<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Dziecko czy kariera?</title>
	<atom:link href="http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/</link>
	<description>Rozwój osobisty, kariera, zarządzanie i marketing dla młodych menedżerów</description>
	<lastBuildDate>Sun, 20 May 2012 18:03:02 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
	<item>
		<title>By: Mirek Kordos</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-81801</link>
		<dc:creator>Mirek Kordos</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 21:50:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-81801</guid>
		<description>Wracając jeszcze do pierwszego w tej dyskusji komentarzu Mariusza z przed dwóch już lat:

“Wiele 7-latków już wykonuje całkiem zaawansowane strony www i całkiem dobrze programuje w jakimś języku.”

Ciekawe ile ich jest? 2? 3? na całej kuli ziemskiej? bez przesady!

Zacząłem kilka miesięcy temu prowadzić zajęcia &quot;Programowanie - radość tworzenia&quot; dla dzieci od lat 6. 
http://www.unikids.pl/programowanie/  
I widząc jakie postępy niektórzy robią muszę z całą pewnością stwierdzić, że niedługo znacznie więcej niż 2 czy 3 takich będzie tylko na samym moim kursie. A ponadto mam kilku 8-latków na prawdę o wiele lepszych od grona studentów 1-go roku informatyki (tych studentów już oczywiście nie będzie na drugim roku, ale póki co można ich nazwać studentami informatyki)

pozdr.
Mirek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wracając jeszcze do pierwszego w tej dyskusji komentarzu Mariusza z przed dwóch już lat:</p>
<p>“Wiele 7-latków już wykonuje całkiem zaawansowane strony www i całkiem dobrze programuje w jakimś języku.”</p>
<p>Ciekawe ile ich jest? 2? 3? na całej kuli ziemskiej? bez przesady!</p>
<p>Zacząłem kilka miesięcy temu prowadzić zajęcia &#8220;Programowanie &#8211; radość tworzenia&#8221; dla dzieci od lat 6.<br />
<a href="http://www.unikids.pl/programowanie/" rel="nofollow">http://www.unikids.pl/programowanie/</a><br />
I widząc jakie postępy niektórzy robią muszę z całą pewnością stwierdzić, że niedługo znacznie więcej niż 2 czy 3 takich będzie tylko na samym moim kursie. A ponadto mam kilku 8-latków na prawdę o wiele lepszych od grona studentów 1-go roku informatyki (tych studentów już oczywiście nie będzie na drugim roku, ale póki co można ich nazwać studentami informatyki)</p>
<p>pozdr.<br />
Mirek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Olga</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-73012</link>
		<dc:creator>Olga</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Jul 2009 10:57:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-73012</guid>
		<description>Witajcie,

Długo się zastawiałam, jak sformułować ten komentarz. Aż w końcu chyba się urodziło:)
Zgadzam się z pierwszymi komentującymni osobami - nie pasuje mi tu słownictwo i trochę bije z tekstu złość i desperacja. Co, przesłania główne przesłanie;) posta  i może sporo osób, którym najwięcej pożytku by przyniosły te przemyślenia, odrzucić.
Jak już się wyłapie to przesłanie:). To generalnie się z nim zgadzam, a najbardziej z tym, co chciałeś pokazać poprzez porównanie wyszukiwań w Google PL i ENG. W Polsce niestety jeszcze mocno zakorzenione jest myślenie, że dziecko - to przeszkoda w karierze i ani rząd ani pracodawcy swoim podejściem nie pomagają tego zmienić. Nie ukrywam, że w tej kwestii myślę tak: &#039;całe szczęście, że już jako bardzo młoda mam duże osiągnięcia, wtedy łatwiej mi będzie do momentu, jak będę chciała mieć dziecko, osiągnąć taki status w pracy, że na mnie będą _czekać_ aż wrócę z macierzyńskiego&#039;.
Zgadzam się absolutnie, że trzeba jak najwcześniej i jak najbardziej sprzyjać rozwojowi dziecka. Ale właśnie tu łatwo przegiąć w drugą stronę - zapędzić dziecko na tysiąc zajęć dodatkowych (tenis, angielski, ... bo taka moda teraz dyktuje) albo projektować na nie swoje niespełnione ambicje.
Moim rodzicom w dużej mierze udało się sprzyjać mojemu rozwojowi. Dało by się zrobić to lepiej, ale nie wiedzieli jak do tego podejśc, intuicyjnie to robili,no imieli wiele problemów rodzinnych, któe przeszkadzały. Ale np nauczyli mnie w wieku 3 z hakiem lat czytać, w wieku 4 zapisali do biblioteki, która była pod naszym blokiem - książki po-prostu połykałam:) Nauczyli pisać - koslawo, ale umiałam:) i liczyć (z tym jakoś nie miałam problemu). W wieku 5 lat chodizłam na zakupy i nawet potrafiłam sprawdzić, czy pani mi poprawnie wydała resztę:) (a nie kupowało się wtedy wielu rzeczy na raz i kwoty były nieduże). Jak poszłam do 1 klasy podstawówki - okazało się, że nie mam co tam robić:) 1sza klasa okazała się dla mnie zbędna, w 2giej doskonale sobie radziłam. Ale nie dało się tak po-prostu przejśc do 2giej, choć pozwolili mi chodzić do obydwu na raz (zajęcia w 1 były rano, a w 2giej po-południu) i zdawać na koniec egzaminy.
Powiem jednak, że cieszę się, że na nickonkretnego mnie nie ukierunkowali - po-prostu widzieli, ze mogę szybciej się rozwijać - pomogli mi w tym, nauczyli podstawowych ogólnych rzeczy, tylko wcześniej. I poźniej również, jeśli było miejsce, gdzie mogła bym lepiej/szybciej się rozwijać - nawet ostatniego grosza oddawali, ale pomagali mi tam się znaleźć. To było kosztowne dla mnie i dla nich, ponieważ, mając 12 lat mieszkałam w innym mieście bez rodziców. Ale bez tego nie była bym tam, gdzie jestem teraz.
Mirku piszesz
&quot;Ludzie się rodzą z wieloma zdolnościami, ale większość z nich tracą. Na przykład słuch: absolutny, ale ponieważ od urodzenia ani nie mówią po chińsku, ani nie grają na skrzypcach, więc ten dobry słuch zanika.&quot;
Niestety tu z tym słuchem absolutnym nie moge się z tobą zgodzić (na temat innych rzeczy nie wypowiadam się, bo nie wiem). Mając już 2-3 lata byłam zafascynowana muzyką i tańcem - strasznie lubiłam tańczyć do każdej muzyki (pewnie wcześniej też, ale tego już na pewno nie pamiętam). Jak miałam niecale 6 latprzycisnęłam mamę, żeby &#039;zapisała mnie na tańce&#039;. U nas w mieście była taka może mniej poważna (bo w małym miasteczku), ale szkoła/ognisko baletowe. Mnie tam odrzucili, ponieważ _w_ogóle_nie_miałam_nawet_minimum_słuchu_ muzycznego. Nie mówiąc już o słuchu absolutnym.  No ale przecież od małego obcowałam z muzyką i tańcem - to zgodnie z twoją teorią chociażby minimalny, żeby usłyszeć to &#039;raz&#039; w takcie, by pozostał. Żeby pokazać, na ile tragicznie było opowiem dalej. Ja po odmowie rzuciłam się w histerię (oczywiście mi nikt nie powiedział, że nie mam ani minimum słuchu ani minimum predyspozycji tanecznych w ciele i stawach, tylko coś tam wymyślili). Generalnie - no obraz rozpaczy - absolutnie beznadziejne dziecko w tym kontekście. Ale ja urządziłam histerię, bo bardzo chciałam. Wzięli mnie na próbę. Przez ponad 4 lata z 5 pamiętam, że praktycznie nigdy nie trafiałam w muzykę i mi się ciągle za to obrywało. Ale w ciągu tych 5 lat wypracował się słuch na tyle dobrze, aby się dało tańczyć. Na instrumencie nigdy nie zagram, a i w tańcu czasami w bardziej skomplikowanym muzycznie utworze się śpieszę.

