<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Odpowiedzialność &#8211; parę rozważań</title>
	<atom:link href="http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/</link>
	<description>Rozwój osobisty, kariera, zarządzanie i marketing dla młodych menedżerów</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Feb 2012 20:43:57 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
	<item>
		<title>By: Alicja Matusik</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-98614</link>
		<dc:creator>Alicja Matusik</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Dec 2010 15:26:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-98614</guid>
		<description>Drogi Alexie,

To mój pierwszy wpis na blogu, z pewnością nie ostatni. Stosunkowo niedawno tu trafiłam. Z jednej strony żałuję, że dopiero teraz, a z drugiej cieszę się, że nie później. 

Zaczęłam od czytania bieżących wpisów, jednak szybko się zorientowałam, że jeśli chce wyciągnąć „jak najwięcej” z wiedzy, którą dzielisz się z czytelnikami (jak również z, często bardzo interesujących, komentarzy pod postami) muszę zacząć moją lekturę od samego początku.

Mimo, iż minęło kilka lat od kiedy rozpocząłeś prowadzenie tego bloga, wpisy nie tracą na aktualności – co więcej, wciąż są inspiracją dla młodych ludzi takich jak ja ( 24 lata), za co bardzo serdecznie Ci dziękuję.


Wpis dotyczący odpowiedzialności, jest jednym z tych, które zapadną mi głęboko w pamięć, zwłaszcza część dotycząca założenia a priori, że jestem odpowiedzialna za wszystko co mnie spotyka. Od najmłodszych lat rodzice wyrabiali we mnie poczucie odpowiedzialności – miałam wpływ na bardzo wiele aspektów mojego życia, przez co nauczyłam się, że każda akcja wywołuje reakcję i muszę z góry przewidywać konsekwencje decyzji, które podejmuję. Jestem bardzo wdzięczna za te wszystkie lekcje rodzicom, bo z pewnością niektóre nie były dla nich łatwe. Dzięki nim jestem osobą pewną siebie, która nie boi się podejmować decyzji i brać za nie odpowiedzialności, która czuje się kowalem własnego losu. Pomimo tego, czytając Twój wpis uświadomiłam sobie, że w niektórych aspektach szukałam dotychczas usprawiedliwień tam, gdzie powinnam się wykazać większą pracą własną, czy determinacją. Zawsze dużo od siebie wymagałam, Twój post dał mi do myślenia, że może niewystarczająco. Nawet jeżeli nie do końca jest tak, że na wszystko co mnie spotyka mam realny wpływ, to jednak nie powinnam się poddawać i wciąż próbować zmieniać kwestie, które do tej pory odpuszczałam.

Wiem, że piszę dość enigmatycznie – po prostu muszę przemyśleć jeszcze kilka spraw.


Pozdrawiam serdecznie,

Alicja

PS   Kiedy zaczęłam pisać, poczułam, że jest jeszcze mnóstwo wątków, które chciałabym poruszyć. Ze względu na porządek i fakt dużej liczby wpisów do przeczytania przede mną, pozwolę sobie zostawić je na kolejne komentarze.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Drogi Alexie,</p>
<p>To mój pierwszy wpis na blogu, z pewnością nie ostatni. Stosunkowo niedawno tu trafiłam. Z jednej strony żałuję, że dopiero teraz, a z drugiej cieszę się, że nie później. </p>
<p>Zaczęłam od czytania bieżących wpisów, jednak szybko się zorientowałam, że jeśli chce wyciągnąć „jak najwięcej” z wiedzy, którą dzielisz się z czytelnikami (jak również z, często bardzo interesujących, komentarzy pod postami) muszę zacząć moją lekturę od samego początku.</p>
<p>Mimo, iż minęło kilka lat od kiedy rozpocząłeś prowadzenie tego bloga, wpisy nie tracą na aktualności – co więcej, wciąż są inspiracją dla młodych ludzi takich jak ja ( 24 lata), za co bardzo serdecznie Ci dziękuję.</p>
<p>Wpis dotyczący odpowiedzialności, jest jednym z tych, które zapadną mi głęboko w pamięć, zwłaszcza część dotycząca założenia a priori, że jestem odpowiedzialna za wszystko co mnie spotyka. Od najmłodszych lat rodzice wyrabiali we mnie poczucie odpowiedzialności – miałam wpływ na bardzo wiele aspektów mojego życia, przez co nauczyłam się, że każda akcja wywołuje reakcję i muszę z góry przewidywać konsekwencje decyzji, które podejmuję. Jestem bardzo wdzięczna za te wszystkie lekcje rodzicom, bo z pewnością niektóre nie były dla nich łatwe. Dzięki nim jestem osobą pewną siebie, która nie boi się podejmować decyzji i brać za nie odpowiedzialności, która czuje się kowalem własnego losu. Pomimo tego, czytając Twój wpis uświadomiłam sobie, że w niektórych aspektach szukałam dotychczas usprawiedliwień tam, gdzie powinnam się wykazać większą pracą własną, czy determinacją. Zawsze dużo od siebie wymagałam, Twój post dał mi do myślenia, że może niewystarczająco. Nawet jeżeli nie do końca jest tak, że na wszystko co mnie spotyka mam realny wpływ, to jednak nie powinnam się poddawać i wciąż próbować zmieniać kwestie, które do tej pory odpuszczałam.</p>
<p>Wiem, że piszę dość enigmatycznie – po prostu muszę przemyśleć jeszcze kilka spraw.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie,</p>
<p>Alicja</p>
<p>PS   Kiedy zaczęłam pisać, poczułam, że jest jeszcze mnóstwo wątków, które chciałabym poruszyć. Ze względu na porządek i fakt dużej liczby wpisów do przeczytania przede mną, pozwolę sobie zostawić je na kolejne komentarze.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-93436</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Jun 2010 22:07:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-93436</guid>
		<description>Ewa W
Dziękuje za &quot;wyłowienie&quot; tego starego, aczkolwiek ciągle aktualnego postu.
Miło wiedzieć, że są ludzie, którzy faktycznie studiują to, co napisałem na blogu.
Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ewa W<br />
Dziękuje za &#8220;wyłowienie&#8221; tego starego, aczkolwiek ciągle aktualnego postu.<br />
Miło wiedzieć, że są ludzie, którzy faktycznie studiują to, co napisałem na blogu.<br />
Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ewa W</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-93432</link>
		<dc:creator>Ewa W</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Jun 2010 20:28:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-93432</guid>
		<description>Z tym blogiem tak jest, że gdy wydaje mi się, że przeczytałam tu już wszystko, trafiam na post, którego nie znałam, a i który w danym momencie jest dla mnie &quot;odpowiedzią&quot;, inspiracją i jest spójny z tym, co mnie aktualnie wewnętrznie zajmuje.

Alex, dziękuję za ten post, jeszcze nie wiem, o co chodzi, ale tekst mnie wewnętrznie poruszył - podobnie jak odświeżenie w pamięci informacji o wyuczonej bezradności (szczególnie o eksperymentach).  

