcze raz dzięki za bardzo merytoryczna dyskusje.

Pozdrawiam,
Wicher</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam wszystkich. Co prawda komentoalem już wcześniej, ale nie znałem wtedy jeszcze zwyczaju powitan. Dziękuje przy okazji wszystkim za poziom dyskusji <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Co do bycia purpurowa krowa, to zawsze to traktowalem w kategorii brzemienia, a nie atutu (szkoła robi swoje). Dosc powiedzieć, ze mam różne wersje Cv, po to, żeby Rekruter był w stanie ogarnac i zaszufladkowac :/ Dopiero teraz jestem na etapie wymyslania się na nowo i uczenia wykorzystywania wszelkich umiejętności razem. Dlatego jeszcze raz dzięki za bardzo merytoryczna dyskusje.</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Wicher</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Dziesięć minut przyjemności - Blog Alexa</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-65027</link>
		<dc:creator>Dziesięć minut przyjemności - Blog Alexa</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 11 Jan 2009 18:14:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-65027</guid>
		<description>[...] To wszystko jest bardzo proste i dziwię się, że wiele osób tego nie robi. Napisałem ten post z egoistycznych pobudek, bo odkąd przeniosłem się do Polski jeszcze bardziej mi zależy na tym, aby atmosfera różnych codziennych zdarzeń z innymi ludźmi była sympatyczna. To na razie w kraju nie wygląda jeszcze najlepiej, ale jest już postęp. Przyśpieszmy go, dając na co dzień dobry przykład. Poza tym, jest to łatwy sposób, aby pozytywnie się wyróżnić. Zachęcam!!  Tags: emocje, jakość życia, komunikacja, postawa, purpurowa krowa, sukces, zarządzanie   Jeśli uważasz ten wpis za interesujący, to podziel się z innymi: Dodaj do wykopu  lub zapisz w del.icio.us [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] To wszystko jest bardzo proste i dziwię się, że wiele osób tego nie robi. Napisałem ten post z egoistycznych pobudek, bo odkąd przeniosłem się do Polski jeszcze bardziej mi zależy na tym, aby atmosfera różnych codziennych zdarzeń z innymi ludźmi była sympatyczna. To na razie w kraju nie wygląda jeszcze najlepiej, ale jest już postęp. Przyśpieszmy go, dając na co dzień dobry przykład. Poza tym, jest to łatwy sposób, aby pozytywnie się wyróżnić. Zachęcam!!  Tags: emocje, jakość życia, komunikacja, postawa, purpurowa krowa, sukces, zarządzanie   Jeśli uważasz ten wpis za interesujący, to podziel się z innymi: Dodaj do wykopu  lub zapisz w del.icio.us [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Tomasz Ciamulski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59252</link>
		<dc:creator>Tomasz Ciamulski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 23:11:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59252</guid>
		<description>Piotrze
&lt;em&gt;&quot;to co robię w tematyce antent, robię hobbystycznie. Narazie, jest to niestety od nowa praca u podstaw do etapu równań Maxwella włącznie.. i wyłacznie amatorsko niestety.&quot;&lt;/em&gt;
Może nie trzeba aż tyle pracy, żeby zweryfikować swoje pomysły, przynajmniej zgrubnie. Jest coraz więcej gotowych narzędzi, także darmowych. W razie potrzeby mogę udzielić paru wskazówek.

Pozdrawiam serdecznie
Tomek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Piotrze<br />
<em>&#8220;to co robię w tematyce antent, robię hobbystycznie. Narazie, jest to niestety od nowa praca u podstaw do etapu równań Maxwella włącznie.. i wyłacznie amatorsko niestety.&#8221;</em><br />
Może nie trzeba aż tyle pracy, żeby zweryfikować swoje pomysły, przynajmniej zgrubnie. Jest coraz więcej gotowych narzędzi, także darmowych. W razie potrzeby mogę udzielić paru wskazówek.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Tomek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Rafal Mierzwiak</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59214</link>
		<dc:creator>Rafal Mierzwiak</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 09:17:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59214</guid>
		<description>-&gt; Grzegorz

nie wiem, czy &#039;awans horyzontalny&#039; to oficjalne okreslenie :)

chodzi o sposob w jaki zwykle przedstawia sie organizacje, czyli drabine, ewentualnie piramide, ktorej podstawe stanowi wielu zwyklych pracownikow, ponad nimi znajda sie kierownicy (ktorych w dobrze zarzadzanej firmie jest naturalnie mniej niz zwyklych pracownikow ;)), powyzej dyrektorowie (w dobrze zarzadzanej firmie jest ich mniej niz kierownikow ;)), wyzej jeszcze zarzad z prezesem.

w takiej piramidce im wyzszy poziom w hierarchii tym wyzsza jest powaga stanowiska, no i zarobki tez sa zwiazane z poziomem na ktory sie czlowiek &#039;wdrapal&#039; (czy &#039;dochrapal&#039; ;)). tak wiec wyglada &#039;awans wertykalny&#039;.

jesli chodzi o &#039;awans horyzontalny&#039; to myslalem o sytuacji w ktorej czlowiek znajdujacy sie na nizszym poziomie w strukturze ma wieksze powazanie i zarabia wiecej niz znajdujacy sie w piramidce ponad, jest wiec w lepszej sytuacji, niz jego formalni przelozeni.

chcialem jeszcze opisac konkretny przypadek, ale Shoovi podal swietny przyklad, mysle ze wystarczy :)

tak na marginesie to o piramidkach moglibysmy porozmawiac, o tym jak sie rozrastaja i co z tego wynika, to ciekawy temat. w ramach inspiracji do splaszczania struktur polecam goraco pewna lekture (pamietam ze tego dnia gdy ja kurier przywiozl usiadlem po poludniu w parku i zaczytany stracilem poczucie czasu). rzecz o biznesie prowadzonym w sposob tak niekonwencjonalny, ze wrecz szalony. o idei, ktora konsekwentnie wprowadzana okazuje sie oszalamiajacym sukcesem. ksiazka to &#039;Maverick!: The Success Story Behind the World&#039;s Most Unusual Workplace&#039;). czyta sie swietnie, polecam!

