<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Dokąd prowadzi Twoja droga życiowa?</title>
	<atom:link href="http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/</link>
	<description>Rozwój osobisty, kariera, zarządzanie i marketing dla młodych menedżerów</description>
	<lastBuildDate>Sun, 20 May 2012 18:03:02 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101377</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Feb 2011 12:13:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101377</guid>
		<description>Kristoff
Po przeczytaniu Twojego komentarza i podlinkowanego teksu nasuwa mi się pytanie &quot;what is your point&quot;?
Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kristoff<br />
Po przeczytaniu Twojego komentarza i podlinkowanego teksu nasuwa mi się pytanie &#8220;what is your point&#8221;?<br />
Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Kristoff</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101339</link>
		<dc:creator>Kristoff</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Feb 2011 22:18:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101339</guid>
		<description>Właśnie przeczytałem interesujący i bardzo prawdziwy artykuł:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,9050158,Pokolenie_bez_etatu.html

Warto przeczytać i przemyśleć, szczególnie polecam osobom przed i w trakcie studiów. Generalnie dla mnie osobiście intryguje pytanie (..) Czy ktoś, kto za darmo wykonuje zadanie, wierząc, że wnosi coś do ogólnej puli dobra, to frajer? (..) Często robię więcej niż jest to wymagane, dzięki temu zdobywam doświadczenie, mam nadzieję że to mi się kiedyś przyda.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie przeczytałem interesujący i bardzo prawdziwy artykuł:</p>
<p><a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,9050158,Pokolenie_bez_etatu.html" rel="nofollow">http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,9050158,Pokolenie_bez_etatu.html</a></p>
<p>Warto przeczytać i przemyśleć, szczególnie polecam osobom przed i w trakcie studiów. Generalnie dla mnie osobiście intryguje pytanie (..) Czy ktoś, kto za darmo wykonuje zadanie, wierząc, że wnosi coś do ogólnej puli dobra, to frajer? (..) Często robię więcej niż jest to wymagane, dzięki temu zdobywam doświadczenie, mam nadzieję że to mi się kiedyś przyda.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Kuriata</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101091</link>
		<dc:creator>Paweł Kuriata</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Feb 2011 06:08:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101091</guid>
		<description>&quot;Dosyć teoretyzowania i usprawiedliwień, pytanie do Was: W jaki sposób Waszym zdaniem mogę zmienić w sobie to przekonanie?&quot;

Zmienianie przekonań jest dość łatwe. Wpisz google &quot;jak zmienić przekonania? pasterski&quot; i pierwsza pozycja. Jeśli ta metoda do Ciebie nie dociera to możesz spróbować po prostu zacząć coś robić i poczekać, aż strach sam minie, bo tak prawie na pewno będzie. To myślę najlepsza metoda. Ważny jest punkt rozpoczęcia.

Jeśli chcesz zacząć przygotowania do matury i studia jednocześnie to cóż... Jeśli uważasz, że taka droga Ci odpowiada to ok. Tylko czy to odkładanie się kiedyś skończy? :)

Pozdrawiam,
Paweł Kuriata.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Dosyć teoretyzowania i usprawiedliwień, pytanie do Was: W jaki sposób Waszym zdaniem mogę zmienić w sobie to przekonanie?&#8221;</p>
<p>Zmienianie przekonań jest dość łatwe. Wpisz google &#8220;jak zmienić przekonania? pasterski&#8221; i pierwsza pozycja. Jeśli ta metoda do Ciebie nie dociera to możesz spróbować po prostu zacząć coś robić i poczekać, aż strach sam minie, bo tak prawie na pewno będzie. To myślę najlepsza metoda. Ważny jest punkt rozpoczęcia.</p>
<p>Jeśli chcesz zacząć przygotowania do matury i studia jednocześnie to cóż&#8230; Jeśli uważasz, że taka droga Ci odpowiada to ok. Tylko czy to odkładanie się kiedyś skończy? <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Paweł Kuriata.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Malwina</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101072</link>
		<dc:creator>Malwina</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Feb 2011 21:14:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101072</guid>
		<description>Ewa, Paweł,
Dziękuję Wam za odpowiedzi. Postaram się do nich ustosunkować.

Wszystko, co mi przychodzi do głowy nadal jest usprawiedliwianiem tego, że postępuję tak, a nie inaczej. Nie wiem czemu, ale obawiam się podjąć jakiekolwiek kroki, bo boję się, że nie dam sobie rady, że będzie ktoś &quot;lepszy&quot; ode mnie, że nie poradzę sobie z presją w domu, a później z sytuacją w życiu. Nie mam pojęcia skąd mi się wzięła ta bariera, tak naprawdę jest ona tylko i wyłącznie w mojej głowie i niby zdaję sobie z tego sprawę, ale pomimo uzasadniania sobie tego nie umiem tego zmienić. Dosyć teoretyzowania i usprawiedliwień, pytanie do Was: W jaki sposób Waszym zdaniem mogę zmienić w sobie to przekonanie? Może to brzmi trochę bezradnie i desperacko, ale naprawdę próbowałam &quot;rozmawiać ze sobą&quot;, przemawiać sobie do rozsądku, na logikę, a skutki widzicie w powyższym komentarzu. Może powinnam skoczyć na głęboką wodę i rzucić te studia, iść to pracy, a nie siedzieć i gdybać.
Nie akceptuję swoich wad i słabości. Szczerze mówiąc mam ich serdecznie dosyć, bo widzę, że strasznie mnie ograniczają. Albo raczej nie one, bo wady nie są jakimiś osobnymi tworami, czyhającymi na to, aby utrudnić nam życie, tylko częścią nas. To ja sama siebie ograniczam. 

Jeśli chodzi o działania: Wczoraj złożyłam podanie o ponowne przystąpienie do matury, żeby spróbować dostać się na psychologię. I nie wiem jeszcze, czy zaczęłabym ją na trzecim roku stomatologii, czy wzięłabym dziekankę i poszłabym na psychologię. Napisałam do Ewy, że w najbliższym czasie zacznę prowadzić blog, ale gdy teraz tak na to patrzę, to nie pogodzę studiowania i przygotowań do matury z równoczesnym pisaniem. Nic się nie stanie, jeśli odłożę prowadzenie blogu na te trzy-cztery miesiące, a wolałabym jednak poświęcić ten czas na przygotowania do matury, które, o ile odniosą pożądany skutek, przybliżą mnie do celu w większym stopniu niż pisanie. Mogę obiecać tutaj publicznie, że blog powstanie:). 

Wiecie, macie rację. Nie mam czego korygować. Gdy tak czytam to, co przed chwilą napisałam, to po prostu &quot;ręce opadają&quot;.

Normalnie napisałabym, że daliście mi do myślenia. Ale jako że w świetle tego wszystkiego brzmi to co najmniej ironicznie, bo gdyby płacili za samo myślenie, dawno byłabym już milionerką, to napiszę tylko, że dziękuję Wam za odzew.

Ewa, pozwoliłam sobie napisać do Ciebie maila.