Olga</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie,</p>
<p>Długo się zastawiałam, jak sformułować ten komentarz. Aż w końcu chyba się urodziło:)<br />
Zgadzam się z pierwszymi komentującymni osobami &#8211; nie pasuje mi tu słownictwo i trochę bije z tekstu złość i desperacja. Co, przesłania główne przesłanie;) posta  i może sporo osób, którym najwięcej pożytku by przyniosły te przemyślenia, odrzucić.<br />
Jak już się wyłapie to przesłanie:). To generalnie się z nim zgadzam, a najbardziej z tym, co chciałeś pokazać poprzez porównanie wyszukiwań w Google PL i ENG. W Polsce niestety jeszcze mocno zakorzenione jest myślenie, że dziecko &#8211; to przeszkoda w karierze i ani rząd ani pracodawcy swoim podejściem nie pomagają tego zmienić. Nie ukrywam, że w tej kwestii myślę tak: &#8216;całe szczęście, że już jako bardzo młoda mam duże osiągnięcia, wtedy łatwiej mi będzie do momentu, jak będę chciała mieć dziecko, osiągnąć taki status w pracy, że na mnie będą _czekać_ aż wrócę z macierzyńskiego&#8217;.<br />
Zgadzam się absolutnie, że trzeba jak najwcześniej i jak najbardziej sprzyjać rozwojowi dziecka. Ale właśnie tu łatwo przegiąć w drugą stronę &#8211; zapędzić dziecko na tysiąc zajęć dodatkowych (tenis, angielski, &#8230; bo taka moda teraz dyktuje) albo projektować na nie swoje niespełnione ambicje.<br />
Moim rodzicom w dużej mierze udało się sprzyjać mojemu rozwojowi. Dało by się zrobić to lepiej, ale nie wiedzieli jak do tego podejśc, intuicyjnie to robili,no imieli wiele problemów rodzinnych, któe przeszkadzały. Ale np nauczyli mnie w wieku 3 z hakiem lat czytać, w wieku 4 zapisali do biblioteki, która była pod naszym blokiem &#8211; książki po-prostu połykałam:) Nauczyli pisać &#8211; koslawo, ale umiałam:) i liczyć (z tym jakoś nie miałam problemu). W wieku 5 lat chodizłam na zakupy i nawet potrafiłam sprawdzić, czy pani mi poprawnie wydała resztę:) (a nie kupowało się wtedy wielu rzeczy na raz i kwoty były nieduże). Jak poszłam do 1 klasy podstawówki &#8211; okazało się, że nie mam co tam robić:) 1sza klasa okazała się dla mnie zbędna, w 2giej doskonale sobie radziłam. Ale nie dało się tak po-prostu przejśc do 2giej, choć pozwolili mi chodzić do obydwu na raz (zajęcia w 1 były rano, a w 2giej po-południu) i zdawać na koniec egzaminy.<br />
Powiem jednak, że cieszę się, że na nickonkretnego mnie nie ukierunkowali &#8211; po-prostu widzieli, ze mogę szybciej się rozwijać &#8211; pomogli mi w tym, nauczyli podstawowych ogólnych rzeczy, tylko wcześniej. I poźniej również, jeśli było miejsce, gdzie mogła bym lepiej/szybciej się rozwijać &#8211; nawet ostatniego grosza oddawali, ale pomagali mi tam się znaleźć. To było kosztowne dla mnie i dla nich, ponieważ, mając 12 lat mieszkałam w innym mieście bez rodziców. Ale bez tego nie była bym tam, gdzie jestem teraz.<br />
Mirku piszesz<br />
&#8220;Ludzie się rodzą z wieloma zdolnościami, ale większość z nich tracą. Na przykład słuch: absolutny, ale ponieważ od urodzenia ani nie mówią po chińsku, ani nie grają na skrzypcach, więc ten dobry słuch zanika.&#8221;<br />
Niestety tu z tym słuchem absolutnym nie moge się z tobą zgodzić (na temat innych rzeczy nie wypowiadam się, bo nie wiem). Mając już 2-3 lata byłam zafascynowana muzyką i tańcem &#8211; strasznie lubiłam tańczyć do każdej muzyki (pewnie wcześniej też, ale tego już na pewno nie pamiętam). Jak miałam niecale 6 latprzycisnęłam mamę, żeby &#8216;zapisała mnie na tańce&#8217;. U nas w mieście była taka może mniej poważna (bo w małym miasteczku), ale szkoła/ognisko baletowe. Mnie tam odrzucili, ponieważ _w_ogóle_nie_miałam_nawet_minimum_słuchu_ muzycznego. Nie mówiąc już o słuchu absolutnym.  No ale przecież od małego obcowałam z muzyką i tańcem &#8211; to zgodnie z twoją teorią chociażby minimalny, żeby usłyszeć to &#8216;raz&#8217; w takcie, by pozostał. Żeby pokazać, na ile tragicznie było opowiem dalej. Ja po odmowie rzuciłam się w histerię (oczywiście mi nikt nie powiedział, że nie mam ani minimum słuchu ani minimum predyspozycji tanecznych w ciele i stawach, tylko coś tam wymyślili). Generalnie &#8211; no obraz rozpaczy &#8211; absolutnie beznadziejne dziecko w tym kontekście. Ale ja urządziłam histerię, bo bardzo chciałam. Wzięli mnie na próbę. Przez ponad 4 lata z 5 pamiętam, że praktycznie nigdy nie trafiałam w muzykę i mi się ciągle za to obrywało. Ale w ciągu tych 5 lat wypracował się słuch na tyle dobrze, aby się dało tańczyć. Na instrumencie nigdy nie zagram, a i w tańcu czasami w bardziej skomplikowanym muzycznie utworze się śpieszę.</p>
<p>Olga</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Tomasz Ciamulski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-65010</link>
		<dc:creator>Tomasz Ciamulski</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Jan 2009 20:12:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-65010</guid>
		<description>Właśnie pojawił się zalążek ciekawej gry edukacyjnej &lt;a href=&quot;http://www.crayonphysics.com/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Crayon Physics&lt;/a&gt; W skrócie jest to prosty symulator zjawisk fizycznych, ale niektóre możliwości nawet w tej prostej wersji wyglądają ciekawie.

Miłej zabawy :)
Tomek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie pojawił się zalążek ciekawej gry edukacyjnej <a href="http://www.crayonphysics.com/" rel="nofollow">Crayon Physics</a> W skrócie jest to prosty symulator zjawisk fizycznych, ale niektóre możliwości nawet w tej prostej wersji wyglądają ciekawie.</p>
<p>Miłej zabawy <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Tomek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Tomasz Ciamulski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-55779</link>
		<dc:creator>Tomasz Ciamulski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 22:44:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-55779</guid>
		<description>Mirku

&quot;W pierwszych latach życia kształtuję się połączenia między neuronami w mózgu odpowiedzialne za predyspozycje i postawy życiowe, które raz ukształtowane już bardzo trudno zmienić&quot;. Trochę trudno jest to stwierdzić na podstawie własnych doświadczeń, więc opieramy się tu raczej o różne badania. W szczególności interesuje mnie ostatnia część zdania: &quot;...które raz ukształtowane już bardzo trudno zmienić&quot;. To co sam czytałem na ten temat nie przekonuje mnie jednoznacznie. Czy możesz podać ciekawe źródła do przejrzenia?
Powyższe oznaczałoby, że w rozwoju dzieci znacznie ważniejsze jest przedszkole niż szkoła (pomijając rolę samych rodziców). Niestety, w Polsce przedszkola prowadzone są w większości jak &quot;przechowalnie&quot; na pewien czas.

&quot;Wiele 7-latków już wykonuje całkiem zaawansowane strony www i całkiem dobrze programuje w jakimś języku&quot;. Może podzieliłbyś się szerzej konkretnymi pomysłami na pożyteczne zabawy, które stosujesz? Chodzi mi zarówno o sposoby zachęty dzieci jak i narzędzia (programy) do tego używane. Od siebie polecam np. Lego Mindstorms. W ogolności zestaw skomplikowany dla wielu dorosłych, ale dużo można też zrobić/pokazać kilkulatkowi: programowanie przy pomocy obrazków i efekt w postaci działającego urządzenia mechanicznego!