-&gt; TesTeq

&#039;Czy mam mieć do nich żal, że nie robią samolotów? Albo, że kupują opony od dostawcy zamiast wziąć się za ich produkcję?&#039; - dobre pytania, swietnie pokazuja absurdalnosc &#039;szukania dziur w calym&#039;. od siebie dorzuce, ze pewnie ze sa dziury tu i tam, jak sie chce to sie znajdzie. tylko ze gdyby tak do rzeczy podchodzic nie byloby na przyklad zoltego sera i dla mnie bylaby to niewyobrazalna strata ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>-&gt; Grzegorz</p>
<p>nie wiem, czy &#8216;awans horyzontalny&#8217; to oficjalne okreslenie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>chodzi o sposob w jaki zwykle przedstawia sie organizacje, czyli drabine, ewentualnie piramide, ktorej podstawe stanowi wielu zwyklych pracownikow, ponad nimi znajda sie kierownicy (ktorych w dobrze zarzadzanej firmie jest naturalnie mniej niz zwyklych pracownikow <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ), powyzej dyrektorowie (w dobrze zarzadzanej firmie jest ich mniej niz kierownikow <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ), wyzej jeszcze zarzad z prezesem.</p>
<p>w takiej piramidce im wyzszy poziom w hierarchii tym wyzsza jest powaga stanowiska, no i zarobki tez sa zwiazane z poziomem na ktory sie czlowiek &#8216;wdrapal&#8217; (czy &#8216;dochrapal&#8217; <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ). tak wiec wyglada &#8216;awans wertykalny&#8217;.</p>
<p>jesli chodzi o &#8216;awans horyzontalny&#8217; to myslalem o sytuacji w ktorej czlowiek znajdujacy sie na nizszym poziomie w strukturze ma wieksze powazanie i zarabia wiecej niz znajdujacy sie w piramidce ponad, jest wiec w lepszej sytuacji, niz jego formalni przelozeni.</p>
<p>chcialem jeszcze opisac konkretny przypadek, ale Shoovi podal swietny przyklad, mysle ze wystarczy <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>tak na marginesie to o piramidkach moglibysmy porozmawiac, o tym jak sie rozrastaja i co z tego wynika, to ciekawy temat. w ramach inspiracji do splaszczania struktur polecam goraco pewna lekture (pamietam ze tego dnia gdy ja kurier przywiozl usiadlem po poludniu w parku i zaczytany stracilem poczucie czasu). rzecz o biznesie prowadzonym w sposob tak niekonwencjonalny, ze wrecz szalony. o idei, ktora konsekwentnie wprowadzana okazuje sie oszalamiajacym sukcesem. ksiazka to &#8216;Maverick!: The Success Story Behind the World&#8217;s Most Unusual Workplace&#8217;). czyta sie swietnie, polecam!</p>
<p>-&gt; TesTeq</p>
<p>&#8216;Czy mam mieć do nich żal, że nie robią samolotów? Albo, że kupują opony od dostawcy zamiast wziąć się za ich produkcję?&#8217; &#8211; dobre pytania, swietnie pokazuja absurdalnosc &#8216;szukania dziur w calym&#8217;. od siebie dorzuce, ze pewnie ze sa dziury tu i tam, jak sie chce to sie znajdzie. tylko ze gdyby tak do rzeczy podchodzic nie byloby na przyklad zoltego sera i dla mnie bylaby to niewyobrazalna strata <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59208</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 06:14:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59208</guid>
		<description>Piotr

Piszesz:&quot; Chodzi jednak o prosty fakt: największe szanse każdy ma na wylądowanie w okolicach … no, średnich/przeciętnych w danym zawodzie czy branży.&quot;

To jest prawda, jeśli założymy że dana osoba jest jak nasiona lipy, które właśnie teraz masowo spadają z drzew w Berlinie. Większość ląduje w bliskim otoczeniu drzewa na którym wyrosły (to jest właśnie ta średnia/przeciętna).  Cały trik polega  na tym, aby nie spadać pasywnie jak te nasiona, bo wtedy krzywa Gaussa ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Rozk%C5%82ad_normalny ) upomni się o swoje prawa, lecz aby intensywnie i mądrze machać skrzydłami!!!
Prawie cały ten blog jest o takim machaniu :-)

Jeśli chodzi o wspomnianą przez Ciebie kadencyjność w USN to można to zrobić jeśli masz odpowiednio duże zasoby ludzkie i materiałowe. Przy za krótkiej kołdrze (a taka sytuacja występuje dziś bardzo często w biznesie), primadonny i asy to wszystko co może pociągnąć Twoją firmę do przodu. No ale to już całkiem inna dyskusja wykraczająca poza pierwotny temat.
Na koniec jeszcze krótka dygresja o wspomnianej przez Ciebie Armii Czerwonej w czasie II Wojny Swiatowej. Bardzo wielu jej wysokich dowódców miało podejście gwarantujące zwycięstwo przy kolosalnych stratach własnych. Ten brak poszanowania życia człowieka dyskwalifikuje w moich oczach AC jako pozytywny przykład.

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Piotr</p>
<p>Piszesz:&#8221; Chodzi jednak o prosty fakt: największe szanse każdy ma na wylądowanie w okolicach … no, średnich/przeciętnych w danym zawodzie czy branży.&#8221;</p>
<p>To jest prawda, jeśli założymy że dana osoba jest jak nasiona lipy, które właśnie teraz masowo spadają z drzew w Berlinie. Większość ląduje w bliskim otoczeniu drzewa na którym wyrosły (to jest właśnie ta średnia/przeciętna).  Cały trik polega  na tym, aby nie spadać pasywnie jak te nasiona, bo wtedy krzywa Gaussa ( <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Rozk%C5%82ad_normalny" rel="nofollow">http://pl.wikipedia.org/wiki/Rozk%C5%82ad_normalny</a> ) upomni się o swoje prawa, lecz aby intensywnie i mądrze machać skrzydłami!!!<br />
Prawie cały ten blog jest o takim machaniu <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jeśli chodzi o wspomnianą przez Ciebie kadencyjność w USN to można to zrobić jeśli masz odpowiednio duże zasoby ludzkie i materiałowe. Przy za krótkiej kołdrze (a taka sytuacja występuje dziś bardzo często w biznesie), primadonny i asy to wszystko co może pociągnąć Twoją firmę do przodu. No ale to już całkiem inna dyskusja wykraczająca poza pierwotny temat.<br />
Na koniec jeszcze krótka dygresja o wspomnianej przez Ciebie Armii Czerwonej w czasie II Wojny Swiatowej. Bardzo wielu jej wysokich dowódców miało podejście gwarantujące zwycięstwo przy kolosalnych stratach własnych. Ten brak poszanowania życia człowieka dyskwalifikuje w moich oczach AC jako pozytywny przykład.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: TesTeq</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59205</link>
		<dc:creator>TesTeq</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 05:19:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59205</guid>
		<description>@&lt;strong&gt;Piotr [PMD]&lt;/strong&gt;: Wszędzie da się znaleźć dziurę w całym. Ja staram się raczej widzieć całe w dziurze. :-)

Co do WB Electronics, to oczywiście masz rację, że ta firma, integrując systemy dla wojska, nie robi wszystkiego sama. Przecież nie będą sami robić procesorów, ale pojazdowy system łączności wewnętrznej FONET i system artyleryjski TOPAZ są ich dziełem. Ich szklanka jest co najmniej w połowie pełna.