Pozdrawiam.
Malwina</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ewa, Paweł,<br />
Dziękuję Wam za odpowiedzi. Postaram się do nich ustosunkować.</p>
<p>Wszystko, co mi przychodzi do głowy nadal jest usprawiedliwianiem tego, że postępuję tak, a nie inaczej. Nie wiem czemu, ale obawiam się podjąć jakiekolwiek kroki, bo boję się, że nie dam sobie rady, że będzie ktoś &#8220;lepszy&#8221; ode mnie, że nie poradzę sobie z presją w domu, a później z sytuacją w życiu. Nie mam pojęcia skąd mi się wzięła ta bariera, tak naprawdę jest ona tylko i wyłącznie w mojej głowie i niby zdaję sobie z tego sprawę, ale pomimo uzasadniania sobie tego nie umiem tego zmienić. Dosyć teoretyzowania i usprawiedliwień, pytanie do Was: W jaki sposób Waszym zdaniem mogę zmienić w sobie to przekonanie? Może to brzmi trochę bezradnie i desperacko, ale naprawdę próbowałam &#8220;rozmawiać ze sobą&#8221;, przemawiać sobie do rozsądku, na logikę, a skutki widzicie w powyższym komentarzu. Może powinnam skoczyć na głęboką wodę i rzucić te studia, iść to pracy, a nie siedzieć i gdybać.<br />
Nie akceptuję swoich wad i słabości. Szczerze mówiąc mam ich serdecznie dosyć, bo widzę, że strasznie mnie ograniczają. Albo raczej nie one, bo wady nie są jakimiś osobnymi tworami, czyhającymi na to, aby utrudnić nam życie, tylko częścią nas. To ja sama siebie ograniczam. </p>
<p>Jeśli chodzi o działania: Wczoraj złożyłam podanie o ponowne przystąpienie do matury, żeby spróbować dostać się na psychologię. I nie wiem jeszcze, czy zaczęłabym ją na trzecim roku stomatologii, czy wzięłabym dziekankę i poszłabym na psychologię. Napisałam do Ewy, że w najbliższym czasie zacznę prowadzić blog, ale gdy teraz tak na to patrzę, to nie pogodzę studiowania i przygotowań do matury z równoczesnym pisaniem. Nic się nie stanie, jeśli odłożę prowadzenie blogu na te trzy-cztery miesiące, a wolałabym jednak poświęcić ten czas na przygotowania do matury, które, o ile odniosą pożądany skutek, przybliżą mnie do celu w większym stopniu niż pisanie. Mogę obiecać tutaj publicznie, że blog powstanie:). </p>
<p>Wiecie, macie rację. Nie mam czego korygować. Gdy tak czytam to, co przed chwilą napisałam, to po prostu &#8220;ręce opadają&#8221;.</p>
<p>Normalnie napisałabym, że daliście mi do myślenia. Ale jako że w świetle tego wszystkiego brzmi to co najmniej ironicznie, bo gdyby płacili za samo myślenie, dawno byłabym już milionerką, to napiszę tylko, że dziękuję Wam za odzew.</p>
<p>Ewa, pozwoliłam sobie napisać do Ciebie maila.</p>
<p>Pozdrawiam.<br />
Malwina</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Kuriata</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101061</link>
		<dc:creator>Paweł Kuriata</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Feb 2011 16:04:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101061</guid>
		<description>Malwina,
ja również odnoszę bardzo podobne wrażenia (jakby co to proszę - skoryguj nas) co Ewa. 

Czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, że akceptujesz swoje wady i słabości jakby one tworzyły Twoje &quot;ja&quot;. Pytasz retorycznie co będzie jak nie wyjdzie. Co będzie jak nie dasz rady. Nic nie będzie. Brak działań usprawiedliwianych w ten sposób to już &quot;nie danie rady&quot;, ale zamiast później (jeśli już) to przed startem polegniesz. Jest taki cytat, który lubię:
&quot;ten wyścig skończył się tak, że się nie zaczął&quot;. Może podobnie jest z Twoim wyścigiem po marzenia? :) Oby nie!

Pisałaś w komentarzu, który Alex przemienił w osobny wpis, że boisz się wypłynąć od razu na szerokie wody. Ewa zaproponowała Ci powyżej (aż sam się dziwię, że zrobiła to w tak bezpośredni sposób) możliwości jakie masz przed sobą poprzez znajomość z nią. :-) Piszesz w odpowiedzi na mój komentarz: 
&quot;co jeśli gdzieś po drodze się załamię/zrezygnuję i pozostanę z niczym?&quot; dlaczego nie podejmiesz działań o mniejszym ryzyku, które znacząco przybliżą Cię do celu?

Ja pisałem blog (kilka dni temu postanowiłem przerwać i wybrać inną tematykę) i powiem, że rozwinęło mnie to pod względem pisania niesamowicie. Nie spodziewałem się, że pisanie artykułów może tak mnie wzbogacić. Może spróbujesz czegoś podobnego? :-)

Nie odbieraj mojego komentarzu jako pouczanie, ale z jak najbardziej pozytywnych pobudek feedback.

Pozdrawiam,
Paweł Kuriata.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Malwina,<br />
ja również odnoszę bardzo podobne wrażenia (jakby co to proszę &#8211; skoryguj nas) co Ewa. </p>
<p>Czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, że akceptujesz swoje wady i słabości jakby one tworzyły Twoje &#8220;ja&#8221;. Pytasz retorycznie co będzie jak nie wyjdzie. Co będzie jak nie dasz rady. Nic nie będzie. Brak działań usprawiedliwianych w ten sposób to już &#8220;nie danie rady&#8221;, ale zamiast później (jeśli już) to przed startem polegniesz. Jest taki cytat, który lubię:<br />
&#8220;ten wyścig skończył się tak, że się nie zaczął&#8221;. Może podobnie jest z Twoim wyścigiem po marzenia? <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Oby nie!</p>
<p>Pisałaś w komentarzu, który Alex przemienił w osobny wpis, że boisz się wypłynąć od razu na szerokie wody. Ewa zaproponowała Ci powyżej (aż sam się dziwię, że zrobiła to w tak bezpośredni sposób) możliwości jakie masz przed sobą poprzez znajomość z nią. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Piszesz w odpowiedzi na mój komentarz:<br />
&#8220;co jeśli gdzieś po drodze się załamię/zrezygnuję i pozostanę z niczym?&#8221; dlaczego nie podejmiesz działań o mniejszym ryzyku, które znacząco przybliżą Cię do celu?</p>
<p>Ja pisałem blog (kilka dni temu postanowiłem przerwać i wybrać inną tematykę) i powiem, że rozwinęło mnie to pod względem pisania niesamowicie. Nie spodziewałem się, że pisanie artykułów może tak mnie wzbogacić. Może spróbujesz czegoś podobnego? <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Nie odbieraj mojego komentarzu jako pouczanie, ale z jak najbardziej pozytywnych pobudek feedback.</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Paweł Kuriata.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ewa W</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101058</link>
		<dc:creator>Ewa W</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Feb 2011 14:39:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101058</guid>
		<description>Malwina, 
napisałaś:
&quot;Zdecydowanie najbardziej podoba mi się z tego zestawu pisanie artykułów do gazet;). Z tego co wiem o pracę nie jest łatwo&quot; - A skąd masz tę wiedzę? Kiedy nie jest łatwo? Komu nie jest łatwo?  Co zrobilaś, zeby sie do tego przybliżyć? Czy &quot;nie jest latwo&quot; oznacza, że to niemozliwe? Jak chcesz &quot;łatwo&quot; - to moze najlepiej na zasilku albo garnuszku rodzicow?? To tak bez znieczulenia, ale mam wrażenie, że moze Ci się przydać na przebudzenie. 

Zadaj sobie może pytanie, czy szukasz usprawiedliwienia dla niepodejmowania działań i niedokonywania zmian, czy szukasz wsparcia i sposobu na realizację planów i pragnień. To istitna rożnica celów,a dodatkowo w pierwszym przypadku marnotrawisz energię, w dugim - wykorzystujesz ją.

Piszesz: &quot;z jednej strony wiem, że jestem w stanie to zrobić, że to coś realnego i w moim zasięgu&quot;.
Dopóki nie spróbujesz to nie wiesz, tylko masz takie wyobrażenie. Ono może się w praktyce potwierdzic lub nie. I może w praktyce się okazać, że Ty zupelnie inaczej wyobrażałaś sobie taką pracę niz jest faktycznie. Może zatem warto by skorzystać z możliwosci jakie są wokol Ciebie? Testować?