Pozdrawiam serdecznie
Tomek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mirku</p>
<p>&#8220;W pierwszych latach życia kształtuję się połączenia między neuronami w mózgu odpowiedzialne za predyspozycje i postawy życiowe, które raz ukształtowane już bardzo trudno zmienić&#8221;. Trochę trudno jest to stwierdzić na podstawie własnych doświadczeń, więc opieramy się tu raczej o różne badania. W szczególności interesuje mnie ostatnia część zdania: &#8220;&#8230;które raz ukształtowane już bardzo trudno zmienić&#8221;. To co sam czytałem na ten temat nie przekonuje mnie jednoznacznie. Czy możesz podać ciekawe źródła do przejrzenia?<br />
Powyższe oznaczałoby, że w rozwoju dzieci znacznie ważniejsze jest przedszkole niż szkoła (pomijając rolę samych rodziców). Niestety, w Polsce przedszkola prowadzone są w większości jak &#8220;przechowalnie&#8221; na pewien czas.</p>
<p>&#8220;Wiele 7-latków już wykonuje całkiem zaawansowane strony www i całkiem dobrze programuje w jakimś języku&#8221;. Może podzieliłbyś się szerzej konkretnymi pomysłami na pożyteczne zabawy, które stosujesz? Chodzi mi zarówno o sposoby zachęty dzieci jak i narzędzia (programy) do tego używane. Od siebie polecam np. Lego Mindstorms. W ogolności zestaw skomplikowany dla wielu dorosłych, ale dużo można też zrobić/pokazać kilkulatkowi: programowanie przy pomocy obrazków i efekt w postaci działającego urządzenia mechanicznego!</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Tomek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Artur</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-54775</link>
		<dc:creator>Artur</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Feb 2008 04:28:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-54775</guid>
		<description>Przepraszam najmocniej, ale rzuca mi się w oczy pewne zaniedbanie.

Każdy rodzi się geniuszem. Nie ma niezdolnych dzieci. W ogóle geneza słowa geniusz ma w sobie coś w stylu &quot;Moc z którą się rodzisz&quot;. I to wszystko. Każde dziecko ma ogromny, a właściwie nieograniczony potencjał.

Jednak co się dzieje po urodzeniu już zależy od rodziców i środowiska. Jeśli jest wspierające i stymulujące to &quot;geniusz&quot; pozostaje. Jeśli nie to po prostu zanika. Ot cała filozofia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przepraszam najmocniej, ale rzuca mi się w oczy pewne zaniedbanie.</p>
<p>Każdy rodzi się geniuszem. Nie ma niezdolnych dzieci. W ogóle geneza słowa geniusz ma w sobie coś w stylu &#8220;Moc z którą się rodzisz&#8221;. I to wszystko. Każde dziecko ma ogromny, a właściwie nieograniczony potencjał.</p>
<p>Jednak co się dzieje po urodzeniu już zależy od rodziców i środowiska. Jeśli jest wspierające i stymulujące to &#8220;geniusz&#8221; pozostaje. Jeśli nie to po prostu zanika. Ot cała filozofia.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Wojciech Szywalski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53979</link>
		<dc:creator>Wojciech Szywalski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 19:15:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53979</guid>
		<description>Mirek: Dziękuję za odpowiedź, muszę to kilka razy przeczytać ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mirek: Dziękuję za odpowiedź, muszę to kilka razy przeczytać <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Mirek Kordos</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53804</link>
		<dc:creator>Mirek Kordos</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Jan 2008 09:54:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53804</guid>
		<description>Krzysztof,

Oczywiście że produkcja &quot;geniuszy&quot; jest złą metodą, zresztą chyba nikt nie ma wątpliwości w tym temacie. Dlatego też wyraźnie napisałem, że nie należy dziecka niczego uczyc na siłę (tak jak tego przykładowego Jędrka), tylko stworzyc mu dobre warunki do zabawy i nie przeszkadzac.

Tendencję do &quot;zaplanowanej produkcji ludności&quot;, &quot;czystości rasowej&quot;, ingerowania w to, kto ma miec ile dzieci i innych tego typu pomysłów wykazywali faszyści i wiemy dobrze, co z tego wynikło, więc później już szczęśliwie zaniechano takich pomysłów.

Odpowiadając na pytanie Wojciecha, czy ćwicze jakis organ, to czy będzie to  większa jest szansa, że u dziecko będzie on silniejszy, napisałem w ostatniej wypowiedzi dokładnie to samo co Ty teraz (może nie przeczytałeś tego, bo ta wypowiedź jeszcze oczekiwała na akceptację w chwili, jak to napisałes swoją?)

Moje zdanie na temat testów inteligencji jest takie, są dobrym miernikiem średniego poziomu jednej z form inteligencji (najczęściej matematyczno-logiczną) u populacji, natomiast w ogóle nie miarodajnym wynikiem u jednostki. Pojedynczy człowiek może dojśc do wprawy w rozwiązywaniu takich testów, lub może miec nieco inny sposób myślenia od autora testów, co wcale nie znaczy, że jest mniej inteligentny i wynik może byc zupełnie nie miarodajny. Jednak na dużej populacji to się uśrednia i wtedy takie testy mogą dostarczyc istotnych informacji o średnim poziomie radzenia sobie z danym typem zadań przez grupę.
Dlatego właśnie w kontekście średniej inteligecji populacji o nich napisałem (Czego Bellois nie doczytał starannie i mnie skrytykował myśląc, że piszę o jednostkowych wynikach testów). 

pozdrawiam
Mirek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Krzysztof,</p>
<p>Oczywiście że produkcja &#8220;geniuszy&#8221; jest złą metodą, zresztą chyba nikt nie ma wątpliwości w tym temacie. Dlatego też wyraźnie napisałem, że nie należy dziecka niczego uczyc na siłę (tak jak tego przykładowego Jędrka), tylko stworzyc mu dobre warunki do zabawy i nie przeszkadzac.</p>
<p>Tendencję do &#8220;zaplanowanej produkcji ludności&#8221;, &#8220;czystości rasowej&#8221;, ingerowania w to, kto ma miec ile dzieci i innych tego typu pomysłów wykazywali faszyści i wiemy dobrze, co z tego wynikło, więc później już szczęśliwie zaniechano takich pomysłów.</p>
<p>Odpowiadając na pytanie Wojciecha, czy ćwicze jakis organ, to czy będzie to  większa jest szansa, że u dziecko będzie on silniejszy, napisałem w ostatniej wypowiedzi dokładnie to samo co Ty teraz (może nie przeczytałeś tego, bo ta wypowiedź jeszcze oczekiwała na akceptację w chwili, jak to napisałes swoją?)</p>
<p>Moje zdanie na temat testów inteligencji jest takie, są dobrym miernikiem średniego poziomu jednej z form inteligencji (najczęściej matematyczno-logiczną) u populacji, natomiast w ogóle nie miarodajnym wynikiem u jednostki. Pojedynczy człowiek może dojśc do wprawy w rozwiązywaniu takich testów, lub może miec nieco inny sposób myślenia od autora testów, co wcale nie znaczy, że jest mniej inteligentny i wynik może byc zupełnie nie miarodajny. Jednak na dużej populacji to się uśrednia i wtedy takie testy mogą dostarczyc istotnych informacji o średnim poziomie radzenia sobie z danym typem zadań przez grupę.<br />
Dlatego właśnie w kontekście średniej inteligecji populacji o nich napisałem (Czego Bellois nie doczytał starannie i mnie skrytykował myśląc, że piszę o jednostkowych wynikach testów). </p>
<p>pozdrawiam<br />
Mirek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Krzysztof Kowalczyk</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53791</link>
		<dc:creator>Krzysztof Kowalczyk</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 23:47:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53791</guid>
		<description>@Mirek
&quot;Organ używany rozwija się zarówno u jednostki, ale i ma wpływ (tylko wolniejszy) na genotyp - w ten sposób przecież wykształciły sie różne gatunki dostosowując swoje właściwości do różnych środowisk.&quot;

Albo nie rozumiem przesłania, albo cała wiedza z liceum mi wyparowała:)
Czy twierdzisz, że:
- Jeśli ćwicze mięśnie, to będzie to &quot;organ bardziej rozwinięty&quot; i większa jest szansa, że dziecko będzie silne, ale jeśli używam mózgu to dziecko będzie bardziej inteligentne?

Jeśli tak, to nie jest to prawdą. Jak już powstanie zarodek, to ten zarodek ma ustalone geny i nie ma najmniejszego znaczenia co robi będąc człowiekiem i tak nie ma wpływu na to co przekazuje - ma wpływ na to z kim!