Solaris robi dobre autobusy. Czy mam mieć do nich żal, że nie robią samolotów? Albo, że kupują opony od dostawcy zamiast wziąć się za ich produkcję? Nie, ich szklanka też jest co najmniej w połowie pełna.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@<strong>Piotr [PMD]</strong>: Wszędzie da się znaleźć dziurę w całym. Ja staram się raczej widzieć całe w dziurze. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Co do WB Electronics, to oczywiście masz rację, że ta firma, integrując systemy dla wojska, nie robi wszystkiego sama. Przecież nie będą sami robić procesorów, ale pojazdowy system łączności wewnętrznej FONET i system artyleryjski TOPAZ są ich dziełem. Ich szklanka jest co najmniej w połowie pełna.</p>
<p>Solaris robi dobre autobusy. Czy mam mieć do nich żal, że nie robią samolotów? Albo, że kupują opony od dostawcy zamiast wziąć się za ich produkcję? Nie, ich szklanka też jest co najmniej w połowie pełna.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Piotr [PMD]</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59201</link>
		<dc:creator>Piotr [PMD]</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 22:50:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59201</guid>
		<description>&lt;b&gt;@Alex&lt;/b&gt;

Dla mnie to nie rozczarowanie - wręcz przeciwnie; różnie bywało i czasami zdarzało się, że lepsi ode mnie potrzebowali jakiegoś tam drobnego wsparcia (jeszcze w szkole) i gdy mogłem, to go udzielałem. Ot tak, dla zasady...
I ja nie wątpię, że to jest możliwe i to w gorszych warunkach, niż są w Polsce.
Chodzi jednak o prosty fakt: największe szanse każdy ma na wylądowanie w okolicach ... no, średnich/przeciętnych w danym zawodzie czy branży. I chodzi o to, aby takie lądowanie nie było związane z uziemieniem. Owszem, da się - co oznacza, że trzeba próbować. Ale trzeba też mieć świadomość, że próba raczej się nie powiedzie i mieć na tę okoliczność jakiś sensowny plan.

Tu mała dygresja:
Ten temat łączy się dla mnie z wątkiem/wpisem o primadonnachi i Twojej znajomości z kapitanem z US Navy. Być może wspominał o powszechnej w USN zasadzie &quot;kadencyjności&quot;, która uratowała zresztą Aliantów w czasie II Wojny Światowej.
Rosjanie, Niemcy i - do czasu - Brytyjczycy w kwestii pilotów polegali mocno na &quot;asach&quot;. Próbowali niewieloma &quot;purpurowymi krowami&quot; wygrać całą wojnę - a gdy taki as ginął, co było w sumie nieuniknione (czasami, jak w I WŚ &quot;Czerwony Baron&quot; z ręki amatora-szczęściarza) zabierał ze sobą całe doświadczenie. Amerykanie dla odmiany wprowadzili prosty system - po pewnej ilości misji pilota obligatoryjnie przesuwano do szkolenia następców i odpoczynku przy pracy sztabowej. Klasyczne dodatnie sprzężenie zwrotne powodowało lepszą współpracę sztabów z jednostkami frontowymi, coraz lepszą organizację i efekty szkolenia. &quot;Purporowych Asów&quot; było mniej, a jeżeli nawet, to nie mieli tak spektakularnych wyników jak ich odpowiednicy. Tyle że to USA(A)F (ówcześnie zintegrowane jeszcze z US Army) koniec końców zatriumfowały. Podobnie zresztą na lądzie Armia Czerwona (równie często co niesłusznie wykpiwana) - ktoś się zorientował, że inwalidzi mogą szkolić nowych żołnierzy... 
Trudno było w takim systemie się wybić, ale ten system kosztem ambicji jednostki budował lepszą, bardziej zwartą i elastyczną organizację, zaś ambicje ukierunkowywał z pożytkiem dla całej organizacji. I jak to słusznie ktoś już zaznaczył - bycie purpurową krową wiąże się również z ograniczeniami. A ponad wszystko wymusza wyjście poza system, z biletem w jedną stronę.
(koniec dygresji będącej zaczątkiem niedokończonego nigdy komentarza).

&lt;b&gt;@Rafał&lt;/b&gt;

Może to kwestia literówki lub okrojenia komentarza, ale nie rozumiem wpływu patentu na życie towarzyskie...

Złożoność i półprzewodniki to też w miarę prosta sprawa: w Polsce taki przemysł nie istnieje praktycznie, więc chęć pracy w tej skądinąd ciekawej branży z definicji wymusza emigrację. Choćby do Czech, a najprawdopodobniej przynajmniej do Niemiec. Jeżeli ktoś poważnie liczy na pracę i pieniądze na światowym poziomie, to ma do wyboru - albo już aktualizować paszport, albo zmienić specjalizację. Ja osobiście wiem o dwóch miejscach, w jednym mieście gdzie mozna coś zadziałać w Polsce. Oczywiście, żadne w niczym nie przypomina podobnych miejsc w Izraelu, na Tajwanie, w Malezji...

Podobne przykłady można mnożyć - marże wysokie są tam, gdzie robi się coś ciekawego. Budowlańcy mają Zatokę Perską, stoczniowcy Norwegię... 

