Po bardzo pracowitym tygodniu

Witajcie

Znów byłem przez kilka dni niezwykle zajęty. Intensywne szkolenie i wiele spotkań nie zostawiły zbyt wiele energii na rozwinięcie kilku chodzących mi po głowie tematów. Zabiorę się za nie w niedzielę, a tymczasem podzielę się z Wami kilkoma sprawami, które nasunęły mi się w ostatnich dniach.

Dzięki pingowi trafiłem na bardzo miły dla mnie post Shrew. Cieszę się, że są młodzi, aktywni ludzie, którzy uznają to, co piszę za interesujący bodziec do przemyśleń (bo nie chodzi o to, aby ślepo się zgadzać z czymkolwiek). Z drugiej strony byłem dość zaskoczony, kiedy jeden z moich zajmujących wysokie stanowisko klientów przynióśł na spotkanie wydruki z mego blogu deklarując, że chciałby parę z poruszanych tam kwestii przedyskutować :-) . Parę dni temu dostałem też maila od CEO całkiem sporej córki jednego ze światowych koncernów z bardzo pozytywną opinią na temat tego serwisu.

Wynika z tego, że to co piszę czytają naprawdę bardzo różni ludzie, w różnym wieku i w odmiennych sytuacjach życiowych. Stawia to przede mną spore wyzwanie, bo zgodnie z Zasadą 1 mojego podejścia do relacji z innymi ludźmi, każdy powinien z tego w jakiś sposób profitować. To naprawdę duże zadanie, tym bardziej, że pisanie nie jest tym rodzajem komunikacji, w której czuję się najlepiej. Ostatnio właśnie, po bardzo udanych szkoleniach we Wrocławiu krytycznie stwierdziłem, że w porównaniu z tym co robię “na żywo” w świecie rzeczywistym, ten blog jest tylko bardzo bladym odbiciem zarówno mojej osobowości, jak i tego co mam do powiedzenia. Gdzie tu moja (podobno zaraźliwa :-) ) energia, charyzma, umiejętność indywidualnego poprowadzenia rozmówcy poprzez tok rozumowania i paru innych cennych rzeczy??? Z ograniczeń tego medium zdawałem sobie wcześniej sprawę, niemniej kontrast między siecią a “realem” jest bardzo duży. Za 3 tygodnie robię sobie dziesięciotygodniową przerwę kreatywną w działalności zawodowej, może wtedy przyjdzie mi do głowy jakiś skuteczny sposób pokonania tej przepaści (tak, tak, to jest przepaść!!). W międzyczasie będę robił to, co najlepsze w ramach ograniczeń o których wspomniałem.

Jednym z istotnych elementów poprawiania jakości tego blogu jest dialog z Czytelnikami. Generalnie wolę zawsze wymianę myśli i poglądów od głoszenia czegokolwiek w formie wykładu. Ta forma dyskusji wzbogaca cały przekaz dodając inne punkty widzenia, wprowadzając to kreatywne napięcie, które prowadzi na ogół do lepszych rezultatów. Z tym większym zdumieniem usłyszałem ostatnio kilka wypowiedzi osób, które nasz blog czytają, ale boją się (!!), wstydzą (!!), krępują (!!) zabierać na nim głos, mimo że właściwie by chciały!!!! Halooo!!!!! Cały czas podkreślam, że nie jest to moje okno wystawowe, lecz miejsce do dyskusji i jedyne o co proszę to aby:

  • wypowiedzi mniej więcej dotyczyły konkretnego tematu wątku w którym są umieszczane
  • były napisane w miarę poprawną polszczyzną
  • dotyczyły spraw merytorycznych bez wycieczek osobistych lub spamu
  • w wypadku komentowania czyjegoś wpisu poprzedzone były jego dokładną lekturą

To chyba nie są warunki zbyt trudne do spełnienia, nieprawdaż? :-)

Tak więc mili nieśmiali Czytelnicy, do dzieła!! Jeśli macie cokolwiek do powiedzenia bądź zapytania to zapraszam :-) Jeśli ktoś z Was chce pozostać anonimowym to też nie jest problem, podpisujcie się imieniem, inicjałami, czy jakkolwiek Wam wygodnie.