Na propozycję pisania bloga nie zareagowalaś z entuzjazmem. Gdybym teraz zaproponowala &quot;dziennikarstwo obywatelskie&quot; - coraz powszechniejsza forma wśrod mlodych ludzi chcących pisac - spodziewam się, ze uslyszalabym, ze nie masz czasu etc. Moze sie mylę, niemniej takie odnoszę wrażenie. 
Nie reaguejesz na to jako na szansę pisania i testowania marzenia. 

Nie wykorzystujesz okazji, żeby dowiedzieć się więcej o ewentualnym przyszlym zawodzie. Nie jestem goloslowna - weszlaś kiedyś na moją stronę, zauważylaś post, jest tam też zakładka &quot;o mnie&quot; - jeśli nie weszlaś - bląd. U mnie w firmie, a nawet w moim zespole od czasu do czasu zatrudnia się mlodych ludzi, po stażu absolwenckim,a  niektórzy zostają na etacie. Mam praktykantów, etc. Nie spytalaś &quot;u źródła&quot; o to, jak wyglada praca dziennikarska, jaka jest ścieżka niektórych mlodych ludzi etc  (choc mialaś super okazję przez formatkę kontaktową), nie pytalaś, co moglabyś zrobić, żeby przetestować swoje marzenie o byciu dziennikarzem. Po naszej wymianie komentarzy i moim pierwszym komentarzu do Ciebie byla to super okazja. jedna z niewielu tak dobrych. Łatwiej juz być chyba nie mogło. :-) To podpowiedź na przyszlość.

Teoretycznych rozważań tu sporo, caly czas nie wiem, boję się, stawianie na skrajności i stawanie &quot;pod scianą&quot;. A może warto zacząć pisać do gazety studenckiej? Zacząć dzialać zamiast teoretyzować? Bez tego zawsze będzie Ci sie coś wydawalo, ale nigdy się nie dowiesz. 
Może jednak warto zacząć dzialać?

Pozdrawiam bardzo serdecznie :-)

Ewa</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Malwina,<br />
napisałaś:<br />
&#8220;Zdecydowanie najbardziej podoba mi się z tego zestawu pisanie artykułów do gazet;). Z tego co wiem o pracę nie jest łatwo&#8221; &#8211; A skąd masz tę wiedzę? Kiedy nie jest łatwo? Komu nie jest łatwo?  Co zrobilaś, zeby sie do tego przybliżyć? Czy &#8220;nie jest latwo&#8221; oznacza, że to niemozliwe? Jak chcesz &#8220;łatwo&#8221; &#8211; to moze najlepiej na zasilku albo garnuszku rodzicow?? To tak bez znieczulenia, ale mam wrażenie, że moze Ci się przydać na przebudzenie. </p>
<p>Zadaj sobie może pytanie, czy szukasz usprawiedliwienia dla niepodejmowania działań i niedokonywania zmian, czy szukasz wsparcia i sposobu na realizację planów i pragnień. To istitna rożnica celów,a dodatkowo w pierwszym przypadku marnotrawisz energię, w dugim &#8211; wykorzystujesz ją.</p>
<p>Piszesz: &#8220;z jednej strony wiem, że jestem w stanie to zrobić, że to coś realnego i w moim zasięgu&#8221;.<br />
Dopóki nie spróbujesz to nie wiesz, tylko masz takie wyobrażenie. Ono może się w praktyce potwierdzic lub nie. I może w praktyce się okazać, że Ty zupelnie inaczej wyobrażałaś sobie taką pracę niz jest faktycznie. Może zatem warto by skorzystać z możliwosci jakie są wokol Ciebie? Testować?</p>
<p>Na propozycję pisania bloga nie zareagowalaś z entuzjazmem. Gdybym teraz zaproponowala &#8220;dziennikarstwo obywatelskie&#8221; &#8211; coraz powszechniejsza forma wśrod mlodych ludzi chcących pisac &#8211; spodziewam się, ze uslyszalabym, ze nie masz czasu etc. Moze sie mylę, niemniej takie odnoszę wrażenie.<br />
Nie reaguejesz na to jako na szansę pisania i testowania marzenia. </p>
<p>Nie wykorzystujesz okazji, żeby dowiedzieć się więcej o ewentualnym przyszlym zawodzie. Nie jestem goloslowna &#8211; weszlaś kiedyś na moją stronę, zauważylaś post, jest tam też zakładka &#8220;o mnie&#8221; &#8211; jeśli nie weszlaś &#8211; bląd. U mnie w firmie, a nawet w moim zespole od czasu do czasu zatrudnia się mlodych ludzi, po stażu absolwenckim,a  niektórzy zostają na etacie. Mam praktykantów, etc. Nie spytalaś &#8220;u źródła&#8221; o to, jak wyglada praca dziennikarska, jaka jest ścieżka niektórych mlodych ludzi etc  (choc mialaś super okazję przez formatkę kontaktową), nie pytalaś, co moglabyś zrobić, żeby przetestować swoje marzenie o byciu dziennikarzem. Po naszej wymianie komentarzy i moim pierwszym komentarzu do Ciebie byla to super okazja. jedna z niewielu tak dobrych. Łatwiej juz być chyba nie mogło. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  To podpowiedź na przyszlość.</p>
<p>Teoretycznych rozważań tu sporo, caly czas nie wiem, boję się, stawianie na skrajności i stawanie &#8220;pod scianą&#8221;. A może warto zacząć pisać do gazety studenckiej? Zacząć dzialać zamiast teoretyzować? Bez tego zawsze będzie Ci sie coś wydawalo, ale nigdy się nie dowiesz.<br />
Może jednak warto zacząć dzialać?</p>
<p>Pozdrawiam bardzo serdecznie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ewa</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Malwina</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101026</link>
		<dc:creator>Malwina</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Feb 2011 23:21:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-101026</guid>
		<description>Marcin,
Dzięki za odpowiedzi:). Rzeczywiście jest kilka tych możliwości. Zdecydowanie najbardziej podoba mi się z tego zestawu pisanie artykułów do gazet;). Z tego co wiem o pracę nie jest łatwo. Jeśli zakładałabym kawiarnię to raczej po to, aby zaangażować się w nią całą sobą, a nie obserwować z dystansu pracujących w niej ludzi.

Paweł,
Zdaję sobie sprawę, że pewnych rzeczy można się nauczyć, ale równocześnie nie ufam sobie i nie wierzę w siebie samą na tyle, aby skoczyć na głęboką wodę i kształtować te umiejętności będąc już jakby pod ścianą. To jest taki mój paradoks: z jednej strony wiem, że jestem w stanie to zrobić, że to coś realnego i w moim zasięgu, a z drugiej nasuwają mi się myśli: &quot;a co jeśli jednak nie dam rady?&quot;, &quot;a co jeśli gdzieś po drodze się załamię/zrezygnuję i pozostanę z niczym?&quot;. Nie miałam okazji &quot;wypróbować się&quot; jeszcze w podbramkowej sytuacji, być może dlatego, że bałam się taką sytuację sobie stworzyć. Dlatego też w ostatnim czasie moje myśli krążą wokół wkurzającego zarówno dla innych jak i dla mnie samej modelu pod tytułem &quot;chciałabym, a boję się&quot;. Na razie niestety bardziej boję się niż bym chciała. Ale staram się nad sobą pracować, aby kiedyś sytuacja się odwróciła. Sama sobie wybudowałam w swojej głowie ograniczający mnie mur. Dążę do tego, aby go rozebrać, cegiełka po cegiełce. Wcale nie jest łatwo, cięęężkie są te cegły;). Mimo to wierzę, że kiedyś rozwalę go całkowicie.
Poczytałam trochę o Kamilu Cebulskim. Przedsiębiorczy facet:D.