Protokół rozbieżoności oczywiście chętnie podpisuję ;) 

&lt;b&gt;@TesTeq&lt;/b&gt;

Nie ma nic cynicznego w tej uwadze - sama prawa moim zdaniem. 
Nie pisałem również, o chęci budowania na bazie polskiego rynku, a wręcz przeciwnie. Najpierw buduje się bazę w cywilizacji,  potem wyprawia ekspedycję w pustynię :)

Co do twoich przykładów: WB Electronics (firma do której mam mnóstwo szacunku, żeby nie było) ogranicza się do zgrabnego pointegrowania komponentów, które ktoś WYMYŚLIŁ i WYTWORZYŁ gdzieś indziej. Ostatnio popularny jest Izrael, z którego pochodzi np. Sofar (bezpilotowiec), niektóre z modeli radiostacji osobistych no i gdy zaczną powstawać w WB komputery oparte o procesory Intel Core (2) to również architektura tego procesora, która również wywodzi się z Izraela - kraju, w którym na 1000 pracujących obywateli 130 to inżynierowie.

Przykład Solarisa mnie nie wzrusza, przepraszam. Oczywiście, dobre i to i cieszę się z każdej drobnostki (jak w &quot;Scenach z życia smoków&quot;), ale byłoby mi lżej, gdybym nie wiedział, że na świecie poza autobusami buduje się samoloty, okręty podwodne, gazowce, satelity... i są to 9 mln Szwecja i Izrael, ew. jeszcze mniejsza Norwegia. Tak przy okazji - znaczna część, o ile ni większość, anten telekomunikacyjnych które widzisz na dachach,w Polsce to produkty Andrew (USA) lub właśnie norweskiej Nery. Poza tym, ja jestem z miasta które stawia na Volvo ;)

Kiedyś Hindusi (wspominani na blogu) chcieli dołączyć do programu Meteor (polski program rakietowy) a niejeden pilot IAF wyszkolił się na samolotach polskiego projektu i produkcji. Dziś cieszymy się z indyjskich fabryk LCD... a to Indie mają dziedziny gospodarki, nieobecne w Polsce natomiast sami &quot;kupili&quot; polskie huty. Historia twórcy TS-11 Iskra to w końcu gruba książka jest...

&lt;b&gt;@Tomasz&lt;/b&gt; 

Pieniądze szczęscia nie dają, ale ich brak je zabiera. Zresztą, inżynier to też w pewnym sensie artysta - w swoim fachu ;)
Co do Twojego pytania, odpowiedź brzmi: nie, skądże -  tak daleko to nie doszedłem (2 oddziały PIT widziałem przejazdem z zewnątrz ;) ). Ot, byłem na prelekcji prof. Gwarka na PWr (z warsztatów QuickWave wyłaczyła mnie choroba) natomiast moje zainteresowanie antenami wzięło się z zainteresowania szeroko rozumianą radiolokacją. Studiowałem na specjalności wybitnie sieciowej i praca dyplomowa była raczej moim hobby, które na skutek kumulacji zaległości na uczelni, pracy zarobkowej, słabym wdrożeniu dobrego organizacyjnie pomysłu zmieniła się z walki o coś wyjątkowego w prawdziwą obronę ostatniego przyczółka (część badawcza poleciała w gruzy) co ostatecznie pogrzebało nadzieje na przekucie tematu pracy (DRA) na coś konkretnego. Pracuję generalnie przy wytwarzaniu oprogramowania i to co robię w tematyce antent, robię hobbystycznie. Narazie, jest to niestety od nowa praca u podstaw do etapu równań Maxwella włącznie.. i wyłacznie amatorsko niestety. Gdybym miał przygotowanie merytoryczne równie dobre jak pomysly...no, ale nie mam i raczej już się nie dorobię.

&lt;b&gt;Shoovi&lt;/b&gt;

Zgadzam się, że takie docenanie pracowników nie jest czymś rzadkim - natomiast jest dalekie od reguły.

&lt;b&gt;@Grzegorz&lt;/b&gt;

Problem nieświadomości w kwestii nie tylko branży ale i samych studiów jest dość powszechny. Wystarczy spojrzeć na akcję &quot;Dziewczyny Na Politechniki&quot; - w założeniu słusznej, tylko bardzo źle wykonanej. 