Inną sprawą, którą uświadomiłem sobie bardzo wyraźnie, to fakt, że część z Was to stosunkowo młode osoby o bardzo poukładanym życiu i nadziei na takąż jego kontynuację w przyszłości. Ja piszę ten blog bardziej z pozycji nieźle usytuowanego kota-dachowca, który biegał już po różnych alejkach oraz niejedno przy tym widział i przeżył. Dlatego powinienem ciągle zwracać Wam uwagę na to, że to co tutaj piszę jest odbiciem moich subiektywnych doświadczeń. One mogą być przydatne dla wielu z Was, u niektórych jednak niepotrzebnie zaburzyć ich własny obraz świata wprowadzając w ich życie różne komplikacje. Stąd moja prośba, abyście wszystko co znajdujecie na tych stronach bez wyjątku przepuszczali przez filtr Waszego krytycznego myślenia. Cokolwiek stosujecie w praktyce, robicie to na własną odpowiedzialność, dobrze?

To powiedziawszy obiecuję wrócić wkrótce do bardziej regularnego umieszczania tutaj różnych przemyśleń i wsadzania mentalnych kijów w przysłowiowe mrowisko :-)

19 Comments

  1. Posted October 28, 2006 at 21:06 | Permalink

    Wynik szkolnej edukacji – wkuwać, wkuwać, nie zadawać pytań :D Dobrze, że są miejsca, gdzie można spokojnie zapytać :D

  2. Krzysiek
    Posted October 28, 2006 at 22:57 | Permalink

    Sposób, w jaki pan pisze, jest bardzo czytelny. Jeśli jednak chce pan zarazić swoich czytelników swoją charyzmą, czy też pełniej zaprezentować swoją osobowość, to może warto spróbować podcastingu, albo wideocastingu, czyli blogowania w formie audio lub wideo?

  3. Bartek Paciorek
    Posted October 29, 2006 at 06:29 | Permalink

    Hehehe!
    Alex, ten post powinien się podsuwać do przeczytania każdemu, kto chce po raz pierszy napisać jakiś komentarz na Twoim Blogu :-)
    Jak ogólna umowa licencyjna przed instalacją oprogrmowania…

    Bartek

  4. Posted October 29, 2006 at 07:16 | Permalink

    Paweł

    Co do konieczności robienia czegokolwiek (w zakresie własnego kształcenia) poza “edukacją” szkolną jesteśmy chyba zgodni.

    Krzysiek

    Może darujemy sobie to “pan” :-) Pomysł z pod- albo wideocastingiem jest interesujący. Widzę tylko dwa mankamenty, z których najważniejszym jest ciągly jeszcze brak interakcji z “odbiorcą”. Ten drugi to nieco większy nakład czasu i przygotowań potrzebnych do zrobienia tego w formie audio czy wideo. Nie zapomnij że piszę ten blog hobbystycznie i często w bardzo różnych okolicznościach, które niekoniecznie chciałbym transmitować :-) Niemniej pomyślę i nad tym podczas tej wspomniaej wcześniej kreatywnej przerwy.

    Bartek

    Z tym raczej powinien zapoznać się każdy zanim zacznie czytać ten blog :-) To taki mały disclaimer “whatever you try, do it on your own risk” :-)

    Pozdrawiam wszystkich
    Alex

  5. Bartek Paciorek
    Posted October 29, 2006 at 10:18 | Permalink

    I znowu to co myśle, rozeszło się z tym co napisałem…
    Właśnie o to mi szło Alex’ie, co ty napisałeś! :-)
    Oj dużo pracy przede mną dużo – także ciągle czekam na tematy z zakresu zrozumiałego komunikowania się z otoczeniem :-)

  6. Posted October 29, 2006 at 15:54 | Permalink

    Te dziesięć tygodni urlopu Alexa może być bardzo ciekawe … dla nas czytelników ;-)

  7. Posted October 29, 2006 at 17:20 | Permalink

    Bartek

    Podejdź do tego na luzie, trzeba trochę praktyki i zwracania na to uwagi :-)

    Artur

    No cóż, pisanie blogu będzie konkurować z wieloma innymi przyjemnymi czynnościami :-)
    Mimo tego będzie mi oczywiście łatwiej pisać, niż podczas tych pracoholikopodobnych tygodni jesienią.

  8. Roman Piekarski
    Posted October 30, 2006 at 17:06 | Permalink

    10 tygodni przerwy to dosc dobry sposob na regeneracje. Sam sie zastanawiam nad czyms w tym stylu, chociaz w moim przypadku bedzie to sie wiazalo z wymowieniem:D Chyba jednak puszcze wodze i zwolnie sie bo ostatnio czuje straszny przesyt i brak jakiegokolwiek hmm celu, pasji w tym wszystkim co robie albo czego nierobie bo mam juz tego dosc. Niewiem jednak czy to dobry pomysl.. moze ktos ma jakis inny pomysl na wyjscie i odnalezienie siebie w tym wszystkim na nowo??