Idę sobie o tym wszystkim spokojnie pomyśleć :-)

Dziękuję Autorowi, polecam innym Czytelnikom, pozdrawiam,

Ewa</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z tym blogiem tak jest, że gdy wydaje mi się, że przeczytałam tu już wszystko, trafiam na post, którego nie znałam, a i który w danym momencie jest dla mnie &#8220;odpowiedzią&#8221;, inspiracją i jest spójny z tym, co mnie aktualnie wewnętrznie zajmuje.</p>
<p>Alex, dziękuję za ten post, jeszcze nie wiem, o co chodzi, ale tekst mnie wewnętrznie poruszył &#8211; podobnie jak odświeżenie w pamięci informacji o wyuczonej bezradności (szczególnie o eksperymentach).  </p>
<p>Idę sobie o tym wszystkim spokojnie pomyśleć <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dziękuję Autorowi, polecam innym Czytelnikom, pozdrawiam,</p>
<p>Ewa</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Tomek</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-79114</link>
		<dc:creator>Tomek</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 06:54:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-79114</guid>
		<description>Aleksie mam nadzieję że napiszesz jakiś artykuł na temat &quot;wyuczonej bezradności&quot;, jak sobie z nią radzić, oraz o budowaniu poczucia własnej wartości. Podobno sam to przeszedłeś, więc na pewno sporo wiesz na ten temat (a na pewno to pomoże innym).
Pozdrawiam
Tomek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Aleksie mam nadzieję że napiszesz jakiś artykuł na temat &#8220;wyuczonej bezradności&#8221;, jak sobie z nią radzić, oraz o budowaniu poczucia własnej wartości. Podobno sam to przeszedłeś, więc na pewno sporo wiesz na ten temat (a na pewno to pomoże innym).<br />
Pozdrawiam<br />
Tomek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49227</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Aug 2007 08:49:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49227</guid>
		<description>Piotrze
Jest całkowicie OK jeśli coś na tym blogu nie odpowiada Ci. Wtedy proszę o konkretne przykłady, na temat których będzie można podyskutować.
To z hitlerowcami przeczytałeś zapewne gdzieś indziej, nie na tym blogu. Ja w komentarzach Czytelników niczego nie zmieniam, średnio raz na 3 miesiące jestem zmuszony zatrzymać jakiś w całości, ale na pewno ich nie edytuje, chyba że zostanę poproszony przez autora. Jedynym wyjątkiem jest jeśli ktoś napisze komentarz podając jako nick nazwę strony lub produktu z linkiem do niej. Wtedy zazwyczaj wywalam link (zdarzyło się chyba ze 2 razy od początku istnienia blogu)

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Piotrze<br />
Jest całkowicie OK jeśli coś na tym blogu nie odpowiada Ci. Wtedy proszę o konkretne przykłady, na temat których będzie można podyskutować.<br />
To z hitlerowcami przeczytałeś zapewne gdzieś indziej, nie na tym blogu. Ja w komentarzach Czytelników niczego nie zmieniam, średnio raz na 3 miesiące jestem zmuszony zatrzymać jakiś w całości, ale na pewno ich nie edytuje, chyba że zostanę poproszony przez autora. Jedynym wyjątkiem jest jeśli ktoś napisze komentarz podając jako nick nazwę strony lub produktu z linkiem do niej. Wtedy zazwyczaj wywalam link (zdarzyło się chyba ze 2 razy od początku istnienia blogu)</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Piotr [PMD]</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49209</link>
		<dc:creator>Piotr [PMD]</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Aug 2007 17:29:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49209</guid>
		<description>@Alex.

Były 2, wg. zamówienia. Oczywiście mogę wskazać więcej, ale to ostatecznie subiektywny osąd, w dodatku będącego w wyraźnej mniejszości.
Owszem, przyznaję (bez bicia!). Kiedy trafiłem na ten blog, pisywało się tu inaczej.

Przeszukałem stronę po &quot;roz*&quot; - faktycznie, nie ma. Gotów jestem odszczekać pod stołem, ale jestem pewien, że było - stąd, że jestem przeczulony na takie analogie. Podobnie jak (choć w nieporównanie mniejszym stopniu) na objawy &quot;dyskryminacji za mundur&quot;. 

Pozdrawiam, Piotr</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Alex.</p>
<p>Były 2, wg. zamówienia. Oczywiście mogę wskazać więcej, ale to ostatecznie subiektywny osąd, w dodatku będącego w wyraźnej mniejszości.<br />
Owszem, przyznaję (bez bicia!). Kiedy trafiłem na ten blog, pisywało się tu inaczej.</p>
<p>Przeszukałem stronę po &#8220;roz*&#8221; &#8211; faktycznie, nie ma. Gotów jestem odszczekać pod stołem, ale jestem pewien, że było &#8211; stąd, że jestem przeczulony na takie analogie. Podobnie jak (choć w nieporównanie mniejszym stopniu) na objawy &#8220;dyskryminacji za mundur&#8221;. </p>
<p>Pozdrawiam, Piotr</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49186</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Aug 2007 19:58:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49186</guid>
		<description>Piotr
 Musisz przyznać, że jak na Twoje stwierdzenie &quot;wszędzie&quot; to trochę cienko z tymi popierającymi je przykładami. Weź do tego jeszcze pod uwagę fakt, że piszemy tutaj jako Polacy dla Polaków, więc np. moje krytyczne uwagi do systemu szkolnictwa w Niemczech, czy wyhodowanej socjalem pasywności sporej części tutejszego społeczeństwa nie miałyby dla Czytelników większego znaczenia praktycznego.

Napisałeś też: &quot;Z wątku o odczłowieczaniu : porównanie Policji do hitlerowców. Dziwnym trafem, nie zmoderowane…&quot;

Podaj proszę konkretny link do komentarza. na całej stronie nie znalazłem nawet stringu &quot;hit&quot; nie mówiąc już o &quot;hitlerowiec&quot;

Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Piotr<br />
 Musisz przyznać, że jak na Twoje stwierdzenie &#8220;wszędzie&#8221; to trochę cienko z tymi popierającymi je przykładami. Weź do tego jeszcze pod uwagę fakt, że piszemy tutaj jako Polacy dla Polaków, więc np. moje krytyczne uwagi do systemu szkolnictwa w Niemczech, czy wyhodowanej socjalem pasywności sporej części tutejszego społeczeństwa nie miałyby dla Czytelników większego znaczenia praktycznego.</p>
<p>Napisałeś też: &#8220;Z wątku o odczłowieczaniu : porównanie Policji do hitlerowców. Dziwnym trafem, nie zmoderowane…&#8221;</p>
<p>Podaj proszę konkretny link do komentarza. na całej stronie nie znalazłem nawet stringu &#8220;hit&#8221; nie mówiąc już o &#8220;hitlerowiec&#8221;</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Piotr [PMD]</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49185</link>
		<dc:creator>Piotr [PMD]</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Aug 2007 19:23:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49185</guid>
		<description>[b]@Alex[/b]

Służę uprzejmie. Z pamięci (bo czas w Kafe goni :/ ) - będzie później dokładniej (Sam bez problemu będziesz mógł w międzyczasie odnaleźć więcej.):

Z Twoich:

Wpis o podległości : &quot;duszne polskie obyczaje&quot;
Określnie polskiego systemu edukacji (szczególnie zaocznej) &quot;oszustwem&quot; (kilka miesięcy temu).