Zauważyłam, że ciągle piszę tylko o sobie na tym blogu. Kiepsko się z tym czuję. No cóż, może kiedyś nadejdzie taki moment, że ja też będę potrafiła coś komuś poradzić, bazując na swoim doświadczeniu.

Pozdrawiam i dziękuję:).
Malwina.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Marcin,<br />
Dzięki za odpowiedzi:). Rzeczywiście jest kilka tych możliwości. Zdecydowanie najbardziej podoba mi się z tego zestawu pisanie artykułów do gazet;). Z tego co wiem o pracę nie jest łatwo. Jeśli zakładałabym kawiarnię to raczej po to, aby zaangażować się w nią całą sobą, a nie obserwować z dystansu pracujących w niej ludzi.</p>
<p>Paweł,<br />
Zdaję sobie sprawę, że pewnych rzeczy można się nauczyć, ale równocześnie nie ufam sobie i nie wierzę w siebie samą na tyle, aby skoczyć na głęboką wodę i kształtować te umiejętności będąc już jakby pod ścianą. To jest taki mój paradoks: z jednej strony wiem, że jestem w stanie to zrobić, że to coś realnego i w moim zasięgu, a z drugiej nasuwają mi się myśli: &#8220;a co jeśli jednak nie dam rady?&#8221;, &#8220;a co jeśli gdzieś po drodze się załamię/zrezygnuję i pozostanę z niczym?&#8221;. Nie miałam okazji &#8220;wypróbować się&#8221; jeszcze w podbramkowej sytuacji, być może dlatego, że bałam się taką sytuację sobie stworzyć. Dlatego też w ostatnim czasie moje myśli krążą wokół wkurzającego zarówno dla innych jak i dla mnie samej modelu pod tytułem &#8220;chciałabym, a boję się&#8221;. Na razie niestety bardziej boję się niż bym chciała. Ale staram się nad sobą pracować, aby kiedyś sytuacja się odwróciła. Sama sobie wybudowałam w swojej głowie ograniczający mnie mur. Dążę do tego, aby go rozebrać, cegiełka po cegiełce. Wcale nie jest łatwo, cięęężkie są te cegły;). Mimo to wierzę, że kiedyś rozwalę go całkowicie.<br />
Poczytałam trochę o Kamilu Cebulskim. Przedsiębiorczy facet:D.</p>
<p>Zauważyłam, że ciągle piszę tylko o sobie na tym blogu. Kiepsko się z tym czuję. No cóż, może kiedyś nadejdzie taki moment, że ja też będę potrafiła coś komuś poradzić, bazując na swoim doświadczeniu.</p>
<p>Pozdrawiam i dziękuję:).<br />
Malwina.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Kuriata</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-100988</link>
		<dc:creator>Paweł Kuriata</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Jan 2011 20:27:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-100988</guid>
		<description>Malwina, nie odpowiem Ci na Twoje pytania, ale odniosę się do pewnej rzeczy, którą zauważyłem czytając Twoją wypowiedź (która nawiasem mówiąc wcale nie wydała mi się negatywna :-)).

Na początek kilka cytatów z Twojej wypowiedzi.
1. &quot;Mam wrażenie, że do tego stylu życia potrzebne są nie tylko chęci, ale także spora siła przebicia, której ja niestety nie posiadam.&quot;
2. &quot;Nie jestem odważna, ani mocno otwarta na ludzi, nie potrafię w żaden sposób wywierać na nikogo wpływu ani mobilizować, tylko co najwyżej podtrzymywać na duchu, więc zawód trenera (choć mógłby być bardzo satysfakcjonujący) nie wchodzi w grę.&quot;
3. &quot;Niby wiem, że dużo rzeczy można w sobie rozwinąć, ale raczej nigdy nie będę się czuła komfortowo, przemawiając do bardzo dużej grupy ludzi.&quot;

Wszystkie te trzy cytaty zawierają w sobie nie wiem/ nie potrafię/ nie umiem. Istnieje jakiś problem by, jeśli taka zachodzi konieczność i chęć, tego się nauczyć? Piszesz, że raczej nigdy nie będziesz się czuła komfortowo przemawiając do dużej grupy ludzi - uważasz, że nie potrafiłabyś włączyć tej czynności do swojej strefy komfortu NIGDY?
Chyba nie sądzisz, że przeszkadzają w tym geny? :-) A jeśli tak to tutaj coś na ten temat i Alex napisał:
http://alexba.eu/2007-12-15/rozwoj-kariera-praca/talent-przeceniany-element/

Moim zdaniem kwestia bycia osobą o której piszesz, czyli wolną w każdym aspekcie życia to kwestia posiadania umiejętności dzięki którym robi się sporą różnicę bez konieczności siedzenia w firmie przez cały rok bez urlopów.

Nawet Alex napisał w tym poście o tym, nie wiem czy dostrzegłaś:
&quot;Ten albo nie musi nic robić, albo (znacznie częściej) pełni rolę poganiacza, który waląc w bęben krzyczy „tempo dwadzieścia, kołki w zęby!!!”.&quot; &lt;-- o właścicielach galer. Czyli można również sobie wykreować model &quot;nie robienia nic&quot;, czyli statek płynie bez ingerencji, a ingerować można albo z konieczności (rzadziej) albo gdy ma się ochotę. Kwestia wykreowania sobie tego co się robi w dany sposób. Nie sądzę by wymienione przez Ciebie zawody były jedynymi.

A! Jednak odpowiem na Twoje pytanie. Z tego co wiem to życie bardzo wolnościowe prowadzi Kamil Cebulski, przedsiębiorca. Dużo działa w internecie, ale poza również. Bardzo aktywny gość. :) To przykład przedsiębiorcy, który jest bliski modelowi, który Ci się podoba.

Pozdrawiam,
Paweł.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Malwina, nie odpowiem Ci na Twoje pytania, ale odniosę się do pewnej rzeczy, którą zauważyłem czytając Twoją wypowiedź (która nawiasem mówiąc wcale nie wydała mi się negatywna <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> ).</p>
<p>Na początek kilka cytatów z Twojej wypowiedzi.<br />
1. &#8220;Mam wrażenie, że do tego stylu życia potrzebne są nie tylko chęci, ale także spora siła przebicia, której ja niestety nie posiadam.&#8221;<br />
2. &#8220;Nie jestem odważna, ani mocno otwarta na ludzi, nie potrafię w żaden sposób wywierać na nikogo wpływu ani mobilizować, tylko co najwyżej podtrzymywać na duchu, więc zawód trenera (choć mógłby być bardzo satysfakcjonujący) nie wchodzi w grę.&#8221;<br />
3. &#8220;Niby wiem, że dużo rzeczy można w sobie rozwinąć, ale raczej nigdy nie będę się czuła komfortowo, przemawiając do bardzo dużej grupy ludzi.&#8221;</p>
<p>Wszystkie te trzy cytaty zawierają w sobie nie wiem/ nie potrafię/ nie umiem. Istnieje jakiś problem by, jeśli taka zachodzi konieczność i chęć, tego się nauczyć? Piszesz, że raczej nigdy nie będziesz się czuła komfortowo przemawiając do dużej grupy ludzi &#8211; uważasz, że nie potrafiłabyś włączyć tej czynności do swojej strefy komfortu NIGDY?<br />
Chyba nie sądzisz, że przeszkadzają w tym geny? <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  A jeśli tak to tutaj coś na ten temat i Alex napisał:<br />
<a href="http://alexba.eu/2007-12-15/rozwoj-kariera-praca/talent-przeceniany-element/" rel="nofollow">http://alexba.eu/2007-12-15/rozwoj-kariera-praca/talent-przeceniany-element/</a></p>
<p>Moim zdaniem kwestia bycia osobą o której piszesz, czyli wolną w każdym aspekcie życia to kwestia posiadania umiejętności dzięki którym robi się sporą różnicę bez konieczności siedzenia w firmie przez cały rok bez urlopów.</p>
<p>Nawet Alex napisał w tym poście o tym, nie wiem czy dostrzegłaś:<br />
&#8220;Ten albo nie musi nic robić, albo (znacznie częściej) pełni rolę poganiacza, który waląc w bęben krzyczy „tempo dwadzieścia, kołki w zęby!!!”.&#8221; &lt;&#8211; o właścicielach galer. Czyli można również sobie wykreować model &quot;nie robienia nic&quot;, czyli statek płynie bez ingerencji, a ingerować można albo z konieczności (rzadziej) albo gdy ma się ochotę. Kwestia wykreowania sobie tego co się robi w dany sposób. Nie sądzę by wymienione przez Ciebie zawody były jedynymi.</p>
<p>A! Jednak odpowiem na Twoje pytanie. Z tego co wiem to życie bardzo wolnościowe prowadzi Kamil Cebulski, przedsiębiorca. Dużo działa w internecie, ale poza również. Bardzo aktywny gość. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  To przykład przedsiębiorcy, który jest bliski modelowi, który Ci się podoba.</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Paweł.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marcin Wosinek</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-100984</link>
		<dc:creator>Marcin Wosinek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Jan 2011 18:37:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-100984</guid>
		<description>Malwina, 
Służę przykładami innych prac spełniających część wymienionych przez Ciebie kryteriów:

 - pracowanie jako freelancer, możliwe w takich branżach jak:
   * tworzenie stron www(np ja). Byłem bardzo przyjemnie zaskoczony, że spędzając listopad nad morzem w Hiszpanii miałem takie same możliwości wykonywania zadań dla moich klientów (swoja drogą na ogół z Wawy) jak w zimnym Krakowie:)
   * tłumaczenia(co najmniej dwoje znajomych ze spotkań językowych). Jedna z tych osób kontynuuję zdalnie pracę w Londynie mieszkając w Polsce. Londyńskie stawki, Polskie koszta:)
   * grafika komputerowa(dwóch znajomych, oboje pracują również na etacie). Z racji swojego zawodu mam kontakt z ludźmi tworzącym grafikę do stron internetowych(pracy jest dużo), nie wiem jak wygląda rynek na inne rodzaje grafiki
   * pisanie artykułów do gazet - spotkałem jedną osobę która tak się utrzymywała; trzeba by dopytać innych czytelników o to jak wygląda rynek. 

 - pracę które można w wielu krajach znaleźć i wykonywać na miejscu:
  * przede wszystkim nauka języków (angielskiego). Interesuje się uczeniem ang w Chinach, z tego co mówią ludzi którzy albo tam byli albo nawet tam są i uczą ang: często wszyscy z Europy są automatycznie rodzimymi mówcami angielskiego; są wysokie stawki i niskie koszty utrzymania. 
  * kawiarnie, praca w turystyce. 

 - wydaje mi się że dobrze zorganizowaną firmę (np. kawiarnię:) ) można obsadzić zaufanymi ludźmi którzy czują z nią związek i traktować to jako źródło pasywnego dochodu. Nie mam na to przykładów z życia. 

Ze swojego doświadczenia wiem że praca jako freelancer wymaga szerszego zestawu umiejętności niż robienie &#039;tego samego&#039; na etacie. Poza umiejętnościami technicznymi dochodzi dużo umiejętności miękkich do wszystkich czynności do których firmy mają czasem osobne działy:) No i trzeba samu organizować sobie prace - nie ma &#039;motywatora&#039; ; jak się nie zmotywujesz sama to się mogą pieniądze skończyć.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Malwina,<br />
Służę przykładami innych prac spełniających część wymienionych przez Ciebie kryteriów:</p>
<p> &#8211; pracowanie jako freelancer, możliwe w takich branżach jak:<br />
   * tworzenie stron www(np ja). Byłem bardzo przyjemnie zaskoczony, że spędzając listopad nad morzem w Hiszpanii miałem takie same możliwości wykonywania zadań dla moich klientów (swoja drogą na ogół z Wawy) jak w zimnym Krakowie:)<br />
   * tłumaczenia(co najmniej dwoje znajomych ze spotkań językowych). Jedna z tych osób kontynuuję zdalnie pracę w Londynie mieszkając w Polsce. Londyńskie stawki, Polskie koszta:)<br />
   * grafika komputerowa(dwóch znajomych, oboje pracują również na etacie). Z racji swojego zawodu mam kontakt z ludźmi tworzącym grafikę do stron internetowych(pracy jest dużo), nie wiem jak wygląda rynek na inne rodzaje grafiki<br />
   * pisanie artykułów do gazet &#8211; spotkałem jedną osobę która tak się utrzymywała; trzeba by dopytać innych czytelników o to jak wygląda rynek. </p>
<p> &#8211; pracę które można w wielu krajach znaleźć i wykonywać na miejscu:<br />
  * przede wszystkim nauka języków (angielskiego). Interesuje się uczeniem ang w Chinach, z tego co mówią ludzi którzy albo tam byli albo nawet tam są i uczą ang: często wszyscy z Europy są automatycznie rodzimymi mówcami angielskiego; są wysokie stawki i niskie koszty utrzymania.<br />
  * kawiarnie, praca w turystyce. </p>
<p> &#8211; wydaje mi się że dobrze zorganizowaną firmę (np. kawiarnię:) ) można obsadzić zaufanymi ludźmi którzy czują z nią związek i traktować to jako źródło pasywnego dochodu. Nie mam na to przykładów z życia. </p>
<p>Ze swojego doświadczenia wiem że praca jako freelancer wymaga szerszego zestawu umiejętności niż robienie &#8216;tego samego&#8217; na etacie. Poza umiejętnościami technicznymi dochodzi dużo umiejętności miękkich do wszystkich czynności do których firmy mają czasem osobne działy:) No i trzeba samu organizować sobie prace &#8211; nie ma &#8216;motywatora&#8217; ; jak się nie zmotywujesz sama to się mogą pieniądze skończyć.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Malwina</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-100983</link>
		<dc:creator>Malwina</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Jan 2011 17:32:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-100983</guid>
		<description>Na początku napiszę, że po przeczytaniu mojego poniższego komentarza stwierdziłam, że brzmi on jakoś tak... niemiło;). Jakbym była negatywnie nastawiona, albo coś. Nie taki był mój zamiar, dlatego proszę, żeby nikt nie odebrał tego w ten sposób. To tak na wszelki wypadek:).

Ostatnio zastanowiła mnie jedna rzecz. Na tym blogu (i na paru innych także) przedstawiany jest wielokrotnie wizerunek osoby żyjącej na własny rachunek, będącej samej sobie szefem, samodzielnej finansowo, niezależnej od lokalizacji i charakteryzującej się jeszcze paroma innymi, bardzo dla mnie atrakcyjnie brzmiącymi metodami na życie. Problem w tym, że gdy przyjrzałam się bliżej tym osobom uświadomiłam sobie, że tak naprawdę zajmują się one stosunkowo wąskim wachlarzem dziedzin. Są to zwykle doradcy, trenerzy osobiści, albo osoby zarabiające w internecie. Możliwe że coś pominęłam, albo przekręciłam. 
Nie znam się dokładnie na tych dziedzinach, ale nie sądzę, abym w przyszłości miała do czynienia z którąś z nich. Nie jestem odważna, ani mocno otwarta na ludzi, nie potrafię w żaden sposób wywierać na nikogo wpływu ani mobilizować, tylko co najwyżej podtrzymywać na duchu, więc zawód trenera (choć mógłby być bardzo satysfakcjonujący) nie wchodzi w grę. Niby wiem, że dużo rzeczy można w sobie rozwinąć, ale raczej nigdy nie będę się czuła komfortowo, przemawiając do bardzo dużej grupy ludzi. Czy ktoś z Was mógłby podać mi przykład, najlepiej znany z życia, w którym dana osoba żyje w sposób mniej więcej taki, jak podałam na początku, ale równocześnie zajmuje się czymś zupełnie innym niż te zawody wymienione przeze mnie? Po prostu potrzebuję konkretnego przykładu. Mam wrażenie, że do tego stylu życia potrzebne są nie tylko chęci, ale także spora siła przebicia, której ja niestety nie posiadam. Zdaję sobie sprawę, że mój pogląd na tą sprawę jest mocno ograniczony i być może kompromituję się, zadając tego typu pytania, ale chyba lepiej zadać głupie pytanie, niż tkwić w ograniczającym błędzie, prawda:)?