Jeśli w tekście miałeś na myśli:
- Jeśli społeczęństwo wspiera/preferuje osoby będące np. silne fizycznie, to cecha preferowana będzie rozwijana w kolejnych pokoleniach (ale tylko jeśli ci wspierani mają ochote mieć potomstwo)

Bardzo upraszczając temat:
Naturalne blondynki są skazane na wymarcie, ponieważ preferują brunetów ;) 

Dalej - społeczeństwa rozwinięte mogą się &quot;cofać&quot;, ponieważ ludzie, którym się &quot;powodzi&quot; zwykle decydują się na mała liczbę dzieci lub nie decydują sie na nie wcale. Z drugiej strony rodziny patologiczne są często wielodzietne...

Jeśli ktoś chce poszukać więcej to można zacząć od &quot;selekcja naturalna&quot; bądź &quot;ewolucja biologiczna&quot;. Z ciekawostek, każda zamknietą, nie duża grupa ludzi jest skazana na degradacje. W krótszej perspektywie, jeśli grupa z podobną cechą gdzieś się zbiera, to cecha podobna szybko ogarnia całą grupę. 


&quot;...że kolejne pokolenia są coraz inteligentniejsze...&quot;
To jest złudne. Jeśli już mówimy o ewolucji, to ludzie nie stają się coraz bardziej inteligentni, ale coraz lepiej dostosowaniu do zastanych warunków (tych co były nie tych, które są :) ). Nawet silniej oddziałuje wzorst &quot;kultury organizacyjnej&quot; (w sensie niejawnej wiedzy zawartej w mechanizmach, zwyczajach, zachowaniach społeczeństw, grup, organizacji), ale sam &quot;poziom&quot; ludzi bardziej przypomnia sinusoide - również po części z powodu &quot;kultury organizacyjnej&quot;, która często zastępuje samodzielne myślenie. Wygląda to tak: ludzie dochodzą do najlepszych praktyk, opisują je, stosują je, przyzwyczajają się do nich, zapominają czemu służyły i co miały rozwiązywać, stosują je dalej ale bez zrozumienia dlaczego - wiedzą tylko ze to czemuś pomaga, stosują je bo tak sie robi, stosują je w złym miejscu, zauważają, żę robią bzdure, opisują nowe praktyki i tak w kółko (swego czasu ludzie w kolejnych pokoleniach nauczyli się nowych lepszych sposobów puszczania krwi). Ludzie nauczyli się pisać więc wydaje się, że są coraz inteligentniejsi. Przeciętny gimnazjalista wie dziś więcej niż Mikołaj Kopernik! Prawda? 

Dalej nie dopisałem komentarza do &quot;talentów&quot;, więc przy okazji o inteligencji. Sama inteligencja, z mojego punktu widzenia, jest jednym z mniej istotnych mierników. Jest problemem, gdy jej &quot;zupełnie&quot; brak, jednak to zwykle występuje w wyniku wypadków, bądź bardzo złego wpływu środowiska. IQ jest liczona (w ulepszonej wersji) jako miara względna (IQ tworzy rozkład normalny w grupie), gdzie 100 to najczęściej spotykany wynik danej grupy (np. ośmiolatków w polsce). Testy różnią się między sobą, ale z mojego doświadczenia, z każdego można dostać około max jak się solidnie poćwiczy (liczba rodzajów zadań jest skończona :) ). Porównanie wyników dla różnych grup absolutnie nie ma sensu. Starsza miara IQ miała w takim przypadku większy sens. Obie co roku potrafią dawać inne wyniki. Dalej, to, że dziecko teraz ma IQ 140, może oznaczać tylko tyle, że z jakiś powodów (np. jest jedynakiem, bajki mu czytają regularnie) dojrzewa o rok szybciej, a za rok będzie miało np. IQ 120.

Są przeprowadzone badania nad dziećmi niezwykle zdolnymi, zwłaszcza popularne były wyniki badań dzieci z IQ około 180 w podstawówkach. Niestety nie moge znaleźć tych wyników ostatnio. Obserwacja była jedna - dzieci nadzywczajne &quot;znikały&quot; w trakcie edukacji, a wybijały się inne.

Odnośnie głównego tematu, myślę, że &quot;produkcja&quot; &quot;geniuszy&quot; jest dość sprawdzoną metodą na wychowanie nieszczęśliwego pokolenia, być może trafi się jeden Tiger Woods (świetnie pasuje do artykułu swoją drogą) i jeden Einstein. O przepraszam, Einstein nie kwalifikował się jako udane dziecko, nie był w stanie sprostać stawianym mu podstawowym wymaganiom! Rozumiem po dalszych komentarzach, że nie o to chodzi. Jednak tak wstępnie odebrałem tekst - produkcja według ustalonego planu).

Dzieci są zdolne :) wystarczy im nie przeszkadzać i świecić przykładem. Nic na siłe. Zarówno wypowiadający się Darek jak i Igor perkusista są moim zdaniem dobrym tego przykładem.

Pozdrawiam,
Krzysztof Kowalczyk</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Mirek<br />
&#8220;Organ używany rozwija się zarówno u jednostki, ale i ma wpływ (tylko wolniejszy) na genotyp &#8211; w ten sposób przecież wykształciły sie różne gatunki dostosowując swoje właściwości do różnych środowisk.&#8221;</p>
<p>Albo nie rozumiem przesłania, albo cała wiedza z liceum mi wyparowała:)<br />
Czy twierdzisz, że:<br />
- Jeśli ćwicze mięśnie, to będzie to &#8220;organ bardziej rozwinięty&#8221; i większa jest szansa, że dziecko będzie silne, ale jeśli używam mózgu to dziecko będzie bardziej inteligentne?</p>
<p>Jeśli tak, to nie jest to prawdą. Jak już powstanie zarodek, to ten zarodek ma ustalone geny i nie ma najmniejszego znaczenia co robi będąc człowiekiem i tak nie ma wpływu na to co przekazuje &#8211; ma wpływ na to z kim!</p>
<p>Jeśli w tekście miałeś na myśli:<br />
- Jeśli społeczęństwo wspiera/preferuje osoby będące np. silne fizycznie, to cecha preferowana będzie rozwijana w kolejnych pokoleniach (ale tylko jeśli ci wspierani mają ochote mieć potomstwo)</p>
<p>Bardzo upraszczając temat:<br />
Naturalne blondynki są skazane na wymarcie, ponieważ preferują brunetów <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  </p>
<p>Dalej &#8211; społeczeństwa rozwinięte mogą się &#8220;cofać&#8221;, ponieważ ludzie, którym się &#8220;powodzi&#8221; zwykle decydują się na mała liczbę dzieci lub nie decydują sie na nie wcale. Z drugiej strony rodziny patologiczne są często wielodzietne&#8230;</p>
<p>Jeśli ktoś chce poszukać więcej to można zacząć od &#8220;selekcja naturalna&#8221; bądź &#8220;ewolucja biologiczna&#8221;. Z ciekawostek, każda zamknietą, nie duża grupa ludzi jest skazana na degradacje. W krótszej perspektywie, jeśli grupa z podobną cechą gdzieś się zbiera, to cecha podobna szybko ogarnia całą grupę. </p>
<p>&#8220;&#8230;że kolejne pokolenia są coraz inteligentniejsze&#8230;&#8221;<br />
To jest złudne. Jeśli już mówimy o ewolucji, to ludzie nie stają się coraz bardziej inteligentni, ale coraz lepiej dostosowaniu do zastanych warunków (tych co były nie tych, które są <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ). Nawet silniej oddziałuje wzorst &#8220;kultury organizacyjnej&#8221; (w sensie niejawnej wiedzy zawartej w mechanizmach, zwyczajach, zachowaniach społeczeństw, grup, organizacji), ale sam &#8220;poziom&#8221; ludzi bardziej przypomnia sinusoide &#8211; również po części z powodu &#8220;kultury organizacyjnej&#8221;, która często zastępuje samodzielne myślenie. Wygląda to tak: ludzie dochodzą do najlepszych praktyk, opisują je, stosują je, przyzwyczajają się do nich, zapominają czemu służyły i co miały rozwiązywać, stosują je dalej ale bez zrozumienia dlaczego &#8211; wiedzą tylko ze to czemuś pomaga, stosują je bo tak sie robi, stosują je w złym miejscu, zauważają, żę robią bzdure, opisują nowe praktyki i tak w kółko (swego czasu ludzie w kolejnych pokoleniach nauczyli się nowych lepszych sposobów puszczania krwi). Ludzie nauczyli się pisać więc wydaje się, że są coraz inteligentniejsi. Przeciętny gimnazjalista wie dziś więcej niż Mikołaj Kopernik! Prawda? </p>
<p>Dalej nie dopisałem komentarza do &#8220;talentów&#8221;, więc przy okazji o inteligencji. Sama inteligencja, z mojego punktu widzenia, jest jednym z mniej istotnych mierników. Jest problemem, gdy jej &#8220;zupełnie&#8221; brak, jednak to zwykle występuje w wyniku wypadków, bądź bardzo złego wpływu środowiska. IQ jest liczona (w ulepszonej wersji) jako miara względna (IQ tworzy rozkład normalny w grupie), gdzie 100 to najczęściej spotykany wynik danej grupy (np. ośmiolatków w polsce). Testy różnią się między sobą, ale z mojego doświadczenia, z każdego można dostać około max jak się solidnie poćwiczy (liczba rodzajów zadań jest skończona <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ). Porównanie wyników dla różnych grup absolutnie nie ma sensu. Starsza miara IQ miała w takim przypadku większy sens. Obie co roku potrafią dawać inne wyniki. Dalej, to, że dziecko teraz ma IQ 140, może oznaczać tylko tyle, że z jakiś powodów (np. jest jedynakiem, bajki mu czytają regularnie) dojrzewa o rok szybciej, a za rok będzie miało np. IQ 120.</p>
<p>Są przeprowadzone badania nad dziećmi niezwykle zdolnymi, zwłaszcza popularne były wyniki badań dzieci z IQ około 180 w podstawówkach. Niestety nie moge znaleźć tych wyników ostatnio. Obserwacja była jedna &#8211; dzieci nadzywczajne &#8220;znikały&#8221; w trakcie edukacji, a wybijały się inne.</p>
<p>Odnośnie głównego tematu, myślę, że &#8220;produkcja&#8221; &#8220;geniuszy&#8221; jest dość sprawdzoną metodą na wychowanie nieszczęśliwego pokolenia, być może trafi się jeden Tiger Woods (świetnie pasuje do artykułu swoją drogą) i jeden Einstein. O przepraszam, Einstein nie kwalifikował się jako udane dziecko, nie był w stanie sprostać stawianym mu podstawowym wymaganiom! Rozumiem po dalszych komentarzach, że nie o to chodzi. Jednak tak wstępnie odebrałem tekst &#8211; produkcja według ustalonego planu).</p>
<p>Dzieci są zdolne <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  wystarczy im nie przeszkadzać i świecić przykładem. Nic na siłe. Zarówno wypowiadający się Darek jak i Igor perkusista są moim zdaniem dobrym tego przykładem.</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Krzysztof Kowalczyk</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Mirek Kordos</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53774</link>
		<dc:creator>Mirek Kordos</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 14:23:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53774</guid>
		<description>Wojciech,