 
Tyle na dziś,
Pozdrawiam, Piotr</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>@Alex</b></p>
<p>Dla mnie to nie rozczarowanie &#8211; wręcz przeciwnie; różnie bywało i czasami zdarzało się, że lepsi ode mnie potrzebowali jakiegoś tam drobnego wsparcia (jeszcze w szkole) i gdy mogłem, to go udzielałem. Ot tak, dla zasady&#8230;<br />
I ja nie wątpię, że to jest możliwe i to w gorszych warunkach, niż są w Polsce.<br />
Chodzi jednak o prosty fakt: największe szanse każdy ma na wylądowanie w okolicach &#8230; no, średnich/przeciętnych w danym zawodzie czy branży. I chodzi o to, aby takie lądowanie nie było związane z uziemieniem. Owszem, da się &#8211; co oznacza, że trzeba próbować. Ale trzeba też mieć świadomość, że próba raczej się nie powiedzie i mieć na tę okoliczność jakiś sensowny plan.</p>
<p>Tu mała dygresja:<br />
Ten temat łączy się dla mnie z wątkiem/wpisem o primadonnachi i Twojej znajomości z kapitanem z US Navy. Być może wspominał o powszechnej w USN zasadzie &#8220;kadencyjności&#8221;, która uratowała zresztą Aliantów w czasie II Wojny Światowej.<br />
Rosjanie, Niemcy i &#8211; do czasu &#8211; Brytyjczycy w kwestii pilotów polegali mocno na &#8220;asach&#8221;. Próbowali niewieloma &#8220;purpurowymi krowami&#8221; wygrać całą wojnę &#8211; a gdy taki as ginął, co było w sumie nieuniknione (czasami, jak w I WŚ &#8220;Czerwony Baron&#8221; z ręki amatora-szczęściarza) zabierał ze sobą całe doświadczenie. Amerykanie dla odmiany wprowadzili prosty system &#8211; po pewnej ilości misji pilota obligatoryjnie przesuwano do szkolenia następców i odpoczynku przy pracy sztabowej. Klasyczne dodatnie sprzężenie zwrotne powodowało lepszą współpracę sztabów z jednostkami frontowymi, coraz lepszą organizację i efekty szkolenia. &#8220;Purporowych Asów&#8221; było mniej, a jeżeli nawet, to nie mieli tak spektakularnych wyników jak ich odpowiednicy. Tyle że to USA(A)F (ówcześnie zintegrowane jeszcze z US Army) koniec końców zatriumfowały. Podobnie zresztą na lądzie Armia Czerwona (równie często co niesłusznie wykpiwana) &#8211; ktoś się zorientował, że inwalidzi mogą szkolić nowych żołnierzy&#8230;<br />
Trudno było w takim systemie się wybić, ale ten system kosztem ambicji jednostki budował lepszą, bardziej zwartą i elastyczną organizację, zaś ambicje ukierunkowywał z pożytkiem dla całej organizacji. I jak to słusznie ktoś już zaznaczył &#8211; bycie purpurową krową wiąże się również z ograniczeniami. A ponad wszystko wymusza wyjście poza system, z biletem w jedną stronę.<br />
(koniec dygresji będącej zaczątkiem niedokończonego nigdy komentarza).</p>
<p><b>@Rafał</b></p>
<p>Może to kwestia literówki lub okrojenia komentarza, ale nie rozumiem wpływu patentu na życie towarzyskie&#8230;</p>
<p>Złożoność i półprzewodniki to też w miarę prosta sprawa: w Polsce taki przemysł nie istnieje praktycznie, więc chęć pracy w tej skądinąd ciekawej branży z definicji wymusza emigrację. Choćby do Czech, a najprawdopodobniej przynajmniej do Niemiec. Jeżeli ktoś poważnie liczy na pracę i pieniądze na światowym poziomie, to ma do wyboru &#8211; albo już aktualizować paszport, albo zmienić specjalizację. Ja osobiście wiem o dwóch miejscach, w jednym mieście gdzie mozna coś zadziałać w Polsce. Oczywiście, żadne w niczym nie przypomina podobnych miejsc w Izraelu, na Tajwanie, w Malezji&#8230;</p>
<p>Podobne przykłady można mnożyć &#8211; marże wysokie są tam, gdzie robi się coś ciekawego. Budowlańcy mają Zatokę Perską, stoczniowcy Norwegię&#8230; </p>
<p>Protokół rozbieżoności oczywiście chętnie podpisuję <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  </p>
<p><b>@TesTeq</b></p>
<p>Nie ma nic cynicznego w tej uwadze &#8211; sama prawa moim zdaniem.<br />
Nie pisałem również, o chęci budowania na bazie polskiego rynku, a wręcz przeciwnie. Najpierw buduje się bazę w cywilizacji,  potem wyprawia ekspedycję w pustynię <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Co do twoich przykładów: WB Electronics (firma do której mam mnóstwo szacunku, żeby nie było) ogranicza się do zgrabnego pointegrowania komponentów, które ktoś WYMYŚLIŁ i WYTWORZYŁ gdzieś indziej. Ostatnio popularny jest Izrael, z którego pochodzi np. Sofar (bezpilotowiec), niektóre z modeli radiostacji osobistych no i gdy zaczną powstawać w WB komputery oparte o procesory Intel Core (2) to również architektura tego procesora, która również wywodzi się z Izraela &#8211; kraju, w którym na 1000 pracujących obywateli 130 to inżynierowie.</p>
<p>Przykład Solarisa mnie nie wzrusza, przepraszam. Oczywiście, dobre i to i cieszę się z każdej drobnostki (jak w &#8220;Scenach z życia smoków&#8221;), ale byłoby mi lżej, gdybym nie wiedział, że na świecie poza autobusami buduje się samoloty, okręty podwodne, gazowce, satelity&#8230; i są to 9 mln Szwecja i Izrael, ew. jeszcze mniejsza Norwegia. Tak przy okazji &#8211; znaczna część, o ile ni większość, anten telekomunikacyjnych które widzisz na dachach,w Polsce to produkty Andrew (USA) lub właśnie norweskiej Nery. Poza tym, ja jestem z miasta które stawia na Volvo <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Kiedyś Hindusi (wspominani na blogu) chcieli dołączyć do programu Meteor (polski program rakietowy) a niejeden pilot IAF wyszkolił się na samolotach polskiego projektu i produkcji. Dziś cieszymy się z indyjskich fabryk LCD&#8230; a to Indie mają dziedziny gospodarki, nieobecne w Polsce natomiast sami &#8220;kupili&#8221; polskie huty. Historia twórcy TS-11 Iskra to w końcu gruba książka jest&#8230;</p>
<p><b>@Tomasz</b> </p>
<p>Pieniądze szczęscia nie dają, ale ich brak je zabiera. Zresztą, inżynier to też w pewnym sensie artysta &#8211; w swoim fachu <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
Co do Twojego pytania, odpowiedź brzmi: nie, skądże &#8211;  tak daleko to nie doszedłem (2 oddziały PIT widziałem przejazdem z zewnątrz <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ). Ot, byłem na prelekcji prof. Gwarka na PWr (z warsztatów QuickWave wyłaczyła mnie choroba) natomiast moje zainteresowanie antenami wzięło się z zainteresowania szeroko rozumianą radiolokacją. Studiowałem na specjalności wybitnie sieciowej i praca dyplomowa była raczej moim hobby, które na skutek kumulacji zaległości na uczelni, pracy zarobkowej, słabym wdrożeniu dobrego organizacyjnie pomysłu zmieniła się z walki o coś wyjątkowego w prawdziwą obronę ostatniego przyczółka (część badawcza poleciała w gruzy) co ostatecznie pogrzebało nadzieje na przekucie tematu pracy (DRA) na coś konkretnego. Pracuję generalnie przy wytwarzaniu oprogramowania i to co robię w tematyce antent, robię hobbystycznie. Narazie, jest to niestety od nowa praca u podstaw do etapu równań Maxwella włącznie.. i wyłacznie amatorsko niestety. Gdybym miał przygotowanie merytoryczne równie dobre jak pomysly&#8230;no, ale nie mam i raczej już się nie dorobię.</p>
<p><b>Shoovi</b></p>
<p>Zgadzam się, że takie docenanie pracowników nie jest czymś rzadkim &#8211; natomiast jest dalekie od reguły.</p>
<p><b>@Grzegorz</b></p>
<p>Problem nieświadomości w kwestii nie tylko branży ale i samych studiów jest dość powszechny. Wystarczy spojrzeć na akcję &#8220;Dziewczyny Na Politechniki&#8221; &#8211; w założeniu słusznej, tylko bardzo źle wykonanej. </p>
<p>Tyle na dziś,<br />
Pozdrawiam, Piotr</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59196</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 21:07:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59196</guid>
		<description>TesTeq
Napisałeś:&quot; Solaris - polskie autobusy obsługujące komunikację miejską w szeregu miast europejskich;&quot;
W międzyczasie nie tylko europejskich :-)
Nawiasem mówiąc pani Wiceprezes tej firmy obiecała mi wywiad dla naszego blogu, tylko nie możemy się od miesięcy znaleźć się w tym samym miejscu w tym samym czasie .
Historia tej firmy jest bardzo ciekawa i stanowi doskonały przykład co potrafią Polacy i to we własnym kraju.
Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>TesTeq<br />
Napisałeś:&#8221; Solaris &#8211; polskie autobusy obsługujące komunikację miejską w szeregu miast europejskich;&#8221;<br />
W międzyczasie nie tylko europejskich <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Nawiasem mówiąc pani Wiceprezes tej firmy obiecała mi wywiad dla naszego blogu, tylko nie możemy się od miesięcy znaleźć się w tym samym miejscu w tym samym czasie .<br />
Historia tej firmy jest bardzo ciekawa i stanowi doskonały przykład co potrafią Polacy i to we własnym kraju.<br />
Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59195</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 21:04:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59195</guid>
		<description>H
Witaj na naszym blogu.
Bardzo wyczerpująco to opisałeś, jest to zapewne przypadek krowy &quot;purpurowej&quot; w każdym calu :-)
W praktyce dobrym początkiem jest odrobina purpury w jednej, czy dwóch dziedzinach życia