Pozdrawiam
Malwina.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Na początku napiszę, że po przeczytaniu mojego poniższego komentarza stwierdziłam, że brzmi on jakoś tak&#8230; niemiło;). Jakbym była negatywnie nastawiona, albo coś. Nie taki był mój zamiar, dlatego proszę, żeby nikt nie odebrał tego w ten sposób. To tak na wszelki wypadek:).</p>
<p>Ostatnio zastanowiła mnie jedna rzecz. Na tym blogu (i na paru innych także) przedstawiany jest wielokrotnie wizerunek osoby żyjącej na własny rachunek, będącej samej sobie szefem, samodzielnej finansowo, niezależnej od lokalizacji i charakteryzującej się jeszcze paroma innymi, bardzo dla mnie atrakcyjnie brzmiącymi metodami na życie. Problem w tym, że gdy przyjrzałam się bliżej tym osobom uświadomiłam sobie, że tak naprawdę zajmują się one stosunkowo wąskim wachlarzem dziedzin. Są to zwykle doradcy, trenerzy osobiści, albo osoby zarabiające w internecie. Możliwe że coś pominęłam, albo przekręciłam.<br />
Nie znam się dokładnie na tych dziedzinach, ale nie sądzę, abym w przyszłości miała do czynienia z którąś z nich. Nie jestem odważna, ani mocno otwarta na ludzi, nie potrafię w żaden sposób wywierać na nikogo wpływu ani mobilizować, tylko co najwyżej podtrzymywać na duchu, więc zawód trenera (choć mógłby być bardzo satysfakcjonujący) nie wchodzi w grę. Niby wiem, że dużo rzeczy można w sobie rozwinąć, ale raczej nigdy nie będę się czuła komfortowo, przemawiając do bardzo dużej grupy ludzi. Czy ktoś z Was mógłby podać mi przykład, najlepiej znany z życia, w którym dana osoba żyje w sposób mniej więcej taki, jak podałam na początku, ale równocześnie zajmuje się czymś zupełnie innym niż te zawody wymienione przeze mnie? Po prostu potrzebuję konkretnego przykładu. Mam wrażenie, że do tego stylu życia potrzebne są nie tylko chęci, ale także spora siła przebicia, której ja niestety nie posiadam. Zdaję sobie sprawę, że mój pogląd na tą sprawę jest mocno ograniczony i być może kompromituję się, zadając tego typu pytania, ale chyba lepiej zadać głupie pytanie, niż tkwić w ograniczającym błędzie, prawda:)?</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Malwina.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Kuriata</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-100951</link>
		<dc:creator>Paweł Kuriata</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Jan 2011 20:53:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-100951</guid>
		<description>Pomimo licznych zalet nie pasje mi opcja żeglarza - póki co mam za dużo energii na poruszanie się tylko dzięki wiatrowi. Bardziej interesuje mnie średniej (z większym wskazaniem na mały) wielkości statek ze sporym silnikiem i kilkoma marynarzami kochającymi morze na pokładzie. Ponadto statek posiada sporej wielkości żagle dzięki czemu przy sprzyjających warunkach (wiatr, paliwo) potrafi osiągać całkiem niezłe prędkości. 

Ważne także w morskiej przygodzie znać kilka dobrych przystani na całym świecie do których możemy przypłynąć i &quot;odpocząć&quot; pomimo świetnych powodzeń na morzu. :)

Pozdrawiam,
Paweł.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pomimo licznych zalet nie pasje mi opcja żeglarza &#8211; póki co mam za dużo energii na poruszanie się tylko dzięki wiatrowi. Bardziej interesuje mnie średniej (z większym wskazaniem na mały) wielkości statek ze sporym silnikiem i kilkoma marynarzami kochającymi morze na pokładzie. Ponadto statek posiada sporej wielkości żagle dzięki czemu przy sprzyjających warunkach (wiatr, paliwo) potrafi osiągać całkiem niezłe prędkości. </p>
<p>Ważne także w morskiej przygodzie znać kilka dobrych przystani na całym świecie do których możemy przypłynąć i &#8220;odpocząć&#8221; pomimo świetnych powodzeń na morzu. <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Paweł.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Jak ja nie lubię Alexa! (post gościnny) &#8211; Blog Alexa</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-95570</link>
		<dc:creator>Jak ja nie lubię Alexa! (post gościnny) &#8211; Blog Alexa</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Oct 2010 06:40:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-95570</guid>
		<description>[...] Gdy trafiłem tu pierwszy raz byłem pod wrażeniem. Człowiek ze sporym doświadczeniem, z ciekawym podejściem do świata dzieli się swoimi doświadczeniami z ludźmi. Dokładnie to, co ja zacząłem robić u siebie. Różnica – jakieś 20 lat życiowego doświadczenia więcej po stronie „konkurencji”  . Dwa wpisy, które bardzo mocno zapadły mi w pamięć i do których wracam dosyć często to o lejku (http://alexba.eu/2006-09-22/rozwoj-kariera-praca/swoboda-wyboru-w-trakcie-twojego-zycia/) i metafora drogi zawodowej. Szczególnie obraz właściciela galery utkwił mi plastycznie z tylu głowy (http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/). [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] Gdy trafiłem tu pierwszy raz byłem pod wrażeniem. Człowiek ze sporym doświadczeniem, z ciekawym podejściem do świata dzieli się swoimi doświadczeniami z ludźmi. Dokładnie to, co ja zacząłem robić u siebie. Różnica – jakieś 20 lat życiowego doświadczenia więcej po stronie „konkurencji”  . Dwa wpisy, które bardzo mocno zapadły mi w pamięć i do których wracam dosyć często to o lejku (<a href="http://alexba.eu/2006-09-22/rozwoj-kariera-praca/swoboda-wyboru-w-trakcie-twojego-zycia/" rel="nofollow">http://alexba.eu/2006-09-22/rozwoj-kariera-praca/swoboda-wyboru-w-trakcie-twojego-zycia/</a>) i metafora drogi zawodowej. Szczególnie obraz właściciela galery utkwił mi plastycznie z tylu głowy (<a href="http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/" rel="nofollow">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/</a>). [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Wszystko dookoła pracy &#171; Przem Kalicki &#8211; zapiski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-93450</link>
		<dc:creator>Wszystko dookoła pracy &#171; Przem Kalicki &#8211; zapiski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Jun 2010 16:17:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-93450</guid>
		<description>[...] one prysły. Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że absolutnie nie można zaliczyć mnie do galerników teraz chociaż przestałem łudzić się. [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] one prysły. Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że absolutnie nie można zaliczyć mnie do galerników teraz chociaż przestałem łudzić się. [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: W chmurach &#8211; lekcja numer 1 &#8211; Blog Alexa</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-82505</link>
		<dc:creator>W chmurach &#8211; lekcja numer 1 &#8211; Blog Alexa</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 00:12:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-82505</guid>
		<description>[...] rozważcie może temat poruszony w dyskusji o drodze życiowej [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] rozważcie może temat poruszony w dyskusji o drodze życiowej [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Jacek2v</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-81567</link>
		<dc:creator>Jacek2v</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 10:04:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-81567</guid>
		<description>Alex!