Umiejętnośc ta nie będzie bezposrednio odzwierciedlona w twoim materiale genetycznym, bo on się już nie zmieni. Natomiast jeżeli rozwinięcie tej umiejętności będzie wymagac pewnych cech (np. sprawniejsza odpowiednia częśc mózgu), które będą korzystne dla człowieka i jednoczesnie daną cechę będzie rozwijac wiekszośc populacji, a nie tylko pojedynczy osobnik, to ewolucja zadziała w tym kierunku. Polega to (w uproszczeniu) na tym, że geny tego rodzica, u którego ta korzystna cecha jest bardziej rozwinięta z większym prawdopodobieństwem są przekazywane potomstwu od genów rodzica u którego cecha ta jest mniej rozwinięta. Na statystycznie znaczący efekt trzeba jednak czekac wiele pokoleń. 

pozdr.
Mirek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wojciech,</p>
<p>Umiejętnośc ta nie będzie bezposrednio odzwierciedlona w twoim materiale genetycznym, bo on się już nie zmieni. Natomiast jeżeli rozwinięcie tej umiejętności będzie wymagac pewnych cech (np. sprawniejsza odpowiednia częśc mózgu), które będą korzystne dla człowieka i jednoczesnie daną cechę będzie rozwijac wiekszośc populacji, a nie tylko pojedynczy osobnik, to ewolucja zadziała w tym kierunku. Polega to (w uproszczeniu) na tym, że geny tego rodzica, u którego ta korzystna cecha jest bardziej rozwinięta z większym prawdopodobieństwem są przekazywane potomstwu od genów rodzica u którego cecha ta jest mniej rozwinięta. Na statystycznie znaczący efekt trzeba jednak czekac wiele pokoleń. </p>
<p>pozdr.<br />
Mirek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53772</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 14:00:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53772</guid>
		<description>Wojciech
Pozwolę sobie na małe votum separatum :-)
Jeśli dokonujesz jakichkolwiek zmian u siebie, czy to w strukturze twojego mózgu, czy też np. umięśnienia :-) to jest to tzw. modyfikacja nie wpływająca na Twój materiał genetyczny.
Oczywiście jeśli jesteś skuteczny w życiu to zwiększa to szanse, że akurat Twój materiał będzie się powielał w następnych pokoleniach, ale nie bardzo możesz kontrolować (w praktycznym przypadku) co on zawiera

tyle moich 3 groszy, zaraz startuję w długą podróż do Warszawy

Pozdrawiam 
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wojciech<br />
Pozwolę sobie na małe votum separatum <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Jeśli dokonujesz jakichkolwiek zmian u siebie, czy to w strukturze twojego mózgu, czy też np. umięśnienia <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  to jest to tzw. modyfikacja nie wpływająca na Twój materiał genetyczny.<br />
Oczywiście jeśli jesteś skuteczny w życiu to zwiększa to szanse, że akurat Twój materiał będzie się powielał w następnych pokoleniach, ale nie bardzo możesz kontrolować (w praktycznym przypadku) co on zawiera</p>
<p>tyle moich 3 groszy, zaraz startuję w długą podróż do Warszawy</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Wojciech Szywalski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53767</link>
		<dc:creator>Wojciech Szywalski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 12:17:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53767</guid>
		<description>Mirek,

Dziękuję za odpowedź.
Rozumiem więc, że jesli nauczę się pewnej umiejętności lub tak jak wcześniej pisał Alex, rozwinę swój talent w danej dziedzinie to będzie to miało odzwierciedlenie w moim materiale genetycznym? 
Jeżeli tak, czy oznacza to, że osoba która zan 10 języków i przekaże dalej swoje genty, to jej wyuczona przecież umiejętność &quot;przemieni się&quot; w genetczyną predyspozycję jego potomków? Wiem, że moje pytanie to bardzoe DUŻE uogulnienie, ale czy właśnie w podobny sposób to działa?

Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mirek,</p>
<p>Dziękuję za odpowedź.<br />
Rozumiem więc, że jesli nauczę się pewnej umiejętności lub tak jak wcześniej pisał Alex, rozwinę swój talent w danej dziedzinie to będzie to miało odzwierciedlenie w moim materiale genetycznym?<br />
Jeżeli tak, czy oznacza to, że osoba która zan 10 języków i przekaże dalej swoje genty, to jej wyuczona przecież umiejętność &#8220;przemieni się&#8221; w genetczyną predyspozycję jego potomków? Wiem, że moje pytanie to bardzoe DUŻE uogulnienie, ale czy właśnie w podobny sposób to działa?</p>
<p>Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Mirek Kordos</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53766</link>
		<dc:creator>Mirek Kordos</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 11:44:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53766</guid>
		<description>Organ używany rozwija się zarówno u jednostki, ale i ma wpływ (tylko wolniejszy) na genotyp - w ten sposób przecież wykształciły sie różne gatunki dostosowując swoje właściwości do różnych środowisk.