Z komentarzy innych (nie pisałem tylko o Twoich wypowiedziach, przypominam):

Z wątku o odczłowieczaniu : porównanie Policji do hitlerowców. Dziwnym trafem, nie zmoderowane...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[b]@Alex[/b]</p>
<p>Służę uprzejmie. Z pamięci (bo czas w Kafe goni :/ ) &#8211; będzie później dokładniej (Sam bez problemu będziesz mógł w międzyczasie odnaleźć więcej.):</p>
<p>Z Twoich:</p>
<p>Wpis o podległości : &#8220;duszne polskie obyczaje&#8221;<br />
Określnie polskiego systemu edukacji (szczególnie zaocznej) &#8220;oszustwem&#8221; (kilka miesięcy temu).</p>
<p>Z komentarzy innych (nie pisałem tylko o Twoich wypowiedziach, przypominam):</p>
<p>Z wątku o odczłowieczaniu : porównanie Policji do hitlerowców. Dziwnym trafem, nie zmoderowane&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49182</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Aug 2007 19:10:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49182</guid>
		<description>Piotr
proszę o konkretne cytaty, na podstawie których napisałeś wcześniej:
&quot;2. Może darujmy sobie stawianie wszędzie Polski jako przykładu negatywnego…?&quot;

Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Piotr<br />
proszę o konkretne cytaty, na podstawie których napisałeś wcześniej:<br />
&#8220;2. Może darujmy sobie stawianie wszędzie Polski jako przykładu negatywnego…?&#8221;</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Piotr [PMD]</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49181</link>
		<dc:creator>Piotr [PMD]</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Aug 2007 18:53:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49181</guid>
		<description>[b]@Alex[/b]

&quot;Wszędzie&quot; = ostatnie może 10 wpisów... a także komentarzy do tych i innych. 
Z ich lektury można wyciągnąć wniosek, że w Polsce (i tylko tu) jest wszystko co najgorsze. Co - jak pisałem w wątku o edukacji - jest oczywistą nieprawdą. No, ale po prostu modnie jest twierdzić że &quot;realia złe&quot;, że &quot;kastraci&quot;, że &quot;oszustwo&quot;, że &quot;wyuczona bezradność&quot;.  Ja rozumiem, że moda i w ogóle... n

[b]@Kuba[/b]
&quot;  “Chwal publicznie, reprypendy dawaj w cztery oczy” &quot;
- to wyjątkowo kontproduktywne podejście. Sankcjonuje przewinienia i nie daje innym punktu odniesienia co do pewnych działań. Uczciwa, zasłużona, konkretna reprymenda to ważny składnik sprzężenia zwrotnego. Jej upublicznienie znacząco zwiększa jej kategorią wagową - dlatego też powinno być stosowane po zastanowieniu i z umiarem. Ale nie wykluczane z definicji !</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[b]@Alex[/b]</p>
<p>&#8220;Wszędzie&#8221; = ostatnie może 10 wpisów&#8230; a także komentarzy do tych i innych.<br />
Z ich lektury można wyciągnąć wniosek, że w Polsce (i tylko tu) jest wszystko co najgorsze. Co &#8211; jak pisałem w wątku o edukacji &#8211; jest oczywistą nieprawdą. No, ale po prostu modnie jest twierdzić że &#8220;realia złe&#8221;, że &#8220;kastraci&#8221;, że &#8220;oszustwo&#8221;, że &#8220;wyuczona bezradność&#8221;.  Ja rozumiem, że moda i w ogóle&#8230; n</p>
<p>[b]@Kuba[/b]<br />
&#8221;  “Chwal publicznie, reprypendy dawaj w cztery oczy” &#8221;<br />
- to wyjątkowo kontproduktywne podejście. Sankcjonuje przewinienia i nie daje innym punktu odniesienia co do pewnych działań. Uczciwa, zasłużona, konkretna reprymenda to ważny składnik sprzężenia zwrotnego. Jej upublicznienie znacząco zwiększa jej kategorią wagową &#8211; dlatego też powinno być stosowane po zastanowieniu i z umiarem. Ale nie wykluczane z definicji !</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49121</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 Jul 2007 14:26:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49121</guid>
		<description>Aleksandra Mroczkowska poinformowała mnie o znikaniu wpisywanych komentarzy i poprosiła o wstawienie poniższego tekstu. Aleksandra, bardzo przepraszam za ten problem techniczny, pracujemy nad tym.

________________________________________________________________

Witajcie,

 W temacie odpowiedzialności również i ja wrzucę kilka zdań, głównie dlatego, że temat ogólnie jest przerabiany przeze mnie od x czasu i bynajmniej nie chodzi mi o samo podejście do odpowiedzialności, które już dawno mam wykształcone, lecz o sytuacje, w których odpowiednio należałoby zareagować.

Wewnętrzne poczucie kontroli łączy się z omawianą tu odpowiedzialnością, bo czyż nie jest tak, że decydując się na pewną opcję z naszego drzewka decyzyjnego, to my decydujemy o wyniku i godzimy się (mamy świadomość) jednocześnie na ten najmniej satysfakcjonujący wariant w przypadku plamy? No może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ponieważ np. wciąż panuje nieświadomość i syndrom patrzenia przez różowe okulary;), jednakże chciałam zauważyć, że przyjmowanie na siebie odpowiedzialności pozwala nam nie być takimi owieczkami, które ślepo podążają za swoim pastuchem i jak w Alchemiku (chyba, ?) do ostatniej chwili (nawet krwawej rzezi) ufać swemu przewodnikowi (czyt. przeznaczeniu, innym ludziom, innym zewnętrznym okolicznościom. etc). Tylko czemu to nie jest takie łatwe? Z pewnością ze względu na to, że czasem trzeba stanąć w oko w oko z samym sobą i przyznać się do upadku, słabości, partactwa, a to o wiele trudniejsze, niż jakaś słaba, wskakująca na sferę emocjonalną wymówka udzielona przełożonemu. 

Szczerze mówiąc Alexie ja dość często zastanawiam się na ile ja osobiście odpowiadam za wszystko, co mi się przydarza. Zawsze sobie tłumaczyłam, że w każdym aspekcie to ode mnie zależy gdzie, jak, kiedy pójdę, co osiągnę, jednakże często też zastanawiam się czy oby na pewno tak jest ze wszystkim? W przypadku zrzucania odpowiedzialności wyuczamy w sobie postawę, że cokolwiek zrobimy, to i tak będzie tak, jak miało być - los, inni ludzie, etc. A czy w postawie - wszystko ja, ja, ja nie będzie odwrotnie? Dla przykładu podam tutaj pracę w grupie, gdzie różne osoby odpowiadają za pewne działania, które składają się na całość. Poruszam to iście prywatnie, ponieważ już od najmłodszych lat miałam problem z dzieleniem odpowiedzialności na wielu i jednocześnie przez dłuższy czas walczyłam z postawą „ja chcę sama&quot;, ponieważ w taki sposób byłam w stanie kontrolować i doprowadzać do efektu, na jakim mi zależało. 