Najsamprzód słowa uznania za blog, że Ci się chce i że robisz to dobrze. Nieprzestawaj.
W kilku zdania moje rozumienie poszczególnych kategorii. Myślałem, że zrozumienie ich jest 

oczywiste, ale ... po przeczytaniu postów zorientowałem się, że nie :)

Żeglarz - tu stanął mi przed oczami stereotyp: wolnego zawodu, amerykańskiego pracownika 

rzucającego pracę z dnia na dzień (bez strachu), afroamerykanina (który żyje z zasiłku bo tak 

woli) - te przykłądy wydają się nietrafne, ale w pewnych warunkach mogą podpadać pod tękategorię 

:) Żeglarz to ktoś kto trzyma ster we własnej dłoni i wykorzystuje okazję jaką daje wiatr - może 

nawet pracować na galerze i być żeglażem, bo to go bawi.

Motorowodniak - to na 90% przyszły właściciel galery, na tyle zmotywowany by robić nie to co mu 

sprawia przyjemność, ale to co go najszybcie zbliża co celu

Właściciel galer - nigdy nie rozważałem tej opcji i nic mi nie przyszło do głowy... jeszcze :)

Galernicy - tych wielu wokół, robią coś czego nie lubią i uważają, że to od nich nie zależy, a;bo że nie mają czasu na zmianę :)

Rozbitkowie dryfujący na falach - to tacy byli żeglarze lub przyszli żeglarze, albo też galernicy tylko zdemotywowani :)

Jednak ostatnia kategoria nie do końca dla mnie jasna jest.

Te kategorie odbierałbym jako wewnętrzne rozumienie swojego miejsca w życiu, a nie fizyczną 

reprezentację miejsca pracy (korporacja, wolny zawód, brak pracy).

Pozdrawiam
Jacek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex!</p>
<p>Najsamprzód słowa uznania za blog, że Ci się chce i że robisz to dobrze. Nieprzestawaj.<br />
W kilku zdania moje rozumienie poszczególnych kategorii. Myślałem, że zrozumienie ich jest </p>
<p>oczywiste, ale &#8230; po przeczytaniu postów zorientowałem się, że nie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Żeglarz &#8211; tu stanął mi przed oczami stereotyp: wolnego zawodu, amerykańskiego pracownika </p>
<p>rzucającego pracę z dnia na dzień (bez strachu), afroamerykanina (który żyje z zasiłku bo tak </p>
<p>woli) &#8211; te przykłądy wydają się nietrafne, ale w pewnych warunkach mogą podpadać pod tękategorię </p>
<p> <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Żeglarz to ktoś kto trzyma ster we własnej dłoni i wykorzystuje okazję jaką daje wiatr &#8211; może </p>
<p>nawet pracować na galerze i być żeglażem, bo to go bawi.</p>
<p>Motorowodniak &#8211; to na 90% przyszły właściciel galery, na tyle zmotywowany by robić nie to co mu </p>
<p>sprawia przyjemność, ale to co go najszybcie zbliża co celu</p>
<p>Właściciel galer &#8211; nigdy nie rozważałem tej opcji i nic mi nie przyszło do głowy&#8230; jeszcze <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Galernicy &#8211; tych wielu wokół, robią coś czego nie lubią i uważają, że to od nich nie zależy, a;bo że nie mają czasu na zmianę <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Rozbitkowie dryfujący na falach &#8211; to tacy byli żeglarze lub przyszli żeglarze, albo też galernicy tylko zdemotywowani <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jednak ostatnia kategoria nie do końca dla mnie jasna jest.</p>
<p>Te kategorie odbierałbym jako wewnętrzne rozumienie swojego miejsca w życiu, a nie fizyczną </p>
<p>reprezentację miejsca pracy (korporacja, wolny zawód, brak pracy).</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Jacek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-81482</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2010 19:53:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-81482</guid>
		<description>Mariusz
Piszesz: &quot;Mając pełna rodzine żeglarz nie może sobie pozwolić na zależnośc od wiatru. &quot;
Niekoniecznie tak jest. Mając rodzinę to trochę jak żeglowanie jachtem o większym zanurzeniu i mniej zwrotnym. Można żeglować, tylko trzeba pamiętać o utrzymaniu tzw. wysokości na wiatr i odpowiedniej rezerwy głębokiej wody po zawietrznej.

&quot;....bank czeka na rate kredytu. &quot; 
Wmanewrowanie się w taką sytuacje zazwyczaj nie jest rozsądne  niezależnie od sytuacji rodzinnej.

Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mariusz<br />
Piszesz: &#8220;Mając pełna rodzine żeglarz nie może sobie pozwolić na zależnośc od wiatru. &#8221;<br />
Niekoniecznie tak jest. Mając rodzinę to trochę jak żeglowanie jachtem o większym zanurzeniu i mniej zwrotnym. Można żeglować, tylko trzeba pamiętać o utrzymaniu tzw. wysokości na wiatr i odpowiedniej rezerwy głębokiej wody po zawietrznej.</p>
<p>&#8220;&#8230;.bank czeka na rate kredytu. &#8221;<br />
Wmanewrowanie się w taką sytuacje zazwyczaj nie jest rozsądne  niezależnie od sytuacji rodzinnej.</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Mariusz</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-81481</link>
		<dc:creator>Mariusz</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2010 19:23:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-81481</guid>
		<description>Kim jest żeglarz? Kimś kto płynie z siłą wiatru. Mając pełna rodzine żeglarz nie może sobie pozwolić na zależnośc od wiatru. Musi cały czas płynąć bo dzieci chcę jeść a bank czeka na rate kredytu. Więc wtedy nie jest juz żeglarzem tylko galernikiem. 
Jedynym więc wyjściem dla żeglarza który założył rodzine jest zostać właścicielem galer/y inaczej stanie galernikiem. Nie ma innego wyjścia...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kim jest żeglarz? Kimś kto płynie z siłą wiatru. Mając pełna rodzine żeglarz nie może sobie pozwolić na zależnośc od wiatru. Musi cały czas płynąć bo dzieci chcę jeść a bank czeka na rate kredytu. Więc wtedy nie jest juz żeglarzem tylko galernikiem.<br />
Jedynym więc wyjściem dla żeglarza który założył rodzine jest zostać właścicielem galer/y inaczej stanie galernikiem. Nie ma innego wyjścia&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-79831</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 00:37:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-79831</guid>
		<description>Karol
Spróbuję tak całkiem prosto po polsku:

1) na jakiej podstawie twierdzisz, że to co robię na tym blogu to jest &quot;po prostu reklama&quot;? Twoje wyobrażenia o mojej pracy i klientach są, delikatnie mówiąc, bardzo sztampowe.
2) Nazywasz osoby czytające mój blog ludźmi słabymi. Gdybyś mógł na żywo zobaczyć i posłuchać tych, którzy choćby byli na przedostatnim lub ostatnim spotkaniu, to doszedłbyś do smutnego wniosku, że przyklejasz im taką łatkę na podstawie własnych fantazji, które nic nie maja wspólnego z rzeczywistością. Proszę nie obrażaj mi tutaj Czytelników!
3) W tym punkcie proponuję Ci zapoznanie się z elementarnymi zasadami logiki.  To, że napisałem przy galernikach &quot;Wystarczy kombinacja niskiej wartości rynkowej z dużym kredytem na mieszkanie, meble, samochód plus powiedzmy dwójka dzieci i już mamy gotowego kandydata na galernika.&quot; nie oznacza przecież, że pozostałe wymieniane grupy są bezdzietne! Muszę to dokładniej wyjaśniać?