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>H<br />
Witaj na naszym blogu.<br />
Bardzo wyczerpująco to opisałeś, jest to zapewne przypadek krowy &#8220;purpurowej&#8221; w każdym calu <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
W praktyce dobrym początkiem jest odrobina purpury w jednej, czy dwóch dziedzinach życia</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: h.</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59194</link>
		<dc:creator>h.</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 20:56:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59194</guid>
		<description>Dla mnie bycie purpurowym to glownie rozumienie mechanizmow spolecznych, rozumienie relacji miedzy ludzkich, umiejetnosc ich kreowania, dostosowywania, adaptowania ich do wlasnych potrzeb i celow. To umiejetnosc porzucenia ograniczen i norm soplecznych, ktore naklada na nas spoleczenstwo, ktore z zalozenia na kazda jednostke naklada takie ograniczenia, ktore nakazuja mu byc dobrze naoliwionym trybikiem w maszynie napedzajacej to spoleczenstwo. Umiejetnosc dostrzegania tego, omijania, brnięcia przez zycie zdecydowanie i mocno, brania od zycia to czego sie chce.W koncu umiejetnosc cieszenia sie zyciem, czerpania przyjemnosci z robienia tego co sie lubi, umiejetnosc zycia w zgodzie z samym soba, autowalidacji na wszystko co tylko sobie zapragniemy, to umiejetnosc posiadania otwartego umyslu i realizacji wlasnych zachcianek, ktore dumnie moznaby nazwac marzeniami.
Wszystko to razem wziete sprawia, ze jest sie kims wiecej niz tylko trybikiem w szarej masie, ze jest sie indywidualnoscia, ktora spoleczenstwo z zasady zabija w nas.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dla mnie bycie purpurowym to glownie rozumienie mechanizmow spolecznych, rozumienie relacji miedzy ludzkich, umiejetnosc ich kreowania, dostosowywania, adaptowania ich do wlasnych potrzeb i celow. To umiejetnosc porzucenia ograniczen i norm soplecznych, ktore naklada na nas spoleczenstwo, ktore z zalozenia na kazda jednostke naklada takie ograniczenia, ktore nakazuja mu byc dobrze naoliwionym trybikiem w maszynie napedzajacej to spoleczenstwo. Umiejetnosc dostrzegania tego, omijania, brnięcia przez zycie zdecydowanie i mocno, brania od zycia to czego sie chce.W koncu umiejetnosc cieszenia sie zyciem, czerpania przyjemnosci z robienia tego co sie lubi, umiejetnosc zycia w zgodzie z samym soba, autowalidacji na wszystko co tylko sobie zapragniemy, to umiejetnosc posiadania otwartego umyslu i realizacji wlasnych zachcianek, ktore dumnie moznaby nazwac marzeniami.<br />
Wszystko to razem wziete sprawia, ze jest sie kims wiecej niz tylko trybikiem w szarej masie, ze jest sie indywidualnoscia, ktora spoleczenstwo z zasady zabija w nas.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Jakie możliwości stoją przed inżynierem - relacja praktyka - Blog Alexa</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59179</link>
		<dc:creator>Jakie możliwości stoją przed inżynierem - relacja praktyka - Blog Alexa</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 12:47:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59179</guid>
		<description>[...] Blog Alexa Rozwój osobisty, kariera, zarządzanie i marketing dla młodych menedżerów      &#171; Czy jesteś Purpurową Krową, czy zwykłą Krasulą? [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] Blog Alexa Rozwój osobisty, kariera, zarządzanie i marketing dla młodych menedżerów      &laquo; Czy jesteś Purpurową Krową, czy zwykłą Krasulą? [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Grzegorz Kudybiński</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59159</link>
		<dc:creator>Grzegorz Kudybiński</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Jul 2008 15:27:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59159</guid>
		<description>Alex,

Napisałeś:
„Ta 10 krotność przeciętnych zarobków jest oczywiście dość dowolnie dobrana :) Użyłem akurat współczynnika 10, bo znam trochę ludzi w Polsce, którzy taki mają.”

Jak dla mnie jest to całkiem niezły wskaźnik wartości rynkowej, a poza tym wydaje mi się, że przy takim wskaźniku dojście do idei semi-retirementu jest łatwiejsze (nawiasem mówiąc ta wizja bardzo do mnie przemawia :) )

„Jeśli chodzi o wykorzystywanie mieszkania jako wyznacznika wartości rynkowej, to z całym szacunkiem niepotrzebnie komplikujecie bardzo prostą w sumie sprawę. Napiszę kiedyś post pod roboczym tytułem “simplify your way of thinking”.”

Dlatego jak napisałem w odpowiedzi Piotrowi bardziej podoba mi się Twój sposób z wielokrotnością zarobków...

„Jeśli wiesz, że jesteś brązową krasulą, to masz już przewagę nad większością populacji, która w ogóle nie zdaje sobie z takich rzeczy sprawy. Teraz trzeba nie tak jak piszesz “wiary”, a konkretnego działania.”