Nadal pozostaję z myślą, że ode mnie wiele zależy, jednak nie wszystko;) Popatrzmy np. na partnera życiowego (to tak troszku po wpisie MarcinaS) - czy jeśli nam nie wyszło w życiu we dwoje, to tylko ja ponoszę odpowiedzialność za to? Bo mało poświęcałam czasu, bo miałam problem z mówieniem o swoich oczekiwaniach, bo jestem ekstrawertykiem, bo mam blond włosy, bo jestem asertywna, bo nie potrafiłam… To chyba nie do końca tak działa, w takich sytuacjach odpowiedzialność jest po obu stronach - ja coś…., a tamta osoba coś… i dlatego to, co było pomiędzy nami na dłuższa metę się nie sprawdziło. Wiem, że przedstawiona powyżej odpowiedź na pytanie: dlaczego wielu parom nie wychodzi, jest potraktowana dość górnolotnie, jednak po moich teraźniejszych doświadczeniach w stolicy (to wcale nie jest atak na Warszawiaków/ Warszawianki;)) odnoszę wrażenie, że wiele osób może zrzucać odpowiedzialność za niepowodzenia w związku na drugą stronę - „bo ona/ on coś&quot;, nie zastanawiając się, że może „to moje&quot; nie jest dobrą konfiguracją z „tym jej&quot;. Jest niekompatybilne, czy właśnie jeszcze niekoniecznie dobrze skonfigurowane. „Te moje i te jej&quot; nie pasuje i razem niekoniecznie chcemy dochodzić do wspólnego (najlep. win-win), które byśmy zaakceptowali, więc to nie jest dobry system, nie jest przyszłościowy. I w tym wypadku to my we dwoje ponosimy odpowiedzialność za ten wybór, ponieważ nam się nie chce, bo wierzymy, ze znajdziemy lepsze „to jej/jego&quot;, lub jeszcze z wielu innych powodów. 

Równie istotnym w tym temacie jest poruszona przez Alexa manipulacja i próby zrzucenia swojej odpowiedzialności na innych. Tutaj posłużę się doświadczeniem ze swojego podwórka:) To nie jest wcale takie łatwe, by czasem nie ulec, ponieważ sama jestem tego przykładem, prawie przykładem:), a już przed tym doświadczeniem doskonale wiedziałam jakie jest moje podejście w tym aspekcie. Sprawa była istotna, dotyczyła pewnych zobowiązań, w które kiedyś i ja byłam zaangażowana, lecz już jakiś dłuższy czas nie miałam z tym nic wspólnego - wszystko oddane, zdane, etc. Jako, że posiadałam jeszcze bardzo emocjonalny stosunek do tego, co się wydarzyło, podejrzewam, że łatwo było mnie wprowadzić na wody emocjonalnego odbioru sprawy, manipulacji i poczucia odpowiedzialności, pomimo, że odpowiedzialność teraz nie była po mojej stronie. Przez dłuższą chwilę trwałam sobie właśnie na takich wodach, że to ja muszę załatwić, bo wiem o tym dużo i kiedyś to prowadziłam, dopóki moja przyjaciółka nie zwróciła mi uwagi, w jakie emocjonalne bagno weszłam i tak pomału zaczęłam zmieniać kierunek i swoją perspektywę. Na pewno podejrzewacie, że osoba wprowadzająca mnie w takie zobowiązania długo walczyła, by jej się udało, jednak ja zrzuciłam całą odpowiedzialność za decyzję i rozwiązanie sprawy na nią, a może nie zrzuciłam, lecz pokazałam, że tak naprawdę nie widzę powodów, bym przyjmowała odpowiedzialność w tym temacie na siebie. 

 
Pozdrawiam ciepło,
Aleksandra Mroczkowska
„</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Aleksandra Mroczkowska poinformowała mnie o znikaniu wpisywanych komentarzy i poprosiła o wstawienie poniższego tekstu. Aleksandra, bardzo przepraszam za ten problem techniczny, pracujemy nad tym.</p>
<p>________________________________________________________________</p>
<p>Witajcie,</p>
<p> W temacie odpowiedzialności również i ja wrzucę kilka zdań, głównie dlatego, że temat ogólnie jest przerabiany przeze mnie od x czasu i bynajmniej nie chodzi mi o samo podejście do odpowiedzialności, które już dawno mam wykształcone, lecz o sytuacje, w których odpowiednio należałoby zareagować.</p>
<p>Wewnętrzne poczucie kontroli łączy się z omawianą tu odpowiedzialnością, bo czyż nie jest tak, że decydując się na pewną opcję z naszego drzewka decyzyjnego, to my decydujemy o wyniku i godzimy się (mamy świadomość) jednocześnie na ten najmniej satysfakcjonujący wariant w przypadku plamy? No może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ponieważ np. wciąż panuje nieświadomość i syndrom patrzenia przez różowe okulary;), jednakże chciałam zauważyć, że przyjmowanie na siebie odpowiedzialności pozwala nam nie być takimi owieczkami, które ślepo podążają za swoim pastuchem i jak w Alchemiku (chyba, ?) do ostatniej chwili (nawet krwawej rzezi) ufać swemu przewodnikowi (czyt. przeznaczeniu, innym ludziom, innym zewnętrznym okolicznościom. etc). Tylko czemu to nie jest takie łatwe? Z pewnością ze względu na to, że czasem trzeba stanąć w oko w oko z samym sobą i przyznać się do upadku, słabości, partactwa, a to o wiele trudniejsze, niż jakaś słaba, wskakująca na sferę emocjonalną wymówka udzielona przełożonemu. </p>
<p>Szczerze mówiąc Alexie ja dość często zastanawiam się na ile ja osobiście odpowiadam za wszystko, co mi się przydarza. Zawsze sobie tłumaczyłam, że w każdym aspekcie to ode mnie zależy gdzie, jak, kiedy pójdę, co osiągnę, jednakże często też zastanawiam się czy oby na pewno tak jest ze wszystkim? W przypadku zrzucania odpowiedzialności wyuczamy w sobie postawę, że cokolwiek zrobimy, to i tak będzie tak, jak miało być &#8211; los, inni ludzie, etc. A czy w postawie &#8211; wszystko ja, ja, ja nie będzie odwrotnie? Dla przykładu podam tutaj pracę w grupie, gdzie różne osoby odpowiadają za pewne działania, które składają się na całość. Poruszam to iście prywatnie, ponieważ już od najmłodszych lat miałam problem z dzieleniem odpowiedzialności na wielu i jednocześnie przez dłuższy czas walczyłam z postawą „ja chcę sama&#8221;, ponieważ w taki sposób byłam w stanie kontrolować i doprowadzać do efektu, na jakim mi zależało. </p>
<p>Nadal pozostaję z myślą, że ode mnie wiele zależy, jednak nie wszystko;) Popatrzmy np. na partnera życiowego (to tak troszku po wpisie MarcinaS) &#8211; czy jeśli nam nie wyszło w życiu we dwoje, to tylko ja ponoszę odpowiedzialność za to? Bo mało poświęcałam czasu, bo miałam problem z mówieniem o swoich oczekiwaniach, bo jestem ekstrawertykiem, bo mam blond włosy, bo jestem asertywna, bo nie potrafiłam… To chyba nie do końca tak działa, w takich sytuacjach odpowiedzialność jest po obu stronach &#8211; ja coś…., a tamta osoba coś… i dlatego to, co było pomiędzy nami na dłuższa metę się nie sprawdziło. Wiem, że przedstawiona powyżej odpowiedź na pytanie: dlaczego wielu parom nie wychodzi, jest potraktowana dość górnolotnie, jednak po moich teraźniejszych doświadczeniach w stolicy (to wcale nie jest atak na Warszawiaków/ Warszawianki;)) odnoszę wrażenie, że wiele osób może zrzucać odpowiedzialność za niepowodzenia w związku na drugą stronę &#8211; „bo ona/ on coś&#8221;, nie zastanawiając się, że może „to moje&#8221; nie jest dobrą konfiguracją z „tym jej&#8221;. Jest niekompatybilne, czy właśnie jeszcze niekoniecznie dobrze skonfigurowane. „Te moje i te jej&#8221; nie pasuje i razem niekoniecznie chcemy dochodzić do wspólnego (najlep. win-win), które byśmy zaakceptowali, więc to nie jest dobry system, nie jest przyszłościowy. I w tym wypadku to my we dwoje ponosimy odpowiedzialność za ten wybór, ponieważ nam się nie chce, bo wierzymy, ze znajdziemy lepsze „to jej/jego&#8221;, lub jeszcze z wielu innych powodów. </p>
<p>Równie istotnym w tym temacie jest poruszona przez Alexa manipulacja i próby zrzucenia swojej odpowiedzialności na innych. Tutaj posłużę się doświadczeniem ze swojego podwórka:) To nie jest wcale takie łatwe, by czasem nie ulec, ponieważ sama jestem tego przykładem, prawie przykładem:), a już przed tym doświadczeniem doskonale wiedziałam jakie jest moje podejście w tym aspekcie. Sprawa była istotna, dotyczyła pewnych zobowiązań, w które kiedyś i ja byłam zaangażowana, lecz już jakiś dłuższy czas nie miałam z tym nic wspólnego &#8211; wszystko oddane, zdane, etc. Jako, że posiadałam jeszcze bardzo emocjonalny stosunek do tego, co się wydarzyło, podejrzewam, że łatwo było mnie wprowadzić na wody emocjonalnego odbioru sprawy, manipulacji i poczucia odpowiedzialności, pomimo, że odpowiedzialność teraz nie była po mojej stronie. Przez dłuższą chwilę trwałam sobie właśnie na takich wodach, że to ja muszę załatwić, bo wiem o tym dużo i kiedyś to prowadziłam, dopóki moja przyjaciółka nie zwróciła mi uwagi, w jakie emocjonalne bagno weszłam i tak pomału zaczęłam zmieniać kierunek i swoją perspektywę. Na pewno podejrzewacie, że osoba wprowadzająca mnie w takie zobowiązania długo walczyła, by jej się udało, jednak ja zrzuciłam całą odpowiedzialność za decyzję i rozwiązanie sprawy na nią, a może nie zrzuciłam, lecz pokazałam, że tak naprawdę nie widzę powodów, bym przyjmowała odpowiedzialność w tym temacie na siebie. </p>
<p>Pozdrawiam ciepło,<br />
Aleksandra Mroczkowska<br />
„</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Aleksandra Mroczkowska</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49101</link>
		<dc:creator>Aleksandra Mroczkowska</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Jul 2007 15:55:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49101</guid>
		<description>Witajcie,