W przypadku zwierząt jest też szybszy sposób na poprawę materiału genetycznego: odpowiednie krzyżowanie. Używa się to np. w hodowli psów rasowych (wystarczy porównac zdjęcia psów współczesnych i z przed 80 lat, by się przekonac jak to działa).  Natomiast w przypadku ludzi temat ten jest zakazany ze względów etycznych, ponieważ było już sporo nadużyc (chocby przez faszystów).

pozdrawiam
Mirek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Organ używany rozwija się zarówno u jednostki, ale i ma wpływ (tylko wolniejszy) na genotyp &#8211; w ten sposób przecież wykształciły sie różne gatunki dostosowując swoje właściwości do różnych środowisk.</p>
<p>W przypadku zwierząt jest też szybszy sposób na poprawę materiału genetycznego: odpowiednie krzyżowanie. Używa się to np. w hodowli psów rasowych (wystarczy porównac zdjęcia psów współczesnych i z przed 80 lat, by się przekonac jak to działa).  Natomiast w przypadku ludzi temat ten jest zakazany ze względów etycznych, ponieważ było już sporo nadużyc (chocby przez faszystów).</p>
<p>pozdrawiam<br />
Mirek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53765</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 11:11:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53765</guid>
		<description>PS dla Mirka:
Wrzuć teraz dwa słowa &quot;dziecko kariera&quot; w Google i zobacz co się pokaże dość wysoko na pierwszej stronie :-)
Tak szybko to idzie :-) :-) Nadal wątpisz, czy to było dobre miejsce na opublikowanie Twoich przemyśleń? :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>PS dla Mirka:<br />
Wrzuć teraz dwa słowa &#8220;dziecko kariera&#8221; w Google i zobacz co się pokaże dość wysoko na pierwszej stronie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Tak szybko to idzie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Nadal wątpisz, czy to było dobre miejsce na opublikowanie Twoich przemyśleń? <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53764</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 11:07:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53764</guid>
		<description>Mirek
Pozwól na mały drobiazg. Piszesz &quot;Organ intensywniej używany bardziej się rozwija.&quot;
Ponieważ następuje to u konkretnej jednostki mówimy o tzw. modyfikacji, ale niekoniecznie o mutacji genotypu. Tyle przynajmniej mgliście pamiętam z dawnych czasów.
Myślę. że bardziej chodzi tu o lepsze wykorzystanie możliwości, które tak czy inaczej mamy na początku życia w naszym umyśle.
Ciekawym wątkiem z tym związanym byłyby memy i ich ewolucja (znacznie szybsza), nie jestem tylko pewien, czy ten temat byłby interesujący dla większości Czytelników :-)

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mirek<br />
Pozwól na mały drobiazg. Piszesz &#8220;Organ intensywniej używany bardziej się rozwija.&#8221;<br />
Ponieważ następuje to u konkretnej jednostki mówimy o tzw. modyfikacji, ale niekoniecznie o mutacji genotypu. Tyle przynajmniej mgliście pamiętam z dawnych czasów.<br />
Myślę. że bardziej chodzi tu o lepsze wykorzystanie możliwości, które tak czy inaczej mamy na początku życia w naszym umyśle.<br />
Ciekawym wątkiem z tym związanym byłyby memy i ich ewolucja (znacznie szybsza), nie jestem tylko pewien, czy ten temat byłby interesujący dla większości Czytelników <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Mirek Kordos</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53762</link>
		<dc:creator>Mirek Kordos</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 10:14:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53762</guid>
		<description>Wojciech,

Tak, aktywność intelektualna wpływa na cechy przekazywane potomkom, na tym właśnie polega ewolucyjny rozwój mózgu. Organ intensywniej używany bardziej się rozwija. Jednak na wyraźne różnice w genach trzeba poczekac zdecydowanie dłużej, niż jedno pokolenie. Natomiast w obrębie jednego pokolenia można wpływac na fenotyp poprzez wytworzenie środowiska sprzyjające rozwojowi. 
Fenotyp = genotyp + wpływ środowiska + pewnien czynnik przypadkowy

pozdrawiam
Mirek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wojciech,</p>
<p>Tak, aktywność intelektualna wpływa na cechy przekazywane potomkom, na tym właśnie polega ewolucyjny rozwój mózgu. Organ intensywniej używany bardziej się rozwija. Jednak na wyraźne różnice w genach trzeba poczekac zdecydowanie dłużej, niż jedno pokolenie. Natomiast w obrębie jednego pokolenia można wpływac na fenotyp poprzez wytworzenie środowiska sprzyjające rozwojowi.<br />
Fenotyp = genotyp + wpływ środowiska + pewnien czynnik przypadkowy</p>
<p>pozdrawiam<br />
Mirek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Wojciech Szywalski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53749</link>
		<dc:creator>Wojciech Szywalski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 22:46:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53749</guid>
		<description>Mirek,

Zaciekawiło mnie stwierdzenie „poprawiać genotyp&quot;. Zagadnienia genetyki są fascynujące jednak moja wiedza w tym temacie jest ograniczona. Czy nasze działania za życia tj. min. aktywność intelektualna, mogą wpływać na cechy przekazywane naszym potomkom (fenotyp?). Ordynarnie mówiąc czy mój materiał genetyczny byłby mniej wartościowy gdybym był analfabetą?

Pozdrawiam

Wojciech</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mirek,</p>
<p>Zaciekawiło mnie stwierdzenie „poprawiać genotyp&#8221;. Zagadnienia genetyki są fascynujące jednak moja wiedza w tym temacie jest ograniczona. Czy nasze działania za życia tj. min. aktywność intelektualna, mogą wpływać na cechy przekazywane naszym potomkom (fenotyp?). Ordynarnie mówiąc czy mój materiał genetyczny byłby mniej wartościowy gdybym był analfabetą?</p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>Wojciech</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Mirek Kordos</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53724</link>
		<dc:creator>Mirek Kordos</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 15:44:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53724</guid>
		<description>Ewa,

Napiszę, jak ja to widzę, co robic, gdy dziecko trafi w złe miejsce.

Alex pisał, że &quot;odpłynąc z takiego miejsca pierwszą możliwą łodzią&quot;. Ale można też do takiej łodzi wsadzic tą drugą stronę. Mnie też uczył jeden wyjątkowy świr, ale na skutek protestów uczniów i rodziców został usunięty ze szkoły. Nie należy muru przebijac głową, ale odpowiednim narzędziem każdy mur jest do przebicia. Ale napiszę też o pozytywnych przykładach. 

Przeglądałem kiedyś wyniki olimpiady matematycznej dla szkół średnich i rok po roku w czołówce było kilku uczniów z tego samego liceum, mających lekcje z tym samym nauczycielem. Najlepsi informatycy we wszystkich konkursach międzynarodowych, to studenci prof. Jana Madeya z UW, który jest też współorganizatorem Krajowego Fundusze na Rzecz Dzieci (który pomaga dobrze rokującym dzieciom w karierze artystycznej lub naukowej). Wniosek stąd prosty: uczniowie trafiający na wybitnych nauczycieli stają się wybitni, ale niestety również na odwrót. 

W podstawówce, gdzie chodziłem były dwie równoległe klasy. Przez pierwsze trzy lata nas uczyła jedna (normalna) nauczycielka, zaś drugą klasę inna nauczycielka, której metodą wychowawczą było za każde przewinienie ucznia &quot;stłuc na kwaśne jabłko, chocby mnie mieli mieli za to wsadzic&quot;. Od czwartej klasy już mieliśmy tych samych nauczycieli. Z naszej klasy na studia poszło 2/3, a z tamtej tylko jedna osoba. 

I dlatego z niedobrym nauczycielem należy się natychmiast rozstac, a szukając szkoły czy studiów warto patrzyc na to, gdzie jest najlepszy mistrz, bo to oddziaływanie jest jednak ogromne. 

Ale nawet Fundusz na Rzecz Dzieci zajmuje się dziecmy w wieku od ok. 10 lat (no bo jak niby miałby znaleźc 2-letnich kandydatów na geniuszy?). Jeśli jednak dzieci mają miec jakieś osiągnięcia w wieku 10 lat, to ktoś sie nimi musi zainteresowac wcześniej. Więc pod opiekę Funduszu trafiają tylko te dzieci, którymi rodzice się wcześniej dobrze zajęli. Na dalszym etapie życia możliwości jest mnóstwo, ale załapanie się na najatrakcyjniejsze z nich niezwykle ułatwia dobre i rozwojowe przeżycie właśnie tych pierwszych lat. (Jak nieźle grasz na perkusji w wieku 4 lat, to Cię chce każdy, jeśli tak samo dobrze grasz w wieku 24 lat, to Cię już nikt nie chce.)