Dalej stwierdzasz: &quot;...jak dla mnie musisz być bardziej wiarygodny...&quot;
Akceptuje ten fakt, całe szczęście, że dla bardzo wielu ludzi jestem wystarczająco wiarygodny, bo to dla nich przecież pisze ten blog. Każdy może sobie wybrać.

Aha, jeszcze jedno pytanie: Skąd wyciągasz wniosek, że &quot;sa wskazówki oparte tylko na Twoim życiu&quot;?
Stwierdzenie, że są one &quot;tak dobrane by się dobrze srzedawały.&quot; pozostawiam bez komentarza

Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Karol<br />
Spróbuję tak całkiem prosto po polsku:</p>
<p>1) na jakiej podstawie twierdzisz, że to co robię na tym blogu to jest &#8220;po prostu reklama&#8221;? Twoje wyobrażenia o mojej pracy i klientach są, delikatnie mówiąc, bardzo sztampowe.<br />
2) Nazywasz osoby czytające mój blog ludźmi słabymi. Gdybyś mógł na żywo zobaczyć i posłuchać tych, którzy choćby byli na przedostatnim lub ostatnim spotkaniu, to doszedłbyś do smutnego wniosku, że przyklejasz im taką łatkę na podstawie własnych fantazji, które nic nie maja wspólnego z rzeczywistością. Proszę nie obrażaj mi tutaj Czytelników!<br />
3) W tym punkcie proponuję Ci zapoznanie się z elementarnymi zasadami logiki.  To, że napisałem przy galernikach &#8220;Wystarczy kombinacja niskiej wartości rynkowej z dużym kredytem na mieszkanie, meble, samochód plus powiedzmy dwójka dzieci i już mamy gotowego kandydata na galernika.&#8221; nie oznacza przecież, że pozostałe wymieniane grupy są bezdzietne! Muszę to dokładniej wyjaśniać?</p>
<p>Dalej stwierdzasz: &#8220;&#8230;jak dla mnie musisz być bardziej wiarygodny&#8230;&#8221;<br />
Akceptuje ten fakt, całe szczęście, że dla bardzo wielu ludzi jestem wystarczająco wiarygodny, bo to dla nich przecież pisze ten blog. Każdy może sobie wybrać.</p>
<p>Aha, jeszcze jedno pytanie: Skąd wyciągasz wniosek, że &#8220;sa wskazówki oparte tylko na Twoim życiu&#8221;?<br />
Stwierdzenie, że są one &#8220;tak dobrane by się dobrze srzedawały.&#8221; pozostawiam bez komentarza</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Karol</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-79828</link>
		<dc:creator>Karol</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 00:17:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-79828</guid>
		<description>Nie mam nic przeciwko takiemu sposobowi promowania własnej osoby. W Twoim zawodzie jest to bardzo dobrze obrana taktyka. Im bardziej popularny trener, tym większym powodzeniem się cieszy. Jest to zrozumiałe. Tylko Ty w tym blogu wskazujesz życiowe kierunki ludziom. Kierujesz te teksty do młodych ludzi, którzy są na początku kształtowania swojego życia. Pytasz się dlaczego określiłem ludzi , którzy wierzą w Twoje wskazówki słabymi? Miałem na myśli, że jeszcze nie ukształtowali sobie własnego życia i szukaja swojego miejsca w świecie. W świecie, który dla młodych ludzi nie nie jest łatwy. Dlatego sa słabi, gdyż mogą ulec różnym wpływom, nie zawsze dobrym, bo dopiero odkrywają samych siebie i szukają wskazówek.  Chciałbym ,żebyś bardziej sobie zdawał sprawę z tego ,że kreując się na Life-Mentora bierzesz na siebie odpowiedzialność. W Twoim opisie tylko galernik posiada dzieci, żadna inna osoba z Twego metaforycznego przedstawienia osób ich nie posiada. Tylko żeglarz jest szczęśliwy, ale nie napisałeś nic z jakimi naprawdę problemami musi sie borykać żeglarz.
Nauczając młodych ludzi wybierania dróg życiowych jak dla mnie musisz być bardziej wiarygodny, informacje o Tobie na blogu sa wybiórcze, a poza tym nic nie ma o Tobie więcej w internecie. Pamiętaj, że pisząc wskazówki życiowe bierzesz odpowiedzialność za jakiś procent młodych ludzi,którzy czytając Twojego bloga, nawet jeśli zaznaczysz, ze nic nie sugerujesz, przyjmują Twoje wskazówki. A to sa wskazówki oparte tylko na Twoim życiu i tak dobrane by się dobrze srzedawały.
Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie mam nic przeciwko takiemu sposobowi promowania własnej osoby. W Twoim zawodzie jest to bardzo dobrze obrana taktyka. Im bardziej popularny trener, tym większym powodzeniem się cieszy. Jest to zrozumiałe. Tylko Ty w tym blogu wskazujesz życiowe kierunki ludziom. Kierujesz te teksty do młodych ludzi, którzy są na początku kształtowania swojego życia. Pytasz się dlaczego określiłem ludzi , którzy wierzą w Twoje wskazówki słabymi? Miałem na myśli, że jeszcze nie ukształtowali sobie własnego życia i szukaja swojego miejsca w świecie. W świecie, który dla młodych ludzi nie nie jest łatwy. Dlatego sa słabi, gdyż mogą ulec różnym wpływom, nie zawsze dobrym, bo dopiero odkrywają samych siebie i szukają wskazówek.  Chciałbym ,żebyś bardziej sobie zdawał sprawę z tego ,że kreując się na Life-Mentora bierzesz na siebie odpowiedzialność. W Twoim opisie tylko galernik posiada dzieci, żadna inna osoba z Twego metaforycznego przedstawienia osób ich nie posiada. Tylko żeglarz jest szczęśliwy, ale nie napisałeś nic z jakimi naprawdę problemami musi sie borykać żeglarz.<br />
Nauczając młodych ludzi wybierania dróg życiowych jak dla mnie musisz być bardziej wiarygodny, informacje o Tobie na blogu sa wybiórcze, a poza tym nic nie ma o Tobie więcej w internecie. Pamiętaj, że pisząc wskazówki życiowe bierzesz odpowiedzialność za jakiś procent młodych ludzi,którzy czytając Twojego bloga, nawet jeśli zaznaczysz, ze nic nie sugerujesz, przyjmują Twoje wskazówki. A to sa wskazówki oparte tylko na Twoim życiu i tak dobrane by się dobrze srzedawały.<br />
Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-79822</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Dec 2009 23:27:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-12-10/rozwoj-kariera-praca/droga-zyciowa/#comment-79822</guid>
		<description>Karol
Dziekuje za słowa uznania na samym początku :-)
Co dokładnie chcesz powiedzieć pisząc o &quot;jakiejś wiarygodności&quot;?

Na podstawie czego wyciągasz (błędne) wnioski, że:

1) to jest dla mnie &quot;poprostu reklama&quot;
2) w większości trafiam do &quot;słabych ludzi&quot;
3) &quot;tylko galernik ma dzieci! &quot;

Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Karol<br />
Dziekuje za słowa uznania na samym początku <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
Co dokładnie chcesz powiedzieć pisząc o &#8220;jakiejś wiarygodności&#8221;?</p>
<p>Na podstawie czego wyciągasz (błędne) wnioski, że:</p>
<p>1) to jest dla mnie &#8220;poprostu reklama&#8221;<br />
2) w większości trafiam do &#8220;słabych ludzi&#8221;<br />
3) &#8220;tylko galernik ma dzieci! &#8221;</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