W temacie odpowiedzialności również i ja wrzucę kilka zdań, głównie dlatego, że temat ogólnie jest przerabiany przeze mnie od x czasu i bynajmniej nie chodzi mi o samo podejście do odpowiedzialności, które już dawno mam wykształcone, lecz o sytuacje, w których odpowiednio należałoby zareagować.
Wewnętrzne poczucie kontroli łączy się z omawianą tu odpowiedzialnością, bo czyż nie jest tak, że decydując się na pewną opcję z naszego drzewka decyzyjnego, to my decydujemy o wyniku i godzimy się (mamy świadomość) jednocześnie na ten najmniej satysfakcjonujący wariant w przypadku plamy? No może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ponieważ np. wciąż panuje nieświadomość i syndrom patrzenia przez różowe okulary;), jednakże chciałam zauważyć, że przyjmowanie na siebie odpowiedzialności pozwala nam nie być takimi owieczkami, które ślepo podążają za swoim pastuchem i jak w Alchemiku (chyba, ?) do ostatniej chwili (nawet krwawej rzezi) ufać swemu przewodnikowi (czyt. przeznaczeniu, innym ludziom, innym zewnętrznym okolicznościom. etc). Tylko czemu to nie jest takie łatwe? Z pewnością ze względu na to, że czasem trzeba stanąć w oko w oko z samym sobą i przyznać się do upadku, słabości, partactwa, a to o wiele trudniejsze, niż jakaś słaba, wskakująca na sferę emocjonalną wymówka udzielona przełożonemu. 

Szczerze mówiąc Alexie ja dość często zastanawiam się na ile ja osobiście odpowiadam za wszystko, co mi się przydarza. Zawsze sobie tłumaczyłam, że w każdym aspekcie to ode mnie zależy gdzie, jak, kiedy pójdę, co osiągnę, jednakże często też zastanawiam się czy oby na pewno tak jest ze wszystkim? W przypadku zrzucania odpowiedzialności wyuczamy w sobie postawę, że cokolwiek zrobimy, to i tak będzie tak, jak miało być - los, inni ludzie, etc. A czy w postawie - wszystko ja, ja, ja nie będzie odwrotnie? Dla przykładu podam tutaj pracę w grupie, gdzie różne osoby odpowiadają za pewne działania, które składają się na całość. Poruszam to iście prywatnie, ponieważ już od najmłodszych lat miałam problem z dzieleniem odpowiedzialności na wielu i jednocześnie przez dłuższy czas walczyłam z postawą „ja chcę sama”, ponieważ w taki sposób byłam w stanie kontrolować i doprowadzać do efektu, na jakim mi zależało. 
Nadal pozostaję z myślą, że ode mnie wiele zależy, jednak nie wszystko;) Popatrzmy np. na partnera życiowego (to tak troszku po wpisie MarcinaS) - czy jeśli nam nie wyszło w życiu we dwoje, to tylko ja ponoszę odpowiedzialność za to? Bo mało poświęcałam czasu, bo miałam problem z mówieniem o swoich oczekiwaniach, bo jestem ekstrawertykiem, bo mam blond włosy, bo jestem asertywna, bo nie potrafiłam… To chyba nie do końca tak działa, w takich sytuacjach odpowiedzialność jest po obu stronach - ja coś…., a tamta osoba coś… i dlatego to, co było pomiędzy nami na dłuższa metę się nie sprawdziło. Wiem, że przedstawiona powyżej odpowiedź na pytanie: dlaczego wielu parom nie wychodzi, jest potraktowana dość górnolotnie, jednak po moich teraźniejszych doświadczeniach w stolicy (to wcale nie jest atak na Warszawiaków/ Warszawianki;)) odnoszę wrażenie, że wiele osób może zrzucać odpowiedzialność za niepowodzenia w związku na drugą stronę - „bo ona/ on coś”, nie zastanawiając się, że może „to moje” nie jest dobrą konfiguracją z „tym jej”. Jest niekompatybilne, czy właśnie jeszcze niekoniecznie dobrze skonfigurowane. „Te moje i te jej” nie pasuje i razem niekoniecznie chcemy dochodzić do wspólnego (najlep. win-win), które byśmy zaakceptowali, więc to nie jest dobry system, nie jest przyszłościowy. I w tym wypadku to my we dwoje ponosimy odpowiedzialność za ten wybór, ponieważ nam się nie chce, bo wierzymy, ze znajdziemy lepsze „to jej/jego”, lub jeszcze z wielu innych powodów. 