Przysłowie mówi, że dobry początek, to połowa sukcesu, a ja bym zaryzykował stwierdzenie, że bardzo dobry początek to 90% sukcesu (i niestety na odwrót też).

pozdrawiam
Mirek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ewa,</p>
<p>Napiszę, jak ja to widzę, co robic, gdy dziecko trafi w złe miejsce.</p>
<p>Alex pisał, że &#8220;odpłynąc z takiego miejsca pierwszą możliwą łodzią&#8221;. Ale można też do takiej łodzi wsadzic tą drugą stronę. Mnie też uczył jeden wyjątkowy świr, ale na skutek protestów uczniów i rodziców został usunięty ze szkoły. Nie należy muru przebijac głową, ale odpowiednim narzędziem każdy mur jest do przebicia. Ale napiszę też o pozytywnych przykładach. </p>
<p>Przeglądałem kiedyś wyniki olimpiady matematycznej dla szkół średnich i rok po roku w czołówce było kilku uczniów z tego samego liceum, mających lekcje z tym samym nauczycielem. Najlepsi informatycy we wszystkich konkursach międzynarodowych, to studenci prof. Jana Madeya z UW, który jest też współorganizatorem Krajowego Fundusze na Rzecz Dzieci (który pomaga dobrze rokującym dzieciom w karierze artystycznej lub naukowej). Wniosek stąd prosty: uczniowie trafiający na wybitnych nauczycieli stają się wybitni, ale niestety również na odwrót. </p>
<p>W podstawówce, gdzie chodziłem były dwie równoległe klasy. Przez pierwsze trzy lata nas uczyła jedna (normalna) nauczycielka, zaś drugą klasę inna nauczycielka, której metodą wychowawczą było za każde przewinienie ucznia &#8220;stłuc na kwaśne jabłko, chocby mnie mieli mieli za to wsadzic&#8221;. Od czwartej klasy już mieliśmy tych samych nauczycieli. Z naszej klasy na studia poszło 2/3, a z tamtej tylko jedna osoba. </p>
<p>I dlatego z niedobrym nauczycielem należy się natychmiast rozstac, a szukając szkoły czy studiów warto patrzyc na to, gdzie jest najlepszy mistrz, bo to oddziaływanie jest jednak ogromne. </p>
<p>Ale nawet Fundusz na Rzecz Dzieci zajmuje się dziecmy w wieku od ok. 10 lat (no bo jak niby miałby znaleźc 2-letnich kandydatów na geniuszy?). Jeśli jednak dzieci mają miec jakieś osiągnięcia w wieku 10 lat, to ktoś sie nimi musi zainteresowac wcześniej. Więc pod opiekę Funduszu trafiają tylko te dzieci, którymi rodzice się wcześniej dobrze zajęli. Na dalszym etapie życia możliwości jest mnóstwo, ale załapanie się na najatrakcyjniejsze z nich niezwykle ułatwia dobre i rozwojowe przeżycie właśnie tych pierwszych lat. (Jak nieźle grasz na perkusji w wieku 4 lat, to Cię chce każdy, jeśli tak samo dobrze grasz w wieku 24 lat, to Cię już nikt nie chce.)</p>
<p>Przysłowie mówi, że dobry początek, to połowa sukcesu, a ja bym zaryzykował stwierdzenie, że bardzo dobry początek to 90% sukcesu (i niestety na odwrót też).</p>
<p>pozdrawiam<br />
Mirek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: EwaSz</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53714</link>
		<dc:creator>EwaSz</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 13:42:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53714</guid>
		<description>Witaj Mirku

Tak właśnie jest.  Przeżywałam wraz z dzieckiem jego rozczarowania, zwątpienia, brak chęci uczestniczenia w lekcjach z jednego z głównych przedmiotu w szkole zarówno podstawowej jak i średniej.  Tak się złożyło, że ta sama nauczycielka uczyła córkę w jednej i w drugiej szkole. Dziś jeszcze, po upływie paru dobrych latach, mam przed oczyma obraz zapłakanej dziewczyny, która wróciła z pierwszej lekcji w liceum z tego przedmiotu. &quot;Profesorka&quot; odczytując listę obecności dotarła do znajomego jej nazwiska i głośno, tak by każdy z ponad 30-osobowej grupy całkiem obcych sobie jeszcze wtedy uczniów mógł usłyszeć, powitała córką w taki mniej więcej sposób: Ty, XX (nazwisko), nie myśl sobie, że będziesz miała u mnie 3 na koniec roku!
Wyobraźcie sobie reakcję uczniów. Zapadła cisza, której nikt nie ośmielił się przerwać. Córka wróciła do domu z uczuciem upokorzenia i wstydu, prosząc przez łzy, by przenieść ją do innej szkoły. Pytanie: co robić? Chronić dziecko przed &quot;złym światem&quot; umieszczając w innym liceum, czy dać możliwość doświadczania niepowodzeń i uczenia się pokonywania ich, co w życiu okazuje się cenną umiejętnością? Po wspólnym, to znaczy wraz z dzieckiem, przedyskutowaniu za i przeciw różnych rozwiązań, podjęta została decyzja o pozostaniu w tej szkole. Nota bene, w tejże klasie oprócz 3 uczniów- faworytów pani profesor, reszta szybko dołączyła go grona tych, którzy mieli problemy &quot;nie z przedmiotem, a z nauczycielem&quot;. Na wywiadówkach skargi rodziców dotyczyły tylko i jedynie tej pani profesor, jej metod nauczania, a raczej traktowania uczniów. Większość rodziców przyznało się, że ich dziecko chodzi na korepetycje z tego przedmiotu. I co z tego, że na korkach jest pojętnym i logicznie myślącym uczniem, jak przy tablicy nie potrafi skupić się po usłyszeniu paru niewybrednych epitetów opisujących jego stan umysłowy.
Komuś, patrzącemu z boku łatwo i oceniać i krytykować. Komuś, kto nie jest zaangażowany choć w niewielkim stopniu w edukację własnego dziecko, może być obojętne, co przeżywa dzieciak. Jednak komuś, kto jest zarówno rodzicem jaki i dobrym towarzyszem dziecka, trudno jest bez emocji mówić, nawet po latach, o tych przykrych doświadczeniach, tym bardziej że &quot;naprawianie&quot; szkód, jest niełatwym zadaniem i dla rodzica i dla dziecka.
Ten opisywany przeze mnie przypadek dotyczy wieku dorastania, czyli czasu gdy niezmiernie ważne jest cierpliwość, zrozumienie i wspieranie młodego człowieka w umacnianiu  jego &quot;zaufania do sobie samego&quot;  Toteż nie dziwią mnie epitety pod adresem niektórych nauczycieli, jakich używają rodzice relacjonujący przykre zdarzenia dotyczące ich dzieci.

Córka  wtedy, w pierwszej klasie liceum postanowiła, że maturę będzie zdawała poza Polską i do tego konsekwentnie dążyła, ucząc się języka angielskiego, który poznawała już jako 3-4 latka właśnie przez zabawę. Maturę zdała z bardzo dobrymi wynikami, realizując przy tym swoje marzenia.  A przed wyjazdem zdawała jeszcze egzamin komisyjny z tego &quot;znielubionego&quot;przez większość uczniów przedmiotu. Przed wejściem na salę profesorka powiedziała do niej: Ty zdasz ten egzamin, bo ja wiem, że Ty to umiesz!