Może nieprecyzyjnie się wyraziłem i powinienem napisać, że jestem o tym przekonany, że nabiorę purpury i jest to tylko kwestią czasu. To że teraz potrzeba działania jest dla mnie sprawą z gruntu rzeczy oczywistą.

Piotr [PMD]

Napisałeś:
„Jeżeli nie było odpowiedzi - przepraszam. Spóźnioną, załączam poniżej.”

Ależ nic takiego się nie stało. Blog ma na tyle dużą dynamikę, że czasami łatwo coś przeoczyć bądź o czymś zapomnieć, zwłaszcza jeżeli ktoś miał przy okazji dłuższą przerwę w czytaniu...

Dziękuję Ci za tak obszerne opisanie tematu. Dyskusja pomiędzy Tobą, Rafałem i Tomkiem jest bardzo ciekawa i myślę, że dla wielu może być przydatna. Jak wcześniej napisałem wielu ludzi idzie na studia techniczne nie mając tak naprawdę pojęcia na czym polega zawód inżyniera. Często jedynymi wiadomościami jakie posiadają jest zapewnienie wykładowcy, że po tym wydziale problemow z pracą nie będzie (a człowiek na pierwszym roku nie do końca może być przekonany na ile jest to prawdziwe stwierdzenie a na ile wykładowca tak mówi ponieważ tak wypada) Takie stwierdzenie nie daje jednak wizji jak taka praca w praktyce wygląda.Z drugiej strony można spotkać się ze stwierdzeniami, że praca inżyniera to naprawdę ciężki kawałek chleba i są lepsze ścieżki rozwoju – jednak te stwierdzenia są także mocno ogólnikowe. Dlatego uważam, że Wasza wymiana poglądów jest bardzo interesująca i przydatna i warto na ten problem spojrzeć rzetelnie z różnych stron.

Tomasz Ciamulski

Napisałeś:
„Jeśli sie to komuś przyda, to mogę spróbować napisać jak to jest w moim przypadku, ale rozwijanie tego w tym wątku będzie przydługie i wychodzące poza jego zakres. Musiałoby zacząć się od środowiska z dzieciństwa :)”

Jestem za tym abyś taki post napisał, nawet jeżeli miałby on być bardzo długi. :) Jestem przekonany, że może on się przydać młodym osobom które myślą o ewentualnej karierze inżynierskiej. Czytając inne posty myślę, że Rafał pewnie także mógłby dorzucić własne trzy grosze na ten temat.

Alex,

Ciekawi mnie jak to jest z purpurowymi krowami wśród inżynierów na ile często spotykasz się z takimi przypadkami i czym taka purpura wśród inżynierów się charakteryzuje. Przy okazji nasuneło mi się pytanie o semi-retirement wśród inżynierów. Znasz takie przypadki?

Rafał Mierzwiak

Napisałeś:
„(przy okazji - w technice mamy mozliwosc awansu horyzontalnego, znam inzynierow, ktorzy zarabiaja znacznie wiecej, niz zarzadzajacy nimi menedzerowie)”

Możesz wyjaśnić mi pojęcie awansu horyzontalnego. Pierwszy raz spotykam się z tym terminem i jestem ciekawy na czym to zjawisko dokładnie polega.

Pozdrawiam serdecznie :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex,</p>
<p>Napisałeś:<br />
„Ta 10 krotność przeciętnych zarobków jest oczywiście dość dowolnie dobrana <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Użyłem akurat współczynnika 10, bo znam trochę ludzi w Polsce, którzy taki mają.”</p>
<p>Jak dla mnie jest to całkiem niezły wskaźnik wartości rynkowej, a poza tym wydaje mi się, że przy takim wskaźniku dojście do idei semi-retirementu jest łatwiejsze (nawiasem mówiąc ta wizja bardzo do mnie przemawia <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  )</p>
<p>„Jeśli chodzi o wykorzystywanie mieszkania jako wyznacznika wartości rynkowej, to z całym szacunkiem niepotrzebnie komplikujecie bardzo prostą w sumie sprawę. Napiszę kiedyś post pod roboczym tytułem “simplify your way of thinking”.”</p>
<p>Dlatego jak napisałem w odpowiedzi Piotrowi bardziej podoba mi się Twój sposób z wielokrotnością zarobków&#8230;</p>
<p>„Jeśli wiesz, że jesteś brązową krasulą, to masz już przewagę nad większością populacji, która w ogóle nie zdaje sobie z takich rzeczy sprawy. Teraz trzeba nie tak jak piszesz “wiary”, a konkretnego działania.”</p>
<p>Może nieprecyzyjnie się wyraziłem i powinienem napisać, że jestem o tym przekonany, że nabiorę purpury i jest to tylko kwestią czasu. To że teraz potrzeba działania jest dla mnie sprawą z gruntu rzeczy oczywistą.</p>
<p>Piotr [PMD]</p>
<p>Napisałeś:<br />
„Jeżeli nie było odpowiedzi &#8211; przepraszam. Spóźnioną, załączam poniżej.”</p>
<p>Ależ nic takiego się nie stało. Blog ma na tyle dużą dynamikę, że czasami łatwo coś przeoczyć bądź o czymś zapomnieć, zwłaszcza jeżeli ktoś miał przy okazji dłuższą przerwę w czytaniu&#8230;</p>
<p>Dziękuję Ci za tak obszerne opisanie tematu. Dyskusja pomiędzy Tobą, Rafałem i Tomkiem jest bardzo ciekawa i myślę, że dla wielu może być przydatna. Jak wcześniej napisałem wielu ludzi idzie na studia techniczne nie mając tak naprawdę pojęcia na czym polega zawód inżyniera. Często jedynymi wiadomościami jakie posiadają jest zapewnienie wykładowcy, że po tym wydziale problemow z pracą nie będzie (a człowiek na pierwszym roku nie do końca może być przekonany na ile jest to prawdziwe stwierdzenie a na ile wykładowca tak mówi ponieważ tak wypada) Takie stwierdzenie nie daje jednak wizji jak taka praca w praktyce wygląda.Z drugiej strony można spotkać się ze stwierdzeniami, że praca inżyniera to naprawdę ciężki kawałek chleba i są lepsze ścieżki rozwoju – jednak te stwierdzenia są także mocno ogólnikowe. Dlatego uważam, że Wasza wymiana poglądów jest bardzo interesująca i przydatna i warto na ten problem spojrzeć rzetelnie z różnych stron.</p>
<p>Tomasz Ciamulski</p>
<p>Napisałeś:<br />
„Jeśli sie to komuś przyda, to mogę spróbować napisać jak to jest w moim przypadku, ale rozwijanie tego w tym wątku będzie przydługie i wychodzące poza jego zakres. Musiałoby zacząć się od środowiska z dzieciństwa <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> ”</p>
<p>Jestem za tym abyś taki post napisał, nawet jeżeli miałby on być bardzo długi. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jestem przekonany, że może on się przydać młodym osobom które myślą o ewentualnej karierze inżynierskiej. Czytając inne posty myślę, że Rafał pewnie także mógłby dorzucić własne trzy grosze na ten temat.</p>
<p>Alex,</p>
<p>Ciekawi mnie jak to jest z purpurowymi krowami wśród inżynierów na ile często spotykasz się z takimi przypadkami i czym taka purpura wśród inżynierów się charakteryzuje. Przy okazji nasuneło mi się pytanie o semi-retirement wśród inżynierów. Znasz takie przypadki?</p>
<p>Rafał Mierzwiak</p>
<p>Napisałeś:<br />
„(przy okazji &#8211; w technice mamy mozliwosc awansu horyzontalnego, znam inzynierow, ktorzy zarabiaja znacznie wiecej, niz zarzadzajacy nimi menedzerowie)”</p>
<p>Możesz wyjaśnić mi pojęcie awansu horyzontalnego. Pierwszy raz spotykam się z tym terminem i jestem ciekawy na czym to zjawisko dokładnie polega.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Shoovi</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59156</link>
		<dc:creator>Shoovi</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Jul 2008 13:38:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-06-13/rozwoj-kariera-praca/purpurowa-krowa/#comment-59156</guid>
		<description>TestTeq: Odpowiedziałeś &quot;&lt;i&gt;Rozwijając swoją firmę od pomysłu do przemysłu można wystudzić się z entuzjazmu, kiedy oprócz radości tworzenia pojawia się konieczność zadbania o utrzymanie toalet i spełnienie setek wymogów formalnych. I gdy “przyjaciele” zgłaszają się po kawałek tortu, na który wcześniej nie zapracowali.&lt;/i&gt;&quot;