Równie istotnym w tym temacie jest poruszona przez Alexa manipulacja i próby zrzucenia swojej odpowiedzialności na innych. Tutaj posłużę się doświadczeniem ze swojego podwórka:) To nie jest wcale takie łatwe, by czasem nie ulec, ponieważ sama jestem tego przykładem, prawie przykładem:), a już przed tym doświadczeniem doskonale wiedziałam jakie jest moje podejście w tym aspekcie. Sprawa była istotna, dotyczyła pewnych zobowiązań, w które kiedyś i ja byłam zaangażowana, lecz już jakiś dłuższy czas nie miałam z tym nic wspólnego - wszystko oddane, zdane, etc. Jako, że posiadałam jeszcze bardzo emocjonalny stosunek do tego, co się wydarzyło, podejrzewam, że łatwo było mnie wprowadzić na wody emocjonalnego odbioru sprawy, manipulacji i poczucia odpowiedzialności, pomimo, że odpowiedzialność teraz nie była po mojej stronie. Przez dłuższą chwilę trwałam sobie właśnie na takich wodach, że to ja muszę załatwić, bo wiem o tym dużo i kiedyś to prowadziłam, dopóki moja przyjaciółka nie zwróciła mi uwagi, w jakie emocjonalne bagno weszłam i tak pomału zaczęłam zmieniać kierunek i swoją perspektywę. Na pewno podejrzewacie, że osoba wprowadzająca mnie w takie zobowiązania długo walczyła, by jej się udało, jednak ja zrzuciłam całą odpowiedzialność za decyzję i rozwiązanie sprawy na nią, a może nie zrzuciłam, lecz pokazałam, że tak naprawdę nie widzę powodów, bym przyjmowała odpowiedzialność w tym temacie na siebie. 

Pozdrawiam ciepło,
Aleksandra Mroczkowska

nota bene - Alex mi również stronka zrobiła psikusa i skasowała połączenie, ale może to zasługa wstawienia nowego postu w tym samym czasie?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie,</p>
<p>W temacie odpowiedzialności również i ja wrzucę kilka zdań, głównie dlatego, że temat ogólnie jest przerabiany przeze mnie od x czasu i bynajmniej nie chodzi mi o samo podejście do odpowiedzialności, które już dawno mam wykształcone, lecz o sytuacje, w których odpowiednio należałoby zareagować.<br />
Wewnętrzne poczucie kontroli łączy się z omawianą tu odpowiedzialnością, bo czyż nie jest tak, że decydując się na pewną opcję z naszego drzewka decyzyjnego, to my decydujemy o wyniku i godzimy się (mamy świadomość) jednocześnie na ten najmniej satysfakcjonujący wariant w przypadku plamy? No może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ponieważ np. wciąż panuje nieświadomość i syndrom patrzenia przez różowe okulary;), jednakże chciałam zauważyć, że przyjmowanie na siebie odpowiedzialności pozwala nam nie być takimi owieczkami, które ślepo podążają za swoim pastuchem i jak w Alchemiku (chyba, ?) do ostatniej chwili (nawet krwawej rzezi) ufać swemu przewodnikowi (czyt. przeznaczeniu, innym ludziom, innym zewnętrznym okolicznościom. etc). Tylko czemu to nie jest takie łatwe? Z pewnością ze względu na to, że czasem trzeba stanąć w oko w oko z samym sobą i przyznać się do upadku, słabości, partactwa, a to o wiele trudniejsze, niż jakaś słaba, wskakująca na sferę emocjonalną wymówka udzielona przełożonemu. </p>
<p>Szczerze mówiąc Alexie ja dość często zastanawiam się na ile ja osobiście odpowiadam za wszystko, co mi się przydarza. Zawsze sobie tłumaczyłam, że w każdym aspekcie to ode mnie zależy gdzie, jak, kiedy pójdę, co osiągnę, jednakże często też zastanawiam się czy oby na pewno tak jest ze wszystkim? W przypadku zrzucania odpowiedzialności wyuczamy w sobie postawę, że cokolwiek zrobimy, to i tak będzie tak, jak miało być &#8211; los, inni ludzie, etc. A czy w postawie &#8211; wszystko ja, ja, ja nie będzie odwrotnie? Dla przykładu podam tutaj pracę w grupie, gdzie różne osoby odpowiadają za pewne działania, które składają się na całość. Poruszam to iście prywatnie, ponieważ już od najmłodszych lat miałam problem z dzieleniem odpowiedzialności na wielu i jednocześnie przez dłuższy czas walczyłam z postawą „ja chcę sama”, ponieważ w taki sposób byłam w stanie kontrolować i doprowadzać do efektu, na jakim mi zależało.<br />
Nadal pozostaję z myślą, że ode mnie wiele zależy, jednak nie wszystko;) Popatrzmy np. na partnera życiowego (to tak troszku po wpisie MarcinaS) &#8211; czy jeśli nam nie wyszło w życiu we dwoje, to tylko ja ponoszę odpowiedzialność za to? Bo mało poświęcałam czasu, bo miałam problem z mówieniem o swoich oczekiwaniach, bo jestem ekstrawertykiem, bo mam blond włosy, bo jestem asertywna, bo nie potrafiłam… To chyba nie do końca tak działa, w takich sytuacjach odpowiedzialność jest po obu stronach &#8211; ja coś…., a tamta osoba coś… i dlatego to, co było pomiędzy nami na dłuższa metę się nie sprawdziło. Wiem, że przedstawiona powyżej odpowiedź na pytanie: dlaczego wielu parom nie wychodzi, jest potraktowana dość górnolotnie, jednak po moich teraźniejszych doświadczeniach w stolicy (to wcale nie jest atak na Warszawiaków/ Warszawianki;)) odnoszę wrażenie, że wiele osób może zrzucać odpowiedzialność za niepowodzenia w związku na drugą stronę &#8211; „bo ona/ on coś”, nie zastanawiając się, że może „to moje” nie jest dobrą konfiguracją z „tym jej”. Jest niekompatybilne, czy właśnie jeszcze niekoniecznie dobrze skonfigurowane. „Te moje i te jej” nie pasuje i razem niekoniecznie chcemy dochodzić do wspólnego (najlep. win-win), które byśmy zaakceptowali, więc to nie jest dobry system, nie jest przyszłościowy. I w tym wypadku to my we dwoje ponosimy odpowiedzialność za ten wybór, ponieważ nam się nie chce, bo wierzymy, ze znajdziemy lepsze „to jej/jego”, lub jeszcze z wielu innych powodów. </p>
<p>Równie istotnym w tym temacie jest poruszona przez Alexa manipulacja i próby zrzucenia swojej odpowiedzialności na innych. Tutaj posłużę się doświadczeniem ze swojego podwórka:) To nie jest wcale takie łatwe, by czasem nie ulec, ponieważ sama jestem tego przykładem, prawie przykładem:), a już przed tym doświadczeniem doskonale wiedziałam jakie jest moje podejście w tym aspekcie. Sprawa była istotna, dotyczyła pewnych zobowiązań, w które kiedyś i ja byłam zaangażowana, lecz już jakiś dłuższy czas nie miałam z tym nic wspólnego &#8211; wszystko oddane, zdane, etc. Jako, że posiadałam jeszcze bardzo emocjonalny stosunek do tego, co się wydarzyło, podejrzewam, że łatwo było mnie wprowadzić na wody emocjonalnego odbioru sprawy, manipulacji i poczucia odpowiedzialności, pomimo, że odpowiedzialność teraz nie była po mojej stronie. Przez dłuższą chwilę trwałam sobie właśnie na takich wodach, że to ja muszę załatwić, bo wiem o tym dużo i kiedyś to prowadziłam, dopóki moja przyjaciółka nie zwróciła mi uwagi, w jakie emocjonalne bagno weszłam i tak pomału zaczęłam zmieniać kierunek i swoją perspektywę. Na pewno podejrzewacie, że osoba wprowadzająca mnie w takie zobowiązania długo walczyła, by jej się udało, jednak ja zrzuciłam całą odpowiedzialność za decyzję i rozwiązanie sprawy na nią, a może nie zrzuciłam, lecz pokazałam, że tak naprawdę nie widzę powodów, bym przyjmowała odpowiedzialność w tym temacie na siebie. </p>
<p>Pozdrawiam ciepło,<br />
Aleksandra Mroczkowska</p>
<p>nota bene &#8211; Alex mi również stronka zrobiła psikusa i skasowała połączenie, ale może to zasługa wstawienia nowego postu w tym samym czasie?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Bellois</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49026</link>
		<dc:creator>Bellois</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Jul 2007 07:33:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-49026</guid>
		<description>Alex, adekwatna odpowiedź to dla każdego co innego w różnych sytuacjach życiowych. A Ty mnie tu o dokładne definicje pytasz :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Alex, adekwatna odpowiedź to dla każdego co innego w różnych sytuacjach życiowych. A Ty mnie tu o dokładne definicje pytasz <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48989</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Jul 2007 08:57:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48989</guid>
		<description>MarcinS
Ciekawe jakimi drogami doszedłeś do interpretacji, że moje otwierające zdanie jest tłumaczeniem się :-)