  9. Posted October 30, 2006 at 17:43 | Permalink

    Roman

    Zanim to zrobisz, to wiedz, że ja mam już zarezerwowane szkolenia i coachingi od marca do lata :-) Zanim więc “strzelisz papierami” to zastanów się, co zrobisz potem :-)
    Jeśli odczuwasz frustrację, to jest to nieomylny znak, że robisz w tej chwili inne rzeczy, niż tak naprawdę chciałbyś. Uświadomienie tego sobie jest pozytywnym objawem. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś poważnie się zastanowił nad tym, jak naprawdę chciałbyś żyć a potem pomyślał nad tym jak to urzeczywistnić. Wszelkie nieprzemyślane działania, zanim będziesz to wiedział mogą łatwo prowadzić do jeszczych problemów. Tak, czy inaczej pamiętaj o niezawężaniu Twojego lejka :-)

    pozdrawiam
    Alex

  10. Roman Piekarski
    Posted October 30, 2006 at 19:22 | Permalink

    Moj lejek Alexie od pewnego czasu jest w stanie hmm progresywnym, ale to niemienia faktu ze frustracja bierze nad tym wszystkim gore. Masz racje, chyba czas siasc i powaznie pomyslec. Najgorsze jest to ze jednym z podstawowych wyznacznikow zycia tak jak kazdy sobie zaklada jest robiemie czegos co sie kocha i sprawia ci to przyjemnosc. W momencie gdy zaczynasz to robic zabija cie to bo juz niemasz nic dla siebie:( Wlasnie przed chwila napisalem kumplowi z czystej checi pomocy programik. To byla chyba jedyna od niepamietam kiedy rzecz ktora w tym wszystkim sprawila mi przyjemnosc.

    Bede musial sobie zrobic porzadny rachunek sumienia.

  11. Posted October 30, 2006 at 20:07 | Permalink

    Roman

    Co dokładnie chcesz powiedzieć pisząc: “W momencie gdy zaczynasz to robic zabija cie to bo juz niemasz nic dla siebie:(“?

  12. Roman Piekarski
    Posted October 30, 2006 at 20:23 | Permalink

    Piszac to mialem na mysli “pracujesz, zarabiasz tym co kiedys bylo wylacznie w kregu twoich zainteresowan. Niebylo w zaden sposob ukierunkowane pod wzgledem realizacji przez nikogo z zewnatrz. To ty wyznaczales sobie cel: o ciekawy projekt do zrealizowania, ZABIERAM SIE ZA TO. Teraz dostajesz jakis beznadziejny projekt a po kilku godzinach realizacji go, emocjonalnie doprowadza cie to do zachowan samobojczych”

  13. Posted October 30, 2006 at 21:49 | Permalink

    Roman

    Jak mówią Niemcy: “jeszcze Polska nie zginęła” (serio!!!), czyli sytuacja nie jest beznadziejna. Cały trick polega na tym, aby doprowadzić do sytuacji, kiedy nie Ty “dostajesz jakiś projekt”, lecz wybierasz sobie sam rzeczy, które robisz po swojemu, a ktąre robią bardzo dużą różnicę u Twoich klientów. Ja robie dokładnie w ten sposób i nie mów mi że to specyfika branży!

  14. Roman Piekarski
    Posted October 30, 2006 at 22:21 | Permalink

    Tak jak mowi sie “nierozmawia sie o gustach” tak samo jak mowisz niema tu co rozwodzic sie na temat tego ze to specyfika branzy. Ty masz juz spore doswiadczenie za soba ja natomiast dopiero je wypracowuje. Zapewne jak juz sobie poradze z aktualnym problemem kiedys napewno pojawia sie inne. Niema co sie lamac, trzeba isc do przodu. Ty zapewne rowniez przechodziles przez rozne nieciekawe koleje losu przez co wlasnie teraz to ty, mowisz ludziom jak nalezy postepowac, wspierasz ich i pokazujesz im furtke(przeciez taka jest rola coatch’a), a czy przez nia przejda to juz indywidualna sprawa. Jestes na tyle dobry ze dyktujesz warunki. Ja jeszcze niemam takiej pozycji, ale jesli bede siedzial i tylko marudzil napewno nigdy jej nieosiagne.
    To tak jak z tymi ludzmi co marudza ze wszysty wygrywaja w totolotka tylko nie oni, a jak sie okazuje to zaden z nich nawet niepuscil kuponu;)
    Mysle ze to dost dobra puenta na zakonczenie wątku, niesadzisz??