To prawda, takie &quot;drobiazgi&quot; mogą być uciążliwe, jednak jeśli Bill rzeczywiście istnieje i jeśli rzeczywiście odniósł sukces o jakim pisze, to nawet  będąc celem niedorzecznych roszczeń fałszywych przyjaciół zrealizował swoje marzenie, wyrwał się z &quot;boxa&quot;, stworzył coś i jest niezależny, stąd jego &quot;marudzenie&quot; (cudzysłów ;) i dylematy &quot;czy dobrze zrobiłem, czy było warto&quot; traktuję jako coś co najmniej dziwnego - z mojej perspektywy oczywiście ;)

Bardzo podoba mi się podejście R.Bransona do tematyki tworzenia udanych przedsięwzięć oraz jego wizję &quot;miejsca&quot; pracowników w firmie.
Zapraszam do przeczytania jego mowy: http://www.centreforthemind.com/images/BransonTranscript%20.pdf

&lt;b&gt;Piotr z Rafałem&lt;/b&gt; prowadzą ciekawą dyskusję. W kwestii zarobków dorzucę małe info. Mamy jednego pracownika, który jest mistrzem w tym co robi. To czym się zajmuje to zajęcie czysto manualne jego maksymalne zdolności wykorzystywane są nader rzadko (w sytuacjach patowych) za to jego entuzjazm i pasja przydają się codziennie. Pracuje on de facto na stanowisku produkcyjnym i zarabia o wiele więcej niż jego szef, powiedzmy poziom jego wynagrodzenia oscyluje w okolicach dyrektora finansowego. Jako, że pracuję w fili średniej wielkości korporacji Japońskiej w małym miasteczku na południu polski, wnioskuję, że takie &quot;docenianie&quot; wyjątkowych umiejętności nie jest niczym nader rzadkim.

Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>TestTeq: Odpowiedziałeś &#8220;<i>Rozwijając swoją firmę od pomysłu do przemysłu można wystudzić się z entuzjazmu, kiedy oprócz radości tworzenia pojawia się konieczność zadbania o utrzymanie toalet i spełnienie setek wymogów formalnych. I gdy “przyjaciele” zgłaszają się po kawałek tortu, na który wcześniej nie zapracowali.</i>&#8221;</p>
<p>To prawda, takie &#8220;drobiazgi&#8221; mogą być uciążliwe, jednak jeśli Bill rzeczywiście istnieje i jeśli rzeczywiście odniósł sukces o jakim pisze, to nawet  będąc celem niedorzecznych roszczeń fałszywych przyjaciół zrealizował swoje marzenie, wyrwał się z &#8220;boxa&#8221;, stworzył coś i jest niezależny, stąd jego &#8220;marudzenie&#8221; (cudzysłów <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  i dylematy &#8220;czy dobrze zrobiłem, czy było warto&#8221; traktuję jako coś co najmniej dziwnego &#8211; z mojej perspektywy oczywiście <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Bardzo podoba mi się podejście R.Bransona do tematyki tworzenia udanych przedsięwzięć oraz jego wizję &#8220;miejsca&#8221; pracowników w firmie.<br />
Zapraszam do przeczytania jego mowy: <a href="http://www.centreforthemind.com/images/BransonTranscript%20.pdf" rel="nofollow">http://www.centreforthemind.com/images/BransonTranscript%20.pdf</a></p>
<p><b>Piotr z Rafałem</b> prowadzą ciekawą dyskusję. W kwestii zarobków dorzucę małe info. Mamy jednego pracownika, który jest mistrzem w tym co robi. To czym się zajmuje to zajęcie czysto manualne jego maksymalne zdolności wykorzystywane są nader rzadko (w sytuacjach patowych) za to jego entuzjazm i pasja przydają się codziennie. Pracuje on de facto na stanowisku produkcyjnym i zarabia o wiele więcej niż jego szef, powiedzmy poziom jego wynagrodzenia oscyluje w okolicach dyrektora finansowego. Jako, że pracuję w fili średniej wielkości korporacji Japońskiej w małym miasteczku na południu polski, wnioskuję, że takie &#8220;docenianie&#8221; wyjątkowych umiejętności nie jest niczym nader rzadkim.</p>
<p>Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