Muszę też zaprotestować, jeśli twierdzisz że &lt;strong&gt;wszyscy&lt;/strong&gt; za wyjątkiem Seby poszli w kierunku aspektów biznesowych. Czytałeś dokładnie mój post i komentarze?
Zgadzam się z Tobą, że &quot;&lt;em&gt;nie wszystko w życiu jest sterylnym&lt;/em&gt; &lt;em&gt;kejsem&lt;/em&gt;&quot; (&lt;a href=&quot;http://www.blog.shrew.pl/2007/07/25/relacja-i-zdjecia-z-seminarium-internetprpl/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Shrew&lt;/a&gt; słusznie poprawiłaby to ostatnie słowo na &quot;przypadkiem&quot; :-)), tylko, wracając do angielskiego pytam: &quot;what is your point?&quot;
Zgadza się też, że większość ludzi większość czasu spędza na autopilocie, stąd też na całym blogu możesz spotkać zalecenia &quot;zastanów się nad tym co robisz&quot;

Z zainteresowaniem przeczytam po południu Twój cdn. teraz idę na miasto :-)

Pozdrawiam
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>MarcinS<br />
Ciekawe jakimi drogami doszedłeś do interpretacji, że moje otwierające zdanie jest tłumaczeniem się <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Muszę też zaprotestować, jeśli twierdzisz że <strong>wszyscy</strong> za wyjątkiem Seby poszli w kierunku aspektów biznesowych. Czytałeś dokładnie mój post i komentarze?<br />
Zgadzam się z Tobą, że &#8220;<em>nie wszystko w życiu jest sterylnym</em> <em>kejsem</em>&#8221; (<a href="http://www.blog.shrew.pl/2007/07/25/relacja-i-zdjecia-z-seminarium-internetprpl/" rel="nofollow">Shrew</a> słusznie poprawiłaby to ostatnie słowo na &#8220;przypadkiem&#8221; <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> ), tylko, wracając do angielskiego pytam: &#8220;what is your point?&#8221;<br />
Zgadza się też, że większość ludzi większość czasu spędza na autopilocie, stąd też na całym blogu możesz spotkać zalecenia &#8220;zastanów się nad tym co robisz&#8221;</p>
<p>Z zainteresowaniem przeczytam po południu Twój cdn. teraz idę na miasto <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrawiam<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: MarcinS</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48988</link>
		<dc:creator>MarcinS</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Jul 2007 08:41:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48988</guid>
		<description>&quot;Zacznę od przedstawienia mojego osobistego punktu widzenia, który oczywiście nie pretenduje do bycia prawdą absolutną.&quot; - Alex się tłumaczy - no nie :)

Przeczytałem wszystkie posty i mam pewien niedosyt co do kierunku w którym poszły rozważania. Wydaje mi się, że wszyscy za wyjątkiem Seby poszli ku biznesowym aspektom odpowiedzialności, omijając sferę prywatną.
Proponując Alexowi temat, podświadomie spodziewałem się, że wzbudzi on większe emocje związane ze zdarzeniami z prywatnego życia, które stawiały nas w sytuacji być albo nie być i w których odpowiedzialność odgrywała dużą rolę. Nie wszystko czego doświadczamy w realnym życiu jest sterylnym kejsem :) i jakoś nie przekonują mnie oświadczenia z powyższych postów, że ja to w takiej a takiej sytuacji kieruję się tym i tym itd. Myślę. że często są to nasze pobożne życzenia a w rzeczywistości w życiu prywatnym działamy tak jak na to pozwolą nam nasze własne emocje. Oczywiście powiększanie sfery samoświadomości sprzyja bardziej logicznym reakcjom ale niewiele osób jest tak świadomych by być w stanie przeprowadzić tak szybką analizę dziejącego się właśnie zdarzenia, by być w stanie określić jego daleko idące skutki oraz to czy możemy wziąć odpowiedzilnośc za to co właśnie robimy (pomijam oczywiście sytuacje na które w jakiś sposób się przygotowujemy i mamy czas na wcześniejsze przemyślenia).
cdn. niebawem
pozdrawiam - Marcin</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Zacznę od przedstawienia mojego osobistego punktu widzenia, który oczywiście nie pretenduje do bycia prawdą absolutną.&#8221; &#8211; Alex się tłumaczy &#8211; no nie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Przeczytałem wszystkie posty i mam pewien niedosyt co do kierunku w którym poszły rozważania. Wydaje mi się, że wszyscy za wyjątkiem Seby poszli ku biznesowym aspektom odpowiedzialności, omijając sferę prywatną.<br />
Proponując Alexowi temat, podświadomie spodziewałem się, że wzbudzi on większe emocje związane ze zdarzeniami z prywatnego życia, które stawiały nas w sytuacji być albo nie być i w których odpowiedzialność odgrywała dużą rolę. Nie wszystko czego doświadczamy w realnym życiu jest sterylnym kejsem <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  i jakoś nie przekonują mnie oświadczenia z powyższych postów, że ja to w takiej a takiej sytuacji kieruję się tym i tym itd. Myślę. że często są to nasze pobożne życzenia a w rzeczywistości w życiu prywatnym działamy tak jak na to pozwolą nam nasze własne emocje. Oczywiście powiększanie sfery samoświadomości sprzyja bardziej logicznym reakcjom ale niewiele osób jest tak świadomych by być w stanie przeprowadzić tak szybką analizę dziejącego się właśnie zdarzenia, by być w stanie określić jego daleko idące skutki oraz to czy możemy wziąć odpowiedzilnośc za to co właśnie robimy (pomijam oczywiście sytuacje na które w jakiś sposób się przygotowujemy i mamy czas na wcześniejsze przemyślenia).<br />
cdn. niebawem<br />
pozdrawiam &#8211; Marcin</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Shoovi</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48987</link>
		<dc:creator>Shoovi</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Jul 2007 08:13:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48987</guid>
		<description>Czy &quot;Adekwatna&quot; w rozumieniu &lt;b&gt;Belloi to nie synonim &quot;Dobra&quot;? - Czyli fizycznie rzecz ujmując energetycznie najbardziej korzystna dla niego samego – &lt;b&gt;i/lub&lt;/b&gt; jego otoczenia? Można oczywiście przyczepić się do definicji słowa &lt;b&gt;&quot; korzystna &quot;&lt;/b&gt; ;)