    POZDRAWIAM:)

  15. Posted October 31, 2006 at 01:16 | Permalink

    hej Alex,

    myslalem chwile i tematow w glowie wiele, wszystkie jednak ze soba splecione wezlem klopotu z pogodzeniem hobbystycznej natury blogowej inicjatywy z Twoja praca. mimo wszystko napisze jednak o najciekawszym moim zdaniem pomysle.

    moze rozwazysz organizacje spotkania ze swoimi czytelnikami?

    nie byloby to zadne konferencyjne boo-boo. sadze, ze lepiej, zeby spotkanie z definicji bylo nieoficjalne. moze to byc spotkanie w kawiarni, jakkolwiek, bylebysmy mieli okazje rozmawiac bez ograniczen, szczegolnie czasowych. mozemy okreslic temat glowny spotkania, mozemy zupelnie pojsc na zywiol, mozemy rozmawiac o rozwoju, albo przegadac wieczor dyskutujac o podrozach. zreszta niewazne, to nie moment na ustalanie szczegolow.

    ja – jesli tylko okolicznosci pozwola – z checia wybiore sie do Berlina/Wawy/miejsca, ktore wybierzesz, moze wspolnie wybierzemy?

    hmm… ciekaw jestem co na taki pomysl czytelnicy?.. bedzie ciekawie, a nóż okaze sie, ze bedziemy chcieli i mozemy wydarzenie powtorzyc? a nóż okaze sie, ze to narodziny calkiem ciekawej swieckiej tradycji? :)

    co sadzisz, Alex?

  16. Posted October 31, 2006 at 01:20 | Permalink

    ach, zrezygnowalem z tego w poprzednim komentarzy, ale jednak nie potrafie sie powstrzymac :)

    chcialem dodac, ze mozesz mnie doliczyc do grona tych, ktorzy z przyjemnoscia otwieraja Twoja strone. swietna robota, ciesze sie niezmiernie, ze mimo wypelnionego kalendarza znajdujesz czas na pisanie. super, tak trzymac! :)

    uff… slodko sie zrobilo ;)

  17. Posted October 31, 2006 at 08:10 | Permalink

    Raf

    Dziękuję za słowa uznania. Nawet robiąc coś według najlepszej wiedzy i woli bardzo interesuje mnie feedback Czytelników, bo to w ich oczach te zawartości mają być przydatne.

    Pomysł ze spotkaniem pojawił się już kilkakrotnie w komentarzach, napisze na ten ten temat osobny post. Generalnie pomysł jest dobry.

    Pozdrawiam
    Alex

  18. Roman Piekarski
    Posted October 31, 2006 at 13:36 | Permalink

    Hej Alex;) Podjelem dzisiaj decyzje. Musze sie od wszystkiego odciac. Zostalo mi dwa tygodnie urlopu wiec mam zamiar je dobrze wykozystac i sie od wszystkiego odseparowac. Zobacze co bedzie po tych dwuch tygodniach. Narazie w planie: przeprowadzka(powrót) do Poznania i wypozyczenie kilku ciekawych ksiazek ktore warto przeczytac, a co w ostatnim czasie strasznie u mnie podupadlo;) Moze masz jakas ciekawa pozycje ktora warto przeczytac:) ??

    pozdrawiam

  19. Posted October 31, 2006 at 14:11 | Permalink

    Roman

    Piszesz “Musze sie od wszystkiego odciac.” To nie brzmi dobrze (wylanie dziecka z kąpielą). Odetnij się od tego, co Cię blokuje i zadbaj o to, aby mieć miłe przeżycia. Pamiętaj, że dobre decyzje podejmujemy w dobrym stanie wewnętrznym, więc przede wszystki zadbaj o to :-) Co do tego potrzebujesz wiesz zapewne lepiej niż ja, więc powstrzymam się od dalszych wskazówek.

    Już komuś pisałem na tym blogu, że moja biblioteka to 1000 książek (nie licząc beletrystyki) więc musisz być nieco bardziej specyficzny w Twoim pytaniu :-)

    Pozdrawiam
    Alex

Post a Comment

Your email is never shared. Required fields are marked *

*
*

Do 16.03 jestem nieosiągalny pod polskim numerem telefonu. Kliknij tutaj aby wysłać mi mail