pozdrawiam serdecznie
EwaSz</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Mirku</p>
<p>Tak właśnie jest.  Przeżywałam wraz z dzieckiem jego rozczarowania, zwątpienia, brak chęci uczestniczenia w lekcjach z jednego z głównych przedmiotu w szkole zarówno podstawowej jak i średniej.  Tak się złożyło, że ta sama nauczycielka uczyła córkę w jednej i w drugiej szkole. Dziś jeszcze, po upływie paru dobrych latach, mam przed oczyma obraz zapłakanej dziewczyny, która wróciła z pierwszej lekcji w liceum z tego przedmiotu. &#8220;Profesorka&#8221; odczytując listę obecności dotarła do znajomego jej nazwiska i głośno, tak by każdy z ponad 30-osobowej grupy całkiem obcych sobie jeszcze wtedy uczniów mógł usłyszeć, powitała córką w taki mniej więcej sposób: Ty, XX (nazwisko), nie myśl sobie, że będziesz miała u mnie 3 na koniec roku!<br />
Wyobraźcie sobie reakcję uczniów. Zapadła cisza, której nikt nie ośmielił się przerwać. Córka wróciła do domu z uczuciem upokorzenia i wstydu, prosząc przez łzy, by przenieść ją do innej szkoły. Pytanie: co robić? Chronić dziecko przed &#8220;złym światem&#8221; umieszczając w innym liceum, czy dać możliwość doświadczania niepowodzeń i uczenia się pokonywania ich, co w życiu okazuje się cenną umiejętnością? Po wspólnym, to znaczy wraz z dzieckiem, przedyskutowaniu za i przeciw różnych rozwiązań, podjęta została decyzja o pozostaniu w tej szkole. Nota bene, w tejże klasie oprócz 3 uczniów- faworytów pani profesor, reszta szybko dołączyła go grona tych, którzy mieli problemy &#8220;nie z przedmiotem, a z nauczycielem&#8221;. Na wywiadówkach skargi rodziców dotyczyły tylko i jedynie tej pani profesor, jej metod nauczania, a raczej traktowania uczniów. Większość rodziców przyznało się, że ich dziecko chodzi na korepetycje z tego przedmiotu. I co z tego, że na korkach jest pojętnym i logicznie myślącym uczniem, jak przy tablicy nie potrafi skupić się po usłyszeniu paru niewybrednych epitetów opisujących jego stan umysłowy.<br />
Komuś, patrzącemu z boku łatwo i oceniać i krytykować. Komuś, kto nie jest zaangażowany choć w niewielkim stopniu w edukację własnego dziecko, może być obojętne, co przeżywa dzieciak. Jednak komuś, kto jest zarówno rodzicem jaki i dobrym towarzyszem dziecka, trudno jest bez emocji mówić, nawet po latach, o tych przykrych doświadczeniach, tym bardziej że &#8220;naprawianie&#8221; szkód, jest niełatwym zadaniem i dla rodzica i dla dziecka.<br />
Ten opisywany przeze mnie przypadek dotyczy wieku dorastania, czyli czasu gdy niezmiernie ważne jest cierpliwość, zrozumienie i wspieranie młodego człowieka w umacnianiu  jego &#8220;zaufania do sobie samego&#8221;  Toteż nie dziwią mnie epitety pod adresem niektórych nauczycieli, jakich używają rodzice relacjonujący przykre zdarzenia dotyczące ich dzieci.</p>
<p>Córka  wtedy, w pierwszej klasie liceum postanowiła, że maturę będzie zdawała poza Polską i do tego konsekwentnie dążyła, ucząc się języka angielskiego, który poznawała już jako 3-4 latka właśnie przez zabawę. Maturę zdała z bardzo dobrymi wynikami, realizując przy tym swoje marzenia.  A przed wyjazdem zdawała jeszcze egzamin komisyjny z tego &#8220;znielubionego&#8221;przez większość uczniów przedmiotu. Przed wejściem na salę profesorka powiedziała do niej: Ty zdasz ten egzamin, bo ja wiem, że Ty to umiesz!</p>
<p>pozdrawiam serdecznie<br />
EwaSz</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53710</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 11:47:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53710</guid>
		<description>Ewa
Dziękuję za interesujący komentarz z punktu widzenia praktyka, który cały (?) proces wychowania dziecka ma za sobą.

Mirek
Piszesz:&quot;I dlatego chyba nie było to najlepsze miejsce na publikacje tego typu tekstów&quot;
Zapewne gdzieś na świecie istnieje znacznie forum na takie dyskusje. :-)
Nie zmienia to faktu, że w ciągu zaledwie tygodnia odnotowaliśmy ponad 1100 wejść na tę stronę i gwarantuję Ci, że nawet po miesiącach będą tutaj zaglądać różni ludzie. Właśnie spojrzałem ile odwiedzin było w tym miesiącu na jednym wywiadzie, który zamieściłem na blogu we wrześniu 2006 - ciągle jeszcze ponad 200, czyli 10 dziennie !!. Jak mawiają Amerykanie &quot;do the math!&quot; :-) To jest przykład na &quot;&lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/The_Long_Tail&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;The Long Tail&lt;/a&gt;&quot;
Inną sprawą jest zaobserwowane przeze mnie zjawisko, że czasem próbujemy coś dobrego zrobić dla świata i pozornie nasze wysiłki nie przynoszą specjalnego rezultatu.  W rzeczywistości prawie każde nasze działanie coś zmienia w środowisku, często tylko nie dowiadujemy się tego. Czasem potrzeba czasu, czasem zbiegu okoliczności, ale zdziwiłbyś się jak często ja dowiaduję się zupełnie niespodziewanie o różnych pozytywnych &quot;efektach ubocznych&quot; tego, co robię :-)
W tym kontekście nie przeceniałbym faktu, że kilku Czytelników skoncentrowało się na kwestiach pobocznych, zamiast przyjrzeć się sednu Twojego tekstu. My tutaj wszyscy uczymy się poprzez dyskusje, a uczenie się nieodłącznie związane jest z takimi rzeczami :-)
Jeszcze raz dziękuję Ci za ten post - to jest bardzo ważny temat i bez Ciebie nie zostałby w ogóle poruszony

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ewa<br />
Dziękuję za interesujący komentarz z punktu widzenia praktyka, który cały (?) proces wychowania dziecka ma za sobą.</p>
<p>Mirek<br />
Piszesz:&#8221;I dlatego chyba nie było to najlepsze miejsce na publikacje tego typu tekstów&#8221;<br />
Zapewne gdzieś na świecie istnieje znacznie forum na takie dyskusje. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Nie zmienia to faktu, że w ciągu zaledwie tygodnia odnotowaliśmy ponad 1100 wejść na tę stronę i gwarantuję Ci, że nawet po miesiącach będą tutaj zaglądać różni ludzie. Właśnie spojrzałem ile odwiedzin było w tym miesiącu na jednym wywiadzie, który zamieściłem na blogu we wrześniu 2006 &#8211; ciągle jeszcze ponad 200, czyli 10 dziennie !!. Jak mawiają Amerykanie &#8220;do the math!&#8221; <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  To jest przykład na &#8220;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/The_Long_Tail" rel="nofollow">The Long Tail</a>&#8221;<br />
Inną sprawą jest zaobserwowane przeze mnie zjawisko, że czasem próbujemy coś dobrego zrobić dla świata i pozornie nasze wysiłki nie przynoszą specjalnego rezultatu.  W rzeczywistości prawie każde nasze działanie coś zmienia w środowisku, często tylko nie dowiadujemy się tego. Czasem potrzeba czasu, czasem zbiegu okoliczności, ale zdziwiłbyś się jak często ja dowiaduję się zupełnie niespodziewanie o różnych pozytywnych &#8220;efektach ubocznych&#8221; tego, co robię <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
W tym kontekście nie przeceniałbym faktu, że kilku Czytelników skoncentrowało się na kwestiach pobocznych, zamiast przyjrzeć się sednu Twojego tekstu. My tutaj wszyscy uczymy się poprzez dyskusje, a uczenie się nieodłącznie związane jest z takimi rzeczami <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Jeszcze raz dziękuję Ci za ten post &#8211; to jest bardzo ważny temat i bez Ciebie nie zostałby w ogóle poruszony</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ludwik C. Siadlak</title>
		<link>http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53706</link>
		<dc:creator>Ludwik C. Siadlak</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 06:34:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2008-01-14/goscinne-posty/dziecko-czy-kariera/#comment-53706</guid>
		<description>EwaSz, Mirek:

Przyglądając się postępom Igora, zebrałem jakiś czas temu kilka krótkich filmów z utalentowanymi dziećmi. Wszystkie są dostępne &lt;a href=&quot;http://www.siadlak.eu/2007/amazing-young-performers/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;, a niektóre naprawdę oszałamiają (jak np. 11-latek śpiewający sopranową arię &quot;O zittre nicht&quot; z Magicznego Fletu.

Pozdrawiam serdecznie
Ludwik</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>EwaSz, Mirek:</p>
<p>Przyglądając się postępom Igora, zebrałem jakiś czas temu kilka krótkich filmów z utalentowanymi dziećmi. Wszystkie są dostępne <a href="http://www.siadlak.eu/2007/amazing-young-performers/" rel="nofollow">tutaj</a>, a niektóre naprawdę oszałamiają (jak np. 11-latek śpiewający sopranową arię &#8220;O zittre nicht&#8221; z Magicznego Fletu.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Ludwik</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