Poprawcie mnie jeśli moje rozumowanie jest błędne.

Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Czy &#8220;Adekwatna&#8221; w rozumieniu <b>Belloi to nie synonim &#8220;Dobra&#8221;? &#8211; Czyli fizycznie rzecz ujmując energetycznie najbardziej korzystna dla niego samego – </b><b>i/lub</b> jego otoczenia? Można oczywiście przyczepić się do definicji słowa <b>&#8221; korzystna &#8220;</b> <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Poprawcie mnie jeśli moje rozumowanie jest błędne.</p>
<p>Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48985</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Jul 2007 07:29:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48985</guid>
		<description>Bellois

Ale mi uciekasz :-)
&quot;adekwatna&quot; jest znowu wyrażeniem, pod którym każdy będzie rozumiał coś innego :-)
gdybym chciał być jak Bellois to po czym rozpoznałbym, że dana odpowiedź jest adekwatna do sytuacji?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bellois</p>
<p>Ale mi uciekasz <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
&#8220;adekwatna&#8221; jest znowu wyrażeniem, pod którym każdy będzie rozumiał coś innego <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
gdybym chciał być jak Bellois to po czym rozpoznałbym, że dana odpowiedź jest adekwatna do sytuacji?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Bellois</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48983</link>
		<dc:creator>Bellois</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Jul 2007 07:18:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48983</guid>
		<description>Dobra - adekwatna do sytuacji i zaistniałych okoliczności :-D</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dobra &#8211; adekwatna do sytuacji i zaistniałych okoliczności <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':-D' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: MarcinS</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48979</link>
		<dc:creator>MarcinS</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Jul 2007 07:06:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48979</guid>
		<description>&quot;Zacznę od przedstawienia mojego osobistego punktu widzenia, który oczywiście nie pretenduje do bycia prawdą absolutną.&quot; - Alex się tłumaczy - no nie :)

Przeczytałem wszystkie posty i mam pewien niedosyt co do kierunku w którym poszły rozważania. Wydaje mi się, że wszyscy za wyjątkiem Seby poszli ku biznesowym aspektom odpowiedzialności, omijając sferę prywatną.
Proponując Alexowi temat, podświadomie spodziewałem się, że wzbudzi on większe emocje związane ze zdarzeniami z prywatnego życia, które stawiały nas w sytuacji być albo nie być i w których odpowiedzialność odgrywała dużą rolę. Nie wszystko czego doświadczamy w realnym życiu jest sterylnym kejsem :) i jakoś nie przekonują mnie oświadczenia z powyższych postów, że ja to w takiej a takiej sytuacji kieruję się tym i tym itd. Myślę. że często są to nasze pobożne życzenia a w rzeczywistości w życiu prywatnym działamy tak jak na to pozwolą nam nasze własne emocje. Oczywiście powiększanie sfery samoświadomości sprzyja bardziej logicznym reakcjom ale niewiele osób jest tak świadomych by być w stanie przeprowadzić tak szybką analizę dziejącego się właśnie zdarzenia, by być w stanie określić jego daleko idące skutki oraz to czy możemy wziąć odpowiedzilnośc za to co właśnie robimy (pomijam oczywiście sytuacje na które w jakiś sposób się przygotowujemy i mamy czas na wcześniejsze przemyślenia).
cdn.
pozdrawiam - Marcin</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Zacznę od przedstawienia mojego osobistego punktu widzenia, który oczywiście nie pretenduje do bycia prawdą absolutną.&#8221; &#8211; Alex się tłumaczy &#8211; no nie <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Przeczytałem wszystkie posty i mam pewien niedosyt co do kierunku w którym poszły rozważania. Wydaje mi się, że wszyscy za wyjątkiem Seby poszli ku biznesowym aspektom odpowiedzialności, omijając sferę prywatną.<br />
Proponując Alexowi temat, podświadomie spodziewałem się, że wzbudzi on większe emocje związane ze zdarzeniami z prywatnego życia, które stawiały nas w sytuacji być albo nie być i w których odpowiedzialność odgrywała dużą rolę. Nie wszystko czego doświadczamy w realnym życiu jest sterylnym kejsem <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  i jakoś nie przekonują mnie oświadczenia z powyższych postów, że ja to w takiej a takiej sytuacji kieruję się tym i tym itd. Myślę. że często są to nasze pobożne życzenia a w rzeczywistości w życiu prywatnym działamy tak jak na to pozwolą nam nasze własne emocje. Oczywiście powiększanie sfery samoświadomości sprzyja bardziej logicznym reakcjom ale niewiele osób jest tak świadomych by być w stanie przeprowadzić tak szybką analizę dziejącego się właśnie zdarzenia, by być w stanie określić jego daleko idące skutki oraz to czy możemy wziąć odpowiedzilnośc za to co właśnie robimy (pomijam oczywiście sytuacje na które w jakiś sposób się przygotowujemy i mamy czas na wcześniejsze przemyślenia).<br />
cdn.<br />
pozdrawiam &#8211; Marcin</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex W. Barszczewski</title>
		<link>http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48975</link>
		<dc:creator>Alex W. Barszczewski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Jul 2007 05:28:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://alexba.eu/2007-07-23/rozwoj-kariera-praca/odpowiedzialnosc-rozwazania/#comment-48975</guid>
		<description>Bellois
Moje pytania wynikają z chęci lepszego zrozumienia.
Jakie jest u Ciebie kryterium tej &quot;dobroci&quot; odpowiedzi? Po czym rozpoznam że odpowiedź jest dobra? (tutaj wychodzi ze mnie &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Meta_model_(NLP)&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;NLP-owski metamodel języka&lt;/a&gt; :-))

Pozdrawiam serdecznie
Alex</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bellois<br />
Moje pytania wynikają z chęci lepszego zrozumienia.<br />
Jakie jest u Ciebie kryterium tej &#8220;dobroci&#8221; odpowiedzi? Po czym rozpoznam że odpowiedź jest dobra? (tutaj wychodzi ze mnie <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Meta_model_(NLP)" rel="nofollow">NLP-owski metamodel języka</a> <img src='http://alexba.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> )</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Alex</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

